Dodaj do ulubionych

mąż przywłaszczył sobie nasze oszczędności

03.06.07, 02:25
Mąż poznał młodszą o -naście lat i wyniósł się z domu. Sprawa rozwodowa trwa
już 3 lata bo ja nie zgadzam się na obustronna winę. Podczas naszego
kilkunastoletniego małżeństwa oszczędzaliśmy pieniądze na zapewnienie
przyszłości naszym dzieciom. Mąż zajmował się zakładaniem lokat i nowych kont.
Nigdy nie kontrolowałam wypłat z naszego wspólnego konta. Miałam takie
zaufanie, że wystarczyło mi jego zapewnienie, że mamy wystarczającą ilość
pieniędzy na studia dla dzieci. Teraz mąż wypiera się, że takie konta i
pieniądze istniały. Nie podejmuje też stałej pracy, żeby tylko płacić jak
najmniejsze alimenty.
Podałam go do prokuratury. Jako dowody posiadania przez męża kont innych niż
nasze wspólne, dałam wycinek z jednego z banków i podałam nazwisko znajomego,
z którym zakładał różne wysoko oprocentowane lokaty. Ponadto dołączyłam
zestawienie wypłat, jakie dokonywał z naszego wspólnego konta przez wybrane
losowo dwa lata. Ogołacał je równo i systematycznie wypłacając często aż do
debetu (cały czas oboje pracowaliśmy i tam były nasze pensje). Zawsze wypłacał
na rękę, nie robiąc przelewów. W sądzie usłyszałam, że jak nie znam numerów
kont ani nie wiem dokładnie w jakich bankach i ile jest pieniędzy, a przy tym
mąż nie przyznaje się do niczego, to właściwie nie mam żadnych dowodów.
Obawiam się, że jak dojdzie do podziału majątku, to jeszcze ja będę musiała mu
wypłacić pieniądze bo chociaż mieszkanie jest moje, to w czasie małżeństwa
kupiliśmy meble, sprzęt i robione były remonty.
Czy jest jakakolwiek szansa na odzyskanie tych pieniędzy? Nie uśmiecha mi się
brać kredytów i spłacać je latami by móc wykształcić dzieci, które w dodatku
będą w tym samym czasie studiować (jest 1 rok różnicy między nimi). Bardzo
proszę o poradę.
Edytor zaawansowany
  • drozdek12 05.06.07, 16:25
    Dopiero od niedawna zaglądam na to forum. Najpierw bardzo ucieszyłam się, że je
    znalazłam, ale teraz... Coś mi się zdaje, że pytających jest tu wielu, ale
    ekspertów zbyt mało. Z moimi pytaniami zwracałam się już do dwóch prawników, za
    te porady płaciłam. Jednak w sądzie okazało się, że to, co mi powiedzieli, nijak
    się miało z poglądem sędziny prowadzącej sprawę.
    Postanowiłam poszukać rozwiązania tego problemu tutaj. Poczekam cierpliwie. Może
    będę miała szczęście, że ktoś zechce i będzie mógł mi pomoc.
  • robert_walczak 05.06.07, 19:36
    Chętnie bym Pani pomógł, ale sprawa raczej nie nadaje się na odpowiedź
    kilkuzdaniową udzieloną na forum. Sama Pani napisała, że korzystała już z
    pomocy prawników, toczyły się jakieś procesy itd. Niezbędna byłaby analiza
    wszystkich okoliczności sprawy oraz analiza akt.
  • drozdek12 07.06.07, 20:30
    Cieszę się, że Pan odpowiedział. Domyślam się, że to dość skomplikowany problem.
    Może spróbowałby Pan jego analizy na raty? Pan będzie zadawał mi pytania, ja
    będę starała się stopniowo na nie odpowiadać. Może po jakimś czasie uda się
    zebrać wystarczającą ilość danych by rozjaśnić obraz sprawy? Z góry dziękuję.
  • drozdek12 16.06.07, 20:20
    Trochę czasu minęło... Czy Pan tu jeszcze zajrzy? Bardzo proszę.
  • robert_walczak 17.06.07, 10:06
    Mogę tylko powtórzyć - nie jestem w stanie Pani pomóc bez rzetelnej analizy
    akt, zapewne długiej rozmowy i ustalenia wszystkich istotnych szczegółów sprawy.
  • drozdek12 18.06.07, 23:39
    Rozumiem, że to rudna sprawa.
    A może Pan napisze mi tylko czy rzeczywiście jest tak, że jeśli jeden z
    małżonków ukryje wspólne oszczędności na sobie tylko znanych kontach to,jeśli
    się sam do tego nie przyzna, to nie ma takiego prawa by dotrzeć do tych kont?
    W jakich okolicznościach sąd lub prokuratura może zwrócić się do banku o podanie
    kont osoby podejrzanej o przywłaszczenie pieniędzy w rodzinie.
    Z góry dziękuję za odpowiedź i cierpliwość.
  • robert_walczak 19.06.07, 12:31
    Sądy i prokuratura mają możliwość uzyskania wszelkich niezbędnych informacji z
    banków.
  • drozdek12 19.06.07, 23:48
    dziękuję za odpowiedź i nadzieję.
    Czy do tego by sąd podjął działanie, poszkodowany musi podać numery kont. Czy
    może wystarczą do tego same nazwy banków.
    Sędzina powiedziała, że muszę podać również informacje, który to konkretnie
    oddział banku bo nie mogę wymagać by sąd wysyłał nakazy do tysięcy banków w
    Polsce Nie wystarczyło, że powiedziałam jak się banki nazywają dodając, że są
    one albo w Poznaniu, albo w Słupsku).
  • robert_walczak 20.06.07, 14:46
    To są już pytania do pełnomocnika procesowego, w jaki sposób formułować wnioski
    dowodowe.
  • credit28 14.09.07, 13:36
    W jakiś sposób doprowadzić do sytuacji, w której mąż nie wywiązuje
    się z nałożonego przez sąd obowiązku zapłaty (np. alimenty).
    Następnie złożyć wniosek o wyjawienie majątku. W trakcie takiego
    postępowania pozwany musi złożyć pod przysięgą oświadczenie o swoim
    stanie majątkowym. Jezeli nie uda się uzyskac informacji o jego
    stanie majątkowym złożyć wniosek do komornika o egzekucję
    wierzytelności z jednoczesnym wnioskiem o sprawdzenie przez
    komornika informacji w ZUS-ie i US o płaconych składkach i
    podatkach. Może uzyskamy w ten sposób informację o pracodawcy i nr
    konta gdzie idzie wynagrodzenie. Ewentualnie niech komornik sprawdzi
    u operatora telefonii komórkowej sposób płatności za rachunki
    telefoniczne (często jest przelew, a jezeli wpłata to w jakim
    miescie) Jeżeli byłaby wpłata w kasie gdzieś tam to spróbować
    nakłonić komornika do wysłania zapytania o posiadane rachunki w
    lokalnych bankach. A więc możliwości jest wiele, nie
    wszystkie "wypalą", ale niemniej jednak są. Życze powiodzenia.
    Ewentualna pomoc pod nr gg 4608832.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka