Dodaj do ulubionych

proszę o pomoc

04.07.12, 22:01
Czy ktoś może mi polecić dobrego logopedę w Polsce dla dziecka? Dla dziecka,które jest w sumie 2języczne, zaś w polskim ma spore naleciałości gwarowe. To ze względu na dziadków, którzy mówią gwarą a synek od małego spędzał z nimi najwięcej czasu. Teraz już mniej, bo poszedł do szkoły.
Na co dzień mieszkam w Stanach, ale będę w sierpniu w Polsce i b. zależy mi na kontakcie z polskim logopedą. Szukałam w sieci namiarów, ale trudno samej podjąć decyzję. Do kilku logopedów dzowniłam i wysyłałam maile. Miałam konkretne pytania odnośnie ich warszatu pracy, ale ich odpowiedzi były lakoniczne. Wysyłałam też mail do PZL z prośbą o pomoc, ale odpowiedź z PZL była jeszcze mniej zadowalająca niż te od prywatnych logopedów.
Mam jeszcze jedno pytanie i bardzo proszę nie zlinczujcie mnie za nie. Czy w Polsce sposób pracy logopedy i metody diagnostyczne i terapeutyczne jakimi sie logopeda posługuje, są tajemnicą? Przepraszam, nie chcę nikogo urazić, ale pytałam w PZL o konkretne testy na jakich logopedzi pracują i zostałam delikatnie mówiąc spławiona. Już sama nie wiem co mam mysleć. Logopedzi, których wyszukałam mają na stronach napisane, że bazuja na standaryzowanych testach diagnostycznych, ale kiedy pytam o nazwę testu to odpwiedź jest typu "metody są dobrane indywidualnie do potrzeb dziecka". Pytam o konkret, a dostaję frazes w odpowiedzi. Czy nazwa testu logopedycznego i nazwisko autora, to zawodowa tajemnica? Trudno mi w to uwierzyć, że tak może być.
Z góry dziękuję za pomoc.
Edytor zaawansowany
  • tea.coffee 08.07.12, 21:40
    Haaloo. Nikt mi nie pomoże? To naprawdę jest tajemnica służbowa?
  • wilk.w.owczej.skorze 09.07.12, 19:41
    ale pytała
    > m w PZL o konkretne testy na jakich logopedzi pracują i zostałam delikatnie mów
    > iąc spławiona. Już sama nie wiem co mam mysleć. Logopedzi, których wyszukałam m
    > ają na stronach napisane, że bazuja na standaryzowanych testach diagnostycznych
    > , ale kiedy pytam o nazwę testu to odpwiedź jest typu "metody są dobrane indywi
    > dualnie do potrzeb dziecka". Pytam o konkret, a dostaję frazes w odpowiedzi.

    Nie dziwię się, że logopedzi panią spławiają frazesami. A cóż mają robić innego? Jeśli logopedzi piszą na swoich stronach, to co pani napisała powyżej, to piszą kłamstwa. Jak niby potem mają się z tych kłamstw wytłumaczyć przed dociekliwym rodzicem? Tylko frazesem w stylu "stosuję indywidualne podejście do dziecka". Inaczej się nie da w przypadku polskiego logopedy. Ma być niby pofesjonalnie, a w praktyce wychodzi po amatorsku i "na czuja". I jak tu się z tego wytłumaczyć rodzicowi?

    Cz
    > y nazwa testu logopedycznego i nazwisko autora, to zawodowa tajemnica? Trudno m
    > i w to uwierzyć, że tak może być.

    Nie, to nie jest tajemnica. Podobnie jak testy psychologiczne, ich nazwy i nazwiska autorów to nie tajemnica zawodowa. Podanie nazwisk i nazw testów w przypadku logopedów, o których pani pisze równałoby się jednak z przyznaniem do bezczelnego kłamstwa na swojej stronie. A przecież tego nie zrobią za żadne skarby świata! I tu jest pies pogrzebany. Przykre to, prawda? Niestety, tak wygląda polska logopedia.
  • blue_jay 09.07.12, 22:13
    wilk.w.owczej.skorze> to sa testy standardowe czy ich nie ma?
  • maja_sara 09.07.12, 23:39
    Jeśli polski logopeda ma napisane na swojej stronie coś w stylu "... drodzy rodzice...diagnoza waszego dziecka zostanie oparta na stadaryzowanych testach..." itp. to faktycznie kłamie w żywe oczy.
    Z ciekawości wyszukałam kilku logopedów na chybił trafił i się mocno zdziwiłam, bo tak na swojej stronie pisze co drugi logopeda. To jest dopiero tupet!
    Mamy bowiem w Polsce -uwaga! uwaga! - aż jeden standaryzowany test do diagnozy logopedycznej dzieci. I jest duży szum wokół niego, bo test jest dość nowy (dopuszczony do obiegu 4 lata temu) i jest to pierwszy taki test na naszym rodzinnym poletku logopedycznym. Służy do badania przedszkolaków. I tylko przedszkolaków. A to znaczy, że nie nadaje się dla dwulatka, ani dla siedmio czy ośmiolatka.
    Testów czy to przesiowowych, czy to diagnostycznych, kwestionariuszy do badania itp. mamy sporo, ale żaden dla dziecka - poza tym jednym - nie jest stadaryzowany. Jeśli test nie jest standaryzowany, to tak naprawdę wyniki testu, czyli mówiąc wprost, wyniki samego badania, można zinterpretować i ocenić w dowolny sposób. Diagnoza polskiego logopedy opiera się zatem w ogromnej mierze na jego osobistym doświadczeniu zawodowym. A nie na stadardzie.
    Przykladowo - jak zdiagnozować dziecko autorki wątku, które jest dwujęzyczne na co dzień, do tego w jednym z języków używa na co dzień słów z gwary. Do jakiej normy, do jakiej grupy, odnieść to konkretne dziecko? Zostaje ono wrzucone do jednego worka, w którym mieszcza się wszystkie dzieci w normie intelektualnej w określonym wieku. A to nie jest jego norma. Na Zachodzie jest zupełnie inaczej. Tam obowiązuje standard. Skoro ty blue_jay jesteś też ze Stanów, jak autorka wątku, to rozmiesz w czym problem. Bo to jest problem.

    --
    Na zawsze to się tylko odchodzi,
    porzuca i znika na zawsze.
    A wszystko inne jest na chwilę...
  • blue_jay 10.07.12, 01:33
    maja_sara> dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz. I rozumiem juz dlaczego dostalam lakoniczna odpowiedz z PZL kiedy szukalam testu dla dziecka z Polski adoptowanego przez tutejsza rodzine.
    Nie wyobrazam sobie tak pracowac. Jak pokazac rodzicowi, ze jego dziecko nie wybiega tak bardzo od swojego rowniesnika chociaz ma jakies tam ubytki? Nie wyszystkie dzieci kwalifikuja sie do terapii i jesli dzieciak pracuje na 90 centylu, to terapii nie bedzie. Rodzic dostanie wytyczne co robic w domu i tyle.
    Przeprowadzam ewaluacje dzieci dwujezycznych, ale dopiero po tym jak dwujezyczny psycholog oceni, ktory jezyk jest "silniejszy". Przesiewowka w dwoch jezykach. Najczesciej i tak testuje w obu jezykach STANDARDOWYMI testami, ktorych tutaj od wyboru do koloru.

    Testy standardowe jak np CELF -4, rowniez zakladaja mozliwosci punktowe w zaleznosi od regionu/ dialektu> African American, Oazark, Spanish English itp.. wiec wlosow nie trzeba rwac z glowy jak np wchodzi mi klient, ktory mowi Gullah. Nie wolno mi rowniez poprawiac wymowy/gramatyki/ skladni itp takich regionalizmow czy dialektow. I to ja musze sie nagiac do terapii, nie klient.

    Rozumiem, ze logopedia to stosunkowo "mloda" nauka, ale skoro mozna standardem zablysnac w takim mieszankowym kraju jak USA, to nie powinno byc problemu w Polsce. Mysle.
  • tea.coffee 10.07.12, 10:58
    Dziekuję wam za odpowiedzi. Teraz już wiem czemu otrzymywałam frezesy z ust "profesjonalistów". I skąd to milczenie kolejnych "profesjonalistów" na forum. Metoda indywidalizacji, dobre sobie. Prawidłowo określił to wilk, czyli "praca na czuja". Czyli na wyczucie, bo na standardzie nie opiera się w takim razie nic. Jestem zdziwiona, bo skoro w USA można przygotować specjalistyczne, profesjonalne testy, to czemu w Polsce nie można? Zdziwiona brakiem standardów, ale przede wszystkim zniesmaczona postawą samych logopedów i ich totalną samowolką. Bo pisanie nieprawdy na stronach www, a potem powielanie tego fałszu w twarz rodzicowi jest samowolką, nadinterpretacją i zwykłym nadużyciem. I że PZL na to pozowala, a właściwie robi to samo, to mnie się już w głowie nie mieści i nie pomieści nigdy.
    Czyli mojego dziecka nikt nie "pokieruje"? Bo polski logopeda nie umie go zdiagnozować, tak? Nie ma czym tak naprawdę? Istne kuriozum. Doprawdy.
  • ula-logopeda 13.07.12, 21:07
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • anik801 19.11.12, 18:28
    www.konferencje-logopedyczne.pl/71,a,test-son-r-25-7-badanie-i-interpretacja-wynikow-10112012.htm
    Oznacza to,że aby móc posługiwać się tym testem trzeba być psychologiem?
    --
    "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
  • maja_sara 01.03.13, 20:07
    Teoretycznie posłużyć się tym testem może każdy. Nawet fryzjerka. Wolno jej. Ale tylko teoretycznie.
    Problem pojawia się w momencie, gdy wyniki testu trzeba zinterpretować, ocenić i przekazać je dalej, czyli podpisać się pod nimi. Jakby nie patrzeć jest to test IQ. A IQ wolno oceniać psychologom, nie polonistom-logopedom lub pedagogom-logopedom. Niestety;-(
    Zatem jeśli nie jesteś psychologiem, nie masz prawa do pełnego korzystania z tego testu i wystawienia "oceny" dziecku, które właśnie przebadałaś. A IQ jest taką właśnie oceną.

    Cieszyńska sama o tym pisze na stronie: "Tylko psychologowie mają prawo obliczania ilorazu inteligencji"

    Korzystać możesz. Ale co z tego?? Nie możesz oceniać, czyli wyciągnąć z testu wniosków. Czyli jeśli w swoim gabinecie nie zatrudniasz dodatkowo psychologa, to taki test jest bezużyteczny dla ciebie.
    --
    Martwi jesteśmy, to tylko krew w nas płynie.
    Życie to zupełnie co innego.
  • wilk.w.owczej.skorze 01.03.13, 23:17
    To ja czegoś nie rozumiem. Sama jestem logopedą ale też filologiem. Kiedy robiłam dyplom logopedy, lata temu, test ten był w naszym kraju niedostępny. Mogłam go zdobyć, ale poza Polską. I wiedziałam już wtedy, że on nie dla mnie, bo nie jestem psychologiem, tylko filologiem. To jak w takim razie posługuje się nim ula-logopeda? Nie jest psychologiem, tylko filologiem jak ja. Czyli jak? Skoro nie ma prawa dokonać sama obliczeń będąc filologiem. To jak z niego korzysta i sama jeszcze uważa, że test ten stanowi dla niej samej podstawę do diagnozy i planu terapii? Robi coś czego jej nie wolno?
    Nie rozumiem. Proszę o wyjaśnienia.
  • marta.krusz 01.03.13, 23:56
    do wilka. Ja też czegoś nie rozumiem. I też bardzo proszę, żebyś mi wyjaśniła
    Skąd wiesz, że ula-logopeda to filolog, nie psycholog i że pracuje na teście SON?
    Skąd taki wniosek w ogóle???
  • wilk.w.owczej.skorze 02.03.13, 09:59
    Bo ula_logopeda sama o tym pisze.
    Jako moderator forum widzę, to co zostało ukryte dla reszty. Post w tym wątku, który ty widzisz, że został skasowany, ja widzę nadal i mogę go czytać. Post ten został usnięty dlatego, że tak naprawdę był formą autoreklamy. Ula napisała w nim jasno, że korzysta z tego testu. I że stanowi on dla niej podstawę do diagnozy i ustalenia planu terapii. Że jest dla niej konkretem, jakby bazą do dalszej pracy. Podpisała się jako Urszula Korbiel. I to są jej słowa, które sama napisała i podpisała się pod nimi. Ja tego nie wymyśliłam na poczekaniu i niczego nikomu nie wmawiam. Wpisuję "Urszula Korbiel logopeda" w google i mam jej stronę. A tam jak byk stoi, że jest filologiem polskim, nie psychologiem. Na stronie nie doszukałam się informacji z jakich testów korzysta przy diagnozie. To zostało napisane przez nią tu na forum. Zatem nie wiem, jakim prawem oblicza wynik. Nie wolno jej tego zrobić. Chyba, że oddaje go za każdym razem psychologom. Ale wtedy nie jest to jej praca, tylko koleżanki-psycholożki.
  • maja_sara 02.03.13, 17:21
    To prawda. Ula to polonistka. Ale...
    Może faktycznie tak jest, że dziewczyna zatrudnia do obliczeń psychologa. Bo obliczyć IQ jej nie wolno żadnym testem. W takim razie jest to praca psychologa, a nie jej. Ale już plan terapii może ułożyć sama na bazie tych wyników. To jest praca jak najbardziej dla logopedy.

    Sam test nie jest testem do badania mowy, tylko testem na inteligencję. To test stworzony z myślą o psychologach przede wszystkim. Ale jak psycholog dokona logopdzie obliczeń, to logopeda dalej już pracuje sam. Wolno mu. Tylko jak nie masz pod ręką psychologa, to działasz niestety ale bezprawnie i łamiesz reguły zawodu. sad

    Test jest o tyle dobry, że pozwala na zbadnie IQ dziecka niemówiącego. Bo to, że dziecko czegoś nie umie powiedzieć, nie oznacza, że jest poniżej normy. Może być wybitnie zdolne, choć niemówiące. Test ten daje takim dzieckiakom sznasę na obiektywną ocenę, bo nie wymaga rozumienia mowy. Poza tym - i dlatego p. Cieszyńska prowdzi kursy odnośnie tego testu -pozwala ustalić preferencje półkulowe. A wiadomo jak wielką rolę przykłada do tego pani profesror. I jaki wpływ ma to na rozwój m. in. właśnie mowy.

    A tak na marginesie-jest koszmarnie drogi.
    Wydać tyle kasy i nie móc się pod wynikiem podpisać własnym imieniem i nazwiskiem. To absurd.



    --
    Małe rączki potrafią ulepić kwiatek z plasteliny. Narysują słońce roześmiane. Zbudują domek z klocków. Przynoszą mi jabłko czerwone. W małych rączkach mieści się cała miłość...
  • marta.krusz 02.03.13, 18:01
    > A tak na marginesie-jest koszmarnie drogi.
    > Wydać tyle kasy i nie móc się pod wynikiem podpisać własnym imieniem i nazwiski
    > em. To absurd.

    To ile on kosztuje? tak z grubsza chociaż powiedz. Tysiąc? Dwa tys.? Bo przyznaję szczerze, że nie mam pojęcia.
  • maja_sara 02.03.13, 23:21
    Tak z grubsza to ok 2 tysięcy.
    Ale euro, nie złotych. tongue_out

    --
    Małe rączki potrafią ulepić kwiatek z plasteliny. Narysują słońce roześmiane. Zbudują domek z klocków. Przynoszą mi jabłko czerwone. W małych rączkach mieści się cała miłość...
  • ula-logopeda 10.03.13, 23:06
    Jak najbardziej prawdą jest, że tylko psychologowie mogą obliczać iloraz inteligencji, a ja jako logopeda go nie obliczam !!!
    Ja wykonuje badanie wspomnianym testem S.O.N - i ten test wcale nie polega na obliczeniu ilorazu inteligencji. Uzyskane przez dziecko punkty przelicza się wg specjalnej dołączonej do testu tabeli na wiek umysłowy dziecka, który następnie porównuje się do wieku życia dziecka - im większa różnica tym większe zaburzenia.

    Ten test pokazuje umiejętności dziecka - jak zbadać obiektywnie dziecko które nie mówi ?
    Dodam jeszcze tyle, że skończyłam studia pod kierunkiem profesor Cieszyńskiej i od lat pracuję jej metodą - a to, że na mojej stronie piszę, że skończyłam filologię to prawda mam skończoną filologię polską oraz logopedię na Akademii Pedagogicznej obecnie Uniwersytet Pedagogiczny.
  • gravitylessons 05.06.13, 23:16
    Ja miałam taki problem w mijającym roku szkolnym. We wrześniu trafił do mnie chłopiec, którego mowa była kompletnie niezrozumiała dla otoczenia. Zarówno mowa czynna, jak i bierna bardzo zaburzone. Po wywiadzie z mamą chłopca postawiłam tezę o neurologicznym podłożu zaburzeń (upadek z wysokości w niemowlęctwie). Niestety mama nie poszła z dzieckiem do neurologa. Jedyne badanie, jakie wykonała to diagnoza w PPP. No i w diagnozie wyczytałam, że chłopiec jest opóźniony w rozwoju w stopniu lekkim. Ponieważ nie dostaję informacji, jakimi testami był badany, podejrzewam że ten słaby wynik jest konsekwencją badania skalą słowną, gdyż według mnie nie ma mowy w jego przypadku o upośledzeniu. Po prostu ma tak niski zasób słownictwa, że wszelkie testy słowny wychodzą na zaniżonym poziomie.
  • marta.krusz 02.03.13, 17:57
    OK. Dziękuję za wyjasnienia. Już wszystko rozumiem. wink
  • ula-logopeda 10.03.13, 23:17
    Ja korzystania z tego testu nauczyłam się na studiach. Na zajęciach mieliśmy dokładnie omówione jak jest zbudowany, jak należy korzystać z niego
    (każdą część osobno) w jakich przypadkach, jak dokonać interpretacji wyników i tak jak wspomniałam nigdy nie obliczałam i nie będę obliczać IQ dziecka.
    Testu nie kupiłam od tak, bo przeczytałam o nim w internecie czy widziałam reklamę tylko pokazano mi je na studiach jako doskonałe narzędzie diagnostyczne.
  • wilk.w.owczej.skorze 11.03.13, 08:50
    i
    > tak jak wspomniałam nigdy nie obliczałam i nie będę obliczać IQ dziecka.

    Nigdy o tym nie wspominałaś.
    Pamiętać należy o jednym-ten test nie jest testem do badania mowy. W przypadku dziecka w normie inteletualnej, bez zaburzeń neurologicznych, czyli w klasycznym przeciętnym przypadku dziecka z dyslalią, a takie dzieci są na ogól w szkołach i zwykłych przedszkolach, nie wniesie wiele do diagnozy i terapii.
  • ula-logopeda 11.03.13, 09:17
    Masz rację, ten test nie jest do badania mowy - nie badam nim dziecka którego problemem jest np. seplenienie.

    Może faktycznie w moim poście, który został skasowany nie było informacji, że nie obliczam IQ dziecka - ale to osoby czytające posty i je komentujące na podstawie linku ze strony prof. Cieszyńskiej wysunęły wnioski, że obliczam IQ dziecka.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka