Dodaj do ulubionych

Diagnoza boreliozy, a może coś innego?

16.10.16, 14:04
Witam
Od jakiegoś roku zmagam się z choróbskiem moje podejrzenia padają głównie w stronę boreliozy.

Rok temu w sierpniu byłem na malinach, stałem w słońcu od 6 do 16 i chodziłem po gęstych krzakach. Nie pamiętam żadnego kleszcza, ale jakoś późną jesienią z pachwiny wyjąłem jakby zaropiały czarny kolec. Wyglądało to jakby 2-3mm zaskórnik z czarną końcówką ale w takim miejscu wydawało mi się to dziwne. Innej sytuacji z kleszczem nie pamiętam.

Moje objawy pasują książkowo do tych które przeczytałem na kleszcze.edu.
Wykonałem test na boreliozę chyba Elise zapłaciłem 80zł.
Wyszło mi:
Przeciwciała w kl. IgG 13,0 RU/ml
Przeciwciała w kl. IgM 3,1 RU/ml

Mój lekarz rodzinny nie ma pojęcia o tej chorobie, więc dał mi skierowanie do poradni chorób zakaźnych - wizyta pod koniec marca...

Wszystko zaczęło się jakoś na jesień tamtego roku.

OBJAWY
-stany podgorączkowe ( raz są raz nie bardzo nieregularne)
-bóle brzucha ( kurczowe nie ustępujące bo np. nospie)
-strzelanie w stawach
-brak apetytu ( schudłem ok.4kg)
-trzeszczenie w szyi
-dreszcze
-złote "iskierki" przed oczami i latające mroczki do tego tzw. śnieg optyczny
-przelewanie w brzuchu
-tiki mięśni
-wypadające włosy
-ból prostaty? -Pod moszną
-ból jąder ( prawe zmienia wielkość i twardość, w górnej części najądrze mam twarde kulki NA USG CZYSTO)
-zatykający się nos(suchy katar lub gęsta biała wydzielina )
-lekkie bóle gardła
-żółty nalot na końcu języka
-wrażenie jakby sztywności lewej dłoni ( ciężko przykurcza mi się palce)
-bóle w udach przy kolanach
-pocenie rąk i stóp
-sporadyczne nocne poty (nie aż takie że muszę zmieniać koszulkę, ale często budzę się w nocy lekko spocony i muszę otworzyć okno i napić się wody)
-ból w lędźwiach
-BÓL ŻOŁĄDKA?? (kiedy uciskam się miedzy mostkiem czuję kłujący ból)
-Dziwne zachowanie serca
Zwalnia czuję jakby ucisk w klatce i następnie 2-3 mocne uderzenia - EKG w granicach normy
-skaczący puls - w spoczynku nawet 110
-gorzka wydzielina spływająca po gardle ( raz na tydzień/dwa w smaku coś jakby otrivin)

Problemy z pamięcią:
Mam wrażenie jakbym był jakiś otępiony
Wieczorem oglądam film a rano prawie go nie pamiętam
Mam ogromne problemy ze znalezieniem odpowiednich słów podczas rozmowy
Problemy z czytaniem
Mam wrażenie jakby oczy nie nadążały z rejestracją szybkich obrazów
Poprzednie dni są jakby puste- pamiętam jakieś najważniejsze wydarzenia np. obiad w restauracji ale ŻADNYCH szczegółów- choć moja pamięć była tak dobra że pamiętałem najmniejsze błahostki z przed kilku miesięcy i mogłem wyrecytować wszystko co robiłem danego dnia łącznie z godziną o której jadłem śniadanie...


Na sam koniec najważniejsze czyli powiększone węzły chłonne
Za lewym uchem , w obojczykach , pod pachami , w prawej pachwinie , po lewej stronie szyi.
Wszystkie twarde i przesuwalne. Na USG odczynowe - choć we krwi wychodzi że nie ma stanu zapalnego CRP 0.2 OB 2.

Przerobiłem już kilkunastu lekarzy.
3x rodzinny ; 2xneurolog ; 2x laryngolog ; endokrynolog ; 2xinternista ; gastrolog ; onkolog ;2x urolog ; psychiatra i psycholog

Nikt nie wie co mi jest i twierdzą że jestem zdrowy. Leżałem nawet w szpitalu na oddziale chorób wewnętrznych i wypisali mnie po badaniach krwi i usg węzłów. Twierdząc że nic mi nie dolega. Na wizyty prywatne wydałem już a z 1000zł i nic się nie dowiedziałem. ;/


Dodam że mam kota który często mnie drapał. Nie wychodzi na dwór jedynie zjada duże ilości owadów które wpadną do domu. Do tego rzadko jest odrobaczany ponieważ jest to jedyny kot ktory potrafi sobie zlizać tą maść z karku i wypluwa tabletki. Jedyna opcja to zastrzyki ale nie ma kiedy z nim jechać.

Na sam koniec dodaję zdjęcia moich wyników:
scr.hu/R224Ov
scr.hu/VGGKV3
scr.hu/488581
scr.hu/488581
scr.hu/D33lLA
Edytor zaawansowany
  • 17.10.16, 16:10
    Naprawdę nikt nie jest w stanie nic doradzić ? crying
  • 18.10.16, 17:53
    Wynik testu ELISA masz w obu klasach ujemny (do 16 RU/ml), ale to o niczym nie świadczy ponieważ wychodzi u większości chorych fałszywie ujemnie. Należało zrobić WB w dobrym laboratorium który jest lepszym testem ale też może wyjść ujemnie mimo istniejącej choroby. Dokładniejsze są LTT i KKI ( 500 i 420 zł). Zacznij jednak od WB. Przeczytaj FAQ, tam dowiesz się więcej o testach. Na zakaźników nie licz. Opierają się na wyniku testu ELISA i nie uznają boreliozy przewlekłej. Rozglądaj się już teraz za lekarzem ILADS, mają długie terminy.
  • 18.10.16, 19:39
    rób odrazu ltt bo na inne szkoda kasy dwa tygodnie przed badaniem pij citrosept tyle kropli dzienie ile warzysz

    --
    michalchory
  • 18.10.16, 22:59
    Gdzie mogę wykonać takie badanie w pobliżu Kielc ? Dokładniej mieszkam w Starachowicach
  • 18.10.16, 23:48
    LTT robi Synevo, tutaj znajdziesz informacje
    synevo.pl/badanie-ltt/
  • 19.10.16, 06:50
    Wygląda że najbliższa placówka Synevo jest w Krakowie. W Krakowie też jest dobry lekarz.
    Wpisz do googla borelioza-ilads.pl i znajdziesz.
  • 19.10.16, 07:37
    Mam w rodzinie zakaźnika który przyjmuje w szpitalu, umówiłem się na wizytę i powiedział że zleci mi jakieś badania za darmo. Zapewne będzie to ELISA wątpie że zrobią mi za darmo WB no ale zobaczymy.
    Wydaję mi się że nie zaszkodzi powtórzyć tego badania zwłaszcza że będzie za darmo.
    Co do lekarza z Krakowa znalazłem panią Beatę Kowalską-Werbowy.
    Napiszę do niej dzisiaj maila bo nie mogę znaleźć innego sposobu kontaktu na tej stronie, połowa zdań jest w jakimś innym języku.

    Mam jeszcze pytanie odnośnie tych węzłów chłonnych.
    Czytałem że sama borelioza nie powoduje ich powiększenia , a koinfekcja bartonellą. Czy wyjdzie to w teście LTT czy może trzeba będzie wykonać więcej testów? a może to nie od tego ?
  • 19.10.16, 13:01
    samo ltt na borelioze kosztuje 500 zl a koinfekcje swoją drogo ale ceny nie znam

    --
    michalchory
  • 19.10.16, 13:08
    Na samym dole tej strony są linki, w tym 'kontakt'.
    Badanie WB robią tylko jeśli ELISA wyjdzie dodatnio dla potwierdzenia. A jeśli wynik Elisa ujemny, powiedzą że nie ma boreliozy.
    Na koinfekcje są odrębne badania. Jeśli Cię stać możesz zrobić od razu badania na koinfekcje ale jeśli nie to zacznij od badania na boreliozę.
  • 19.10.16, 13:27
    Na lekarzy wydałem już ponad 1000zł z własnej kieszeni co dla 18latka nie jest jakoś mało.
    Rodzina w pewnym sensie "ma już dosyć" mojego narzekania i twierdzą że to zaburzenia nerwicowe, sam w to wątpię bo znam swoje ciało, a poza tym nerwica nie daje powiększonych węzłów...

    Napisałem już maila do Pani Doktor- czekam na odpowiedź.
    Co do badania WB może uda mi się jakoś to załatwić ze względu na znajomości- jak nie to po prostu zrobię to badanie odpłatnie. Prędzej czy później i tak się przyda jego wynik np. do wizyty u lekarza ILADS, a może jakimś cudem coś wyjdzie i coś się wyjaśni- zobaczymy.

    Dzisiaj to stawy strzelają mi jak u 80latka [bez obrazy dla starszych ludzi oczywiście wink ]
    Najgorzej jest w nadgarstkach przy ruchaj jakby do wkręcania żarówki.
    Mroczki przed oczami to już jest masakra, latają mi bez przerwy ;/
  • 19.10.16, 13:30
    Jak pójdziesz do tego szpitala zakaźnego to zapytaj i poproś swojego lekarza czy mogą Ci zrobić badanie na Bartonellę. Jest to również test Elisa ale dla Bartonelli jest dobry. Jeśli lekarz znajomy to może zrobią. O forum internetowym borelioza lepiej nic nie mów ale że gdzie indziej przeczytałeś że może to być bartonella, którą kleszcze też roznoszą. Koinfekcja bart sprawia najwięcej problemów, inne leki na to są i leczenie trudniejsze. Prywatnie to badanie ok. 300 zł..
  • 19.10.16, 18:43
    Zakaźnicy nie uważają bartonelli, podobnie jak babesji za problem!
    Nie robią badań, więc problemu nie ma wink
    Kiedyś dowiedziałam się w zakaźnym, że te infekcje występują tylko w Stanach big_grin
  • 19.10.16, 22:14
    W Polsce występuje bartonelloza zwana chorobą kociego pazura wywołana przez bakterie bartonella henselae i bartonella quintana. Jest to choroba zakaźna i są na to badania serologiczne, w tym test metodą Elisa. Szpital zakaźny powinien mieć możliwość wykonania go. Prywatnie wykonują Centrum Badań DNA (Poznań) i dr. T.Wielkoszyński (Bytom) ale napewno i inne laboratoria.
  • 19.10.16, 22:32
    Koinfekcję robi m.in laboratorium WSI Lublin koszt ok. 500 zł, trzeba przesłać krew do badania kurierem. Cała procedura opisana jest na stronie. Niestety masz dużo objawów co wskazuje na koinfekcję. Bartonella wysoce prawdopodobna. Sama diagnostyka boreliozy nic Ci nie da, leczenie koinfekcji to oddzielna sprawa stosuje się inne kombinację antybiotyków. Dlatego zanim zaczniesz leczenie musisz mieć zrobione kompletne badania na ile się da.
  • 20.10.16, 10:32
    Teoretycznie na stronie mojego szpitala jest napisane że zajmują się chorobą kociego pazura i neuroinfekcjami ,a o boreliozie słów brak.

    RZENE co do objawów to wypisałem tylko te które występują najczęściej- a naprawdę jest ich tak dużo że w związku z moją aktualną słabą pamięcią muszę prowadzić zeszyt i tam mam zapisane kilkanaście stron...
    Moje objawy zrzucają na nerwicę, a węzły że taka jest moja uroda albo tak powinno być.

    Koszty tych badań to jakaś masakra, nie rozumiem jak można nie uznawać choroby na którą zachorowało już tyle ludzi i po odpowiednim leczeniu ILADS nagłe ozdrowienie.
    Najgorsze jest to że nie zawsze ta paskuda w nich wychodzi i wydam kolejne 500zł a tu nic crying
    Niestety w tym kraju żeby służba zdrowia coś pomogła to albo trzeba mieć gruby portfel albo mieć znajomości i taka jest prawda ;/


  • 20.10.16, 14:04
    no niestety koszty diagnozy, leczenia, suplementacji, badań kontrolnych idą w tysiące.
    Chciałbym zaznaczyć że choroba kociego pazura to nie to samo co Bartonella jako odkleszczowa koinfekcja. Jeśli chcesz się skutecznie leczyć to musisz mieć diagnozę. W ciemno ładowanie antybiotyków nie rozwiąże Twojego problemu. Są też metody alternatywne typu zioła, olejki itp. niestety nie ma jednego skutecznego sposobu na Borellię i koinfekcję. Dr KW z Krakowa ma bardzo dużo pacjentów więc może nie odpisać Ci na mial-a. Jeśli miał byś pytania to pisz margot17@orange.pl.
  • 20.10.16, 20:05
    Mam pytanie odnośnie bóli brzucha, czy to też może być powodem boreliozy lub jej koinfekcji ? Boli mnie brzuch najczęściej po środku, nie boli przy ucisku. Najczęściej uaktywnia się po wypiciu piwa. Nie jestem jakimś alkoholikiem, można powiedzieć że nawet nie przepadam za alkoholem. Wypiję może jedno piwo do meczu i właśnie tak jest dzisiaj. Ból pojawił się jakieś 15min po wypiciu piwa, jest tak kurczowy że musiałem wracać do domu taksówką i wyjść z meczu od kolegi.
    Dodatkowo na tylnej części języka mam biało-zielonkawy/zółtawy nalot.
    Miałem robione próby wątrobowe itp. jak widać w zdjęciach badania i wszystko było w porządku.
  • 20.10.16, 20:15
    Pomyliłem się i dałem 2x ten sam link w badaniach.

    Druga strona wyników ze szpitala: scr.hu/2DDeYX
  • 20.10.16, 22:33
    Jeśli jesteś chory na boreliozę to mogą różne dolegliwości Ci się pojawiać, nasilać i zmieniać. Odradzam Ci picie alkoholu w każdej nawet najmniejszej ilości, bo na ogół jest bardzo nie dobra reakcja organizmu. Może objawiać się w różny sposób. Borelioza siedzi wszędzie w człowieku, szczególnie w układzie nerwowym i stąd zaczynają dziać się przeróżne rzeczy. Nalot na języku wskazuje na dolegliwości jelitowe, być może zostałeś zakażony również grzybem. Można zgadywać. Z koinfekcji przy Twoich dolegliwościach może wskazywać na Jersinię.
  • 20.10.16, 23:18
    Na 27 października mam termin na gastroskopie, w USG brzucha pani stwierdziła tylko bardzo dużą ilość gazów w jelitach.

    W lewej ręce w stawie palca wskazującego zrobiła mi się twarda kulka (od dolnej strony)
    Nie czuję jakiegoś ograniczenia ruchomości ale przy maksymalnym zgięciu palca lekko boli to samo przy ucisku.

    Opiszę może również dokładniej objawy neurologiczne.
    -Od czasów gimnazjum ciekawe rzeczy z programów dokumentalnych umykały mi z pamięci, lekceważyłem to no bo co w tym dziwnego.
    -Rok temu na jesień miałem ciągłe uczucie potrzeby ziewania, musiałem co sekundę wymuszać ziewanie.
    -Jakoś pół roku temu zacząłem mieć problemy z pisaniem na klawiaturze telefonu, nie mogłem trafić w odpowiednie litery miałem jakby niewład w palcach. Tłumaczyłem to sobie zmianą telefonu na nowy ale problem jest do tej pory.
    -Od miesiąca mam uczucie jakbym nie ruszał swoimi rękami, podobnie jak zaśniemy z podwiniętą ręką i zdrętwieje nam przez całą noc i rano mamy takie dziwne ograniczone ruchy.
    -Wędrujące kłujące bóle głowy
    -Bóle za oczami
    -Śnieg optyczny, męty , mroczki
    -Problem z językami obcymi, najbardziej pasuję tu opis "WIEM ALE NIE WIEM" kojarzę słówka i jakoś podświadomie wiem jak to powiedzieć ale jednak nie mogę się wysłowić
    -Problem z pamięcią z lekcji w szkole nic nie zapamiętuje chociaż zawsze wystarczało mi tylko słuchać co mówi nauczyciela. Z poprzednich dni pamiętam najważniejsze rzeczy jak np. co jadłem na obiad, ale żadnych szczegółów. Nie pamiętam o czym z kimś rozmawiałem itp.
    -Problem z koncentracją i otępienie. Czuję się jakby głupi, robię podstawowe błędy gramatyczne i ortograficzne chociaż w przeszłości wygrywałem konkursy itp. z polskiego. Lubię grać w grę karcianą zwaną Hearthstone zacząłem popełniać bardzo proste błędy kombinacyjne tak jakby mój mózg pracował na zwolnionych obrotach i coś go blokowało.



    Na sam koniec proszę o porady. Co robić do czasu badań i wizyty u lekarza, żeby choć trochę czuć się lepiej. Co jeść a czego nie, może jakieś suplementy ? Od zawsze staram się zdrowo odżywiać , niestety jem mało mięsa po prostu jakoś nie lubię.
    Biorę witaminki, witaminę D3 , magnez, wit. C.
    Może jakieś inne metody polepszenia samopoczucia ?

  • 21.10.16, 00:22
    W laboratoriach wykonują testy na bartonellę na te dwa gatunki b.henselae i b.quintana. Jeśli jest możliwość zrobienia badania bezpłatnie to zrób. Skoro masz lekarza krewniaka w szpitalu zakaźnym to zrób co możesz. Potem będzie chwila na zastanowienie jakie testy po kolei dalej, bo nie starczy Ci pieniędzy na wszystko, badania są kosztowne.
  • 21.10.16, 09:22
    wygląda nieciekawie, czyt. na typową borelię
  • 22.10.16, 00:51
    Tak. Według objawów i przy poprawnych podstawowych badaniach to borelioza prawie na 100%, tylko czy nie ma jeszcze jakiejś koinfekcji.
  • 22.10.16, 02:00
    przy tak silnych objawach jasne że jest i to ni ejedna,sama borelioza fizycznie nie istnieje,nazwa potoczna Borelioza czy trafniej choroba z Lyme zajęcie wieloukładowe przez wiele organizmów jednocześnie
  • 22.10.16, 16:38
    Oczywiście tak. Większość z tego padnie od antybiotyków stosowanych przeciw bakterii borelli ale niektóre przeżyją nawet jeśli będą stosowane długo i w wysokich dawkach i te miałem na myśli.
  • 22.10.16, 18:12
    W maju jadę na praktyki zawodowe do Hiszpanii, mam wielką nadzieję że do tego czasu coś się ruszy w mojej diagnozie , oczywiście dołożę do tego wszelkich moich starań.

    Mam tylko pytanie, czy są jakieś przeciwwskazania do wyjazdów itp. ? Chodzi o ewentualną antybiotykoterapię itp.
  • 22.10.16, 18:32
    ja bym się obawiał czy dasz radętylko , przeciez borell rozwija się z tygodnia na tydzień i nie znasz dia ani godziy że będziesz już tak słaby by wejść na któreś piętro bez pomocy windy
  • 22.10.16, 18:31
    barto występuje w 90% zarażonych a ie wyleczysz tego ani boreliozy jeśli zaatakujesz tylko borell, babs róież występuje w conajmiej połowie zakażonych i inaczej się to leczy
  • 22.10.16, 18:57
    U mnie właśnie jest jakoś dziwnie, mam bardzo dużo objawów wskazujących właśnie na boreliozę i koinfekcję. Ale nie czuję się jakoś słaby , mam tylko takie napady senności.
    Zauważyłem też słabszą tolerancję wysiłku fizycznego. W podstawówce/gimnazjum brałem udział w biegach przełajowych i nie szło mi najgorzej. Teraz łapie już zadyszkę kiedy biegnę rano na przystanek oddalony o 200m od bloku.
  • 22.10.16, 19:23
    Choroba nieleczona powoli postępuje, lepiej nie będzie tylko może być gorzej i nie ma reguły kiedy może Ci się nagle pogorszyć. Należaloby zacząć leczenie możliwie szybko i wtedy jest szansa że po kilku miesiącach będziesz mógł wyjechać. Wszystko zależy jak będzie szło leczenie a do tego potrzebne właściwa diagnoza (wyniki badań) i dobry lekarz.
  • 22.10.16, 19:45
    8 listopada mam wizytę u tego zakaźnika zobaczymy co powie.
    Napisałem maila do Pani Doktor Beaty Kowalskiej-Werbowy jeszcze nie dostałem odpowiedzi.
    W świętokrzyskim nie ma chyba żadnego lekarza ILADS, słyszałem o doktorze z Warszawy ale że jest bardzo niekomunikatywny więc raczej zrezygnuje z jego usług.
    Potrzebuję lekarza który potrafi mnie wysłuchać, a nie przerwie mi po 2 zdaniach.
    Może jakieś inne propozycje w mojej okolicy ?
  • 22.10.16, 19:51
    Mirosław. Nie jest aż tak źle, bo gdyby tak było to tylko kilka procent zarażonych mogłoby się wyleczyć. A jest dużo ludzi, którzy bardzo wcześnie zaczęli leczenie tylko antybiotykiem przeciw boreliozie i szybko wyleczyli się. Problem głównie w tym, że wielu ludzi zaczyna się leczyć późno, po kilku latach często i wtedy ciężko wyleczyć boreliozę nawet bez bart.
    Chłopak nie jest w takim złym stanie i nie znaczy że wszystkie spisane objawy ma naraz i w dużym nasileniu, tylko wszystko zapisywał. Jest duża szansa wyleczenia tego tylko trzeba szybko podjąć leczenie bo rok minął i będzie coraz trudniej.
  • 22.10.16, 19:59
    W sumie to sam nie wiem czy mam tak od roku. Jak wyżej napisałem węzły miałem od kilku już lat , mroczki męty śnieg optyczny tak samo myślałem że tak po prostu widzi każdy człowiek. Senny byłem już w gimnazjum, po szkolę po prostu kładłem się spać na 2-3godziny później jakoś mi przeszło.

    Jak napisał miklasz objawy nie występują naraz, w sumie to jestem nawet w stanie normalnie funkcjonować, ale np. problemy z pamięcią utrudniają to w znacznym stopniu.
    Uderzenia gorąca też są masakryczne, wszyscy obok mnie siedzą w kurtkach a ja w krótkim rękawku i jest mi gorąco.
    Zapisuję po prostu wszystko żeby ułatwić lekarzom diagnozę, niestety większość z nich traktuje to jako paranoje i nerwice , bo przecież nie może być tak żeby to wszystko działo się naraz.
  • 22.10.16, 23:25
    W boreliozie tak jest, że różne objawy pojawiają się, są dokuczliwe, potem znikają i znowu po jakimś czasie się pojawiają.
    To co napisałeś tłustym drukiem - wyraźne pogorszenie pamięci i koncentracji, zapominanie słów itp., które dają Ci się we znaki od pewnego czasu, czy pojawiły się niedawno ? Nie miałeś ich przedtem ? Jak nie miałeś to masz odpowiedź, że coś z głową dzieje się nie tak. A te właśnie objawy w boreliozie utrzymują się cały czas, może zmieniać się tylko ich nasilenie. Sam fakt że od roku coś zaczęło się dziać ze zdrowiem świadczy, że dokuczyło Ci na tyle mocno że zacząłeś zapisywać. I dobrze zrobiłeś. Oczywiście mogą Ci powiedzieć że jesteś hipochondrykiem i masz nerwicę. Ale trafiłeś na stronę na której jest dużo informacji na temat tej zdradliwej choroby opracowanych przez lekarzy. I jest dużo osób które znają temat i dlatego doradzają zrobić odpowiednie badania.
  • 23.10.16, 00:06
    W sprawie lekarza skontaktuj się ze Stowarzyszeniem i zapytaj, link jest na początku strony.
    Od zakaźnika leczenia się nie spodziewaj ale poproś o badania. Najważniejsze byłoby zrobić WB. Na bartonellę może też da, powiedz że masz kota który nieraz Cię podrapał, bo inne argumenty do niego raczej nie trafią. I nie mów nic o tym, że czytałeś dużo na temat boreliozy w internecie, bo zignoruje i tym bardziej potraktuje Cię jak hipochondryka, który naczytał się w internecie i robi z siebie chorego.
  • 23.10.16, 11:40
    dokładnie , oni chcą wykonywać swój zawód i spokojnie wracać do rodzin,jak im będziesz utrudniał lub się mądrzył się obrażą, a leczą wg tego czego ich uczą i mająw dupię los chorego,mieszkamy w Polsce znieczulica na każdym kroku , zakażnik to już wogóle masakra chory ba borelię dla niego to zawsze wariat udający chorego
  • 23.10.16, 00:07
    Problemy z pamięcią mam cały czas w przeciwieństwie do innych objawów.
    Tak samo utrzymują się mroczki i śnieg optyczny przed oczami.

    Niestety nie pamiętam od kiedy zaczęło to występować, może po prostu nie zwracałem na to uwagi, że zacząłem się gorzej uczyć i mniej zapamiętywać rzeczy ze szkoły. Zwalałem to na lenistwo i rozkojarzenie.
    Zapewne gdyby nie te problemy neurologiczne nie zaczął bym chodzić po lekarzach.

    Jestem w stanie przyjąć wszystkie niepełnosprawności, amputacje nogi itp. tzn wiem że jest to bardzo trudne życie (moja ciocia straciła nogę w wypadku), ale zachowanie świadomości umysłowej jest dla mnie najważniejsze.
    Co z tego że będę miał bujne i ciekawe życie skoro nic z tego nie zapamiętam...
  • 23.10.16, 00:27
    Znam ten ból z własnej choroby, z której udało mi się na szczęście wyleczyć. Miałem zawsze bystry umysł a tu nagle brak koncentracji, zapominanie co chwila prostych rzeczy, przytępienie jakieś, to wszystko na dłuższą metę jest trudne do zniesienia. Człowiek chciałby zapłakać nad sobą co się z nim stało. Dlatego leczenie podjąłem z determinacją wiedząc (dzięki tej stronie), że duże dawki i dłuższy czas.
  • 23.10.16, 11:51
    miklasz jak oceniasz swoje wyleczenie na ile może wrócić , martwisz się o to czy żyjesz całkowicie normalnie wróciwszsy do starcysh złych nawyków m.in.żywieniowych , pijesz od czasu do czasu itp
  • 23.10.16, 14:11
    Mirosław, bardzo dobrze oceniam z tym, że po zakończonej antybiotykoterapii walczyłem z grzybicą przez dwa lata. Po prostu za szybko wróciłem do takiej diety jak przed chorobą ale wiem że wiele osób tak miało. I z tym w końcu też poradziłem sobie. Po 8 i pół roku nie stwierdzam powrotu żadych objawów ani innych które wskazywałyby na boreliozę. A miałem po drodze różne stresy, w tym najgorszy, śmierć matki która zmarła w szpitalu po lekkim poparzeniu w nienormalny sposób czyli na skutek błędu lekarskiego. Piszę błędu ale miałem podejrzenia, że "błąd" mógł być świadomy. Do jeżdżenia na rowerze wróciłem dość szybko już w połowie leczenia (po pól roku) chociaż dużo mniej niż przed chorobą. Myślę, że wpłynęło to pozytywnie na skutki leczenia. Alkoholu i tytoniu nie zażywam, nie służą mi.
  • 23.10.16, 17:50
    a to zbieżność mam identyczną sytuację, i w sumie niekt nie sprawdził , nikt sięj ni ezajął, mama uległa poparzeniu trafiła na OJOM , stamtąd wypisana , ponoć brak zagrożenia życia , w nocy informacja zgon , ja sądzę żepacjencie nie są dość dobrze pilnowani
  • 23.10.16, 18:22
    Moja też zakończyła życie na OIOMie. W sprawę wszedł prokurator z urzędu twierdząc na początku że to co się stało nie było normalne ale potem szybko zakończył postepowanie przyjmując wersję szpitala.
  • 23.10.16, 21:06
    Widzę że Wszyscy jesteśmy tutaj po niezłych przeżyciach crying
    Moja mama też zmarła w tym roku na białaczkę - przez to że do izolatki dostał się jakiś wirus i złapała zapalenie płuc...
  • 24.10.16, 00:00
    miklasz55 ale moją mamę wypisali z OJOMU , nie wiem jakie są procedury wydawało mi się że jak jest podejrzenie zgonu to tam się trzyma
  • 25.10.16, 22:51
    Niestety do tej pory nie otrzymałem żadnej odpowiedzi od lekarzy.
    Czy może ktoś polecić dobrego lekarza który nie zażąda za wizytę 650zł w okolicy Świętokrzyskiego?

    Słyszałem o lekarzu z Łodzi i Piotrkowa ale żadnych szczegółów.
    Może jeszcze jakiś inny?
    Szukam lekarza który szanuje pacjenta i wysłucha co mam do powiedzenia a nie będzie mi się wtrącał w co 2 zdanie i wszystko zwali na nerwicę.

    Jak radzić sobie z tym cholernym czekaniem...??
    Siedzę w domu, mam wrażenie że zaraz zejdę i nic i nikt nie jest w stanie mi pomóc.
  • 26.10.16, 00:58
    masz specjalistów ILADS w Krakowie i Katowicach
  • 26.10.16, 11:04
    Nie licz na to że lekarze którzy pracują od świtu do później nocy zmagając się z tak ciężkim zagadnieniem siedzą jeszcze przed komputerem i odpisują na mail-e których dziennie dostają kilkaset. Jeśli zależy Ci na dostaniu się do lekarza to nie masz wyboru tyko musisz pofatygować się osobiście. Najlepiej z kompletem badań. Diagnozowanie boreliozy sobie daruj bo ją masz z tego co piszesz, spróbuj zrobić koinfekcję bo mnogość i nasilenie Twoich objawów świadczy o występowaniu złożonej infkekcji nie tylko samej boreliozy.
  • 26.10.16, 18:36
    Pisałem drogą mailową ze Stowarzyszeniem Chorych na Boreliozę podesłali mi test, oto jego rezultat : scr.hu/oXNdaJ

    Dodatkowo podesłali mi listę lekarzy:

    KRAKÓW: dr Klaudia Sowula ; dr Beata Kowalska-Werbowy ; dr Andrzej Gliwa ; dr Iwona Sumara

    Zabrze: dr Marek Kozak

    Katowice: dr Beata Herman-Ponikwia

    Głogów: Cezary Kędzia

    Łódź: dr Maria Zubiel

    Halinów k/Warszawy: dr Aleksandra Mossakowska

    Warszawa: Praskie Centrum Medyczne ; dr Piotr Kurkiewicz ; dr Agnieszka Piątkiewicz ; dr Małgorzata Konik

    Ktoś z Was może korzystał z usług tych specjalistów lub może polecić jeszcze kogoś innego ?

  • 31.10.16, 22:41
    Udało mi się dogadać z dr Mossakowską, nie umawiałem jeszcze wizyty zobaczymy czego dowiem się u zakaźnika.
    Wstępnie wizytę miałbym za miesiąc 22 listopada.

    Co do dnia dzisiejszego to jest dramat.
    Nie dość że ogólnie czułem się kiepsko to jeszcze chyba się przeziębiłem. No chyba że to kolejne objawy boreliozy.

    W nocy budziłem się kilkakrotnie aby wydmuchać nos. Od dluższego czasu miałem zatkany przezroczystą wydzieliną, ale teraz zrobiła się zółto-brązowawa.
    Rano jak wydmuchałem nos to widać było w wydzielinie śladowe ilości krwi.
    Przez cały dzień jednak krwi nie było.

    Dodatkowo dzisiaj pierwszy raz tak zaczęły boleć mnie stawy że chodzę jakby dopiero co zdjęli mnie z krzyża...
    Ból w biodrach i kolanach jest przemijający natomiast ból w krzyżu dokucza mi cały dzień

    Bardzo dziwny jest również ból gardła, wczoraj wieczorem zaczęło mnie boleć niemiłosiernie, nie puszczało po tabletkach ani płukaniu.
    Rano poleciałem po strepsil intensive w sprayu który zawsze mi pomagał.
    A tu nagle ból gardła ustąpił i nic a nic mnie nie boli.

    Od kilku dni zacząłem pić czystek i dużo zielonej herbaty z cytryną.
    Możliwe że od tego bakterie zaczęły się "czuć zagrożone" wink i wywołały bóle stawowe i gardła ?
  • 31.10.16, 22:50
    masz słabą odporność, od nieleczonej borelli będziesz miał całe spektrum objawów, jak już się zapisałeś do lekarza noto fajnie
  • 01.11.16, 02:17
    Jak to jest z tymi powiekszonymi węzłami ?
    Te co mialem utrzymują się do tej pory natomiast dzisiaj wyczulem kolejne tym razem po drugiej stronie szyi.
    Są lekko bolesne .

    Podobno wezly powiększają się od jakiejś koinfekcji. Jaka przyjmują strukturę czy wtedy nie wychodzilby stan zapalny we krwi ?
    Sam już nie wiem co o tym sądzić.
  • 01.11.16, 21:26
    a co chcesz wiedzieć ? bo węzły masz powiększone od bartonelli i takie już pozostaną dopóki nie zaczniesz się leczyć ( czyli ILADS )
  • 01.11.16, 21:51
    Generalnie u mnie sprawa jest taka że na USG węzły wychodzą odczynowo czyli zapalnie. We krwi natomiast wychodzi że nie mam stanu zapalnego tj. CRP 0.2 OB 1.
    Węzły zapalne powinny boleć a moje są bezbolesne. Jedynie bolą mnie przez 1-2 w okresie ich powiększania. Potem zatrzymują się na pewnej wielkości i przestają boleć.

    Mam jeszcze pytanie odnośnie leczenia.
    Od zawsze byłem sceptycznie nastawiony do antybiotyków, lekarze przepisywali mi je bez żadnego zastanowienia.
    Teraz np. sytuacja dostałem 2 opakowania Clindamycyny w dawce 600mg na rzekome powiększenie prostaty w wieku 18lat... które znalazł u mnie urolog do którego zgłosiłem się z tymi zmieniającymi wielkość jądrami.
    Wziąłem może z 2 tabletki i odstawiłem lek do szafki. I bardzo dobrze że tak zrobiłem bo okazało się na USG że prostata wcale nie jest powiększona...

    Jestem trochę przerażony co do tak agresywnej i długiej antybiotykoterapi. Zdaję sobie sprawę że to jedyna metoda na wyleczenie tego cholerstwa, ale obawiam się skutków ubocznych za kilkanaście lat. Czytałem że wiele osób ma bardzo obniżoną odporność i byle przeziębienie może nawet skończyć się wizytą w szpitalu ;/
  • 01.11.16, 22:30
    odpowiedz sobie sam , borelia to trudny temat , ale jak Ci się rozwinie to nie musisz już czytać badań naukowych , to od parudziesięciu lat wiadomo że bakteria jest o wiele bardziej szkodliwa niż seria abax
  • 01.11.16, 23:00
    Dzięki za odpowiedź ale w sumie nic się z niej nie dowiedziałem. ;/
    Może jestem już tak upośledzony że nie potrafię sam myśleć.

    Zadaję tyle pytań ponieważ temat jest dla mnie zupełnie obcy a w dodatku sam nie wiem czy jest to borelioza...

    Od zawsze bardzo przejmowałem się swoim zdrowiem i boję się o swoją przyszłość.
    Chcę po prostu dzięki Waszym doświadczeniom nastawić się na prawidłowe działania.

    Może to nie borelioza ? Ale jakie inne choroby mogą dawać objawy w tak wielu układach ? Może mam jakieś 2 choroby na raz ?

    Większość wątków stworzonych przez osoby które chorują na borelkę skarżą się na zmęczenie i bóle stawowe.
    U mnie jest tylko problem ze wstawaniem rano ale w sumie miałem tak zawsze, to samo jest z węzłami.
    Problemy z pamięcią jeszcze bardziej potęgują moje zakłopotanie bo po prostu nie pamiętam od kiedy mam np. węzły albo czy miałem jakąś wysypkę itp.

    Najbardziej brakuje mi wsparcia rodziny dlatego wszystkie swoje smutki i problemy wypisuję na forum.
    Zawsze mama stała za mną murem i teraz nie robiła by nic innego tylko biegała by ze mną po lekarzach żeby tylko dowiedzieć się co mi dolega. Bardzo mi brakuje jej wsparcia ale na zewnątrz udaję twardziela.
    Z tatą mam kiepski kontakt, babcia jedynie choć trochę angażuję się w sprawę ale jej pomoc ogranicza się tylko do słów że muszę być cierpliwy itp.
  • 02.11.16, 10:32
    szumi ci w uszach ? masz zawroty,mega zmęczenie , jakieś problemy skóre,kardio,oczne,sztywne pięty,pieczenia,zajęte zatoki ,strzelanie stawów,odrealnienia i inne problemy psycho? kłopoty ze snem,drętwienia itp ? coz tego masz
  • 02.11.16, 12:40
    Zawrotów głowy nie mam, ale idąc np po domu czasami stracę na chwilę równowagę i obije się o futrynę.
    Jakoś strasznie zmęczony również nie jestem, mam tylko problemy ze wstawaniem rano ale tak w sumie miałem od zawsze.
    Natomiast często w ciągu dnia mam takie napady senności.
    Jeśli chodzi o problemy z sercem to przez wakacje miałem taką dziwną sytuację że nagle czułem ucisk w klatce i potem takie 2-3 mocne uderzenia które czułem aż w karku.
    Z oczami natomiast jest problem cały czas mam tzw. śnieg optyczny i co jakiś czas latające męty.
    Co do pieczenia do tylko raz strasznie piekła mnie skóra na dłoni przez jakieś 2 dni i potem przeszło.
    Jakoś od zimy mam dziwny katar, nie spływał mi po gardle, nie mogłem również wydmuchać nosa.
    Jakoś pod koniec października zaczęła mi z nosa cieknąć woda.
    A kilka dni temu katar zrobił się żółty.
    Stawy od zawsze jakoś mi skrzypiały ale słychać to było dopiero jak przystawiłem ucho np. do kolana.
    Teraz owszem strzela mi w stawach ale rzadko.
    Natomiast w palcu wskazującym lewej ręki zrobiła mi się twarda kulka.
    Mam lekkie problemy z zasypaniem ale w sumie od zawsze późno kładłem się spać tj. do szkoły ok.24 a rano wstaję o 6:30.
    Generalnie jest mi strasznie gorąco co ma miejsce równiez w nocy i często budzę się lekko spocony.

    Najbardziej denerwują mnie jednak problemy neurologiczne.
    Straciłem węch, każdy mówi że np. smierdzi z kominów a ja nic nie czuję. Dopiero jak przystawie coś pod sam nos to coś wyczuwam.
    Mam jakby jakiś oczopląs, szybkie obrazy mi się rozmywają.
    Nie pamiętam kompletnie nic, tylko jakieś podstawowe rzeczy
    Czuję jakby niewład w rękach jakby były z waty.
    Jestem jakiś otępiony, dobrym przykładem jest to że zawsze lubiłem grać w gry karciane, teraz popełniam takie podstawowe błędy np. w złej kolejności zagrywania kart.
    Mam również jakiś obniżony czas reakcji.
    Często brakuję mi słów, raz na jakiś czas mam wrażenie jakbym zapadał się w np. ekran telefonu.
    Czuję jakby mój mózg pracował na jakiś minimalnych obrotach, ostatnio zacząłem grać w fifę i przez jakieś 30 min muszę się tak jakby przyzwyczaić do gry, tak jakbym nie wiedział co robie.

    To jest takie dziwne uczucie że nie mam słów żeby to określić, jakbym.... nie wiem coś mi blokowało myślenie.

    Co do innych objawów.
    Przelewa mi się w brzuchu
    Brak apetytu
    Żółta końcówka języka i żółto brązowa ślina
    Trzeszczenie w szyi
    Zmieniające wielkość jądra
    Wypadające włosy
    Uderzenia gorąca
    Lekki ból gardła
    Co jakiś czas niewyraźnie widzę na prawe oko
    Powiększone węzły chłonne
    Mokre ręce i stopy
    Dreszcze
    Bóle mięśni jakby zakwasy
    Kłucie w klatce piersiowej
    Tiki mięśni twarzy
    Drżenie rąk
    Ból w krzyżu
    Problemy z pisaniem i czytaniem
    Zaparcia
    Jakby odrętwienie twarzy

    Oczywiście wszystko nie jest na raz i większość występuje dość rzadko ale staram się wypisywać wszystko w zeszycie bo i tak za 1-2 dni zapomnę.

    Zdaję sobie sprawę że większość takich objawów daje właśnie borelioza, ale fakt że nie pamiętam kleszcza lub że ugryzł mnie już w dzieciństwie i nosiłem to do teraz mnie lekko przeraża

  • 02.11.16, 14:08
    Dopiszę jeszcze jedną ważną rzecz.

    Strasznie słabo toleruje wysiłek.
    Zawsze dużo jeździłem na rowerze 100km wycieczki to nie był dla mnie żaden problem.

    Dzisiaj przyszła mi paczka do paczkomatu.

    Przed chwilą po nią pojechałem, mówię sobie - zrobimy test jak z moją kondycją.

    Przejechałem może z 3km to paczkomatu w jedną stronę pod górke w drugą cały czas z górki.

    Czuje się jakbym był po jakimś kilkudniowym maratonie.
    Nie mam siły nawet pisać na klawiaturze po prostu masakra.
    Ciężko mi się oddycha i czuję lekki ból i pieczenie pod żebrami.
    Spociłem się niemiłosiernie jakbym wskoczył w ubraniach do basenu...
  • 02.11.16, 14:38
    wygląda mi to na boreliozę niestety... nie jestem jasnowidzem jak niektózy lekarze ILADS już na podstawie połowy objawów by Ci ją potwierdzili,ale to na 80-90% tak wygląda, musisz zrobić test KKI WB np u dr W, to dość skuteczy test , możesz do mnie zadzwonić jak chcesz o tym pogadać
  • 09.11.16, 15:55
    Witam Ciebie ponownie!
    "Ponownie" dlatego, że nie tak dawno temu już odpowiedziałem Ci dość obszernie na sąsiednim forum, gdzie Ty mocno zaniepokojony ewentualnymi ujemnymi konsekwencjami stosowania antybiotyków, rozpocząłeś dodatkowy wątek. Jak na razie nic mi nie odpowiedziałeś, więc wnioskuję, że jeszcze tam ponownie nie zajrzałeś.

    Wtedy, kiedy Ci odpisywałem, nie zdążyłem się jaszcze zapoznać z opisami zaprezentowanymi na tym aktualnym, forum. Teraz przed chwila to uczyniłem i... och, niesamowite to, - jestem przerażony. Co prawda te opisane przez Ciebie objawy mają spory rozrzut w sensie ich występowania i może nie wszystkie występują w jakimś poważniejszym nasileniu, niemniej jest ich bardzo dużo (mnóstwo przypomina mi moje wcześniejsze wieloletnie zmagania, kiedy byłem jeszcze młodszy niż Ty, bo teraz to ja jestem "stary koń", mający za sobą już 57 lat życia) tak, iż można powiedzieć, że wiele nas łączy. Mnie również pierwszy -jak przypuszczam- kleszcz dziabnął pod pachą. Podejrzewam, że przejąłem go od psa, którego często wypuszczałem na dwór, a ten często biegał sobie po pobliskim lesie. Zresztą ja sam, jako 14-letni chłopiec, często stosowałem wraz z kolegami z ulicy, zabawowe wyprawy do lasu. Choć wiadomo, ugryzienia kleszcza nie bolą, jak i jego przebywanie w ciele, to ja jednak jakoś instynktownie próbowałem wyciągnąć sobie tego kleszcza, bo mi dziwnie -w sensie psychicznym- przeszkadzał. Nie miałem wtedy pęsety, a że palcami wyjąć się, co oczywiste, nie dawało, więc wpadłem na chyba dość głupi pomysł, by wykorzystać nożyczki, jakie wyjąłem z przybornika do szycia mojej matki i... szkoda mówić – w swej nierozwadze i niezdarności, zbyt mocno ścisnąłem w dłoni te nożyczki, i niechcący uciąłem kleszczowi tyłek. Polała się krew i miejsce to zaczęło mocno szczypać, jak również zrobił się spory obrzęk.
    Po pewnym czasie wszystko się jednak zagoiło (u mnie zawsze wszelkie rany goiły się „jak na psie”), lecz jedno cały czas pozostawało – mały beżowy punkcik wskazujący na wcześniejszą obecność kleszcza, co jakiś czas nieprzyjemne pieczenie, swędzenie pod tą pachą, lekki co jakiś czas, ale nieprzyjemny w odbiorze, pod nią ból; no i uwaga… zaczęły tez zaznaczać swą obecność bezbolesne powiększenie węzłów chłonnych. Tu, na tym forum padła u kogoś wypowiedź, że to od Bartonelli… A skąd ten ktoś może dokładnie wiedzieć, że to od tej bakterii tak się dzieje?! Najpewniej wyczytał gdzieś o tym na forum od jakiegoś domorosłego „lekarza”. Owszem, zgodzę się, jak najbardziej z tym, że ta bakteria może się do takich stanów przyczynić, ale przecież to nie tylko ta jedna bakteria została przekazana przez kleszcza, bądź kota (ja również razem z psem, miałem też kotkę przez którą nieraz zostałem podrapany w czasie zabawy), ale przecież kleszcz przekazuje całe spektrum najróżniejszych bakterii, pierwotniaków, wirusów, czy innych patogenów. W sumie jest ich chyba ok. 40. Są to pasożyty, jakie prawie zawsze wywołują odpowiedź układu odpornościowego, a to objawia się m.in. powiększeniem węzłów chłonnych. Oczywiście nie u wszystkich to się objawia jednakowo intensywnie, jak i nie zawsze tez występuje -wszystko bowiem zależy od wydolności układu odpornościowego i w ogóle od specyfiki reagowania na infekcje, całego organizmu- niemniej jest wywoływane na ogół nie tylko przez jednego rodzaju patogen, ale w ogóle jest dowodem na to, że organizm walczy z jakąś infekcją, czy -co bardziej prawdopodobne- z koinfekcją.
    Tak więc z całą pewnością mogę orzec, choć lekarzem bynajmniej nie jestem, że cierpisz z powodu koinfekcji odkleszczowej z boreliozą na czele. Zauważyłem, że masz wahania, czy aby na pewno to borelioza; czy nie może być czasem tak, że istnieją inne patogeny po kleszczu a samej boreliozy raczej nie ma. Teoretycznie istnieje taka możliwość, ale jest ona naprawdę mało prawdopodobna. Z drugiej jednak strony, gdyby wespół z boreliozą nie występowały inne infekcje, które wzajemnie by się dopuszczały z racji symbiozy i synergizmu, to ja samą można byłoby najpewniej łatwo wykurzyć z organizmu. Niestety, ale w większości wypadków tak jednak się nie dzieje, właśnie z uwagi na koinfekcje.
    Poza tym warto sobie uświadomić, że określenie choroby „BORELIOZĄ” bynajmniej nie oznacza, ze musi być ona NAJWAZNIEJSZĄ, NAJGROŻNIEJSZĄ, choć medyczna nomenklatura zdawałaby się na to wskazywać. Te wszystkie patogeny, jakie wespół z boreliozą na ogół występują, mogą czasem okazać się o wiele gorsze od niej samej, więc na Twoim miejscu nie zachłystywałbym się tak bardzo ewentualnymi wynikami, wskazującymi na brak krętków boreliozy. A co z podobieństwem, jakie ciebie również nurtuje?
    No cóż, borelioza jest uznana powszechnie za IMITATORKĘ wielu różnych chorób, dlatego tez została określona, jako choroba wielonarządowa, wieloukładowa. Ale analogicznie można tak powiedzieć o wielu innych infekcjach odkleszczowych, jakie potrafią atakować cały organizm, a szczególnie na atak obierają sobie układ nerwowy, jeśli tylko organizm jest ogólnie osłabiony, np. stresem, a u kobiet dochodzi do tego jeszcze ciąża i poród. Dla przykładu grzybicza Kandydoza (CA) również atakuje układ nerwowy jak i cały organizm i dlatego też jej objawy są nierzadko mylone z samą boreliozą czy innymi odkleszczowymi infekcjami. Ona tez w swym końcowym stadium, kiedy opanowuje niemalże cały organizm, potrafi być tak samo groźna, jak borelioza, babeszjoza, mycoplazmoza Erlichioza, chlamydioza bartonelloza, czy wiele innych infekcji odzwierzęcych na „oza” się kończących. W sumie nie jest tu istotna nazwa, (BORELIOZA, to pojęcie bardzo uogólnione i powszechnie przyjęte przez wielu dla określenia infekcji odkleszczowej), gdyż każdą jednostkę chorobową, jaka we współczesnej ortodoksyjnej medycynie ma swoją mniej czy bardziej znaną, wymyśloną przez medyków, nazwę, łączy jedno – infekcja pasożytnicza, pochodząca od pasożytów typowych, czyli tych większych, jak i tych całkiem mikroskopijnych. Te ostatnie najczęściej są przekazywane nie tylko poprzez kleszcze, ale także przez wiele innych krwiopijców, takich, jak komary, pchły, pluskwy itp. To znaczy tyle, że zakażonych boreliozą i innymi patogenami, może być i jest znacznie więcej, niż to się powszechnie zakłada i ujawnia. Wszak, jak wspomniałem, niemalże każda tzw. choroba, ma swoje jedno źródło – miejscowa, bądź ogólnoustrojowa, rozsiana infekcja. Do tego też, wiadomo, dochodzą rożne zaniedbania ze strony mniej czy bardziej zainfekowanych osób, jak złe odżywianie, poddawanie się stresującym sytuacjom, a nadto wszelkiego rodzaju używki i ogólnie niehigieniczny tryb życia. Czasem też ułatwieniem dla rozprzestrzeniania się boreliozy i innych, w naszych organizmach, są pewne uwarunkowania genetyczne.
    W związku z tym wszystkim trudno jest komukolwiek z chorych, cokolwiek doradzić, gdyż pewne reakcje organizmów na leczenie, są bardzo rożne i najlepiej kiedy każdy sam, przy wykorzystaniu zdobytej przez siebie wiedzy (tudzież, - metodą „prób i błędów”), próbuje ocenić i ustalić, jakie leczenie jest dla niego najlepsze.
    Na koniec jeszcze podtrzymam swoje stanowisko z poprzedniego wpisu skierowanego do Ciebie, że wcale nie jest powiedziane i na 100% procent udowodnione, że bez antybiotykowego „leczenia”, organizm nie da rady wygrywać z infekcją odkleszczową i borelioza ostatecznie doprowadzi do śmierci, lub trwałego kalectwa. Nie, to nie jest prawdą, a ja jestem tego żywym przykładem. Oczywiście w grę tu wchodzi cały czas omawiana odporność i genetyka u poszczególnych chorych, niemniej jeśli ktoś decyduje się na tak radykalne podejście, jak faszerowanie się (metoda ILADS dająca fortunę stosującym ją lekarzom, jak i zachłannemu Przemysłowi farmaceutycznemu), antybiotykami, to może być pewien, ze zawsze będzie ponosił tego mniejsze, czy większe UJEMNE skutki. U mnie choroba trwała dobrze ponad 25 lat, kiedy po raz pierwszy uświadomiłem sobie, ze może nią być coraz bardziej nagłaśniana już w mediach, borelioza. Ale nawet wtedy, kiedy po raz pierwszy podjąłem si
  • 09.11.16, 16:32
    ...leczenia tej przypadłości, to nie czyniłem tego żadną formą antybiotykoterapii. To, co robiłem można nazwać niczym innym, jak tylko WZMACNIANIEM odporności i wybijaniem zamieszkujących we mnie patogenów, tym wszystkim, co NATURALNE.
    Antybiotyki byłem zmuszony przyjąć tylko kilka razy w całym tym kilkudziesięcioletnim okresie walki z boreliozą, ale działo się to tylko dlatego, że w wyniku silnego stresu (zostałem pogryziony kilka razy przez psa a w jednym wypadku było zagrożenie wścieklizną, oraz przeżyłem traumę rozwodową…) nabawiłem się zapalenia płuc (to w wyniku stresu, krętki i inne patogeny, doszły bardziej do głosu i to zapalenie wywołały), a także wtedy, kiedy po jednym z psich pogryzień, wdała mi się do rany poważna dodatkowa infekcja, tak iż śmierdziało ode mnie ropą na dużą odległość. Tak, wtedy to byłem naprawdę zmuszony do przyjęcia tego niszczącego to, co żywe, „leczenia”. Po drodze chyba jeszcze ze dwa razy usuwałem w osłonie antybiotykowej korzenie ósemek zębowych, gdyż borelioza sprawiła, ze w pewnym momencie zęby zaczęły mi się łamać jak jakieś zapałki, przy lekkim tylko nagryzieniu.
    Mogę jeszcze powiedzieć, ze po każdym takim przyjęciu antybiotyków, miałem nad wyraz POWAZNE problemy ze zdrowiem. Miałem wrażenie umierania… Później to przeszło i ja dalej czuje się W MIARĘ dobrze. Poza pewnymi stałymi dolegliwościami, do których przez tyle lat zdążyłem się już chyba przyzwyczaić, nic większego i niebezpiecznego mi nie dolega. Daję radę – daje radę jeździć np. na rowerze… Oczywiście nie jest łatwo (o wiele łatwiej było przed pierwszym kleszczem), gdyż bolą paliczki, przeguby, czyli nadgarstki, a same palce wyginają mi się nieraz tak, jak u mojej babci cierpiącej pod koniec swych dni, na artretyzm. To mi nieraz poważnie utrudnia trzymanie kierownicy. Nieraz tez po postawieniu roweru np. przed sklepem, mam wrażenie, ze on się przewraca, choć w istocie stoi stabilnie. Tak, te i inne rzeczy jeszcze doświadczam, ale ogólnie jestem dość sprawny i tak jak Ty mam tylko nikłe objawy zmęczenia. Ale po antybiotykach, a u niektórych również po sterydach, ciało staje się bardziej ociężałe i opuchnięte i naprawdę nieraz NIC nie można uczynić…
    Przemyśl więc dobrze całą te sprawę zanim ostatecznie skłonisz się ku antybiotykom. One i tak Tobie nie pomogą, gdyż choroba Twa jest najpewniej tak samo zadawniona, jak ta moja. Antybiotyki skutkują przede wszystkim w pierwszym stadium zakażenia, później to już… już to właściwie wszystko opisałem. Na koniec przytoczę jeszcze krótko niektóre z fachowych opinii na temat leczenia boreliozy antybiotykami:
     „Wiemy, że borelioza z Lyme jest odporna na antybiotyki. Mówienie, że ktoś został wyleczony dlatego, że otrzymał określoną ilość antybiotyków, nie ma sensu”
                -  Wilii Burgdorfer, odkrywca krętków boreliozy, 2001.
     
    „Terapia antybiotykowa może wyrządzić poważne szkody pacjentom, z objawami przewlekłej choroby z Lyme, oraz pacjentom z zespołem poboreliozowym”  - Henry M. Feder „New England Journal of Medicine” 357(14), 4 pażdziernika 2007.
     
           „Nowicjusza w leczeniu boreliozy można poznać po tym, że uparcie przepisuje antybiotyki, które ogólnie działają krótkoterminowo, i przynoszą niewiele długofalowych korzyści. Zaobserwowaliśmy nawet, poważne i trwałe skutki uboczne [na skutek dłuższego zażywania antybiotyków, - mój dopisek] na przykład załamanie nerwowe, szumy w uszach, poważne osłabienie układu odpornościowego i wiele, wiele innych”  -  Dr med. D Klinghart, specjalista w leczeniu boreliozy, 2005.
     
           „Wyniki trzykrotnych badań prowadzonych metodą randomizowaną podwójnie ślepej próby z placebo wykazały, że kuracje antybiotykowe u pacjentów z utrzymującymi się długo objawami subiektywnymi -po odbytej nawet odpowiedniej terapii w początkowym stadium boreliozy- wiążą się z istotnym ryzykiem i niewielkimi, bądź żadnymi korzyściami.”  - „New England Journal of Medicine” 357(14), 4 pażdziernika 2007 – Publikacja poruszająca poważne zagadnienia medyczne; zamieszcza wypowiedzi specjalistów w dziedzinie medycyny).

     
          „Antybiotyki rozczarowały jako monoterapia w leczeniu chronicznej boreliozy z Lyme. Antybiotyki na pewno nie pomogą nam w poradzeniu sobie w walce z zarazkami, które nadchodzą”  - Dr med. D Klinghart, specjalista w leczeniu boreliozy, 2005.
     
          „Niewskazane jest powtarzanie terapii antybiotykowej w przypadku utrzymywania się objawów po boreliozie, łącznie ze związanym z nią zmęczeniem i dysfunkcją poznawczą.”    L.B. Krupp et al., Study and treatment of post Lyme disease;  „Neurology” 60,
     
        Oczywiście istnieje mnóstwo innych doniesień (mam do nich stały dostęp), także dobitnie przedstawiających problem związany z szafowaniem antybiotykami w przypadku tak opornej infekcji, jaką jest borelioza – szczególnie tej zadawnionej, jaka ma miejsce u mnie, czy -jak sądzę-, takze u Ciebie. Są to wypowiedzi rzeczywistych autorytetów ze świata medycznego, które niestety, ale nie są brane pod uwagę przez wielu „mądrych” lekarzy rutynowo i nagminnie -jak w przypadku transfuzji- pakujących w osłabionych już poważnie chorobą pacjentów, końskie dawki antybiotyków. Tak, końskie (leczenie wg ILADS), bo tylko takie dawki, potrafią dać wrażenie, że choroba się cofnęła, a pacjent wyzdrowiał. Czasem też, w niektórych przypadkach, podawane tradycyjnie mniejsze dawki, również mogą sprawiać wrażenie uleczenia. Jednak choroba po pewnym dłuższym (w porywach nawet po kilku latach), ale najczęściej po niedługim czasie, powraca i sieje jeszcze większe spustoszenie w organizmie chorego człowieka. Często uprzedza się taki stan, podając kolejne porcje środków, które zabijają wszystko, co żywe w organizmie i tak w kółko, aż do zupełnego wykończenia organizmu chorego człowieka.
    To by było tyle... jeszce może trochę, tak zupełnie na koniec, napiszę cos o sobie.
    Otóż zawsze lubiłem duzo mówić a PISANIE natomiast stało się moją wręcz, pasją. Niestety, ale choroba wpłyneła na mnie dośc ujemnie pod tym wzgledem i przez jakis czas utrudniała mi poważnie mówienie i to lubiane prezez mnie, pisanie. Wydawalem z siebie często jakiś dziwny belkot, jakieś nieartykułowane dźwięki, az było mi głupio przed ludźmi, którzy mnie słuchali. Pisałem mało składnie, i bardzo haotycznie popełniając jakze czesto proste błędy (podobnie jak to ma miejsce u Ciebie), a teraz... - sam oceń!
    Były momenty, że tak dawała mi choroba do wiwatu, iż chciałem sie rzucać pod samochód... Dałem jednak radę i to bez tych PASKUDNYCH antybiotyków. Stosowałem piolun, macierzankę, aloes, betuleco, kurkumę, klącze perzu i tataraku, a także rzeń- szeń i dziurawiec na depresję. Pilem też czystek. Obecnie w mym posiadaniu jest suplement o nazwie "Ojibwa Herbal Exstrat", który Tobie tez bym polecał.
    Tak, wiele mozna osiągnąć bez faszerowania organizmu trującymi antybiotykami. Jednak wybór leczenia pozostawiam Tobie. to ty ostatecznie musisz zadecydować, jakiego wyboru dokonasz. Ty sam najlepiej powinieneś znać swój organizm i ustalić, co jemu bardziej służy, a co nie.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 09.11.16, 17:18
    Aha, coś mi się jeszcze przypomniało... Te Twoje dolegliwości brzuszne, to bardziej dotycza jelit, czy tez moze samego żołądka. mnie własnie boli co jakiś czas żołądek i to równiez po piwie, ale nie tylko po nim. Ostatnio zjadłem ze smakiem nieco rodzynek z kupionej paczuszki, ale bez umycia. I nawet ta niewielka ilość rodzynek spowodowała nagły ból żołądka w stałym juz dla mnie miejscu. Kiedyś podczas gastroskopii -och, ja mnie to badanie wymęczyło...- lekarz ustalił, ze żolądek jest lekko podbiegniety żółcią i ropą, i ze utrzymuje się w nim jakis stan zapalny, atakujacy błonę śluzową. Oczywiwście wiemy, co ją atakuje...
    Zatem, prosty wniosek - choroba odkleszczowa, niemalze u wszystkich, mocno uwrazliwia i wprawia w stan zapalny wszystko, co jest w organizmie, delikatne. Dlatego, kiedy jemy, czy pijemy cokolwiek, co podrażnia -a zimne piwo takim podrazniajacym trunkiem jest w istocie, jak rownież niemyte rodzynki, których pewien składnik na dodatek uaktywnia stałego wirusa w naszym organizmie, tworzacego opryszczkę- , to niestey, ale musimy sie liczyc z takimi nieprzyjemnymi objawami delikatnych ścianek zarówno jelit, jak i żolądka. Zresztą, jesli cierpisz tez na drożdzycę przewodu pokarmowego, to wszystko to, co na drożdzach (piwo jest takim drożdżowym trunkiem), może wywołac i czesto wywołuje, bardzo niepożadane reakcjie w organizmie.
    Pozdrowionka...
  • 09.11.16, 18:01
    Oj, cos mi się wydaje, ze przez te moje nikłe, co prawda, ale jednak wystepujace ubytki w pamieci, będę jeszcze pisac do Ciebie na raty, co jakis czas.
    Tak wiec teraz przypomniało mi się to, co pisałeś o swych chorych zatokach. Akurat to cały czas mi sie utrzymuje. Ostatnio jednak wpadłem na pomysł, by płukać zatoki metodą Proetza u laryngologa. Uczyniłem to chyba ze trzy razy i za każdym razem to magiczne ssące urzadzenie, zwalniało jakby swe obroty, a sam ssak dość szybko ulegał zapchaniu -jak to stwierdzała pani laryngolog- jakąs brunatną gęstą mazią. Do takiego przepłukiwania laryngolodzy, wykorzystujacy tę metodę, dodają, jako lekarstwo, antybiotyk. Oczywiscie ja z tego zrezygnowałem, a na miejsce antybiotykow zastosowałem cos zupęłnie nieszkodliwego. Przynosiłem ze sobą do gabinetu, krople homeopatyczne, o nazwie NOTAKEHL D5, ktore ona mi zakraplała do tej mieszanki zatokowej. Po każdym takim czyszczeniu, czułem sie jak nowonarodzony. Żeby jednak zmiejszyć koszta (te płukania u laryngologa, robiłem odpłatnie) owych zabiegów, ostatnio zakupiłem sobie w Aptece, specjalny zestaw o nazwie Irigasin i teraz sam przeplukuję sobie zatoki, a jako środek niszczacy bakterie i grzyby, jakie drążą mi cały czas zatoki, wykorzystuję wodę utlenioną, czasem jodynę, a takze wspomniany już lek NOTAKEHL, który z powodzeniem słuzy mi też, jako srodek osłonowy (zamiast antybiotyków) do usuwania korzeni zębowych (pozostal mi tylko sam przód w miare sprawnych zębów).
    Zatem, jeśli uznasz to za korzystne przedsięwziecie lecznicze, polecałbym Ci rówież i tego typu działania jeśli chodzi o wspomaganie pracy zatok szczękowych.
    Moze coś do mnnie w końcu napiszesz. Coś to forum ostatnio -nie licząc moich ratalnych wpisów-, jakby zamarło...
  • 12.11.16, 13:16
    Witaj
    Ostatnio próbowałem się lekko odciąć od szperania w internecie na temat jak dotąd nie zdiagnozowanej u mnie choroby.

    Byłem u zakaźnika dostałem skierowanie na oddział neurologiczny w celu wykonania punkcji lędźwiowej.
    Raczej nie przewiduję zgłaszania się na ten oddział bo czytając opinię na temat tego badania wydaję mi się zbędne.

    Co do wszystkich twoich wpisów na temat leczenia.

    No niestety jak widać na tą chorobę nie ma jeszcze dobrego lekarstwa, słyszałem o ziołowych terapiach ale ich faktycznego działania nie znam. Ludzie twierdzą że antybiotyki niby pomagają.

    Jeśli jak mówisz że twoje leczenie trwa już ponad 40lat i jak narazie zauważyłeś tylko lekką poprawę to może wartałoby coś zmienić ?
    Niestety może jestem za słaby psychicznie, ale z aktualnymi objawami nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.
    Świat tak jakby mi się rozmywał.
    Przez objawy neurologiczne- nie zdam egzaminu na prawo jazdy, tym bardziej matury i testów zawodowych. Zapominam wszystko co działo się dnia poprzedniego.
    Moje bogate w przygody dzieciństwo stało się pustką z lekkimi przebłyskami.

    Z matematyką zawsze miałem problemy, ale teraz to już nawet mam problemy z tabliczką mnożenia...
    Język Polski natomiast to była moja mocna strona, pisałem opowiadania i długie wypracowania.
    Nauczyciel zawsze doceniał i z zainteresowaniem słuchał moje opowiadania.
    Teraz z polskiego lecę na 2 i może czasem 3.
    Pisząc wypracowanie szukam po 5-10 min jednego słowa gdzieś w mojej głowie.
    Mam bardzo ubogie słownictwo, co chwilę powtarzam słowa, nie potrafię znaleźć ich zamienników.

    Kilka lat temu byłem w Anglii, miałem wtedy może z 15 lat i o dziwo pamiętam że rozmawiałem bez większych problemów z anglikami w sklepie czy na ulicy.
    Teraz jakbym cofnął się w rozwoju, na lekcji wydaję z siebie tylko jakiś bełkot.

    Jak mam tak dalej żyć to raczej wątpię żebym przeżył życie wesoło i był z niego zadowolony.
  • 14.11.16, 09:10
    typowe objawy boreliozy
  • 15.11.16, 02:16
    Witam Cię "thekamyk"!
    To fajnie, że coś znowu napisałeś, że zareagowałeś na moje obszerne pismo. Zauważyłem, że powtórzyłeś myśli związane ze swoim niedomaganiem psychicznym, - pamięcią, brakami w koncentracji, utrudnieniami w mówieniu, z czego wnioskuję, że musisz to bardzo przeżywać. W sumie to się nie dziwię, bo ja sam także miałem podobnie i tez wracałem wspomnieniami do sytuacji, kiedy jeszcze lepiej funkcjonowałem pod względem mowy i w ogóle pod względem psychicznym, emocjonalnym. To zawsze działało na mnie dowartościowująco.

    Pisałem już chyba, że w chwilach słabości psychicznych i neurologicznych, dobrze jest pić dziurawca i przyjmować rzeń-szeń syberyjski. Mnie to pomogło, ale trzeba być wytrwałym w stosowaniu – zioła, to nie antybiotyki, które działają dość radykalnie, aczkolwiek szkodliwie. Pisałem też o „OJIBAWA Herbat Extract”, który to suplement działa korzystnie na komórki naszego organizmu, w tym na komórki nerwowe. Z opinii innych mogłem się zorientować, że systematyczne zażywanie tego ziołowego preparatu (najlepiej 3 razy dziennie), pozwala na usunięcie wielu nieprzyjemnych reakcji neurologicznych – SPRÓBUJ, (jeśli Cię na to oczywiście stać)!!!

    Widzę, że masz podobnie nie tylko w sensie doświadczanych boreliozowych objawów, ale także w sensie preferowania poszczególnych przedmiotów szkolnych. Mnie również matematyka za bardzo nie pociągała. Zamiast przedmiotów ścisłych, zawsze byłem bardziej skłonny zwracać się ku naukom humanistycznym. Mam tak do tej pory.

    Ty piszesz o Anglii, a ja znowu za Jaruzelskiego byłem u matki w Niemczech i tam planowałem zostać na stałe. I chociaż wcześniej mówiłem jedynie dobrze po polsku, to tam bardzo szybko zacząłem „szwargotać” po niemiecku i to mimo trwającej już wtedy, boreliozy. Pewnie, gdybym w ogóle nie był chory, to język niemiecki opanowałbym jeszcze szybciej i to o wiele poprawniej, niż to w tamtym czasie miało miejsce, a uczęszczanie do specjalnej niemieckiej szkoły, w której uczyłbym się właśnie j. niemieckiego, stałoby się tylko zwykłą formalnością. Niestety, ale wtedy warunki na pozostanie nie okazały się dla mnie sprzyjające. W tamtym czasie nastąpił spory napływ azylantów głównie z Polski, a że Niemcy chcieli być bardzo wobec nich w porządku, więc przede wszystkim zapewniano im mieszkanie i inne podstawowe warunki bytowe. To przyczyniło się m.in. do tego, że dla takich jak ja w tej malej mieścinie, gdzie przebywała matka, zabrakło już mieszkań (za późno zacząłem się starać o obywatelstwo), i… musiałem wracać do kraju. Może gdyby udało mi się tam pozostać, to korzystałbym na pewno z lepszej opieki medycznej, niż obecnie.

    Z chorobą walczę nie ponad, a jedynie niepełne czterdzieści lat. Kleszcza pierwszego chwyciłem mniej więcej w wieku 14 lat, a kilka lat później zacząłem doświadczać pierwszych objawów - uderzenia gorąca na twarz, identycznie, jak u mojej ciotki cierpiącej z powodu menopauzy. U mnie na andropauzę, oczywiście było za wcześnie. Później doszły bóle reumatyczne i mięśniowe, tracenie przytomności, jeden raz po nocy napatoczył mi się paraliż prawego ramienia (puścił po kilku minutach intensywnego masażu lewą ręką) o, właśnie… ja boję się teraz głównie paraliżów i zaników mięśni (paraliże ramienia, dodatkowo czasem i nogi, mam teraz, po ostatnim czwartym kleszczu, już częściej) albo w ogóle jakichkolwiek niedowładów na ciele (jak dłużej posiedzę, to potem z trudem się podnoszę – muszę się stopniowo wyprostowywać, wyciągać, no i powoli się rozruszać, żeby móc w ogóle coś zrobić), oraz boję się innego problemu, jakim jest problem z oczami… i tu pytanie do Ciebie: czy Ty miewasz, poza tymi metami w ciele szklistym, również zalewanie oczu jakąś dziwną lepiącą się wydzieliną, jaka skleja powieki tak, iż trudno je po nocy jest otworzyć? Właśnie ja tak mam! Dodatkowo jedno oko, a konkretnie powieki lewego oka strasznie mi po nocy puchły, jakbym dostał piąchą w to oko. Ale w ciągu dnia to znikało. Teraz gałka tego oka strasznie mnie kłuje, jakby od wewnątrz i nieraz niesamowicie rozpiera. Po nocy słabo widzę, jakby za mgłą i żadne okulary mi nie są w stanie pomóc. Były już momenty, że po przebudzeniu, zupełnie czarno przed oczami. Tak więc mówiąc trochę metaforycznie – „czarno to widzę”! Jak wiec to jest u Ciebie z tym wzrokiem?
    Jak widzisz, ja nie mam leków o to, że stanie mi się coś pod względem psychicznym; myślę, że te problemy mam już za sobą i jak na razie, poza jakimiś drobnymi niedyspozycjami, niemalże w pełni siebie kontroluję. Tobie wiec tez zalecałbym kuracje ziołami, suplementami, bo to przy słabej psychice działa lepiej, niż jakiekolwiek psychotropowe ustrojstwa. Nie poddawaj się, lecz staraj się zwalczyć te slabości. Wierzę, że Ci się uda! Skoro mnie sie udało pod tym wzgledem stanąć na nogi, a było już makabrycznie, to i Tobie sie uda, dlaczego mialbyś byc pod tym wzgledem gorszy ode mnie...

    To tyle…
    pozdrawiam i powodzenia życzę.
  • 16.11.16, 15:47
    Typowy brian fog. Trzeba leczyć, bo samo nie przejdzie.
  • 15.11.16, 09:49

    "thekamyk", prześledziłem przed chwilą jeszcze raz ten Twój ostatni wpis będący odpowiedzią dla mnie i zwróciłem uwagę na pewne Twoje sformułowanie, - smutne bardzo, ale jednocześnie mocno zastanawiające, a dotyczące Twoich aktualnych niedomagań i przeszło mi przez myśl, czy Ty czasem trochę nie przesadzasz...
    A oto cytat: "Pisząc wypracowanie szukam po 5-10 min jednego słowa gdzieś w mojej głowie. Mam bardzo ubogie słownictwo, co chwilę powtarzam słowa, nie potrafię znaleźć ich zamienników." Czytam to i zastanawiam się ile Ty musiałbyś czasu poświęcić chociażby na ten ostatni, dość obszerny w swej treści wpis... Z całości korespondencji, z całości Twych wpisów na forum, nie wynika bynajmniej, że w aktualnym stanie masz "BARDZO ubogie słownictwo". Coś tu jest nie tak... Czyżbyś opisał to tylko, co czujesz MOMENTAMI? Jednak z tych Twych sformułowań zdaje się wyraźnie wynikać, że masz tak na okrągło! To dziwne...
    Odnoszę wrażenie, jakby ta Twoja choroba, która także mnie i innym doskwiera, skłaniała akurat Ciebie do większego jej demonizowania - to na pewno nie pomoże w wyleczeniu sie z niej, a raczej będzie tylko doprowadzać do eskalacji objawów. Musiałbyś nad tym popracować, aby to zmienić, poprawić. Nasza obciążona przez krętki i inne patogeny, psychika, jest tak niesamowita, że w niektórych przypadkach może nam wygenerować zupełnie, rzecz jasna, niepotrzebnie, jakieś dodatkowe dolegliwości, których w rzeczywistości moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy tylko nad sobą trochę popracowali. Pomyśl o tym!
    "Przez objawy neurologiczne- nie zdam egzaminu na prawo jazdy...". Wiem, że mieć "prawko", i móc przemieszczać się szybko samochodem, to dobra rzecz, gdyż w tych naszych zwariowanych czasach, właśnie upływ czasu jest dominujący a świadomość tego silnie obciąża. Niemniej, jeśli choć w połowie Twój stan jest taki, jakim go opisujesz, to ja nie zalecałbym robienia nic na siłę. Jazda samochodem w tych naszych, jak już wspomniałem, zwariowanych czasach, wiąże sie zawsze z pewnym ryzykiem - zawsze potrzebna jest spora koncentracja! A przy takiej jak nasza, chorobie - koncentracja jeszcze bardziej powinna być wzmożona... Czy więc nas /Ciebie/ na to stać?
    Pamiętam, jak ja krótko przed wojskiem, zdawałem na Prawo Jazdy (doświadczałem juz oczywiście różnych boreliozowych dolegliwości), to choć wtedy jeszcze nie było ze mną nazbyt tragicznie, jeśli chodzi o częstotliwość objawów, ale mimo to czułem spore obciążenie w tym względzie. Zdałem za pierwszym podejściem, ale egzaminator, widząc jak nagle nerwy zaczynają mną telepać, jak cały zlewam się potem, który kapie po rekach kurczowo zaciśniętych na kierownicy, to stwierdził jednoznacznie - "pan nie ma żadnych predyspozycji do kierowania samochodem...pan może stwarzać poważne zagrożenie i dobrze byłoby sie leczyć...". Że ja w ogóle zdałem ten egzamin, ze mi go zaliczono, to tylko mocno sie dziwić. Wydaje mi się, że to z uwagi na wojsko, które skierowało mnie na ten kurs, wszystko przebiegło jak z płatka. Widocznie bardzo potrzebowali kierowców i dlatego tez zorganizowali ten nabór. Później jednak w jednostce wojskowej i tak uznano, że nie byłoby bezpiecznie brać mnie na jakieś poważniejsze wyprawy i dać mi kierowanie dużym pojazdem ciężarowym, a jedynie zezwolono wozić sporadycznie ruskim uazem komandora, - dowódcę jednostki. Jednak i z tego w końcu zrezygnowano, gdyż ja w wojsku zaczynałem się juz gorzej czuć (myślę, że stres to tez powodował osłabiając mój układ odpornościowy), zatrzymywałem się, dusiłem się podczas biegów - nie dawałem rady i padałem na glebę prawie nieprzytomny. Zaczęła częściej i silniej boleć mnie głowa i dopadały mnie zaburzenia wzroku więc o jeździe samochodem nie wyło nawet mowy.
    Wyobraź sobie, że w pewnych momentach, nawet naciśnięcie pedału hamulca, wywoływało u mnie silny skurcz mięśnia piszczelowego, bądź łydki i trzeba było przerywać jazdę. Z uwagi na te moje różne nasilające sie w czasie pełnienia służby wojskowej, objawy, ostatecznie skierowano mnie na komisję i wystawiono typowo medyczną diagnozę: - "chwiejność sercowo-naczyniowa; przewlekły spastyczny nieżyt oskrzeli; encefalopatia okołoporodowa z zaburzeniami charakteru" i coś tam jeszcze... W wojsku dopadały mnie tez silne stany depresyjne i chciałem targać sie na zycie. Tak wiec po niespełna roku czasu, było juz po wojsku. Zostałem przeniesiony do OC.
    Zatem, jak widzisz, mam niemiłe wspomnienia z wojska (oczywiście nie wiedziałem, że są one związane z trapiącą mnie od młodości odkleszczową koinfekcją), i mam w spadku... tak, tak, zawodowe Prawo Jazdy. Cóż jednak z tego, kiedy ja po wojsku ani razu nie zasiadłem za kierownicą - strach, a przede wszystkim chyba rozsadek to spowodował i dalej powoduje. "Prawko" więc cały czas sobie spokojnie leży u mnie w szufladzie.
    Cała ta sytuacja zmusza mnie jedynie do jazdy na rowerze. Ale i tu nie jest różowo... mam nieraz spore trudności z jazdą z uwagi na słabe dłonie i nogi. Czuję się niepewnie, mimo, ze w większości korzystam z nim z komunikacji miejskiej. Zdarzyło mi sie już dwa razy z nim sie przewrócić - raz na dość ruchliwej drodze, kiedy to samochód ciężarowy zatrzymał się tuz przede mną, a innym razem nagle straciłem równowagę na niemalże prostej ścieżce rowerowej, upadłem i mocno sie potłukłem. Bark boli mnie juz ponad 8 m-cy z małymi przerwami - to wszystko najpewniej z uwagi na boreliozę.
    Po co Ci o tym wszystkim tak dokładnie piszę? Chciałbym, byś Ty z moich doświadczeń, wyciągnął jakąś lekcję. Chciałbym, byś zastanowił się czy warto przeć ku temu, by uzyskać Prawo Jazdy przy tak opłakanym Twoim stanie -jeśli jest on faktycznie takim, jakim go opisujesz- i czy warto by rozpaczać, kiedy jednak owego Prawa, nie będziesz w stanie uzyskać. Myślę, ze po głębszym zastanowieniu sie dojdziesz do wniosku, że dla bezpieczeństwa Twojego i innych użytkowników dróg, lepiej będzie wybrać mniejsze zagrożenie i ... wsiąść NA ROWER.
    Zdrówka życzę…

  • 16.11.16, 17:56
    dokładnie zgadzam się z przedmówcą

  • 27.11.16, 17:32
    Thekamyk. No to niewiele załatwiłeś u znajomego zakaźnika. Pytałeś wcześniej o badania w Twoim rejonie. Najbliżej będzie do Kielc, Alab laboaratoria, ul.Kościuszki 25E. W ofercie mają KKI i chyba LTT również, szczegóły zajdziesz w internecie... Ja byłem w szpitalu na operacji i przez kilka tygodni nie byłem obecny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.