Dodaj do ulubionych

pytam bardziej doświadczonych :)

05.11.10, 09:04
Czy jest możliwy herx po Aretmisininie? Czy wybijanie pierwotniaków może powodować powiększenie węzłów chłonnych i trudności z oddychaniem, ucisk w klatce piersiowej? Buhner o herxie nie wspomina przy okazji babesji... Kiedyś tak miałam, ale się uspokoiło, pojawiło się znowu przy okazji łykania Arte. A może to po prostu nasilenie objawów choroby? A może to zupełnie inna choroba? Może mój organizm już nie toleruje żadnych leków, może to podrażnienie żołądka, trzustki? Czy czego tam jeszcze... CO o tym myślicie?
Edytor zaawansowany
  • franiolek1 05.11.10, 11:08
    Ja bardzo zle znosze wszelkie leczenie pierwotniakow. Mam silne reakcje na arte. U mnie objawia sie takim stanem przymulenia i nie dotlenienia ogolnego i mam silne bole glowy.
    Musze schdzic do bardzo malych dawek, zeby sie dalo z tym zyc.
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • mtm.3 05.11.10, 19:14
    dzięki franiolek, a może to po prostu skutki uboczne arte, bo to jednak okropne świństwo...
  • franiolek1 06.11.10, 10:36
    Mozliwe, ale mam takie same skutki uboczne po wszystkich lekach, ktore bija pierwotniaki.
    A moj maz, ktory arte tez bral ale jest zdrowy, nie ma zadnych skutkow ubocznych....
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • glowa_do_gory 06.11.10, 13:22
    mama strasznie źle znosiłartemisinin, najgorzej ze wszystki (a było ich niemalo) ziól. Ale przerzuciła się na proszek z 1stchineseherbs (ok 2-3 gr dziennie) i było duzo lepiej. No i - co najważniejsze - rownież zadziałał.
  • mtm.3 06.11.10, 16:45
    Kurczę, bo ja po prostu mam odpływ... i nie wiem czy w to brnąć i przeczekać czy odsatwić... a i tak nie biorę buhnerowych dawek, bo on zalece 3x100 mg, a ja biorę 2 razy po 100... i w ogóle czy w mniejszych dawkach pomaga? Franiolek, Tobie mniejsze dawki pomagały? I ciekawe jest to, co piszesz o mężu, to by znaczyło, że u nas to po prostu megaherx. Buhner pisze, że nie wszystko wiemy jeszcze o Arte i że być może działa on także na krętki, a nie tylko na pierwotniaki. Pewne jest, że ma działanie antynowotworowe i antywirusowe.
    Głowa do góry, daj mi link na ten proszek, plis, może to rzeczywiscie lepsze rozwiązanie
  • borel99 06.11.10, 16:51
    Tutaj masz proszek:
    www.1stchineseherbs.com/wormwood_aerial_part.html
    -----------------------------------------------
    borelioza.wordpress.com - Moje leczenie boreliozy
  • mtm.3 06.11.10, 16:56
    Dzięki, ale to cała roslina, a Buhner (i to wyłącznie w tym przypadku, bo zawsze mówi, że całe zioło jest lepsze niż jakikolwiek jeden jego składnik) poleca wyłącznie wyciąg z artemisi - aremisinin. W tym jedeyn przypadku nie zaleca stosowania całego zioła, bo za słabe jest...
  • mtm.3 06.11.10, 16:57
    Głowa do góry, to stosowała Twoja mama?
  • geodeta_31 06.11.10, 17:29
    Spróbuj może cryptolepisu. Buhner zdaje się być ostatnio jego większym fanem niż artemisininu. Podobnie zresztą odrzucił andrographis na rzecz eleuthero. Ale to już zapewne wiesz.
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • mtm.3 06.11.10, 17:53
    Kiedy odrzucił Andrografis? Pytam serio! Bo jeszcze w liście do mnie sprzed wakacji pisał, że to podstawowe zioło i że musze brać, bo moje leczenie nie pójdzie do przodu... Poza tym, pewnie wiesz, że wydajemy jego książkę i nie wspominał słowem, że cokolwiek w niej jest nieaktualne... a to, co piszesz, to poważna sprawa jest! O Żeń-szeniu syberyjskim pisze, że zaleca go na początku w ostrej fazie i kiedy lecznie nie idzie, ale tylko przez 60 dni (mówię o silnej formule rosyjskiej). Ja już go nie biorę...
    A cryptolepis pewnie spróbuję, dzieki.
  • geodeta_31 06.11.10, 18:14
    To fakt, że formuła rosyjska nie nadaje się na dłuższą metę, ponieważ jest po prostu morderczo silna. Lecz eleuthero w standardowej formule 1:5 Buhner poleca brać ciągle i nie znalazłem tutaj żadnych jego informacji na temat skutków ubocznych długiego łykania nalewki. W Healing Lyme pisze, iż spotykał bodajże osoby, które kilkanaście lat czy nawet dłużej łykają naleweczki z żeńszenia smile Osobiście znam osobę (nasz kolega notabene), który jest lub był na eleuthero 3 lata.
    Co do andrographisu - na przykład tutaj:
    Stephen’s response:
    I think andrographis is fine if you do tolerate it. Over time I have come to feel that knotweed followed by cat’s claw are the two best primary herbs followed by eleuthero followed by andrographis then stephania. (In the last book updates I did not notice that andrographis statement.)


    oraz tutaj:
    Stephen’s response:
    I would primarily suggest the use of knotweed and stephania for your symptoms as well as the use of vitamin B-12 and eleutherococcus tincture. I don’t necessarily agree with the database here but understand their point with cat’s claw. Nevertheless, it is not so cut and dried. Again, I no longer feel that andrographis is the most important herb for treating lyme. Knotweed, cat’s claw, and eleutherococcus are the most important in that order.


    Co do cryptolepisu - niestety nie wypowiem się. Nie używam go na razie i nie wiem czy kiedykolwiek będę, ale Lyme_Aid_Buhner z pewnością zawiera takie informacje smile
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • mtm.3 06.11.10, 18:34
    Dzięki, rzeczywiście w książce Buhner pisze, że stosowanie tej słabszej formuły jest dobre i można ją zażywać latami. Jesli dobrze pamiętam, to pisze, że właściwie po roku są zadowalające efekty (ale mogłam coś pomylic...), ale do leczenia ostrych faz choroby trzeba jednak formuły rosyjskiej...
    Co do Andrografisu, to dla mnie nawet lepiej, bo dużych dawek kompletnie nie toleruję... a mimo to napisał mi, że bez niego nie dam rady się wyleczyć... więc robię kolejne ostrozne podejście... bo on mnie po prostu powala (Andrografis, nie Buhner smile)... małe dawki jeszcze znoszę, ale większe masakra.
    A co radzisz z Arte? Odstawić? czy zostać z miesiąc przy 2x100? Choć i woreczek, i żołądek wysiadają mi po zażyciu tabletki...
  • geodeta_31 06.11.10, 18:50
    Mnie artemisinin nic nigdy nie dał. Jest przede wszystkim wyciągiem z zioła i już to w sumie go dyskwalifikuje. Buhner w wielu różnych publikacjach pisze, że całe zioła to całe zioła. Setki substancji połączonych ze sobą przez naturę i współdziałających ze sobą w jedyny i unikalny sposób. Każda próba wyodrębnienia z tego jednej czy kilku substancji, wcześniej czy później okaże się nieporozumieniem. I tak jest z artemisininem.
    Eleuthero rzeczywiście zaczyna działać późno, choć nie zawsze. U mnie jest wiele lepiej z CFS-owymi objawami już po 1,5 miesiąca stosowania. Nalewkę robiłem z proszku - myślę, że coś koło 1:4. Nie będę próbował formuły rosyjskiej i z góry zakładałem taki scenariusz. Po prostu nie mam żadnej ostrej fazy i to od kilkudziesięciu już lat smile
    Ja toleruję duże dawki andrographisu, ale po dużych dawkach resveratrolu straciłem zupełnie smak. Szkoda, bo jedzenie wszystkiego o smaku styropianu jest słabe i nudne smile
    Buhner napisał Ci, że nie wyzdrowiejesz bez andrographisu, ponieważ najlepiej penetruje do mózgu i rozbija cysty. Oto powód.
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • mtm.3 07.11.10, 07:22
    Geodeto, to prawda, że Buhner za każdym razem podkerśla synergiczność działania całego ziola, a nie poszczególnych składników, ale wyjątkiem jest właśnie Artemisinin. Tutaj sam zaleca, także podkreśla, że wyjątkowo, stosowanie wyciągu, a nie całej rosliny... ale on przeciez nie jest Bogiem, też nadal eksperymentuje i uczy się, na ogół na chorych smile Zreszta jak pisze, leczenie boreliozy (bez względu na to czy antybiotykami, czy ziołami) jest jednym wielkim eksperymentem! Więc ja tak z sobą ekserymentuję smile nic na siłę, więc rzucam w cholerę Artemisinin, bo rozwala mi drogi żółciowe chyba, a od dziś zaczybam korzeń omanu. 3 razy dziennie po pół łyżeczki. Czy ktos wie na pewno, czy po tym (po ok. 2 tygodniach) trzeba wziąć środki przeczyszczające? Bo zdania są podzielone...
    Korzeń omanu dla mnie chyba będzie lepszy, bo na dodatek wspomaga wątrobę, woreczek i oczyszcza drogi żółciowe.
    Człowiek, to nie maszyna, jednemu pomoże Arte, innemu oman i nikt za nas tego nie odkryje - sami musimy poznać swój organizm i sami wziąć absolutna odpowiedzialnośc za nasze leczenie - Bhner może tylko podpowiedzieć. No i ludzie z forum smile Także dzięki, za wszystkie wasze cenne uwagi smile
  • geodeta_31 07.11.10, 10:35
    Zdecydowanie masz rację Mtm smile Wszystko to jeden wielki eksperyment i pewnik zawsze jest tylko jeden. Zdarzy się wcześniej lub później, ale nie będę nikogo dołował smile
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • geodeta_31 07.11.10, 10:59
    mtm.3 napisała:

    > Geodeto, to prawda, że Buhner za każdym razem podkerśla synergiczność działania
    > całego ziola, a nie poszczególnych składników, ale wyjątkiem jest właśnie Arte
    > misinin. Tutaj sam zaleca, także podkreśla, że wyjątkowo, stosowanie wyciągu, a
    > nie całej rosliny...

    Pomimo, że Buhner, jak piszesz, Bogiem nie jest, to warto korzystać jednak z tego co pisze. Aktualizuje on swoje zapisy dość często, ponieważ tak się kształtują wyniki jego teraźniejszych obserwacji. Z tego powodu sporo spraw poruszonych w Healing Lyme stało się, delikatnie mówiąc, mniej aktualnych.
    Tutaj przytoczę jego wypowiedź apropos tego co pisałem o wyodrębnionych z ziół, pojedynczych substancjach - dokładnie właśnie artemisininie:

    Stephen’s response:
    It is extremely rare that bacteria develop resistance to herbs. They do, and easily, develop resistance to antibiotics. I discuss this in my Herbal Antibiotics book and in Lost Language of Plants (see book links below) in even more detail. The resistance rumor is just that, an urban legend. I would highly suggest the use of cryptolepis in the treatment of babesia (see Woodland Essence).

    One caveat: artemisinin is an isolated constituent, taken from Artemisia annua. Babesia will NOT develop resistance to Artemisia annua but it may to artemisinin due to the simple nature of the compound. For long term use I DO NOT recommend the use of artemisinin but DO RECOMMEND the use of Artemisia annua whole herb and/or cryptolepis tincture. If artemisinin does not work with 90 days it probably will not work.

    Jasno z tego wynika, że po pierwsze, pierwotniaki mogą nabyć odporność na jeden, wyizolowany składnik zioła, a po drugie, iż z doświadczenia wynika, że jeżeli nie nastąpiła poprawa w ciągu 3 miesięcy od rozpoczęcia łykania artemisininu, to raczej już takowa nie nastąpi. Po cóż więc katować drogi żółciowe, które i tak w naszych dolegliwościach mają przesr....e? smile No i wciąż jednak ostatnio i wszędzie zaleca cryptolepis na babesię...

    Be well.
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • mtm.3 06.11.10, 17:58
    a jakie dawki cryptolepisu?
  • glowa_do_gory 06.11.10, 20:44
    Geodeto - strata smaku dotknęła także mojej mamy. I nie łączyłabym tego z resveratrolem, ale właśnie z babesią. W każdym razie wycofało jej się właśnie po arte.

    Mtm - mama przerzuciła się na proszek i zażywała go razem z korzeniem omanu. leczenie zadziałało - objawów babesii mama nie ma już od niemal dwóch lat.
  • glowa_do_gory 06.11.10, 20:48
    Geodeto - starata smaku dotknęła także moją mamę. Wycofał się ten objaw po leczeniu babesii więc raczej nie łączyłabym tego z resveratrolem. Znam też jedną osobę, której również ten objaw wycofał się po arte.

    Mtm - mama zarzywała proszek łacznie z korzeniem omanu (do kupienia w sklepach zielarskich, zmielić i do 6 g dziennie). Leczenie zadziałało - objawów babesii mama nie ma już od ponad dwóch lat.
  • geodeta_31 06.11.10, 21:26
    Opieram się na doświadczeniu własnym oraz raportach ludzi biorących core protocol. Otóż jest trochę osób, które spotkała ta przykrość i spotkała je około 3-4 tygodni od rozpoczęcia core protocol, bez jakichkolwiek specyfików na babesię.
    U mnie jest podobnie - przed ziołami smak był normalny i nie miałem z tym żadnych problemów. Po 3 tygodniach i dojściu do kilku dobrych gramów resveratrolu, cat's claw i andrographisu, 3 tsp stephanii i kilku tsp eleuthero, smak się "wyłączył". Jakiż to może mieć związek więc z babesią?
    Według Buhnera około 1% ludzi tak reaguje na knotweed i zaleca zamianę tego zioła na stephanię właśnie jako odpowiednik.
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • mariano_84 06.11.10, 22:01
    Cały czas mam ten obia o którym wspomincie a do tego jeszcze problem z zapachami. Czuję bardzo słabo. Spróbuję zrobić tak jak piszesz geo. Odstawię rdest na parę dni i się przekonam. Jeżeli to nic nie pomoże to i tak zamawiam za jakieś 2 tyg arte z 1stchinese z resztą ziół. Z drugiej strony ten 1% to bardzo mało, ale można mieć takie szczęście;]
  • glowa_do_gory 06.11.10, 22:03
    rzeczywiście mama smak straciła po kilku (nastu) tygodniach od włączenia leczenia protokołem głównym. Szukałam wtedy informacji z czym to może być związane i Beta32 podpowiedziała mi, iż jednemu choremu wycofał się ten objaw po wprowadzeniu leczenia na babesię. Zrobiłyśmy tak i rzeczywiście objaw ten wycofał sie na trwałe (wszystko to trwało ok 3 miesiace). Mama cały czas brała wysokie dawki rdestu. I nadql bierze.
  • geodeta_31 06.11.10, 22:07
    Mariano - kilka dni nic prawdopodobnie nie zmieni. Doczytałem gdzieś, że to może potrwać dłużej niż nadchodziło. Nawet do 3 miesięcy smile
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • glowa_do_gory 06.11.10, 23:50
    ale jeśli to od rdestu to jak mośło się wycofać, mimo, iż rdest nadal był przyjmowny?

    nie wiem, w każdym razie łacznie z tym objawem wycofaly się mamie inne związane z babesią więc jakoś dalej przemawia do mnie bardziej ta opcja.
  • geodeta_31 07.11.10, 10:33
    glowa_do_gory napisała:

    > ale jeśli to od rdestu to jak mośło się wycofać, mimo, iż rdest nadal był przyj
    > mowny?
    >
    > nie wiem, w każdym razie łacznie z tym objawem wycofaly się mamie inne związane
    > z babesią więc jakoś dalej przemawia do mnie bardziej ta opcja.

    Dear Stephen,
    I lost my sense of taste being on the core protocol, stopped everything a week after no taste, and am now off of the protocol for about two weeks but still no sense of taste. I stopped andrographis, reservatrol, smilax, cats claw and even stephania as that to me was the most bitter of the bunch (awful), even though stephania helped my pain. Will my sense of taste ever return? It’s quite disconcerting. Thank you!


    Stephen’s response:
    Knotweed affects taste for some people, in a small percentage of people, it does indeed seem to cause loss of taste (though this side effect is not noted in any of the literature anywhere). Your taste should return but it may take awhile, up to 3 months. You can use the protocol but substitute stephania for the knotweed.

    Dear Stephen,
    I saw another’s question to you about loss of taste while on the protocol. I have read your book and have been taking the knotweed, andrographis, and cat’s claw. One month after starting the herbs I lost all taste over a period of three days, but I retain some sense of smell. However, I have been feeling so much better after taking the herbs even for this short time that I do not wish to stop any of them. Even objective opinions from others are that I seem much healthier and energetic after having started the protocol, to the extent that people who did not know I was taking anything asked if I had had some type of treatment!

    Stephen’s response:
    This happens sometimes, no one really knows why. I suspect the knotweed is the main culprit. There does not seem to be any long term problems accruing from that loss of taste but it is a rare response to the herb and there is not much in the literature about it.

    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • aqarel 07.11.10, 00:11
    Nie na temat ale.
    Czytam tu o naleweczkach i przypomniałem sobie o takim przepisie. Zwróćcie uwagę na zioła,
    do tego trunku "używano anyżu, kopru włoskiego, hyzopu i melisy cytrynowej razem z mniejszymi ilościami dzięglu, star anise, oregano, jałowca, gałki muszkatołowej i przetacznika. Składniki te wraz z piołunem rozmiękczano w wodzie, a następnie destylowano. Do destylatu dodaje się suszone zioła (gł. piołun), który następnie rozcieńcza się etanolem do uzyskania około 75% alkoholu w objętości. Różni wytwórcy stosowali nieco rozbieżne kombinacje składników, czasem używając gałki muszkatołowej i olejku tatarakowego dla uzyskania efektów psychoaktywnych" a napitek to absynt (piołunówka).
    Wszystkie zioła razem to jak lek z apteki a nie napój alkoholowy.
    --
    Rower,bieg,pot,ból,ciągłe zmaganie się ze swym ciałem....
    To jest mój świat!
  • glowa_do_gory 07.11.10, 11:26
    Geodeto dzięki za cytaty. Byc może zatem... Ale cieszę się, że nie wiedziałyśmy o tym, bo przeleczyłysmy babesię a tak to byśmy na to nie wpadły (mama nie miała robionyh testów).

    czy te wypowiedzi Buhnera są z tej strony, na której odpowiada on na pytania?
  • glowa_do_gory 07.11.10, 11:34
    jeszcze cały czas myślę.... mama oprócz utraty smaku miała męczące pieczenia w jamie ustnej, zwłaszcza języka i to symetryczne - chyba symetryczne to w bartonelli są charakterystyczne (już nie pamiętam, niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę). Te objawy wycofywały się jednocześnie. Czy Buhner coś o tym pisze?
  • geodeta_31 07.11.10, 11:51
    Głowa, ja już kawał czasu temu przestałem się zajmować każdym z patogenów, każdą z toksyn, każdym z alergenów, oddzielnie. Moim skromnym zdaniem, w naszym przypadku to troszkę bez sensu, ponieważ jest tego zbyt dużo a analiza i łączenie objawów z wywołującym je robalem czy chemicznym czynnikiem jest zwyczajnie niemożliwa. Staram się robić kilka rzeczy kompleksowo, kilka jeszcze przede mną, ponieważ z moich obserwacji wynika, że kolejność pewnych kuracji nie może być przypadkowa. Szczególnie w kontekście detoksykacji. Ale o tym będę w stanie zapewne napisać więcej, gdy będę po takiej kuracji. To dopiero przede mną.
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • glowa_do_gory 07.11.10, 12:33
    masz rację, też mi się tak wydaje. Dzięki i powodzenia!

    Jak się dotoksykujesz?
  • mtm.3 07.11.10, 12:37
    ja tez na to wpadłam smile nie da się tego leczyć osobno... boć przeciez ja to jeden organizm, to nie Borrelię tępię czy inne draństwo we mnie, ale mam swój organizm wzmocnic tak, żeby dał radę temu draństwu, każdemu paskudztwu we mnie. Zatem oczyszczenie jak najbardziej, bo jak zapcha się układ limfatyczny, to kicha, choćby nie wiem, jakie leki stosowac, zatem masaże limfatyczne, przerwa we wszystkich lekach i diety oczyszczające np. ta owocowo-warzywna dwutygodniowa, poza tym pasta Budig, ja mam zamiar jeszcze herbatkę oczyszczająca Piles od bonifratrów po omanie zastosowac... prusznik, smilax... ale czy to cos da? trzeba wierzyć, bo co innego mi pozostało... jedno jest pewne - nie jest ze mną tak źle jak kilka lat temu i tego sie trzymam!
    a abx mnie przerażają
  • geodeta_31 07.11.10, 14:16
    Doraźnie robię i praktykuję kilka rzeczy, które można przeprowadzić łatwo i u siebie w domu. MO Słoneckiego od całkiem długiego czasu, koktajle błonnikowe, sauny - staram się minimum 2-3 razy w tygodniu, dwa razy w roku dieta owocowo-warzywna, sporadycznie przy gorszym samopoczuciu sok z cytryny z solą, chlorella ale nieregularnie. Regularnie natomiast, cztery razy do roku, zamawiam w pasiece 8 słoików pyłku pszczelego i kilka słoików pierzgi. Robię z tego miesięczną "kurację" dla całej rodziny. Masa mikroelementów i enzymów srogo nam potrzebnych. Staram się do różnych pokarmów dodawać czosnek niedźwiedzi.

    Sporo piję, ale nie wody. Dużo o tym czytałem w kontekście szeroko pojętego zatoksycznienia organizmu i picie czystej, choćby i dobrze zmineralizowanej wody, jest do kitu. Zamiast nas nawadniać, przelatuje od góry do dołu, wypłukując składniki odżywcze. W kilku źródłach odnalazłem informacje, iż picie napojów o, nazwijmy to, różnych stanach skupienia, w sensie gęstych soków, rosołów, odwarów z kości, rzadszych soków, ma diametralnie głębszy sens! Fundamentalne znaczenie dla dobrego oddziaływania takich, nazwijmy to, napojów, ma fakt ich słodzenia i solenia. Rosoły i odwary powinny być słone a soki i miksy warzywno-owocowe - słodkie. Oczywiście fruktoza w nich zawarta jest super, ale nie należy bać się dosładzania, które okazuje się względnie korzystne dla układu pokarmowego a różne rodzaje napojów odżywiają różne jego odcinki.
    Kandydoza w tym przypadku ponoć nie jest problemem. Chodzi o to, że organizm "wpuszczając" grzyba broni się przed wzrastającym zatoksycznieniem metalami ciężkimi i chemią. Ciekawa teoria, choć nie jestem w stanie jej potwierdzić. Wyjaśnia ona jednak dlaczego wielu z nas, pomimo wielu kuracji, nie może pozbyć się grzyba. Z teorii tej wynika, iż po zmniejszeniu toksemii metalami ciężkimi, czas zniknięcia grzybicy to około 6 miesięcy bez zbędnych i kłopotliwych zabiegów.
    Dehydracja u nas to spory problem - zwróćmy na to uwagę. Ale nie poprzez wodę, którą ja osobiście wysikuję w kwadrans od wypicia więc już kawałek czasu uważam to za działanie bezsensowne. Piję zaś kilka herbat różnorakich dziennie - zawsze z dodatkiem eleuthero smile

    Kilka rzeczy dopiero przede mną i moją rodziną. Napiszę więc o nich w przyszłości.
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • mtm.3 07.11.10, 16:49
    Do tego wszystkiego, mam wrażenie, dieta ma kolosalne znaczenie - to ile i co zjadamy przy tak wzmozonej i obciążającej organizm kuracji jest zasadniczą sprawą, w końcu składamy sie z tego, co zjemy smile Im mniej złozone posiłki, tym lepiej. Im prostsze, tym zdrowsze. No i to, co jadaliśmy na naszych terenach od stuleci, zgodnie z porami roku... kasze przy tym pełne... sażone, i gotowe produkthy w ogóle się dyskfalifikuja...
    I zgodnie z tą zasadą wróciłam własnie z indonezyjskiej knajpy smile smile gdzie wszystko było ostre, niepolskie, smazone smile ale ja i tak nie mogłam zjeść, bo mi wysiadł woreczek po Arte, zadowoliłam się więc suchym ryżem i blanszowanymi warzywami sad
  • mtm.3 09.11.10, 11:17
    Odatwiłam Arte. Objawy powoli mijają. Biorę korzeń omanu. O wiele lepiej się po nim czuję, Rzeczywiście nie boli mnie woreczek. Chyba lepiej mi się oddycha. Nie wiem czy to dobrze czy nie... Bo może to był herx? Nigdy do konca nie mam pewności, czy decyzje, które podejmuję związne z leczeniem są słuszne czy wręcz przeciwnie...
    Ponawiam pytanie o ten korzeń omanu, czy ktoś wie, że po kilku tygodniach trzba wziąć środki przeczyszczające? Jak to z nim jest? I jak długo trzeba go tak naprawdę zażywać?
  • makachosia 09.11.10, 13:26
    witam.mam pytanie dotyczące arte, dokładniej dawkowania i długości leczenia.doczytałam ,że arte należy stosować 3X100 przez 30, 40 dni i następnie miesiąc przerwy po czym należy powtórzyć kurację. chciałam zapytać bardziej doświadczonych, czy są może jakieś uaktualnienia dotyczące dawkowania? nie jestem anglojęzyczna, opieram się na wiedzy wyczytanej z forum. z góry dziękuję za odpowiedzi.pozdrawiam
  • geodeta_31 09.11.10, 13:56
    Dawkowanie masz dobre i długość leczenia również. Jedynym uaktualnieniem jest to, że jeśli nie pomoże w pierwsze 3 miesiące, prawdopodobnie nie pomoże wcale.
    --
    Geo.
    e-mail: geodeta31@gmail.com
    "Umysł jest jak spadochron. Nie działa gdy nie jest otwarty..."
  • babaelka-0 09.11.10, 18:04
    Witam!

    Mteemka,jak z tymi przerwami to Ci nie doradze bo nie wiem.

    A tutaj Aqarel na naszym forum cytuje Rozanskiego.Moze Ci to nastroj poprawi.
    Na stronie Różańskiego między innymi o Omanie:
    „…Człowieka wdzięcznym, miłym i przyjemnym czyni. Zmartwienia i żal oraz gniew odpędza i w zapomnienie przywodzi, dlatego tęskność oddala i serce uwesela. Jest aphrodisiacum. Cerę cudną czyni. W winie używany szczególną wesołość daje."
    No niezłe ziółko z tego omanu smile

    No i nie wiem czy w tej sytuacji omanowe przerwy sa wskazane.

    Pozdrawiam
    Elka
  • mtm.3 09.11.10, 20:49
    Ela, no to mnie ubawiłaś! smile coś mi się rzeczywiście wydaje, że nie warto tego omanu odstawiać smile Dzięki!
  • ewa475 09.11.10, 22:42
    Nie wpadłam na to,aby go dodawać do winkasmile nadrobię tosmile
    Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.