Dieta a postępy w leczeniu Dodaj do ulubionych


Wielu z forumowiczów zna historię choroby i leczenia mojego męża
Grzegorza (nasze dwa wątki:1.Zaczynamy leczenie;2. Borelioza u
Grzesia.)
Diagnoza niewłaściwa lub niepełna została postawiona blisko 14 lat
temu, z czego prawie 2,5 roku prowadzona jest skojarzona terapia
antybiotykowa z bardzo pozytywnymi skutkami,które jednak dotąd mozna
było nazwać epizodami. Tylko i aż. Aż, bo pozwoliły na przekonanie
nas, że nie wszystko stracone i, skoro wystapił tak pozytywny objaw,
to znaczy, że w tym schorowanym organizmie tkwi jeszcze olbrzymi
potencjał. Tylko, bo chciałoby się, aby nie były to tylko epizody,
ale nieprzerwany stan powrotu do równowagi i harmonii zdrowotnej.
Pomijając herxy, gorsze dni, pogodę, zły nastrój itp. cały czas
zastanawiało mnie, co powoduje takie "doły zdrowotne" u Grzesia.
I teraz jestem już pewna, że bardzo znaczącym czynnikiem,
obciażającym walczący ustrój , była niewłaściwa dieta.
Oczywiście, staraliśmy się utrzymywać dietę antygrzybiczą, raz
bardzie, raz mniej restykcyjnie, ale nadal układ trawienny cięzko
chorego człowieka, w dodatku obciążony toksycznymi przecież lekami,
musiał radzić sobie z trawieniem, segregowaniem i porządkowaniem
tego "śmietnika", który mu wrzucaliśmy.
I nadszedł czas, kiedy ja, osoba do bólu racjonalna i nie bardzo
wierząca w jakiekolwiek diety a tylko w tzw. rozsądek, zastosowałam
nam obojgu dość, wydawałoby się restrykcyjną , dietę owocowo-
warzywną, będącą właściwie sposobem oczyszczania organizmu z toksyn
i złogów. I stało się coś, o czym z niedowierzaniem czytałam, biorąc
to za rodzaj propagandy i reklamy. Zarówno ja , jak i Grześ
zaczęliśmy odczuwać niesamowity przypływ energii, zmęczenie
zmniejszyło się , poprawił nastrój, smak, zapach, nie mówiąc o
zgubionych kilogramach (to jasmile).
Przeprowadziliśmy jeszcze tylko raz eksperyment na żywym organizmie
Grzegorza i na JEDEN DZIEŃ powróciliśmy do starych nawyków i efekt
był niesamowity: Grzegorz po prostu przeleżał cały dzień, nie mając
siły nawet porządnie otworzyć oczu. Powróciło zmęczenie, ociężałość,
z czego karaskał się następne 3 dni sad
Opisałam już w naszym wątku nasze małe zwycięstwa, dopiszę tylko ,
że wczoraj mój facet "zaliczył glebę" podczas kąpieli w łazience, ja
zdębiałam, jak sam przewrócił się z pleców na brzuch, bez pomocy
przeszedł do klęku i już tylko przy mojej niewielkiej pomocy usiadł
na plastikowym krzesełku. Ci, którzy wiedzą, w jakim stanie był
Grześ , docenią ten wyczyn big_grin
Piszę o tym wszystkim, bo wiem, że sporo ludzi (ja kiedyś także)
reaguje na takie powieści kręcąc z niedowierzaniem głową albo
pukając się w czoło. Mam kontakt z kilkoma naszymi "opornymi na
leczenie", u których wyraźny postęp leczenia nastąpił dopiero po
wprowadzeniu odpowiedniej oczyszczającej, nie obciązającej i dobrze
zbilansowanej diety. Nie muszę dodawać, że musi być ona ustalona z
lekarzem prowadzącym.
To tyle moich spostrzeżeń. Może się komuś przydadzą i pomogą.
Serdeczności - Basia
--
Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.