Żadne "yes, yes, yes. Nareszcie". Artykuł jest na bardzo niskim merytorycznie
poziomie, co stanowi pewną normę w GW.
Po pierwsze, najwyższą możliwą karą nie jest kara nagany, a wydalenie z pracy.
Po drugie, żaden przepis nie zabrania ukarania urzędnika karą finansową, a w
niektórych ustawach (np. o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów
publicznych) odpowiednie uregulowania już są.
Po trzecie, SKO czy w ogóle jakikolwiek organ wyższej instancji może
zakwestionować decyzję z przyczyn formalnych a nie merytorycznych (np. brak
podpisu osoby wydającej decyzję).
Po czwarte, SKO czy jakikolwiek organ wyższej instancji może zakwestionować
decyzję z przyczyn czysto interpretacyjnych, co jest raczej normą, zwłaszcza w
przypadku przepisów skarbowych.
Projekt w kształcie opisanym przez GW mija się z celem. Jeżeli chodzi im o
zastraszanie urzędników, to spełni swoją rolę. Jeżeli chodzi o wyeliminowanie
błędnych decyzji, to rząd i parlament przede wszystkim powinny zająć się
sprecyzowaniem zapisów prawa i jego ustabilizowaniem, a nie karaniem ludzi.
IV RP się odzyw
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.