Dodaj do ulubionych

Wystawa "Banknoty zastępcze Śląska 1914-1924"

30.09.03, 21:56
Wyruszyły z Halemby rzeki Odry szlakiem
W swą pielgrzymkę po Śląsku którego są znakiem
Są dziś śladem historii wartym przypomnienia
I zadumy nad czasem co tak wiele zmienia.
Edytor zaawansowany
  • broneknotgeld 30.09.03, 21:58
    Wystawiać notgeldy - zadanie niełatwe
    Lecz warto pokazać je starszym i dziatwie
    By cząstkę historii regionu poznali
    By bardziej tę ziemię czcili i kochali.
  • broneknotgeld 30.09.03, 23:09
    Most

    Na rzece Odrze są różne mosty
    Głównie z betonu i stali
    Ten most jest inny lecz jakże prosty
    Z papieru go zbudowali

    Solidnie spaja brzegi odrzane
    Łącząc dwa państwa zarazem
    Mamy ty nasze miasta kochane
    Wystawa jest ich obrazem

    I choć tak wiele już lat mineło
    Wielu odeszło już ludzi
    Spójrzmy łaskawie na przodków dzieło
    Które sentyment w nas budzi.
  • broneknotgeld 30.09.03, 22:00
    Na próżno stukam w różne bramy
    Licząc na pomoc w swej naiwności
    Najczęściej słyszę teraz nie mamy
    Czasu pieniędzy lub cierpliwości.
  • broneknotgeld 30.09.03, 22:02
    Sto wystaw

    Sto wystaw w piyńć lot
    Z tegoch jest fest rod
    Czamu gymba smutno mom?
    - Ciongna to po Ślonsku som.
  • broneknotgeld 01.10.03, 19:19
    Teroz "Wiadomości" jo tukej pochwola
    Bo jest w tyj gazecie przeca dobro wola
    Jak żech w niyj łoboczoł notgeldow wystawa
    Wiym że byda dali ciongnoł ta zabawa.
  • broneknotgeld 02.10.03, 18:40
    Dyć kożdy moj notgeld ło Ślonsku łosprowio
    Trocha mie to uczy i trocha zabowio
    A potym to inszym ludziom przekazuja
    I takim sposobym ziorka swoje suja.
  • broneknotgeld 02.10.03, 19:03
    W górnośląskiej ziemi od lat rok po roku
    Po klubach i szkołach notgeldy wędrują
    Droga to niełatwa lecz tak krok po kroku
    Uparcie historię regionu promują.
  • broneknotgeld 02.10.03, 19:21
    "Ślonsk regionym Europy"
    Niy godom naskwol wom chopy
    Jo pod tym hasłym ciongana wystawa
    No i pierońsko mom z tym zabawa.

    A frelki niych mi wybaczom
    Że rymy sie tak łonaczom.
  • broneknotgeld 02.10.03, 21:19
    We Mysłowicach niy miołch wystawy
    Szło by popytać sie ło te sprawy
    Możno jest szkoła co by gościyła
    Ślonske notgeldy we kerych siyła
    Historii naszy wyczytać idzie
    No i szkolorzom coś z tego przidzie.
  • broneknotgeld 02.10.03, 23:03
    Dyć jo to ciongna bo ludziom pszaja
    A to we wercie jest wiela
    Niy wezna forsy. Po co mi haja
    Lubia to robia i tela.
  • broneknotgeld 03.10.03, 18:52
    Wystawy notgeldow ciongna już piyńć lot
    Prawie żodyn na to piniyndzy niy kłod
    Sto wystaw żech zrobioł - stykło taszyngeltu
    Ślonzok sie poradzi - niy trza kupy geltu
    Jednak by coś zrobić trza potu i czasu
    Rynce tyż umynczyć - niy boć sie marasu.
  • broneknotgeld 08.10.03, 10:35
    Do Gimnazjum nr 9

    Wrocajom notgeldy na naszo Halymba
    Mie do tego śmieje sie terozki gymba
    We gimnazjum bydom - norybek podszkolom
    Bo durś Ślonzek niesom i Ślonskym sie chwolom.

    Kaj potym to niy wiym - możno ktoś sie zgłosi
    I ślonske piniondze do sia tyż zaprosi.
  • broneknotgeld 14.10.03, 17:48
    Wystawa notgeldow prawie przeciepuja
    Bestoż tyż niywiela na te forum suja
    Dyć z czasym sie przeca tyż tukej poprawia
    Bo wiym że nikerych jednak fraszkom bawia.
  • broneknotgeld 16.10.03, 16:07
    Banknoty zastępcze gminy Nowa Wieś.

    Osada Nowa Wieś leżąca nad Kochłówką (zwaną też Potokiem Bielszowickim)
    wzmiankowana jest w źródłach historycznych już od początku XVII wieku.
    Intensywny rozwój miejscowości nastąpił z początkiem XIX wieku, co związane
    było z uruchomieniem tu przez hrabiego Łazarza Henckla von Donnersmarcka huty
    żelaza „Antonia”, nazwanej tak na cześć jego żony. W 1828 z gminy Nowa Wieś
    wydzielono jednak odrębną jednostkę Wirek, która w późniejszym czasie zmieniła
    swoją nazwę na Antonienhütte. W okresie I wojny światowej i
    bezpośrednio po niej Nowa Wieś była samodzielną gminą wchodzącą
    w skład powiatu katowickiego, a Wirek miał wtedy status obszaru dworskiego.
    Na terenie gminy zwanej wtedy Neudorf O.S. pierwszy banknot zastępczy pojawił
    się zaraz po wybuchu wojny, latem 1914 roku. Emitentem był miejscowy oddział
    Związku Kobiet Niemieckich, a nominał waloru wynosił 50 fenigów. Trudno
    powiedzieć coś więcej o samej emisji, zasadach obiegu tego pieniądza, czy
    warunkach jego wykupu, zwłaszcza że nie określono też żadnej daty. Same
    notgeldy należą dziś do walorów bardzo rzadkich i trudno je pozyskać na naszym
    rynku kolekcjonerskim.
    Do emisji samorządowych banknotów zastępczych doszło dopiero w 1917 roku, gdy
    zaczął znikać z obiegu drobny pieniądz monetarny. W dniu 1.IV.1917 r gmina
    wprowadziła do obiegu serię notgeldów obejmującą trzy nominały; 10, 25 fenigów
    i ½ marki, określając ich datę ważności do 30.IX.1917 r. Wykonane zostały na
    kolorowych kartonikach w firmie gliwickiej. Na ich awersach określono nominały,
    emitenta, terminy obiegu i umieszczono też tu podpis naczelnika gminy. Na
    rewersach również przedstawiono nominał bonu, jego numerację oraz umieszczano
    tu pieczęć gminną z napisem „Gemeinde Neudorf- Kreis Kattowitz”. Nakłady tego
    pieniądza były stosunkowo duże, bo prawdopodobnie rzędu kilku tysięcy. Na tym
    działalność emisyjna władz samorządowych Nowej Wsi definitywnie się zakończyła.
    Z uwagi na bliskość Wirku i liczne wzajemne powiązania mieszkańcy gminy mogli
    zapewne posługiwać się też notgeldami tej miejscowości. Po oficjalnym
    podzieleniu Górnego Śląska między Polskę i Niemcy zarówno Nowa Wieś, jak i
    Wirek (gdzie zresztą wyniki Plebiscytu nie wypadły korzystnie dla Polski)
    znalazły się w granicach naszego państwa. Już w 1924 roku do Nowej Wsi
    przyłączono Wirek i szybko przystąpiono do budowy ratusza, który w 1930 r
    został oddany do użytku. Budynek ten jest obecnie siedzibą Sądu Rejonowego.
    W 1947 przemianowano nazwę gminy na Wirek, który dwa lata później uzyskał prawa
    miejskie, lecz po kolejnych dwóch latach został przyłączony do Nowego Bytomia.
    Gdy w 1959 Nowy Bytom połączono z Rudą tworząc miasto Ruda Śląska, Wirek stał
    się jedną z jej dzielnic. Zwyczajowa już teraz nazwa Nowa Wieś ciągle
    funkcjonuje w świadomości mieszkańców dzielnicy, jak też całego miasta.
  • broneknotgeld 16.10.03, 16:12
    Moja miłość – numizmatyka.

    Urodzony żech je pod znakym Byka. Som ludzie co godajom, że byki to same sknyry
    i materialisty, ale tak richtig to jest to ino take łobrocanie kota łogonym.
    Może wziyło sie to stond, że w duszy kożdego byka siedzi ździybko romantyka,
    ino że niy wszyscy chcom, abo mogom to uwidzieć. No, a żeby wom to jakoś
    wyklarować, to chca tukej połosprowiać ło jedny z moich życiowych miłości.
    Zresztom niy tak całkym ino ło jedny, bo zy mie przeca tyż taki karlus, co i za
    inszymi dziołchami ślypiami łobroco.
    Dopadła mie ta frela już w szkole średni, jak mój kamrat z ławki dostoł łod
    łojca na łoziymnostka fajny gyszynk. Był to album ze starymi piniondzami z
    całego świata. Jak jo na to bliknoł, to tak jakbych łod pierszego wejrzynio
    zakochoł sie we freli kero nazywo sie numizmatyka. No i zarozki som zech zaczoł
    zbiyrać te klepoki. Pszojymy sie z tom frelkom do dzisioj i takym stażym to sie
    nawet moja ślubno niy może pochwolić, bo przeca jom żech poznoł dopiyro pora
    lot potym.
    Nojsomprzod to żech z tom numizmatykom zaczoł normalnie chodzić. Nojczyńści
    szli my razym na giełdy staroci, abo jakiś torg, kaj handlyrze sprzedowali
    stare piniondze. Fajnie my sie tyż pszoli w doma, łoglondajonc razym albumy z
    tymi klepokami, abo jakeś katalogi. Nikere monety to mi się śniyły po nocach,
    bez to mogą chyba pedzieć, że nawet w łożku mie ta frela niy zaniydbywała. Take
    to były fajne zolyty.
    Jednak musza sie wom prziznać, że po jakimś czasie zaczyło sie miyndzy nami coś
    psuć. Ta moja lipsta stała sie tako markotno, a jo niy wiedzioł czymu. W końcu
    jednak kapnoł żech sie, że łona była wtedy ło mie fest zazdrosno. No bo przeca
    wcale niy wadziyło mi to w tym, żeby normalnie łożynić sie z innom fajnom
    dziołchom i dość pryndko doczekać sie naszego piyrworodnego. A było to w takim
    czasie, kedy kupno pieluch chcieli wpisywać do dowodu, a za suszonym mlykym to
    żech jeżdzioł po różnistych miastach i tyż mi to wpisywali, ino że do ksionżki
    zdrowia tego mojego bajtla. No, niy dziwota żech ta numizmatyka wtedy trocha
    zaniydboł, ale jak ino tyn nojgorszy czos minoł, to przeca chcioł żech i to
    jakoś wynagrodzić.
    Ło mało by mi sie bez to mózg zlasowoł. No bo jak to zrobić żeby ta naszo
    miłość tyż prziniosła jakeś potomstwo i frela niy miała by już powodu do
    zozdrości, abo niy czuła sie jakoś gorszo. W żodny „sztuce kochania”, czy
    inszy „kamasutrze” niy udało mi sie znojść na to rycpty. Kejby niy to, że
    właśnie żech jest zodiakalnym bykym, to może bych zrezygnowoł, ale jest to taki
    pieronym uparty znak, a już nojbardzi chyba w miłości.
    W końcu wpod żech na to jakim sposobym te nasze pszonie może prziniyść owoce, a
    numizmatyka bydzie chyba zodowolono. A jakżech już wymyśloł, to chcioł żech to
    pryndko zrobić i mogą sie wom tu pochwolić, że wszystko fajnie wyszło.
    Do poczyńcia doszło w 1992 roku w Muzeum Miejskim w Rudzie Śl. Te nasze dziecko
    to była wystawa kero sie nazywała „Pieniądz obu Ameryk”. No, a potym to sie już
    nom sypnyło tymi dzieciskami, tak „co rok to prorok”, a w kolejności:
    1993 – „Banknoty zastępcze Śląska 1914-1924”
    1994 – „Pieniądz Azji”
    1995 – „Pieniądz Afryki”
    Trocha nom w tym pomogali: magistrat, muzeum i Klub Kolekcjonera. Normalka, bo
    przeca do porodu zawsze była potrzebno hebama, a dzisioj to ćwierć lazarytu.
    Było jeszcze potym trocha pomniyjszego drobiozgu, ale tak richtig, to przez
    nastympne dwa lata już my sie specjalnie niy wisilali. I może by sie na tym
    naszo rodzicielsko rola skończyła, kejby niy to, że moj bajtel zaczoł w
    miyndzyczasie zbiyrać karty telefoniczne. Mie sie to tyż spodobało i trocha
    żech mu wtym pomogoł. Jak mioł już tych kart dość dużo, to jymu i jego
    koleżance z klasy, kero tyż to zbiyrała, zorganizowoł żech wystawa.
    Pokazywali my to po szkołach naszego miasta i dzieciska niy umiały sie nadziwić
    tym łobrozkom. Szyby gablot były zawsze całke popalcowane. Pora razy nawet
    jakeś małe złodzieje pokradli z wystawy trocha telekart. Taki to dzisioj
    popularny fioł
    Sama wystawa nazywała sie „Nie tylko telekarty”, bo dołożoł żech do tego trzi
    ekrany z notgeldami Ślonska. No i niy minoł nawet rok, jak zaś żech z tom
    swojom numizmatykom wpod i wyszła nom z tego piykno wystawa przenośno „Banknoty
    zastępcze Górnego Śląska 1914-1924”. Wystartowali my z tym w moji parafii.
    Farorzowi tyż sie spodobało, no a jo liczoł żech, że bez to Pon Boczek bydzie
    czuwoł nad tym, coby jakeś paskudniki niczego mi niy popsuli, ani niy pokradli.
    Jeżdzioł żech z tom wystawom po szkołach i klubach Rudy Śląskiej i somsiednich
    miejscowości. Mioł żech nawet okazjo pokozać te notgeldy w różnych miejscach
    Opolszczyzny, kaj cieszyło sie to wiynkszym zainteresowaniym niż u nos. Chyba
    coś z prowdy jest w tym, że nojciynżyj na własnych śmieciach. Ale fest mie
    cieszoł tyn nasz bajtel i chyntnie przeciepowoł żech te gabloty z miejsca w
    miejsce, choć czynsto btakowało mi taszyngeltu na zapłacynie bagażowki.
    Wystawiać notgeldy – zadanie niełatwe
    Lecz ja chcę pokazać je stsrszym i dziatwie
    By cząstkę historii regionu poznali
    By bardziej tę ziemię czcili i kochali.
    Ino wyboczom mi, że to niy po naszymu, ale przeca niy ino Ślonzoki ta wystawa
    łoglondajom.
    Wiycie, numizmatyka to frela staro, bo przeca mo już jakeś 2700 lot. Łona jest
    jednak „staro ale jaro”, no a mie tyż dopiyro pionty krziżyk leci. Bez to na
    wiosna zeszłego roku zaś my napochali coś nowego. Terozki jest to już srogo
    wystawa całki moji kolekcji notgeldów Ślonska (2080 banknotow ze 160 ślonskich
    miejscowości, łod Katowic do Grinbergu). Ciongna terozki po Ślonsku coś
    wielkego. Jak kery chce to może wystawa połoglondać terozki w Turawie, ale po
    wakacjach zaś jom przismycza do Rudy Śl.
    Żeby tak pedzieć wom całkym prowda, to bez tyn moj numizmatyczny fioł mom zaś
    łostatnio trocha gorzi w doma. Jakoś do ty moji rodzinki mom terozki trocha
    myni czasu i żona patrzi już na to krziwo. Byda musioł coś wykombinować żeby to
    zmiynić. Już mi zresztom po tym byczym łebie chodzom take myśli:
    Marzy mi sie złoto plaża
    Po kery ze ślubnom łaża
    Las zielony, mokre wrzosy
    Po kerych jo leca bosy
    Aż do progu małyj chatki
    Kaj śpiom jeszcze nasze dziatki
    A za drzwiami czeko żona
    By wtulić mi sie w ramiona
    No, sami terozki już wiycie jak to jest z tymi bykami. Jo zaś mom tako cicho
    nadzieja, że to co żech wom pedzioł zwłaszcza te nasze frelki weznom sie
    głymboko do serca.
    Dziynkuja za uwoga i ciyrpliwość.

    Bronisław Wątroba
  • broneknotgeld 16.10.03, 17:05
    Wireckie notgeldy.

    Związek Spożywców „Antonienhutte” mający swoją siedzibę w Wirku, powstał z
    końcem XIX wieku. Status spółki akcyjnej, w której najpoważniejszymi
    akcjonariuszami byli Donnersmarckowie, miał niewątpliwie duży wpływ na to, iż
    przedsiębiorstwo rozwijało się pomyślnie. Stosunkowo szybko utworzona została
    sieć sklepów, piekarń i magazynów we wszystkich gminach górnośląskich powiatów
    oraz miastach gdzie zaangażowany był kapitał Donnersmarcków.
    W momencie wybuchu I wojny światowej szybki zanik pieniądza kruszcowego w
    obiegu najdotkliwiej był odczuwany właśnie w handlu detalicznym, tym bardziej
    że ludność, a zwłaszcza mieszkańcy strefy przygranicznej, gromadziła zapasy
    żywności na „czarną godzinę”. Aby więc ułatwić codzienne zakupy swoim klientom
    Związek Spożywców „Antonienhutte” już w sierpniu 1914 roku zdecydował się
    wystawić własne, zastępcze środki pieniężne. Przykład do takich nie w pełni
    legalnych, ale z konieczności tolerowanych praktyk dały władze samorządowe i
    potentaci przemysłowi.
    Pierwsza, krótkoterminowa emisja Związku Spożywców objęła tylko nominał 1
    marki. Walory te wykonano prowizorycznie na zwykłej maszynie do pisania,
    opatrując zapewne te kartki pieczęcią firmy i podpisami osób odpowiedzialnych
    za emisję. Dziś są to unikaty praktycznie nie spotykane na rynku
    kolekcjonerskim, więc niewiele więcej można na ten temat napisać.
    Ten skromny początek okazał się być niewystarczającym dla potrzeb firmy oraz
    jej klientów i prawdopodobnie już we wrześniu doszło do kolejnej emisji.
    Tym razem przygotowano się do tego starannie. Notgeldy te wykonano techniką
    drukarską na białym kartonie (możliwe że wykonano je w działającej wtedy w
    Wirku drukarni). Jednostronny nadruk obejmował nominał waloru (1 lub 2 marki)
    oraz szerszy tekst informacyjny, skierowany do użytkownika który przyjmował je
    przecież na zasadzie dobrowolności. Pewnym zabezpieczeniem tej emisji była
    zastosowana numeracja walorów, niebieska pieczęć firmowa i dwa odręczne
    podpisy. Określono też ich datę ważności do 31.XII.1914 roku.
    Po tym okresie miał nastąpić wykup notgeldów za państwowe środki płatnicze,
    jednak ciągle odczuwany niedostatek oficjalnego pieniądza o tych nominałach
    skłonił firmę do przeprowadzenia kolejnej, nieomal identycznej emisji. Tym
    razem jednak na kartonikach o nominałach 1 i 2 marek widniała data ważności
    15.III.1915. Stare walory zostały więc w pewnej mierze wymienione na nowe, a te
    z kolei w marcu 1915 roku były sukcesywnie wycofywane ze sklepów, a reszta
    zapewne wykupiona na określonych wcześniej warunkach.
    Po nieomal rocznej przerwie, gdy państwo jakoś unormowało obieg pieniądza,
    sytuacja znowu się powtórzyła, bo przecież Niemcy nie były przygotowane do
    prowadzenia wieloletniej wyniszczającej wojny. W 1916 roku ponownie masowo
    pojawia się na lokalnym rynku pieniądz zastępczy.
    Wtedy właśnie doszło do ostatniej edycji notgeldów „Antonienhutte”. Tym razem
    był to nominał 50 fenigów, w bardzo ciekawej, podobnej do znaczka formie. Nie
    sprecyzowano na nim daty emisji, a jedynie datę ważności 30.VI.1916 r.
    Zbieżność z formą znaczka nie dotyczy tylko ząbkowania. Odwrotna strona miała
    klej, dzięki czemu można było je lepić na odpowiednich kartonikach, poprawiając
    tym samym ich trwałość, bo drukowano je w kolorze zielonym na białym papierze,
    który łatwo się niszczył.
    Na tym działalność „emisyjna” tej firmy w zakresie banknotów zastępczych
    definitywnie się zakończyła.


  • broneknotgeld 16.10.03, 17:07
    Parafialne pieniądze zastępcze.

    Gdy w przeddzień wybuchu I wojny światowej Niemcy zawiesiły wymienialność marki
    na złoto, szybko zaczęły znikać z obiegu monety złote, a potem nawet srebrne.
    Złoty kruszec starało się ściągnąć z obiegu przede wszystkim państwo, ale i
    ludność pochowała po części kruszcowe monety (głównie srebrne) na „czarną
    godzinę”. W pierwszym miesiącu wojny, w sierpniu 1914 roku, praktycznie
    poznikały z obiegu monety o nominałach od ½ do 20 marek, co bardzo utrudniało
    realizację codziennych zakupów ludności. Ratunkiem okazały się nieoficjalne,
    choć z konieczności tolerowane przez władze, emisje pieniądza zastępczego w
    postaci prowizorycznie wykonanych bonów, wydawanych przez władze samorządowe i
    większe zakłady przemysłowe.
    Walory te cechował niewielki obszarowo obieg (gmina, miasto) i krótki czas
    ważności, po którym emitenci zobowiązani byli wykupić je za państwowe środki
    pieniężne.
    Długotrwała i wyniszczająca wojna, militarna klęska Niemiec, wrzenie
    rewolucyjne, straty terytorialne i powojenne trudności gospodarcze doprowadziły
    do tego, że pieniądz zastępczy w Niemczech był przydatny w czasie całej dekady
    1914 – 1924 i kres tego typu emisjom położyła dopiero przeprowadzona po okresie
    hiperinflacji reforma marki niemieckiej z 1924 r. W całej dekadzie pojawiło się
    pojawiło się około 100 000 różnorodnych zastępczych walorów pieniężnych, z
    czego na samym tylko Śląsku około 4000.
    Ewenementem w skali tego regionu, a właściwie nawet całego terenu Niemiec który
    po 1945 roku przyłączono do Polski, jest kochłowicka emisja parafii
    rzymskokatolickiej, gdyż inne tego typu banknoty zastępcze (zwane notgeldami)
    na tym obszarze wydawały głównie instytucje kościoła protestanckiego. Jest to
    więc jedyny przypadek pieniądza parafialnego.
    Inicjatorem tej emisji notgeldów był ówczesny kochłowicki proboszcz – ks.
    Ludwik Tunkel. Kapłan ten objął tę parafię w 1893 roku i szybko dał się poznać
    jako dobry gospodarz, któremu bardzo zależało na jej rozwoju, jak też na
    rozwoju samej gminy. Do dzisiaj mówi się o nim, że „zastał Kochłowice
    drewniane, a zostawił murowane”. Wiele zawdzięczają mu też sąsiednie tereny,
    czyli dzisiejsze dzielnice: Halemba, Wirek i Bykowina.
    Proboszcz ten, właśnie w sierpniu 1914 roku wydał parafialne bony o nominałach
    1 i 2 marek, chcąc tym sposobem ułatwić swoim parafianom realizację drobnych
    transakcji (zakupów). Wykonano je na białych kartonikach, z czarnym nadrukiem
    określającym nominał i teren obiegu. Jako pewnego rodzaju zabezpieczenie emisji
    stosowano pieczęć parafialną i dwa odręczne podpisy, z których jeden jest
    autografem samego księdza L. Tunkla. Trudno dziś precyzyjnie określić czas
    obiegu i zasady wykupu, bo dostępne źródła nic na ten temat nie mówią. Edycja
    była jednak niewielka, gdyż walory te na dzisiejszym rynku kolekcjonerskim
    pojawiają się bardzo rzadko.
    Kochłowicki proboszcz po plebiscycie i III powstaniu śląskim musiał opuścić
    swoją ukochaną parafię. Był kapłanem o opcji proniemieckiej, głęboko uwikłanym
    w powojenne spory narodowościowe dotyczące podziału Górnego Śląska. Będąc
    postacią wybitną, nie mógł tego uniknąć, bo przecież został oficjalnie
    wysunięty przez wrocławskiego biskupa A. Bertrama i dyplomację watykańską do
    stanowiska niezależnego administratora stolicy apostolskiej na teren
    plebiscytowy. Konkurował w tym z kandydatem strony polskiej, księdzem Teodorem
    Kubiną. Żadna z opcji narodowych jednak tej rywalizacji nie wygrała, bo
    ostatecznie zdecydowano się na nuncjusza apostolskiego Achillesa Rattiego.
    Dzisiaj na to wszystko możemy już patrzeć z odpowiednim dystansem i doceniając
    zasługi ks. L. Tunkla, cieszyć się z tego, że patronuje teraz jednej z
    kochłowickich ulic. Na pamiątki po nim, jak w przypadku tych notgeldów,
    spoglądajmy zaś zawsze z dużym pietyzmem, doceniając zawartą w nich historię
    minionych lat.
  • broneknotgeld 18.10.03, 18:52
    Gminne banknoty zastępcze Kochłowic.

    Gdy w momencie wybuchu i początkach I wojny światowej, w sierpniu 1914 roku,
    zabrakło na rynku niemieckim pieniądza monetarnego o określonych nominałach, od
    razu pojawiło się wielu lokalnych wystawców banknotów zastępczych zwanych
    notgeldami, co pozwoliło zaradzić zaistniałym trudnościom.

    W Kochłowicach pojawiły się wtedy bony o nominałach 1 i 2 marek, emitowanych z
    inicjatywy ks. L. Tunkla przez tutejszą parafię, co nieco unormowało lokalny
    obieg pieniądza.

    Niemiecki rynek pieniężny ustabilizował się już w 1915 roku i wydawało się, że
    lokalne emisje zastępcze już nie będą miały miejsca. Państwo to jednak nie było
    przygotowane do prowadzenia długotrwałych, wyniszczających działań wojennych. Z
    powodu zaistniałych trudności gospodarczych jednak już w kolejnym roku powoli
    wprowadzano do obiegu kolejne pieniądze zastępcze, które tym razem zaradzić
    miały zanikowi w obiegu monety zdawkowej, bitej wcześniej w mennicach
    państwowych z brązu i niklu.

    Tak też w końcu stało się i w Kochłowicach, gdzie dokładnie 01.01.1917 r władze
    gminy wprowadziły do obiegu serię bonów o nominałach 10, 25 i 50 fenigów.
    Walory te ważne były do 01.07.1917 r. Zapewne po tym okresie miały zostać
    wykupione od mieszkańców za pomocą oficjalnych środków płatniczych, jednak
    walory te okazały się być bardzo potrzebne do realizacji najdrobniejszych,
    codziennych transakcji. Dokładnie więc 01.06.1917 r doszło do drugiej edycji
    obejmującej jednak tym razem tylko nominały 10 i 50 fenigów, określając ich
    ważność do 31.12.1917 r. Nakłady pieniędzy tej drugiej serii były znacznie
    wyższe, co pozwoliło nie tylko wymienić stare notgeldy na nowe, ale też w pełni
    nasycić gminny rynek pieniężny niskonominałowymi walorami tego typu.

    Po utracie terminu ważności kasa gminna wykupywała te bony na wcześniej
    ustalonych warunkach, choć sporo ich pozostało jeszcze w rękach ludności, lub
    trafiło do pojawiających się już wtedy zbieraczy tych walorów.

    Dzisiaj na rynku kolekcjonerskim widuje się głównie pieniądze tej drugiej
    serii, produkowanej przez firmę gliwicką. Nominał 10 fenigów wydrukowany został
    na szaro-brązowym papierze, a 50 fenigów na papierze niebieskim. Na awersach
    określono nominał i emitenta oraz datę edycji i ważności. Dodatkowo opatrzono
    je faksymile podpisu osoby nadzorującej oraz suchą, tłoczoną pieczęciom gminną.
    Rewersy zawierają zaś tylko napisy stwierdzające, że bez pieczęci walory te są
    nieważne, bo liczono się już wtedy z możliwością pojawienia się fałszerstw.

    Pozostała więc nam dzisiaj ciekawa pamiątka z jakże trudnych lat wojennych, w
    których mieszkańcy Kochłowic jakoś przecież musieli sobie radzić.
  • broneknotgeld 16.10.03, 17:14
    Nasza historia.

    Ujrzałyśmy światło dzienne w sierpniu 1914 roku, na terenie całych ówczesnych
    Niemiec, a w tym również w pruskiej prowincji Śląsk podzielonej wtedy na trzy
    rejencje: opolską, wrocławską i legnicką.
    Tragiczny to był okres, bo akurat wybuchła I wojna światowa i mocarstwa
    europejskie zwarły się z sobą w stalowym uścisku, brocząc obficie krwią swych
    obywateli. Poza liniami frontu toczyło się jednak życie, na którym fatum wojny
    odcisnęło też wyraźnie swoje piętno. Już w sierpniu 1914 roku w całych
    Niemczech szybko poznikały z obiegu monety srebrne i złote o nominałach od ½ do
    20 marek. Złoto starało się ściągnąć z rynku państwo, tworząc rezerwy z
    przeznaczeniem na zakup materiałów strategicznych. Wszelki pieniądz kruszcowy
    pochowała też stopniowo ludność na „czarną godzinę”, a tymczasem trzeba
    przecież było dokonywać codziennych zakupów, do realizacji których pieniądz o
    określonych nominałach był niezbędny.
    W takim to niespokojnym czasie my, banknoty zastępcze zwane notgeldami,
    wprowadzone zostałyśmy do obiegu na rynku wewnętrznym, by jakoś prowizorycznie
    zaradzić zaistniałym trudnościom. Naszymi wystawcami były najczęściej władze
    samorządowe, ale również większe zakłady pracy i spółdzielnie. Nie było to w
    pełni legalne, jednak z konieczności tolerowane przez państwo. Miałyśmy pełnić
    swoje funkcje płatnicze tylko na określonym, niewielkim terenie (gmina, miasto,
    powiat) i w stosunkowo krótkim czasie, po którym emitent zobowiązany był nas
    wykupić. Choć przyjmowane byłyśmy przez ludność na zasadzie dobrowolności
    (prawdę powiedziawszy dość niechętnie), to jednak w sytuacji gdy nie było
    pieniądza kruszcowego o najpotrzebniejszych nominałach, starałyśmy się jak
    najlepiej spełniać nasze zadania. Ułatwiałyśmy w ten sposób życie cywilnej
    ludności w pierwszych miesiącach wojny.
    Gdy z końcem 1914 roku wprowadzono do obiegu duże ilości niskonominałowego,
    oficjalnego pieniądza papierowego praktycznie znikłyśmy z portfeli mieszkańców
    Niemiec, podobno bez prawa powrotu. Stało się jednak inaczej, bo wojna ciągle
    trwała i wyniszczała narody. W 1916 roku okazało się, że Niemcy nie były
    przygotowane do długotrwałych walk na frontach. Gospodarka państwa
    ukierunkowana na zbrojenia zaczęła wyraźnie niedomagać w sferze cywilnej i w
    efekcie znowu okazałyśmy się niezbędne.
    Tym razem władze terenowe i szereg przedsiębiorstw wprowadziły do obiegu wiele
    bardzo różnorodnego pieniądza zastępczego w postaci notgeldów monetarnych i
    papierowych. Nie konkurowałyśmy jednak już wtedy z banknotami państwowymi,
    stałyśmy się drobnym pieniądzem zdawkowym, nominowanym w fenigach, bo tych
    zaczęło na rynku lokalnym bardzo brakować. Takie drobne monety bito wcześniej w
    brązie i niklu, teraz już deficytowych materiałach strategicznych.
    Ta rola przypadła więc nam aż do samego końca wojny. Kres frontowych zmagań nie
    oznaczał jednak końca naszej misji. Wręcz przeciwnie, stałyśmy się jeszcze
    bardziej potrzebne. Koniec wojny to przecież w Niemczech początek rewolucji i
    pogłębienie się trudności gospodarczych w związku ze stratami wojennymi,
    kryzysem wewnętrznym, ubytkami terytorialnymi i koniecznością wypłacenia
    ogromnych reparacji wojennych.
    W tej sytuacji Bank Rzeszy wręcz zachęcał do emisji lokalnego pieniądza, co też
    stało się faktem. Po raz kolejny uzupełniałyśmy więc wydatnie lokalny rynek
    finansowy, teraz już bez ograniczeń nominałowych (od fenigów po marki), bo
    przecież wojna i niepewna sytuacja doprowadziły do wyraźnego skoku inflacyjnego
    marki niemieckiej. Wydawało się jednak, że stopniowo wszystko się unormuje,
    czego widocznym objawem był fakt, iż już w 1920 roku nasza rola autentycznego
    lokalnego pieniądza traciła na znaczeniu
    W międzyczasie zyskałyśmy jednak szeroką popularność jako walory
    kolekcjonerskie. Szybko rosło grono zbieraczy w całym państwie, co emitenci
    również starali się wykorzystać. Władze samorządowe w latach 1920-1922 całymi
    seriami wydawały pięknie opracowane graficznie notgeldy z widokami okolicy,
    zabytkami, motywami historycznymi i innymi. Prezentowano nas zbieraczom z jak
    najlepszej strony, aby wzbudzić w nich chęć włączenia tych walorów do zbiorów,
    a zarazem wywołać pożądany efekt reklamowy. Najważniejsze było jednak to, że
    tym sposobem miasta i gminy pozyskiwały dodatkowe środki, dzięki którym mogły
    lepiej służyć lokalnej społeczności.
    My, pieniądze zastępcze, miałyśmy w tym znaczący udział i do dzisiaj jesteśmy
    dumne z tego, że nie zawiodłyśmy również w tych trudnych, powojennych czasach
    które w nieodległej przyszłości miały stać się jeszcze cięższe. Już w 1922 roku
    wyraźnie przyspieszyła inflacja marki niemieckiej, by w następnym roku przejść
    w fazę hiperinflacji. Szaleńcze tempo deprecjacji pieniądza dotkliwie dało się
    we znaki ludności żyjącej z pracy najemnej i drobnym przedsiębiorcom. Była to
    dla nich ekonomiczna ruina, bo przecież w listopadzie 1923 roku, gdy marka
    osiągnęła dno inflacji, jeden ówczesny dolar amerykanski wart był 4 200 000 000
    000 marek.
    W okresie hiperinflacji również notgeldy odegrały poważną rolę, bo starano się
    tymi emisjami nasycić rynek stale tracącym na wartości pieniądzem. Nominały
    tysięcy marek szybko zastąpiły miliony, te z kolei miliardy, a potem nawet
    biliony. Wszystko to działo się w fatalnym roku 1923, aż w końcu doszło do
    przeprowadzenia radykalnej reformy walutowej. W ostatnim momencie pojawiły się
    jeszcze „twarde” notgeldy nominowane w złotych fenigach i markach oraz
    niemieckie bony dolarowe. Kres naszemu istnieniu jako pieniądza zastępczego
    położył dopiero szczęśliwy finał reformy marki niemieckiej w 1924 roku.
    Przestałyśmy więc ostatecznie pełnić funkcje pieniądza obiegowego, zadowalając
    się już tylko rolą poszukiwanych przez liczne rzesze zbieraczy walorów
    kolekcjonerskich.
    Na Śląsku nasza historia toczyła się podobnie jak w całych Niemczech, choć
    warto podkreślić, że ta prowincja pruska zajęła zaszczytne III miejsce
    wśród „landów” niemieckich, plasując się po Bawarii i Nadrenii pod względem
    różnorodności naszych emisji. W każdej z trzech rejencji pojawiłyśmy się
    licznie, choć nasze emisje miały tam specyficzny charakter. W rejencji
    legnickiej najciekawiej prezentowały się edycje Zielonej Góry, jako że miasto
    to słynęło ze swych sadów i winnic oraz produkowanego tu wina. Poza tym trzeba
    tu też wspomnieć o notgeldach z terenu Dolnych Łużyc, gdyż ten region połączony
    był administracyjnie ze Śląskiem.
    W rejencji wrocławskiej bardzo wiele nas ukazało się w samej stolicy Śląska,
    ale i tutaj prym wiodło inne miasto. To Wałbrzych okazał się właściwie stolicą
    śląskich notgeldów. Skoncentrował się tu przemysł wydobywczy i inny, wiec siłą
    rzeczy zapotrzebowanie na tego typu pieniądz było duże, a i magistrat starał
    się maksymalnie korzystać z takiego źródła zasilenia samorządowej kasy.
    Najciekawiej jednak nasze losy potoczyły się na terenie rejencji opolskiej. Tu
    właśnie wystąpiła największa różnorodność emitentów, a wpływ na to miał
    rozwinięty okręg przemysłowy. Tak ogromne skupisko kopalń, hut i innych
    zakładów z liczną rzeszą pracowników nie mogło obejść się bez odpowiedniej
    ilości środków pieniężnych. Gdy więc dostęp do państwowej waluty był
    utrudniony, walory zastępcze okazały się wręcz niezbędne. Byłyśmy więc tutaj
    przez cały ten trudny czas. Po wojnie, z końcem 1919 roku mogłyśmy się już
    oficjalnie nazywać notgeldami górnośląskimi, bo przecież wtedy przekształcono
    dotychczasową rejencję w prowincję Górny Śląsk w ramach Prus. Czekały nas
    jednak dalsze zawirowania polityczne, w których brałyśmy aktywny udział. Przed
    nami był przecież Plebiscyt, który zadecydować miał o przynależności państwowej
    spornego obszaru górnośląskiego. To nasze strony (awersy i rewersy) służyły
    szeroko pojmowanej propagandzie plebiscytowej
  • broneknotgeld 16.10.03, 17:17
    Pieniądz zastępczy Lipin.

    Lipiny z początkiem XX wieku miały status samodzielnej gminy wiejskiej,
    wchodzącej w skład ówczesnego powiatu bytomskiego. Oczywiście licząc już wtedy
    ponad 18 tysięcy mieszkańców mogły konkurować z niejednym miasteczkiem. Szybki
    wzrost liczby ludności Lipin związany był z intensywnie rozwijającym się tu w
    XIX wieku górnictwem oraz hutnictwem.
    W momencie wybuchu I wojny światowej w całych ówczesnych Niemczech odczuwany
    był dotkliwy brak pieniądza monetarnego o nominałach od 1/2 do 20 marek. Monety
    złote i srebrne praktycznie znikły z obiegu, a przecież były niezbędne przy
    codziennych zakupach. Aby jakoś zaradzić zaistniałym trudnościom władze
    samorządowe często wydawały własne bony pieniężne, które na danym terenie i w
    stosunkowo krótkim czasie zastępowały bilon kruszcowy. Lipiny, gdzie większość
    mieszkańców utrzymywała się z pracy w przemyśle, również poszły tym śladem.
    Zarząd gminy w sierpniu 1914 roku wprowadził do obiegu własny pieniądz
    zastępczy w postaci bonów o nominałach 1/2, 1, 2 i 5 marek. Wykonano je na
    białych kartonikach. Na jednej ze stron takiego waloru drukowano nominał i
    numerację, a na odwrocie umieszczano pieczęć gminną i dwa podpisy (zapewne
    naczelnika i skarbnika gminy). Umieszczona na pieczęci data 1879 nawiązuje do
    roku w którym miejscowość uzyskała samodzielność administracyjną, poprzez
    wyodrębnienie jej z gminy Chropaczów. Lipińskie bony już jesienią 1914 roku
    zostały wykupione, lub ściągnięte z obiegu. Dokonano potem ich unieważnienia
    poprzez przekreślenie ich awersów i rewersów po przekątnej.
    Do kolejnej emisji notgeldów doszło dopiero w 1917 roku, gdy społeczeństwo
    Niemiec bardzo dotkliwie już odczuwało skutki prowadzonej wojny. W tym czasie
    właśnie zjawisko emisji różnorodnych pieniędzy zastępczych ponownie rozkwitło
    na dobre. Zarząd Lipin wprowadził wtedy do obiegu bon o nominale 50 fenigów, co
    podobnie jak wcześniejsza edycja miało na celu ułatwienie mieszkańcom
    realizację drobnych zakupów.
    Zapewne w tym samym czasie pojawiły się tu też notgeldy prywatne. Wystawcami
    bonów o nominałach 25 i 50 fenigów były firmy handlowe (sklepy) Maxa Finke i
    Maxa Kowalskiego. Podobnie jak w przypadku pieniędzy gminnych, posłużono się tu
    kartonikami z nominałem i podpisem na jednej stronie oraz pieczęcią firmową na
    odwrocie.
    Choć zastępcze banknoty i bony były w naszym regionie czymś powszechnym w całej
    dekadzie 1914-1924, to jednak w samych Lipinach już później do takich edycji
    nie dochodziło.


  • broneknotgeld 16.10.03, 17:19
    Banknoty zastępcze Mikołowa 1914-1921.

    Z początkiem XX wieku Mikołów był gminą miejską wchodząca w skład powiatu
    pszczyńskiego. Miasto liczyło ponad 8000 mieszkańców. Rozwijał się tu przemysł,
    rzemiosło, handel i rolnictwo.
    W momencie wybuchu I wojny światowej, w sierpniu 1914 roku, podobnie jak w
    innych miastach na terenie Niemiec dotkliwie był tu odczuwany niedobór
    pieniądza kruszcowego w obiegu. Monety złote i srebrne ludność pochowała „na
    czarną godzinę”. Państwo zaś zawiesiło wymienialność marki na złoto i wszelkimi
    sposobami starało się ściągnąć ten kruszec z obiegu. Stworzyło to wiele
    problemów przy normalnych zakupach, a przecież wzrósł wtedy popyt na artykuły
    spożywcze.
    Aby jakoś zaradzić zaistniałym trudnościom władze samorządowe, różne
    instytucje, jak też prywatni przedsiębiorcy wydali własne, zastępcze środki
    pieniężne w postaci bonów, choć nie było to w pełni legalne. W Mikołowie emisje
    lokalnych środków pieniężnych zainicjowała miejscowa Kasa Oszczędnościowo-
    Pożyczkowa, która prawdopodobnie już w sierpniu 1914 roku wprowadziła do obiegu
    walory pieniężne o nominałach 50 fenigów i 1 marki. Wydrukowano je na
    ciemnoszarym kartonie określając nominał, miejscowość i rok emisji na stronie
    głównej. Odwrotna strona zawierała pieczęć identyfikującą właściwego emitenta,
    z dołączonym napisem określającym gwarancje ważności tych środków pieniężnych
    oraz z dwoma odręcznymi podpisami. Wielkość emisji nie była duża i większość z
    tych bonów została z całą pewnością jeszcze w 1914 roku wykupiona przez kasę za
    państwowe środki płatnicze, co musiało być zagwarantowane. Trudno sprecyzować
    szczegóły dotyczące tych bonów, tym bardziej, że są to dzisiaj walory bardzo
    rzadko spotykane na naszym rynku kolekcjonerskim, choć poszukiwane przez wielu
    zbieraczy.
    Następne pieniądze zastępcze pojawiły się w Mikołowie dopiero w 1917 roku, a
    ich wystawcą był już magistrat. Od tego zresztą momentu władze samorządowe
    wielokrotnie emitowały takie właśnie walory, ograniczając się jednak do
    najbardziej przydatnych, niskich nominałów 25 i 50 fenigów. Pierwsza edycja
    miejska nastąpiła 15.I.1917 roku, z określeniem daty ważności do 31.IV.1917 r.
    Kolejne już notgeldy o takich nominałach miały datę emisji 10.VI.1917 r. Tym
    razem nie określono już na nich daty ważności. Zapewne więc pomocą służyła tu
    prasa lokalna, gdzie określano termin i warunki wykupu. Trzecia już edycja
    magistratu Mikołowa nastąpiła 25.VII.1918 roku. Tym razem notgeldy zostały
    wykonane na miejscu. Te walory miały zresztą kilka odmian, nieistotnych dla ich
    użytkowników, ale ważnych dla zbieraczy, którzy już wtedy dość licznie się
    pojawili. I tym razem nie określono na bonach terminu ważności, posiłkując się
    zapewne zamieszczeniem w prasie odpowiedniego anonsu, w terminie w którym ta
    sprawa była już pilna.
    Niemiecki katalog notgeldów śląskich autorstwa H. Meyera wyszczególnia też
    emisję z datą 15.XII.1918 roku, jednak osobiście w trakcie mych
    kolekcjonerskich poszukiwań z takimi walorami się nie zetknąłem. Sam autor
    katalogu określa je zresztą jako unikatowe.
    Najczęściej dziś spotykanymi banknotami zastępczymi Mikołowa są walory emisji
    dwujęzycznej z 1921 roku. Wydano je dla upamiętnienia plebiscytu na Górnym
    Śląsku, który zresztą w tej miejscowości wypadł niekorzystnie dla strony
    polskiej, choć większość mieszkańców było Polakami. Taki wynik był właściwie
    dużym zaskoczeniem, ale zdecydowały tu głosy dość sporej liczby emigrantów.
    Same walory miały już znacznie ciekawszą szatę graficzną, z napisami w języku
    polskim i niemieckim. Na stronie polskojęzycznej znajduje się ilustracja
    starego kościoła św. Wojciecha (dziś Matki Boskiej Śnieżnej). Na stronie
    niemieckojęzycznej zaprezentowano nowy kościół św. Wojciecha. Oczywiście i tym
    razem kasa miejska gwarantowała wykup tych walorów, jednak trzeba tu podkreślić
    wyraźnie odmienny charakter tej emisji. W tym czasie nie było akurat specjalnej
    potrzeby wprowadzania na lokalny rynek specjalnych środków pieniężnych.
    Zaważyły tu więc względy propagandowe, reklamowe i właściwie chęć pozyskania
    dodatkowych środków pieniężnych do kasy miejskiej. Walory te mieszkańcy
    zachowali sobie po prostu na pamiątkę, no i w dużej mierze trafiły do zbiorów
    kolekcjonerskich, ulegając tym samym rozproszeniu po całych Niemczech.
    Chcąc przedstawić Czytelnikom tematykę mikołowskich notgeldów, mogę zrobić to
    tylko fragmentarycznie. Moje własne zbiory są niepełne i nie mam dostępu do
    tekstów źródłowych. Jestem przekonany jednak, że sam temat wart jest bliższego
    zainteresowania historyków, którzy opracowaliby go całościowo.




  • broneknotgeld 16.10.03, 17:22
    Papierowy pieniądz zastępczy gminy Bielszowice 1914-1922.

    Bielszowice w omawianym okresie były gminą wchodzącą w skład powiatu Zabrze (
    Hindenburg ) , a obecnie stanowią dzielnicę Rudy Śląskiej.
    Pierwsza edycja pieniądza zastępczego tej gminy nastąpiła już w sierpniu 1914
    roku. Wydrukowano wtedy kartonowe notgeldy o nominałach ½, 1, 2, 5 marek.
    Nieprzypadkowo wybrano właśnie te wielkości, bo bony te zastąpić miały
    znikające szybko z obiegu monety srebrne. Pieniądze te ważne były do końca 1914
    roku i gmina gwarantowała ich wykup po tym terminie za pomocą państwowych
    środków płatniczych. Istniało wiele drobnych odmian tych walorów z uwagi na
    zastosowanie różnych odcieni kolorowego papieru, kroju czcionki drukarskiej i
    innych pomniejszych szczegółów. Najciekawszą odmianę stanowią kartoniki
    zaopatrzone pieczęcią gminną z napisem „Gemainde Bielschowitz- Kr. Hindenburg
    O/S”. Prawdopodobnie jest to efekt rozwijającego się już w czasie wojny
    zbieractwa tych walorów. W kasie gminnej musiał pozostać pewien zapas
    niewykorzystanych odcinków, które po zmianie nazwy powiatu Zabrze na Hindenburg
    zaopatrzono nową pieczęcią i rozprowadzono odpłatnie wśród kolekcjonerów. Nie
    można jednak wykluczyć ponownego wprowadzenia do obiegu tego pieniądza (może w
    1916 roku), co w przypadku innych gmin sporadycznie się zdarzało.

    Do kolejnej emisji usprawniającej obieg pieniądza na terenie Bielszowic doszło
    dopiero z początkiem 1917 roku. Puszczono wtedy w obieg dwa bony drukowane
    jednostronnie, o nominałach 25 i 50 fenigów, z datą ważności do 31.12.1917 r.
    Wielkość tej edycji była chyba niewystarczająca, bo już w połowie 1917 r
    gmina zdecydowała się wystawić kolejne walory o tych samych nominałach, jednak
    o zdecydowanie większym nakładzie i z datą ważności do końca 1918 roku. Te
    walory miały odmienną szatę graficzną od wcześniejszych i drukowane były już
    dwustronnie. Oczywiście kasa gminna gwarantowała wykup również tego
    niskonominałowego pieniądza, jednak w praktyce stosowano pewne utrudnienia.
    Zapewne wzorem innych emitentów wymieniano je na państwowe pieniądze, jeśli
    dostarczono do kasy większą ilość odcinków na pewną określoną kwotę ( 5, 10, 20
    marek ).
    Bezpośrednio po wojnie na terenie miejscowości był w obiegu pieniądz zastępczy
    wystawiony zbiorowo przez miasta i powiaty Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego,
    gdzie wśród emitentów wymieniono również powiat Hindenburg. Same Bielszowice na
    wydanie własnego pieniądza zastępczego zdecydowała się ponownie dopiero w
    okresie kampanii plebiscytowej mającej zadecydować o podziale Górnego Śląska.
    Oczywiście pieniądz tego typu służył głównie agitacji proniemieckiej. Emisja
    bielszowicka obejmowała w tym przypadku trzy nominały; ½, 1, 2 marki, różniące
    się też kolorystycznie ( odpowiednio w kolorze żółtym, czerwonym i zielonym ).
    Na każdym z tych notgeldów przedstawiono na awersie charakterystyczne budynki
    (część z nich istnieje po dzień dzisiejszy ), a na rewersie mapkę obszaru
    plebiscytowego. Agitacja za Niemcami na terenie tej gminy okazała się
    nieskuteczna, czego można się było spodziewać, bo przecież większość
    mieszkańców było Polakami i oddano zdecydowanie więcej głosów za Polską. Te
    bielszowickie notgeldy są właściwie jedyną tego typu pamiątką plebiscytową
    wystawioną na obszarze wchodzące dzisiaj w skład miasta Ruda Śląska.
    Podobny charakter miała ostatnia emisja samorządowych pieniędzy zastępczych.
    Znacząca rola Bielszowic w historii III powstania śląskiego pośrednio
    zaowocowała wydaniem w dniu 29.VII.1921 r. serii bonów upamiętniających
    właśnie ten czyn zbrojny polskiej ludności Górnego Śląska. Wydane zostały wtedy
    cztery nominały; 25, 50 fenigów, 1, 2 marki. Awersy tych walorów są identyczne
    i przedstawiają powstańca na tle płonących kopalń i hut, symbolizujących Górny
    Śląsk. Poszczególne rewersy natomiast przedstawiają:
    25 fenigów – odezwę W. Korfantego do powstańców
    50 fenigów – Komendę Placu w Bielszowicach
    1 marka - pochód Polaków po zwycięstwie
    2 marki - rozdzielenie walczących stron przez wojska aliantów.
    Napisy na tych notgeldach są już dwujęzyczne, a pieniądz ten ważny był do 1
    października 1922 roku, choć oficjalne przyłączenie gminy do państwa polskiego
    nastąpiło wcześniej.
    Dwie ostatnie serie tej gminy tylko częściowo pełniły rolę pieniądza, gdyż
    przeważała w tym przypadku ich rola propagandowa, pamiątkowa, jak też
    kolekcjonerska. Duże nakłady tych emisji zadecydowały
    o tym że dzisiaj właśnie te walory najłatwiej można pozyskać do zbioru.
    Na tym działalność emisyjna się zakończyła. Zastępcze banknoty inflacyjne już
    się tam nie mogły ukazać z uwagi na zmianę przynależności państwowej.

  • broneknotgeld 16.10.03, 17:25
    Banknoty zastępcze Opola.

    W Opolu, stolicy rejencji o tej samej nazwie, w sierpniu 1914 roku nie ukazały
    się żadne banknoty zastępcze mające na celu usprawnienie drobnych rozliczeń
    pieniężnych, w sytuacji zaniku w obiegu monet kruszcowych. Nie wydaje się
    jednak aby brak określonych nominałów był tu mniej dotkliwy. Charakterystyczne
    jest to, że podobnie było we Wrocławiu i Legnicy. Miasta te z racji pełnienia
    swych stołecznych funkcji (siedziby władz rejencji), a co za tym idzie zarazem
    większych wpływów władzy państwowej, zapewne wtedy po prostu nie mogły się
    zdobyć na emisje pieniądza zastępczego. Przecież nie było to tak całkiem
    legalne, a wszelkie zarządzenia prezydentów rejencji początkowo skierowane były
    na ograniczenie tego zjawiska, a przynajmniej daleko idącą kontrolę emisji
    notgeldów.
    Sytuacja zmieniła się w 1917 roku, gdy trudności gospodarcze Niemiec bardzo się
    nasiliły w związku z wojną, do czego państwo to okazało się nieprzygotowane.
    Prawdopodobnie z początkiem tego roku magistrat Opola wprowadził do obiegu
    niskonominałowe bony 10 i 50 fenigów, na których określono datę ważności do
    30.VI.1917 r. Awersy tych walorów zawierały czarny nadruk z określeniem
    nominału, emitenta i daty ważności, a elementem kolorowego poddruku jest
    pieczęć magistracka. Na odwrocie widnieje również pieczęć magistratu, bez
    jakiegokolwiek podpisu, czy numeracji. Nominały te okazały się na tyle
    przydatne, że później jeszcze dwukrotnie wprowadzono do obiegu kolejne walory,
    nie precyzując jednak na nich żadnej daty.
    Druga emisja była znacznie ciekawsza w sensie graficznym. Nominał 10 fenigów
    wydano na kartoniku przedstawiając na awersie ratusz miejski. Nadruk tekstowy
    jest czarny, a poddruk w kolorze brązowym. Natomiast wyższy nominał też posiada
    czarny nadruk napisowy, lecz niebieski poddruk przedstawiający opolski zamek
    piastowski w pełnej krasie (dzisiaj pozostała z niego już tylko wieża). Sam
    walor wykonano na białym papierze ze znakami wodnymi. Rewersy notgeldów
    zawierają tylko pieczęć miejską (stosowano tu fioletowy, niebieski lub czarny
    tusz).
    Kolejna, trzecia emisja jest już z dwustronnym nadrukiem. Dziesięciofenigówkę
    cechuje żółta tonacja z czarnym nadrukiem tekstu na awersie i przedstawieniem
    miejskiego ratusza na rewersie. Natomiast pięćdziesięciofenigówka ma awers w
    kolorze niebieskim, a rewers zielonym (zaprezentowano tu też ratusz w
    identycznym ujęciu). Początkowo walory te były numerowane, choć szybko tego
    zaniechano. Prawdopodobnie spowodowane to było chęcią zaoszczędzenia na
    kosztach produkcji tych bonów.
    Może na tym zakończyłaby się działalność emisyjna opolskiego magistratu, jednak
    wyraźna inflacja marki niemieckiej w roku 1923 weszła w fazę hiperinflacji i to
    wymusiło na władzach samorządowych kolejne edycje.
    Początkowo posłużono się notgeldami o nominale 10 fenigów z trzeciego wydania,
    które zostały wykupione wcześniej przez kasę miejską, lub stanowiły rezerwę
    kasową. Wystarczyło opatrzyć je nadrukami określającymi trzy najbardziej
    potrzebne w danym czasie nominały: 500 tys, 1 mln, 2 miliony marek.
    Niezależnie od tego doraźnego sposobu wydano z datą 22.08.1923 r właśnie te
    trzy nominały w postaci odrębnej serii banknotów inflacyjnych. Ich awersy
    miały tylko czarne tekstowe nadruki z giloszowym, kolorowym poddrukiem, a
    rewersy zawierały jedynie określenie nominału w ozdobnej ramce.
    Z uwagi na galopującą inflację i te walory szybko okazały się praktycznie
    nieprzydatne, więc jesienią wprowadzono nowe. Tym razem były to nominały: 10,
    50, 100 miliardów marek z datą emisji 26.X.1923 r. Ich siła nabywcza nie była
    jednak zbyt duża, zwłaszcza, że dno deprecjacji waluty niemieckiej nastąpiło
    już w następnym miesiącu, gdy za jednego dolara USA płacono około 4 200 000 000
    000 marek.
    Innych walorów zastępczych magistrat Opola już nie wydawał, licząc na efekty
    wprowadzanej w życie reformy walutowej. Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy
    Opola nie mieli okazji zetknąć się też z innymi walorami tego typu. Przede
    wszystkim w powszechnym użyciu były notgeldy powiatowe. Opolski Urząd Powiatowy
    wprowadził do obiegu jedną serię inflacyjna o nominałach 500 tys, 1 i 2 miliony
    marek z datą edycji 15.VIII.1923 r oraz datą ważności do 15.IX.1923 r.
    Podobnie też postąpiły opolskie cementownie z których chyba każda wydała własne
    banknoty inflacyjne.

  • broneknotgeld 16.10.03, 17:27
    Radlin 1914 – banknoty zastępcze Rybnickiego Gwarectwa Węglowego.

    W momencie wybuchu I wojny światowej, w sierpniu 1914 roku, raptownie poznikały
    z obiegu na terenie Niemiec monety kruszcowe, bite w złocie i srebrze.
    Stanowiło to niebywałe utrudnienie dla ludności przy codziennych zakupach, tym
    bardziej, że mieszkańcy strefy przygranicznej skłonni byli robić zapasy
    niektórych produktów spożywczych.
    Władze samorządowe miast i gmin wprowadziły wtedy do obiegu tymczasowe banknoty
    zastępcze o nominałach odpowiadającym tak potrzebnym monetom. Walory te miały
    krótki czas obiegu i niewielki zasięg terytorialny. W regionach przemysłowych,
    w tym na Górnym Śląsku, również prywatni przedsiębiorcy wydawali pieniądze
    zastępcze, którymi zmuszone właściwie koniecznością załogi tych przedsiębiorstw
    musiały się przez pewien czas posługiwać. Realizację tych pieniędzy ułatwiała
    często sieć zakładowych lub powiązanych kapitałowo sklepów i innych punktów
    usługowych.
    Rybnickie Gwarectwo Węglowe z dniem 15.VIII.1914 r wydało taki właśnie pieniądz
    zastępczy, w postaci bonów o nominałach 1 i 5 marek. Wykonano je
    prowizorycznie, opatrując jednostronnym nadrukiem określającym nominał,
    właściwego emitenta i datę edycji. Jako zabezpieczenie zastosowano numerację,
    faksymile dwóch podpisów i pieczęć firmową. Niższy nominał wykonano na białym
    kartoniku, natomiast znacznie ciekawiej prezentuje się walor pięciomarkowy.
    Drukowano go na odwrocie niepotrzebnych już papierów wartościowych firmy, z
    okresu gdy tworzona to gwarectwo (1903 r). Był to więc bon bardzo dobrze
    zabezpieczony przed możliwością fałszerstwa, ponieważ zastosowany papier miał
    również znaki wodne.
    Pieniądze Rybnickiego Gwarectwa Węglowego miały bardzo krótki żywot, ponieważ
    już we wrześniu zaczęto je wycofywać z obiegu, umieszczając na nich drogą
    perforacji datę utraty ważności 05.09.1914. Większość spotykanych po dzień
    dzisiejszy na rynku kolekcjonerskim bonów, to właśnie walory unieważnione.
    Widocznie zachowano je w kasie przedsiębiorstwa, a część ich dotarła potem do
    zbieraczy, którzy zainteresowali się tym tematem jeszcze w czasie trwania
    działań wojennych, choć prawdziwy rozkwit kolekcjonerstwa pieniądza zastępczego
    nastąpił bezpośrednio po I wojnie światowej.
    Trzymając zaś dzisiaj w ręku taki ciekawy walor warto mieć świadomość tego, że
    jest to specyficzna pamiątka po jednej z górnośląskich fortun, bardzo ściśle
    związanej z historią naszego przemysłu, choć nie mającej rodowodu ziemiańskiego.
    Rybnickie Gwarectwo Węglowe z dyrekcją umieszczoną w Radlinie (Emmagrube)
    założył Fryderyk Friedlaender. Fortuna tego potentata przemysłowego o żydowskim
    pochodzeniu, sięga okresu wojen napoleońskich, gdy jego dziad dorabiał się na
    handlu. Pozyskiwane tą drogą środki pieniężne lokował w założonym przez siebie
    banku (w Bytomiu) oraz w rozwijającym się akurat przemyśle hutniczym i
    górniczym. Ojciec Fryderyka kontynuował te inwestycje, a dodatkowo zajął się
    hurtowym handlem węglem, stając się w tej dziedzinie potentatem na skalę całych
    Prus. Choć miał w tym też poważnych konkurentów, to jednak dzierżył w handlu
    węglem pierwsze miejsce. Kontynuował tę działalność jego syn, rozszerzając
    swoje inwestycje również na przemysł chemicznej przeróbki węgla. Zaś zakup dóbr
    ziemskich i przejście na chrześcijaństwo umożliwiły mu uzyskanie tytułu barona
    w 1906 roku. Fryderyk zmarł jednak jeszcze przed końcem wojny, a cały majątek
    odziedziczyła wtedy jego córka. Podział Górnego Śląska między Polskę i Niemcy
    nadwyrężył fortunę Friedlaenderów, choć filie ich przedsiębiorstw działały
    nadal po obydwu stronach granicy. Dojście nazistów do władzy w Niemczech
    przyniosło katastrofę, gdyż ich firmy upaństwowiono jako majątek pożydowski.
    Rychła okupacja Polski dopełniła reszty, bo i tu III Rzesza automatycznie
    przejęła ich przedsiębiorstwa, kładąc tym samym kres ich fortunie w Europie.


  • broneknotgeld 16.10.03, 17:29
    Banknoty zastępcze Tarnowskich Gór.

    Gdy w sierpniu 1914 roku, bezpośrednio po wybuchu I wojny światowej, w całych
    Niemczech szybko poznikały z obiegu monety kruszcowe, władze samorządowe wydały
    dla potrzeb lokalnego rynku krótkoterminowe bony pieniężne. Podobnie postąpiły
    większe zakłady przemysłowe, dzięki czemu jakoś zaradzono zaistniałym
    trudnościom, ułatwiając ludności realizację codziennych zakupów. Pieniądze tego
    typu pojawiały się masowo w całej dekadzie 1914 – 1924. definitywny kres temu
    zjawisku położyła dopiero reforma marki niemieckiej w 1924 roku.
    Na terenie miasta Tarnowskie Góry i powiatu tarnogórskiego również wielokrotnie
    pojawiał się w tym czasie pieniądz zastępczy w postaci bonów zwanych
    notgeldami. Prym w emisjach tego typu wiódł magistrat, ale w tyle nie
    pozostawały też gminy oraz lokalni przedsiębiorcy.
    Już w 1914 roku magistrat wprowadził do obiegu bon o nominale 1 marki.
    Prawdopodobnie ta pierwsza emisja została nieomal w całości wykupiona i
    fizycznie zniszczona. Do kolejnej edycji miejskich walorów pieniężnych doszło
    dopiero w 1917 roku. Tym razem były to niskie nominały 10, 25, 50 fenigów.
    Początkowo drukowano je na kolorowym płótnie introligatorskim, a później na
    kolorowych kartonikach. Na rynku kolekcjonerskim spotyka się dziś odmiany tych
    walorów, co pozwala przypuszczać, że sukcesywnie wprowadzano je do obiegu
    przynajmniej do końca 1918 roku, zastępując stare emisje nowymi. Możliwe, że
    część tych walorów była w obiegu na rynku lokalnym jeszcze bezpośrednio po
    wojnie, choć wtedy na terenie miasta i powiatu funkcjonowały pieniądze
    wyemitowane specjalnie dla potrzeb Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.
    Najczęściej spotykanymi dziś notgeldami Tarnowskich Gór jest niskonominałowa
    seria z 1921 roku. Serie z tego okresu miały cechy propagandowe i reklamowe.
    Ich znaczenie dla lokalnego obiegu pieniądza było niewielkie, ale pozwoliło na
    podreperowanie finansów kasy miejskiej, gdyż ludność trzymała je na pamiątkę,
    no i trafiały też do bardzo licznej już wtedy rzeszy kolekcjonerów tych
    walorów. Na tym zakończyła się działalność emisyjna magistratu. Z uwagi na
    zmianę przynależności państwowej, na tym terenie nie ukazały się już walory
    okresu hiperinflacji marki niemieckiej. W samym mieście jednak nie tylko
    samorząd emitował własny pieniądz lokalny. W latach 1920 – 1921 uczyniły to też
    firmy Alfreda Adolpha, Hermanna Mitschkowskiego, Związek Spożywców i Związek
    Oszczędnościowo-Kredytowy.
    Podobnie też gminy powiaty tarnogórskiego, takie jak: Radzionków, Świerklaniec,
    Kozłowa Góra i Mikulczyce mogą dziś pochwalić się tym, że w czasie I wojny
    światowej emitowały własne pieniądze zastępcze w postaci bonów.
    Temat pieniądza lokalnego wart jest dziś szczególnej uwagi specjalistów i
    szerokiej popularyzacji. Te walory wiele nam przecież mówią o całym
    dziesięcioleciu naszego regionu, są wręcz namacalnym świadectwem tych dziejów.


  • broneknotgeld 16.10.03, 17:30
    Pamiątkowe banknoty zastępcze Ujazdu 1923 r.

    Ujazd, niewielka miejscowość górnośląska, o bogatej historii sięgającej XII
    wieku, uzyskała prawa miejskie z nadania biskupa wrocławskiego już w 1223 roku.
    Miasto to było długo własnością prywatną, początkowo biskupów wrocławskich,
    później książąt opolskich, z kolei rodów Kochcickich i Wilczków, a od 1837 roku
    książąt Hohenloe-Oehringen. Budowa Kanału Kłodnickiego w 1788 roku przyczyniła
    się do ożywienia miasta i pewnego wzrostu liczby ludności.
    Bezpośrednio przed I wojną światową Ujazd miał status gminy miejskiej powiatu
    strzeleckiego i liczył nieco ponad 2000 mieszkańców, z bardzo dużą przewagą
    ludności niemieckiej, co znalazło też odzwierciedlenie w wynikach plebiscytu z
    20.III.1921 roku. W III powstaniu śląskim Ujazd został szybko zajęty przez
    powstańców i zaciekle broniony, jako ważny punkt strzegący dostępu do okręgu
    przemysłowego.
    W mieście tym od początku wojny, aż po 1923 rok nie ukazywały się żadne
    pieniądze zastępcze typu papierowych notgeldów. Jednak rocznicę 700-lecia
    nadania praw miejskich władze samorządowe starały się uczcić jakoś szczególnie
    i z tej właśnie okazji doszło do emisji bonów o nietypowym nominale 700 marek.
    Sam nominał służył podkreśleniu tak ważnej rocznicy. Warto jednak pamiętać o
    tym, że walory te praktycznie nie pełniły roli rzeczywistego pieniądza, będąc
    głównie swoistą pamiątką skierowaną do mieszkańców oraz licznej rzeszy
    kolekcjonerów w całych Niemczech. Magistrat zyskiwał dzięki temu pewne środki
    pieniężne na swoje wewnętrzne potrzeby.
    Wiosna 1923 roku to jednak już początek okresu galopującej hiperinflacji marki
    niemieckiej i wartość takiego pieniądza (określona nominalnie) była już tylko
    symboliczna. Prawdopodobnie rozprowadzano je w cenie sięgającej tysięcy marek,
    bo przecież w połowie roku dolar amerykański wart był już około 150 000 marek.
    Znane mi są dwa walory jubileuszowe tej miejscowości. Pierwszy z nich ma postać
    kartonika z obustronnym nadrukiem w tonacji szaro-brązowej. Na awersie bonu
    umieszczono stylizowany herb miasta, przedstawiający dwa pektorały i mitrę
    biskupią. Po bokach herbu widzimy zaś dwie charakterystyczne, zabytkowe budowle
    miejskie. Z lewej strony neogotycki kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii
    Panny z XIX wieku, określony jako „Brunnelkirche”, co nawiązywało do
    istniejącego tu wcześniej źródła. Po prawej stronie mamy z kolei ilustrację
    zamku książąt Hohenloe-Oehringen, będącego ozdobą tego miasta. Dzisiaj jednak
    jest to już tylko renesansowa ruina, ponieważ zamek został zniszczony w 1945
    roku, tak jak i znaczna część miasta. Za tym budynkiem można też dostrzec wieże
    kościoła parafialnego św. Andrzeja Apostoła, fundowanego jeszcze w 1613 roku
    przez ówczesnego właściciela miasta Mikołaja Kochcickiego. Rewers tego waloru
    nie jest już może tak ciekawy, ale prezentuje umieszczony centralnie kontur
    panoramy miasta, okolicznościowe napisy, nominał i datę emisji 27.V.1923 r.
    Drugi z walorów pamiątkowych o identycznie określonej wartości, wydrukowany
    jest na papierze ze znakami wodnymi. Banknot ten ma większe wymiary, lecz
    zastosowano tu już tyko jednostronny nadruk, charakterystyczny dla niemieckiego
    pieniądza okresu hiperinflacji. Z lewej strony widzimy na tym notgeldzie
    ozdobny herb miejski i okolicznościowe napisy. Większą część waloru obwiedziona
    została giloszową ramką, w której centralnie określono nominał, a po bokach
    umieszczono identyczne (jak w przypadku poprzedniego bonu) ilustracje budowli
    miejskich. Oczywiście i tutaj całość uzupełniają jeszcze napisy i taka sama
    data emisji. Kolorystyka tego notgeldu jest brązowo-niebieska.
    Nakłady tych bonów były stosunkowo wysokie, choć dzisiaj walory te trudno
    pozyskać do zbioru, gdyż uległy rozproszeniu po całych Niemczech. Możemy się
    jednak zachwycać ich pięknem. Postrzegać w nich cenną pamiątkę przypominającą
    nam wielowiekową historię Ujazdu, oczekując zarazem kolejnego, okrągłego
    jubileuszu.

  • broneknotgeld 16.10.03, 17:32
    Banknoty zastępcze Wołczyna.

    Wołczyn, małe miasteczko powiatu kluczborskiego, lokowany został w 1261 roku
    przez Kunzo Wilricha, od którego wywodzi się ówczesna nazwa miejscowości –
    Kunzenstadt. Dzielił losy innych miast śląskich, stając się w 1327 roku częścią
    lenna czeskiego, a dwa wieki później przeszedł we władanie austriackich
    Habsburgów. W granicach Prus znalazł się w 1742 roku, gdy w efekcie wojen
    śląskich podbił te ziemie król pruski Fryderyk Wielki. Pod koniec XIX wieku
    miasto słynęło z umieszczonej tu największej w Niemczech roszarni lnu.
    W momencie wybuchu I wojny światowej samorządowe władze miejskie nie
    zdecydowały się na emisje własnych banknotów zastępczych. Okazało się to jednak
    koniecznością w nieco późniejszym czasie, gdy brąz i nikiel stały się
    deficytowymi materiałami strategicznymi, a z obiegu zaczęły szybko znikać nawet
    drobne monety zdawkowe o nominałach fenigowych. Choć w warunkach wojennych ceny
    zwyżkowały, a marka niemiecka traciła na wartości, to jednak drobny pieniądz
    ciągle był jeszcze przydatny, a jego brak niebywale utrudniał codzienne zakupy
    ludności.
    W zaistniałej sytuacji, w grudniu 1916 roku, magistrat Wołczyna wprowadził do
    obiegu dwa bony (zwane też notgeldami) o nominałach 25 i 50 fenigów z datą
    ważności do 31.03.1917 r. Licząc się zaś z szybkim terminem ich wycofania już
    26.03.1917 roku wyemitowano następne walory z datą ważności 30.09.1917, choć
    tym razem o nominałach 10 i 25 fenigów. Później było jeszcze kilka kolejnych
    edycji tych nominałów, gdyż pieniądz ten był bardzo przydatny przy realizacji
    drobnych transakcji. Dodatkowo 10.04.1918 r. wydano bony o nietypowej wartości
    7 i 14 fenigów, określając ich ważność do 30.09.1919 r. Powszechny był już
    jednak wtedy system sprzedaży kartkowej i te właśnie bony pełniły rolę
    pośrednią między pieniądzem, a kartką żywnościową. Konkretnie uprawniały do
    zakupu ściśle reglamentowanego wtedy mleka (nominał powiązano z jego ceną) i
    zapewne rozprowadzane były wśród rodzin z małymi dziećmi.
    Wszystkie wymienione powyżej emisje wykonane były w postaci kolorowych
    kartoników z nadrukiem nominału, datą emisji i ważności oraz określeniem
    emitenta na awersie (wówczas Konstadt O.S.). Na rewersach natomiast widzimy
    pieczęć magistracką i numerację.
    Odmiennie prezentował się jedyny propagandowy walor Wołczyna o nominale 50
    fenigów, wyemitowany 20.03.1921r, z określoną datą ważności do 01.01.1923 r.
    Właściwie należy uznać ten banknot zastępczy za typową emisję plebiscytową, o
    czym świadczy data wydania oraz jego szata graficzna.
    Na pierwszej stronie, oprócz herbu miejskiego umieszczono czarnego orła ze
    złotą wstążką, co miało symbolizować niemiecką przeszłość miejscowości. Rewers
    jest jeszcze ciekawszy. Widzimy tu ruiny zamku na tle panoramy miasta, nad
    którym akurat wschodzi słońce. Po lewej stronie pięknie wkomponowano konnego
    herolda z trąbką, na której proporcu widnieje data 1921 r. a dodatkowo po
    prawej stronie waloru widzimy również czarnego orła. Wymowa tych ilustracji dla
    mieszkańców miasta była oczywista. Dominowała tu ludność niemiecka, a w
    plebiscycie łącznie z emigrantami uzyskano tu 2684 głosy za Niemcami, przy
    zaledwie 34 głosach za Polską.
    Ten ciekawy i piękny walor stanowi ostatnią emisję magistratu Wołczyna. Inne
    miejskie banknoty zastępcze już się tu nie ukazały, choć w obiegu pojawiały się
    tu jeszcze w roku 1923 inflacyjne notgeldy regionalne.


  • broneknotgeld 16.10.03, 17:35
    Miejskie pieniądze zastępcze Zabrza.

    Mieszkańcy Zabrza z pieniądzem zastępczym w postaci bonów mieli okazję zetknąć
    się już w pierwszym miesiącu wojny, czyli w sierpniu 1914 roku. Nie był to
    jednak tak naprawdę pieniądz miejski, bo przecież w ówczesnym powiecie
    zabrzańskim w sensie formalnym istniały tylko gminy wiejskie. Samo Zabrze,
    gdzie mieściła się siedziba powiatu, zwane było też żartobliwie największą
    wioską Europy, co chyba zgodne było ze stanem faktycznym.
    Utworzona w 1905 roku gmina Zabrze powstała z połączenia Starego Zabrza, Małego
    Zabrza i Doroty, a bezpośrednio po wojnie liczyła około 65 000 mieszkańców
    (więcej niż Katowice). Własne pieniądze zastępcze (zwane notgeldami) emitowały
    następujące gminy tego powiatu: Bielszowice, Biskupice, Kończyce, Pawłów, Ruda,
    Zaborze i Zabrze. Poza tym w dużej różnorodności pojawiły się tu też emisje
    prywatnych przedsiębiorców.
    W momencie wybuchu I wojny światowej szybko znikły z obiegu monety złote i
    srebrne, co bardzo utrudniło drobne, codzienne rozliczenia. Chcąc zaradzić
    zaistniałym problemom, zarząd gminy Zabrze, wzorem innych miejscowości, jeszcze
    w sierpniu 1914 r wyemitował bon o nominale 1 marki, z datą ważności do
    10.IX.1914 r.
    Kolejny walor zabrzański, tym razem tylko o nominale 50 fenigów, wydano dopiero
    w 1917 r z datą ważności 01.VII.1917 r.
    Jesienią tego roku wyemitowano następne bony o tym nominale, które oficjalnie
    miały być w obiegu przez stosunkowo długi czas, bo do końca 1918 roku.
    W końcu zdecydowano się na wybicie w stosunkowo dużym nakładzie zastępczej
    monety gminnej, co zrealizowano właśnie w 1918 roku w postaci żelaznej
    pięćdziesięciofenigówki. Oczywiście na tych wszystkich półmarkówkach musiała
    się już pojawić nowa nazwa gminy - Hindenburg. Zmiana nazwy miejscowości, a
    zarazem całego powiatu, nastąpiła w 1915 r. Władze samorządowe chciały tym
    sposobem uhonorować marszałka Hindenburga, wsławionego zwycięstwem nad armią
    rosyjską pod Tannenbergiem (Prusy Wschodnie) w końcu sierpnia 1914 roku.
    Zapewne żywiono też nadzieję, że zaowocuje to również uzyskaniem praw
    miejskich, ale na to trzeba było jeszcze czekać kilka lat.
    Dopiero po ustanowieniu nowej granicy państwowej, dzielącej Górny Śląsk między
    Polskę i Niemcy (rozdzielającej zarazem gminy zabrzańskie), dokładnie 01.X.1922
    r wydzielono z powiatu i nadano prawa miejskie gminie Zabrze.
    Akurat inflacja marki niemieckiej nabierała rozpędu, co już w następnym roku
    zaowocowało hiperinflacją. Władze państwowe, nie nadążając z produkcja i
    rozprowadzaniem błyskawicznie tracącego na wartości pieniądza, oficjalnie
    zezwoliły wtedy na emisję lokalnych banknotów zastępczych.
    W zaistniałej sytuacji magistrat miasta Zabrze wydał własne notgeldy o
    nominałach: 100 000, 500 000 i 1 miliona marek, z datą emisji 11.VIII.1923 r.
    Awersy tych walorów są podobne i widnieje na nich kompozycja
    charakterystycznych budowli zabrzańskich, oznaczenie nominału i określenie
    emitenta. Różni je jednak kolorystyka. Na rewersie nominału 100 000 marek
    przedstawiono budynek miejscowego liceum, na kolejnym walorze – widok
    zabrzańskiej huty, a najwyższy nominał jest tylko jednostronny. Prawdopodobnie
    już we wrześniu najniższy banknot z tej serii okazał się praktycznie
    nieprzydatny i postanowiono podnieść jego wartość do 5 milionów marek.
    Wystarczyło tylko na awersie umieścić odpowiedni czerwony nadruk.
    Jednak już z końcem października władze miejskie zdecydowały się na emisję
    kolejnych banknotów. Tym razem były to nominały: 50, 100, 500 miliardów marek,
    gdyż waluta niemiecka podlegała w tym okresie błyskawicznej deprecjacji. Ta
    kolejna seria, drukowana tylko jednostronnie, jest już znacznie mniej ciekawa w
    sensie graficznym. Tak jak wcześniej, poszczególne notgeldy różnią się
    kolorystycznie. Możliwe, że wyprodukowano je w samym Zabrzu, aby maksymalnie
    zyskać na czasie i szybko wprowadzić je do obiegu. Zastosowano w tym przypadku
    biały papier, bez jakichkolwiek znaków wodnych oraz druk jednostronny.
    Wcześniejszą, sierpniową serię wykonano natomiast znacznie staranniej, na
    papierze ze znakami wodnymi, w firmie głogowskiej specjalizującej się w
    produkcji różnorodnych notgeldów i papierów wartościowych.
    O skali inflacji jaka wystąpiła jesienią 1923 roku może świadczyć średnia,
    dniówkowa płaca górnośląskiego górnika, która na początku września wynosiła 250
    milionów marek, a po dwóch miesiącach doszła do kwoty 100 miliardów marek.
    Szczyt inflacji nastąpił z końcem listopada, gdy 1 dolar USA wart był około 4,2
    biliona marek (dokładnie 4 210 150 000 000 marek).
    Taka deprecjacja pieniądza była jednym z głównych powodów ówczesnych strajków i
    rozruchów ulicznych. W Zabrzu było podobnie, a nawet gorzej niż w innych
    miastach, bo nie obeszło się tu bez ofiar w ludziach. Protestujący i
    strajkujący często wysuwali postulaty wypłaty zarobków dwa razy w tygodniu oraz
    radykalnej naprawy pieniądza.
    Reforma marki niemieckiej zaczęła się jeszcze w końcu 1923 roku, choć
    uwieńczona została sukcesem dopiero w roku następnym. Na Górnym Śląsku pojawiły
    się w tym czasie zastępcze pieniądze przejściowe, nominowane często w złotych
    markach lub z dodatkowym oznaczeniem wartości w dolarach. Magistrat Zabrza
    jednak już nie zdecydował się na wydanie takich walorów.
    Ciekawa jest historia widocznego na banknotach miejskich herbu. Gdy w 1905 roku
    utworzono gminę Zabrze jej godło wyobrażało drwala na tle drzewka świerku, co
    przyjęto z symboliki Małego Zabrza. Jak widać samo nadanie praw miejskich nie
    zmieniło znacząco herbu Zabrza, bo nadal był na nim drwal i drzewko. Istotna
    zmiana nastąpiła dopiero w 1927 roku, gdy oficjalnie zatwierdzono nowy herb
    miejscowości (wcześniej ogłoszono konkurs) z wyobrażeniem trzech wież i koła
    zębatego. Było to już jednak inne miasto niż te z 1922 roku, gdyż w styczniu
    1927 r przyłączono do niego gminy: Zaborze, Biskupice i Maciejów (pomimo
    protestów nie włączono jednak Sośnicy przekazując ją Gliwicom). Nadano mu
    zarazem status powiatu miejskiego. Szybki awans Zabrza, które stało się tym
    samym najludniejszą miejscowością Górnego Śląska, związany był zarazem z
    pogłębieniem jego niemieckości i wyraźnym osłabieniem wpływów polskich. W
    latach 1927 – 1929 stanowisko nadburmistrza Zabrza dzierżył Hans Lukaschek,
    znany też ze swego antypolskiego nastawienia, jako że był gorącym patriotą
    niemieckim (później został nadprezydentem Prowincji Górnośląskiej). W sytuacji
    gdy maleńka rzeczka Czarniawka urosła do rangi granicy państwowej, a Polska i
    Niemcy prowadziły ostrą wojnę celną, tradycyjne motywy herbowe musiały przegrać
    w konkursowych szrankach. W pewnym sensie przypominały przecież o polskiej
    (słowiańskiej) przeszłości. Wieże natomiast doskonale pasowały do nazwy
    Hindenburg, jak też do nowej roli tego miasta, strzegącego już teraz granicy
    państwowej, choć powszechnie uważano taką sytuację za przejściową.
    Historia jednak lubi się powtarzać i w przeszłości, a często i dzisiaj o
    zmianach herbów miejscowości decyduje nie tradycja, a aktualna polityka, czy
    wręcz moda.


  • broneknotgeld 18.10.03, 18:23
    Notgeldy Kluczborka

    Kluczbork, w interesujących nas latach, był siedzibą powiatu wchodzącego w
    skład Rejencji Opolskiej, a później pruskiej prowincji Górny Śląsk. Miejscowość
    w 1910 roku liczyła 11 588 stałych mieszkańców, z ogromną przewagą ludności
    niemieckiej.
    Bezpośrednio po wybuchu I wojny światowej poznikały z obiegu monety kruszcowe.
    Magistrat Kluczborka szybko zdecydował się na emisję pieniądza zastępczego,
    chcąc zaradzić jakoś zaistniałym trudnościom. Emisja z sierpnia 1914 roku
    objęła tylko nominał 1 marki i zapewne do końca tego roku została przez kasę
    miejską praktycznie w całości wykupiona. Dziś walory te należą do unikatów i na
    rynku kolekcjonerskim właściwie w ogóle się ich nie widuje. Jednak w
    późniejszym okresie doszło do emisji tzw. „nowodruków” wzorowanych na pierwszym
    notgeldzie kluczborskim. Walory te po wojnie cieszyły się zainteresowaniem
    licznych już wtedy zbieracz. Nowodruki przeznaczone na rynek kolekcjonerski
    łatwo odróżnić po nadruku, który miał kolor czarny, a w wersji oryginalnej
    powinien być zielony.
    Kolejne kluczborskie banknoty, wprowadzone na lokalny rynek pieniężny jeszcze w
    czasie I wojny światowej, miały datę emisji 8.XII.1916 r. Tym razem wydano
    nominały 10 i 50 fenigów, bo takie wartości okazały się wtedy najbardziej
    potrzebne do usprawnienia drobnych rozliczeń. Mieszkańcy miasta, a może i
    całego powiatu, zapewne posługiwali się tym pieniądzem aż do końca wojny, o
    czym pośrednio świadczyć mogą istniejące odmiany kolorystyczne.
    Bezpośrednio po wojnie do emisji lokalnych banknotów zastępczych już nie
    doszło. Sytuacja jednak zmieniła się diametralnie w 1921 roku, w związku z
    nadchodzącym plebiscytem i późniejszym III powstaniem śląskim. Na całym
    obszarze plebiscytowym szeroko wykorzystano emisje tego typu pieniądza dla
    celów propagandowych i oczywiste jest to, że dominują na nich treści
    proniemieckie. Tak więc kolejna emisja miejska z 18.I.1921 r. obejmująca dwa
    nominały; 25 i 50 fenigów, nie jest pozbawiona tej cechy. Awersy tych walorów
    są podobne. Widzimy na nich herb Kluczborka z nazwą miejscowości, określenie
    nominału oraz napis „Volkabstimmung 1921”. Rewersy są ciekawsze, bo na jednym z
    nich przedstawiono członka Zakonu Czerwonych Krzyżowców, osiadłych tu w połowie
    XIII w, od których wywodzi się niemiecka nazwa miasta „Kreuzburg”. Na drugim
    zaś przedstawiono barokowy ratusz z XVIII wieku, nawiązując w części tekstowej
    do Gustawa Freytaga, wybitnego pisarza niemieckiego urodzonego w Kluczborku
    (podano dokładną datę urodzenia), twórcę powieściowego cyklu z dziejów Niemiec.
    Oczywiście samych mieszkańców nie trzeba było tutaj specjalnie przekonywać do
    głosowania za Niemcami. W gminach wchodzących w skład powiatu było w dużej
    mierze podobnie. Spory napływ niemieckich emigrantów, chcących brać udział w
    głosowaniu oraz fakt rozlokowania w okolicy niemieckich freikorpsów, tylko
    przypieczętowały pewne zwycięstwo Niemiec w plebiscycie.
    Kolejna seria, wydana już po III powstaniu Śląskim, z datą emisji 18.X.1921 r.
    również dobrze służyła niemieckiej propagandzie i stanowiła dla mieszkańców
    miasta oraz zbieraczy ciekawa pamiątkę minionych wydarzeń. Awersy notgeldów i
    tym razem są podobne. Umieszczono na nich centralnie herb miasta i szereg
    napisów, łącznie z określeniem nazwy miejscowości i nominału (25, 50, 75
    fenigów). Rewersy są zaś bardziej różnorodne i dość ciekawe. Można zobaczyć tu
    dzwony radośnie ogłaszające zwycięstwo plebiscytowe (97% głosów za Niemcami).
    Ciekawe są też dwie panoramy miasta obramowane postaciami: niemieckiego
    żołnierza, freikorpslera, rolnika i robotnika. Nie zapomniano i o Gustawie
    Freitagu, umieszczając obok niego widok domu w którym się urodził, a po drugiej
    stronie prezentując kościół ewangelicki. Widzimy tu też zabytkowe kamieniczki
    na rynku, z grupy tzw. „dwunastu apostołów”.
    Kolejna seria notgeldów miejskich obejmuje trzy walory o identycznym nominale 1
    marki. Intencją wystawcy (magistratu) było uhonorowanie w ten sposób samego G.
    Freytaga, bo pomijając właściwie typowe awersy, na odwrotnych stronach walorów
    umieszczono wizerunek powieściopisarza, który w swych książkach często opisywał
    dni chwały Niemiec i władców niemieckich. Widzimy tu też zabytkowe kamieniczki,
    jak też scenę nawiązującą do faktu osiedlenia się w mieście Zakonu Czerwonych
    Krzyżowców, która mogłaby być ilustracją do jednej z powieści autora.
    Trzeba tu dodać, że wszystkie trzy edycje propagandowe właściwie tylko w
    minimalnym stopniu pełniły rolę lokalnego pieniądza. Jeśli pominiemy ich wymowę
    istotne będzie to, że tym sposobem magistrat mógł pozyskać dodatkowe środki
    pieniężne, zwłaszcza że w tym okresie pojawili się już nawet hurtowi
    handlarze , skupujący te walory z myślą o rozprowadzaniu ich wśród coraz
    liczniejszej rzeszy kolekcjonerów.
    Wydawałoby się, że na tym historia lokalnego pieniądza Kluczborka się zamknie,
    jednak całe Niemcy czekał jeszcze trudny okres hiperinflacji, w którym to
    lokalni wystawcy banknotów zastępczych starali się wesprzeć państwo w nasyceniu
    rynku pieniądzem, który jednak ulegał błyskawicznej deprecjacji.
    W Kluczborku role emitenta wzięły na siebie w tym czasie władze powiatowe,
    wprowadzając do obiegu na swoim terenie notgeldy o nominałach; 10, 20, 50
    miliardów marek. Właściwie całość emisji o tych nominałach obejmuje dwie serie
    o identycznej dacie wprowadzenia do obiegu – 26.X.1923 r. lecz różnych datach
    ważności – 10.XI.1923 i 30.XI.1923 r.
    Wysoki nominał banknotów wcale nie świadczył o ich dużej sile nabywczej, gdyż w
    listopadzie 1923 roku dniówkowa płaca górnośląskiego górnika wynosiła około 100
    miliardów marek. Z końcem tego roku, oraz w pierwszej połowie 1924 r.
    przeprowadzono w Niemczech reformę walutową, która położyła ostateczny kres
    hiperniflacji, jak też edycji wszelkiego rodzaju pieniędzy zastępczych.
  • broneknotgeld 18.10.03, 18:28
    Banknoty miejskie Bytomia.

    W sierpniu 1914 roku, bezpośrednio po wybuchu I wojny światowej, w wielu
    miejscowościach ówczesnych Niemiec pojawiły się pieniądze zastępcze w postaci
    papierowych walorów, zwanych najczęściej notgeldami.
    W Bytomiu było podobnie, choć poczynania tutejszego magistratu cechowała duża
    ostrożność. Nie może to dziwić, bo przecież emisje tego typu nie były w pełni
    legalne, a jedynie z konieczności tolerowane przez władze zwierzchnie. Pierwszy
    bon („gutschein”), który tu się ukazał miał nominał 1 marki. Zastosowano biały
    papier z jednostronnym nadrukiem określającym jego wartość i datę ważności do
    1.IX.1914 roku. Daty edycji nie podano, ale nastąpiło to zapewne już w
    pierwszej dekadzie sierpnia tego roku. W nadruku nie określono miejscowości,
    więc pod napisem „Der Magistrat” widnieje dodatkowo fioletowa pieczęć o
    treści „der Stadt Beuthen O.S.”. Poza tym wprowadzony do obiegu walor musiał
    mieć też fioletową pieczęć głównej kasy miejskiej oraz podpis nadburmistrza
    miasta dr. Bruninga.
    Szybko okazało się, że to nie wystarczyło do unormowania obiegu pieniądza w
    mieście, więc wprowadzono do obiegu kolejny walor, tym razem o nominale 2
    marek. W tym przypadku zastosowano różowy papier i określono datę ważności do
    1.X.1914 roku, bez podania daty emisji. Zapewne przedłużono też ważność
    wcześniejszej jednomarkówki. Jesienią jednak ten krótkoterminowy pieniądz
    miejski został wykupiony przez magistrat i unieważniony poprzez zastosowanie
    pieczątki z napisem „Ungultig”.
    Na pojawienie się kolejnych papierowych pieniędzy miejskich trzeba było czekać
    ponad dwa lata. Były to już bony niskonominałowe. Pierwszym był notgeld o
    nominale 1/2 marki, wydany 23.XII.1916 roku, z określeniem daty ważności na
    31.III.1917 r.
    Następny bytomski walor miał nominał 25 fenigów. Wykonano go na białym
    papierze, z dwustronnym nadrukiem w kolorze czarnym. Ważny był od 20.I.1917, do
    1.V.1917 roku. Dodatkowo zastosowano numerację, suchą pieczęć magistracką oraz
    brązowy poddruk. Na rewersie zaś trzy wydrukowano trzy pieczęcie miejskie i
    nominał w kolorze brązowym.
    Ostatni już bon bytomski jaki ukazał się w czasie wojny, miał znowu wartość 1/2
    marki. Wykonano go na wzór nominału 25 fenigów, lecz zastosowano tym razem
    poddruk w kolorze zielonym. Na rewersie wydrukowano trzy zielone pieczęcie
    miejskie i nominał w kolorze czarnym.
    Później nastąpiła znowu dłuższa przerwa w emisjach magistrackich, choć na
    terenie miasta obiegały na przykład banknoty zastępcze przeznaczone dla potrzeb
    GOPu, ponieważ Bytom byt ich współwystawcą i gwarantem.
    Dopiero okres hiperinflacji zaowocował nowymi edycjami miejskimi. W efekcie
    błyskawicznej deprecjacji marki niemieckiej, władze Republiki Weimarskiej nie
    były praktycznie w stanie nasycić rynku państwowym pieniądzem, więc emisje
    samorządowe okazały się znowu niezbędne. Puszczona w ruch machina inflacyjna
    gwałtownie przyspieszyła, a przecież to nie emisja notgeldów była powodem tego
    zjawiska. Przyczyny leżały gdzie indziej. Niemcy po I wojnie światowej, w myśl
    traktatu wersalskiego, miały płacić ogromne reparacje. Starały się zaś robić
    wszystko, aby do wypłaty tych odszkodowań nie doszło, w wyniku czego już wiosną
    1921 roku wojska francuskie i belgijskie okupowały część Niemiec. Klęska na
    Górnym Śląsku, będąca efektem działań powstańczych, jeszcze bardziej usztywniła
    ich stanowisko w stosunku do sprawy odszkodowań. Doprowadziło to z kolei w
    styczniu 1923 roku do całkowitej okupacji Zagłębia Ruhry. Rząd niemiecki, mając
    za sobą poparcie większości sił politycznych i społeczeństwa, zastosował wtedy
    tzw. „politykę biernego oporu” wobec okupantów, popierając nawet akty sabotażu
    w przemyśle zlokalizowanym na zajętych terenach. Stanęły transporty wszelkich
    towarów, kierowanych wcześniej do Francji i Belgii. Wszystko to doprowadziło do
    zaostrzenia trudności gospodarczych, wzrostu bezrobocia i szalonej
    hiperinflacji marki niemieckiej.
    W takim to właśnie czasie magistrat Bytomia wydał 10.VIII.1923 roku serię bonów
    o nominałach 100 000, 500 000 i 1 000 000 marek. Wykonano je na papierze ze
    znakami wodnymi, stosując również jako dodatkowe zabezpieczenie tłoczoną suchą
    pieczęć magistracką. Na awersie zastosowano brązowy nadruk na jasnym tle (kolor
    tła zależy od nominału) oraz czerwoną numerację. Rewersy są ciekawsze, bo
    przedstawiają zabytkowy kościółek drewniany, znajdujący się w parku miejskim.
    Kościół ten pochodził z pierwszej połowy XVI wieku, a przeniesiono go z
    Mikulczyc do Bytomia w 1901 roku. Po odrestaurowaniu umiejscowiono tam w 1921
    roku galerię sztuki sakralnej. W latach trzydziestych budowla ta zaczęła pełnić
    rolę symbolicznego pomnika ofiar I wojny światowej. Do dzisiaj mogłaby to być
    doskonała wizytówka miasta, gdyby nie pożar, który w 1982 roku doszczętnie
    strawił ten cenny zabytek. Dobrze więc, że chociaż pozostały po nim takie
    ciekawe pamiątki w postaci notgeldów miejskich. Bony te wyprodukowane zostały
    przez miejscową firmę, co pozwoliło szybko rozprowadzić je wśród mieszkańców,
    bo choć oficjalnie miały utracić ważność 30.XI.1923 roku, to już w październiku
    były zupełnie bezużyteczne.
    Dokładnie z dniem 26.X.1923 roku doszło do kolejnej edycji banknotów miejskich
    i tym razem były to już odcinki o nominałach 10, 20, 50 i 100 miliardów marek.
    Szata graficzna tej serii była podobna do walorów wcześniejszych. Pomijając
    kolorystykę tła, różniły się głównie zastosowaniem czarnego nadruku i
    numeracji. I tym razem okres ważności określono tylko do końca listopada.
    Ostatni banknot zastępczy jaki ukazał się w mieście, to nominał 500 miliardów
    marek, wydany 14.XI.1923, a ważny do końca tego roku. Tym razem zastosowano
    biały papier, kształt waloru bardziej wydłużony i nadruki bez kolorowego tła. I
    tu znalazł się oczywiście ten sam zabytkowy kościółek drewniany. Notgeld ten
    jednak chyba nie został już w pełni rozprowadzony, bo w tym czasie próbowano
    już reformować walutę niemiecką i inflacyjne pieniądze były niechętnie
    przyjmowane. Fale strajków i demonstracji ulicznych w całych Niemczech, niosły
    ze sobą również hasła przeprowadzenia szybkiej i skutecznej reformy marki
    niemieckiej.
    Sukces tej reformy, finalizowanej w 1924 roku, oznaczał zarazem całkowity zanik
    emisji pieniądza zastępczego. Co prawda w pierwszej połowie tego roku jeszcze
    spotykało się bony nominowane w złotych markach lub wręcz w dolarach, ale do
    tego typu edycji w samym Bytomiu już nie doszło.

  • broneknotgeld 18.10.03, 18:34
    Notgeldy królewskiej Huty

    Gdy w sierpniu 1914 r doszło do wybuchu I wojny światowej, na terenie całych
    ówczesnych Niemiec momentalnie odczuto dotkliwy brak pieniądza kruszcowego.
    Monety złote i srebrne, obejmujące nominały od ½ do 20 marek pochowane zostały
    na czarną godzinę, zwłaszcza w rejonach przygranicznych. Władze państwowe już
    zresztą nieco wcześniej zawiesiły wymienialność marki niemieckiej na złoto i
    wszelkimi sposobami starały się ściągnąć z obiegu monety złote o nominałach 10
    i 20 marek, aby wydatnie zwiększyć rezerwy tego kruszcu w skarbcu.
    Poczynania te dotkliwie odczuwała ludność, gdyż tym samym bardzo utrudnione
    zostało robienie codziennych zakupów, a przecież naturalną koleją rzeczy, każdy
    chciał w tym czasie zwiększyć zapasy żywności możliwe do dłuższego
    przechowywania w domu. Aby więc zaradzić zaistniałym trudnościom, władze
    samorządowe i większe zakłady przemysłowe w wielu miejscowościach zdecydowały
    się na wydanie własnego pieniądza zastępczego, choć nie było to w pełni legalne.
    Wśród miast które wprowadziły na swoim terenie walory tego typu była też
    Królewska Huta. Okazało się to tu wręcz niezbędne, gdyż miejscowość liczyła już
    wtedy ponad 70 tysięcy mieszkańców. Podstawą ich utrzymania był głównie
    przemysł, bo przecież miasto rozwinęło się z osady przy powstałej już w XVIII
    wieku kopalni „Król” i uruchomionej na początku XIX wieku huty „Królewskiej”.
    Tak więc dokładnie 6 sierpnia 1914 roku magistrat wprowadził do obiegu bony o
    najbardziej potrzebnych wtedy nominałach 1, 2 i 5 marek. Miały one postać
    niewielkich, kolorowych kartoników, z jednostronnym czarnym nadrukiem
    określającym nominał, emitenta i datę ważności (01.IX.1914). jako pewnego
    rodzaju urzędowe zabezpieczenie stosowano pieczęć magistracką (w kolorze
    niebieskim lub fioletowym) oraz odręczny podpis, lub faksymile podpisu osoby
    odpowiedzialnej za tę emisję. Były to pieniądze krótkoterminowe, podlegające
    później wykupowi przez kasę miejską na określonych warunkach. Zapewne
    mieszkańcy Królewskiej Huty posługiwali się nimi nieco dłużej, może nawet do
    listopada, gdy nasycono rynek legalnymi banknotami o niskich nominałach.
    Kolejne miejskie pieniądze typu papierowych bonów, pojawiły się tu dopiero z
    końcem 1916 roku, gdy okazało się już oczywistym to, że Niemcy nie były
    przygotowane do prowadzenia długotrwałej wojny. Brąz i nikiel, z których
    produkowano drobne monety zdawkowe, stały się wtedy deficytowymi materiałami
    strategicznymi. Dokładnie z dniem 9.XII.1916 roku wprowadzono do obiegu kolejną
    emisję magistracką, tym razem o nominałach 25 fenigów i 1/2 marki. Znowu
    wykonano je na kartonikach z jednostronnym, czarnym nadrukiem określającym
    nominał, emitenta i okres ważności (do 1.II.1917). Zabezpieczeniem była na nich
    sucha pieczęć magistracka oraz faksymile dwóch podpisów. Walory skupione potem
    przez kasę miejską unieważniano prostokątną pieczęcią z napisem „Ungultig”.
    W ich miejsce, w przeciągu roku weszły cztery kolejne edycje bonów o
    identycznych nominałach, lecz różnych datach ważności. Wykonywano je tym razem
    na znacznie mniejszych, białych lub kolorowych kartonikach, zawsze z czarnym
    nadrukiem i kolorowym poddrukiem z gwiazdek i centralnie umieszczonym herbem
    miasta, z datą 1869 (rok uzyskania praw miejskich). Na rewersach tych walorów
    (czystych lub z gwiazdkowym nadrukiem) spotyka się pieczęć unieważniającą
    (identyczną do wcześniej opisanej), co świadczyło o ich wykupie. Praktycznie
    trzymiesięczny okres ważności między innymi miał na celu utrudnienie
    działalności fałszerzom, choć zyskiwała też na tym kasa miejska, bo jednak nie
    wszystkie bony wykupiono lub wymieniono na nowe edycje.
    Wiosną 1918 roku zaprzestano wydawania nominału 25 fenigów i od tego momentu
    (dokładnie od 30.III.1918 r), przez pewien czas ukazywały się już tylko
    półmarkówki. Nawet zakończenie wojny nie przerwało tych praktyk. Do połowy 1920
    roku wydano w sumie 7 różnych walorów o tym nominale, różniących się datami
    ważności, choć nie tylko. Pierwszy walor wydrukowano na niebieskim kartoniku, a
    kolejne już na białym papierze ze znakami wodnymi. Wszystkie miały nadruki
    dwustronne. Awersy miały te same elementy, co edycje wcześniejsze, a rewersy
    zawierały nominał i herb lub nawet tylko sam nominał. Dla wyraźnego odróżnienia
    poszczególnych edycji stosowano odmienną kolorystykę herbu.
    Bezpośrednio po wojnie puszczono też w obieg notgeld miejski o stosunkowo
    wysokim nominale 5 marek, ponieważ w tym czasie władze zwierzchnie wręcz
    zachęcały większe miasta do emisji lokalnego pieniądza. Pamiętajmy o tym, że
    zakończenie działań wojennych to zarazem początek rewolucji na terenie Niemiec,
    w efekcie czego lokalnie odczuwany był znowu wyraźny niedobór środków
    płatniczych. Nominał 5 marek wprowadzony został oficjalnie do obiegu z dniem
    10.XI.1918r, a jego datę ważności określono na 15.XII.1918 r. Do szerszej
    emisji wysokonominałowych miejskich banknotów zastępczych wtedy już nie doszło,
    gdyż Królewska Huta została też współwystawcą i gwarantem lokalnego pieniądza,
    przeznaczonego dla potrzeb całego GOPu. Zresztą , w ramach tej inicjatywy
    ukazały się nie tylko walory: 5, 10, 20 marek, ale również 25 fenigów. Gdy zaś
    ten ostatni, niskonomnałowy bon został z obiegu wycofany, to zaradzono temu
    kolejną edycją magistracką. Stało się to dokładnie 1.IX. 1920 roku. Na tej
    dwudziestopięciofenigówce nie określono już daty ważności (miała moc płatniczą
    do odwołania, jak głosi nadruk na rewersie).
    Właściwie na tym kończył się pewien etap emisji samorządowych Królewskiej Huty.
    Kolejne pieniądze miejskie, które tu się ukazały, związane były bezpośrednio z
    wydarzeniami politycznymi przebiegającymi na terenie Górnego Śląska. W
    pierwszej kolejności dotyczyło to przeprowadzonego tu plebiscytu, ponieważ
    notgeldy szeroko zostały wtedy wykorzystane do celów propagandowych.
    Również w Królewskiej Hucie ukazał się wtedy ciekawy bon o nominale 25 fenigów,
    z napisami dwujęzycznymi. Obydwie jego strony w sensie graficznym były
    identyczne. Przedstawiały szyb kopalniany na tle wschodzącego słońca,
    obramowany dodatkowo kominami fabrycznymi. Tekst na jednej ze stron był w
    języku polskim, a na drugiej w niemieckim. Oficjalna data emisji określona była
    na 20.III.1921, a ważne były do końca tego roku.
    Podobnie w czasie III powstania śląskiego doszło tu do edycji całej serii
    banknotów powstańczych. Warto nadmienić, że w tym czasie władze Republiki
    Weimarskiej celowo ograniczały przepływ gotówki na tereny opanowane przez
    powstańców. Dotkliwy brak pieniądza miał stanowić pewien element walki z
    insurgentami. Już w czasie działań bojowych pojawiły się więc powstańcze
    banknoty zastępcze, co było dobrym sposobem na ograniczenie dotkliwie
    odczuwanego niedoboru gotówki.
    Duże miasta były jednak cernowane przez wojska powstańcze i tak się też stało z
    Królewską Hutą. Po początkowym opanowaniu terenu przez powstańców, późniejszym
    wycofaniu się i blokowaniu miasta, doszło tu jednak rychło do szeregu
    antypolskich rozruchów. W efekcie czego, powstańcy śląscy uzyskali moralny
    argument do ponownego wkroczenia do miasta. Co prawda nie zajęli całego
    obszaru, bo samo centrum pozostało jednak w rękach wojsk Komisji Plebiscytowej.
    Te wydarzenia zaowocowały pojawieniem się notgeldów powstańczych o nominałach:
    1, 3, 5, 20 marek. Ich datę ważności określono na 30.VI.1921 r. Oczywiście były
    to również banknoty w wersji dwujęzycznej. Ciekawe jest to, że drukowano je w
    Katowicach, a nie na miejscu. Dwa wyższe nominały opatrzono pieczęciami
    miejskimi (5 marek – zwykła pieczęć w czerwonym tuszu, 20 marek – sucha pieczęć
    tłoczona).
    Emisja tych pieniędzy była pomocna w realizacji różnych wydatków powstańczych,
    zarazem też dawała pewne zyski miastu. Pamiętajmy o tym, że jeszcze w czasie I
    wojny światowej w Niemczech pojawiły s
  • broneknotgeld 18.10.03, 18:38
    Pamiętajmy o tym, że jeszcze w czasie I wojny światowej w Niemczech pojawiły
    się liczne rzesze kolekcjonerów notgeldów, a potem popularność tego typu
    zbieractwa jeszcze się nasiliła. Siłą rzeczy emitenci zaczęli liczyć na to, że
    sporą część puszczonych w obieg walorów nie będą musieli wykupić, a tym samym
    osiągną pewne zyski. Właśnie to było głównym powodem wielu emisji samorządowych
    w latach 1920-1921.

    W samej Królewskiej Hucie pieniądze powstańcze były ostatnimi walorami tego
    typu, wystawionymi przez magistrat. Z uwagi na zmianę przynależności państwowej
    nie pojawiły się tu banknoty inflacyjne, choć sama marka niemiecka jeszcze
    przez pewien czas była prawnym środkiem płatniczym na tym terenie.
  • broneknotgeld 18.10.03, 18:42
    Pamiątkowe notgeldy Konczyc

    Pieniądz zastępczy (niem. notgeld) pojawił się masowo na terenie Niemiec w
    momencie wybuchu I wojny światowej. Dopiero zaś po dziesięciu latach, w efekcie
    reformy marki niemieckiej z 1924 roku, całkowicie zniknął z obiegu.

    W latach 1920-1922, szeroko wykorzystywano bony pieniężne w celach reklamowych
    i propagandowych. Na terenie Górnego Śląska dość często używano notgeldów do
    prowadzenia propagandy plebiscytowej.

    Już po zakończeniu walk powstańczych, w szeregu miejscowości, które ostatecznie
    miały zostać przyłączone do Polski, wydano edycje upamiętniające fakty, w
    efekcie których tereny te zmieniły swoją przynależność państwową. Tak stało się
    właśnie w Kończycach.

    W gminie tej, wchodzącej w skład powiatu zabrzańskiego (Hindenburg),
    zamieszkiwało więcej Polaków niż Niemców. W przeprowadzonym plebiscycie również
    przeważały głosy oddane za Polską. III powstanie śląskie oraz wyznaczenie nowej
    granicy państwowej, władze samorządowe upamiętniły jedyną emisją pieniądza
    zastępczego w tej gminie z datą 1 marca 1922 roku. Cała seria bonów objęła trzy
    nominały: 50 fenigów, 1 i 2 marki. Awersy tych walorów są podobne. Dominuje na
    nich godło Kończyc. Określono tu też precyzyjnie okres ważności, do 1
    października 1923 r. Odróżnia więc je tyko zastosowana kolorystyka i nominał.

    Ciekawsze są rewersy. Zwłaszcza, że dominują na nich treści propagandowe. Na
    nominale 50 fenigów widzimy więc teren, gdzie ma biegnąć nowa granica
    państwowa, a obok polskiego żołnierza, który niebawem będzie jej strzec.
    Jeszcze dobitniej przedstawiono to na rewersie jednomarkówki, gdzie widzimy
    górnośląskiego robotnika wykuwającego polskiego orła, a w tle przemysłowy
    krajobraz regionu.

    Najwyższy nominał tej serii prezentuje z kolei prace związane z bezpośrednim
    wytyczeniem granicy. Ustanowienie jej na maleńkiej rzeczce Czarniawce, miało
    istotne znaczenie również dla sąsiedniego Zabrza. Spora część powiatu
    zabrzańskiego zmieniła wtedy swoją przynależność państwową. Sama gmina Zabrze,
    dopiero właśnie w 1922 roku uzyskała prawa miejskie, choć aspirowała do tego od
    wielu lat.

    Ważnym w przypadku notgeldów z Kończyc jest też postać ich projektanta –
    Stanisława Ligonia. Człowiek to wielce zasłużony dla sprawy polskości części
    Górnego Śląska. Walory te produkowano w mikołowskiej drukarni Karola Miarki,
    gdzie w pewnym okresie St. Ligoń pracował jako ilustrator (studiował malarstwo
    w Krakowie i Berlinie). Dziś na te pieniądze możemy patrzeć także jako na
    pamiątki po artyście i bardzo wszechstronnym działaczu kultury, z którego
    dorobku typowo malarskiego, nie pozostało do naszych czasów zbyt wiele.
  • broneknotgeld 18.10.03, 18:45
    Notgeldy GOPu.

    W związku z pewnym wzrostem zainteresowania tematem pieniądza zastępczego
    polskich zbieraczy, jak również osób pasjonujących się historią naszej „małej
    ojczyzny”, warto przedstawić na tych łamach notgeldy wydawane specjalnie dla
    potrzeb ludności GOP-u.

    Pieniądz ten jest o tyle ciekawy, że zapewniono mu pełny obieg na stosunkowo
    dużym obszarze, eliminując tym samym podstawową uciążliwość w posługiwaniu się
    banknotami zastępczymi. Oczywistym minusem był jednak i w tym przypadku typowy,
    krótki okres ważności.

    Jesienią 1918 roku Bank Rzeszy wręcz nakłaniał władze większych miast do emisji
    pieniądza zastępczego o stosunkowo wysokich nominałach. Wiązało się to z
    ówczesną sytuacją polityczną Niemiec (porażka na froncie, kapitulacja i
    rewolucyjne wrzenie), co miało niewątpliwy wpływ na wyraźnie odczuwany
    niedostatek państwowego pieniądza na rynku. W dużych miastach i ośrodkach
    przemysłowych sytuacja była szczególnie uciążliwa. Tak więc następujące miasta
    i powiaty: Bytom, Gliwice, Zabrze, Katowice, Królewska Huta (dzisiejszy
    Chorzów), Pszczyna, Rybnik i Tarnowskie Góry wydały wspólny pieniądz o
    nominałach 5, 10, 20 marek, na łączną kwotę 25 milionów marek. Taką wartość
    miało w każdym bądź razie zabezpieczenie tej emisji, choć prawdopodobnie samych
    banknotów puszczono w obieg na nieco większą sumę.

    Notgeldy te drukowano w Głogowie na papierze posiadającym znaki wodne, a
    dodatkowym zabezpieczeniem była okrągła, sucho tłoczona pieczęć z niemieckim
    orłem i biegnącym otokowo napisem „Oberschlesischer Industriebezirk”. Wszystkie
    były numerowane, przy czym nominał 5 marek istnieje w trzech odmianach
    związanych z oznaczeniem serii. Na pozostałych dwóch nominałach serii nie
    określono. Awersy walorów są podobne, z oznaczeniem wartości, suchą pieczęcią i
    spisem wystawców (emitentów). 5 i 10 marek jest w tonacji zielono-niebieskiej,
    a 20 marek w szaro-niebieskiej. Rewersy natomiast są odmienne i przedstawiają:

    5 marek - fragment kopalni

    10 marek – całą kopalnię

    20 marek – pracę w zakładzie metalurgicznym (huta „Królewska”)

    Nie podano daty emisji, lecz najprawdopodobniej wprowadzono je do obiegu z
    końcem listopada 1918 roku. Data ważności tych walorów jest identyczna:
    01.IV.1919 rok.

    Na tym jednak wspólna działalność emisyjna wymienionych miejscowości GOP-u się
    nie skończyła. Nieco później wydano bowiem notgeld o nominale 25 fenigów,
    bardzo przydatnym i usprawniającym obieg pieniądza na lokalnym rynku. W spisie
    wystawców tego niskonominałowego banknotu nie podano jednak już Pszczyny. Na
    terenie tego miasta i powiatu obiegały wtedy lokalne niskonominałowe bony, więc
    władze miejskie prawdopodobnie nie były zainteresowane współpracą w tym
    zakresie. Niestety, tym razem też nie podano daty emisji, a jedynie datę
    ważności: 30.IX.1919 rok. Sam walor, tak jak inne, produkowano w Głogowie na
    papierze za znakami wodnymi, oznaczając serię i numerację.

    Kolejnym, ostatnim już wprowadzonym do obiegu pieniądzem zastępczym, jest
    późniejsza wersja nominału 25 fenigów, o mniejszych wymiarach i szacie
    graficznej, lecz również z oznaczeniem serii i numeracją. Daty wydania
    tradycyjnie nie określono, a jedynie datę ważności: 31.XII.1919 rok.

    Planowano zresztą kolejne wydania banknotów o wyższych nominałach,
    zastępujących te które w kwietniu 1919 roku traciły ważność. Dowodem na to jest
    zachowany projekt waloru z datą ważności do 31.XII.1919 r. Możliwe, że
    zachowały się też odmienne projekty tego i innych nominałów. Do samej emisji
    jednak już nie doszło, prawdopodobnie z uwagi na opór władz zwierzchnich.

    Pieniądz tego typu nie był przecież pełnoprawnym środkiem płatniczym. Władze
    państwowe, jak też poszczególnych prowincji, popierały to przymuszone
    koniecznością, lecz równie często starały się też ograniczać to zjawisko.

    Skompletowanie dzisiaj wszystkich notgeldów GOP-u, choć nie ma ich wiele, nie
    jest sprawą łatwą. Co prawda nie są to jakieś unikaty, ale na naszym rynku
    kolekcjonerskim pozycje o wyższych nominałach spotyka się raczej rzadko.
    Łatwiej zdobyć już te o wartości 25 fenigów, z reguły jednak są w gorszych
    stanach zachowania. Warto jednak się tymi banknotami zainteresować, wszak są to
    ciekawe w sensie historycznym walory, mogące być ozdobą każdego zbioru
    notgeldów, obejmującego tereny ówczesnych prowincji niemieckich, leżących w
    granicach dzisiejszej Polski.

  • broneknotgeld 18.10.03, 18:48
    Notgeldy "Friedenshutte".

    W czasie I wojny światowej pieniądze zastępcze w postaci bonów pojawiły się
    również na terenie Nowego Bytomia, dzisiejszej dzielnicy Rudy Śląskiej.

    Oczywiście nie mogło tu być gminnych emisji samorządowych, bo teren ten
    stanowił wtedy integralną część miasta Bytom. Mieszkańcy mogli więc posługiwać
    się edycjami bytomskiego magistratu.

    Istniejąca tu jednak huta „Friedenshutte”, będąca największym zakładem
    przemysłowym w tym rejonie, dla potrzeb swojej licznej załogi wydawała w latach
    1916 - 1917 własne, niskonominałowe bony pieniężne. Tak więc dokładnie
    18.XII.1916 roku rozprowadzono wśród załogi pierwszą edycję walorów o
    nominałach 25 i 50 fenigów. Drukowano je jednostronnie na kolorowym papierze,
    określając od razu ich datę ważności do 31.I.1917 r. Każdy egzemplarz opatrzony
    był odręcznym podpisem osoby odpowiedzialnej za tę emisję. Pieniądze te
    przyjmowane były bez ograniczeń w kasie huty i w hutniczym domu towarowym gdzie
    pracownicy najczęściej zaopatrywali się w podstawowe produkty spożywcze. Jego
    nazwa „Huttenkaufhaus” po dzień dzisiejszy funkcjonuje w tradycji
    ustnej. „Kafaus” to teraz jednak nie tyko sam dobrze zachowany budynek domu
    towarowego, ale zarazem potoczna nazwa całego osiedla robotniczego.

    Pierwsza edycja hutniczych notgeldów nie zaspokoiła jednak potrzeb i już w
    styczniu 1917 roku przygotowano kolejną serię odcinków, które zastąpić miały
    walory tracące swoją ważność. Tym razem wyemitowano nominały 5, 10, 25, 50
    fenigów. Tradycyjnie wykonano je na kolorowym papierze z jednostronnymi
    nadrukami. Dokładnie sprecyzowano na nich datę emisji 24.I.1917 r. Właściwym
    emitentem była „Oberschlesische Eisenbahn – Bedarfs – Aktiengesellschaft”, gdyż
    huta już od 1871 roku wchodziła w skład tego koncernu, założonego przez
    hrabiego Karola Wolfganga Ballestrema. Pojawiły się też na tych notgeldach
    nazwiska Buscha i Niemeyera, czyli ówczesnych dyrektorów huty. Początkowo
    stosowano też odręczny podpis osoby nadzorującej edycję. Nie było to jednak
    zbyt wygodne. Zapewne też z uwagi na stosunkowo długi okres ważności (do
    30.VI.1917 r) i możliwość pojawienia się fałszerstw, zrezygnowano z podpisu
    zastępując go suchą pieczęcią koncernu „Oberbedarf”. Te lepiej już
    zabezpieczone odmiany bonów drukowano też na nieci innym papierze.

    Omawianymi notgeldami posługiwała się cała załoga huty i rodziny pracowników.
    Warto jednak nadmienić, że w czasie I wojny światowej, w dzisiejszej
    hucie „Pokój” pracowało też wiele jeńców wojennych. Dla potrzeb istniejącego
    przy hucie obozu jenieckiego dyrekcja zakładu emitowała specjalne bony
    jenieckie. Walory te nie były datowane, jednak można przypuszczać, że używano
    ich w okresie od 1915 do 1918 roku.

    Pieniądze zastępcze huty stanowią dziś ciekawą pamiątkę długoletniej historii
    tak znaczącego dla rozwoju górnośląskiego przemysłu przedsiębiorstwa.

  • broneknotgeld 18.10.03, 18:55
    Początek 1921 roku na Górnym Śląsku upływał pod znakiem ostrej walki
    propagandowej, związanej ze zbliżającym się terminem Plebiscytu (20.III.1921r),
    który miał zadecydować o przynależności państwowej tego terenu.

    Właśnie w tym czasie gmina Bielszowice wydała serię banknotów zastępczych o
    szczególnie ciekawych rewersach. Wyróżnia je przedstawienie mapki obszaru
    plebiscytowego od wschodu graniczącego z Polską, a od zachodu ze Śląskiem.
    Pomimo wydrukowania obok typowego dla tego okresu wierszyka o proniemieckiej
    wymowie, nie zdecydowano się na mapce umieścić nazwy Niemiec, co byłoby czymś
    oczywistym. Przecież głosować można było tylko za Polską lub Niemcami.
    Pominięcie nazwy państwa było jednak zamierzone, choć aby to zrozumieć trzeba
    cofnąć się nieco w czasie.

    Po przegranej I wojnie światowej Niemcy, w myśl początkowych ustaleń traktatu
    pokojowego, miały stracić cały Górny Śląsk na rzecz Polski. Szybko jednak od
    tego odstąpiono, decydując się na przeprowadzenie plebiscytu na tym terenie.
    Niepewny los państwowości tego obszaru wymuszał niejako na Polsce i Niemczech
    kroki które miały skłaniać miejscową ludność do opowiedzenia się za jedną z
    tych opcji państwowych.

    Trzecia droga też początkowo wydawała się dość prawdopodobna, a było nią
    powstanie niezależnego państwa Górny Śląsk w postaci republiki której
    suwerenność gwarantowałyby państwa sąsiednie. Hasło „Górny Śląsk dla
    Górnoślązaków” było wtedy bardzo nośne i przyczyniło się do szybkiego wzrostu
    znaczenia Związku Górnoślązaków jako organizacji wręcz masowej. Ideę
    niezależnej państwowości poparła też najważniejsza siła polityczna na tym
    terenie, czyli katolicka partia Centrum. Podobnie część potentatów
    przemysłowych w takim rozwiązaniu widziało sposobność uniknięcia kosztów
    ogromnych reparacji wojennych, które Niemcy miały ponieść

    Aby zneutralizować wpływy propolskie i tendencje separatystyczne pierwszy
    znaczący ruch zrobiły Niemcy powołując do życia, ustawą sejmu pruskiego z
    14.X.1919 r, prowincję Górny Śląsk w miejsce dotychczasowej rejencji opolskiej.

    Dało to znaczący impuls do opracowania polskiej ustawy o autonomii przyszłego
    województwa śląskiego. Ostatecznie uchwalono to dopiero 14.VII.1920r niejako
    pod wrażeniem niekorzystnych dla strony polskiej wyników plebiscytowych na
    Mazurach.

    Ostatnie posunięcie prawodawcze o dużym oddźwięku propagandowym jednak również
    należało do Niemiec. Była to ustawa o Górnym Śląsku, uchwalona przez Reichstag
    27.XI.1920 roku i wpisana do konstytucji weimarskiej. Ustawa ta zobowiązywała
    władze Niemiec, po przejęciu terenu plebiscytowego, do zorganizowania w
    prowincji górnośląskiej referendum w sprawie podniesienia jej rangi do statusu
    kraju związkowego.

    Szansa na pełne uniezależnienie się od Prus jako odrębnego kraju, przyciągnęła
    tym razem partię Centrum i wielu działaczy związanych z ruchami ślązakowskimi,
    z których najzagorzalsi widzieli w tym kolejny krok na drodze do ustanowienia
    odrębnej państwowości.

    Tak więc mapka na bielszowickim notgeldzie miała pewien podtekst. Służyć miała
    nakłonieniu ludności o „opcji śląskiej” do głosowania za Niemcami. Poczynania
    tego typu były dość skuteczne, gdyż zaowocowały korzystnym dla strony
    niemieckiej rozstrzygnięciem plebiscytowym. Dopiero III powstanie śląskie
    okazało się zwycięskie dla strony polskiej, a późniejsze rozgraniczenie
    spornych terenów ogromnie osłabiło prowincję Górny Śląsk. I choć referendum w
    sprawie podniesienia prowincji do rangi kraju ostatecznie przeprowadzono
    3.XI.1922 r, to jednak w zmienionej już sytuacji nie mogło przynieść
    zakładanego wcześniej efektu.

    Górny Śląsk został więc przedzielony granicą państwową. Z jednej strony było
    polskie autonomiczne województwo śląskie, którego dzieje są dzisiaj szeroko
    popularyzowane i doceniane, a z drugiej mamy prowincję pruską o nazwie tożsamej
    z całym regionem, której historii w obecnej dobie też nie należy pomijać, choć
    związana jest ściśle z międzywojennymi dziejami państwowości niemieckiej.
    Przykładem pewnej nieznajomości losów tej prowincji może być sprawa jej
    stolicy. Dzisiejsi regionaliści wskazują tu prawie wyłącznie na Opole, które
    było siedzibą nadprezydenta i jego urzędu, czyli reprezentanta władzy krajowej
    (Prus) w terenie. Tymczasem sejmik prowincjonalny, jego wydział i starosta
    krajowy urzędowali w Raciborzu, a z kolei władze skarbowe umiejscowiono w
    Nysie. Również sam Wrocław, będący przed 1919 rokiem stolicą całej prowincji
    śląskiej, z dużymi oporami i bardzo wolno wyzbywał się swych uprawnień na
    terenie, który w myśl ustawy miał mu już nie podlegać.

    Historia naszej ziemi jest więc dość skomplikowana, ale przecież niezwykle
    ciekawa i warto ją zgłębiać, zwłaszcza że można już to robić bez
    narodowościowych uprzedzeń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka