Dodaj do ulubionych

Szczerość czy grubiaństwo

12.03.19, 13:17
"Wal prosto z mostu, z nami nie musisz się patyczkować."
"Po co siedzisz tak prosto, kija w plecach nie musisz mieć przy kumplach."
"Certolenie się jest bez sensu. Weź po prostu napij się z gwinta, po co ci szklanka?"

Ot, trzy przykłady jakie przyszły mi naprędce do głowy. Problem do rozważenia - czy teraz grubiaństwo nie jest przez niektórych odbierane (i wymagane) jako szczerość? Szczerość rozumiana oczywiście odrobinę osobliwie - jeśli zachować się inaczej, niż jest to proponowane, to takie zachowanie zostanie odebrane jako nieszczerość/wywyższanie się/dwulicowość.

Spotkaliście się z podobnymi zachowaniami?
Edytor zaawansowany
  • bo_ob 12.03.19, 13:20
    positronium napisała:

    > "Wal prosto z mostu, z nami nie musisz się patyczkować."
    > "Po co siedzisz tak prosto, kija w plecach nie musisz mieć przy kumplach."
    > "Certolenie się jest bez sensu. Weź po prostu napij się z gwinta, po co ci szkl
    > anka?"

    Ktoś tak mówi do Ciebie?
  • positronium 12.03.19, 13:22
    Tak.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • bo_ob 12.03.19, 13:23
    Więc jeśli Ci to przeszkadza, powiedz to po prostu.
  • positronium 12.03.19, 13:26
    Moja reakcja na takie wypowiedzi nie jest przedmiotem rozważań. Nie pytam o radę jak się zachować.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • bo_ob 12.03.19, 13:27
    O co więc pytasz? Czy się spotkaliśmy z podobnymi zachowaniami? Jeśli chodzi o mnie to nie pamiętam.
  • positronium 12.03.19, 13:30
    bo_ob napisała:
    > O co więc pytasz? Czy się spotkaliśmy z podobnymi zachowaniami? Jeśli chodzi o
    > mnie to nie pamiętam.


    Podkreślenie moje - takie właśnie pytanie zawarłam w poście początkowym.
    Dzięki za wypowiedź. smile
  • bo_ob 12.03.19, 13:31
    No tak. Powinni wypowiadać się tu ludzie, do których tak się mówi. To prawda smile
  • positronium 12.03.19, 13:34
    Nie miałam na myśli, że nie możesz się wypowiedzieć.
    Zrozumiałam, że skoro nie masz podobnych doświadczeń to poza radą nic nie zaoferujesz. Jeśli nadinterpretowałam - przepraszam.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • bo_ob 12.03.19, 13:36
    positronium napisała:

    > Nie miałam na myśli, że nie możesz się wypowiedzieć.
    > Zrozumiałam, że skoro nie masz podobnych doświadczeń to poza radą nic nie zaofe
    > rujesz. Jeśli nadinterpretowałam - przepraszam.


    A co mam napisać? Że ludzie mówią do siebie w różny sposób? Ano, mówią. Nie wiem, co tu można więcej napisać sad

  • positronium 12.03.19, 13:39
    ?

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • kora3 12.03.19, 14:45
    No przyznam się, ze nie spotkałam sie z takimi hmmm propozycjami. Inna sprawa, że nie mam problemu z napiciem się np. wody ze swej butelki na "survivalu" i szklanek nie szukam wówczas smile

    Czy takie coś o czym pisałaś miałoby sie kojarzyć z nieszczerością/dwulicowością? No wg mnie - nie. Raczej być może ze wspomnianym przez Cebie wywyższaniem się - nie wiem, ale ani nieszczerośc, ani dwulicowośc nijak mi tu nie pasują

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 12.03.19, 15:17
    Swoja butelka to nie problem, ja miewam jednak (rzadko) propozycje picia z jednej butelki z osobami których nie znam, lub znam pobieżnie. Takie propozycje zdarzyły mi się na razie ze dwa razy. Teraz z przekąsem i komentarzami ale jednak dostaję osobne naczynie do picia. Wszystko dzieje się w domu, nie na parapetówce tylko podczas zwykłej koleżeńskiej wizyty.

    Moje grono znajomych to dość szeroki przekrój społeczeństwa. wink Różni ludzie się zdarzają.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • 10iwonka10 12.03.19, 16:39
    Wiesz co ja nie wiem czy to picie z jednej butelki to sa takie troche kulturowe roznice- W Polsce to ja kojarze jak sie szlo w gory grupa pilo sie z jednej butelki ale raz ze to byli dobrzy znajomi dwa kazdy jakos sobie przetarl reka zanim wypil. Tutaj w Anglii widzialam czesciej takie picie przy roznych okazjach I bez zadnego przecierania nawet. TAk samo jak siadanie byle gdzie na chodniku ,schodach….tez tutaj to normalne a ja sobie zaraz pomysle tam ktos przeszedl w brudnych butach, pies nasikal, ktos moze naplul….
    Natomiast te przyklady ktore podalas?- mnie sie nie wydaje ze grubianstwo to koniecznie szczerosc . Ale jest gdzies taka delikatna granica jak ktos jest sztywny I nadety to moze irytowac ale jak ktos zachowuje sie naturalnie rownoczesnie majac dobre maniery to jest w porzadku I jest szczere w naturalny sposob.
  • kora3 12.03.19, 16:41
    No powiem Ci - dość osobliwe, ale wierzę ...
    Być moze te osoby postrzegają Cię jako wywyższającą się, uwazajacą za lepszą, ale NIESZCZERĄ? Skad taki pomysł? Ktoś Ci tak powiedział?

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • positronium 21.03.19, 14:23
    kora3 napisała:
    > No powiem Ci - dość osobliwe, ale wierzę ...
    smile

    > Być moze te osoby postrzegają Cię jako wywyższającą się, uwazajacą za lepszą,
    > ale NIESZCZERĄ? Skad taki pomysł? Ktoś Ci tak powiedział?
    >

    Tak, wprost usłyszałam, ze brak chęci "zbratania się" w dokładnie taki sposób, jakiego oczekuje grupa jest rozumiany jako brak szczerości. Zrozumiałam to tak: nie chcesz się odsłonić, więc na pewno coś ukrywasz.
  • kora3 26.03.19, 17:27
    Zupełnie dla mnie niezrozumiały tok myslenia -takich ludzi ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • matylda1001 27.03.19, 01:56
    Ja też nie rozumiem... Czyżby ci ludzie zakładali, że ich obyczaje są normatywne dla całego społeczeństwa?
  • basia_styk 27.03.19, 07:48
    matylda1001 napisała:

    > Ja też nie rozumiem... Czyżby ci ludzie zakładali, że ich obyczaje są normatywn
    > e dla całego społeczeństwa?

    Jestem skłonna wątpić, czy ich mózgi są w stanie wznieść się na taki poziom "abstrakcji", by rozważać tę kwestię.
  • aqua48 27.03.19, 09:28
    kora3 napisała:

    > Zupełnie dla mnie niezrozumiały tok myslenia -takich ludzi ...

    Dla mnie niezrozumiałe jest po co chcieć bywać w towarzystwie takich ludzi?

  • kora3 04.04.19, 12:03
    Aquo, a Ty znów swoje sad
    Tak, najlepiej nie bywać w towarzystwie takich ludzi, racja. Tak samo np. najlepiej to być zdrowym, prawda? No prawda, ale tak sie czasem cholibka zdarza, że człek zachoruje. Najlepiej też mieć kasę, nieprawdaż? Prawdazsmile ale bywa, ze ktoś nie ma. Najlepiej też - a propos innego wątku - wynajmować samodzielne mieszkanie/pokój, żeby nie było problemu np. z palącymi współlokatorami, nie? No tak, tak - tylko - znów - zdarza sie, ze kogos na to nie stać - ale nono, najlepiej mieć pieniądze....No i koło sie zamyka smile

    Aquo, gdyby ludzie zawsze mogli realizować to, co najlepiej albo też chcieli to realizować, to nie byłoby wcale zadnych problemów zasadniczo - z nikim i niczym.

    Są takie sytuacje wżyciu, ze zmuszeni jesteśmy przebywać w towarzystwie ludzi nie z naszej bajki ogólnie mówiąc. CZasem z racji pracy, czasem z racji powiązań rodzinnych czy zawodowych, albo związkowych, czasem z racji towarzyskich. Tak, wiem Ty pewnie nie miewasz takich sytuacji, ani Twoi bliscy, ale zrozum, że sporo ludzi takie sytuacje miewa. Zwyczajnie w to uwierz.
    I wówczas nie jest to kwestia chęci przebywania z takimi osobami, a konieczności.


    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 04.04.19, 15:08
    kora3 napisała:

    > Aquo, a Ty znów swoje
    > Są takie sytuacje wżyciu, ze zmuszeni jesteśmy przebywać w towarzystwie ludzi n
    > ie z naszej bajki ogólnie mówiąc. CZasem z racji pracy, czasem z racji powiązań
    > rodzinnych czy zawodowych, albo związkowych, czasem z racji towarzyskich. Tak,
    > wiem Ty pewnie nie miewasz takich sytuacji, ani Twoi bliscy, ale zrozum, że s
    > poro ludzi takie sytuacje miewa. Zwyczajnie w to uwierz.
    > I wówczas nie jest to kwestia chęci przebywania z takimi osobami, a koniecznośc
    > i.

    Koro czy TY masz jakąś misję? Zwyczajnie nie rozumiem ani nie wierzę, żeby nie można było normalnie odmówić przebywania z osobami których zachowanie nam zdecydowanie NIE odpowiada.
    Wiele razy w życiu podobne sytuacje mi się zdarzały i wiele razy odmawiałam. I nic złego się nie działo, zapewniam.
  • kora3 10.04.19, 15:10
    Aquo, ale no to, że Ty sobie z każdą sytuacją bardzo dobrze radzisz to juz chyba wszyscy wiedzą tutaj. Po prostu uwierz, ze są ludzie mający mniej komfortowe życiowe układy niż Ty, mniej asertywni od Ciebie, mniej obyci i głupsi w ogole. Jakbyśmy wszyscy byli tacy sami, to byłoby idealnie, ale nie jesteśmy i idealnie - nie jest.
    Ja Ci naprawdę wierzę, ze Ty i twoi bliscy takich sytuacji nie mają, a Ty równiez uwierz, ze są takie rzezcy w życiu, które Ciebie nie spotkały, z którymi się nie zetknęłaś itd.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 12.04.19, 14:55
    kora3 napisała:

    > Aquo, ale no to, że Ty sobie z każdą sytuacją bardzo dobrze radzisz to juz chyb
    > a wszyscy wiedzą tutaj. Po prostu uwierz, ze są ludzie mający mniej komfortowe
    > życiowe układy niż Ty, mniej asertywni od Ciebie, mniej obyci i głupsi w ogole

    I co z tego Koro? Co z tego? Każdy dorosły i nieubezwłasnowolniony człowiek samodzielnie podejmuje codziennie wiele razy decyzję jakiego wyboru dokonać.
    Tu omawiamy i rozpatrujemy rozmaite sytuacje z punktu widzenia dobrego wychowania i dobrych obyczajów. A nie umiejętności asertywnego zachowania, komfortu życiowego, czy wręcz jak sama piszesz poziomu intelektualnego. Nie wszyscy są dobrze wychowani, a niektórzy nawet świadomie podejmują decyzję że nie będą przestrzegali zasad bo..wstaw sobie to co napisałaś wyżej - brak im asertywności, mają niekomfortowe układy, chamstwo im się opłaca, nie wiedzą jak postąpić itp. to jednak nie znaczy że dobre obyczaje nie istnieją lub że są dla każdego różne. Fakt że ktoś ma w życiu pod górkę nie oznacza że jest zwolniony z zachowania z klasą.

  • kora3 13.04.19, 09:22
    Widzę Aquo, że trzeba jednak kawę na ławę smile Są po prostu takie sytuacje w życiu, kiedy człowiek znajduje się w określonym towarzystwie nie dlatego, że chce, tylko dlatego, że musi lub wypada w nim bywać.
    Wiem, Ty takich sytuacji - nie masz. Ale inni, miwają.
    Czytałam kiedyś na jakiś forum wątek dziewczyny, która opisywala sytuację swej kolezanki. Kolezanka wyszła za mąz na człiowieka pochodzącego ze srodowiska bardzo odległego od jej wlasnego. Mąż tej kolezanki był z nią zbiezny ze tak powiem srodowiskowo, ale jego rodzina już nie. Niemniej, no jako żona męza swego kolezanka ta bywała w towarzystwie tej rodziny z OCZYWISTYCH przyczyn Aquo. Mozna by oczywiscie stwierdzić, że NAJLEPIEJ nie wiązać się z kimś, kogo krewni sa biegunowo odlegli od nas np. światopogladowo, czy intelektualnie i zapewne tak włąsnie jest najlepiej, podobnie jak najlepiej nie brać w życiu zadnych kredytów, bo to balast, obciązenie itd. Ale sama wieszsmile, ze nie zawsze mozliwa jest do wybranai opcja "najlepiej" smile
    Zatem ta koelzanka miała takich teściów i szwagrostwo co to jej nie pasowali. Mogła: rozwieść się z kochanym męzem i związać z takim, co to ma rodzinę na jej poziomie, prawda? No prawda, problem polegał na tym, że meza kochałasmile No to mogła nie utrzymywać kontaktów z jego rodziną. Teoretycznie tak, ale taka postawa - jak sama wiesz nie jest fajna i na pewno też byłaby przykra dla jej meza, tym bardziej, że jego rodzina nie byął wobec pani zony niechętna czy coś w tym rodzaju, była zwyczajnie INNA. Można ograniczyć kontakty z rodziną drugiej połowy do minimum, ale to własnie minimum no jest konieczne dla zachowania poprawnych relacji - poza wyjątkami.
    Masz klasyczny wręcz przykład przebywania w towarzystwie ludzi nie ze swej bajki z KONIECZNOSCIsmile
    Wg mojej oceny jesli nie są to konieczności czeste to owszem, lepiej zacisnąć zęby i przetrwać parę godzin z ludźmi nie ze swej bajkismile Problem pojawia sie, gdy takie konieczności są czeste lub o zgrozo przyszłoby komuś mieszkać z takimi osobami, no ale wszak wiadomo, ze najlepiej nie mieszkać w dorosłości z rodzicami//teściami w dorosłości smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 13.04.19, 09:36
    kora3 napisała:

    > Widzę Aquo, że trzeba jednak kawę na ławę smile Są po prostu takie sytuacje w życi
    > u, kiedy człowiek znajduje się w określonym towarzystwie nie dlatego, że chce,
    > tylko dlatego, że musi lub wypada w nim bywać.

    I co z tego Koro? Czy to znaczy że nieokrzesane osoby z którymi musi przebywać zachowują się dobrze? Nie. Czy to znaczy, że on też musi porzucić swoje właściwe zachowanie i zacząć zachowywać się jak gbur? Nie. Nie wiem czy wiesz, ale dobry przykład jest najlepszą nauką, najdłużej pozostającą w pamięci, a kropla drąży skałę, więc być może i ktoś by się czegoś pożytecznego od niego nauczył. ot przykład - pracowałam kiedyś w środowisku osób które często i bez żadnego powodu przeklinało. Ja przekleństw nie używam, co zostało zauważone najpierw z pewną kpinką, następnie ze zwracaniem na to uwagi innym, a potem po jakimś czasie zauważyłam, że i kilka osób dotąd przeklinających bez opamiętania zaczęło się hamować. Przynajmniej w mojej obecności smile
    Poza tym, jak pisałam wyżej czego pewnie nie doczytałaś zasady s-v są elitarne, nie egalitarne. I DOBROWOLNE. To znaczy - każdy osobiście podejmuje decyzję czy je stosować czy nie, ale to jaką decyzję podejmie nie wpływa na ocenę jego zachowań.



  • kora3 13.04.19, 10:48
    Aquo, ne odwracaj kota ogonemsmile Przecież cały czas rozmaowiamy w temacie Twego stwierdzenia, że NAJLEPIEJ nie przebywac z takimi ludźmi, a nie o tym, że przebywając trzeba robić jak oni itd.
    Twierdziłaś, ze nie miałaś w życiu sytuacji, że musiałabyś przebywać w towarzystkie ludzi "nie z Twej bajki" teraz piszesz coś zupełnie innego. Sorry, ale mozna napisać , iż mijasz się chyba z prawda, albo ze no ten krecisz smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 13.04.19, 11:19
    kora3 napisała:

    > Twierdziłaś, ze nie miałaś w życiu sytuacji, że musiałabyś przebywać w towarzys
    > tkie ludzi "nie z Twej bajki" teraz piszesz coś zupełnie innego.

    Nie Koro, mylisz się, towarzysko oczywiście że spędzam czas wyłącznie z ludźmi jacy mi odpowiadają. W pracy, sklepie, na ulicy, w urzędzie itp. przecież wiadomo że nie jest to zawsze możliwe, niemniej jednak nie oznacza to że i tam trzeba ze swoich standardów zachowania rezygnować, lub, że to byłoby usprawiedliwione cudzym brakiem ogłady, prawda? Sądziłam, że nie muszę tego literalnie tłumaczyć. A i w tym wątku nie o te sytuacje chodzi?

  • kora3 13.04.19, 12:22
    Aquo, dyskusja w tym, wątku między nami toczy sie od momentu, kiedy napisalaś ten post:
    " aqua48 27.03.19, 09:28
    Dla mnie niezrozumiałe jest po co chcieć bywać w towarzystwie takich ludzi?" - mam nadzieję, ze nie zaprzezcysz, iż jesteś jego autorką.
    Koljny Twój post to ten:
    "qua48 04.04.19, 15:08
    kora3 napisała:
    > Aquo, a Ty znów swoje
    > Są takie sytuacje wżyciu, ze zmuszeni jesteśmy przebywać w towarzystwie ludzi n
    > ie z naszej bajki ogólnie mówiąc. CZasem z racji pracy, czasem z racji powiązań
    > rod
    zinnych czy zawodowych, albo związkowych, czasem z racji towarzyskich. Tak,
    > wiem Ty pewnie nie miewasz takich sytuacji, ani Twoi bliscy, ale zrozum, że s
    > poro ludzi takie sytuacje miewa. Zwyczajnie w to uwierz.
    > I wówczas nie jest to kwestia chęci przebywania z takimi osobami, a koniecznośc
    > i.

    Koro czy TY masz jakąś misję? Zwyczajnie nie rozumiem ani nie wierzę, żeby nie można było normalnie odmówić przebywania z osobami których zachowanie nam zdecydowanie NIE odpowiada." - też chyba nie zaprzeczysz, iż jesteś autorką.

    Zatem stwierdziłaś, ze nie rozumiesz, iż nie mozna odmówić przebywania z jakimiś osobami. Tearz odwracasz kota ogonemsmile
    Tak, SA sytuacje, gdy jesteśmy ZMUSZENI przebywać z ludźmi, którzy nam nie pasuja. Niemal każdy z nas, z pracji pracy, zobowiazań zawodowoych, rodzinnych innych. Nie ma więc sie co takj dziwić smile



    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • abuellka 13.04.19, 12:25
    aqua48 napisała:

    > Nie Koro, mylisz się, towarzysko oczywiście że spędzam czas wyłącznie z ludźmi
    > jacy mi odpowiadają.

    Hm...może to zależy od definicji słowa: "towarzysko".
    Na przykład: czy spędzanie czasu z rodziną uznasz za spędzanie go towarzysko? Jeśli tak - to może się zdarzyć, że syn/synowa jest z rodziny, której członkowie nie odpowiadają Ci towarzysko.
    Na wakacje z nimi nie pojedziesz, ale na pewne uroczystości rodzinne już tak...




  • kora3 14.04.19, 09:26
    No dokładnie o to chodzi. Aqua teraz kręci ogólnie - bo raz uwaza, ze nie ma opcji, ze nie mozna odmówic przebywania z kimś, a zaraz potem ze jest ...smile
    Chyba każdy z nas ma takie sytuacje w życiu, także prywatnym, żeby już oddzielić od zawodowego, że wypada mu/musi przebywać w towarzystwie ludzi, z którymi mu z róznych przyczyn - nie po drodze.
    I aż dziw bierze, że Aqua tego "nie rozumie"smile - ok, moze sama nie miała takich sytuacji, ale chyba jako dojrzałą kobieta poobserwowała już troche świat?
    Ja np. nie przepadałam za moją ciotką, siostrą mojej mamy i jej rodziną. Ciotka i jej mąż już nie żyją, z kuzynem - ich synem utrzymuję kontakty sporadyczne, oficjalne. Pomaga mi w tym także odległość między moim obecny, a kuzyna miejscem zamieszkania.
    Ale kiedy byliśmy jeszcze dziećmi/nastolatkami mieszkającymi przy rodzicach, to moje kontakty z ciotką, wujem i kuzynem były częstsze z racji choćby rodzinnych spotkań, świąt itd. No i jasne hehe nie musiałam np. jechac na urodziny cioci, bo mogłam akuratnie pechowo zachorowac, prawda? Prawda, ale nie co roku przecież smile Miałam nie spędzać swiat z moim kochanym dziadziem, rodzicami, siostrą,m drugą ukochaną ciocią i jej rodziną, w ogóle np. jako 12 -latka zostać sama w domu na świeta, bo nie lubiłam ciotki, wujka i kuzyna big_grin. No jasne, jasne smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 14.04.19, 11:00
    kora3 napisała:

    > No dokładnie o to chodzi. Aqua teraz kręci ogólnie - bo raz uwaza, ze nie ma op
    > cji, ze nie mozna odmówic przebywania z kimś, a zaraz potem ze jest ...smile

    Koro to chyba oczywiste, że jeśli w pracy spędzam czas z ludźmi których zachowanie mi nie odpowiada, to dlatego, że nie mam innego wyjścia, ale nie oznacza to że mama obowiązek zachowywać sie tak jak oni i przyjmować ich standardy, spokojnie mogę pozostać przy swoich. Natomiast towarzysko nie muszę się z nimi spotykać, mogę spokojnie i wypada mi odmówić zaproszenia na imprezy typu ognisko u któregoś w weekend, czy wspólny wypad do kina.


    > I aż dziw bierze, że Aqua tego "nie rozumie"smile - ok, moze sama nie miała takich
    > sytuacji, ale chyba jako dojrzałą kobieta poobserwowała już troche świat?

    Koro, a może wysiłek jaki wkładasz w niepotrzebne wycieczki osobiste włóż w czytanie ze zrozumieniem?

    >Miałam nie spędzać swiat z moim kochanym dziadziem, rodzicami, siostr
    > ą,m drugą ukochaną ciocią i jej rodziną, w ogóle np. jako 12 -latka zostać sam
    > a w domu na świeta, bo nie lubiłam ciotki, wujka i kuzyna big_grin. No jasne, jasne :

    Koro jak pisałam wyżej - każdy samodzielnie dokonuje takich wyborów jakie są dla niego najlepsze..Co nie oznacza, że nie ma innego wyjścia jak tylko spędzać czas z niegrzecznymi i źle się zachowującymi osobami.
  • kora3 14.04.19, 11:33
    aqua48 napisała:
    >
    > Koro to chyba oczywiste, że jeśli w pracy spędzam czas z ludźmi których zachowa
    > nie mi nie odpowiada, to dlatego, że nie mam innego wyjścia, ale nie oznacza to
    > że mama obowiązek zachowywać sie tak jak oni i przyjmować ich standardy, spoko
    > jnie mogę pozostać przy swoich.


    Aquo, caly nasz "spor" w tym wątku powstał po Twoich postach zacytowanych przeze mnie, do których dyplomatycznie sie nie odnosisz. Nikt też nie pisał, że muszac przebywac w czyimś towarzystwie trzeba przyjmować standardy zachowań reszty, gdy się tego nie chce - ja w każdym razie na pewno tego nie pisałam.

    Natomiast towarzysko nie muszę się z nimi spoty
    > kać, mogę spokojnie i wypada mi odmówić zaproszenia na imprezy typu ognisko u k
    > tóregoś w weekend, czy wspólny wypad do kina.


    A tak tak Aquo, tylko ze czasem np. osoby, które ci nie odpowiadają należą np. do Twej rodziny, czy rodziny bliskiej osoby i nie wypada ciągle odmawiać zaproszeniom, czy nie pojawiac się np. na ważnych uroczystościach rodzinnych wcale,.
    >
    > Koro, a może wysiłek jaki wkładasz w niepotrzebne wycieczki osobiste włóż w czy
    > tanie ze zrozumieniem?


    To nie są wycieczki osobuiste, tylko fakty Aquo. Tak napisałaś, nie wykrecaj sie teraz smile:
    >
    > Koro jak pisałam wyżej - każdy samodzielnie dokonuje takich wyborów jakie są dl
    > a niego najlepsze..Co nie oznacza, że nie ma innego wyjścia jak tylko spędzać c
    > zas z niegrzecznymi i źle się zachowującymi osobami.


    No akurat mija ciotka i jej rodzina nie byli niegrzeczni, byli zwyczajnie niefajni. I tak, masz rację, jako np. 10- latka mogłam dokonać wyboru i powiedzieć moim rodzicom: moi drodzy, z uwagi na to, że nie trawię ciotki i wujka oraz ich upiorneggo syna w tym roku wieczór wigilijny spędzę u sąsiadów, a wt\y sobie jeźdcie do dziadków. Mozecie też dokonac wyboru i zostać ze mną, albo zaprosić do nas całą resztę, ale bez ciotki i jej upiornej rodzinki - wybór należy do was. smile

    Nie, nie wyzalam się na swoich rodziców, ze mnie zmuszali do kontaktów z ciotka i jej rodziną - sami też te kontakty ograniczali do niezbędnego minimum, ale własnie owo minimum istniało ...




    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 14.04.19, 12:15
    kora3 napisała:

    >czasem np. osoby, które ci nie odpowiadają należą np.
    > do Twej rodziny, czy rodziny bliskiej osoby i nie wypada ciągle odmawiać zapros
    > zeniom, czy nie pojawiac się np. na ważnych uroczystościach rodzinnych wcale,.

    To Twoje zdanie Koro. Ja mam inne. I żeby nie było - owszem mam takie osoby w rodzinie, których zachowanie uważam za tak kuriozalne że nie pojawiam się. I nic się nie dzieje. Życie toczy się dalej, zapewniam.

    > jako np. 10- latka mogłam dokonać wyboru i powiedzieć m
    > oim rodzicom: moi drodzy, z uwagi na to, że nie trawię ciotki i wujka oraz ich
    > upiorneggo syna w tym roku wieczór wigilijny spędzę u sąsiadów, a wt\y sobie j
    > eźdcie do dziadków. Mozecie też dokonac wyboru i zostać ze mną, albo zaprosić d
    > o nas całą resztę, ale bez ciotki i jej upiornej rodzinki - wybór należy do w
    > as. smile

    Nie wiem jakie miałaś stosunki rodzinne Koro oraz z jaką uwagą Twoi rodzicie brali Twoje preferencje pod uwagę. Może jednak warto było przynajmniej spróbować się im zwierzyć ze swego problemu i poprosić o zorganizowanie Świąt w domu, albo choćby o tonowanie "niefajnych" zachowań ciotki wujka i ich potomstwa wobec Ciebie podczas wyjazdu?
    Ja jednak pisałam o decyzjach podejmowanych przez osoby dorosłe - tu byli nimi Twoi rodzice. I podjęli decyzję jaką podjęli. Jak widać właśnie złą, skoro dotąd im ten ich kompromis pamiętasz jako jakąś krzywdę. Lepiej zatem było postąpić zgodnie z s-v i odmówić wyjazdu.



  • kora3 15.04.19, 08:11
    Aquo, moja ciotka i wujek oraz kuzyn nie zachowywali sie niewłasciwie w stosunku DO MNIE. Po prostu ich nie lubiłam za tzw. całokształt. I masz zupełnie blędne przekonanie, że jakoś tam to hehe rodzicom pamiętam smile - mam dobrą pamięć i pamiętam rózne rzeczy, czasem zupełnie neutralne, a to był tylko PRZYKŁAD sytuacji, kiedy z kimś z rodziny sie nie przepada i relacje z tym kimś ogranicza się do minimum, ale owo minimum bywa zwyczajnie z racji okolicznosci większe niż telefon na swieta - po prostu.
    Gdyby wujostwo zachowywało sie wobec mnie źle, pewnie zostało by rychło "spacyfikowane" przez mego ojca przede wszystkim smile i pewnue byłby jakiś tam konflikt, ale go nie było - w tym rzecz. Tradycją mej rodziny było spotykanie sie w domu dziadków przy okazjach niektórych np. swiąt. Sprzyjało temu też to, że mieli stosunkowo spore mieszkanie...Nie w tym jednak rzecz - zwyczajnie trudno byłoby bez czynienia przykrosci całej reszcie nie bywac na tych imprezach z racji antypatii do wujostwa. Więc bywaliśmy i nie uwqazam tego - wbrew temu co Ci sie zdaje, za wielką uciążliwosc. A nie uwazam, bo takie spotkania miały miejsce kilka razy w roku, w szerszym gronie a nie tylko z tym wujostwem, zatem ...
    Jak wspomniałam - to był jedynie przykład na to, że w pewnych okolicznosciach bywamy w towarzystwie ludzi,z którymi wcale nie mamy ochoty przestawać i wcale nie ejst łatwo i bezkolizyjnie uniknąć takich sytuacji - jak byłaś uprzejma przedstawiać.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 15.04.19, 08:29
    kora3 napisała:

    > Jak wspomniałam - to był jedynie przykład na to, że w pewnych okolicznosciach b
    > ywamy w towarzystwie ludzi,z którymi wcale nie mamy ochoty przestawać i wcale n
    > ie ejst łatwo i bezkolizyjnie uniknąć takich sytuacji

    Koro - przykład kulą w płot, bo dotyczył dziecka, które takich wyborów nie podejmuje samodzielnie.
  • kora3 24.04.19, 08:45
    Mylisz się Aquo- ja od dzieciństwa mogłam pewnych wyborów dokonywać samodzielnie smile Poza tym - sytuacja nie dotyczyła wcale TYLKO dzieciństwa. Bywałam na tych spotkaniach już jako dorosła zupełnie osoba, mieszkająca poza rodzinnym domem juz, a potem także jako męzatka. Całkowicie samodzielnie podejmowałam decyzję, że się pojawię na tych spotkaniach. Np. moja mama urządzała imieniny - zapraszała obie swe siostry z męzami, dziadka z żoną itd. Owszem, mogłam nie iśc na imieniny matki, bo nie przepadałam za jedną parą wujostwa. Uwazałabym to jednak za dziecinade - nomen omen.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 14.04.19, 11:06
    abuellka napisała:

    > Na przykład: czy spędzanie czasu z rodziną uznasz za spędzanie go towarzysko? J
    > eśli tak - to może się zdarzyć, że syn/synowa jest z rodziny, której członkowie
    > nie odpowiadają Ci towarzysko.
    > Na wakacje z nimi nie pojedziesz, ale na pewne uroczystości rodzinne już tak...

    No dokładnie. Na wakacje z nimi nie pojadę, nie zaproszę do siebie na Święta ani na imieniny, i w odpowiedzi na ich zaproszenie grzecznie podziękuję odmownie, a czas spędzony podczas uroczystości rodzinnych typu pogrzeby czy śluby będę minimalizować ograniczając np. do obecności w kościele i złożenia gratulacji lub kondolencji w zależności od sytuacji..Tyle.
  • kora3 14.04.19, 11:52
    Niezła teoria Aquo smile Ale tylko teoria, podejrzewam, że zwyczajnie NIE MIAŁAŚ w życiu takiej sytuacji, kiedy nie odpowiadały Ci bardzo stanowczo osoby np. z najblizszej rodziny Twego męza. Ja miałam - ograniczałam kontakty do minimum, ale jednak owo minimum to było coś więcej niż telefoniczne życzenia na święta - bo mieszkaliśmy blisko i naprawdę trudno byłoby przez kilka lat trwania tego zwiazku nie odwiedzić teściów ani razu - uwierz na słowo smile

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 14.04.19, 12:21
    kora3 napisała:

    > podejrzewam, że zwyczajnie NIE MIAŁAŚ w
    > życiu takiej sytuacji,

    Tak, oczywiście, Koro, przepraszam uniżenie za wchodzenie w Twoje buty, ja przecież nigdy nie miewam żadnych takich, ani innych sytuacji, jakbym mogła, realne życie to wyłącznie Twoja domena, działka i rola, równie ważna, istotna i prawdziwa jak Twoja, oczywiście znacznie lepsza od mojej, znajomość MOJEGO życia smile
  • kora3 15.04.19, 08:02
    Aquo, tak zwyczajnie opisujesz swoje życie - nie dziw się zatem,że tak Cię odbieram- Twoje dzieci np. nigdy nie miały przypadłosci w postaci zachowań właściwych np. nastolatkom - tak zapamiętałam z naszych rozmów. Czy ja Ci w to nie wierzę ? Wierzę, a jakże. Są rózne rodziny, rózne dzieci, różni ludzie, różne sytuacje. Nawet jesli coś jest typowe, nie musi się przydarzyć każdemu.
    Jednak, no wg mnie życie i doświadczenie polegają nie tylko na tym, co sami mieliśmy okazję przezyc, ale także na obserwacji innych.Skoro napisałaś jak napisałaś owszem,pomysalalm, ze nie mialaś takiej sytuacji, bo gdybyś ją miała, nie pisałabyś, że to nic trudnego nie utrzymywać bliższych kontaktów np. z najblizsza rodziną męza, która w dodatku mieszka opodalsmile Bo to JEST coś trudnego Aquo, nawet czasem u niektórych bardzo trudnego, czy niemozliwego.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 15.04.19, 08:31
    kora3 napisała:

    > Aquo, tak zwyczajnie opisujesz swoje życie

    Koro albo czytasz po łebkach albo bez zrozumienia. Trudno, widocznie tak masz.
  • kora3 16.04.19, 07:07
    Aquo, to wyjaśnij mi skąd u Ciebie taka maniera, że nie trzymasz sie kompletnie realiów opisanych sytuacji i wyglaszasz hasła o tym co byłoby w nich najlepsze, gdzie sie to nie trzyma kupy? Tak łopatologicznie ...

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • aqua48 16.04.19, 08:09
    kora3 napisała:

    > Aquo, to wyjaśnij mi skąd u Ciebie taka maniera, że nie trzymasz sie kompletnie
    > realiów opisanych sytuacji i wyglaszasz hasła o tym co byłoby w nich najlepsze


    Koro, przecież to jasne, że nie udzielamy porad co zrobić w jakiejś sytuacji tak by było najkorzystniej dla jej bohaterów, tylko omawiamy ją i potencjalne ich zachowania z punktu widzenia dobrego wychowania. Zastanawiamy się jest z nim zgodne, a co nie. A co wybiorą bohaterowie to wyłącznie ich decyzja. Mogą wybrać rozwiązanie najkorzystniejsze dla siebie ekonomicznie, praktycznie, leżące w najbliższym zasięgu lub zgodne za zasadami dobrego wychowania, choć być może nie zawsze opłacalne z innych powodów. Czasami te priorytety się pokrywają, czasami nie. Ale wybór należy zawsze do zainteresowanych i do tego na czym im bardziej zależy.
    Zacytuję słynne zadanie - "warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto". Taka jest rzeczywistość Koro.
  • kora3 24.04.19, 17:12
    Hmmm no NIBY tak Aquo, ale własnie niby, bo udzielając rady, takze w zakresie co wypada musimy chcąc poradzic z sensem trzymać się realiów danej sytuacji. I tak np. mamy NIBY klarowne i jasne, ze każdemu zaproszeniu mozna odmówić - podając jakąś przyczynę albo nie podając jej.
    Owszem, technicznie - tak, ale już nawet "stary" przedwojenny Kodeks Towarzyski przewidywał sytuacje, w których NIE WYPADAŁO odmawiać zaproszeniu chyba, ze miało sie naprawdę powazny i realny powód.

    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
  • bene_gesserit 12.03.19, 20:10
    Koleżanki proponowały ci picie z gwinta? W jakich okolicznościach?

    Szczerze - nie spotkałam się z takimi zachowaniami w realu. W necie z tzw. brutalną szczerością - owszem. Ale kto by się tym przejmował.



    --
    ~herbatka u pani Dulskiej~
  • 10iwonka10 12.03.19, 20:33
    Tez sie z tym nie spotkalam - I to z tej samej butelki rozumiem kazda lyka pociagnela….?
  • positronium 21.03.19, 14:26
    Proponowało grono znajomych - płci obojga, jeśli ma to znaczenie.
    Byłam w odwiedzinach w rodzinnych stronach i do domu krewnego wpadli sąsiedzi. Nie była to impreza na świeżym powietrzu, ani wypad plenerowy (na spacer na przykład).
    Wszyscy podawali sobie butelkę z rak do rąk, mimo że szkło było w tym samym pomieszczeniu. I nie była to butelka z sokiem. wink

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • ola5488 12.03.19, 22:23
    Na tytułowe-dosłownie się z tym nie spotkałam, ale takie zachowanie kojarzy mi się z kompleksami jednak. "Co będziesz się wywyższał, gdy mnie wystarczy byle jak". To chyba taki chwyt-zazdrość, która próbuje podbudować siebie kosztem deprecjonowania drugiej strony.
    Choć spotkałam się z inną motywacją-gdy ekipa, która budowała nasz dom, poczęstowała męża domowym winem i pasztetem: "panie kierowniku, to po kielonku i pogadamy co po kolei. Pan sobie siądzie i omówimy jak ludzie" wink To było sympatyczne, bo ekipa zgrana i faktycznie panowie tak traktowali "swoich ludzi".
  • positronium 21.03.19, 14:47
    No właśnie, motywacje mogą być różne. Moim zdaniem widać gołym okiem różnicę nastawienia przy częstowaniu vs zmuszaniu.

    --
    Tradycje i cenna porcelana, używane w sposób niewłaściwy i nieoględny, mogą się łatwo wyszczerbić, a nawet potłuc.
  • tt-tka 27.03.19, 12:36
    Na Podhalu - nie ostatnio, bo dosc dawno nie pilam na Podhalu, ale juz za mojego pelnolecia - byl zwyczaj picia z jednego kieliszka. Naczynko wedrowalo od biesiadnika do biesiadnika. Mozna bylo odmowic wypicia w ogole, i to bylo przyjmowane bez dyskusji, ale niedopuszczalne bylo poproszenie o odrebny kieliszek. Lokalny obyczaj.
    Jezeli jestem gdzies gosciem, dostosowuje sie albo dziekuje za poczestunek. Natomiast uwagi krytyczne - typu wlasnie "zalecam wyjecie kija z doopy" (czesto spotykane na niektorych forach, rzadziej w realu) odbieram jako grubianstwo, a nie szczerosc, i reaguje adekwatnie tongue_out

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • abuellka 03.04.19, 09:48
    Przypomniała mi się scena jedzenia kurczaków w samochodzie (Green Book) wink

    positronium napisała:
    > Problem do rozważenia -
    > czy teraz grubiaństwo nie jest przez niektórych odbierane (i wymagane) jako
    > szczerość? Szczerość rozumiana oczywiście odrobinę osobliwie - jeśli zachować się
    > inaczej, niż jest to proponowane, to takie zachowanie zostanie odebrane jako
    > nieszczerość/wywyższanie się/dwulicowość.

    Myślę, że w każdej grupie są zachowania /rytuały, pozwalające odróżnić "naszych"
    od "nie-naszych". A poziom tych "wymaganych zachowań" zależy od poziomu danej grupy.
    No i... gruncie rzeczy chodzi zawsze o pokazanie "kto tu rządzi" smile

    A tak w ogóle to:
    Dzień dobry!
    Bardzo fajne to Forum i chętnie bym od czasu do czasu się powymądrzała - jeśli pozwolicie.
    (Bo podczytywać będę na pewno smile

    Jestem świeżo upieczoną babcią (od 5 miesięcy) i jeszcze świeższą emerytką (miesiąc).
    Na forumach GW pisałam dosyć dawno pod innym nickiem, ale nie widzę tu nikogo
    znajomego. Nie bardzo bym chciała wracać do przeszłości, więc jeśli...

    Miłego dnia!
  • bene_gesserit 12.04.19, 20:47
    Dobry wieczór!

    Myślę, że 'poziom' to nie to, bo on zawsze jest wyższy albo niższy, czyli zakłada wartościowanie, a kto ma do tego, tak naprawdę, prawo? Prawie wyłącznie uzurpatorzy smile

    Szczerość można podać w garnie albo bez. Opcja 'bez' niestety, obojętnie od intencji, jest brutalna.


    --
    feminists aren't humorless just because your jokes suck
  • abuellka 15.04.19, 10:34
    bene_gesserit napisała:


    > Myślę, że 'poziom' to nie to, bo on zawsze jest wyższy albo niższy, czyli
    > zakłada wartościowanie, a kto ma do tego, tak naprawdę, prawo?
    > Prawie wyłącznie uzurpatorzy smile

    Pod warunkiem, że mówimy o "poziomie moralnym" smile
    Inne poziomy są mierzalne przez uprawnione miarki z wzorcami w Sevres (lub tp wink

    > Szczerość można podać w garnie albo bez. Opcja 'bez' niestety, obojętnie
    > od intencji, jest brutalna.

    Czy "w garnie" - znaczy: "obudowana w eufemizmy"? Czy coś innego? (nie nadążam sad

    Tak mi jeszcze przyszło do głowy w aproposie do pierwszego posta: Takie zachowanie może wynikać z kompleksów/niepewności/albo wręcz z przekonania, że skoro "obca" osoba patrzy trochę z góry to będzie potem okazja do przechwałek, że "utarło się jej nosa".
    Czyli ani szczerość ani grubiaństwo smile
    No i... akurat zachowania z powyższych przykładów są proste do "obejścia" - wystarczy przełamać narzucony schemat "albo albo" . Tak mi się przynajmniej zdaje smile

    W sumie to im więcej o tym myślę, tym ciekawsze mi się to wydaje. Bo na dobrą sprawę to wszystko zależy ode mnie, od mojego postrzegania innych, od moich oczekiwań co do ich zachowania i moich reakcji na tych innych ludzi zachowania - powiedzmy: niepożądane. W dodatku zależy to również od tego, czy na tych ludziach mi zależy
    (na ich opinii, na tym, żeby mnie lubili i chcieli się ze mną spotykać ),
    czy chodzi np o przypadkowych towarzyszy podróży w przedziale pociągu.

    I ... na razie dosyć smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka