U mnie w biurze - pod kontrolą. Od wczoraj jedynie moja asystentka
siedzi w domu: jakieś przedzapalanie krtani czy licho wie co, ale
odmówiła przemawiania do nas he he...
Została w domu coby ścierwa nie sprzedać na wszelki wyapdek - ja nie
mogę sobie na pół dnia nieobecności w grundiu pozwolić...
.. ale się boję tego co mam ogarnąć ... naprawdę..
A, i klienci też jakoś w miarę - nei ma jakichś zakatarzonych itp a
tłumy się przewalają - to prawda.
W domu u mnie OK - trzy dorosłe łby plus pies w najlepszej jak dotąd
kondycji.
Ostatnio ciut się szwędałam po sklepach natomiast i zauważyłam, że
ludzie kaszlą, ba, całkiem sporo ludzi kaszle. Najbardziej dobija
mnie to, że nie zasłaniają pysków kaszląc.. U Was też tak jest?
Wczoraj znowu z jakąś się nieomal zderzyłam w sklepe i ta mi prosto
w mój pysk ... No nie no: załamka totalna