Dodaj do ulubionych

Takie samo imię w bliskiej rodzinie

07.12.18, 11:34
Nie ukrywam, ze zainspirował mnie wątek reklamowany na głównej. Jest pani, która ma szwagierkę i córeczkę. Teraz szwagierka będzie mieć/ma córeczkę i chce ją nazwac tak samo, jak na imię ma jej kuzynka, czyli córka watkodawczyni. Dziewczynki mają wspólną babcię, są jedynymi jej wnuczkami - jak na razie i no będą dwie o tym samym imieniu. Wątkodawczyni nie ukrywa, ze jest poirytowana pomysłem szwagierki. A Wy co o takim pomyśle sądzicie?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Edytor zaawansowany
  • aqua48 07.12.18, 12:20
    Czy wątkodawczyni ma jakieś specjalne prawa do imienia swego dziecka? Nie rozumiem problemu ani powodu do irytacji. Może dlatego, że sama noszę bardzo popularne nazwisko i dość rozpowszechnione imię?
  • droch 07.12.18, 12:22
    Ja też problemu nie rozumiem, ale... niektórym rodzicom rzuca się na mózg taka „kradzież” zaklepanego imienia.
  • kora3 08.12.18, 10:15
    Też jet to dla mnie "problem" kompletnie wydumany

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • ola5488 07.12.18, 12:25
    Ja też nie rozumiem problemu ani monopolu na imię wink
  • angazetka 07.12.18, 12:29
    Trochę głupie i niepraktyczne. Imion jest dużo, wystarczy dla wszystkich wink
  • reinadelafiesta 07.12.18, 15:09
    Kora
    Z jednej strony rozumiem szwagierkę, bo skoro imię jej się podoba, to dlaczego miałaby nie nazwać tak dziecka? Z drugiej, pomysł mało praktyczny, będzie trzeba jakoś w przyszłości dziewczynki rozróżniać bez dodawania wiecznie, o ktorą chodzi, którą się woła itd. Ale oczywiście da się - jedna Aneczka, druga Anusia😁. Podobnie jak w przypadku dawania dziecku imienia jednego z rodziców - częściej chyba ojca. Ja osobiście nie przepadam, jest to dla mnie jakieś odbieranie kawałka tożsamosci, ale co kto lubi. W każdym razie dąsy są nie na miejscu.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 08.12.18, 10:21
    Wiesz Reino, a ja nie rozumiem - przyznaję.
    Czy to mało praktyczne? No moze i tak, ale czy zawsze wszystko musi być praktyczne?smile Poza tym, nierzadko zdarza się, że jakieś imię w rodzinie powtarza się aż nader czesto z przyczyn całkiem od nikogo nie zależnych. Np. moja ciotka nosiła popularne imię - Anna. Wyszłą za mąż za faceta, którego siostra też była Anna, a którego brat ożenił się kilka lat po sluvie ciotki i wujka, a jakże - z Anną. smile No zdarza się? Zdarza i wielkiej tragedii jakoś nie było smile
    Moja koleżanka Basia wychodząc miała już córeczkę z innego zwiazku - Asię. A brat jej męza jest męzem także Basi i tatą ...Asi.
    Zatem choć w istocie w bliskiej rodzinie rzadko nadaje sie z załozenia kuzynostwu takie same imiona, to praktyka pokazuje, ze ludzie sie czasem w takie pary łączą, że imię się powtarza i nic nadzwyczajnego w zwiazku z tą "niepraktycznością" się nie dzieje.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 08.12.18, 11:26
    U mnie w rodzinie też się imiona powtarzają - moja teściowa i jej siostra dały swoim synom to samo imię, bo im się podobało. My chcieliśmy dać córce dwa piękne imiona po prababciach, ale okazało się że urodzili się chłopcy. Jedno z tych imion dostała potem kuzynka moich dzieci, a cały dublet dostanie inna dziewuszka, która niebawem przyjdzie na świat. Nie rozumiem zupełnie dlaczego ktoś miałby mieć o to pretensję.
  • reinadelafiesta 08.12.18, 11:42
    Kora
    Ale czego konkretnie nie rozumiesz? Chęci nadania takiego samego imienia? Uważasz, że szwagierka powinna nadać dziecku inne imię? Przecież napisałam, że z jednej strony rozumiem chęć nadania takiego samego imienia. Ty również przyznajesz, że nie widzisz przeciwskazań, a w rodzinie masz takie przypadki. Więc właściwie z czym w mojej wypowiedzi polemizujesz?
    A co do praktyczności, wyraźnie wypowiedziałam się, że choć m o ż e to nieść za sobą pewne niedogodności, to są one do uniknięcia, można je rozwiązać, podałam nawet przykłady. I wcale nie twierdziłam, że coś w związku z tą niepraktycznością się dzieje, a już z pewnoscią nie pisałam o tragedii i że wszystko musi być praktyczne. Mam wrażenie, że Twój post, w którym nie rozumiesz, ale nie piszesz w sumie niczego innego, co ja napisałam, trochę Ci się rozjechał z punktu widzenia logiki.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 08.12.18, 20:24
    reinadelafiesta napisała:

    > Kora
    > Ale czego konkretnie nie rozumiesz? Chęci nadania takiego samego imienia? Uważ
    > asz, że szwagierka powinna nadać dziecku inne imię?


    Nie, nie rozumiem jaki problem ma matka dziewczynki już mającej to imię,Sorry, ale raczej wynima to z tego, co napsiałam smile

    Przecież napisałam, że z j
    > ednej strony rozumiem chęć nadania takiego samego imienia. Ty również przyznaje
    > sz, że nie widzisz przeciwskazań, a w rodzinie masz takie przypadki. Więc właś
    > ciwie z czym w mojej wypowiedzi polemizujesz?


    O Matko, z niczym poza tym,iz napisałaś, ze trochje rozumiesz tamtą wątkodawczynię, I nie tyle polemizuję z Twoimi odczuciami, co stwierdzam, ze ja =- dla odmiany - nie rozumiem

    Mam wrażenie, że Twój post, w którym nie rozumiesz, ale nie pisze
    > sz w sumie niczego innego, co ja napisałam, trochę Ci się rozjechał z punktu wi
    > dzenia logiki.


    No nie sadzę, ze mnie sie "rozjechał" Reino - po prosyu umiesciłam odpowiedź w kontekscie Twej wypowiedzi , wiec ...
    >




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kora3 08.12.18, 20:42
    Sorry reino, nie doczytałam dobrze sad - rozumeisz panią, która tak chciałaby nazwac dziecko już noszące to imię, a jie te nafoszoną. Przepraszam ...
    Co do praktyczności i jej braku - napisałam o co chodziło - bywa tak, ze powtarzają się imiona zupelnie nieżaleźnie od innych i nic się nie dzieje, wiec ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 08.12.18, 21:32
    Kora
    Nie ma sprawy, zdarza się.
    A co do praktyczności, choć jest to jakaś niegodność (vide post Matyldy) też uważam, że jest to sprawa do ogarnięcia i tu też się zgadzamy. Może nie tak jak w starym dowcipie, który mi się przypomniał ( kobieta ma pięciu synów i każdy z nich ma na imię Tomek. Na pytanie, jak w takim razie do nich woła, żeby wiedzieli, o którego z nich jej chodzi, odpowiada: to proste! Po nazwisku!), ale poradzić sobie można.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 09.12.18, 09:10
    Dzięki za wyrozumiałość smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 08.12.18, 15:09
    Moja znajoma ma czterech synów, wszyscy od dawna zonaci. Ma trzy synowe Kasie i jedną Magdę. Kasie w rodzinie funkcjonują jako Karolowa, Maćkowa i Sławkowa, nawet bez imienia bo po co? Teściowa mówi np: "wczoraj była u mnie Sławkowa" albo "Karolowa kupiła sobie bardzo ładne buty". Pozostaje miec nadzieję, że bezpośrednio do tych dziewczyn zwraca się po imieniu.
    Są sprawy, na które nie mamy wpływu. Kasia, w czasach gdy rodziły się dziewczyny była bardzo popularnym imieniem ale myslę, że tu gdzie można nalezałoby uruchomić wyobraźnię bo takie "podobieństwa" w rodzinach wprowadzają haos i rodzą nieporozumienia. Znałam rodzinę gdzie w jednym domu żyły obok siebie dwie Basie Wójcik (żona i siostra mojego kolegi) Tu tez zadziałała siła wyższa ale wiem, że nie raz dochodziło do nieporozumień bo nawet zawód miały ten sam. Nigdy natomiast nie zrozumiem kuzynek mojego męża - dwie rodzone, blisko ze sobą związane siostry nadały swoim pierworodnym córkom imię Ania. Najbardziej "zachwycona" pomysłem była babcia smile
  • kora3 10.12.18, 16:36
    Matyldo, a ja panie jakoś tam rozumiem, może od dawna, każda z nich, niezależnie od siebie wymarzyły sobie córeczki i obie wymarzyły sobie, ze Anie?smile
    Owszem, pewien kłopot to może być, ale jak sama widzisz - czasem, nawet bardzo często imiona się powtarzają całkiem przypadkiem i jakoś wszyscy dają radę, dlaczego więc robić problem z tego, gdy powtórzą się nieprzypadkowo?

    Tak mi sie przypomniało...Moja nieżyjąca już wspomniana tu ciotka Anna (ta mająca dwie szwagierki Anny - przypadkowo rzecz jasna) miała dwie siostry - moja mame i drugą ciotkę, młodsze. Wyszła za mąż i urodziła syna, nazwali go z mezem Tomek.
    Tymczasem moja mama wyszła za maż za ..Tomasza a potem drugiej cioci też los meza Tomka zesłał smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 11.12.18, 01:13
    To nie usprawiedliwienie. Już jako dziewczynka wymyśliłam sobie, że jak w przyszłości będę miała córkę to nadam jej imię Kamila. Byłam dwa miesiące w pierwszej ciąży gdy bratu męża urodził się syn. Naprawdę się popłakałam gdy dowiedziałam się, że będzie miał na imię Kamil. Na szczęście zwyciężył rozsądek i odpuściłam bo jakoś nie wyobrażałam sobie, że w tak bliskiej rodzinie dwoje dzieci, na dodatek równolatków będzie miało takie samo imię. No i tak... los podarzył smile mam dwie córki i żadnej Kamili a imię uwielbiam do dziś.
    Ten urodzaj na Tomków w Twojej rodzinie to sytuacja podobna jak z tymi Kasiami u mojej znajomej, wszystko czysty przypadek a nie (źle) przemyślana decyzja.
  • kora3 11.12.18, 08:21
    Owszem Matyldo to wałsnie przypadek, nie tylko w mojej rodzinie się powtarzajacy przeważnie w związku z popularnością jakiegoś imienia - wszystko prawda. Tylko jak właśnie takie przypadki pokazują - da sie z tym żyćsmile., wiec nie ma co robić afery nawet gdy to nie przypadek, a decyzja

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 11.12.18, 12:37
    Jak sie musi to sie da ale jak się nie musi to po co sobe i bliskim komplikowac życie?
  • kora3 11.12.18, 13:42
    no własnie praktyka pokazuje, ze nie ejst to aż taka komplikacja smile Przy tych sytuacjach powstałych z przypadku wszyscy sobie jakoś radzą

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 11.12.18, 23:47
    Korciu smile Kocham ten Twój upór smile
    Wiesz... Kiedyś na wakacjach znalazłam sie w takiej przedziwnej sytuacji, że nie miałam sie gdzie umyć i 4 dni (słownie: cztery!) jechałam na wilgotnych chusteczkach. Nie zgniłam i muchy mnie nie zjadły. Dało się? Dało ale na wszystkich bogów świata i wszechświata, to jeszcze nie powód żebym to przykre doświadczenie miała przekształcić w stały zwyczaj big_grin
  • kora3 12.12.18, 08:20
    Matyldo, ależ ja cię rozumiem i podejrzewam, że SAMA bym nie nadała dziecku imienia powielającego sie w bliskiej rodzinie, z tych samych co Ty powodów. Ale my tu mówimy o decyzji jakby osoby trzeciej, na którą to decyzję mamy ograniczony wpływ. W tym watku mowa nie o mamie/przyszłej mamie, która chce dać dziecku na imię tak, jak ma na imię jego kuzynka, tylko o mamie tej kuzynki, która nie akceptuje wyboru takiego samego imienia u kuzynki, jakie nosi jej córeczka. Tylko z pozoru to ta sama sytuacja - mamie majacej taki zamiar warto pokazac, ze jednak to jest utrudnienie, ale komuś kto jest na to wściekły, a nie ma na to wpływu - że z takim utrudnieniem - np. powstałym czysto przypadkowo - da sie żyć. Ot i tyle smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 12.12.18, 09:51
    Kora
    A dlaczego Koro nie napisałaś w wątku założycielskim, jak naprawdę wyglądała sytuacja? Przecież to diametralnie zmienia obraz rzeczy...

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • kora3 12.12.18, 09:55
    Dlatego Reino, że o tym chyba nie było w poście założycielskim, a dalej, a ja tamtego całego wątku nie czytałam...
    Mnie chodziło nie o jakąś ekstremalną sytuację, a o zwyczajną - jest jedno dziecko w bliskiej rodzinie z jakimś imieniem, rodzi sie kolejne tej samej płci i rodzice chcą mu nadać to samo imie - i co Wy na to - po prostu.
    Nie doszukuj sie drugiego dna, bo go nie ma smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • reinadelafiesta 12.12.18, 10:43
    Niczego się Koro nie doszukuję, po prostu pytam.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • magazynka 08.12.18, 21:44
    Ludzie mają różnie, ale im wolno.
    Ja dziwiłam się, że koleżanka nadała drugiemu synowi takie samo imię, jakie nosi jej mąż (ojciec tego syna). Oczywiście nazwisko to samo. Do dziś nie rozumiem.
  • matylda1001 09.12.18, 01:50
    Taką sytuację też znam. Ojciec Michał i syn Michał, ale syn znany jest w rodzinie i wśród znajomych rodziców jako "Młody", po prostu.
  • aqua48 09.12.18, 11:07
    magazynka napisał(a):

    > Ja dziwiłam się, że koleżanka nadała drugiemu synowi takie samo imię, jakie nos
    > i jej mąż (ojciec tego syna). Oczywiście nazwisko to samo. Do dziś nie rozumiem

    A co tu jest do rozumienia. Ludzie mają różne zwyczaje rodzinne, a ja dość często spotykałam się z tym, że ojciec po prostu chciał by syn nosił imię po nim.
    Mój syn i jego ojciec mają różne pierwsze imiona ale takie same drugie, bo takie było życzenie mego męża. W rodzinie znajomej dzieci właśnie drugie imiona dostawały po rodzicach.
    W rodzinie mojej Mamy był z kolei zwyczaj, że dzieci z tego powodu, ze miały tak samo na imię jak rodzice wołało się nie pierwszym, tylko drugim imieniem. Czyli np. ciocia Anna Krystyna była zawsze w domu wśród swoich nazywana Krysią, nie Anią. Bo Anna to była jej matka smile
  • reinadelafiesta 09.12.18, 12:01
    Aqua
    Ok.rozumiem, że taki jest zwyczaj, nie zamierzam go dezawuować . Ale ciekawi mnie, czym jest spowodowany? Czy ojcu Twojego syna tak bardzo podoba się własne imię, że chciał potomka tak nazwać? A jaki jest sens nadawania córce imienia Anna, skoro od początku wiadomo, że będzie się ją nazywać Krysia? Chodzi o jakieś uhonorowanie własnej osoby? Upamiętnienie siebie? No ta tradycja z czegoś wynika przecież? Rodzaj otczestwa?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aqua48 09.12.18, 12:50
    reinadelafiesta napisała:


    > Ok.rozumiem, że taki jest zwyczaj. Ale ciekawi mn
    > ie, czym jest spowodowany? Czy ojcu Twojego syna tak bardzo podoba się własne i
    > mię, że chciał potomka tak nazwać?

    No, chciał by syn miał "jeszcze coś po nim". Stałego, na całe życie. Chyba coś w tym rodzaju. Po co? Nie wiem, nie wnikałam, imię mi się podobało, nie zamierzałam zatem się sprzeciwiać.

    >A jaki jest sens nadawania córce imienia Ann
    > a, skoro od początku wiadomo, że będzie się ją nazywać Krysia? Chodzi o jakieś
    > uhonorowanie własnej osoby? Upamiętnienie siebie? No ta tradycja z czegoś wyni
    > ka przecież? Rodzaj otczestwa?

    Też nie wiem dlaczego tak, babci nie poznałam, nie mogłam zapytać. Może w miejscowości z której się wywodziła taki był zwyczaj? Może uważali to z dziadkiem za słuszne, dobre i właściwie, by pierwsze imię było takie "odświętne" i służyło do wpisu do dokumentów, a drugim wołali? Dawali też imiona po zmarłych dzieciach następnym. Z tego co wiem, w innych rodzinach tak się nie robiło uważając, że to przynosi temu następnemu dziecku pecha. Moje ciotki i wujek którzy dostali takie imiona "odziedziczone" chyba nie żałowali tej decyzji rodziców.

  • reinadelafiesta 09.12.18, 18:54
    Aqua
    Ja się spotkałam z nadawaniem dzieciom imienia po dziadkach - jako drugie. Taki wyraz szacunku dla własnych rodziców.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • mim_maior 09.12.18, 22:38
    Zwyczaj, że pierworodny ma imię po ojcu jest dość powszechny tam, gdzie z nazwiskiem dziedziczy się przywileje i pozycję. Albo przynajmniej kiedyś dziedziczyło, ale została choć tradycja. To zwyczaj pomagający zachować tożsamość rodu. Dla niektórych to ważne.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • reinadelafiesta 10.12.18, 00:20
    Mim_maior
    Znam historię patronimików i rozumiem, że kiedyś imię po ojcu było nadawane na podobnej zasadzie. Ale współcześnie, w Polsce nie ma to praktycznego znaczenia, stąd moje pytanie, co dzisiaj konkretnie kieruje rodzicami? Dla zachowania tożsamości rodu wystarczy nazwisko. Jako wyraz poważania dla przodków - imię po dziadkach, pradziadkach - ok. Ale obecnie nadawanie własnego imienia dziecku trudno wytłumaczyć szacunkiem dla swojej osoby (pomijam jakieś zakochane w sobie jednostki) i dziedziczeniem przywilejów. Wychodzi na to, że jest to tradycja nie podbudowana niczym konkretnym. Trochę jak w anegdocie o odcinaniu kawałka kotleta przed smażeniem.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • mim_maior 10.12.18, 06:56
    Napisałam, co ludźmi kieruje. Ty uważasz, że to nimi nie kieruje. I o czym tu dalej dyskutować?

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • reinadelafiesta 10.12.18, 13:32
    Mim maior
    Nie twierdzę, że nimi nie kierują takie pobudki, jedynie wydają mi się one nieco złudne w dzisiejszych czasach. Jest to moja opinia, ale rzeczywiście powodów do dyskusji nie widzę.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aqua48 10.12.18, 13:27
    reinadelafiesta napisała:

    > Wychodzi na to, że jest to tradycj
    > a nie podbudowana niczym konkretnym.

    A czy musi być od razu tradycją z solidną podbudową. A jeśli komuś własne imię się podoba i uważa np. że jego dziecku przyniesie ono szczęście? Albo ma po prostu taką fantazję? Albo babcia Zofia była kochaną osobą i dlatego chce jej imię nadać swojemu dziecku? Jako pierwsze, drugie lub trzecie.
    Napisałam wyżej ile w mojej niewielkiej rodzinie jest nie wiadomo skąd pochodzących zjawisk związanych z imionami. Nawet nie zwyczajów, bo nie przeszły one na inne pokolenia.
  • reinadelafiesta 10.12.18, 13:50
    Aqua
    Nie pytałam o imiona po dziadkach, bo takie wyjaśnienie o szacunku, miłości itd.trafiają mi do przekonania, o czym zresztą mogłaś przeczytać. Ale równocześnie trudno mi założyć (choć może się mylę), że ojciec Twojego dziecka chciał nadać mu swoje imię z szacunku i miłości do samego siebie. Szukałam innych powodów, dlatego zapytałam. Twoje wyjaśnienie o pozostawieniu czegoś osobistego po sobie na resztę życia podobało mi się, nie komentowałam, nie podważałam. Tak samo jak np.tłumaczenie z przynoszeniem szczęścia - fajne. Natomiast szukanie związków z przywilejami i pozycją w dzisiejszych czasach mnie osobiście wydaje się kompletnie anachroniczne, a nawet w sumie smutne, że "zachowywanie tożsamości rodu" niektórzy opierają na imieniu. Wiem jednak, że ani nie muszę tego rozumieć, ani nie musi mi się podobać. W sumie, jak się okazuje, nie wiadomo co ludźmi kieruje, co sama potwierdzasz: "Napisałam wyżej ile w mojej niewielkiej rodzinie jest nie wiadomo skąd pochodzących zjawisk związanych z imionami"

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bo_ob 10.12.18, 14:01
    reinadelafiesta napisała:

    > Natomiast szukanie zwią
    > zków z przywilejami i pozycją w dzisiejszych czasach mnie osobiście wydaje się
    > kompletnie anachroniczne

    Ale jak to brzmi! Jan Nowak Jr. i Jan Nowak Sr. - od razu widać, że to ci arystokratyczni Nowakowie wink
  • ola5488 10.12.18, 15:00
    big_grin
  • majaa 10.12.18, 15:01
    No fakt, jak się nie jest arystokratą, to zawsze można się na niego wykreowaćwink
    Jak ktoś lubi takie rodzinne przekazywanie tych samych imion, to mnie w sumie nic do tego. Dla mnie jest to po prostu niepraktyczne, i tyle. A w arystokratyczne korzenie większości i tak nie uwierzęwink
  • matylda1001 11.12.18, 02:07
    aqua48

    >W rodzinie mojej Mamy był z kolei zwyczaj, że dzieci z tego powodu, ze miały tak samo na imię jak rodzice wołało się nie pierwszym, tylko drugim imieniem. Czyli np. ciocia Anna Krystyna była zawsze w domu wśród swoich nazywana Krysią, nie Anią. Bo Anna to była jej matka smile <

    To podobnie jak u Habsburgów na austriackim dworze gdzie każda kobieta wywodząca się z cesarskiej rodziny miała na pierwsze imię Maria. Tak więc wszystkie matki, córki, siostry, babki i prababki, ciotki i kuzynki były Mariami. Różniło je drugie imię... Maria Antonina, Maria Luiza, Maria Anna... Pół biedy było do czasu gdy Maria Teresa zażyczyła sobie żeby jej każda pierworodna wnuczka nosila imię dokładnie takie jak jej no i doszło do sytuacji gdy na sześciu czy siedmiu europejskich dworach królowały w tym samym czasie Marie Teresy smile
    To tak w charakterze ciekawostki gdyby ktos nie zauważył smile
  • kora3 11.12.18, 08:56
    Hmmm ja sie w bynajmniej nie królewskiej rodzinie mego kolegi spotkałam z obligatoryjnym nazywaniu dzieci imionami dziadków i babć. Przy czym zwracano sie do nich tak, jak miały faktycznie na imię. Gdzieś na forum już wspominałam o tej tradycji w rodzinie mego kolegi ze studiów. On sie jako pierwszy od prawdopodobnie wielu pokoleń wyłamał z tej rodzinnej tradycji, bo nie chciał, zeby córka miała na imię Leokadia, albo Bogusława - po jego matce, albo po teściowej. Wcale mu się nie dziwie, też bym tak nie nazwała dziecka, bo - uprzedzając - nie podobają mi się te imiona.
    Kolega jest po dziadku Bronisławem, jego brat po drugim Teofilem, a siostra o zgrozo - Bolesławą po babci.
    Być moze teraz nadanie takich imion dzieciom nie byłoby dla nich wielką krzywdą, bo imiona "podziadowskie" - w sensie takie, które nosili pradziadkowie tych maluchów są modne, ale za czasów mych narodzin naprawdę jednostkowe osoby dawały dzieciom takie imiona i imiona te kojarzyły się niefajnie.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kocynder 11.12.18, 20:55
    No cóż, Koro. Tak to jest, jak się nie doczyta całego wątku... Wątek bowiem o którym wspominasz powstał na forum "Wszystko o imionach". I, owszem, autorka nie była zachwycona tym, iż szwagierka uparła się na imię noszone przez jej córkę, ale zirytował ją poważnie dopiero fakt, że rzeczona szwagierka, nadawszy to imię usiłowała manipulować jej córką i "wmówić jej" nielubiane ani przez autorkę ani przez jej córkę zdrobnienie! I tak, przykładowo: nie uznałabyś zapewne za fajne ani praktyczne gdyby twoja bliska kuzynka, z którą z racji zależności rodzinnych masz częsty kontakt, na dodatek nosząca to samo nazwisko co ty na imię miała Kora, ale i nie sądzę, by wzbudziło to w tobie jakieś emocje negatywne, poza praktycznym punktem widzenia. Jednak sądzę, że sytuacja diametralnie by się w twoich oczach zmieniła, gdyby mamusia "nowej" Kory oznajmiła, że od tej pory ty będziesz "Koreńką", bo "Kora" albo "Korcia" to jest JEJ córka...
  • kora3 12.12.18, 09:53
    fakt, nie czytałam całego wątku, a pierwszym poście CHYBA smile o tym nie było. Owszem, taka sytuacja by mnie zirytowała i owszem powiedziałabym kuzynce, że sobie kategorycznie tego nie życzę. Lubię jasne sytuacje i tyle.
    Jak sobie teraz przypomnę, to miałam taką sytuację i to niezwiązaną z powtarzaniem sie imienia w rodzinie: moja ciotka pasjami nazywała mnie zdrobnieniem mego imienia, którego to zdrobnienia - nie znoszę. Dodam, że nie jest to najpopularniejsze zdrobnienie mego imienia, więc trudno tu mówic o przyzwyczajeniu czy coś w tym kierunku. Za każdym razem, już jako mała dziewczynka, mówiłam cioci, zeby mnie tak nie nazywała, bo ja tak nie lubię. Ciotka - z obserwacji - starała się stosować, acz czasem jej sie jeszcze wyrwało. Zatem znów mówiłam swoje, nie przypominam sobie, by ciotka mnie tak nazwała powyżej mego 10 roku życia - znaczy dotarło smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kocynder 12.12.18, 10:40
    Pierwszy post o tym nie mówił, bo powstał zanim szwagierka urodziła - dopiero nosiła się z zamiarem nadania córce tego samego imienia. W odpowiedzi padały różne argumenty, bo (fakt) dwie dziewczynki w bliskiej rodzinie o tym samym imieniu i tym samym nazwisku to JEST niepraktyczne. Że do ogarnięcia? Oczywiście. I gdyby sytuacja była, ujmijmy to, losowa, czyli gdyby np jedna z dziewczyn weszła do rodziny poprzez małżeństwo - to nie ma o czym gadać.
    Natomiast samo "zdublowanie" imienia w bliskiej rodzinie, choć w autorce nie wzbudziło entuzjazmu to (wbrew temu jak TY oceniłaś - nie czytając wątku!) nie robiła z tego problemu czy afery! Wspomniała tylko szwagierce, że JEJ się ten pomysł nie podoba (jej prawo!) i dodała, jakie niezręczności z tego powodu mogą powstawać (bo mogą). Szwagierka miała to w nosie (jej prawo), nadała córce to właśnie imię. Po czym (moim zdaniem - jak najsłuszniejszą!) niechęć i irytację autorki wątku wywołały próby zmanipulowania JEJ dziecka, żeby zgodziło się na nielubiane zdrobnienie, bo wszak córeczka szwagierki...
    I tak, postępowanie szwagierki uważam za albo głupie albo wredne, albo i jedno i drugie. Bo nadając swojej córce to a nie inne imię - wiedziała przecież, że już jedna dziewczynka o tym imieniu i tak właśnie zdrabnianym w rodzinie jest. Córka wątkodawczyni wówczas miała kilka lat. I za głupotę skrajną uważam "liczenie" szwagierki, że skoro dotąd córka wątkodawczyni funkcjonowała w rodzinie jako Dominika - Domi, to nagle zacznie być Dominiką - Dusią, bo "Domi" zostanie właśnie jej córeczka. A próby manipulowania dzieckiem są wredne, niezależnie od celu tymże próbom przyświecającego.
    Widzisz, ty byłaś na tyle asertywna, że umiałaś powiedzieć "Proszę tak do mnie nie mówić, bo nie lubię tej formy mojego imienia.". I bardzo słusznie. Twoja ciotka zaś CHCIAŁA się do twojej woli dostosować, że jej się czasem wymykało - to inna kwestia. smile Też mam taką ciotkę, która uwielbia jedno z (nielicznych!) zdrobnień mojego imienia. Ja tej formy nie trawię. Jest dla mnie dziwaczna i po prostu brzydka. Ale zdaniem ciotki - właśnie brzmi elegancko i subtelnie. Ileś tam czasu walczyłam, w końcu dałam spokój - ona tak do mnie mówi, bo jej się to wydaje fajne, ja DLA NIEJ reaguję, a wszelkie próby innych w kierunku - ukróciłam zdecydowanie! No, ciotkę widuję dwa razy do roku, ma coś po osiemdziesiątce, a i wcześniej kontakty tez nie były bardzo zażyłe - więcej mnie by to nerwów kosztowało niż to warte. big_grin Ale tu mamy inną sytuację - osoba dorosła (ciotka!) świadomie i z "premedytacją" forsuje nielubiane przez nikogo zdrobnienie, żeby to "fajniejsze" przynależało do jej córki, choćby tylko w kręgu rodzinnym...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kora3 12.12.18, 11:24
    Wiesz, myslę, ze w sytuacji rzadkich kontaktów to już w ogóle nie jest problem.
    Natomiast co do tego, ze ja byłam taka asertywna, no byłam, bo tak mnie wychowywali rodzice.

    A ad vicem tego wątku i wątku - matki - ja tu nie chciałam omawiać tamtej sytuacji jako tamtej, tylko sytuację tego rodzaju jako taką: bliska rodzina, pomysł nadania kolejnemu dziecku takiego samego imienia i co tutejsi bywalcy na taki pomysł.
    Z pierwszego postu w tamtym watku odniosłam wrazenie, ze wątkodawczyni była jednak poirytowana pomysłem szwagierki, nic nie wspominałam o robieniu jakiejś afery smile


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kocynder 12.12.18, 11:46
    Twój post z 11.12, godzina 8:21. "da się z tym żyć smile, wiec nie ma co robić afery nawet gdy to nie przypadek, a decyzja".
    I początkowo autorka, no, uznała pomysł za nieszczególnie fajny. Cytat: " Okazuje się, że szwagierka planuje nazwać córkę, tak samo jak ja nazwałam moją. To będą (na razie) jedyne wnuczki mojej teściowej, spośród sporej gromadki wnuków. Co ciekawsze, również my ze szwagierką mamy tak samo na imię. Nie ukrywam, że pomysł wydaje mi się (delikatnie powiedziawszy) nietrafiony. A co Wy myślicie?". Wskaż mi gdzie tu autorka pisze o poirytowaniu? Nie, to tylko uznała, za niefajne. Kłopotliwe, ale nie robiła afer. Poinformowała szwagierkę, ze pomysł jej zdaniem niedobry. Kolejny cytat z tamtego wątku, w dwa lata później (wątek założony w 2016, odkopany przez "Gazetę" teraz, w 2018): "jasno określiłam swoj stosunek do tego pomysłu (negatywny) ale nic to nie dało. Efektem jest sporo niezreczności, o których zresztą tu pisałyście, ochłodzenie kontaktow i próby manipulowania moim dzieckiem tak, by zgodziło się na nielubiane zdrobnienie.". I tu już, owszem, widać irytację. Ale nie samym nadaniem identycznego imienia (choć nie ukrywa autorka, że nie jest fortunne takie zdublowanie w bliskiej rodzinie), co właśnie manipulowaniem dzieckiem.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kora3 12.12.18, 11:53
    Nie pogniewaj sie, ale czytaj zgodnie z kontekstem - nic nie pisałam, że autorka tamtego wątku robi jakąś aferę, tylko w wymianie mysli z kimś, że w ogóle w takiej sytuacji nie ma co robić afery - że też trzeba sie tłumaczyć, ze sie nie jest wielbłądem smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kocynder 12.12.18, 12:06
    Koro - cały wątek (twój) jest niejako "w oparciu" o tamten. I tak, to co napisałaś poniekąd sugeruje, że autorka tamtego wątku "robiła aferę" z nadania tego samego imienia. Już w pierwszym poście tutaj piszesz o "poirytowaniu" autorki tym, że dziewczynki będą miały to samo imię - niezgodnie z prawdą! Bowiem autorka NIE BYŁA poirytowana faktem, że szwagierka chce nadać to samo imię - pomysł uważała za niefortunny, ale to nie to samo co irytacja. Zirytowało ją dopiero (i słusznie!) manipulowanie jej dzieckiem, bo bezmyślna szwagierka usiłowała właśnie "zarezerwować" na wyłączność dla swojej córeczki lubiane zdrobnienie. Tymczasem TY przedstawiłaś tu sprawę z gruntu fałszywie - odwracając sytuację. Wątkodawczyni - pieniaczka, która usiłuje zmonopolizować imię, no przecież jak to, każdy może nadać jakie chce, i szwagierka, która chce nadać swoje wymarzona, a ta jej bruździ. Oczywiście nie użyłaś takich słów ani określeń - ale taki jest kontekst twojej wypowiedzi już od pierwszego postu.
    A wystarczyłoby, żebyś wyraźnie, w poście startowym zaznaczyła, że wątek cię co prawda zainspirował, ale chodzi ci o sytuację całkiem inną. A ty, owszem, o inspiracji wspomniałaś. Ale gdy ktoś (ja) przywołał wątek oryginalny i udowodnił ci nierzetelność w przedstawieniu sprawy - racji przyznać nie umiesz?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kora3 12.12.18, 12:48
    O matko - napisałam, ze wątek mnie zainspirował do stworzenia tego - ten wątek nie jest o tamtej pani i jej sytuacji, tylko W OGÓLE o takim pomyśle, jak nadanie takiego samego imienia dwojgu dzieci w blsikiej rodzinie. Nikt tu, poza Tobą NIE pisał o tamtej konkretnej sytuacji, tylko o swoich raz doświadczeniach z takimi sytuacjami, jak to samo imię w bliskiej rodzinie, a dwa - o swojej postawie wobec takiej sytuacji.
    Doprawdy nie rozumiem o co Ci chodzi.
    Nie jest elegancko POWIELAĆ cudze wątki - w sensie kopiować to, co ktoś napisał w swoim na inne forum. Ale zapodanie samego PROBLEMU - na poziomie ogólnym, a tak powstał ten wątek, jest moim zdaniem jak najbardziej ok.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • kocynder 12.12.18, 12:59
    Niestety, Koro, ale to TY napisałaś o (nieprawdziwym, jak widać) poirytowaniu wątkodawczyni tym, iż szwagierka nadała to samo imię. Przez co TY stworzyłaś fałszywą ocenę tejże wątkodawczyni - a ów wątek był na głównej, ale nie każdy w niego akurat wchodził.
    Czy uznałabyś za ok, gdybym np napisała "Zainspirowana innym wątkiem przedstawiam problem: zmarł ateista a córka wyprawiła mu religijny pogrzeb. Wątkodawczyni jedzie po niej, że jak mogła, wszak wszyscy wiedzieli, że panu z Kościołem było nie po drodze. Domaga się jakichś "wyjaśnień" od pogrążonej w żałobie córki - swojej dalekiej znajomej) i tłumaczenia dlaczego wbrew domniemanej woli ojca postąpiła tak a nie inaczej. A wy co o tym pomyśle sadzicie?"... Podobny wątek założyłaś. W całkiem innym kontekście, dodam. I JA to wiem. Więc nie napisałabym czegoś, co jest nieprawdziwe. Najwyżej mogłabym napisać coś w stylu "Zainspirowana innym wątkiem przedstawiam problem: zmarł ateista a córka wyprawiła mu religijny pogrzeb. Wątkodawczyni uważa, że ponieważ wszyscy wiedzieli, iż panu z Kościołem było nie po drodze, to córka mogłaby jakoś uzasadnić swoją decyzję o takiej a nie innej ceremonii. A wy co o tym pomyśle sadzicie?"... Dostrzegasz różnicę?

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • kora3 12.12.18, 13:09
    Kocynder - bądź tak miła i zacytuj, gdzie ja jakos oceniam tę wątkodawczynię, "jadę" po niej - czy cokolwiek takiego.
    Tak, ja odebrałam jej pierwszy post tak, ze jest poirytowana pomysłem szwagierki. Tak sobie odebrałam, a wyraz "poirytowany" nie jest synonimem "wpaść w szał", "robić aferę", " chcieć się zabić" itd. Oznacza tyle do "podenerwowany/niezadowolony" itp. - w każdym razie nic oznaczającego silne emocje.
    Np. ja byłam poirytowana, gdy ciotka nazywała mnie niefajnym dla mnie zdrobnieniem imienia. Byłam z tego powodu niezadowolona i tyle. Nie rzucałam się na ciotkę z pięsciami smile, ani jej nie obluzgiwałam, tylko spokojnie mówiłam "niech mnie ciocia tak nie nazywa, bo ja tego nie lubię" - tu też nie sądziłam bynajmniej, że tamta wątkodawczyni zachowuje sie jakoś histerycznie, tylko miałam przekonanie, nadal mam poniekąd, że jej sie pomysł kuzynki z nadaniem takiego samego imienia - nie podobał.





    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.