Dodaj do ulubionych

Moja historia

16.09.16, 18:38
5 miesiący temu z parku narodowego przyniosłem do domu ok. 10 już wbitych w skórę kleszczy. Wydawało mi się, że wszystkie usunąłem, ale jednego przeoczyłem, bo znalazłem go niestety dopiero po 3 dniach od ugryzienia. Żeby jeszcze pogorszyć sprawę, jak tylko go znalazłem, w pierwszym odruchu nieudolnie wyskrobałem go ze skóry palcami zamiast użyć pęsety, więc może go jeszcze dodatkowo zgniotłem, wstrzykując sobie w ten sposób całą jego zawartość w miejsce ugryzienia. Kleszcze gryzły mnie wcześniej wielokrotnie (biegam długie dystanse w lesie, w ciepłe dni w samych krótkich spodenkach) i nigdy nic mi nie było, więc na początku zbytnio się tym nie przejąłem...

Po ok. 2 tygodniach od ugryzienia wystąpił jednak typowy rumień wędrujący, który na początku był mały, ale stawał się powoli coraz większy. Oto jak wyglądał po ok. 8 tygodniach od pojawienia się:

http://kosmar.neostrada.pl/other/rumien.jpg

Nie miałem żadnych objawów, więc nadal to beztrosko ignorowałem, myśląc sobie, że organizm sam sobie poradzi, choć wszyscy dookoła mówili mi z przerażeniem w oczach, żebym poszedł do lekarza. Po ok. 3 miesiącach wystąpiły jednak pierwsze, na szczęście lekkie objawy choroby, jak nagłe fale gorąca, delikatne, ale długotrwałe bóle brzucha, powiększone węzły chłonne, ogólne uczucie zmęczenia i rozbicia, jak przy grypie. Dopiero wtedy zacząłem traktować sprawę poważniej. Stwierdziłem, że jeśli mam rumień i objawy pasujące do boreliozy, to nie będę robił żadnych testów, których wyniki są jak wiadomo dość wątpliwe, bo dowiedziałem się, że rumień daje ok. 90% pewności, że mamy do czynienia z wczesnym stadium boreliozy, czyli jednoznacznym wtargnięciem bakterii do organizmu. Postanowiłem więc olać wszelkie testy i od razu przystąpić do leczenia.

Pierwszy krok polegał na tym, że zacząłem dużo czytać na temat boreliozy z najróżniejszych źródeł, jak artykuły i książki lekarzy ISDA/PTEiLCHZ, ILADS i naturoterapeutów, po polsku, angielsku i niemiecku. Przeczytałem to i różne inne fora, też w różnych językach. Obejrzałem różne filmy dokumentalne (m. in. oczywiście dwa wybitne horrory amerykańskie, czyli Under Our Skin i drugą część, Under Our Skin 2: Emergence) i w końcu doszedłem do wniosku, że dla mnie osobiście terapia antybiotykowa absolutnie i pod żadnym pozorem nie wchodzi w grę, nawet biorąc pod uwagę (a może raczej tym bardziej), że choroba jest we wczesnym stadium początkowym. Ogarnęło mnie bowiem bezgraniczne przerażenie w związku ze skutkami ubocznymi antybiotyków, ludzie czują się po nich często jeszcze gorzej niż przed rozpoczęciem leczenia. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że nawet po intensywnej, wielomiesięcznej, a nawet wieloletniej antybiotykoterapii objawy boreliozy mogą powrócić. Postanowiłem więc, że to nie jest droga dla mnie. A nawet gdyby, to gdy po raz kolejny ugryzie mnie kiedyś i zarazi kleszcz – to co, wszystko jeszcze raz od początku? Sorry Winnetou, nie ma szans. Po przetrawieniu wszystkich materiałów i zapoznaniu się na forach z relacjami wręcz niewyobrażalnie cierpiących osób, rozważających nawet samobójstwo, aby ich męki się tylko skończyły, doszedłem bowiem do wniosku, że długotrwałe zażywanie antybiotyków jest dość wątpliwym pomysłem w przypadku choroby, której wyleczenie w tak ogromnym stopniu zależy od silnego, sprawnego układu odpornościowego, który antybiotyki niszczą i osłabiają, dodatkowo wywołując w przypadku wysokich, zażywanych przez długi czas dawek naprawdę straszne skutki uboczne. Nie mam zamiaru łykać miesiącami lub wręcz latami trucizny jedynie w nadziei, że szybciej zabije krętki niż mnie. Za bardzo szanuję mój organizm, aby zrobić mu coś takiego...

Zdecydowałem się więc na terapię alternatywną, naturalną, ukierunkowaną na maksymalne wzmocnienie układu odpornościowego. Nie stosuję żadnych leczniczych ziół, suplementów, antybiotyków ani innych leków alopatycznych. Za radą jednego z niemieckich naturoterapeutów, który ma długoletnie doświadczenie z leczeniem boreliozy także w przewlekłych przypadkach, Wolfa-Alexandra Melhorna, z leków wybrałem tylko jeden środek homeopatyczny (Borrelia Nosode w potencji C 200), po 3 globulki 3 razy dziennie. I to był prawdziwy strzał w dziesiątkę – po bardzo gwałtownym, na szczęście krótkotrwałym pogorszeniu się objawów (bardzo nieprzyjemna sztywność szyi, gula w gardle, problemy z przełykaniem, ból gałek ocznych, trudności z koncentracją, uczucie gorączki, nasilone fale gorąca i zimna) następowała naprawdę błyskawiczna zmiana, z dnia na dzień czułem wyraźną, jednoznaczną poprawę. Już po tygodniu (!) bóle brzucha minęły wraz ze wszystkimi pozostałymi objawami. Na wszelki wypadek będę go brał jeszcze przez kilka następnych tygodni. Wcześniej trochę podśmiewałem się z homeopatii, bo nie mogłem sobie w logiczny sposób wytłumaczyć sposobu działania, ale już się nie podśmiewam. To naprawdę działa. A nawet jeśli obiektywnie rzecz biorąc nie działa i jest to tylko efekt placebo, to u mnie przyniósł niesamowicie potężną poprawę.

Obecnie czuję się całkowicie zdrowy, choć od ugryzienia minęło zaledwie 5 miesięcy. Dlatego uważam, że kluczem do wyleczenia boreliozy jest maksymalne wzmocnienie układu odpornościowego, a nie antybiotyki. W tym celu, oprócz zażywania powyższego leku, całkowicie zmieniłem odżywianie: przede wszystkim zrezygnowałem ze wszystkich produktów zawierających rafinowane węglowodany, czyli cukier i białą mąkę, oraz rafinowane tłuszcze (margaryna, zwykłe oleje). Przestałem też spożywać jakiekolwiek produkty pochodzenia zwierzęcego (mięso, ryby, kiełbasa, wędliny, mleko, sery, jogurty, kefiry, śmietana, masło itd.), aby nie osłabiać układu odpornościowego obcym białkiem zwierzęcym. Jem praktycznie same warzywa, owoce, zboża, orzechy i nierafinowane, tłoczone na zimno oleje, wszystko na surowo, zero gotowania czy pieczenia czegokolwiek. Czyli klasyczny witarianizm wegański. Niektórzy powiedzą – co za straszne wyrzeczenie, ale mi smakuje i nie jest to dla mnie żaden problem, w porównaniu do skutków ubocznych antybiotyków jest to wręcz śmiesznie niewielkie wyrzeczenie. smile Ponadto chodzę raz w tygodniu do sauny i codziennie biorę bardzo gorące prysznice zakończone krótkim prysznicem zimną wodą, bo krętki nie lubią podwyższonej temperatury ciała. Codziennie jeżdżę na rowerze i biegam, co również zwiększa temperaturę, a dodatkowo ułatwia układowi odpornościowemu dotarcie do "schowków" w tkankach łącznych i stawach, w których borelie mogą się przed nim ukrywać. Oczywiście natychmiast odstawiłem wszelkie używki, jak alkohol i tytoń, nie piję też kawy ani czarnej/zielonej herbaty. I to cała moja terapia: zdrowie odżywianie, unikanie używek, jeden lek homeopatyczny, który po pierwszym zażyciu i gwałtownym pogorszeniu się objawów nie ma już żadnych dalszych skutków ubocznych, sport, sauna i gorące prysznice, unikanie stresu (o ile to możliwe) i wczesne chodzenie spać do 22:00. Nic więcej.

Sam z siebie pewnie nie miałbym odwagi zaufać organizmowi, że przy odpowiednim wsparciu układu odpornościowego poradzi sobie sam. Na szczęście w trakcie mojego riserczu znalazłem poniższą rozmowę emitowaną w niemieckiej TV, która jest bardzo miłą odmianą na tle innych filmów, które albo ignorują powagę sytuacji, przedstawiając boreliozę jako coś niegroźnego i łatwego do wyleczenia, albo wręcz przeciwnie – sieją panikę. Są tam wymienione alternatywne, naturalne metody leczenia boreliozy i jest bardzo dobrze wytłumaczone, dlaczego antybiotyki w przypadku tak sprytnej i przebiegłej bakterii są naprawdę kiepskim pomysłem (można włączyć polskie napisy):


Obserwuj wątek
    • in_the_court_of_the_crimson Re: Moja historia 16.09.16, 18:40
      Oczywiście nadal będę się bacznie obserwował pod kątem objawów, bo wiem, że mogą powrócić po miesiącach, a nawet wielu latach, ale na razie jest wszystko ok. Jestem wyspany, pełen energii, zero objawów. Jeśli miałoby mi się jednak znów pogorszyć, oprócz dotychczasowych środków mam jeszcze w planie kilkutygodniowy post na samej wodzie, który dodatkowo odciąża organizm i jeszcze bardziej aktywuje układ odpornościowy, aby mógł się spokojnie zająć tym, czym trzeba, ewentualnie myślę o kilku aplikacjach kambo. wink

      Napisałem ten post, aby dodać otuchy osobom chorym na boreliozę, które tak jak ja nie chcą czy nie mogą (np. w wyniku silnych reakcji alergicznych) zażywać antybiotyków lub nie mają ochoty walczyć z krętkami, rozwalając sobie przy tym florę bakteryjną jelita (która jest niezwykle ważna dla utrzymania szczelności bariery krew-mózg!), wątrobę i inne narządy, a mimo to bardzo chciałyby wyzdrowieć. Oczywiście nie ma gwarancji, że efekty będą podobnie fenomenalne jak u mnie, bardziej zaawansowane przypadki wymagają być może dodatkowych działań. Jestem natomiast przekonany, że właściwą drogą, niezależnie od stopnia zaawansowania choroby, jest wzmacnianie układu odpornościowego wszelkimi dostępnymi środkami, a nie jego niszczenie zażywanymi długookresowo antybiotykami.

      Sorry za przydługawy post, ale wydawało mi się ważne, aby to wszystko dobrze opisać i uzasadnić, może komuś pomoże... jeśli jesteście zainteresowani, mogę od czasu do czasu informować o samopoczuciu. smile
      • miroslaw111 Re: Moja historia 17.09.16, 01:03
        piękna historia jednak czy oprawdziwa ? i pytanie kto zaryzykuje rozwój boreliozy jeśli są dostępne tanie i szybkie sposoby jej leczeniw we wczesnym stadium czyli antybiotyk , nikt obecnie nie zna dokładnie tego od czego pochodzi pełen wahlarz objawówi jak bakteriea się zachwouje i co nazywamy pełnym wyleczeniem,na pewno antybiotykiem podanym w kilka tygodni od ukąszenia to da się osiągnąć co do ziół czy leku uoo którym wspomniałeś sądżę żę sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana
        • in_the_court_of_the_crimson Re: Moja historia 17.09.16, 10:57
          Kto zaryzykuje? Ja, w pełni świadomy ryzyka, choć po tym co przeczytałem i obejrzałem, dla mnie osobiście ryzyko naturalnego leczenia jest znacznie mniejsze niż antybiotykowego. A czy prawdziwa? Zobaczymy, będę się bacznie obserwował i zdawał raport. smile Dla mnie pełne wyleczenie jest jednoznaczne z trwałym ustąpieniem wszystkich objawów.
    • bzyka.bzyklewska Re: Moja historia 17.09.16, 16:46
      Witaj, mam pytanie, czy robiłeś sobie jakieś badania w kierunku boreliozy teraz, po całej kuracji i zmianie stylu życia? Ciekawa jestem czy jesteś dodatni czy ujemny. Pytam pod tym względem czy czujesz sie zdrowy ale zdrowy nie jesteś, czy udało się zwalczyć boreliozę taka metodą.

      --
      Bzyka mail: bzyka.bzyklewska@wp.pl
      Moje tematy: Leczenie wg Buhnera odnosi skutek
      Jeśli chcesz mi o coś zapytać - pytaj - ale po przeczytaniu tego tematu! Niestety nie mam możliwości czasowych na opisywanie swojej historii od nowa i pisanie kilku maili dziennie o tym jak było, co biorę czy jak dawkowałam. Temat powstał po to, by informacje te były ogólnie dostępne! wszytskie odpowiedzi na swoje pytania zajdziesz w moim temacie.
      • ewawr Re: Moja historia 18.09.16, 03:55
        Homeopatia... Cudowna w swojej wersji. Ale czy dla wszystkich? Opowiem ci mojej córki historię. W skrócie. W wieku 1,5 lat stwierdzono poprzez badanie biopsji, celiakię. Wtedy o tej "chorobie" wiele nie wiedziano, ale ja się nie poddawałam. Przez ok. 10 lat była na diecie oczywiście, ale jednocześnie była prowadzona homeopatycznie, ponieważ pragnęłam mieć zdrowe dziecko. I byłam szczęśliwa jak się okazało, że po tych latach przeciwciała wróciły do normy. Sukces. Homeopatia działa. Tak mi się niestety wtedy wydawało. Po następnych paru latach moje dziecko zaczęło chudnąć, jedząc normalnie jak do tej pory, a my nie znaliśmy przyczyny. Dopiero jak zobaczyłam jej żebra na wierzchu , przeraziłam się i wysłałam ją do lekarza, który po wykluczeniu ameby, tasiemca itp. stwierdził celiakię /z przeciwciał/ dotarło do mnie , jak duży błąd popełniłam wierząc, że homeopatia pomoże. Pomogła na kawałek życia ale nie uzdrowiła, a mogła bardzo zaszkodzić, bo moje dziecko miało zagrożenie życia!!! Sorry musiałam się zwierzyć , bo czytając twój wpis boję się, że ktoś nieopatrznie pójdzie twoim śladem.
        • bzyka.bzyklewska Re: Moja historia 18.09.16, 13:49
          ewawr - celiakii nie da się wyleczyć homeopatią tak jak zespołu Downa, to po prostu ktoś cie naciągał i tyle. Mam celiakie w rodzinie i nie wpadłabym na homeopatyczne jej leczenie. Za to inne choroby czy można? Czemu nie, jak się da i jest chociaz cień szansy to warto próbować.

          --
          Bzyka mail: bzyka.bzyklewska@wp.pl
          Moje tematy: Leczenie wg Buhnera odnosi skutek
          Jeśli chcesz mi o coś zapytać - pytaj - ale po przeczytaniu tego tematu! Niestety nie mam możliwości czasowych na opisywanie swojej historii od nowa i pisanie kilku maili dziennie o tym jak było, co biorę czy jak dawkowałam. Temat powstał po to, by informacje te były ogólnie dostępne! wszytskie odpowiedzi na swoje pytania zajdziesz w moim temacie.
      • in_the_court_of_the_crimson Re: Moja historia 18.09.16, 11:27
        Nie robiłem, bo uważam, że na wynikach tych testów nie można polegać. Dokładność wyników ELISA/western blot jest tak żałosna, że lepiej rzucić monetą. Dokładność pozostałych (LTT itp.) zależy od danego laboratorium i innych czynników, więc również jesteśmy daleko od tego, aby w 100% móc polegać na wyniku. Czyli czysta strata czasu i pieniędzy. Poza tym nawet gdyby istniał 100-procentowo dokładny test, to w zupełności mi nie przeszkadza pewna ilość bakterii, która pozostała i jest pod kontrolą układu odpornościowego. Dlatego dla mnie decydujące znaczenie ma tylko i wyłącznie całkowity, długotrwały brak objawów, co dla mnie osobiście jest równoznaczne z wyleczeniem.
    • kyrob Re: Moja historia 19.09.16, 13:35
      gdzie kupiłes ten Borrelia Nosode ? Co prawda nie wierzę w leki homeopatyczne ale spróbować zawsze można. Podobnie jak Ty odrzuciłem pomysł leczenia sie antybiotykami choć gdybym miał takie objawy jak Ty to miesięczną kurację na pewno bym wziął. Natomiast wieloletnie branie anty na przestarzałą może więcej zaszkodzić niz pomóc jeśli się jeszcze jakoś funkcjonuje.
      • bzyka.bzyklewska Re: Moja historia 19.09.16, 18:55
        Widzę w aptekach w Niemczech, chyba sobie kupię. Sprowadziłam kilka lat temu nosody Boreliozy z USA ale nie wzięłam ich ...

        --
        Bzyka mail: bzyka.bzyklewska@wp.pl
        Moje tematy: Leczenie wg Buhnera odnosi skutek
        Jeśli chcesz mi o coś zapytać - pytaj - ale po przeczytaniu tego tematu! Niestety nie mam możliwości czasowych na opisywanie swojej historii od nowa i pisanie kilku maili dziennie o tym jak było, co biorę czy jak dawkowałam. Temat powstał po to, by informacje te były ogólnie dostępne! wszytskie odpowiedzi na swoje pytania zajdziesz w moim temacie.
        • bzyka.bzyklewska Re: Moja historia 20.09.16, 21:33
          Mam pytanie, obejrzałam film, który podlinkowałeś. Weszłam na stronę lekarza naturoterapeuty z tego filmu www.dieter-berweiler.de/borreliose-effektiv-behandeln.html niestety ni jak po niemiecku nie rozumiem a tłumaczenie jest kiepskie przez google. Czy stosowałeś jakieś jego wytyczne, sposób jedzenia, skąd wiesz jak trzeba brać te homeopaty i gdzie o nich przeczytałeś?

          --
          Bzyka mail: bzyka.bzyklewska@wp.pl
          Moje tematy: Leczenie wg Buhnera odnosi skutek
          Jeśli chcesz mi o coś zapytać - pytaj - ale po przeczytaniu tego tematu! Niestety nie mam możliwości czasowych na opisywanie swojej historii od nowa i pisanie kilku maili dziennie o tym jak było, co biorę czy jak dawkowałam. Temat powstał po to, by informacje te były ogólnie dostępne! wszytskie odpowiedzi na swoje pytania zajdziesz w moim temacie.
          • in_the_court_of_the_crimson Re: Moja historia 22.09.16, 07:57
            Ze strony Dietera Berweilera można pobrać dokument PDF ze szczegółowym opisem fitoterapii, podane są wszystkie stosowane przez niego wyciągi z ziół wraz z ich szczegółowym dawkowaniem:

            Tekst linka

            Należy zauważyć, że stosuje on fitoterapię jako wspomaganie leczenia, natomiast za najważniejszą podstawę terapii boreliozy uważa odpowiednią dietę bez rafinowanych węglowodanów (cukier, biała mąka i wszystkie produkty je zawierające), za to z dużą ilością surowych warzyw i owoców, tak jak to opisałem. Niestety nie mam czasu, aby to teraz przetłumaczyć, bo mam teraz bardzo dużo pracy, ale może pomoże ci ktoś inny kto zna niemiecki...

            Tak czy inaczej nie zdecydowałem się na fitoterapię, bo najpierw postanowiłem spróbować tego leku homeopatycznego ze względu na prostotę i bardzo niskie koszty. Ten lek jest wytwarzany z kleszczy zarażonych krętkami boreliozy, oczywiście w tak ogromnym rozcieńczeniu, że stanowi on jedynie informację dla układu odpornościowego, na czym skoncentrować najbardziej swoje wysiłki. Przeczytałem o nim i jego dawkowaniu na stronie innego niemieckiego naturoterapeuty, Wolfa-Alexandra Melhorna:

            [url=https://web.archive.org/web/20140818171955/www.melhorn.de/Borreliose/index.htm]Link[/url]

            Ponieważ zadziałał u mnie wręcz rewelacyjnie i po pierwszym gwałtownym pogorszeniu się symptomów wszystkie objawy zniknęły całkowicie zaledwie w ciągu tygodnia, na tę chwilę nie widzę żadnego powodu, aby zaczynać jakąkolwiek inną terapię. Mam natomiast zamiar bezterminowo stosować opisaną dietę i wszystkie dodatkowe działania zmierzające do wzmocnienia układu odpornościowego, tak jak to opisałem, bo zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że w przypadku nawet tymczasowego osłabienia układu odpornościowego objawy mogą powrócić. Jak na razie czuję się świetnie, ze względu na zdrową dietę, sport, saunę itp. nawet zdecydowanie lepiej niż przed ugryzieniem przez kleszcza... wink
            • miroslaw111 Re: Moja historia 22.09.16, 17:58
              może sam do tego doszedłem ? dla mnie też dieta jest ważna chociaż pifkuję, ale czuje że to nie pomaga... natomiast zero cukrów ( nie mogę patrzeć na białe pieczywo czy drożdżówki ) dużo surowizny domownicy nie mogą patrzeć jak zjadam selery liście,buraki brokuły wszystko na surowo smile

              Ja nie wiem czym jest stan sprzed choroby mam dużo objawów chociaż momoentami sił mi ni ebrak i biegam jak głupi ... wypić też potrafię co an początku boreliozy nie było możliwe na weselu wywaliłem ostatnio 3,5 butli wina + 5kielonków , trzeżwy do domu ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka