Re: Uczucie chodzenia czegoś po ciele i w głowie

Borelioza

założyciel: borelioza1

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W którymś wątku kiedyś przeczytałam że ten objaw to typowy herx również
    mrowienia rwania w rękach nogach itp.Napiszcie proszę czy ktoś też tak ma lub
    miał i czy rzeczywiście uważacie to za objaw leczenia "w dobrym kierunku". U
    mnie nasila się to baardzo po ziołach i z biegiem czasu wcale nie
    maleje.Pozdrawiam wszystkich.
    • 02.08.10, 15:45 Odpowiedz
      Ja miałam takie objawy. Na początku leczenia miałam tak ciągle praktycznie, a w
      czasie herxów wszystko się nasilało do takiego stopnia, że najczęściej nie
      mogłam wytrzymać. W miarę postępu leczenia zaczęło się to zmieniać, to znaczy na
      co dzień znikało lub było bardzo słabe, a przy herxie znów uderzało z bardzo
      dużą siłą. Teraz z kolei na co dzień prawie wcale tego nie mam, czasem pojawia
      się tylko sporadycznie, a wraca z dużą mocą na pulsie tini. Ale już nie jest to
      tak dotkliwe jak było na początku leczenia.
    • 02.08.10, 19:08 Odpowiedz
      No wreszcie ktoś założył taki wątek.
      U mnie takie uczucie pojawiło się w styczniu (problemy zdrowotne mam od ok.
      2,5 roku). Uczucia tego nie życzę nikomu. Kłucia, wiercenia, gryzienia,
      odczuwalne na brzuchu i po bokach oraz w nogach zwłaszcza po wewnętrznej
      stronie ud. Wrażenie "szarpania za żyły". Wrażenie miałem takie, że robaki
      się we mnie poruszają. Wrażenie maskryczne. Nikomu tego nie życzę.
      Zacząłem więc leczenie przeciwpasożytnicze (Zentel i Vermox). Jednak po tym
      leczeniu dostałem jeszcze silniejszego herxa. Wrażenie było jak gdybym miał
      wściekliznę! Oszołomienie, strach, nerwowość, depresja, zmieszanie, duże
      problemy z koncentacją, "uczucie strucia", bóle mięśni, karku, głowy.......
      itd Wymieniać można jeszcze długo. Ok 1-1,5 tygodnia "jazdy" reszta
      miesiąca "jako taka egzystencja". Za miesiąc to samo! I za kolejny to samo!
      Jeżeli chodzi o pasożyty - to muszę dodać, że były, wyszły i... no właśnie.
      Dalej było to samo. Poszedłem więc w kierunku boreliozy, zrobiłem badania.
      Dodatni IgM. Antybiotyki już ponad 2 miesiące. Nie mam takich herxów jak
      miałem na początku tego roku, ale uczucie "że coś mi się wierci i kłuje w
      mięśniach" jest jak najbardziej! Czasem mniejsze, czasem większe...
      Zobaczymy co będzie dalej...
      PS: Gdy kładę się do snu, wyciszam, staram uspokoić i zasnąc, to wtedy
      właśnie to "uczucie" jest wyraźnie wyczuwalne. Czasami mam wrażenie, że
      jestem jak choinka. Tak to po mnie "biega", jak światełka na choince... smile
      • 02.08.10, 20:27 Odpowiedz
        zentel i vermox, to stanowczo za mało na wybicie pasozytów...mało tego leczenie
        chemiczne trzeba powtarzać co 12 dni i trwa prawie 1/2 roku (przyjunue sie:
        pryrantelum, vermox, i sumamed)....obok chemiczengo leczenia należy również
        wprowadzić zioła przeciw pasozytom (tez długie leczenie)....kolejna bardzo
        ważna sprawa, to toksyny, które pozostają w naszym organizamie po wybiciu,
        trzeba to swiństwo jak najszybciej usuwac z organizmu, poniewaz nastepuję
        kolejne zatruwanie.......
        • 03.08.10, 06:48 Odpowiedz
          Dziękuję wam bardzo za wszystkie wpisy!Tez myślałam o pasożytach.Podobno
          kleszcze przenoszą nicienie ale co na nie może działać,jeśli się rozpanoszą? Ja
          na Zentel nie miałam wielkiej rakcji,a para protex,candida clear,liśc
          oliwny,piołun itp stosuję zamiennie od dawna.Być może te nasze dziwne odczucia
          to też jakieś podrażnienia nerwów?
          • 03.08.10, 07:32 Odpowiedz
            ja myslałam, że to bart..
            Podrażnienie nerwów przynajmniej u mnie wygląda zupełnie inaczej, a też ciągle
            jeszcze mam, jako pozostałość po polineuropatii, którą leczenie wykurzyło.
            • 03.08.10, 07:58 Odpowiedz
              Rzeczywiście bart chyba też ma z tym coś wspólnego.
              • 03.08.10, 09:36 Odpowiedz
                Ja miałam takie objawy dwa razy - raz na poczatku pojawienia się
                objawów, a drugi raz parę dni temu już w trakcie leczenia.
                Uczucie masakryczne, jakby coś łaziło mi pod skórą głowy, takie
                łaskotanie. Przy pierwszym razie trwało to dość długo a ostatnio
                jakieś 30 minut. Nie mam pojęcia czy to od bb czy koinfekcji (mam
                bart i myko). Obecnie leczę bart.
                --
                .... A kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem....
                • 03.08.10, 11:51 Odpowiedz
                  Jeszcze raz pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze...
                  Sam się oczywiście zastanawiałem wielokrotnie co to może być. Kiedyś
                  znalazłem na jakimś forum wpis pewnej dziewczyny, która miała tego rodzaju
                  odczucia , ale bardzo silne. Leczyła się na jersinię, jednak po tym
                  leczeniu objawy nie ustąpiły.

                  Ja osobiście jestem zdania, że to nie są pasożyty. Przez 3 miesiące wziąłem
                  tyle leków przeciwrobacznych, że większość na pewno już zdechła. piszecie,
                  że potrzeba pół roku. Ale dlaczego tak jest? Skoro na wszystkie "popularne"
                  robaki wystarczy jedna-trzy dawki Zentelu? I ewentualnie jedna powtórka.
                  (Nie mówię tu o toksokarozie, bo zupełnie inna bajka!).

                  U mnie po pierwszych dawkach leków przeciwpasożytniczych pojawił się silny
                  herx. Pewnie czytaliście , że pasożyty utrzymują w sobie krętki, a w czasie
                  rozpadu pasożytów, krętki te muszą zostać uwolnione...

                  Po tych wielu dawkach leków przestałem odczuwać, że mają one wpływ na
                  pojawianie się herxa ( i nasilanie się tych dziwnych obajwów). Poza tym -
                  zastanówmy się - gdyby to naprawdę pasożyty się w nas poruszały , czy nie
                  zrobiły by "fizycznych" zniszczeń???? Przecież to trochę bez sensu...

                  Obserwowałem i cały czas obserwuję te objawy u siebie. Czasami mam
                  wrażenie , że to poprostu jakieś "impulsy" nerwowe. W jednaj sekundzie
                  czuję, że na głowie coś mi się rusza, po chwili gryzie mnie coś w pięcie, a
                  za sekundę coś mnie szczypie w udzie itd... Na pewno nie są to
                  dosłownie "robaki".

                  PS: Do wszystkich którzy odwiedzają ten wątek mam pytanie: Czy
                  zauważyliście u siebie w poskórnej tkance tłuszczowej zgrubienia? U mnie
                  najbardziej jest to wyczuwalne pod skórą na brzuchu, bo bokach i na udach.
                  Zgrubienia są dość liczne i przypominają "grudki", "żyłki". Łatwo je
                  znaleźć, wystarczy "złapać" kawałek skóry np. na brzuchu. smile
                  Nie wiem co to jest... Macie jakiś pomysł?
                  • 03.08.10, 12:51 Odpowiedz
                    To co opisujesz to pewnie tłuszczaki a ja też zauważyłam u siebie na brzuchu pod
                    skórą coś jakby poduszeczki i czucie w tych miejscach mam odrobinę inne a takie
                    małe grudki mam w węzłach chłonnych.
                    Wydaje mi się też że wiele osób z dodatnią bartonellą i właśnie jersinią ma
                    tłuszczaki i te uczucia "robaków podskórnych"ale może się mylę...
                    • 03.08.10, 13:15 Odpowiedz
                      Ja też uważam, że to nie są pasożyty, ale efekt działania bb czy bart w postaci
                      zaburzeń czucia. Nie leczyłam się na pasożyty, a prawie wszystkie te objawy u
                      mnie zniknęły w trakcie leczenia ILADS: mrowienia, kłucia, pieczenia, uczucie
                      gorąca, a wręcz parzenia, uczucie lodowatego zimna, łażenia czegoś pod skórą,
                      uczucie jakby ktoś mi położył na nogi ze 100 kg i tak je unieruchomił itp.
                      • 03.08.10, 18:28 Odpowiedz
                        Ja też sądzę,że u mnie "robale"pod skórą to od bart,może jersinii.Mam obie.Co do zgrubień,to nie sądzę żeby to były tłuszczaki.U mnie po półrocznej diecie zero tłuszczu na brzuchu,a grudki wyczuwam.Może to złogi fibryny,albo toksyny.Miałam kiedyś usuwanego kaszaka z okolic kolana.Niestety nikt go wtedy nie zbadał,a szkoda.Od tego czasu mój organizm często coś wyrzuca w postaci milimetrowych grudek(jak ziarnko piasku)bardzo twardych.Zastanawiałam się nawet nad gronkowcem,ale przy moich zestawach to chyba by już go nie było.Ale ,kto tam wie..
                        • 03.08.10, 18:55 Odpowiedz
                          Burrascano 2008:
                          Neurotoksyny w borelii:
                          Stwierdzono, że im dłużej jest się chorym na boreliozę, tym więcej
                          neurotoksyny jest w organizmie. Prawdopodobnie jest ona gromadzona w tkance
                          tłuszczowej i jak już jest obecna, to pozostaje na długi czas. Może to też
                          być spowodowane krążeniem jelitowo-wątrobowym, gdzie toksyna wydzielana w
                          żółci do jelit jest tam reabsorbowana z powrotem do krwi. To tworzy
                          podstawy do leczenia.
                  • 03.08.10, 23:01 Odpowiedz
                    jan.nowak2000 napisał:

                    Skoro na wszystkie "popularne"
                    > robaki wystarczy jedna-trzy dawki Zentelu? I ewentualnie jedna powtórka.
                    > (Nie mówię tu o toksokarozie, bo zupełnie inna bajka!).


                    niestety, popularne nie giną po 1-3 dawkach znetelu i ew powrórce...leczenie
                    trwa minimum 1/2 roku......
    • 03.08.10, 20:09 Odpowiedz
      Moje robaki pojawiły się w ....oczach wraz z rozpoczęciem leczenia - biotrakson. Po zmianie biotraksonu na doxy wyszły z oczu na ręce i plecy. Pózniej....zniknęły,po to aby powrócić w oczach na zamurze - ale już jakieś odchudzone były. Od ok. 6 tygodni się nie pojawiły....
      Leczę się 10-ty miesiąc.
      • 05.08.10, 11:55 Odpowiedz
        mab62 03.08.10, napisała:
        "mój organizm często coś wyrzuca w postaci milimetrowych grudek
        (jak ziarnko piasku)bardzo twardych." U mnie podone grudki były
        przed stosowaniem abx w bruzdach które znajdują się na twarzy
        międy nosem, a kącikami ust. Po kilku miesiącach abx owe odrywające
        się grudki zniknęły. Większe ich ilości okresowo wystąpiły na
        brzuchu. Podejrzewamże w tych grudkach moą być przetrwalniki
        bakterii, a jeśli tak to może być jeszcze jedna z dróg
        rozprzestrzeniania się choroby. Na marginesie; naskórkiem ludzkim
        odżywiają się myszy - swego czasu były robione badania nad sposobem
        odzywiania się myszy kościelnych. Myszy tre wbrew przysłowiu biedny
        jak mysz kościelna nie były chude. Okazało się, ze zlizują kurz, na
        który składał się głównie naskórek ludzki.

        Chodzenia czegoś po ciele nie odczuwałem, za
        wyjątkiem "migoczących" bóli pojawijących się na chwilę w różnych
        miejscach. Praktycznie już po ustąpieniu objawów boreliozy miałem
        krótkie łaskotanie pod skórą (jakby ktoś muskał piórkiem) w miejscu
        gdzie kiedyś był rumień i pod podeszwami stóp. To ostatnie było w
        czasie pływania w jeziorze. Myłałem że do stóp przyczepiły się rybie
        pijawki, ale stopy były czyste.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj



Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.