Dodaj do ulubionych

Recenzja dzieła znajomej

23.11.18, 11:09
Sytuacja taka: pewna znajoma nam (nam na myśli środowisko branżowe) pani stworzyła pewne dzieło. Owo dzieło zostało zaprezentowane publicznie szerokiemu gronu odbiorców, a kilku osobom z branży przyszło je zrecenzować. No i klops, bo dzieło jest bardzo słabe - po prostu. Ludzie, którym przyszło je zrecenzować byli między młotem, a kowadłem, bo z jednej strony znajoma i bardzo na swoim punkcie wrażliwa osoba, a z drugiej gniot, o którym no z rzetelności wypada napisać, że gniot, aczkolwiek innymi słowy.
U nas przyszło to koleżance napisać i napisała - tak jak jest. Pokłosiem tego był telefon od autorki dzieła z pretensjami za tę recenzję oraz "wycieczkami" typu, że koleżanka jest żółta z zawiści, że jak zwykle wszyscy autorce kłody pod nogi rzucają itd.
Kolezanka normalnie (smile) powiedziała, że jej zadaniem było poznać dzieło i je ocenić, co też uczyniła zgodnie ze swoim sumieniem i gustem oraz wiedzą na temat. Ale na te "wycieczki" nie wytrzymała i powiedziała autorce no prawdę: że nie ma jej czego zazdrościć, bo jej kolejne nieudane próby "?zaistnienia" mają miejsce tylko dzięki poparciu i wpływom jej krewnego, a rzekome rzucanie jej kłód pod nogi to zwyczajnie efekt tego, ze jej pomysły się ludziom nie podobają, bez względu na to, kto je promuje.
No i nastąpiła głęboka obraza, uraza, a także jak się koleżanka dowiedziała "w zaufaniu" (hehe) ta rozmowa wpłynęła negatywnie na ZDROWIE autorki dzieła.

Moje pytanie nie bedzie tyczyć się tego, czy kolezanka miała prawo napisać , ze dzieło jest słabe, bo to w moim odczuciu - oczywiste. Będzie się natomiast tyczyć tego, czy wg Waszej oceny, po tych "wycieczkach" wspomnianych mogła zwyczajnie kobiecie powiedzieć prawdę na temat jej hmmm "kariery" i talentu?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • aqua48 23.11.18, 11:42
    kora3 napisała:

    >czy wg Waszej oceny, po tych "wycieczkach" wspomnianych mogła zwyczaj
    > nie kobiecie powiedzieć prawdę na temat jej hmmm "kariery" i talentu?

    Móc jak widać mogła, skoro to zrobiła, ale ani grzeczne, ani właściwe to nie było. Trzeba było po prostu zakończyć rozmowę z tą panią, zamiast wymieniać się z nią uwagami pozamerytorycznymi. Koleżanka miała oceniać dzieło, a nie życie i rozwój kariery autorki. Poza tym fachowo, wszelkie uwagi czy odpowiedzi na niepochlebną recenzję powinny przejść przez wydawcę.
  • kora3 23.11.18, 11:48
    No tak, powinny przejść, czyli w tym przypadku - przeze mnie smile Pani autorka mnie zna, ale najprawdopodobniej nie orientowała się jak wyglada sprawa od strony technicznej - czyli kto to kolokwialnie mówiąc "puścił". Nie miałabym problemu z tym, gdyby do mnie zadzwoniła ...sama widziałam owo dzieło, mam odczucia podobne do recenzującej kolezanki.

    Co do reszty - tak, masz rację z jednej strony. Z drugiej - no wspomniana pani autorka sama ze tak powiem natrącała o swą hmmm "karierę" wspominając o tej zawiści i rzucaniu kłód pod nogi. O tymże ja również miałam okazję wysłuchiwać kilka razy, tyle ze nie w rozmowach na temat moich recenzji itp. tylko prywatnych niejako.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 23.11.18, 12:06
    kora3 napisała:

    > No tak, powinny przejść, czyli w tym przypadku - przeze mnie smile Pani autorka m
    > nie zna, ale najprawdopodobniej nie orientowała się jak wyglada sprawa od stron
    > y technicznej - czyli kto to kolokwialnie mówiąc "puścił".

    Czyli koleżanka powinna była od razu przekierować rozmowę do Ciebie bez wdawania się w szczegóły. A Ty powinnaś poprosić autorkę by odniosła się do recenzji na piśmie i rozważyć publikację jej odpowiedzi.

    > mam odczucia podobne do recenzującej kolezanki.

    To bez znaczenia.

    > autorka sama ze tak powiem natrącała o swą hmmm "karierę" wspominając o tej zaw
    > iści i rzucaniu kłód pod nogi.

    To nie znaczy, że należało jej odpowiadać tym samym. To zwykle chamstwo i wdawanie się w niepotrzebne i bardzo niegrzeczne pyskówki.
  • bo_ob 23.11.18, 12:14
    aqua48 napisała:


    > Czyli koleżanka powinna była od razu przekierować rozmowę do Ciebie bez wdawani
    > a się w szczegóły. A Ty powinnaś poprosić autorkę by odniosła się do recenzji n
    > a piśmie i rozważyć publikację jej odpowiedzi.


    Brawo.

  • kora3 23.11.18, 12:25
    Wiesz bo, ja wychodzę z załozenia, że udzielając innym rad, czy też szerzej - mwóiac co powinni zrobić trzeba brać pod uwagę realia. Jesli sie ich nie zna, mozna oczywiscie dopytać, ale takie stwierdzanie nie mając wiedzy, jak technicznie coś działa jest wg mnie tzw. słabe.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 23.11.18, 12:30
    Ehehehehehe, że tak sobie zażartuję - plażo proszę... wink

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • bo_ob 23.11.18, 12:32
    kora3 napisała:

    > Wiesz bo, ja wychodzę z załozenia, że udzielając innym rad, czy też szerzej - m
    > wóiac co powinni zrobić trzeba brać pod uwagę realia.


    W porządku. Proponuję więc przenieść ten watek na jakieś forum z Twojej branży.
    PS. Nie masz pojęcia jakie realia ja znam a jakich nie znam, arogantko smile
  • kora3 23.11.18, 13:00
    Bo, nie wnikam w Twoją znajomość czegos jesli nie dotyczy rozmowy - tu widać, ze się na tym nie znasz i nie ejst to przygana tylko fakt - trudno zastosowac się do rad "z kosmosu" tongue_out

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 13:01
    kora3 napisała:

    > Bo, nie wnikam w Twoją znajomość czegos jesli nie dotyczy rozmowy - tu widać, z
    > e się na tym nie znasz i nie ejst to przygana tylko fakt - trudno zastosowac si
    > ę do rad "z kosmosu" tongue_out
    >

    Bardzo dobrze znam sie na tym, że nie zleca sie pisania recenzji krewnym i znajomym królika.


  • bo_ob 23.11.18, 13:02
    To znaczy: nie powinno się zlecać.
  • kora3 23.11.18, 13:06
    Droga Bo - tak w ogóle się nie zleca jesli jest p. stała rubryka recenzji - od tego trzeba zaczać. krewny to wiadomo,. ale znajomy to jest dośc pojemny termin. Aktualny włodarz tego miasta - mozna by sie zastanowić - jest moim znajomym, czy nie? Znam człowieka z widzenia od jakichś 5 lat, wymienialiśmy ukłony przy okazjach i parę słow o niczym przy tychże. Podczas kampanii co zrozumiałe nasze kontakty były czestsze. Czy to jest mój znajomy - no jakoś tam - owszem. Ale nie bliski kogea, przyjaciel, czy nawet bliski znajomy.
    Wg tego co piszesz nie powinnam już o nim pisac, bo ...jesteśmy znajomymi? Wg mnie - to bzdura - nie powinna byłabym, GDYBY nasza znajomośc była bliska i zązyla, ale tu jest zwyczajna

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 13:15
    Koro, o co się tak wykłócasz? Założyłaś wątek, ludzie się ustosunkowali, czyli poświęcili Ci trochę swojego czasu. Zamiast więc im podziękować za opinie i czas piszesz coś o jakimś Twoim znajomym, co zapewne nikogo nie obchodzi. Ludzie napisali co myślą i wystarczy.

  • kora3 23.11.18, 12:24
    aqua48 napisała:
    >
    > Czyli koleżanka powinna była od razu przekierować rozmowę do Ciebie bez wdawani
    > a się w szczegóły. A Ty powinnaś poprosić autorkę by odniosła się do recenzji n
    > a piśmie i rozważyć publikację jej odpowiedzi.


    Niekoniecznie Aquo, praktyka ze tak powiem tak nie wygląda. Każdy ma prawo zadzwonić do konkretnego dziennikarza, albo do niego napisać - po to zresztą podawane są na stronie indywidualne namiary, a nie tylko namiary do redakcji ogólnie.
    Nie jest tak, że każda rozmowa, także dotycząca takiej sytuacji jaką tu mamy ma przechodzi przez bezpośredniego przełożonego dziennikarza, czy też przełożonego wyższego szczebla. Tak sie dzieje, gdy ktoś np. żąda sprostowania, czy chce sie wdawać w polemikę na łamach. Tu pani nie zadała, ani nie chciała. W każdym razie nic o tym nie mówiła póki co. Jesli bedzie chciała, to koleżanka autorka recenzji mi to na pewno zgłosi.

    > To bez znaczenia.


    I tak i nie Aquo, bo GDYBYM miałą przekonanie po lekturze tej recezji przed publikacja, że kolezanka napisała ją np. pod wpływem niechęci do autorki i jest ona nieobiektywna i nierzetelna wg mojej wiedzy w temacie, to porozmawiałabym o tym z autorką recenzji, jako wydawca ...

    >
    > To nie znaczy, że należało jej odpowiadać tym samym. To zwykle chamstwo i wdawa
    > nie się w niepotrzebne i bardzo niegrzeczne pyskówki.


    Nie wiem do czego mnie przekonujesz, bo wszak napisałam, ze to było zbędne smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 23.11.18, 14:16
    kora3 napisała:

    > Niekoniecznie Aquo, praktyka ze tak powiem tak nie wygląda.

    Koro, to jak wygląda praktyka w Twojej redakcji to dla tematu nieistotne. Ja akurat z racji pracy mam czasami do czynienia z rozmaitymi redakcjami, artykułami, recenzjami i odpowiedziami na nie niezadowolonych z recenzji autorów i wiem o czym piszę.
    U Ciebie w pracy jak rozumiem jest to zorganizowane inaczej.
  • kora3 27.11.18, 13:38
    Jak widzę z obserwacji i doświadczenia - jest zorganizowane tak, jak wszędzie. Ktoś oze skontaktować się bezpośtednio z autorem, a moze i z jego przełożonym - wszystkie namiary są ogólnie dostępne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • magazynka 23.11.18, 22:19
    Całkowicie zgadzam się.
    Uczciwa recenzja i żadne potem rozmówki o karierze.
  • panna.ze.dworku 23.11.18, 11:42
    Móc - mogła, co tez zrobiła.
    Natomiast czy postąpiła GRZECZNIE i KULTURALNIE? Ano nie. Savoir - vivre nie przewiduje odpowiadania chamstwem na chamstwo, co twoja koleżanka zrobiła.
    Autorka dzieła zdecydowanie nie powinna dzwonić z pretensjami. To bezdyskusyjne akurat. Ani, tym bardziej, zarzucać autorce recenzji zawiści. Natomiast odpowiedź koleżanki, o protekcji jakiegoś krewnego, jeśli nie ma na to DOWODÓW mogłaby chyba podpadać pod któryś z paragrafów. DLA MNIE to poziom argumentu "Tak, nigdy by nie awansowała gdyby nie łóżko!".
    Autorka ma rację, że poczuła się urażona. Plotka typu "dowiedziała się w zaufaniu" żenująca i nie warta komentarza.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 23.11.18, 11:59
    Panno, zgadzam się z tym, że uwaga koleżanki na temat była w świetle dobrych obyczajów - zbędna.
    Natomiast no z tymi jakimiś paragrafami - to nie masz racji. Koleżanka nie powtarzała żadnej obiegowej opinii, tylko fakt. Pani autorka w istocie "jedzie" na nazwisku swego krewnego i jego znajomościach. I to stwierdzenie nie jest nijaką złośliwością czy zawiścią podyktowane - to jest fakt. Gdziekolwiek ta kobitka (a nie jest to osóbka młodziutka u progu życia zawodowego) nie pracowała, dostawała się dzięki koneksjom tego krewnego. W mym obecnym miejscu pracy też pracowała (nim ja tam pracowałam), no krewny tam komuś z ówczesnego naczalstwa zarekomendował, że zdolna itede. Tylko, ze to prywatna firma, więc jak sie okazało po miesiącu (próbnym) co pani sobą reprezentuje, to jej podziękowali. Tak było w każdym miejscu, gdzie pani pracowała i nie jest to w branży tajemnica.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 12:03
    Recenzenci powinni być dobrani spoza grona krewnych i znajomych autorki - to raz.
    Dwa - powinniście zatrudnić sekretarkę, która telefon z pretensjami autorki skierowałaby do sekretarza redakcji.

    Najmniej "winna" jest sama autorka, bo zareagowała tak, jak reagowali zawsze i wszędzie twórcy będący w takim położeniu.

  • kora3 23.11.18, 12:06
    Wiesz, jesli ktoś ta tym terenie pracował w tej branzy w chyba wszystkich redakcjach już, to doprawdy trudno znaleźć kogoś, kog nie znasmile
    Sekretarka u nas jest, sekretarza redakcji nie ma, znaczy nie ma w oddziałach, bo jest jeden na całą redakcję w centrali - raczej to norma. A sekretarka zwykle łączy z tą osobą, z którą ktoś chce rozmawiać i to wyartykułuje, jak zrobiła to pani autorka.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 23.11.18, 12:09
    kora3 napisała:

    > sekretarka zwykle łączy z tą osobą, z którą ktoś chce rozmawiać i to wyartykułuje, jak zrobiła
    > to pani autorka.

    Macie organizację pracy jaką macie. Koleżanka od recenzji powinna była jednak od razu grzecznie autorkę poprosić o uwagi na piśmie skierowane do wydawcy. Ona jak rozumiem pisała tę recenzję na czyjeś zamówienie/za akceptacją osoby odpowiedzialnej.
  • kora3 23.11.18, 12:35
    aqua48 napisała:
    >
    > Macie organizację pracy jaką macie.

    Mamy normalną smile znaczy taką, która nam ułatwia życie. Zupełną normą Aquo jest, że gdy ktoś dzwoni do miejsca gdzie ktoś pracuje i prosi o rozmowę z tą osobą, to sekretarka jest od łączenia z tą osobą, albo poinformowania, że jej nie ma i zapytania czy coś przekazać. Jasne, gdy chodzi o jakichś firmowych "dygnitarzy" - jak u nas np. o prezesa to pewnie jego sekretarka pyta w jakiej sprawie. Ale normalnie - w sensie wśród pracowników - nie i uważam to za bardzo dobre. Nie ma sensu, żeby ktoś wyłuszczał pani sekretarce z jaką sprawą dzwoni do dziennikarza - no weź smile

    Koleżanka od recenzji powinna była jednak o
    > d razu grzecznie autorkę poprosić o uwagi na piśmie skierowane do wydawcy. Ona
    > jak rozumiem pisała tę recenzję na czyjeś zamówienie/za akceptacją osoby odpowi
    > edzialnej.


    Wiesz, nieodmiennie mnie śmieszy, gdy ktoś mówi w takich sytuacjach o zamówieniu tekstu. Nie gniewaj się, ale takie coś świadczy o całkowitej nieznajomości realiów tej branży. Jest wydarzenie tego rodzaju zwykle zajmuje sie nim osoba, której to jest kolokwialnie mówiąc - działka. Nie ma zlecania, zamawiania itp. CHYBA, ze wydawca oczekuje czegoś niestandardowego - np. nie recenzji a wywiadu z autorem (gdzie standardem jest recenzja). Wydawca nie prowadzi za rękę kazdego dziennikarza Aquo, to jest nierealne, a poza tym na kija mi taki dziennikarz, któremu codziennie mam mówić co ma robić?




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 23.11.18, 12:40
    kora3 napisała:
    > Mamy normalną smile znaczy taką, która nam ułatwia życie. Zupełną normą Aquo jest,
    > że gdy ktoś dzwoni do miejsca gdzie ktoś pracuje i prosi o rozmowę z tą osobą,
    > to sekretarka jest od łączenia z tą osobą, albo poinformowania, że jej nie ma
    > i zapytania czy coś przekazać. [...]N
    > ie ma sensu, żeby ktoś wyłuszczał pani sekretarce z jaką sprawą dzwoni do dzien
    > nikarza - no weź smile

    >
    To najwidoczniej zależy od redakcji, bo to co właśnie opisałaś nie było normą w tych, które znam. Może to kwestia tego, jak znane nazwiska są związane z daną redakcją. Ludzie często proszą o kogoś, z kim chcieliby porozmawiać, bo nie wiedzą kto najlepiej zajmie się ich tematem. Sekretariat jest od nakierowania takich klientów na właściwe tory. Przy okazji oszczędza jałowych rozmów i przerywania w pracy innym.
  • kora3 23.11.18, 12:58
    Aquo, nie wiem w ilu redakcjach miałaś okazję pracować, ja w kilku na terenie kilku regionów. No, ale zakładam, że mozesz mieć lepsze doświadczenie ode mnie, ani przez sekundę w to nie wątpię wink
    Od rozmów z kimś, kto nie chce rozmawiać z konkretnym dziennikarzem, a z jakimkolwiek jest u nas dziennikarz DYZURNY. On przyjmuje tego rodzaju sprawy i jako osoba dalece bardziej znająca się na rzeczy od sekretarki (z całym dla sekretarki szacunkiem) zgłasza te tematy na planówce po swoim dyżurze. Jest to wg mnie najlepsza forma ...
    Sekretarka nie jest od delegowania zadań, w każdym razie - u nas.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 23.11.18, 14:36
    kora3 napisała:
    > Od rozmów z kimś, kto nie chce rozmawiać z konkretnym dziennikarzem, a z jakim
    > kolwiek jest u nas dziennikarz DYZURNY. On przyjmuje tego rodzaju sprawy i jako
    > osoba dalece bardziej znająca się na rzeczy od sekretarki (z całym dla sekreta
    > rki szacunkiem) zgłasza te tematy na planówce po swoim dyżurze. Jest to wg mnie
    > najlepsza forma ...
    > Sekretarka nie jest od delegowania zadań, w każdym razie - u nas.

    >

    No sekretarka jest od tego, żeby wiedzieć który dziennikarz jest danego dnia na dyżurze, albo który najlepiej zajmie się sprawą zawiązaną z zepsutymi ziemniakami w sklepie osiedlowym (Dział zdrowie? Kuchnia? Gospodarka? Wiadomości?). A przede wszystkim jest po to, że jak ktoś dzwoni ze skargą to przełącza do odpowiedniej osoby... Nie rozwiązuje problemów czytelników, ale wie kto najlepiej zajmie się daną sprawą. Co najważniejsze - wie, kiedy nie wolno komuś przeszkadzać. Bo jak cały zespół siedzi w konferencyjnej, to co, ma łączyć na puste stanowiska? Albo jak pani recenzentka właśnie przy biurku siedzi z kimś spoza firmy (małe redakcje maja różne możliwości lokalowe)?
    Już lepiej jak zrobi notatkę kto dzwonił i w jakiej sprawie - łatwiej zorganizować czas na porządną rozmowę, jeśli zachodzi taka potrzeba.
    Jeżeli sekretarka łączy każdą rozmowę jak leci to może lepiej przerzucić się na zwykłą centralkę telefoniczną. "Aby połączyć się z dziennikarzem dyżurnym, wciśnij 0, aby połączyć się z wydawcą, wciśnij 5" itd.

    Może to zależy od specyfiki redakcji, ale z tego co zaobserwowałam, częściej wykonuje się telefony żeby zebrać materiał na najbliższe wydanie, niż wisi na słuchawce odbierając uwagi różnej maści od czytelników.




    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 27.11.18, 13:43
    Posit sprawa wygląda tak, że pani sekretarka u nas i z reguły wszędzie smile jest od łączenia telefonów a nie od rozdzielania pracy. Do dyżurnego dziennikarza podany jest telefon na stronie iw papierze, ale jesli ktoś zadzwoni do sekretariatu i chce no zgłosic jakiś problem bez wskazania z kim chce rozmawiac konkretnie to jest łączony do dyżurnego. Jesli kogoś z kim taka osoba chce rozmaiwac konkretnie nie ma/jest zajety - to oczywiscie pani sekretarka pyta czy ma coś przekazać oraz pyta czy taka osoba chce służbowy namiar komórkowy - wszyscy mamy słuzbowe komórki, numery są na stronie, ale no ktoś może nie korzystać z netu. Pani sekretarka nie jest od tego by delegować obowiazki czy tematy, no chyba, że ktoś zadzwoniłby i np. zapytałby "kto się u was zajmuje przewaznie tym i tym?" no to moze powiedzieć kto i na prośbę dzwoniącego przełączyć

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 12:12
    Pytałaś - dostałaś odpowiedź. Moim zdaniem osoba znajoma bądź krewna autorowi powinna odmówić recenzji , tak byłoby przyzwoicie.

    Sekretarka powinna być pierwszym buforem informacji. W tym wypadku nie powinna łączyć z Twoją koleżanką tylko spławić autorkę dzieła.
  • positronium 23.11.18, 12:25
    bo_ob napisała:
    > Moim zdaniem osoba znajoma bądź krewna autorowi p
    > owinna odmówić recenzji , tak byłoby przyzwoicie.
    >

    Zgadzam się, właśnie napisałam to samo poniżej.
  • kora3 23.11.18, 12:36
    No to jest właśnie nieznajomość realiów moje drogie Panie smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 12:41
    kora3 napisała:

    > No to jest właśnie nieznajomość realiów moje drogie Panie smile
    >

    Realiów Waszej firmy, dodaj.
    W wydawnictwach jest tak, jak piszemy - ale tam są realia całkiem nieznane Tobie.
  • kora3 23.11.18, 13:01
    WSiesz, ja pracuję w tej chwili chyba w 5 gazecie - mam na myśli stałą pracę. Pracowałam w trzech regionach Polski, nigdzie nie spotkałam sie z procedurami o jakich wspominasz, ani tam gdzie pracowałam, ani w innych gazetach, których sepcyfikę, choćby od kolegów z branzy tam pracujących - znałam. Ake oczywiscie ty wiesz lepeij smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 13:03
    kora3 napisała:

    > WSiesz, ja pracuję w tej chwili chyba w 5 gazecie - mam na myśli stałą pracę. P
    > racowałam w trzech regionach Polski, nigdzie nie spotkałam sie z procedurami o
    > jakich wspominasz, ani tam gdzie pracowałam, ani w innych gazetach, których sep
    > cyfikę, choćby od kolegów z branzy tam pracujących - znałam. Ake oczywiscie ty
    > wiesz lepeij smile
    >

    OK. Od teraz będę uczciwie recenzować to, co tutaj piszesz smile


  • kora3 23.11.18, 13:06
    A recenzuj sobie, co mi to przeszkazda smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 13:09
    kora3 napisała:

    > A recenzuj sobie, co mi to przeszkazda smile
    >

    Zagalopowałam się. Przecież, żeby recenzować, musiałabym dokładnie czytać Twoje chaotyczne, rozwlekłe, nudne i pisane fatalną polszczyzną teksty, nie mówiąc już nawet o złej formie graficznej. A na to mi jednak szkoda czasu i zdrowia smile
  • kora3 23.11.18, 13:14
    a rób sobie jak chcesz smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • droch 06.12.18, 10:25
    To na pewno nie nasza wina, że realia stoją w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem.
  • kora3 06.12.18, 11:40
    A co wg Ciebie Drochu jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem? To, ze jak ktoś dzwoni i prosi z pania X, to sekretarka łączy do pani X (jesli ta jest), a nie do przełożonego pani X? Wg mnie to jest bardzo zdroworozsądkowe smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 06.12.18, 20:46
    W takim wypadku sekretarka jest zbedna, wzglednie nalezy ja odciazyc od funkcji telefonistki.
  • ola5488 06.12.18, 22:34
    tt-tka napisała:

    > W takim wypadku sekretarka jest zbedna, wzglednie nalezy ja odciazyc od funkcji
    > telefonistki.

    big_grin
  • bo_ob 23.11.18, 12:38
    positronium napisała:

    > bo_ob napisała:
    > > Moim zdaniem osoba znajoma bądź krewna autorowi p
    > > owinna odmówić recenzji , tak byłoby przyzwoicie.
    > >

    > Zgadzam się, właśnie napisałam to samo poniżej.

    Zlecanie recenzji osobie, która jest kreną lub znajoma autora jest wysoce nieprofesjonalne.

  • positronium 23.11.18, 12:41
    bo_ob napisała:
    > Zlecanie recenzji osobie, która jest kreną lub znajoma autora jest wysoce niepr
    > ofesjonalne.


    Najwidoczniej takie są realia. Chociaż, zastanawia mnie - gdzie?
  • bo_ob 23.11.18, 12:49
    Staram się sobie wyobrazić. W jakiejś miejscowości jest stosunkowo niewielkie środowisko dziennikarskie i wszyscy się znają. Jedna z tych osób pisze, załóżmy, książkę i oo recenzje poproszeni są inni dziennikarze, znani autorce. Przecież to na kilometr widać, że będą kwasy smile
    Jeśli już trzeba było te recenzje pisać, należało poprosić kogoś albo spoza środowiska albo specjalistę.

    A tak - nie mogło wyjść inaczej niż wyszło smile

  • kora3 23.11.18, 13:14
    Drogie Panie - co Wy z tym krewnym? smile

    Mam wrażenie, że udajecie, ze nie pojmujecie, ale moze sie myle...Sprawa jest prosta- niemal każdy twórca lokalny zna siłą rzeczy dziennikarzy lokalnych, w każdym razie tych,którzy zajmują się tematyką sztuki w jakiej tworzy. Zna, nie znaczy, ze ma z nimi zaraz wszystkimi zażyłe relacje - tak samo każdy włodarz miasta, czy radny zna tych, którzy zajmują się tematyką lokalnej polityki. Nie musi to wcale dotyczyć zaraz bardzo małego miasteczka (to ma nieco powyżej 100 tys. więc ani malutkie, ani duże) ani bardzo małej liczby ludzi w branży. Podejrzewam, że wiekszosc polityków ze świecznika zna np. Monikę Olejnik - zna, bo mieli okazję z nią rozmawiać. A dziennikarzy z terenu, tych, którzy np. relacjonują wydarzenia z Sejmu w mniejszym czy większym stopniu znaja politycr niekoniecznie tak wazni, by goscić u M. Olejnik. To są oczywistości. Trudno byłoby co miesiąc wymieniać te ekipy, bo już są "znajome" politykom smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 13:18
    kora3 napisała:

    > Sprawa jest
    > prosta- niemal każdy twórca lokalny zna siłą rzeczy dziennikarzy lokalnych, w k
    > ażdym razie tych,którzy zajmują się tematyką sztuki w jakiej tworzy.

    To Ty nie rozumiesz. Nie podjęłabym się recenzować pracy osoby z tej samej branży, którą znam osobiście. Dlatego, że jest to nieprofesjonalne, moim zdaniem. Jaśniej się nie da.
  • kora3 23.11.18, 13:42
    Bo, ale ta pani stworzyła nie jakiś reportaż, czy książkę o reportażu - np. tylko dzieło historyczne. To, ze kiedyś usiłowała pracować w branzy nie ma nic w tym przypadku do sprawy - a jakby namalowała obraz, czy stworzyła kolekcję modową też miałoby to coś wspólnego z jej dawną pracą?

    Na pewno znasz twórczośc pisarki Katarzyny Bondy, a jesli nie nasz nawet, to pewnie o niej słyszałaś. Pani Katarzyna nim zostałą zawodową pisarka pracowała w mediach - czy teraz w zwiazku z tym nikt z dziennikarzy, którzy mieli ja okazję poznać podczas pracy nie może napisać recenzji na temat jej książki? Dlaczego?

    Pani Katarzyna pochodzi z Hajnówki, jest to stosunkowo niewielka miejscowość. Na bank większosc ludzi, którzy tam działają w branży dziennikarskiej ją zna - ze szkoły, z podwórka, w końcu - Z WIDZENIA, bo odwiedza swe rodzinne strony.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 23.11.18, 13:57
    kora3 napisała:
    > Bo, ale ta pani stworzyła nie jakiś reportaż, czy książkę o reportażu - np. tyl
    > ko dzieło historyczne. To, ze kiedyś usiłowała pracować w branzy nie ma nic w t
    > ym przypadku do sprawy
    - a jakby namalowała obraz, czy stworzyła kolekcję modow
    > ą też miałoby to coś wspólnego z jej dawną pracą?

    Moment, no to po co to zaznaczyłaś na samym początku? O_o
  • kora3 27.11.18, 13:46
    Ale ze co zaznaczyłam? że kiedyś podejmowała pracę w mediach? Bo to prawda i STĄD wycieczka, zupełnie niepotrzebna zreszta - kolezanki na jej zale

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 23.11.18, 14:05
    kora3 napisała:

    > Na pewno znasz twórczośc pisarki Katarzyny Bondy, a jesli nie nasz nawet, to pe
    > wnie o niej słyszałaś.

    Ani nie znam, ani nie słyszałam. Czytam całkiem inną literaturę.
  • kora3 27.11.18, 13:46
    Skąd wiesz, ze inną skoro nie czytałaś i nie słyszałas ?smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 28.11.18, 16:18
    Może nie słyszałaś o tym, ale jest takie coś jak wyszukiwarka Google.
  • kora3 28.11.18, 16:35
    Słyszałam, ale nie ocenia się ksiazki po okładce, ani po googlach smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 29.11.18, 11:08
    kora3 napisała:

    > Słyszałam, ale nie ocenia się ksiazki po okładce, ani po googlach smile
    >
    >

    Nie udawaj głupszej, niż jesteś. Jeśli piszę, że nie czytam tego rodzaju literatury to znaczy, że nie czytam kryminałów.
    A może wcale nie udajesz?


  • kora3 30.11.18, 10:34
    Bo, zastanów się może czy Twoje uwagi są stosowne na forum o dobrych obyczajach, a także czy takie emocjonalne podejście do forum jest typowesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 23.11.18, 12:22
    kora3 napisała:
    > Sytuacja taka: pewna znajoma nam (nam na myśli środowisko branżowe) pani stworz
    > yła pewne dzieło. [...] kilku osobom z branży przyszło je zrecenzować. No i klops, bo dzi
    > eło jest bardzo słabe - po prostu. Ludzie, którym przyszło je zrecenzować byli
    > między młotem, a kowadłem, bo z jednej strony znajoma i bardzo na swoim punkcie
    > wrażliwa osoba, a z drugiej gniot, o którym no z rzetelności wypada napisać, ż
    > e gniot, aczkolwiek innymi słowy.
    > U nas przyszło to koleżance napisać i napisała - tak jak jest.


    Ok, to proponuję bramkę nr trzy - nie pisać recenzji.
    Jeżeli musi być napisana, to przydzielić tę pracę osobie, która nie zna autorki (można i zlecić poza redakcję, toż to grosze).

    > Pokłosiem tego był telefon od autorki dzieła z pretensjami za tę recenzję oraz "wycieczkami" > typu, że koleżanka jest żółta z zawiści, że jak zwykle wszyscy autorce kłody pod
    > nogi rzucają itd.
    > Kolezanka normalnie (smile) powiedziała, że jej zadaniem było poznać dzieło i je o
    > cenić, co też uczyniła zgodnie ze swoim sumieniem i gustem oraz wiedzą na temat

    A dla mnie normalne w tej sytuacji jest odpowiedzieć: dziękuję za opinię, proszę uwagi zwracać do Kory, która jest osobą odpowiedzialną za tego typu kwestie.
    Wszystko jest relatywne, jak widać. smile

    > . Ale na te "wycieczki" nie wytrzymała i powiedziała autorce no prawdę: [...]
    > No i nastąpiła głęboka obraza, uraza, a także jak się koleżanka dowiedziała "w
    > zaufaniu" (hehe) ta rozmowa wpłynęła negatywnie na ZDROWIE autorki dzieła.

    >
    No i nic dziwnego...
    Co do tej prawdy, to z tego co przedstawiłaś tez jest to kwestia dość wątpliwa. Przekazała swoją opinię plus plotki.

    > Moje pytanie nie bedzie tyczyć się tego, czy kolezanka miała prawo napisać , ze
    > dzieło jest słabe
    , bo to w moim odczuciu - oczywiste. Będzie się natomiast tyc
    > zyć tego, czy wg Waszej oceny, po tych "wycieczkach" wspomnianych mogła zwyczaj
    > nie kobiecie powiedzieć prawdę na temat jej hmmm "kariery" i talentu?
    >

    Miała prawo. Czy miała obowiązek? Nie.

    Pisuję hobbystycznie w języku obcym. smile Często otrzymuje i pisze recenzje/komentarze kolegom i koleżankom po piórze. Gnioty aż zęby bolą są na porządku dziennym. Każdemu można napisać recenzję zgodną z prawdą, ale uprzejmą i życzliwą. Recenzja to nie jest narzędzie, żeby kogoś skrytykować i zjechać, ale żeby opisać dzieło dla innych czytelników.
    Histeria autorki oczywiście jest zachowaniem na wyrost, ale jestem teraz ciekawa, jak ta nieszczęsna recenzja wyglądała.
  • kora3 23.11.18, 12:49
    Posit, raz jeszcze napiszę to samo - żeby pouczać kogoś w temacie jego dotyczącym, czy też życzliwych rad udzielać, to no trzeba sie orientować, jak wygląda sprawa.
    Przede wszystkim, to ja owszem jestem ODPOWIEDZIALNA za czyjś tekst Posit, jako wydawca w tym przypadku, ale w pewnym tylko zakresie. Zeby uzmysłowić w jakim - GDYBY kolezanka napisała w recenzji, że pani zrobiła gniota, ale udało sie za kasę podatników bo ma wpływowego stryja (np.) to owszem, porozmawiałabym z nią i kazała to usunąć, mimo, ze to prawda. Bo pani kolezanka miała zrecenzować dzieło, a nie karierę pani autorki - proste. Natomiast za odczucia ze tak powiem estetyczne kolezanki zaistniałe w zwiazku poznaniem dzieła ja zupełnie odpowiedzialna - nie jestem. Kolezance mogło sie nie podobać dzieło, które mnie się podobałoby i odwrotnie. Ma prawo do swej oceny, jesli tylko umie tę ocenę jakoś uzasadnić.

    Recenzja wyglądała normalnie - koleżanka napisała, ze były tam dłużyzny np. bo BYŁY, napisała też, że calośc nasuwała myśl o braku koncepcji dzieła - też miałam takie wrązenie,. że owo dzieło ze tak powiem żyje własnym życiem, że czesci do siebie nie pasują, brak mu ciagłosci.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 23.11.18, 13:13
    kora3 napisała:
    > Posit, raz jeszcze napiszę to samo - żeby pouczać kogoś w temacie jego dotycząc
    > ym, czy też życzliwych rad udzielać, to no trzeba sie orientować, jak wygląda s
    > prawa.

    Rozumiem, że nie w smak Ci część z tego co piszą inni forumowicze i ja. Ale Koro, dlaczego w takim razie nie wyjaśniłaś specyficznych realiów Waszego regionu w poście początkowym? Zapytałaś o opinie, dostałaś odpowiedzi zgodne z doświadczeniem życiowym forumowiczów. Pewnie jest tu więcej osób, które z niejednego pieca chleb jadły - po co tak nerwowa reakcja na zwykły komentarz?

    Co do recenzji, wspomniałaś wyżej że to nie recenzentka jest osobą odpowiedzialną za kwestie uwag do tekstu, tylko Ty, jako wydawca. Normą jest, że o podwładnych się dba - a nie pozostawia na pastwę losu jak dryfujące okręty, zgodzisz się, prawda?
    Zlecenie napisania recenzji osobie, o której wiadomo, że zna autora - jest ryzykowne.
    Napisanie takiej recenzji bez wniesienia uwag, że może to być kłopotliwe - jest (dla mnie) dziwne.

    Pytasz: czy wg Waszej oceny, po tych "wycieczkach" wspomnianych mogła zwyczajnie kobiecie powiedzieć prawdę na temat jej hmmm "kariery" i talentu?

    a potem piszesz coś takiego: Koleżanka nie powtarzała żadnej obiegowej opinii, tylko fakt. Pani autorka w istocie "jedzie" na nazwisku swego krewnego i jego znajomościach. I to stwierdzenie nie jest nijaką złośliwością czy zawiścią podyktowane - to jest fakt. Gdziekolwiek ta kobitka (a nie jest to osóbka młodziutka u progu życia zawodowego) nie pracowała, dostawała się dzięki koneksjom tego krewnego. W mym obecnym miejscu pracy też pracowała (nim ja tam pracowałam), no krewny tam komuś z ówczesnego naczalstwa zarekomendował, że zdolna itede. Tylko, ze to prywatna firma, więc jak sie okazało po miesiącu (próbnym) co pani sobą reprezentuje, to jej podziękowali. Tak było w każdym miejscu, gdzie pani pracowała i nie jest to w branży tajemnica.

    Dopóki nie przedstawisz dowodów, to tylko plotki i pomówienia.

    Na koniec - nic więcej ponad to co napisałaś nie było w tej recenzji? Wow.
  • kora3 23.11.18, 13:36
    positronium napisała:

    > Rozumiem, że nie w smak Ci część z tego co piszą inni forumowicze i ja.



    Nie nie w smak, tylko czesc uwag ma się nijka do rzeczywistości smile
    Ale Kor
    > o, dlaczego w takim razie nie wyjaśniłaś specyficznych realiów Waszego regionu
    > w poście początkowym?


    Nie wiem co tu region miałby mieć do rzeczysmile

    Zapytałaś o opinie, dostałaś odpowiedzi zgodne z doświadc
    > zeniem życiowym forumowiczów. Pewnie jest tu więcej osób, które z niejednego pi
    > eca chleb jadły - po co tak nerwowa reakcja na zwykły komentarz?


    Ale żadna nerwowość Posit - zwyczajnie wyjaśnienie.
    >
    > Co do recenzji, wspomniałaś wyżej że to nie recenzent
    > ka jest osobą odpowiedzialną za kwestie uwag do tekstu, tylko Ty
    , jako wy
    > dawca. Normą jest, że o podwładnych się dba - a nie pozostawia na pastwę losu j
    > ak dryfujące okręty, zgodzisz się, prawda?


    Posit - w tym zawodzie dbanie o podwładnych nie polega jednak na staniu nad nimi , a raczej na tym, by w razie potrzeby im pomóc. Jednak od doświadczonego już dziennikarza wymaga sie samodzielności w pracy i odpowiedzoalności za nią.
    Spróbuję na przykładzie - ot wczoraj kolega mi wrzucił plik o wdzięcznej nazwie "sprostowanko" - otwieram i czytam, ze w takim to a takim tekscie wkradł sie bład zamiast "dr hab." było samo "dr" przed nazwiskiem kogoś tam wypowiadającego sie. Mój kolega SAM wyłapał ten swój bład i wrzucił trzy zdania przepraszając zainteresowanego. Najpewniej wydawca, bo ja w tym dniu nim nie byłam, czytał ten jego tekst, ale tytuł naukowy nieznanego mu goscia nie wzbudził jego wątpliwosci, bo dlaczego miałby? No i kolega "zjadł" "haba"- zorientował się juz po wydaniu, poprawił, przeprosił i tyle. Gdyby wydawca miał takie rzeczy po każdym dziennikarzu sprawdzać, to pewnie dziennik musiałby zmienić na miesięcznik.


    > Zlecenie napisania recenzji osobie, o której wiadomo, że zna autora - jest ryzy
    > kowne.
    > Napisanie takiej recenzji bez wniesienia uwag, że może to być kłopotliwe - jest
    > (dla mnie) dziwne.


    Posit, w normalnie funkcjonującym dzienniku NIE ZLECA sie tekstów, chyba, że chodzi o coś nadzwyczajnego. U nas akurat ta kolezanka jest w dziale kulturalnym z reguły ona zajmuje się recenzowaniem takich dziełek - zwyczajnie ZGŁASZA, ze jest dziełko i tyle. Jesli jednak kolezanka miałaby problem z napisaniem czegos, bo np. jest blisko z autorem, albo przeciwnie - są wrogami mogłaby zgłosić i powiedzieć, ze nie chce z ww. przyczyn sie tym zając.
    Nie zglaszała i moim zdaniem nic w tym nadzwyczajnego - autorkę zna na "cześć" czy tam "dzień dobry", ani ona jej przyjaciel., ani wróg.
    >
    > a potem piszesz coś takiego:
    > Dopóki nie przedstawisz dowodów, to tylko plotki i pomówienia.


    Posit, zamiast się wyzłośliwiać smile pasowałoby zwracać uwagę na KONTEKST wypowiedzi przedmówcy. Owszem, napisałam to co napisałam A PROPOS zdania Panny, że za takie słowa kolezance coś groziłoby na drodze sądowej. i TYLKO a propos tego. Owszem, sa dowody na to, że pani pracę podejmowała z rekomendacji krewnego, a także dowody na to, ze ją traciła z racji braku ogólnie rzecz ujmując predyspozycji. Najlepszym dowodem na to Posit jest fakt, iż pani SAMA np. mnie wielokrotnie mówiła, że tu jej krewny ZAŁATWIŁ pracę, tam i wszędzie jej rzucano kłody pod nogi - z zawisci o talent smile Zatem nie UKRYWAŁA tego.



    > Na koniec - nic więcej ponad to co napisałaś nie było w tej recenzji? Wow.


    Było, ale nie skupiałam sie na tym tekscie jakoś, jak sie jest w danym dniu wydawcą ma sie do przeczytania bardzo wiele tekstów o tematyce róznej. W kazdym razie nie było tam nic co nasuwałoby myśl o nierzetelnym, czy celowo nieżyczliwym potraktowaniu dziełka smile




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 23.11.18, 15:21
    Kora
    "Posit, w normalnie funkcjonującym dzienniku NIE ZLECA sie tekstów, chyba, że chodzi o coś nadzwyczajnego."
    To zależy Koro. Pracowałam w dziale miejskim, konkretnie warszawskim, w ogólnopolskim dzienniku. Do kierownika działu przychodziło codziennie mnóstwo informacji i zaproszeń: segregował, rozdzielał je i właśnie zlecał pójście na wydarzenie i napisanie tekstu. Od imprezy zależało, czy to miał być wywiad, recenzja czy jeszcze coś innego. I myślę że Twoje rozmówczynie w tym sensie użyły słowa "zlecać", jako wydanie polecenia służbowego. Sami dziennikarze oczywiście też przynosili tematy, mieli jakieś swoje stałe działki, ale gros tematów było z l e c o n e przez szefostwo( bo to na ich ręce spływała cała korespondencja): na codziennym kolegium większe, a potem już w poszczególnych działach reszta.Także różnie to wygląda, a różnice w pracy dziennikarzy miesięczników, dzienników sporo się różnią i nie można wszystkich pakować do jednego worka.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • positronium 23.11.18, 15:35
    Miałam tez na myśli to, o czym pisała sama Kora:
    "Posit, w normalnie funkcjonującym dzienniku NIE ZLECA sie tekstów, chyba, że chodzi o coś nadzwyczajnego. U nas akurat ta kolezanka jest w dziale kulturalnym z reguły ona zajmuje się recenzowaniem takich dziełek - zwyczajnie ZGŁASZA, ze jest dziełko i tyle. Jesli jednak kolezanka miałaby problem z napisaniem czegos, bo np. jest blisko z autorem, albo przeciwnie - są wrogami mogłaby zgłosić i powiedzieć, ze nie chce z ww. przyczyn sie tym zając. "

    Coś nadzwyczajnego to jak dla mnie sytuacja, kiedy wszyscy znają panią artystkę i są z nią w kontakcie. Ale to moja opinia. smile

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 27.11.18, 17:40
    Ato napisał, ze są z nią w kontakcie? Kobieta zadzwoniła na stacjonarny ogólny redakcyjny. Przyznam, że niewiele osób tak dzwoni, które nawet tylko bardzo pobieżnie, np. z kontaktu bezpośredniego znają nas, przykładowo z jednorazowego kontaktu z nami. Bo na stronie są dostępne BEZPOŚREDNIE telefony do kazdego z nas - tak stacjonarne, jak i służbowe komórkowe. Ale ok mogła sobie tak zadzwonić i poprosic panią sekretarkę o przełaczenia do kolezanki, ale skoro tak zrobiła to logicznie byłoby pomyśleć, ze NIE MA telefony bezpośredniego do kolezanki, a to na logikę - znów - oznacza, ze nie znają się dobrzesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 27.11.18, 13:48
    Oj ...dobra znów sie nie zrozumiałyśmy - wiadomo, ze jesli idzie o jakeiś zaproszenie czy wydarzenie, to nie tyle się zleca, co przekazuje takowe komuś jeśli nie jest adresowane do konkretnego dziennikarza.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 23.11.18, 14:12
    Nie operuje sie ani nie sadzi bliskich. Ze wzgledu na bliskosc mozma odmowic skladania zeznan. Podciagnelabym pod te kategorie i recenzowanie prac znajomych tongue_out
    Na miejscu nieszczesnej recenzentki odmowilabym recenzowania (zwlaszcza gdy autorka przewrazliwiona na swoim punkcie i ustosunkowana, jak twierdzisz), a na miejscu szefa, czyli twoim, zlecilabym recenzje osobie z zewnatrz. Wszyscy zachowaliscie sie nieprofesjonalnie, niestety.
    W sytuacji, gdy autorka zaczyna wycieczki osobiste wobec recenzentki, powinien nastapic koniec rozmowy. Wzglednie (bardzo grzecznym tonem, choc reakcja niegrzeczna) nalezy zaproponowac pani autorce, by zamowila recenzje sponsorowana, z zaznaczeniem, ze rozmowczyni takowych nie pisze.
  • aqua48 23.11.18, 14:24
    Kora jak zwykle założyła watek z tezą i nie podoba jej się, że prawie każdy ma odmienne zdanie ("wszyscy zachowaliście się nieprofesjonalnie, niestety") niż ona...
  • verdana 23.11.18, 16:25
    Pisuję artykuły do czasopism i recenzuję artykuły z czasopism. W przyzwoitym czasopiśmie, szczególnie jesli grono specjalistów jest wąskie daje sie do recenzji pracę bez nazwiska autora. W ten sposób eliminuje się , przynajmniej częściowo, mozliwość, ze recenzja będzie "po znajomosci". W wypadku, gdyby dali mi do recenzji słabą prace znajomego po prostu bym odmówiła. A ktoś, kto bierze się do pisania recenzji uwazając, ze autor/autorka robi karierę nieuczciwą drogą i pod tym kątem recenzuje pracę jest zwyczajnie nieuczciwy.
  • en-n 24.11.18, 14:26
    Ale to inna sytuacja. Recenzowanie artykułów w czasopismach naukowych jest anonimowe i regulowane przepisami, ale tu mamy recenzję w gazecie codziennej. Autor się pod nią podpisuje. I jeżeli już dojdzie do rozmowy z rozjuszonym twórcą, nie powinien zachowywać się tak jak koleżanka Kory. Argumenty "bo wujek ci załatwił" czy inne tego typu są niedopuszczalne. W pracę recenzenta jest wpisane nielubienie przez krytykowanych artystów i trzeba to wziąć na klatę.
  • verdana 24.11.18, 14:40
    Uczciwość nie jest regulowana przepisami. Recenzowanie w tym przypadku jest nieuczciwością.
  • kora3 27.11.18, 13:58
    Nieuczciwe jest napisanie o jakimś dziele spoza swej działki twórczości, bo wie jest z autorem na "dzień dobry"? Osobliwe powiem Ci smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 27.11.18, 16:14
    Tak, jest nieuczciwe, o ile ma sie od razu fatalne zdanie o autorze.
  • kora3 27.11.18, 17:35
    Ale kolezanka nie mogla mieć złego zdania o autorce w zakresie jej twórczości jaką teraz zaprezentowała, bo ...to był w tej dziedzinie debiut autorki.
    To tak, jakbym ja teraz wzięła się np. za śpiewanie i wydała płytę - nigdy wczesniej nie spiewałam, nie dawałam koncertów itd. Zatem nawet jsli kotoś oceniałby moją działalnośc na polu mego zawodu bardzo pozytywnie, albo dla odmiany bardzo negatywnie to do oceny mego spiewania miałoby sie to nijak

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 27.11.18, 18:47
    Jeśli koleżanka uwazała, ze autorka recenzowanej pracy awansuje li i jedynie przez protekcję i z takim nastawieniem recenzowała cokolwiek - to recenzja nie była obiektywna. Nie podjęłabym sie zrecenzowania niczego autorstwa paru moich znajomych własnie dlatego, ze mam o nich bardzo złe zdanie i to mogłoby zawazyć nawet na zrecenzowaniu ich śpiewu operowego.
  • kora3 28.11.18, 09:37
    Verdano - widzę, ze muszę kawę na ławę - autorka NIE awansuje. Skoro już trza konkretami- autorka wykorzystując protekcję krewnego nie awansowała tylko zwyczajnie dostawała szansę pracy to tu to tam w określonych branżach (tam gdzie przede wszystkim - chciała). Ale ze się nie sprawdzała, to nie zagrzewała tam miejsca - po prostu. W związku z tym do kolejnych ludzi - najczęściej takich, którzy o pozostaniu jej w pracy decydowali - miała pretensje i przekonanie, że nie chcą z nią kontynuować współpracy z zawiści/zazdrości i co tam jeszcze.
    Teraz stworzyło dziełko artystyczne - jak sądzę także wykorzystując powiązania z krewnym, ale ze tak powiem - samodzielne. dzieło jest o zasięgu ze tak powiem nie lokalnym, a ogólnym, prezentowane było też poza tym regionem i także oceniono je słabo, bo ono jest słabe. Ale ok - autorka sobie je zrobiła - jej sprawa.
    To uwagi autorki o rzekomej zazdrosci kolezanki sprowokowały tę ostatnią to niepotrzebnych uwag na temat ogólnie "kariery" autorki. Dodam, że kolezanka jest od autorki znacznie młodsza i nie miała chyba nigdy okazji z nią bezpośrednio pracować ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 28.11.18, 15:59
    Wszystko jedno - recenzentka miała o niej złe zdanie ZANIM przystąpiła do recenzowania.
  • kora3 28.11.18, 16:13
    Bo ja wiem, raczej po prostu wiedziała, że pani tak, a nie inaczej dostawała pracę. Ja też wiedziałam i znam te autorkę dalece bardziej niż ta koleżanka - nie mam o niej złego zdania pomimo, ze fakt o którym mowa jest mi także znany

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • pani.kappa 24.11.18, 09:35
    W poważnych instytucjach recenzuje się anonimowo. Nie przypadkiem. Jeśli jakiś podmiot (bądź osoba) wymaga od recenzenta występowania pod imieniem i nazwiskiem, to świadczy to bardziej o zlecającym recenzję niż o twórcy i recenzowanym dziele. Wyjątkiem od tej zasady są oczywiście publiczne recenzje czynione z woli ich autorów, np. recenzje filmu, sztuki czy wystawy publikowane w prasie lub w internecie. Ale to zupełnie inna para kaloszy. Tak, jak chirurg nie operuje swojego syna, sędzia nie sądzi swojej żony, tak recenzent nie recenzuje publicznie dzieła swojego znajomego. Niby oczywiste, a niestety wciąż trzeba edukować ludzi w zakresie tych oczywistości.
  • ola5488 24.11.18, 11:28
    Zgadzam się. Choć świadomość, że recenzuje się pracę znajomego (nawet anonimowo), jednak częściowo wpływa na całokształt. Dlatego staram się odrzucać prośby o recenzję z najbliższego kręgu współpracowników. Szanujące się wydawnictwa przed wysłaniem takiej prośby również sprawdzają, czy dane osoby nie są bliskimi współpracownikami.
  • panna.ze.dworku 24.11.18, 12:54
    No ale Kora nie pisze o recenzowaniu pracy współpracownicy, a dalekiej znajomej! Takiej na "dzień dobry" i tyle. Moim zdaniem taka odległa znajomość nie wpływa na ocenę.
    Np. poznałam kiedyś pewną osobę jak najbardziej publiczną, znaną nie tylko w moim mieście ale nawet i w Polsce. Zostaliśmy sobie przedstawieni, pan jest bardzo kulturalny, od tamtej pory widywaliśmy się kilkanaście razy, zawsze bardzo uprzejmie mi się kłania, uśmiecha... I tyle. Znajomy? No, znajomy. Czy taka "znajomość" wpłynęłaby jakoś na moją ocenę jego działań profesjonalnych? No, nijak. smile
    Z tym, że ogólnie masz rację - nie powinno się oceniać/recenzować prac osób, z którymi łączy jakaś zażyłość, gdyż ocena może być nieobiektywna.
    Z tym, że nadal poza jakimikolwiek regułami pozostają "wycieczki osobiste" w rozmowie pań. Pani autorka dzieła nie powinna w ogóle dzwonić i się czepiać, że recenzja nie taka (jak chciała mieć "taką" to trzeba było zamówić sponsorowaną), a pani dziennikarka - powinna była uciąć rozmowę na temat "zazdrości" i temu podobnych, a nie wdawać w "pyskówki" a bo tobie wszystko wujek załatwił... Poziom rozmowy OBYDWU pań - żenujący i na poziomi8e przedszkola!

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 27.11.18, 13:44
    Dokładnie tak Panno - to nie jest jakaś znajomość zażyła, tylko taka, ze sie wie kto to jest i wymienia ukłony.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 27.11.18, 22:31
    Co nadal nie zmienia mojej opinii, że OBIE pnie zachowały się na poziomie przedszkola, a nie dorosłych ( a już na pewno nie kulturalnych) osób. Pani autorka dzieła nie powinna była wydzwaniać do redakcji, że recenzja "nie taka", a tym bardziej - zarzucać dziennikarce zawiści i temu podobnych. Autorka recenzji zaś - zeszła "do jej poziomu" wdając się w przepychanki słowne i stosując argumenty typu "bo ci wujek załatwił!".
    Na marginesie: jeśli rzeczona autorka recenzji ma kiepską opinię o autorce dzieła (a ewidentnie ma taką właśnie, nie najlepszą opinię!) nie powinna brać się za recenzowanie jej dokonań na ŻADNYM polu - bo, wbrew temu o czym usiłujesz przekonać - niechęć do osoby MOŻE się odbić brakiem obiektywizmu w ocenie dzieła. Przykładowo: jeśli z jakichś przyczyn nie aprobuję niektórych kompletnie pozazawodowych decyzji dajmy na to reżysera X - to nie powinnam oceniać jego filmu/sztuki. Bo niechęć do niego sprawi, że moja ocena dokonania będzie zdecydowanie niższa - przez pryzmat niechęci do osoby twórcy. Więc z tego punktu widzenia - autorka recenzji postąpiła niejako "podwójnie nieprofesjonalnie": raz w ogóle pisząc recenzję o dokonaniu osoby przez siebie nie lubianej, nie cenionej i nie szanowanej a wręcz odwrotnie, a drugi raz - wdając się w utarczkę słowną z autorką dzieła.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 28.11.18, 09:52
    panna.ze.dworku napisała:

    > Co nadal nie zmienia mojej opinii, że OBIE pnie zachowały się na poziomie przed
    > szkola, a nie dorosłych ( a już na pewno nie kulturalnych) osób. Pani autorka d
    > zieła nie powinna była wydzwaniać do redakcji, że recenzja "nie taka", a tym ba
    > rdziej - zarzucać dziennikarce zawiści i temu podobnych. Autorka recenzji zaś -
    > zeszła "do jej poziomu" wdając się w przepychanki słowne i stosując argumenty
    > typu "bo ci wujek załatwił!".


    tu się w pełni zgadzam - od poczatku zresztą - kolezanka na takie uwagi mogła odpowiedzieć, że nie ma w jej recezji nic osobistego, ale skoro autorka uwaza jak uważa niech zwróci się do jej przełozonych. Tyle.

    > Na marginesie: jeśli rzeczona autorka recenzji ma kiepską opinię o autorce dzie
    > ła (a ewidentnie ma taką właśnie, nie najlepszą opinię!) nie powinna brać się z
    > a recenzowanie jej dokonań na ŻADNYM polu - bo, wbrew temu o czym usiłujesz pr
    > zekonać - niechęć do osoby MOŻE się odbić brakiem obiektywizmu w ocenie dzieła.


    Hmmm widzisz Panno - trudno powiedzieć, by kolezanka miała złe zdanie o autorce jako takiej. O ile mi wiadomo, to panie nigdy razem nie pracowały - kolezanka zwyczajnie wie kto to jest i tyle.
    Natomiast no z racji faktu, że autorka pochodzi stąd i poczatkowo tutaj jej krewny kolokwialnie mówiac załatwiał jej pracę, to pracowała tutaj krótko bo krótko ale chyba w każdym medium, a tak wielu ich nie ma smile Więc większosc z nas ją albo zna mniej lub bardziej, albo tzw. kojarzy, w sensie wie kto to jest. Potem autorka "wyemigrowała" w inny region kraju, gdzie też próbowała pracy w mediach, o ile nam wiadomo - bez sukcesów. Potem było o niej cicho, a teraz "wypłynęła" sprawa tego dzieła.
    Nie mam przekonania, że akurat ta koleżanka jakoś tam nie lubi autorki, zna ją raczej tylko z widzenia, albo słyszenia. Fakt, ze owo "słyszenie" mogło być niepochlebne dla autorki w sensie jej sposobu pracy i "układów", ale w mediach, a nie na polu na jakim teraz się udziela.

    > Przykładowo: jeśli z jakichś przyczyn nie aprobuję niektórych kompletnie pozaz
    > awodowych decyzji dajmy na to reżysera X - to nie powinnam oceniać jego filmu/s
    > ztuki. Bo niechęć do niego sprawi, że moja ocena dokonania będzie zdecydowanie
    > niższa - przez pryzmat niechęci do osoby twórcy. Więc z tego punktu widzenia -
    > autorka recenzji postąpiła niejako "podwójnie nieprofesjonalnie": raz w ogóle p
    > isząc recenzję o dokonaniu osoby przez siebie nie lubianej, nie cenionej i nie
    > szanowanej a wręcz odwrotnie, a drugi raz - wdając się w utarczkę słowną z auto
    > rką dzieła.


    Co do utarczki - zgodzłam sie i podtrzymuję. Natomiast co do reszty - gdyby iść Twoim tropem myslenia to zasadniczo nic o niczyich dokonaniach nie mozna byłoby napisać. Bo wszak nie musisz osobiscie nawet znać kogoś kogo negatywnie oceniasz na polu pozazawodowym. Przykładowo - mozesz negatywnie oceniać aktora za to, że np. zdradza żonę (i jest to fakt powszechnie znany) no i co? Masz ocenić jego rolę i kierujesz się kryterium wierności wobec żony? No nie ...A w przypadku osób na serio znanych - jak aktorzy, celebryci, politycy trudno NIC nie wiedzieć o ich zyciu pozazawodowym i ta wiedza dotyczy także tych, którzy te osoby widzieli tylko na ekranie TV czy na zdjęciu w ogólnopolskiej gazecie.





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.11.18, 10:28
    kora3 napisała:

    > Hmmm - trudno powiedzieć, by kolezanka miała złe zdanie o autorce
    > jako takiej.

    Jedynie "powiedziała autorce no prawdę: że nie ma jej czego zazdrościć, bo jej kolejne nieudane próby "?zaistnienia" mają miejsce tylko dzięki poparciu i wpływom jej krewnego, a rzekome rzucanie jej kłód pod nogi to zwyczajnie efekt tego, ze jej pomysły się ludziom nie podobają, bez względu na to, kto je promuje."

    Profesjonalista nie pozwala sobie na recenzowanie jakiegokolwiek dzieła osoby o której zachowaniu czy postępkach ma złe zdanie. Nawet jeśli tej osoby nie zna osobiście lub zna jedynie przelotnie.
    Dobrze wychowany człowiek natomiast nie daje się sprowokować i nie mówi nikomu takich słów jak wyżej przytoczone.


  • kora3 28.11.18, 10:40
    Aquo, powiedz mi JAKIMI literami trzeba napisać to, że uważam uwagi koleżanki do autorki za złe, żebyś zrozumiała, że uważam je za złe? Pytam całkiem serio, bo napsiałam kilka razy, że były nie na miejscu, a Ty nadal mnie do tego przekonujesz...

    Co do tego, ze profesjonalista sobie nie pozwala ...No wiesz, idąc tym tropem myslenia dziennikarzy w lokalnych i nielokalnych mediach należałoby wymieniac tak powiedzmy raz na pół roku, bo jak już zdążą poznać kogoś np. ze swiata polityki i nie polubią tej osoby, to nie mają prawa o niej nic napisać. smile To jest nierealne Aquo.
    Wyjaśnię Ci to na przykładzie: znam np. takiego radnego, którego nie lubię- z różnych przyczyn, ale głownei z racji jego poglądów podyktowanych ideologią. W związku z tym nie przestaję z panem radnym pozazawodowo - nawet w zakresie wymiany uwag o pogodzie, ograniczam się do wymiany ukłonów i rozmów w tematach zawodowych. Pan radny jest aktywny, więc w kolejnych kadencjach sporo robił i w zwiazku z tym jego działalność byłą opisywana w mediach. I ja te działalność oceniam bardzo dobrze Aquo, bo ona w moim odczuciu jest korzystna dla miasta. I o ile przyszło mi komentować tę działalność nie tylko na zasadzie relacji, ale też "recenzji" tej działalności, a jak zapewne wiesz jest to mozliwe, zgodne z etyką zawodową itd., to komentowałam ją pozytywnie, bo - zupełnie niezależnie od mej antypatii dla pana radnego i jego prywatnych poglądów - ta działalność jest pozytywna.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 28.11.18, 10:54
    kora3 napisała:

    > Co do tego, ze profesjonalista sobie nie pozwala ...No wiesz, idąc tym tropem m
    > yslenia dziennikarzy w lokalnych i nielokalnych mediach należałoby wymieniac ta
    > k powiedzmy raz na pół roku, bo jak już zdążą poznać kogoś np. ze swiata polity
    > ki i nie polubią tej osoby, to nie mają prawa o niej nic napisać. smile To jest n
    > ierealne Aquo.

    Profesjonalista nie pozwala sobie na recenzowanie pracy kogoś, kogo nie szanuje i o kim ma złe zdanie. Po prostu.
  • kora3 28.11.18, 10:59
    No ja pana radnego prywatnie nie szanuję i mam o nim złe zdanie - serio. Co nie zmienia faktu, że jego działalność na rzecz miasta oceniam bardzo dobrze. Jestem nieprofesjonalna, czy nie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 28.11.18, 11:51
    Napisałam: "...na recenzowanie pracy...". Tak. to nieprofesjonalne.
  • kora3 28.11.18, 12:02
    aha - czyli ktoś kto ma ocenić czyjąś pracę nie moze tej osoby nawet znać ?smile Przecież to nierealne ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 28.11.18, 14:40
    kora3 napisała:

    > aha - czyli ktoś kto ma ocenić czyjąś pracę nie moze tej osoby nawet znać ?smile
    > Przecież to nierealne ...
    >

    Napisałam dosyć precyzyjnie. Profesjonalne zachowanie na gruncie zawodowym zakłada obiektywizm i bezstronność, bez uprzedzeń (również prywatnej natury). Twierdzenie, że jest się ponad to zawsze jest delikatnie mówiąc naiwne.
  • kora3 28.11.18, 14:44
    Aha - czyli jesteś zdania, że kazdy np. nauczyciel kieruje się oceniając uczniów swymi wobec nich prywatnymi sympatiami i antypatiami, a jesli twierdzi, ze tak nie ejst to delikatnie mówiąc - mija się z prawdą?
    Przecież to bardzo powazne oskarżenie wobec całego środowiska!

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • panna.ze.dworku 28.11.18, 11:54
    Koro - jeśli pomimo niechęci do pana radnego - potrafisz rzetelnie napisać "recenzję" z jego dokonań - to chwalebne. Ale... No właśnie. A co GDYBYŚ pan radnego darzyła antypatią i brakiem szacunku a dodatkowo np podjął decyzję zawodową, która by ci "nie leżała"? Potrafiłabyś pisząc "recenzję" oddzielić własną antypatię od niekorzystnej oceny jego pracy? Bo wiesz dobrze, że nawet i ocenę negatywną można wyrazić w wielu różnych odcieniach... Np o lubianym i ogólnie przez ciebie cenionym polityku napisałabyś "Radny X, którego dokonania a, b i c nie wymagają rekomendacji tym razem podjął niefortunną decyzję o d. Miejmy nadzieję, ze to jednorazowe potknięcie, gdyż to dobry i rzetelny działać na niwie..." itd a o nielubianym i ogólnie nie cenionym "Radny Y jak zwykle dał popis ignorancji! Jego decyzję w kwestii a, b i c były tak żenujące iż nie wymaga to komentarza, mięliśmy nadzieję, że może w kwestii d coś się zmieni, ale niestety, okazały się płonne...". To oczywiście przerysowanie i przykład, ale zakładam, że czytelny. smile
    I owszem, JEŚLI autorka recenzji ma o autorce dzieła opinię, że to mierny talent "jadący" wyłącznie na nepotyzmie - podejmując się opiniowania jej dzieła - postąpiła mało profesjonalnie. A że taką właśnie opinię ma - to wykazała w swoich (mało profesjonalnych - co sama przyznałaś) słowach w rozmowie telefonicznej z autorką dzieła... Być może również, gdyby była do autorki dzieła nastawiona życzliwie, albo chociaż neutralnie - to i recenzja byłaby nieco inna, nie że pozytywna, bo w pełni wierzę, ze dzieło jakości... Dyskusyjnej, ale wyrażona w sposób mniej kategoryczny, bardziej stonowany, może zawierająca jakiś jednak element pozytywny... Przykładowo o bardzo, bardzo kiepskiej interpretacji "Moralności Pani Dulskiej" można napisać "Reżyser nawet z klasyka nie potrafi wykrzesać ani hu7moru ani żadnych innych wartości, strata czasu ten spektakl", a można "Interpretacja niezbyt udana, ale świetna gra aktorska i dobrze dobrana muzyka rekompensują pewne niedostatki interpretacyjne". Zakładam, ze rozumiesz o co mi chodzi. smile

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 28.11.18, 12:12
    panna.ze.dworku napisała:

    > Koro - jeśli pomimo niechęci do pana radnego - potrafisz rzetelnie napisać "rec
    > enzję" z jego dokonań - to chwalebne. Ale... No właśnie. A co GDYBYŚ pan radneg
    > o darzyła antypatią i brakiem szacunku a dodatkowo np podjął decyzję zawodową,
    > która by ci "nie leżała"? Potrafiłabyś pisząc "recenzję" oddzielić własną antyp
    > atię od niekorzystnej oceny jego pracy


    Tak Panno, nie tylko potrafiłabym, ale - z wieloletniego doświadczenia - potrafię. Na tym polega praca dzinnikarza, ale nie tylko dziennkarza. Takze np. nauczyciela szkolnego, czy akademickiego. Nie może sie kierwoac w ocenie czyjejś PRACY osobistymi antypatiami czy sympatiami takze, co wcale nie oznacza, ze ich nie ma. Ma, bo KAZDY człowiek ma - oczekiwanie, że dziennikarz nie będzie znał NIKOGO o kim mu przyjdzie pisać, czy tym bardziej np. nauczyciel nie bedzie znał swoich uczniów - jest malo realistyczne po prostu

    To oczywiście przerysowanie i przykład, ale zakładam, że czyt
    > elny. smile



    Owszem czytelny Panno, ale jak wspomniałam - ja się w swoich pracach nie kieruję ani sympatiami, ani antypatiami. Tego samego uczę innych.

    Przykładowo o bardzo, bardzo kiepskiej interpretacji "Moralności
    > Pani Dulskiej" można napisać "Reżyser nawet z klasyka nie potrafi wykrzesać an
    > i hu7moru ani żadnych innych wartości, strata czasu ten spektakl", a można "Int
    > erpretacja niezbyt udana, ale świetna gra aktorska i dobrze dobrana muzyka reko
    > mpensują pewne niedostatki interpretacyjne". Zakładam, ze rozumiesz o co mi cho
    > dzi. smile


    Tak, rozumiem o co ci chodzi Panno, jakby tu ...Dzieło jakie stworzyła pani autorka zostało także w innych czesciach kraju ocenione źle - tak pod względem ze tak powiem warsztatowym, jak i pod względem merytorycznym. Są w nim błedy natury typowo merytorycznej i tu kolezanka - słusznie zauważyła, że w tym zakresie zawiódł konsultant merytoryczny (była taka osoba wymieniona z imienia i nazwiska jako współtworca dzieła od tej strony). Faktem jest, ze TAKIE błedy, zupełnie już abstrahując od warsztatu dyskwalifikują to dzieło jako dzieło HISTORYCZNE.
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 28.11.18, 12:26
    kora3 napisała:


    >
    > Tak Panno, nie tylko potrafiłabym, ale - z wieloletniego doświadczenia - potraf
    > ię. Na tym polega praca dzinnikarza, ale nie tylko dziennkarza.

    Zawiodlo doswiadczenie, skoro po takiej reakcji swojej podwladnej, jaka opisalas, masz watpliwosci i pytasz nas. Nie przyszlo ci do glowy, ze zachowanie recenzentki daje asumpt do przypuszczen, ze autorki nie lubi i recenzowala kierujac sie uprzedzeniem, nawet jesli tak nie bylo ? W koncu to twoja podwladna wytoczyla argumenty osobiste zamiast poprzestac na stwierdzeniu, ze tak kiepskiej pracy nie dalo sie ocenic inaczej.


    > ja się w swoich pracach nie kieruj
    > ę ani sympatiami, ani antypatiami. Tego samego uczę innych.

    Jak widac niekoniecznie z dobrym skutkiem... powtarzam, to, co powiedziala recenzentka na pretensje autorki zamiast zakonczyc rozmowe ujawnilo jej antypatie, a nie jej recenzenckie umiejetnosci.

  • panna.ze.dworku 28.11.18, 12:53
    Otóż to. Z wypowiedzi recenzentki typu "A bo ci wujek załatwił!" widać, że ma do autorki dzieła stosunek niechętny. Nie broni to dzieła jako takiego, bo nie twierdzę, że dzieło było udane. Ale ewidentnie widać, najdelikatniej mówiąc, brak życzliwości. I stąd wnoszę, że pisząc recenzję pani recenzentka miała "gdzieś z tyłu głowy" coś w rodzaju "A tej babie to wujek wszystko załatwił a ja muszę pazurami i zębami walczyć o etat! Co za zaraza, bez sensu to jej dzieło, gdyby nie wujek to by może sprzątaczką w redakcji była, a nie panią artystkę zgrywa..."... Oczywiście nie chodzi o te konkretnie słowa, ale nastawienie.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • kora3 28.11.18, 13:21
    Panno, odsyłam Cię do mego postu do TT-tki, moze on ci jakoś naświetli sprawę. Kolezanka ma od dawna etat, o nic nie musi walczyć, to dobra dziennikarka.
    Natomiast czy miała w tyle głowy - myslę, ze każdy z mózgiem domysliłby się, że osoba bez doświadczenia nijakiego w tworzeniu takich dzieł mogłaby sobie je spokojnie stworzyć za własne pieniądze, ale nie za publiczne. Oczywiste było, że krewny jej to prosto mówiąc załatwił - to bezspornie, choć nie rozmawiałyśmy z kolezanką o tym.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 28.11.18, 13:17
    droga Tt- ko - zacząc należy od tego, że ja recenzję kolezanki przeczytałam przed wysłaniem do składu, z czystej poniekąd ciekawości. Sama widziałam to dzieło na pokazie przedpremierowym i miałam o tym dziele wyrobione zdanie - przyznaję negatywne, bo mi sie nie podobało - ale nie sugerowałam niczego recenzentce, bo to nie moja rola. Nie powiedziałabym, że kolezanka recenzentka nie lubi autorki, bo o ile wiem nie znają sie nawet poza "z widzenia". GDYBYM wiedziała, ze są skonfliktowane, a nie były, to wyjątkowo zleciłabym te pracę komuś innemu.
    Argumenty osobiste, których wytoczenie potępiłam zarówno tu, jak i do kolezanki wypłynęły wszak PO napisaniu recenzji i jej opublikowaniu. GDYBY kolezanka oddając mi te pracę powiedziała "Słabe, ale wiadomo, że chodzi o tę i tę" to pewnie miałabym przekonanie, ze piszac kierował się jakąs antypatią. Ale nic takiego nie miało miejsca.
    Jak wspomniałam - oceniłam recenzję koleżanki jako rzetelną, bo powoływała sie krytykując dzieło o merytoryczne argumenty. Ja sama znam autorkę dzieła dalece lepiej niż ta koleżanka. I powiem Ci tak już zupełnie po ludzku, że miałam szczerą nadzieję, że to będzie dobre dzieło. A miałam takową nadzieję, bo kiedy z tą autorką pracowałąm iałam też okazję ją trochę poznać. Nie jest to osoba zła, czy wyrachowana, jest natomiast skażona ze tak powiem piętnem swego krewnego, który jest naprawdę utalentowaną osobą. Nie wiem czy w dzieciństwie jej wmówiono, że powinna mieć takie same zdolnosci i przejąć zawód po krewnym, czy jak, ale miała na to niemozebne parcie. Niestety owo nie szło z parze z predyspozycjami. No i jeszcze autorka ma pewną manierę taką - wydakj sie jej, w każdym razie sprawia takie wrazenie, że splendor nazwiska jej krewnego, które ona także nosi winien powodować, że ludzie mają uwazać, iż reprezentuje sobą zawodowo to co on. Niestety nie reprezentuje i to jest fakt. Ta maniera jest dośc denerwująca, akurat dla mnie nie byłą, bo ja nie byłąm nigdy przełozonym tej autorki. Moze dlatego nie jestem też w kręgu osób przez nią znienawidzonych...O jej postawie wiem od niej samej - np. miała wręcz pretensje do krewnego, że nie załatwił jej kierowniczego stanowiska i "musiała pracować, jak zwykly dziennikarz" - nie rozumiałam tej postawy, dlaczego miałaby zosatć zaraz kierowniczką, czy wydawcą, skoro nie jest nikim szczególnym - w odróznieniu od tego krewnego.
    Ale pani ma też wiele pozytywnych cech - np. jest bardzo dobrą matką. Ponieważ pani sama zwierzała mi sie ze swoich problemów, także zawodowych oczekując szczerej odpowiedzi powiedziałam jej, ze moim zdaniem nie ma predyspozycji do pracy w zawodzie, w każdym razie w systemie pracy dziennikarza w codziennej prasie, radiu, czy telewizji. Poradziłam jej, by spróbowała pracy w mediach wychodzących w innym systemie miesiecznik np., albo spróbowała się odnaleźć w innej dziedzinie twórczości. Nie jest to bowiem osoba głupia, tylko system pracy w takim zwyczajnym medium ją przerastał. Potem, gdy wyjechała nie miałam z nią kontaktu, ale ucieszyłam sie, ze zrobiła to dzieło- tak, sądze, ze przy wydatnej pomocy różnorakiej krewnego, ale to bez znaczenia. Ucieszyłam się, bo myslałm, ze jej to fajnie wyszło, że znalazła swoje miejsce. Okazało się, ze jednak - nie wyszło. I powiem ci zupełnie szczerze - gdybym to ja miała napisac recenzję, to poprosiłabym o mozliwośc taką, by napsiał ktoś inny, Nie dlatego, ze bałąbym sie reakcji tej pani, ale własnie dlatego, że jako osoba znająca ją dośc dobrze i pomimo tej maniery denerwującej darzaca ją sympatią mogłabym być nie tylke nieobiektywna, co zbyt łagodna w ocenie, bo wiem, że pani takie oceny negatywne bardzo przezywa itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 28.11.18, 14:02
    kora3 napisała:

    > droga Tt- ko - zacząc należy od tego, że ja recenzję kolezanki przeczytałam prz
    > ed wysłaniem do składu, z czystej poniekąd ciekawości. Sama widziałam to dzieło
    > na pokazie przedpremierowym i miałam o tym dziele wyrobione zdanie - przyznaję
    > negatywne, bo mi sie nie podobało - ale nie sugerowałam niczego recenzentce,

    Nikt nie twierdzi, ze sugerowalas, i w ogole nie o to chodzi. Pytasz w starterze, czy reakcja kolezanki recenzentki na pretensje autorki da sie usprawiedliwic, a my wszystkie jak jedna zona tlumaczymy, ze nie - reakcja byla niegrzeczna, nie na miejscu i nieprofesjonalna.


    I powiem Ci tak już zupełnie po ludzku, że miałam szcz
    > erą nadzieję, że to będzie dobre dzieło.

    Ale przeczytalas i wiedzialas, ze nie jest dobre. Mozna bylo autorke uprzedzic, ze szanse na przychylna recenzja sa marne, mozna bylo nie uprzedzac. Ale twoje osobiste nadzieje nijak sie Maja do zachowania obu pan. OBU.


    > Ale pani ma też wiele pozytywnych cech - np. jest bardzo dobrą matką.

    A jaki to ma zwiazek z jej praca ? przepraszam, ale najpierw obsmarowujesz pania na forum (nie twierdze, ze bezpodstawnie), a potem wyciagasz jakies od czapy historie osobiste ? Czy tak samo rozmawiasz w pracy ? Czy rzeczywiscie kolezanka recenzentka nie uslyszala OD CIEBIE niczego na temat autorki ?

  • kora3 28.11.18, 14:29
    tt-tko jak widzę masz też tę forumowa manieręsmile - nie kolezanka ode mnie nic nie słyszała o tej pani, bo ja z panią nie mam kontaktów już kilka lat, a wczasie, gdy pracowałyśmy razem tutaj, ta kolezanka na pewno tu nie pracowała. W ogóle chyba jeszcze nie pracowała, jest ode mnie znacznie, jako i od autorki - młodsza.
    Nikogo nie "obsmarowałam" - nie znacie tej osoby, nie wiecie tez czy to naprawdę kobieta, czy mężczyzna, co tak naprawdę stworzyła i czym sie wczesniej zajmowałasmile
    Nie uważam, ze napisanie o kimś, że jest dobrą matką jest jakieś bardzo osobiste.
    Nie uwazam też, bym miała obowiazek, czy nawet powinnam uprzedzać panią o tym, że recenzja nie bedzie przychylna.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.11.18, 13:08
    kora3 napisała:

    > Na tym polega praca dzinnikarza, ale nie tylko dziennkarza. Takze np. naucz
    > yciela szkolnego, czy akademickiego. Nie może sie kierwoac w ocenie czyjejś PRA
    > CY osobistymi antypatiami czy sympatiami

    Ale się kieruje, bo jest tylko człowiekiem i dlatego profesjonalista się tego typu ocen nie podejmuje. Dlatego również ocena egzaminu maturalnego jest poza szkołą abiturienta, a na ocenę pracy magisterskiej, doktorskiej lub habilitacyjnej składają się oceny i recenzje kilku osób, i również dlatego od lat istnieje możliwość zdawania egzaminów komisyjnych.
  • kora3 28.11.18, 13:25
    Aquo, ALE zwyczajne prace jednak nauczyciel czy to szkolny, czy akademicki ocenia bardzo czesto jednoosobowo, nieprawdaż? Prawdaż.
    Nie, człowiek rzetelny nie kieruje sie w ocenie czyjeś pracy, czy działalności swoimi sympatiami, czy antypatiami i nie jest ładnie z punktu to komuś zarzucać - że sie kieruje, bo każdy sie kieruje. Nie, nie kazdy, kto sie kieruje postępuje źle.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.11.18, 13:36
    kora3 napisała:

    > Aquo, ALE zwyczajne prace jednak nauczyciel czy to szkolny, czy akademicki oce
    > nia bardzo czesto jednoosobowo,

    Tak Koro, ale istnieje możliwość odwołania się od takiej oceny, o czym właśnie pisałam, no i jednak na zarzuty, że praca została oceniona niesprawiedliwie nie odpowiada uczniowi, że ten dostał się do szkoły z protekcją.


  • kora3 28.11.18, 13:53
    Wiesz, rzecz w tym, że jeśli uczeń dostałby sie do szkoły przez protekcje, to na ogół po to, by ja skończył, więc pewnie nauczyciele by o protekcji wiedzieli i musieli się 3mac jej.
    Od recenzji nie mozna się odwołać, racja, ale można do niej napisać polemikę powołując sie na przytoczone w niej argumenty na nie i zbijając je skutecznie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.11.18, 14:15
    kora3 napisała:

    > rzecz w tym, że jeśli uczeń dostałby sie do szkoły przez protekcje, to
    > na ogół po to, by ja skończył

    A co to ma do rzeczy?
    Wszyscy prócz Ciebie Koro są innego zdania na temat na który watek założyłaś, a Ty usilnie z nami polemizujesz próbując... udowodnić, że masz inną wizję sytuacji? Pewnie masz. A my mamy inną.
  • kora3 28.11.18, 14:38
    A możesz mi wskazać GDZIE ci wszyscy są odmiennego zdania od mego? Zalinkuj najlepiej smile
    Bo jak napsiałam już KILKA razy - JA jestem zdania, że:
    a) pani autorka nie powinna dzwonić z pretensjami i wmawiać koleżance zazdrość czy co tam jeszcze. Jesli chciała polemizować z opinią koleżanki na lamach powinna zadzwonić i taką swą prośbę wyłuszczyć - obojętnie gdzie by zadzwoniła unas skierowanoby ją do mnie.
    b) kolezanka nie powinna wdawać sie z panią w polemikę telefonicznie, a jedynie wspomnieć, że podała argumenty na swoje zdanie i podtrzymuje je. Uwagi pani o zazdrości powinna zignorować i ABSOLUTNIE nie wspominać o krewnym pani i jej "karierze" chociaż to co powiedziała polega na prawdzie.
    Takie jest moje zdanie, wskaż prosze kto ma całkowicie odmienne, bo nie doczytałam smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 28.11.18, 14:43
    Opinie sprowadzają się do zdania, które napisała Aqua, a z czym polemizujesz:

    ,,Ale się kieruje, bo jest tylko człowiekiem i dlatego profesjonalista się tego typu ocen nie podejmuje."
  • kora3 28.11.18, 14:49
    Olu, z całym szacunkiem, ale nie wiesz o czym mówisz - nie ma TECHNICZNEJ wręcz możliwości, by np. nauczyciel nie znał kompletnie swoich uczniów, czy prowadzący zajęcia studentów, prawda? Nie ma też technicznej możliwości, by szef nie znał swoich podwładnych - np. wszystkie te osoby, podobnie jak dziennikarz opisujący cokolwiek co dotyczy danej osoby MOGĄ sie kierować swoimi osobistymi sympatiami czy antypatiami - technicznie mogą. Ale zakladanie, ze tak własnie robią jest
    a) krzywdzące całe te srodowiska
    b) nieprofesjonalne.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 28.11.18, 15:00
    kora3 napisała:

    > Olu, z całym szacunkiem, ale nie wiesz o czym mówisz

    Koro, to wyjątkowo niegrzeczne stwierdzenie do kogoś, kogo wcześniej się pytało o zdanie. Masz prawo napisać że jesteś odmiennego zdania, że uważasz zupełnie inaczej niż Ola, ale to co napisałaś jest, hmm na poziomie dziennikarki - recenzentki z wątku...
  • kora3 28.11.18, 15:09
    Aquo, ja wiem, ze Ty musisz pouczać, ale jakoś nie zastanowiłaś sie nad tym, ze to co napisała Ola teraz i wczesniej nijak ma się do zwyczajnej rzeczywistości!
    Przez całe życie bywa - jesteśmy jakoś tam oceniani na polu zawodowym czy studenckim i szkolnym. I w przeważającej części oceny tej dokonują ludzie, którzy nas znają - lepiej, albo gorzej, ale znają- nauczyciele w szkołach, potem na studiach, szefostwo w pracy, a także klienci np.
    Założenie, że ocenić obiektywnie czyjąś pracę moze tylko osoba, która nie zna twórcy jest zatem z gruntu błedne. Owszem, ktoś mOZE sie kierować osobistymi sympatiami/antypatiami, ale nie powinien, tak nie jest dobrze i profesjonalnie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • droch 06.12.18, 10:30
    To ulubiony chwyt Kory, nie zorientowałaś się jeszcze?
  • ola5488 28.11.18, 15:04
    Tematem wątku, jeśli dobrze rozumiem, jest recenzja dzieła artystycznego? I tego tyczy się mój komentarz. Recenzuję artykuły naukowe,rozprawy i oceniam egzaminy. W przypadku jakichkolwiek podejrzeń o stronniczość istnieją formalne procedury weryfikacji i takiej weryfikacji dokonują właśnie osoby z zewnątrz. W przypadku artykułów naukowych sam proces zakłada a priori niezależnego recenzenta (anonimowego dla autora artykułu). Na tym polega profesjonalizm.
    Masz prawo mieć odmienne zdanie, ale warto jest je uzasadnić. Inaczej pozostajemy w obszarze "bo tak".
  • kora3 28.11.18, 15:20
    Ale praca naukowa to zupełnie co innego i jej ocena, niż RECENZJA dzieła artystycznego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 28.11.18, 15:26
    Nie, nie uważam że to inna kategoria recenzji. Efektem braku tego profesjonalizmu była reakcja pań w opisanym wątku.
  • aqua48 28.11.18, 15:28
    kora3 napisała:

    > Ale praca naukowa to zupełnie co innego i jej ocena, niż RECENZJA dzieła artyst
    > ycznego.

    Bo?
  • kora3 28.11.18, 16:21
    Przede wszystkim "bo dlatego", ze pracę naukowa oceniają specjaliści z danej dziedziny. Natomiast dzieła artystyczne ocenić może każdy. Możliwa jest także ocena "ogólnie - nie podoba mi się" wydana przez kompletnego laika i trudno z nią polemizować. Bo dzieło artystyczne jest skierowane nie do określonego środowiska, a do ludzi - odbiorców tego dzieła.
    Przy ocenie art. naukowego podstawą jest ocena treści tegoż pod względem merytorycznym. Trudno byłoby powiedzieć o wynikach czyichś badań, że nam się nie podobają, prawda? Możemy je ocenić tylko pod wzgldem metodologii ich prowadzenia, warunków itd. ale nie pod wzgledem wrazenia np. estetycznego jakie na nas robią. Z dziełem artystycznym jest inaczej. Ten sam obraz/film/ksiązka moze jednych zachwycać, a innym kompletnie się nie podobac. Badania naukowe są wiarygodne, albo nie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 28.11.18, 16:30
    kora3 napisała:

    > Przede wszystkim "bo dlatego", ze pracę naukowa oceniają specjaliści z danej dz
    > iedziny. Natomiast dzieła artystyczne ocenić może każdy. Możliwa jest także oce
    > na "ogólnie - nie podoba mi się" wydana przez kompletnego laika i trudno z nią
    > polemizować. Bo dzieło artystyczne jest skierowane nie do określonego środowisk
    > a, a do ludzi - odbiorców tego dzieła.

    Czyli rozumiem, że pani, o której piszesz w wątku tytułowym:

    ,,Owo dzieło zostało zaprezentowane publicznie szerokiemu gronu odbiorców, a kilku osobom z branży przyszło je zrecenzować."

    jest laikiem, osobą bez przygotowania merytorycznego, a recenzja miała charakter nieformalny i przez recenzję rozumiesz jedynie ocenę nieformalną lub słowną?
  • kora3 28.11.18, 16:34
    Nie, no pani kolezanka zajmuje się u nas systematycznie recenzowaniem takich dzieł, poniekąd również dlatego, że ukończyła kierunek studiów, który pozwala jej nie być laikiem w temacie. To co napisałam a Ty zacytowałas napisałam wprost odpowiadając Aquie na jej pytaniesmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 28.11.18, 17:13
    Każdy? Recenzja dzieła artystycznego o ile ma być powazna, powinna być napisana przez kogoś, kto sie zna. Inaczej to nie jest recenzja, tylko subietywna opinia laika.
  • aqua48 28.11.18, 18:03
    Nie Koro, rzetelna, profesjonalna recenzja dzieła artystycznego od recenzji naukowej różnić się może jedynie brakiem przypisów w tej pierwszej. I owszem, również w recenzji naukowej ocenia się pracę pod względem estetyki, użytego w jej opisie języka, konstrukcji, przejrzystości przedstawionych informacji - czyli mówiąc kolokwialnie tego czy recenzentowi praca się podobała. I bywają prace naukowe zachwycające, które czyta się z ciekawością do końca, mimo dość wydawałoby się nieciekawego lub wąskiego tematu oraz takie które mimo niezwykle ciekawego tematu wieją nudą, opierają się na przestarzałych, zdezaktualizowanych informacjach, lub są zwyczajnie niezrozumiałe.
  • kora3 29.11.18, 10:53
    Aquo, widzę, ze się nie rozumiemy - praca naukowa, owszem, moze być napisana ciekawie i nie, przejrzyście i nie, ale mimo wszystko jej clou jest jej wartośc NAUKOWA. A ta jest z braku lepszego słowa - mierzalna.
    Dzieło artystyczne to dzieło nie dla okreslonej grupy, a dla mas (poza wyjątkami rzezc jasna)

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 11:10
    kora3 napisała:

    > Dzieło artystyczne to dzieło nie dla okreslonej grupy, a dla mas (poza wyjątkam
    > i rzezc jasna)
    >
    To nie znaczy że fachowej recenzji takiego dzieła podjąć się może każdy...nawet jeśli uważasz, że dzieło artystyczne jest "dla mas". I pracę naukową każdy może oceniać na zasadzie podoba mi się/nie podoba mi się. Ale w recenzji nie o to chodzi.
  • kora3 29.11.18, 11:24
    Aquo, doprawdy doceniam Twoją wszechstronną wiedzę o wszystkim, ale postulowałabym nieco wyobraźni. Inaczej wygląda recenzja w piśmie branzowym, inaczej w niebranżowym. Nie tylko recenzja zresztą. Inaczej piszesz do "Gazety Prawnej" - pisam skierowanego przede wszystkim do prawników i ludzi zainteresowanych prawem szczególnie, a inaczej do "Dziennika Zachodniego" - na ten sam temat oczywiście.
    Pisząc do zwyczajnego, niebranżowego czasopisma musisz skupić się na tym, by przeciętny człowiek zrozumiał czego dotyczą zmiany w prawie i na ile bedzie to miało wpływ na jego sprawy. Unikasz zatem specjalistycznych określeń, czy cytowania niezrozumiałych dla laika treści, które w branzowym piśmie są całkiem do przyjęcia.
    Tu jest podobnie - koleżanka ma przygotowanie, skończyła studia podstawowe i podyplomowe z zakresu w jakim powstało to dzieło. Ale rzecz jasna, że unikała w recenzji sformułowań specjalistycznych.
    Nie wiem jednak co to ma do rzeczy - dzieło nie jest dla absolwentów teatrologii i reżyserii, tylko dla tzw. mas. Istotne jest zatem, jak je odbiera przecietny człowiek BEZ takich studiów jakie skończyłą kolezanka - np. ja, czy mój partner, czy kolezanka policjantka, czy kolega bankowiec. Kolezanka fachowym okiem mogła spojrzec i ocenić dlaczego jest źle, dla przeciętnego człowieka liczy się tzw. wrazenie ogólne. I np. dla mnie w tym dziele były okropne dłużyzny - za długie sceny, które niczego nie wnosiły. Były też błedyu merytoryczne, które w zasadzie każdy zainteresowany miejscem i czasem opisywanym w dziele mógł zauważyć. Ale to już- jak słusznie w swej recenzji zauważyła koleżanka wina konsultanta historycznego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 29.11.18, 11:14
    kora3 napisała:

    > Dzieło artystyczne to dzieło nie dla okreslonej grupy, a dla mas (poza wyjątkam
    > i rzezc jasna)
    >

    Mylisz pojęcia, Koro. Dla mas jest kultura masowa, nie sztuka.
  • kora3 29.11.18, 11:56
    Wiesz, jak dla mnie jesli coś, jak w przypadku tego dzieła jest emitowane na publicznym kanale telewizyjnym i moze sobie to obejrzeć każdy kto chce nie ruszając sie z domu oraz reklamowane, jako obraz powstały na 100 - lecie odzyskania niepopdległosci, który kazdy powienien obejrzeć, to jest to jednak sztuka o charakterze masowym smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 29.11.18, 12:03
    Im dalej w las, tym więcej informacji...

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • tt-tka 29.11.18, 12:13
    positronium napisała:

    > Im dalej w las, tym więcej informacji...
    >

    ...i to bez zwiazku ze sprawa smile
    Bo przeciez masowosc czy przeciwnie, specjalistycznisc dzieua nie ma zwiazku z zachowaniem pani autorki i pani recenzentki.
  • aqua48 29.11.18, 12:14
    Zapominałaś Koro podać imię i nazwisko tego wujka który wszystko tej pani załatwia...
  • kora3 29.11.18, 13:20
    A skąd wiesz, ze idzie o panią, a nie o paa, że o wujka, a ie kuzyna, czy ciotkę? Ja nic o wujku nie pisałam, pisałam KREWNY - a o wujku to już Ty sobie dośpiewałaś smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 29.11.18, 12:34
    kora3 napisała:

    > to jest to jednak sztuka o char
    > akterze masowym smile


    Nie ma czegoś takiego jak sztuka o charakterze masowym.
  • kora3 29.11.18, 13:21
    Ale jest coś takiego jak sztuka o charakterze niszowym, tak? To dzieło nie należy do sztuki tego rodzaju - nie trzeba być koniecznie miłośnikiem czegokolwiek, by chciec obejrzeć dzieło traktujące w takim temacie, jak owo.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 13:33
    kora3 napisała:

    > Ale jest coś takiego jak sztuka o charakterze niszowym, tak? To dzieło nie nale
    > ży do sztuki tego rodzaju - nie trzeba być koniecznie miłośnikiem czegokolwiek,
    > by chciec obejrzeć dzieło traktujące w takim temacie, jak owo.

    Aha. Czyli sztukę dzielimy na niszową i masową. By zapoznać się z masową nie trzeba być miłośnikiem czegokolwiek, by niszową trzeba.

  • kora3 29.11.18, 13:37
    A nie jest tak Aquo? żeby się przekonać, ze jest wystarczy rozejrzeć się dokoła. Są np. filmy bardzo kasowe i są bardzo fajne, ale niszowe. Wiele znasz miłośników literatury mongolskiej? Bo ja trzy osoby, a miłośników
    Sapkowskiego - znacznie więcej. Tak, jest sztuka bardziej i mniej popularna, taka, po którą sięgają tylko koneserzy i miłośnicy i taka, którą lubi i zna miliony ludzi.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 13:49
    kora3 napisała:

    > A nie jest tak Aquo?

    Nie Koro.
  • bo_ob 29.11.18, 13:37
    kora3 napisała:

    > Ale jest coś takiego jak sztuka o charakterze niszowym, tak?

    Nie.


  • kora3 29.11.18, 13:50
    Aha, czyli wszelkie rodzaje sztuki są tak samo popularne ?smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bo_ob 29.11.18, 14:19
    kora3 napisała:

    > Aha, czyli wszelkie rodzaje sztuki są tak samo popularne ?smile
    >

    Nie zamierzam ci tego tłumaczyć, bo nie widzę sensu.
  • kora3 29.11.18, 14:37
    hehe smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 14:26
    kora3 napisała:

    > Aha, czyli wszelkie rodzaje sztuki są tak samo popularne ?smile

    Sztuka Koro, to wyjątkowe dzieła wybitnych jednostek. Niekoniecznie, ale często przeznaczone dla elitarnych odbiorców.
    Z popularnością jednak z całą pewnością ma to mało wspólnego.

  • kora3 29.11.18, 14:39
    Elitarnych odbiorców powiadasz, a w Luwrze takie tłumy ....

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 29.11.18, 14:45
    kora3 napisała:

    > Elitarnych odbiorców powiadasz, a w Luwrze takie tłumy ....

    Jak powszechnie wiadomo wszystkie dzieła wystawione w Luwrze powstały na zamówienie muzeum specjalnie dla turystów...

  • kora3 29.11.18, 14:52
    Jak powszechnie wiadomo sztuka to są wybitne dzieła przeznaczone dla ELIT smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 29.11.18, 14:58
    Zostało to precyzyjnie napisane:
    ,,Niekoniecznie, ale często przeznaczone dla elitarnych odbiorców. ".

    Niekoniecznie, ale często. Robi różnicę smile
  • ola5488 29.11.18, 11:18
    Dzieło artystyczne też jest mierzalne w sensie, o jakim piszesz w kontekście pracy naukowej. Kryteria estetyczne są zdefiniowane.
  • bo_ob 29.11.18, 11:11
    aqua48 napisała:

    > Nie Koro, rzetelna, profesjonalna recenzja dzieła artystycznego od recenzji nau
    > kowej różnić się może jedynie brakiem przypisów w tej pierwszej.

    Oczywiście. Od profesjonalnych recenzji dzieł artystycznych są fachowcy specjalizujący się w danej dziedzinie.
  • verdana 28.11.18, 16:08
    Nie. Recenzja to recenzja. Ma być obiektywna - tylko Ty, Koro, kompletnie pojęcia obiektywizmu nie rozumiesz.
  • kora3 28.11.18, 16:22
    Wyjaśnij mi jedno Verdano - jak jesteś w stanie oceniać prace swoich studentów, skoro zakładasz, że znając ocenianego nie mozna jego pracy ocenic obiektywnie?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 28.11.18, 17:15
    Nie znam studentów osobiście, poza zajęciami , co jest znajomością powierzchowną - nie wiem o nich nic, poza tym, jak pracują. Nie wiem, jak dostali sie na studia. Oceniam tylko wartość merytoryczną pracy, a nie to, czy dostali sie na studia dzięki wujkowi Staszkowi. Gdyby na studiach był syn znajomych, którego znam, na pewno nie oceniałabym jego pracy.
  • droch 06.12.18, 10:32
    Nie „bo tak”, tylko „bo nie znasz realiów” albo „bo nie wiesz, o czym piszesz” smile
  • reinadelafiesta 29.11.18, 14:11
    Pogubiłam się, Koro. Bo skoro wszyscy, włącznie z Tobą, są tego samego zdania, że Twoja koleżanka nie powinna dać się sprowokować, to o czym właściwie jest ta dyskusja?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • tt-tka 29.11.18, 14:38
    reinadelafiesta napisała:

    > Pogubiłam się, Koro. Bo skoro wszyscy, włącznie z Tobą, są tego samego zdania,
    > że Twoja koleżanka nie powinna dać się sprowokować, to o czym właściwie jest ta
    > dyskusja?
    >

    O niczym.
    A miala byc imho o tym, ze zachowanie pani recenzentki nalezaloby usprawiedliwic, bo po pierwsze sprowokowana, a po drugie przeciez powiedziala tylko "no prawde" i to powszechnie znana. Tyle ze dyskutanci okazali sie oporni i narracja ulegla, hm, modyfikacji.
  • kora3 29.11.18, 14:44
    Reino, jak napisałam - kolezanka mi zrelacjonowała tę rozmowę i ponieważ choć jestesmy na stopie kolezeńskiej jestem jednak jej przełożoną, to pozwoliłam sobie zauważyć, że co prawda zachowanie autorki było naganne, kolezanka stanowczo nie powinna odpowiadać tymi wycieczkami o krewnym.
    Na co kolezanka odpowiedziała, że no tak, ale zostala sprowokowana przez autorkę. Przyznałam, została sprowokowana, ale nie powinna temu ulegać i puszczać tych tekstów. Kolezanka podniosła jeszcze ten argument, że nie powiezdiała nic nieprawdziwego - przyznalam, owszem, nie powiedziała, ale to nie zmienia faktu, ze nie powinna tego w ogóle mówić.
    Kolezanka uważała, że fakt iz została sprowokowana i powiedziała na to prawdę trochę ją usprawiedliwia, ja uwazałam, że nie. Chciałam zasięgnąć Waszej opinii - to wszystko...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 29.11.18, 20:51
    @Kora
    No ja właśnie nie rozumiem, z czym konkretnie Koro polemizujesz, skoro wszyscy tu uważają, że koleżanka nie powinna dać się sprowokować i nic jej nie usprawiedliwia. Rozumiem, że nie ma tutaj ani jednej osoby, która uważałaby inaczej. Ty także twierdzisz, że jesteś podobnego zdania. O czym jest więc 150 postów?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 30.11.18, 10:15
    No tak z mojej obserwacji Reino o tym jak to jestem hehe nieprofesjonalna, jak to się nie znam itd. smile - czyli generalnie - standard na forach - nie tylko w odniesieniu do mnie oczywiście smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 28.11.18, 16:06
    Nie. Na tym nie polega praca nauczyciela akademickiego. Na tym moze polegać wyłącznie praca nierzetelnego albo nieuczciwego nauczyciela akademickiego. Jeśli mam zrecenzować pracę magisterską studenta, o którym mam fatalne zdanie nie tyle w kwestiach naukowych, co osobiście go nie znoszę, to po prostu mówię, aby to dali komu innemu. Czym innym jest ocenianie wiedzy ucznia, która powinna być obiektywna, a czym innym branie do recenzji pracy kogoś, kogo sie nie szanuje.
  • kora3 28.11.18, 16:27
    No wiesz, ja nie mam chyba takiego studenta, którego nie lubię jakoś bardzo. Ale mam takich których lubię bardziej niz innych i takich, których lubię mniej. Nie ma to zupełnie dla mnie znaczenia przy ocenie ich prac. np. jedna z moich studentek, niezwykle błyskotliwa dziewczyna o bardzo dobrym sercu, a także po trudnych przejsciach we wczesnej młodosci ma niefajną manierę w pisaniu. Mniejsza o to jaką, ale wg mnie - niefajną. I mimo, ze bardzo ową dziewczynę lubię ta maniera powoduje, ze oceniam jej pracę gorzej, niż oceniałabym bez tej maniery. Dziewczyna o tym, ze ma manierę wie, stara sie ją eliminować, ale ma złe nawyki i nie zawsze jej wychodzi. Doceniam jej starania, ale mimo ich i mimo całej mej sympatii do niej "wytykam" jej to. Uwazam, ze tak trzeba, bo w pracy nie bedzie się liczyc osobista sympatia danego czytelnika do niej, a odbiór tekstu, który z tą manierą jest skrzywiony.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 28.11.18, 17:17
    Ile zawodów wykonujesz jednoczesnie? Bo to już jest któryś z kolei. Trochę dziwne, borąc pod uwagę, jak bardzo nie znasz specyfiki tych zawodów.
  • kora3 29.11.18, 10:55
    No cóż, cały czas od około 20 lat jeden - wczesniej przez 2 lata byłam kierownikiem zmiany w firmie produkującej tworzywa sztuczne.
    A na uczelni mam ułamek etatu i nauczam na niej swojego zawodu. I owszem, takie nauczanie nie polega tylko na zadaniu pracy, ale także na rozmowach ze studentami, a także na wspólnej ocenie prtac. Taka specyfika - zawodu smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • verdana 29.11.18, 16:19
    I być może znasz sie na tworzywach sztucznych. Bo na specyfice pracy wyższej uczelni na pewno nie.
  • kora3 30.11.18, 10:13
    No teraz już na tworzywach sztucznych nie za bardzo, czasem coś tam czytam w temacie, ale hobbystycznie smile Nie zajmuje się praca w tym zawodzie od ponad 20 lat smile Natomiast co do pracy na uczelni - nie jest to moja podstawowa praca, jak pisałam. Skoro wszak nadal mam ten ułamek etatu, od lat chyba 4 to widocznie jakoś tam sie sprawdzam smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 24.11.18, 12:54
    ola5488 napisała:

    >Szanujące się wydawnictwa przed wysłaniem takiej prośby również sprawdzają, czy dane osoby nie są bliskimi współpracownikami.

    Sprawdzają również czy osoby nie pozostają w jawnym konflikcie, co się niestety również zdarza.
  • kora3 27.11.18, 13:58
    Ale tu ani nie pozostaką w zażyłosci, ani w konflikcie - znają się na "dzień dobry"

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • tt-tka 28.11.18, 16:10
    kora3 napisała:




    > Kolezanka normalnie (smile) powiedziała, że jej zadaniem było poznać dzieło i je o
    > cenić, co też uczyniła zgodnie ze swoim sumieniem i gustem oraz wiedzą na temat
    > . Ale na te "wycieczki" nie wytrzymała i powiedziała autorce no prawdę: że nie
    > ma jej czego zazdrościć, bo jej kolejne nieudane próby "?zaistnienia" mają mie
    > jsce tylko dzięki poparciu i wpływom jej krewnego, a rzekome rzucanie jej kłód
    > pod nogi to zwyczajnie efekt tego, ze jej pomysły się ludziom nie podobają, bez
    > względu na to, kto je promuje.

    >
    > Moje pytanie
    nie bedzie tyczyć się tego, czy kolezanka miała prawo napisać , ze
    > dzieło jest słabe, bo to w moim odczuciu - oczywiste. Będzie się natomiast tyc
    > zyć tego, czy wg Waszej oceny, po tych "wycieczkach" wspomnianych mogła zwyczaj
    > nie kobiecie powiedzieć prawdę na temat jej hmmm "kariery" i talentu?
    >
    >

    Moze czytaj, co piszesz, Koro ?
  • kora3 28.11.18, 16:31
    Ależ ja doskonale WIEM co na[isałam...smile Kolezanka zrelacjonowała mi tę rozmowę i usłyszała ode mnie, ze niedobrze postąpiła wysuwając takie argumenty wobec autorki. Ta się broniła, ze została sprowokowana jej tekstami o zazdrosci itp. Ja stałam na stanowisku ze MIMO sprowokowania - nie powinna była. Mam swoje zdanie i go nie zmieniam, ale ciekawa byłam Waszej opinii w temacie podnoszonym przez kolezanke - ze została sprowokowana i że powiedziała prawdę. To wszystkosmile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.