Gdzie letnie ubrania zimą w Polsce? Pewnie zależy do wielu
okoliczności, w tym powierzchni zajmowanej chatki, przyzwyczajeń,
nawyków... nie wiem co tam jeszcze.
U mnie z uwagi na niewielką powierzchnię chatki letnie szmaty
wędrują (już wywędrowały) do dwóch sporych (oj sporych) walizek i
wynoszone są do mamy, która to mieszka jakieś 200 metrów ode mnie,
chatkę ma większą a nadto ma duży balkon (obudowany) plus loggię
(obudowaną) stąd walizki mają gdzie zimować a mama w zimę w
fotelikach na balkonie nie urzęduje raczej.
Ja mam święty spokój: szmaty już poprane (niepoprasowane weweos)
poszły do mamy. Kiedy nastaje sezon szmaty wracają, przepiera się je
celem odświeżenia i jest całkiem dobrze. W walizki pakuje się
natomiast ciepłe ciuchy, takie znacznie rzadziej używane, które się
brutalnie u mamy luzem zostawia he he na czas wyjazdu (no bo walizka
potrzebna przecież!). Efekt taki, że mam więcej miejsca w zimę, bo w
zimę nie mam zupełnie letnich szmat w domu a ponieważ pogoda u nas
latem niestabilna - latem ciepłe szmaty też muszę mieć i upycham
cholercia po kątach w szafkach wkurzając się okropniście.
A, ja oczywiście nie mogę powiedzieć, że nie lubię Grecji, ale
proszę nie brać mojego stanowiska pod uwagę bo co prawda Grecja to
moja miłość, pasja i namiętność, ale ja tylko czasami Polka w Grecji
stąd dla mnie to nie jest codzienne życie a zwyczajnie wakacyjny
raj
Pozdrawiam z Warszawy, gdzie cały dzień dzika zamieć (przypominam,
że to śnieg z deszczem plus wichura plus 1 stopień...), strasznie
ciekawa tego robaczka
B.