Dodaj do ulubionych

Firma remontowo - budowlana.

23.10.15, 09:51
Dzień dobry wszystkim :)

Troszkę o mnie:
Jestem młodym przedsiębiorcą ze śląska. Od roku prowadzę działalność, która idzie bardzo dobrze.
Jestem jednak świadomy, że trzeba postawić "drugą nogę", bo co jeśli dotychczasowy biznes się skończy?

Wynajmuję mieszkanie w jednym w większych miast aglomeracji. Wczoraj zawitał do mnie znajomy właściciela aby wymienić grzejnik. Okazało się, że gość pracuje od 20 lat w spółdzielni mieszkaniowej i po pracy świadczy drobne usługi
remontowo - budowlane mieszkańcom. Dzięki temu wszyscy go znają.

Gdy tylko opowiedział mi swoją historię zakotłowało mi się w głowie. Skoro gość zna wielu mieszkańców, którzy dzwonią do niego z prośbą o pomoc (wymiana zamka, naprawa muszli toaletowej, pomalowanie pokoju, malowanie balkonu itd.), to dlaczego nie założyć takiej firmy?

Dla mnie nie ma żadnego ryzyka bo cóż potrzeba do takiej pracy? wiertarka, wkrętarka, klucze, młotki, jakaś szlifierka - koszt niewielki. Wyobrażam sobie to tak, ja kupuje potrzebny sprzęt, mam jeden stary samochód, który mógłbym przeznaczyć do takiej działalności. Prowadzę jednoosobową działalność, a więc na początek zatrudniam gościa na zlecu - koszty żadne bo ja i tak ZUS muszę płacić. Robimy stronę internetową, facebooka, drukujemy ulotki i ruszamy na miasto poinformować mieszkańców, że założyliśmy taką działalność (nie chodzi tu o roznoszenie miliona ulotek, ale o rozmowę z ludźmi, których on zna, coś w stylu: słuchaj założyliśmy taką działalność, tu masz 5 ulotek, przekaż sąsiadom - jakbyś coś potrzebował to przyjeżdżamy w ciągu 24h. Gdy tylko biznes się trochę rozwinie założymy spółkę, w której ten chłopak będzie miał 49% udziałów.

Jak dla mnie ryzyko jest żadne. Musiał bym wydać kilka tys. na potrzebny sprzęt i poświęcić trochę czasu na reklamę, odbieranie telefonów no i na fizyczną pracę na pewno też. Jedyne ryzyko jest takie, że ten chłop musiał by zaryzykować i zwolnić się ze spółdzielni. Ma żonę i dziecko, żona pracuje za minimalną krajową. Ryzyko, że jak biznes nie pójdzie to chłop będzie musiał szukać nowej pracy, a nie chcę żeby mu się jeszcze pogorszyło. Z drugiej strony najważniejsza rzecz jest już spełniona - są klienci. Gość idzie po ulicy 180 tys. miasta i co drugiej osobie mówi dzień dobry, mówi że teraz odbiera przynajmniej 2 telefony w tygodniu z prośbą o pomoc. 2 telefony w tygodniu nigdzie się nie reklamując, nie dążąc do tego żeby mieć więcej zleceń (po prostu albo znajomi mieszkańcy albo ktoś z polecenia.

Wydaje się, że okazja inwestycyjna jest idealna. Będę wdzięczny za Wasze opinie, wskazówki za krytykę również.
Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • r.emik 14.12.15, 12:36
    Hmm... Pomysł jako pomysł dobry, ale głównie dla Ciebie. Popatrz na to z punktu widzenia gościa: ma zamienić stabilną pracę (nawet jeśli nie rewelacyjnie płatną) plus nieopodatkowane fuchy na niepewną umowę zlecenia i przekazać Ci "bazę" swoich klientów. Jeśli wykonuje takie naprawy, to sprzęt ma, więc tym go nie zachęcisz. Jeśli co drugiej osobie mówi "dzień dobry", to znaczy, że co druga osoba wie gdzie go znaleźć, więc może jednak zapotrzebowanie nie jest aż tak duże, żeby zbudować na tym dużą, stabilną firmę - tu gdybam, nie moja branża, choć z doświadczenia wiem, że wiele osób woli sobie samemu naprawiać różne rzeczy (znaczy młodsi wolą wyrzucić i zmienić na nowe, naprawiają starsi i to ci, których wnusiu nie potrafi). Kwestią jest też cena. W Polsce jest duża szara strefa przy tego typu usługach, a wiadomo, że sąsiad złota rączka zrobi wszystko taniej niż firma, która musi zarobić na zus, odprowadzić podatki i oczywiście zarobić. Jeśli masz firmę, może po prostu wprowadź do oferty tego typu usługi, rozreklamuj się i nawiąż współpracę z gościem po jego godzinach pracy. Pewnie szybciej się zdecyduje na taki deal.
    -----------------
    Nowe nieruchomości Wrocław
  • pomysly1 14.12.15, 12:46
    @r.emik
    Dziękuję bardzo za odpowiedź.
    W odpowiedzi:
    Gość nie robi dużo fuch (odmawia ludziom bo po prostu po 8h ciężkiej fizycznej pracy nie ma na nic siły).
    Sprzętu nie ma żadnego, jak ma wykonać jakąś fuchę to pożycza bezpłatnie sprzęt ze spółdzielni.
    Jeśli chodzi o to, że większość woli zrobić sobie sama, to w okolicznych blokach mieszkają głównie emeryci, którzy potrzebują takiej pomocy (wzywali go nawet do wymiany zamka, czy wymiany klapy od muszli klozetowej).

    Generalnie pomysł ma podstawy, aby zbudować fajną firmę. Niestety pomysł podupadł ponieważ ja nie mam czasu, a jemu żona nie pozwoliła zwolnić się z pracy (że stabilizacja, że premia jubileuszowa itp.). Trochę szkoda bo potencjał ogromny.
  • r.emik 14.12.15, 13:53
    To sam poszerz działalność. Zaproponuj mu prowizję od przekazanych spraw, których nie jest w stanie wykonać; jak będą dzwonić, niech daje namiary do Ciebie.
  • masertiger1 14.05.19, 12:52
    Hale i magazyny można układać z bloków betonowych i ustawiać je jeden na drugim, a potem łatwo można rozebrać i ustawić w inne miejsce. Tym sposobem robi firma ADZ System, tak to wygląda adz-system.pl/index.php?page=galeria&link=hale&lang=pl

  • Gość: Piotr IP: *.dynamic.chello.pl 10.08.19, 08:19
    W budownictwie jest tak wiele możliwości, że każdy może coś robić. Są to usługi więc nie potrzebujesz ani kwalifikacji, ani doświadczenia jeśli umiesz zrobić porządną robotę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka