Wiadomo powszechnie, ze Grecy sa goscinni, otwarci, z sercem na dloni, za jedno kalimera z ust obcego gotowi ugoscic cala familie ale jednoczesnie zasciankowosc, ksenofobia wychodzi z sandalkow.
W okresie swiateczno-noworocznym z racji roboty poznajemy wiele osob, z czescia sie poznajemy blizej, nawet zaprzyjazniamy ale tez wiele osob przyjezdza od lat kilku/nastu co rok i czasem nawet wchodzi do rodziny
Niektorych z nich znam jeszcze z czasow panienskich (moich i ich), bezdzietnych (moich i ich) etc etc
No i przyjechala po raz kolejny sympatyczna rodzinka ze stolycy (greckiej stolycy). Znamy sie od kilkunastu lat, dzieci im podrosly, zabieraja na ferie swoich chlopakow, dziewczyny etc Rodzinka zasadniczo 2+3, bardzo nowoczesna, towarzyska, otwarta, przebojowa, zawsze cos ciekawego im sie przydarza, dzieci co rusz w jakis reklamach, filmikach wystepuja, brali udzial w Milionerach i innych show tv. Slowem- nie nudza sie a my z nimi.
Pewnego wieczoru siedzimy przy kominku i matka opowiada o swoim najmlodszym synu, dwudziestolatku i jego najnowszej dziewczynie. Chlopak jest nietuzinkowy, artysta, dziewczyna tez utalentowana, ladna, mila. Zaczela u nich bywac czesciej az sie wydalo, ze mimo miedzynarodowego imienia jest...Albanka. Urodzila sie w Grecji, tu wychowala, studiuje etc ALE.
Szok nr 1- klasyka.
Ale nic, relacja sie rozwija, rodzice otwarci, jakos sie przegryzaja z potencjalna sytuacja rodzinna. Do czasu kiedy okazuje sie, ze podczas gdy panna praktycznie u nich pomieszkuje to ich rodzony wypieszczony synek nie bywa wcale w domu dziewczyny bo............... jej rodzice sobie nie zycza zeby ich dziecko bylo z Grekiem!
Szok nr 2.
I clue teraz bedzie. Sympatyczna pani matka zaaferowana opowiada nam, gestykuluje.
Bo wyobrazacie sobie co to sie porobilo?
Wyobrazamy.
Zeby Grek im nie odpowiadal?
Nie moze byc.
Nie dosc, ze zyja w obcym kraju to jeszcze wydziwiaja. Rozumiecie?
Rozumiemy, rozumiemy bo kseni jestesmy. Konkretnie ja.
Konsternacja.
A Ty to co innego.
I nastala najglosniejsza i najdluzsza cisza tego wieczoru.
Jasne, bo ja z Polski a nie Albanii i jeszcze otwarcie przyznaje, ze Grecja nie byla szczytem moich marzen a ze tu mieszkam to tak wyszlo akurat. I niekoniecznie szczytem marzen kazdej obcej rodzicielki jest posiadanie ziecia Greka.
A ona sobie zapomniala po kilkunastu latach znajomosci, ze ja jestem nietutejsza przeciez.
To sie Panie powyrabialo na tym swiecie

)))))))))