Zgadzam się z tym, żeby nikomu nie życzyć źle. Myślę, że to się tak wymknęło niechcąco… bez przemyślenia.
Po podjęciu leczenia mam tak pozytywne emocje, że nawet kleszczom życzę, aby sobie żyły długo i szczęśliwie… byle z daleka ode mnie i moich najbliższych.
Borelioza zmienia nas nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Większość z nas na forum , to ludzi cierpiący. I czasami nawet bardzo. I jest w nas wszystkich sporo goryczy, po doświadczeniach, których kiedyś mieliśmy szanse uniknąć.
Moja rada jest jedna - nie podejmuj decyzji nie zapoznając się solidnie, naprawdę solidnie z dostępnymi materiałami. I dopiero potem ją podejmij. Jeśli nic się nie dzieje, można sobie poczekać. I poczytać. Jest na to czas.
Najlepiej poznać swojego przeciwnika i dopiero zastanowić się nad metodą walki. Poznaj bakterię, poznaj leczenie.
W przypadku tej choroby nie warto zdawać się na innych. Trzeba podejmować własne decyzje i własny trud.
Jest Google, są słowa kluczowe . Dodam, że je czytałam dwa lata. Doszłam w tym czasie do krawędzi. Miałam szczęście, że w ostatniej chwili złapały mnie przyjazne dłonie. Ale ja je też wyciągnęłam przed siebie, by ktoś miał możliwość je pochwycić, gdy spadałam w dół. Pozwoliłam sobie pomóc.
Przyznam, że decyzja nie jest łatwa. To wszystko wydaje się tak bardzo nielogiczne i zagmatwane.
Jednak prawdę czasami znajduje się tam, gdzie wydaje się, że jej nie ma.
Życzę powodzenia w jej szukaniu.
I zadowolenia po jej znalezieniu.
Jeśli pracujesz w lesie decyzja będzie tym trudniejsza. Nie wyobrażam sobie, że jestem na codzień narażona tak na tę chorobę, jak w tym zawodzie.
-----
- mój wątek
tiny.pl/s7pk
borelioza.org - strona Stowarzyszenia Chorych Na Boreliozę