mamalal-ka napisała:
> musi w końcu jeszcze wrócić w te swoje góry...
> a wiadomo grudzień... zanim przebije się przez zaspy śnieżne...
Smiej sie, smiej. Zitse tez zasypie
A dwa lata temu wyprawa na rewie faktycznie obfitowala w przygody.
Piatek o swicie stawiam sie na stacji z widokiem na Meteory,
przebrnawszy wczesniej przez Katare skapana w sniegu (a jakze!) a tu
niespodzianka nr 1: jest pociag-nie ma biletow! Pociag wylacznie z
miejscowkami, konduktor nieprzejednany. Powrot do domu.
Sobota rano stawiamy sie na stacji z zakupionymi zawczasu biletami a
tu niespodzianka nr 2: sa bilety-pociag nie pojedzie. Bedzie strajk.
Happy end byl i na rewie zdazylysmy ale weeekend w Atenach sie
skrocil towarzysko.