Dodaj do ulubionych

Co ja mogę...?

08.03.19, 16:57
Obejrzałam niedawno film "Green Book" nagrodzony niedawno jako najlepszy obraz na Oskarach i zastanowiłam się nad tym jak ogromne znaczenie mają słowa. Codzienne dokonujemy tysięcy wyborów i to jak (i o czym) mówimy kształtuje nasz świat.

[Dalej w tekście znajdują się uwagi dot. filmu, więc ostrzegam, że mogą zdradzić fabułę]

W filmie jest wątek pisania listów - wraz z rozwojem jednego z bohaterów lakoniczne notatki z życia codziennego zamieniają się w kunsztowne romantyczne listy (do żony). Początkowo sam z siebie potrafi zapisać tylko banały o tym gdzie był i co zjadł - jak kronikarz, albo nie przymierzając jak ściana na FB. Z biegiem czasu, po uwagach towarzysza podróży zaczyna pisać o uczuciach, odczuciach, notuje myśli. Ta zmiana obrazuje to, jak zmienia się jego zachowanie - z zamkniętego i opryskliwego gbura przemienia się stopniowo w otwartego dżentelmena (no, do pewnego stopnia).

Słowa mają w tym filmie ogromne znaczenie - zarówno te wypowiedziane, jak i przemilczane. Oczywiście w historii, która opowiada o rasizmie jest wiele niuansów, ale mnie najbardziej w pamięć zapadło to, jak bohaterowie omawiali co warto zapisać na kartce. Forma listu była tak samo ważna, jak treść. Nieważne, że trafiłby do żony bohatera która potrafiła odczytać wszelkie "byki".

Z tego co zaobserwowałam piszemy coraz bardziej niedbale, nie tylko pod kątem formy. Mnie tez zdarza się np. pisać z telefonu i nie zauważyć literówek czy wręcz błędów. Ciekawe czemu to, co kiedyś było plamą na honorze teraz nam "zwisa"?
Podobne odczucia mam do treści komunikatów. Boje się, że tokujemy w eter zakochani w ilości słów jakie wypluwamy z siebie i jakie otrzymujemy z powrotem - mniej zainteresowani tym, co faktycznie za słowami idzie.
A przez to wszystko jakość naszych interakcji jest coraz gorsza. I jakość tego jak traktujemy innych, znanych sobie ludzi i nieznajomych, jest gorsza niż mogłaby być.

Więc tak się zastanowiłam, trochę może filozoficznie, co ja - jednostka - mogę zrobić, żeby zmienić ten stan rzeczy?
Chętnie poczytam Wasze przemyślenia na ten temat.
Edytor zaawansowany
  • mim_maior 08.03.19, 17:58
    Możesz przykładać wagę do używanych słów, choć niejeden będzie Cię przekonywał, że masz kij tu i ówdzie oraz szaroburą osobowość, a powinnaś złapać więcej luzu i okazać tolerancję big_grin

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aqua48 08.03.19, 19:39
    mim_maior napisała:

    > Możesz przykładać wagę do używanych słów, choć niejeden będzie Cię przekonywał,
    > że masz kij tu i ówdzie oraz szaroburą osobowość, a powinnaś złapać więcej luz
    > u i okazać tolerancję big_grin

    smilesmilesmile

  • 10iwonka10 08.03.19, 20:08
    >>>>zaczyna pisać o uczuciach, odczuciach, notuje myśli>>>>>

    A ja mysle ze pisanie o uczuciach I odczuciach czy notowanie ciekawych mysli czy spostrzezen nijak sie nie ma do nadymania I pouczania innych uzywajac przy tym gornolotnych slow.
  • bene_gesserit 09.03.19, 12:35
    Pisanie listów do kogoś kiedyś było świętem. Biurko albo stół, ostra stalówka i zapas stalówek, kałamarz, puszka z piaskiem i/lub bibułki itd - to wszystko musiało być, żeby w ogóle zacząć pisać. Dziś wystarczy telefon, możesz pisać jedną na stojąco w autobusie albo gdziekolwiek doprawdy, nawet w toalecie. Że są błędy, a forma jest potoczna? Kompletnie mi to nie przeszkadza. Że net jest poligonem doświadczalnym? Cusz, lepiej w necie niż w realu, imo. Oczywiście w pewnych granicach

    Szczerze, to mnie takie narzekania typu świat-schodzi-na-psy raczej bawią, zwłaszcza w kontekście historycznym.

    Co ty, jednostka, możesz zrobić, żeby zmienić ten stan rzeczy?
    zastanowić się, czy naprawdę chcesz zmiany
    i dlaczego jej chcesz
    zidentyfikować, które obszary wymagają zmiany
    określić co ci w zmianie może pomóc
    zasięgnąć rady bliskich-mądrzejszych
    dokonać uczciwej autoanalizy (najlepiej na konkretnych sytuacjach)
    rozpisać zmianę w czasie i w punktach


    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • milamala 09.03.19, 19:06
    Tokowanie w eter to jakies nowe eleganckie z wyzszych sfer wyrazenie?
    Co mozesz?
    Mozesz zaczac od siebie np. uzywac ladnych polskich wyrazen. Jezyk polski jest chyba dosc bogaty.
    Poza tym, czasy sie zmieniaja, dzis jest inaczej niz kiedys bywalo, i pozniej bedzie inaczej niz dzis. Pora zaakceptowac a nie "tokowac". Jakosc interakcji nie jest gorsza. Przeciwnie, w wielu przypadach duzo lepsza, np. poprzez wspolczesne media mozna utrzymywac wciaz zywy, staly i czesty kontakt z osobami, ktore mieszkaja bardzo daleko. Kiedys bylismy skazani jedynie na pisanie listow, na ktore trzeba bylo czekac i czekac. Teraz interakcja jest natychmiastowa, co pozwala na utrzymywanie prawie normalnych relacji na odleglosc.
    Nie ma co zrzedzic, nie jest zle.
  • bene_gesserit 09.03.19, 19:31
    Dokładnie to samo myślę.
    Mi się podoba, że współczesne najbardziej popularne medium - net - jest taki bezpośredni, bez ą-ę i certowania się. To, oczywiście, ma swoją mroczną stronę, ale co jej, do licha, nie ma.

    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • 10iwonka10 09.03.19, 19:58
    Net jest super narzedziem nie tylko komunikowania ale I szybkiego wyszukiwania roznych informacji. Natomiast mam wrazenie ze wsrod mlodego pokolenia zanika zdolnosc konwersacji. Zauwaz czesto grupka mlodziezy I kazdy zapatrzony w telefon. SMS wysylane skrotowym SMS-owym jezykiem to czesto glowne zrodlo komunikacji. Oczywiscie nie wszyscy I nie chce generalizowac ale takie sa tendencje….
  • mim_maior 09.03.19, 20:20
    SMS-ów młodzież już raczej nie używa.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • verdana 09.03.19, 22:36
    Jak się czyta starą korespondencję, to błędów tam jest ogromna ilość, gorszych niż dzić. Mamy wyobrazenie o dawnych listach na podstawie tych, które były wydawane w książkach, pisali je znani ludzie, a potem przeszły przez dwie redakcję i korektę.
  • aqua48 10.03.19, 18:39
    verdana napisała:

    > Jak się czyta starą korespondencję, to błędów tam jest ogromna ilość,

    Ależ nie tylko w korespondencji prywatnej, również w pismach oficjalnych, urzędowych, wymienianych między ministerstwami. I wtedy dochodź do tego co autor miał na myśli, skoro nie potrafił się wysłowić. Są też jednak przykłady pięknego, jasnego stylu i poprawności gramatycznej. I można je znaleźć w archiwach i polskich i zagranicznych.
    Zależy to jednak wyłącznie od tego kto je redagował i pisał - czyli od poziomu wykształcenia i kultury osobistej.
  • verdana 11.03.19, 15:27
    Tak. I to dotyczy zarówno kiedyś, jak i dziś. Domniemanie, ze kiedyś pisma ministerialne były bezbłędne nie jest prawdą. W archiwach można znależć i listy pięknie napisane, i te rojące sie od błędów.
  • aqua48 11.03.19, 15:53
    verdana napisała:

    >W archiwach można znależć i listy pięknie napisane, i te rojące sie od błędów.

    Niemniej wzorem powinny być wyłącznie te pierwsze smile
  • bene_gesserit 11.03.19, 19:42
    Niemniej można mieć innych idoli niż złotoustych urzędników, np. poetów.

    Patszajće, patszće, jaki dźiwny cud!
    Jaka cudowna szalona nowina!
    Pszed lustrem tańczę wtył i wpszud,
    na prawo, na lewo śę kręcę
    to jest naprawdę, nagle, pierwszy raz:
    ja mam ręce, my wszyscy mamy ręce!
    Para cudownyh kiszek u ramion nam dynda!
    Możemy je zginać, rozginać,
    podnośić, opuszczać ile kto hce,
    powiedzće, powiedzće sami
    jaka to wspańała winda!
    A ja mam także palce,
    kturymi hwytam i jem
    i nogi, na kturyh tańczę!



    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • aqua48 12.03.19, 07:52
    bene_gesserit napisała:

    > Niemniej można mieć innych idoli niż złotoustych urzędników, np. poetów.

    Niemniej niektórzy poeci pracowali jako urzędnicy.
  • bene_gesserit 12.03.19, 19:38
    Bruno Jasieński akurat nie.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • bo_ob 11.03.19, 16:27
    Dawno, dawno temu pisać umieli nieliczni. Byli to zwykle ci, którzy mieli dużo wolnego czasu i czasem troszkę się nudzili. Trenowali więc pismo ozdobne, piękne inicjały i zawiłe treści.
    Z biegiem lat, z biegiem dni świat się demokratyzował i pisać umiało coraz więcej osób. Pismo się upraszczało, ale kaligrafii wciąż uczono w szkołach a myśli wyrażano w sposób coraz mniej skomplikowany.
    Nie tak dawno powstały szkoły powszechne, więc chłop po zejściu z pola, niewprawnymi palcami pisał kulawe litery: "W pierwszych słowach mojego listu donoszę, że u nas wszyscy zdrowi czego i Wam życzę."

    Dziś pisać umie każdy: mądry i głupi, pracowity i leniwy - pisanie stało się czynnością całkowicie zdemokratyzowaną i wreszcie odzwierciedla nie pochodzenie czy stan majątkowy delikwenta, tylko jego osobowość. I bardzo dobrze smile








  • mim_maior 11.03.19, 16:52
    Racja. Pozostaje jeszcze tylko rozstrzygnąć, w którą stronę chcemy równać w tej dziedzinie. Jak zresztą w kwestii manier i każdej innej.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • bo_ob 11.03.19, 17:01
    Tak, to wybór między elitaryzmem a egalitaryzmem. Mimo wszystko świat, w którym pisać umie każdy jest lepszym światem.
  • bene_gesserit 11.03.19, 19:20
    Ależ oczywiście, równajmy do elit, piszmy gęsim piórem na czerpanym papierze, a plebs niech się analfabetycznie kisi. Jak za dawnych dobrych czasów.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • aqua48 12.03.19, 08:03
    bene_gesserit napisała:

    > Ależ oczywiście, równajmy do elit, piszmy gęsim piórem na czerpanym papierze, a
    > plebs niech się analfabetycznie kisi.
    >
    A nie, nie, nie stawiajmy żadnych wymagań bo jeszcze się ten plebs (to nie ja robię błędy, to ten mój głupi telefon) nie załapie do elity...
  • mim_maior 12.03.19, 08:59
    Sądzę, że dobrze jest mieć się na kim wzorować w różnych dziedzinach i starać się rozwijać. Choć akceptuję (nie mylić z "szanuję"), że nie wszystkim sie chce. Nie będę jednak tego pochwalać ani promować.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • ola5488 12.03.19, 10:23
    To prawda. Podziwiam odwagę tych, którzy uważają że osiągnęli już tyle, by móc spocząć na laurach. Szacunek wobec człowieka to też i wymagania.
  • bene_gesserit 12.03.19, 19:35
    aqua48 napisała:

    > A nie, nie, nie stawiajmy żadnych wymagań bo jeszcze się ten plebs (to nie ja r
    > obię błędy, to ten mój głupi telefon) nie załapie do elity...

    Wyłącz sobie autokorektę - będzie lepiej.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • positronium 12.03.19, 11:56
    bene_gesserit napisała:

    > Ależ oczywiście, równajmy do elit, piszmy gęsim piórem na czerpanym papierze, a
    > plebs niech się analfabetycznie kisi. Jak za dawnych dobrych czasów.
    >

    Coś dziwnego wychodzi z tej wypowiedzi...
    Co jest złego w pisaniu listów gęsim piórem jeśli ktoś ma taką fantazję, biorąc pod uwagę że jednak "plebs" się nie kisi analfabetycznie w świecie, w którym jednak obowiązek szkolny jest już normą?

    Przecież teraz smartphony są łatwo dostępne dla przeważającej większości populacji - w każdym wieku. I są bezproblemowo obsługiwane, nawet przez dzieci w wieku przedszkolnym. Jedyny analfabetyzm, jaki nam grozi jest wtórny - vide popularność i zawartość tzw. "patostreamów".
  • aqua48 12.03.19, 12:03
    positronium napisała:

    > Przecież teraz smartphony są łatwo dostępne dla przeważającej większości popula
    > cji - w każdym wieku. I są bezproblemowo obsługiwane,

    Chodzi moim zdaniem o to, że posiadanie oraz umiejętność obsługi smartfona nie przekładają się prosto na kompetencje językowe - czyli umiejętność ładnej, sensownej i poprawnej stylistycznie i gramatycznie wypowiedzi, a często bywają wymówką czy wręcz usprawiedliwieniem dla koszmarnych błędów językowych i niejasności.
  • positronium 12.03.19, 12:10
    Tak, dlatego napisałam o analfabetyzmie wtórnym - bo nie mamy teraz problemu podniesionego przez Bene "elity piszące vs. plebs niepiszący", tylko prędzej "ludzie, którym się chce vs. ci, którym może niekoniecznie"...
    Dostęp do wiedzy jest prawdziwie powszechny. Nareszcie. Dzięki takim inicjatywom jak np. Wikipedia nie ma usprawiedliwienia dla niewiedzy. Każdy może się kształcić we własnym zakresie, praktycznie w każdym zakątku świata.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • bene_gesserit 12.03.19, 19:34
    positronium napisała:

    > Tak, dlatego napisałam o analfabetyzmie wtórnym - bo nie mamy teraz problemu po
    > dniesionego przez Bene "elity piszące vs. plebs niepiszący", tylko prędzej "lud
    > zie, którym się chce vs. ci, którym może niekoniecznie"...

    Wydaje mi się, że się mylisz.

    Oczywiście, nie chodzi o wykształcone elity i analfabetów, jak to dawniej bywało - tu raczej chodziło mi o kpinę z nostalgii za tymi, panie dzieju, czasami przed wojną.

    Jednak mam wrażenie - przykre - że dzieciaki, które mają teraz 16-25 lat piszą o wiele gorzej niż ich rówieśnicy sprzed lat. Bo po prostu nie czytają książek i gazet. To się wprost przekłada na umiejętność wyrażenia swoich myśli i uczuć w piśmie i mowie. Więc raczej 'nie mogą' niż 'nie chcą'.


    > Dostęp do wiedzy jest prawdziwie powszechny. Nareszcie. Dzięki takim inicjatywo
    > m jak np. Wikipedia nie ma usprawiedliwienia dla niewiedzy. Każdy może się kszt
    > ałcić we własnym zakresie, praktycznie w każdym zakątku świata.

    To złudzenie. Usłużna przeglądarka podsyła ci te treści, które 'cię zainteresują', każdy z portali społecznościowych nawet bardziej. Wystarczy zapytać młodzież o ich poglądy polityczne - nie mają pojęcia o tym, co się dzieje.

    Jest sporo gorzkiej prawdy w powiedzeniu 'mam w kieszeni urządzenie, które gwarantuje mi dostęp do wiedzy całego świata, a używam go jedynie do oglądania lolcatsów'.

    Noi - przyzwyczajenie do specyfiki netu jako niemal jedynego medium, z którym obcują dzieciaki, ma fatalne skutki (od deficytów uwagi - to już niemal norma do skłonności do psychoz włącznie).

    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • positronium 21.03.19, 13:51
    bene_gesserit napisała:
    > Oczywiście, nie chodzi o wykształcone elity i analfabetów, jak to dawniej bywał
    > o - tu raczej chodziło mi o kpinę z nostalgii za tymi, panie dzieju, czasami pr
    > zed wojną.
    >

    Czujesz potrzebę kpienia - rozumiem.
    Nie tęsknie za czasami przed wojną - jakąkolwiek - ale za pewnymi aspektami tamtych, które można przenieść na współczesność. Dla mnie to jest jednak spora różnica.

    > Noi - przyzwyczajenie do specyfiki netu jako niemal jedynego medium, z którym o
    > bcują dzieciaki, ma fatalne skutki (od deficytów uwagi - to już niemal norma do
    > skłonności do psychoz włącznie).
    >

    Każde medium archiwizujące/przekazujące wiedzę ma jakieś negatywne aspekty. Można korzystać z internetu w taki sposób, żeby uniknąć przynajmniej części problemów, o których wspominasz. ale czy ktoś uczy tego dzieci? Ile dorosłych samodzielnie chce zadbać o swoją higienę psychiczną?
    Znowu wracamy do tego, że możliwości są, ale jednak wszystko rozbija się o brak chęci...
  • bene_gesserit 23.04.19, 19:08
    positronium napisała:

    > Czujesz potrzebę kpienia - rozumiem.

    Uważam, że to świetnie, że mnie rozumiesz.

    > Nie tęsknie za czasami przed wojną - jakąkolwiek - ale za pewnymi aspektami tam
    > tych, które można przenieść na współczesność. Dla mnie to jest jednak spora róż
    > nica.

    Myślę, że każde czasy mają 'pewne aspekty, które można przenieść na współczesność'. Np. w czasie epoki kamiennej byłaby to ożywcza bezpośredniość. Żyjemy tu i teraz z tym, co mamy. Dla mnie wzdychanie za 'dobrymi pięknymi czasami' jest takie jakieś bezproduktywnie pięknoduchowskie.

    > Każde medium archiwizujące/przekazujące wiedzę ma jakieś negatywne aspekty. Moż
    > na korzystać z internetu w taki sposób, żeby uniknąć przynajmniej części proble
    > mów, o których wspominasz. ale czy ktoś uczy tego dzieci? Ile dorosłych samodzi
    > elnie chce zadbać o swoją higienę psychiczną?
    > Znowu wracamy do tego, że możliwości są, ale jednak wszystko rozbija się o brak
    > chęci...

    Nie sądzę, żeby chodziło o brak chęci, tylko motywację, czyli świadomość.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • ola5488 12.03.19, 22:13
    positronium napisała:

    > Dostęp do wiedzy jest prawdziwie powszechny. Nareszcie. Dzięki takim inicjatywo
    > m jak np. Wikipedia nie ma usprawiedliwienia dla niewiedzy.

    Zgadzam się z tym. Problemem pozostaje nadal lenistwo lub nasze niewystarczające zdolności. Ale dostęp jest.
  • aqua48 13.03.19, 08:50
    positronium napisała:

    > Dostęp do wiedzy jest prawdziwie powszechny. Nareszcie. Dzięki takim inicjatywo
    > m jak np. Wikipedia nie ma usprawiedliwienia dla niewiedzy. Każdy może się kszt
    > ałcić we własnym zakresie, praktycznie w każdym zakątku świata.

    Wikipedia nie jest w pełni wiarygodnym źródłem wiedzy, a kształcenie niestety nie idzie w parze z postępem nauki, pozostało daleko w tyle, i w szkołach dzieci ani młodzież nadal nie uczą się jak się uczyć, skąd brać informacje, jak je przesiewać, weryfikować i analizować. Szkolna weryfikacja wiedzy to teraz najczęściej zakreślanie rubryczek w testach, zamiast samodzielnej wypowiedzi. Nie nagradza się samodzielności ani ciekawości. Nikt nie uczy myślenia, ani wyciągania wniosków, czy choćby zrozumienia tematu na jaki należy się wypowiedzieć. Mało kto w domu kupuje lub choćby pożycza i czyta gazety poważniejsze niż tabloid, z artykułami nad którymi można i trzeba się zastanowić. A ministerstwo zastanawia się nad tym jak najwięcej w kanonie lektur upchać dzieł dziewiętnastowiecznych twórców, które są kompletnie niezrozumiałe dla obecnej młodzieży i zamiast zachwycać, powodują jedynie niechęć do czytania w ogóle.

  • ola5488 13.03.19, 10:16
    Wikipedia okazała się projektem stosunkowo udanym - liczba niedopowiedzeń i przeinaczeń jest niewielka, zawartość haseł - ogromna. Oczywiście to nie jest podstawowe ani jedyne źródło wiedzy, ale na pierwszy ogień wystarczające dla kogoś, kto nie ma o czymś pojęcia. Cytować Wikipedię można już bez poczucia zażenowania nawet w pracach w trakcie studiów.
  • aqua48 13.03.19, 10:22
    ola5488 napisała:

    > Wikipedia okazała się projektem stosunkowo udanym

    Tak, z tym się generalnie zgadzam, problem jest właśnie z umiejętnością weryfikacji podawanych informacji i tym, że wiele osób traktuje Wikipedię jako jedyne i ostateczne źródło podające niezaprzeczalne fakty, a tak jednak nie jest...

    >Cytować Wikipedię można już bez poczucia zażenowan
    > ia nawet w pracach w trakcie studiów.

    Jednakże praca napisana na bazie jedynie Wiki nie jest prawdziwą pracą naukową, jakiej się od studenta wymaga. I z tego warto sobie zdawać sprawę.
  • verdana 13.03.19, 11:47
    Jesli wszyscy umieją pisać, wszyscy sie kształcą, nie proszą kogoś o napisanie listu i przeczytanie pisma to z natury rzeczy więcej osób będzie pisało źle. Alternatywą jest wyłącznie, niestety, odcięcie od wykształcenia osób "nie rokujących". Młody człowiek z rodziny, gdzie się z dzieckiem rozmawia, czyta mu ksiązki, sprawdza lekcje będzie pisał lepiej (o ile nie ma dysleksji) niż dzieciak, którego niewykształceni lub zapracowani rodzice nie mają czasu na jego edukację. Kapitał kulturowy to jest coś, co albo się ma albo nie. Owszem, trochę osób moze to nadrobić. Inni nie mogą. Nie dlatego, ze sa leniwi, ale dlatego, ze nie są wybitnie zdolni, że nie mają czasu, że nie wiedza nawet, ze trzeba. Elity bardzo często nie widzą, ze bycie elitą niekoniecznie jest ich zasługą, a plebs niekoniecznie po prostu sie nie stara.
  • aqua48 13.03.19, 13:24
    verdana napisała:

    > Elity bardzo często nie widzą, ze bycie elitą niekoniecznie jest ich zasługą, a plebs ni
    > ekoniecznie po prostu sie nie stara.

    Ale państwo przez swoje instytucje powinno dokładać wszelkich starań by te różnice niwelować.
  • mim_maior 13.03.19, 14:07
    Jeśli należysz do elity, traktuj to jako zobowiązanie wobec reszty. Własna aktywność to skuteczniejsza recepta niż oczekiwanie, aż ktoś (państwo?) coś z tym zrobi.

    --
    Nie potrzebuję dodatkowych informacji o wegeżyciu.
  • aqua48 13.03.19, 14:22
    mim_maior napisała:

    > Jeśli należysz do elity, traktuj to jako zobowiązanie wobec reszty.

    To prawda, niemniej jednak pewne rozwiązania mają sens i odnoszą skutek gdy są powszechne i wprowadzane że tak powiem "odgórnie"..
  • nchyb 14.03.19, 09:00
    >>państwo przez swoje instytucje powinno dokładać wszelkich starań by te różnice niwelować.

    Dlaczego mam wrażenie, że niwelowanie różnic w wielu przypadkach oznacza równanie w dół?
  • aqua48 14.03.19, 10:47
    nchyb napisała:

    > Dlaczego mam wrażenie, że niwelowanie różnic w wielu przypadkach oznacza równan
    > ie w dół?

    Bo to najprostsze i nie wymaga ani refleksji ani większego wysiłku?
  • positronium 21.03.19, 14:11
    aqua48 napisała:
    > Bo to najprostsze i nie wymaga ani refleksji ani większego wysiłku?
    Ano, niestety... Widać to na każdym kroku. sad A najgorsze, że łatwo samemu sobie odpuścić, skoro wszyscy wokół nie starają si ę nawet w połowie tak bardzo.
  • positronium 21.03.19, 14:10
    aqua48 napisała:
    > ola5488 napisała:
    >
    > > Wikipedia okazała się projektem stosunkowo udanym
    >
    > Tak, z tym się generalnie zgadzam, problem jest właśnie z umiejętnością weryfik
    > acji podawanych informacji i tym, że wiele osób traktuje Wikipedię jako jedyne
    > i ostateczne źródło podające niezaprzeczalne fakty, a tak jednak nie jest...
    >

    No, Encyklopedia Diderota też nie była nieomylna. A Wikipedię mogą na bieżąco zweryfikować ludzie z całego świata (co też czynią). Jasne, zdarzają się nicponie którzy specjalnie wrzucają błędne informacje (głównie, jako żarty), ale dość szybko takie wpisy są naprawiane. Dla mnie to idealny przykład metody naukowej działającej w praktyce - stale samoweryfikujące się repozytorium wiedzy, budowane słowo po słowie przez użytkowników.
  • bene_gesserit 13.03.19, 17:37
    ola5488 napisała:

    > Wikipedia okazała się projektem stosunkowo udanym - liczba niedopowiedzeń i prz
    > einaczeń jest niewielka, zawartość haseł - ogromna. Oczywiście to nie jest pods
    > tawowe ani jedyne źródło wiedzy, ale na pierwszy ogień wystarczające dla kogoś,
    > kto nie ma o czymś pojęcia. Cytować Wikipedię można już bez poczucia zażenowan
    > ia nawet w pracach w trakcie studiów.

    ..byłabym ostrożna. Poza tym, jeśli już, polecałabym wersję angielskojęzyczną, jest o wiele bardziej rozbudowana.





    --
    Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
  • lumeria 19.04.19, 16:48
    Poniewaz Wikipedia zawiera tak powazne bledy, na zachodzie standartem jest, ze nauczyciele akademiccy stypuluja, ze Wiki nie moze byc zrodlem dla prac naukowych. Cytat z Wiki jest w dniu dzisiejszym uznawany jako calkowicie kompromitujacy standarty akademickie.

    Wysokiej rangi uczelnie ustanowily przepisy calkowicie zabraniajace uzywania Wiki lub podobnych crowd-sourced (opracowywanych anonimowo) zasobow.

  • lumeria 19.04.19, 18:12
    Nie tylko do prac naukowych, ale zwyklych wypracowan, referatow, opisow, itp.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka