Dodaj do ulubionych

O "tykaniu".

08.01.19, 08:47
Wykonywałam czas jakiś temu zlecenie dla pewnej dużej firmy. No i właśnie natknęłam się na "problem". Całą sprawę z ramienia firmy prowadziła pani Anna Nowak. Oczywiście na wstępie współpracy nastąpiła wymiana adresów mailowych oraz telefonów. No i właśnie. Ja pisałam maile na adresata "Anna Nowak, dyrektor do spraw kontaktów ze mną, firma XYZ". Tymczasem odpowiedzi dostawałam na zasadzie "Cześć, Kocynder! Tu Anka. Mam sprawę...". Kiedy w rozmowie delikatnie zwróciłam pani uwagę, ta się "nadęła", że jestem sztywniara i że w tej firmie wszyscy jesteśmy na ty!
Pytanie: czy serio jestem "sztywniarą"? Czy tez nie jest jednak do końca stosowne by do osób SPOZA firmy zwracać się w sposób nawet i w firmie przyjęty? Podkreślę - nie jestem i nie byłam pracownikiem tej firmy! Wykonywałam tylko dla niej pewną usługę.
No i nadmienię, ze ogólnie bardzo, bardzo nie lubię "odgórnego" obowiązku przechodzenia na "ty" w firmach.
--
Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
Edytor zaawansowany
  • positronium 08.01.19, 09:31
    kocynder napisała:
    > Wykonywałam czas jakiś temu zlecenie dla pewnej dużej firmy. [...] Kiedy w rozmowie delikatnie zwróciłam p
    > ani uwagę, ta się "nadęła", że jestem sztywniara i że w tej firmie wszyscy jest
    > eśmy na ty!


    Pani nie rozumie, albo nie chce zrozumieć, oczywistej rzeczy jaką jest traktowanie podwykonawców/kontrahentów z szacunkiem. Jej strata.
    Mimo wszystko, nie zwracałabym uwagi wprost - po prostu do końca zlecenia trzymałabym się formy per pan/pani. Jeśli to możliwe, nie przyjmowałabym zleceń od tej firmy w przyszłości, lub negocjowałabym z przełożonym pani zmianę osoby do kontaktu.
    Praca najpierw, duma później, jak się ostatnio dowiedziałam. wink
  • kocynder 08.01.19, 09:52
    smile
    Posit, oczywiście, że ja do końca zlecenia pozostałam na "pani". Uwagę zwróciłam w ten sposób, ze na jej "Kocynder, a może..." odpowiedziałam "PANI Nowak, można to zrobić, ale..." - z naciskiem na "pani". Na co usłyszałam właśnie, że przesadzam, czepiam się i w firmie wszyscy są na "ty" - czego już nie skomentowałam. Zlecenie było jednorazowe i nie ma w zasadzie opcji by w najbliższej dziesięciolatce powróciło, więc to jakby rozwiązuje kwestię. smile
    Ale jednak, jak rozumiem z Twojej wypowiedzi - nie uważasz za słuszne by podwykonawcę/kontrahenta traktować identycznie jak pracownika firmy? wink

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • positronium 08.01.19, 10:06
    kocynder napisała:
    > Ale jednak, jak rozumiem z Twojej wypowiedzi - nie uważasz za słuszne by podwyk
    > onawcę/kontrahenta traktować identycznie jak pracownika firmy? wink
    >


    No, na pewno nie jestem za stosowaniem wewnętrznych firmowych ustaleń wobec niczego nieświadomych osób z zewnątrz. wink
    Co do traktowania "identycznie jak pracownika firmy"... Mój szef, uroczy człowiek, pracuje dobrze ponad 10 lat z wieloma osobami z mojej firmy i nadal zwraca się do nich per "pan/pani". Mimo, że w gronie dyrektorów mogliby sobie na spokojnie przejść na "ty".
    Mamy w biurze serdeczną atmosferę, więc jakimś cudem nikomu takie "sztywniactwo" nie przeszkadza.

    Więc zgodnie z tym, jakie mam obecnie wzory zachowań wokół siebie, to traktujemy wykonawców/kontrahentów zupełnie tak, jak pracowników. Z szacunkiem.
  • mim_maior 08.01.19, 10:57
    Pani nie miała racji, ale Ty również nie stanęłaś na wysokości savoir vivre'owego zadania: należało się po prostu konsekwentnie zwracać per "pani" bez żadnego demonstracyjnego nacisku na tę formę. Człowiek uprzejmy by zrozumiał, a nieuprzejmemu to jak widać nie pomogło. Nigdy nie pomaga. Natomiast tworzy sytuację konfliktową, jak ładnie to ilustruje Twoja opowieść.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ola5488 08.01.19, 11:20
    Zgadzam się z tym, co napisała Mim.
  • majaa 08.01.19, 11:28
    Dokładnie tak.
  • droch 11.01.19, 20:11
    Ale właśnie o to chodziło, żeby nieuprzejmemu pomogło zorientować się, że nie znaczy nie.
  • tt-tka 08.01.19, 10:47
    Osoby spoza firmy sa spoza.
    Na uwage o sztywniactwie, zwlaszcza gdy wyglasza ja osoba raptem nadeta, odpowiadam z dystansem (tak, tez mi sie zdarzali tacy jak Anna Nowak tongue_out), ze w MOJEJ FIRMIE (nawet gdy sklada ja jedna obfita osoba, czyli ja) nie stosuje sie tykania, zwlaszcza jednostronnego.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 10iwonka10 08.01.19, 20:16
    Ciezko mi sie wypowiadac bo mieszkam w kraju anglosaskim gdzie wszyscy sa na ty. Wbrew pozorom wcale to az tak bardzo nie zmienia dystansu pomiedzy pracownikiem a przelozonym.Czesto to kwestia tonu glosu, mowy ciala nie samego tytulowania. Obecnie widze duzy naplyw tej kultury do Polski- duzo miedzynarodowych koroporacji , ludzie wiecej podrozuja wiec mam wrazenie ze ta zasada 'tykania' I na 'na Pani' tez zaczyna sie zmieniac.Mnie osobiscie chyba dziwnie by sie bylo znow przestawic na PAn/PAni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.