Dodaj do ulubionych

Delikatna sprawa

11.02.19, 10:02
Spotkałam się ostatnio z koleżanką ze szkolnej ławki, nie miałyśmy kontaktu od ładnych kilku lat (ponad 5 na pewno). Natknęłyśmy się na siebie przypadkowo w centrum miasta, trudno mówić o zaplanowanym spotkaniu. Po dłuższym czasie miłej rozmowy przy kawie, wymianie informacji rodzinno-zawodowych, koleżanka zawiesiła głos i nagle powiedziała, że jej mąż bywa agresywny wobec niej, ale nie może odejść od niego ze względu na dzieci. I czeka aż dzieci podrosną na tyle, by się wyprowadzić.

W pierwszej chwili nie wiedziałam co na to odpowiedzieć, zaczęłam zadawać pytania - od jak dawna to trwa, czy chodzi o przemoc fizyczną czy psychiczną, czy jest agresywny również wobec dzieci, czy rodzice/teściowie wiedzą itp. Z relacji koleżanki wynika, że nikomu o tym nie mówiła, jedynie swojemu spowiednikowi - jest osobą wierzącą. Mąż przy dzieciach nie jest agresywny, ale piekło zaczyna się za zamkniętymi drzwiami. Oboje pracują zawodowo, wysokie kierownicze stanowiska - koleżanka nie jest całkowicie zależna finansowo od męża. Mają dwójkę małych dzieci w wieku przedszkolnym. Mąż ją bije, poniża psychicznie i wyładowuje stres z pracy.

I pytanie do forum - jak można zareagować? Jak pomóc, nie naruszając jednocześnie prywatności i granic? Koleżanka prosiła mnie o zachowanie dyskrecji, czułam że chciała to z siebie wyrzucić, ale ja od spotkania nie mogę znaleźć sobie miejsca i chciałabym jakoś pomóc, zareagować.

Nie znam zupełnie męża koleżanki, mam jedynie telefon do koleżanki, zaprosiłam ją do nas do domu pod koniec tygodnia i do tego czasu szukam sposobu i myślę, jak mogę pomóc...Będę wdzięczna za rady.
Edytor zaawansowany
  • basia_styk 11.02.19, 11:22
    Jeśli koleżanka stwierdziła, że odejdzie od męża, to znaczy, że sytuację przemyślała i rozwiązanie jakieś znalazła. Wydaje mi się, że Ciebie potraktowała jako osobę życzliwą, a niezbyt z nią teraz związaną, i po prostu chciała się wyżalić. Chyba na razie taka pomoc to jedyne, co możesz jej zaofiarować.
  • ola5488 11.02.19, 11:45
    Być może masz rację Basiu, że chciała się wyżalić - to na pewno. Tylko w takiej sytuacji tak po ludzku czuję się odpowiedzialna, skoro ktoś obdarzył mnie zaufaniem i mówi o sprawie, które dotyczy bezpieczeństwa fizycznego i zdrowie. To może być jakiś znak, że oczekuje pomocy, wsparcia.
  • basia_styk 11.02.19, 12:47
    Myślę, że po dłuższej rozmowie trzeba zapytać wprost, jak można pomóc. Proste sposoby czasami są najlepsze smile
  • majaa 11.02.19, 12:51
    Ja bym spróbowała ją przekonać, żeby jednak nie czekała z wyprowadzką, jeśli ma dokąd. I stanowczo przerwała milczenie, bo poczucie bezkarności tylko męża rozzuchwala. Z czasem może przestać się hamować nawet przy dzieciach, a tego chyba koleżanka by nie chciała.
  • ola5488 12.02.19, 10:03
    Maju, też tak to widzę. Ale koleżanka nie dopuszcza wiadomości, że dzieci z czasem mogą coś zauważyć lub je także może dotknąć przemoc ze strony ojca. To chyba trochę na zasadzie: ,,jest dobrym ojcem/synem/zięciem, to zacisnę zęby i dla dobra rodziny przetrwam". Myślałam, aby zaoferować jej nawet tymczasowe mieszkanie u nas, jest miejsce, ale nie wiem na ile powinnam się mieszać, aby nie wyjść na tą nadgorliwą...
  • majaa 12.02.19, 11:20
    Uważam, że zaoferować mieszkanie jak najbardziej możesz. Możesz też dać jej namiary na jakieś instytucje zajmujące się ofiarami przemocy. Myślę, że świadomość, że będzie miała w razie czego dach nad głową i życzliwych ludzi obok może koleżance bardzo pomóc w podjęciu decyzji. No, ale tę decyzję musi już podjąć sama.
  • ola5488 12.02.19, 22:04
    Dziękuję, spróbuję w ten sposób porozmawiać. Nie wiem na ile może liczyć na rodziców lub teściów, mam nadzieję że z czasem podejmie dobre kroki dla siebie i dzieci.
  • majaa 13.02.19, 14:59
    Też mam taką nadzieję. To szczęście, że ma obok siebie naprawdę życzliwą duszęsmile
  • annthonka 11.02.19, 19:09
    Przede wszystkim namawiać na poszukanie pomocy dla ofiar przemocy domowej. Terapia, grupa wsparcia, coś co pozwoli jej nabrać trochę wiary w siebie i zobaczyć jak się za to zabrać chociażby od strony logistycznej i wyzwolić się z uzależnienia od męża.

    Trzeba się wyprowadzać właśnie ze względu na dzieci, bo czekając aż dzieci podrosną robi im większą krzywdę.

    W tym przypadku jest jeszcze trudniej, bo skoro jest to osoba wierząca to zapewne dochodzą też dylematy związane z nierozerwalnością małżeństwa.
  • ola5488 12.02.19, 09:59
    Tak, mam zamiar wrócić do tego tematu, dziękuję. Poszukam miejsc, gdzie można uzyskać pomoc i spróbuję jej przekazać. Myślałam właśnie, aby odwołać się do dobra dzieci, choć koleżanka twierdzi, że mąż jest wspaniałym ojcem dla dzieci... Sprawa o tyle delikatna, że nie jestem na tyle bliską osobą (nie znam jej męża, faktycznej sytuacji), aby naciskać czy udzielać rad.
  • annthonka 12.02.19, 10:23
    Nie jest wspaniałym ojcem dla dzieci, skoro bije ich matkę.

    Jeżeli koleżanka będzie chciała rozmawiać, to wspieraj ją duchowo, rozmawiaj o dobru jej i dzieci i postaraj się też wspomóc konkretnymi informacjami. Są fundacje, które organizują warsztaty dla kobiet dotkniętych przemocą, można też uzyskać darmową pomoc prawną. Jest też dobra książka, którą warto przeczytać - "Molestowanie moralne".

    Relacja przemocowiec - ofiara jest bardzo skomplikowana i ofierze trudno sięz niej wyzwolić, chociaż nie niemożliwa. Fajnie, że chcesz pomóc, ale to będzie bardzo długi proces.
  • ola5488 12.02.19, 10:55
    annthonka napisała:

    > Nie jest wspaniałym ojcem dla dzieci, skoro bije ich matkę.

    Oczywiście, ale to jest to o czym pisałaś - relacja ofiary z przemocowcem. Optyka patrzenia jest na tyle zaburzona, że nie docierają logiczne fakty i możliwe konsekwencje.

    Dziękuję za książkę, spróbuję podsunąć coś koleżance. Mamy z mężem dzieci w podobnym wieku, dlatego gdy wyobraziłam sobie to piekło, to uznaliśmy, że spróbujemy pomóc. Na ile pozwolą możliwości, bo żadne z nas nie jest fachowcem w takich sprawach.

    Czy uważasz, że zaproponowanie tymczasowego zamieszkania u nas, to dobry krok? Nie chcę wchodzić z butami w czyjeś życie. Chodzi mi o silne zasygnalizowanie, że możemy (i chcemy) pomóc, nie tylko na zasadzie wysłuchania.

  • annthonka 12.02.19, 17:12
    Myślę, że tak, ale nic na szybko, ani nic na siłę. Najpierw dobrze przemyślcie z mężem, czy jesteście gotowi na taki krok, bo odruch serca to jedno, a szara rzeczywistość to drugie.

    To co na pewno można, to dziewczynę wzmocnić i pomóc jej uwierzyć w siebie, tzn. że da radę bez męża i że ma życzliwe osoby wokół. Aha - i nie spodziewać się efektu swoich działań. Ona sama musi być gotowa na podjęcie tej decyzji. To może być rok, 10 lat albo wcale.

    Jeżeli tak poważnie myślicie o pomocy to polecałabym Wam (Ty + mąż) spotkanie z terapeutą specjalizującym się w przemocy, żeby Wam trochę wyjaśnił co i jak.
  • ola5488 12.02.19, 22:13
    Dziękuję, Twoje rady są bardzo pomocne. Nie chciałabym ani wystraszyć ani wywierać nacisku na koleżankę, jestem świadoma, że jako obca osoba nie mam prawa udzielać jej ,,dobrych rad". Tylko w trakcie rozmowy poczułam, że trochę włączyła mnie i uprawniła do okazania troski i zaoferowania pomocy. Zdaję sobie sprawę, że może teraz odwołać to, co wtedy powiedziała, lub obrócić w gorszy dzień itp. Otwierając się wobec obcej osoby potem można się czuć nieswojo, szczególnie że dotyka to tak osobistych i trudnych spraw rodzinnych.
    Spróbuję delikatnie wrócić do tematu i zapewnić, że może na nas liczyć. Tak, wiem, że mimo wszystko koleżanka może nie chcieć nic teraz zmienić w swoim życiu. I uszanuję to, być może dla niej to była okazja, aby wypowiedzieć ten ciężar ale bez postanowienia czy realnej chęci zmiany. Dzieci nam tylko szkoda...
  • annthonka 13.02.19, 10:45
    Cieszę się, że mogłam pomóc. Gdybyś chciała czegoś jeszcze się dowiedzieć to pisz do mnie na priv, chętnie coś doradzę, na tyle na ile będę mogla.
  • baba67 24.02.19, 09:35
    Gaz pieprzowy na agresora, psycholog na poniżanie psychiczne.Z Psychoterapia bardzo się w takich wypadkach przydaje, facet nie musi wiedzieć. Kiedy on ją bije kiedy dzieci praktycznie są ciągle z nimi a przy nich jej nie bije.W nocy kiedy śpią?Nie wolno dopuszczać do sytuacji sam na sam.
    Dla mnie ta sytuacja jest bardzo dziwna. Koleżanka spotyka dawno niewidziana osobę, która nigdy nie była jej bardzo bliska i zwierza się z takich rzeczy? Ja bym Ci radziła podejśc do takich rewelacji bardzo ostroznie.

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • ola5488 24.02.19, 16:36
    Babo, życiowy sceptycyzm i intuicja Cie nie zawiodły, a ja okazałam się naiwna. Nie napisałam epilogu tej historii, bo forum jest ogólnodostępne, a szczegóły mało przyjemne i charakterystyczne. Koleżanka z mężem prowadzą dziwną grę o majątek i dzieci, a ja uwierzyłam i byłam gotowa pomóc. No przykre, ludzie bardzo się zmieniają... Nauczka na przyszłość i mniej wiary w ludzi niestety.
    Szkoda, że po fakcie przeczytałam wink
  • baba67 24.02.19, 17:35
    Dziękuję, ma się już trochę latek, to i owo się widziało. smile

    --
    Starość posiada te same apetyty co młodość tylko nie te same zęby.
  • positronium 25.02.19, 09:53
    @Ola
    Dzięki, ze dałaś znać w którą stronę to poszło.
    Przynajmniej masz krzepiącą mam nadzieję świadomość, że Twoje odruchy są przyzwoite. Nawet jeśli ludzie wokół już są tacy coraz mniej.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.