Dodaj do ulubionych

Takie sobie refleksje w tematach różnych

20.01.14, 01:06
Pomyślałam sobie, że chciałabym właśnie coś napisać ot tak po prostu i nie mam /nie wiem gdzie..
Może taki wątek miałby zatem rację bytu?
Spróbujemy?
Obserwuj wątek
    • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 20.01.14, 01:12
      Przeglądałyście ją kiedyś? Czytałyście?
      Właśnie zrobiłam to po raz pierwszy i ciężko jestem zdziwiona, że tyle osób na liście a aktywnych garstka ale tego się pewnie nie zmieni - zresztą nie o tym chciałam!

      Chciałam o tym jak po wielu czasem latach odbieramy to co kiedyś zostało napisane przez osoby, które znamy do dziś. Szkoda oczywiście, że niektóre z Was napisały tylko króciutko: imię, jedno dziecko, miasto, mąż - i już, ale niektóre się rozpisały szerzej i nad tym się zatrzymałam dłużej.
      Któraś (celowo nie piszę która) napisała, że dzieci brak ale pracuje nad tym - aż się uśmiechnęłam wiedząc dziś, jaki jest efekt tej "pracy".
      Jednej z Was przyznaję wirtualną własną nagrodę - za wskazanie, iż kocha Grecję za (m.in.) najseksowniejszy język!
      Poległam po prostu!!!

      Poczytajcie sobie tak porównawczo właśnie kiedy się da - fantastyczna lekturasmile

              • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 26.01.14, 11:53
                mamalal-ka napisała:


                > hahaha bebiaczku ja nie wiem czy to wypada ...ale rzeczywiście mój grek ma najs
                > eksowniejszy język o którym całe życie marzyłam wink hahahahahaha

                Ja piórkuję!!!
                Żeby w moim wieku tak niewłaściwie zrozumieć wypowiedź...wow!!!
                Idę się obwiesić jak nic!
                ,,, i muszę zacząć przyglądać się.. językom!

                Póki co ozorki [wołowe] podjadam... - też mogą być seksowne???

                  • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 26.01.14, 13:29
                    morita11 napisała:

                    > Beb mnie bys tymi wolowymi WSZYSTKO obrzydzila wink

                    Jak to: czyżbyś należała do tej grupy, która nie jada ozorków?
                    Ani w postaci ciepłej tj w sosie chrzanowym ani zimnej np. w galarecie????
                    A salcesoniku ozorkowego też nie?????

                    Bosz... widzisz i nie grzmisz!
                    Wypisz-wymaluj moja asystentka w pracy... echhhh!


                    www.google.pl/search?q=ozork+iw+galarecie&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=fv_kUvTQFoq04AS60YHQDQ&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1366&bih=613
                              • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 26.01.14, 20:14
                                izka7790 napisała:

                                > To ja też dopisuję się do klubu, nie spożywających podrobów, flaczków, ozorków,
                                > salcesonu, ani niczego co na mnie patrzy. Przygotować mogę, jeść niekoniecznie
                                > wink

                                Niechże tu Lalka przyjedzie, bo czuję się bardzo osamotniona!!!!!
                                Toż Ona kokoreci zajada - same przyrządzałyśmy, tj pomagałyśmy w przygotowaniach!!
                                Zajada na pewno, magericę też!
                                Lalka, na pomoc... help!!!
                                Czuje się jak odmieniec a o takich cymesikach tu mowa sad



                                > A oliwki uwielbiam...
                                >
                                >
                                • mamalal-ka Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 27.01.14, 17:36
                                  jestem jestem razem z moimi podrobami ! Uwielbiam wszystkie ! ...a ozora jak dorwe w markecie , a rzadko bywa, to tak przyrządzam, że chłopom się uszy trzęsą bo nie wiedzą co wcinają ! Hahahaha ! Kokoretsi to nasza specjalność ...rzeczywiście swego czasu robiło się samemu...teraz idziemy na łatwiznę i kupujemy gotowca ! Pasho ! Nadchodź !
                                  • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 27.01.14, 21:26
                                    No brawo!!! Wiedziałam, że chociaż jedna... ecchhh!!

                                    A tak naprawdę to podpytam czy Wyście jadły np ozorki w sosie chrzanowym albo w galarecie?
                                    Pytam, bo znam dziewczynę, która odwraca głowę jak ja zajadam i twierdzi, że nie cierpi, nie znosi ale... w życiu nie zjadła, nie spróbowała nawet. Na czym zatem opiera to, że nie znosi?

                                    Kiedyś słyszałam (sto lat temu) bardzo mądrą rzecz: wtedy możesz powiedzieć, że ci coś nie smakuje jak trzy razy próbowałeś jeść i rzeczywiście nadal tak uważasz.

                                    Mówiłam Wam o krewetkach i mojej mamie:
                                    mama nie lubi krewetek - ale w życiu ich nie próbowała...
                                    Ja natomiast robię świetny makaron z krewetkami w sosie śmietanowo-pomidorowym i czasem tak jest, że za dużo mi się zrobi. Oczywiście najpierw wyciągam wszystkie krewetki i zjadam - bo krewetek nie wyrzucę. Makaron w sosie zostawiam bo może zjem następnego dnia.
                                    I tego następnego dnia kiedyś przyszła moja mama, prosto z miasta, głodna - zapytałam czy zje makaron w sosie śmietanowo-pomidorowym. Była chętna, podgrzałam, jadła, że ho ho..
                                    I tak już jedząc wolniej , zaspokoiwszy pierwszy głód, mówi do mnie, że mam jej dać przepis bo to doskonałe danie a w ogóle to jak to się robi... No tom zaczęła... Qrka, jak powiedziałam o krewetkach - odstawiła talerz i koniec! Już wielkie be! sad

                                    No to jak to z tymi ozorkami u Was jest: ot tak jak u mojej mamy z krewetkami itp owocami morza (poza typowymi rybami: dorsz, makrela, ze dwie jeszcze + śledź) czy też rzeczywiście z własnych doświadczeń?
                                    • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 27.01.14, 22:50
                                      Jeszcze taka opowiastka z cyklu: nie lubimy czy mówimy, że nie lubimy smile

                                      Działo się ze 30 albo i więcej lat temu, byłam z bratem i jego ówczesną dziewczyną na wakacjach w Mielnie nad Bałtykiem. Tego dnia zwiedzaliśmy Koszalin i w końcu poczuliśmy się głodni. Znaleźliśmy bar z nazwy "mleczny", oni zasiedli przy stoliku a ja do kasy: o tej godzinie były już kompletne resztki.. Z mięsa - tylko kotlety mielone bara nie.
                                      Wiedziałam, że Kasia baraniny nie lubi ale pomyślałam, że wyboru nie ma, głodni jesteśmy a to mielone to może zje....
                                      Kupiłam te kotlety z ziemniakami i jakąś surówką.
                                      Zajadamy wszyscy ze smakiem i już na sam koniec ja - wydra pospolita mówię do Kaski:
                                      - Smakuje ci?
                                      - Pewnie! Smaczne i dobrze, że na nas czekały - słyszę.
                                      - A przecież to kotlety mielone z barana - ja z kompletną szczerością.

                                      I co ta Kaśka zrobiła?
                                      Ostatni kęs, który miała w pysku wyjęła, położyła na talerz a do mnie:
                                      - Przecież wiesz, że ja nie lubię baraniny!
                                      smile
                                      • izka7790 Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 28.01.14, 17:11
                                        To ja Ci Beatko odpowiem tak:
                                        nie wzbraniam się przed nowościami pod warunkiem, że na mnie dosłownie nie patrzą wink

                                        Ozorka jadłam do czasu, aż mając lat 13, na tzw. zimowisku, siedzące przy wspólnym stole dzieci, obrzydziły mi go kompletnie i na wieki.
                                        Podobnie było z rosołem, który u mnie w domu, gotowany jest często, a to za sprawą mojego ślubnego, dla którego tydzień bez rosołu, to tydzień stracony.
                                        Jednak wracając do tematu... otóż pewnego dnia, za sprawą jakiejś Pani redaktor, która opisywała rosół i przelała w artykuł, własną niechęć do tego dania, ja również przestałam go jeść. Mam bowiem spaczoną wyobraźnię, która w momencie próby zjedzenia, niewinnej przecież zupy, podsuwała mi określenia, którymi owa Pani ją scharakteryzowała.

                                        W temacie wątróbki. Era jedzenia wątróbki odeszła wraz z moim dziadkiem. Nikt bowiem nie potrafił jej przyrządzić tak jak on.

                                        Inny przykład niechęci do konkretnego jedzenia.
                                        Moja średnia córka została wegetarianką, dzięki obchodom greckiej Wielkanocy. O ile bowiem wcześniej mięso jadała, to następnie zrezygnowała najpierw z baranka, a później także z pozostałych rodzajów mięsa. Twierdzi bowiem, że widzi oczami wyobraźni te biedne zwierzątka.
                                        Nic dziwnego. We wsi w której poprzednio mieszkaliśmy, przed Wielkanocną, krew lała się po drogach, a meczenie zarzynanych owieczek niosło daleko...

                                        --
                                        Kulinarne Wariacje

                                        Wyspa Rodos
                                        • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 29.01.14, 01:11
                                          Iza, ale nie jeść z jakiegoś powodu a nie lubić (w sensie: nie smakuje mi) to dwie kompletnie różne rzeczy.
                                          I twierdzić, że się nie lubi kiedy się nie próbowało nawet - to takie lekko niezrozumiałe dla mnie.

                                          Młodą Twą rozumiem - na stare lata wrażliwość na krzywdę zwierzęcą mocno mi wzrosła a ja mimo, że wychowana w mieście życie na wsi znałam nieźle. Mieliśmy działke na wsi i w wakacje od najmłodszych lat uczestniczyłam we wszystkich wiejskich rytuałach typu świniobicie i takie tam...
                                          Dziś już bym kompletnie nie mogła, dziś uważam, że to było okrutne, okropne ale... nadal się to tak tam odbywa i to jest rzecz naturalna sad Dziś jak widzę u sąsiadki na działce pieniek na podwórku i wiem, że czasem kładzie tam kurę - to mi się robi tak, że lepiej nie mówić.

                                          A i pamiętam jak na Mykonos w 2003 roku p oraz pierwszy widziałam żywą ośmiornicę obijaną o skały... Obiecałam sobie, że w życiu już ośmiornicy nie zjem bo cierpienie tego zwierza musi być okropne... Tylko do końca tamtych wakacji nie jadłam, bo istotnie bardzo to przeżyłam - potem mi przeszło bo wyszłam z założenia, że świata ośmiornic i ich samych od cierpienia nie uratuję i tak.
                                          • izka7790 Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 30.01.14, 12:03
                                            bebiak napisała:

                                            > Iza, ale nie jeść z jakiegoś powodu a nie lubić (w sensie: nie smakuje mi) to d
                                            > wie kompletnie różne rzeczy.
                                            > I twierdzić, że się nie lubi kiedy się nie próbowało nawet - to takie lekko nie
                                            > zrozumiałe dla mnie.
                                            >

                                            A dla mnie to jedno i to samo. Jeżeli psychicznie mnie od czegoś odrzuca, to tego nie próbuję i twierdzę, że nie lubię. Nie lubię nie zawsze znaczy "nie smakuje mi"




                                            --
                                            Kulinarne Wariacje

                                            Wyspa Rodos
                                • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 29.01.14, 01:14
                                  morita11 napisała:

                                  > magerice to ja tez jem.

                                  Magericę wielbię i ubolewam, że tak rzadko jadam (a naszych koleżanek z Metsova i z Koryntu, u którzy jadałam z okazji jednej czy drugiej Paschy wow... cymesik!!!)

                                  > Watrobka czasami zgrzesze tongue_out

                                  Wątróbki jako dziecko nie lubiłam - wszystko inne z podrobów tak ale nie wątróbkę... No ,tak jakoś smile Nauczyłam się jej jeść jako dorosła przecież już w Grecji he he - i już mi uwielbienie zostałosmile
                                  • bachula_gr Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 29.01.14, 08:36
                                    bebiak napisała:
                                    > Magericę wielbię i ubolewam, że tak rzadko jadam (a naszych koleżanek z Metsova
                                    > i z Koryntu, u którzy jadałam z okazji jednej czy drugiej Paschy wow... cymes
                                    > ik!!!)

                                    Moja tesciowa wczoraj zrobila sobie (i innym, ktorzy jedza wink mageritse o stwierdzila, ze skoro Zima dopiero sie zaczyna to do Paschy daleko. Pewnie cos tam zostalo....podeslac?
                                    • bebiak Re: Takie sobie refleksje w temacie naszej listy 29.01.14, 10:44
                                      bachula_gr napisała:

                                      > Moja tesciowa wczoraj zrobila sobie (i innym, ktorzy jedza wink mageritse o stwi
                                      > erdzila, ze skoro Zima dopiero sie zaczyna to do Paschy daleko. Pewnie cos tam
                                      > zostalo....podeslac?

                                      Ohhh, dlaczego Twoja teściowa nie mieszka przy Rondzie Daszyńskiego w Warszawie????
                                      <rozmarzyla sie patrzac tesknym wzrokiem z Wiezy na toz nieodlegle rondo>

                                      No dobra: podsyłaj !!!
    • rene1231 Re: Takie sobie refleksje w tematach różnych 28.01.14, 23:39
      Ajajajajaj.....Ozorki,toż to pychota...Ludzie -kobiety co Wy tu piszecie?????U mnie familia sie nimi zajada...mniammmmm.Sosik robie,salcesonik robie.Jak tego można nie jeść? Lubie żołądki drobiowe,serduszka w sosie koperkowym.Dzisiaj na obiad miałam zrobione na zamówienie mojej rodzinki serca wieprzowe w ciemnym sosie i do tego dla M i młodej była kasza jęczmienna,mój tato z kaszą gryczaną jadł,a ja z ziemniaczkami.Tak jest zawsze big_grin Troche roboty jest ,ale przynajmniej nikt głodny nie chodzi.
      Czego jak czego ale flaków kupnych takich gotowych nie rusze,zawsze kupuje całe kołduny ,podczas gotowania zasmradzam całą chałupe,ale też warto .Smród wyleci ,a flaczki własnej roboty są zajeb....ste.
      ps.
      Oliwki uwielbiam ,mam FB big_grin
    • goska52 Re: Takie sobie refleksje w tematach różnych 30.01.14, 10:58
      i jeszcze taka refleksja.
      Latek mam sporo, ale ciągle uczę się nowych smaków. Gdzieś od 10 lat jem oliwki i wożę zawsze z wakacji parę kilo marszczonych. Owoce morza to też przysmak ostatnich lat. Wszystko dzięki Grecji.
      Też uważam że trzeba skosztować, w końcu nie ma przymusu wszystko lubić. Trochę szkoda mi tych którym bariera psychiczna nie pozwala posmakować niektórych produktów.
      Moja 92 letnie teściowa uważa że do różnych smaków należy dojrzeć. Nie bardzo rozumie co takiego jest w oliwkach, że niektórzy się nimi zachwycają, ale twierdzi że wszystko przed nią.

      pozdrowienia

      Gośka
      • bebiak Re: Takie sobie refleksje w tematach różnych 30.01.14, 13:27
        Jest rzeczywiście coś w tym, że my tak mało otwarci jesteśmy na te nowe smaki. Znam takiego (Greka zresztą), który wg mnie jest jakiś prawie, że ułomny pod tym względem. Basia zresztą kiedyś też wspominała o jakiejś wycieczce Greków do Belgii czy gdzieś bodaj gdzie tak szukali knajpki na lunch , tak szukali, że w końcu w ... greckiej zasiedlismile
        Jasne, że to nie jest tak, że wszystkie musi smakować ale próbować trzeba,, trzeba.

        Pamiętam jak bardzo fety nie lubiłam, więcej, w czasie pierwszego pobytu w Grecji wprost jej nienawidziłam i wszędzie ją wywęszyłam... Sorry, ale miałam takie skojarzenia z wymiocinami, że się nie dało, no nie dało..Raz się skłóciłam z Greczynką, u której mieszkałam o beszamel: byłam tak przewrażliwiona na punkcie fety, że choć zapewniała, że nie dała fety do beszamelu - ja i tak w nim fetę czułam....
    • bebiak Refleksje popowrotowe wrześniowe 2014 :) 20.09.14, 01:19
      A tak mnie naszło właśnie dziś i teraz...
      Wróciłam wczoraj od Was, wczoraj rano i muszę przyznać, że było mi u Was bardzo dobrze, nadzwyczajnie dobrze smile
      Takie tam kolejne leniwe wakacje na Cykladach i w Atenach (od kilku lat lenię się jak licho - nazywam to spijaniem śmietanki albo za koleżanką: komfortem niezwiedzania), niby nic nadzwyczajnego a jednak bardzo pięknie, bardzo serdecznie i tak jakoś... dobrze po prostu smile

      I tak będąc tam zastanawiałam się któregoś dnia co mnie tu do kraju ciągnie i umyśliłam, że ..... mój ogródek balkonowy - tak, to prawda smile Nawet nie dziecko a własnie ogródek! Hmmm, może to durne ?
      Dziecko nie bo jest kompletnie przecież dorosłe i z własnym już od dawna życiem, a że kontaktujemy się codziennie via komórka (czasem ale rzadko internet) to nawet tego braku nie odczuwam. Ale ogródek - tak: pierwsze kroki wchodząc do chatki tu kieruję do ogródka smile

      Wam zazdroszczę pogody: tu mi zimno, już mi zimno choć i tak dobrze, że i wczoraj i dziś jest słonecznie.
      Zazdroszczę Wam pogody ale w ramach życia codziennego wolę tę tutejszą: upał jest uciążliwy w życiu codziennym. Na wakacjach to piękne ale szwędam się po cieniach, bez pośpiechu, przesiaduję w kafeteriach, w morzu a w życiu codziennym?
      Trudno w taki upał żyć sad

      I bardzo istotna kwestia:
      cieszę się, że udało się wyściskać kilka z Was.... Piątkę chyba.... Tak, piątkę.
      Rzadko Was w sumie widuję: niektóre co prawda co mniej więcej kwartał ale przecież niektóre raz na rok a inne .... sad
      I chcę, żebyście wiedziały, że zawsze, nawet z najkrótszego spotkania tak bardzo się cieszę, że aż czuję się onieśmielona choć to pewnie do mnie niepodobne smile

    • bebiak Na laiki / na bazarkach tu i tam.... Smutno tak! 27.09.14, 18:13
      Znowu mnie tak dzisiaj naszło...
      Jak wiecie nader chętnie kiedy tylko mogę od lat chadzam w Atenach na laiki: zabieram aparat i fotografuję gruszki, truskawki, brzoskwinie ...
      Fotografuję ziemniaki, jeśli są ładnie poukładane (a Grecy potrafią sie bawić, oj potrafią), marchewki, ogórki, cebulę...
      Najczęściej oczywiście to czego nie mam tu w nadmiarze: melony, granaty, oliwki, liście winogron...
      No i ryby, ośmiornice, inne takie smile
      Grecy się uśmiechają, zezwalają oczywiście, czasem pozują z na przykład rozciągniętą ośmiornicą choć wiedzą (chyba), że nigdy tych zdjęć nie obejrzą, wdają się w rozmowę choć mój grecki na zbyt wiele nie pozwala ale daję radę ... smile O, jak w ty mroku zapomniałam jak powiedzieć, że byłam 14 dni na Cykladach - powiedziałam, że byłam 12 dni i dwa smile Zrozumieli!
      Wielbię chodzić na laiki, wielbię ich atmosferę, to przekrzykiwanie się: tylko u tego wszystko jest piękne, świeże, a jakie tanie!
      "Ola ena jewro!" *) - słyszałam częstawo dwa tygodnie temu na laiki na Ambelokoipi w Atenach smile
      Albo taka scenka z tegorocznych wrześniowych laiki dwa tygodnie temu: fotografowałam ryby.. Egzotyka dla mnie smile I starszy Grek:
      - Czemu nie chcesz kupić gawros? [takie małe rybki]
      - A co ja z tym zrobię? Ja turystką jestem smile
      - Turystką? To dlaczego nie idziesz na Akropol, do muzeów, na plażę do Porto Rafti? Tam turyści chodzą!
      - Bo na laiki jest tak pięknie!!! - odpowiadam i wszyscy się uśmiechają, jest miło, serdecznie, radośnie ...

      Dziś u nas poszłam na bazarek. Wzięłam aparat bo ładny jesienny dzień i pomyślałam ,ze jak co roku sfotografuje jesień na bazarku, bo orzechy, pigwy, słoneczniki, dynie, kwoty typu astry....
      "Dlaczego pani robi zdjęcia?", "Proszę schować ten aparat" - rzucane w moją stronę takim tonem, ze rzeczywiście schowałam... Dodam dla porządku, że nie chciałam fotografować ludzi tylko owoce, warzywa... Zrobiło mi się tak smutno, tak przykro choć przecież doświadczyłam tego nie pierwszy raz ... Rok czy dwa lata temu chciałam dla Was pigwy sfotografować. Na dany mi zakaz próbowałam tłumaczyć, że Wy daleko, że tęsknicie za takim naszym codziennym życiem, że chętnie takie zdjęcia z bazarków oglądacie...
      - Wszystko jest w internecie, mogą sobie tam oglądać - usłyszałam...

      Czy ktoś mi umie wytłumaczyć dlaczego w Grecji jest tak a u nas tak?
      Czy ktoś wie skąd się taka różnica bierze?

      *) - wszystko po jedno eurosmile
      • mamalal-ka Re: Na laiki / na bazarkach tu i tam.... Smutno t 30.09.14, 23:00
        bebiak napisała:
        > Czy ktoś mi umie wytłumaczyć dlaczego w Grecji jest tak a u nas tak?
        > Czy ktoś wie skąd się taka różnica bierze?

        hmmm odpowiedź chyba jest bardzo prosta jak nie banalna wink
        ...bo my polski naród to taki sztywny troszkuuu jesteśmy wink a grek południowiec słońce non stop przygrzewa mózgownice to im się trochę poluzowało! Kompleksów brak! Co widać po stylu ubierania i zachowania...uśmiech od rana dookoła głowy i elliniko ze szklaneczką wody na ochłodę są lekarstwem na każde nieszczęście, nie do pobicia ! A Polak, musi sobie pomarudzić, postękać jak to mu źle, jaki to on brzydki i nieszczęśliwy ! Nic dziwnego, że nie da sobie zdjęcia zrobić! A nie daj Boże brzydko albo grubo wyjdzie !!! Albo ogórek będzie zakrzywiony nie w tę stronę a truskawka za mało purpurowa !
        Ot takie tam moje przemyśliwania... ale kocham jednych i drugich jednakowo "POLAKI I GREKI" dwa bratanki itp...
    • bebiak Dzień 1 listopada w Polsce 02.11.14, 00:33
      Dobrze wiecie, że to dzień dla nas szczególny: tego dnia odwiedzamy groby bliskich, znajomych, zasłużonych... Spacerując po rozlicznych cmentarzach zatrzymujemy się przy grobach bohaterów ale i takich grobach zapomnianych, gdzie zapalamy świeczkę , bo podobno tego dnia żaden grób nie może pozostać nieodwiedzony...
      Groby osób znanych, osób publicznych tego dnia odwiedzamy tłumnie: toną w ogniu zapalanych lampek.
      Niektóre obrazki wpadają przypadkowo, niezapraszane przecież, w oczy drążąc duszę i już nigdy nie zostaną zapomniane...
      Tak jak i mnie zdarzyło się dziś na cmentarzu na Bródnie.. przypadkowo.. przechodziłam... : tonący w zabawkach i lampkach grób dziewczynki: patrząca z dużego zdjęcia roześmiana Hania, bez włosków, z zarzuconą na główkę chusteczką, odeszła w lipcu tego roku mając tylko 6 lat.... I tak sobie pomyślałam: dla iluż ludzi ten rok okazał się być tragiczny? Ale i o tym, dlaczego narzekamy na zimno, korki, wrednych sąsiadów widząc tyle tragedii wokół nas, które na nasze szczęście nas omijają...

      Przeglądając jak co roku i w Gazecie i w internecie zestawienie osób, które od poprzedniego 1 listopada od nas odeszły - znowu, jak co roku, myślę , jak bardzo ubożeje nam świat kultury...

      Pospacerowałam, pozapalałam lampki, podumałam.....
      Jest taki w Polsce właśnie dzień ....

      wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/oto-osoby-ktore-pozegnalismy-w-minionym-roku/srw3l

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka