Dodam, że jeżdżę do lekarza co miesiąc od ponad roku i sporo czasu spędzam w poczekalni. Tak sie składa, że mój lekarz jest lekarzem z powołaniem i poświęca pacjentom tyle czasu, ile tego dany przypadek wymaga. Nie odmierza czasu klepsydrą. Wykorzystuję ten go na ciekawe i pożyteczne rozmowy z innymi pacjentami.
Rzadko udaje udaje mi się spotkać na takiego pacjenta jak ja, który nie zaliczyłby wcześniej leczenia standardowego. Wszyscy zwykle wybierają dłuższą i pozornie tańszą drogę. Była pani lecząca się w NFZ-cie bezskutecznie od 2003 roku. Z objawami neuroboreliozy. Obecnie po pół roku leczenia wg ILADS czuje się znakomicie i myśli o zakończeniu leczenia. Inna osoba z diagnozą stwardnienia rozsianego - masa pieniędzy wydanych na kilkakrotne badania rezonansowe - okazuje się, że pięknie reaguje na leczenie boreliozy. Był młody mężczyzna po trzytygodniowym leczeniu biotraksonem, chwila poprawy i potem jazda tak, że ledwo siedział na krześle. Były dziesiątki innych.
Może i są przypadki "zaleczenia" po standardzie, ale wydaje mi się, że większość ludzi chorych na boreliozę nie ma nawet pojęcia, iż np. zawał, który właśnie przeszli zawdzięczają chorobie z Lyme. Stękają, narzekają, boli ich wszystko, nie mają chęci do życia, ale badania zwykle wychodzą ok i nie podejrzewają nawet, że to ta choroba zabiera im życie.
Koleżanka ma męża leśnika, oczywiście z boreliozą. Mówi do mnie lekceważąco: - "A co tam borelioza! Mój mąż to na wszystko jest chory!"
I otwiera oczy ze zdumieniem, gdy jej wyjaśniam jakie choroby mogą wynikać z boreliozy.
Naprawdę jest tego bardzo wiele. I lepiej nie przerabiać na własnej skórze.
Nikt tu nie ma możliwości by wymuszać na kimkolwiek leczenie wg ILADS. Aby się pozbyć nas i tych wszystkich naszych problemów wystarczy nie wchodzić na to forum i temat jest zamknięty.
Ja też kiedyś tak się zachowałam. Nie tworzyłam wtedy nawet własnego wątku. Poczytałam trochę - zamroczyło mnie od tego wszystkiego i uciekłam stąd na długo.
Dziś jednak jestem. I całe szczęście, że trafiłam na to forum i dobre rady. Szczęście dla mnie i dla mojej rodziny. Uniknęłam koszmaru, który zaczął juz się do mnie dobierać.
Jeśli masz mieć wątpliwości – odczekaj. Do decyzji trzeba dojrzeć. Bez przekonania nie ma sensu zaczynać leczenia. Tę chorobę trzeba chociaż spróbować zrozumieć. I szkoda czasu lekarzy. Tym bardziej, że czekają na nich całe rzesze osób, które są zdecydowane na ILADS oraz na wyrzeczenia, które są nieuniknione podczas tej kuracji.
Jeśli się zaczyna, trzeba ciągnąć do końca. A moze to potrwać dłużej niż oczekujemy.