Dodaj do ulubionych

...i jeszcze jeden....

04.09.06, 13:51
Witam, podczytuję Was jakiś czas, z niektórymi zdażyłam już nawiazać
kontakt... Mołj przypadek? Od jakiegoś zmęczenie, spadek aktywności, rózne
dolegliwosci które kładłam na karb ciaży, porodu, nowych obowiązków,
stresu... Gonitwa po lekarzach róznych specjalizacji - interniści, laryngolog
(2 sztuki), onkolog, hematolog, dentysta, - doskonałe wyniki badań moczu i
morfologii i diagnoza - nerwica z objawami psychosomatycznymi.... Dopiero
bóle stawów skierowały podejrzenia ku boreliozie... Gdy dotarłam do waszego
(naszego...?) forum całośc zaczęła układać się w logiczną całość... W grudniu
2004 zaczął boleć mnie ząb - wizyta u dentysty i diagnoza - boleć nie
powinien bo jest leczony kanałowo, ale... Został rozwiercony, nie dał się
znieczulić do konca... ale przyczyny bólu nie zmaleziono... (dziś już wiem co
to może oznaczać - dotarłam do teorii o szóstkach w których chowają się
krętki... a to bolała górna szóstka...!!!) Potem poród - co zastanowiło mnie
w szpitalu - moja temperatura nie przekraczała 36,2 stopnia co tłumaczyłam
osłabieniem i zmęczeniem ale tak jest do dziś...). Potem bóle brzucha (w
okolicach watroby) - co kładłam na karb stresu... Potem nocne poty,
wewnętrzne drzenie, wypadanie włosów (wiazałam to z hormonami a lekarz
pierwszego kontaktu zaleciła "szklankę soku pomidorowego dziennie i wszystko
powinno wrócić do normy..."), potem wymacałam w szyi z prawej strony taki
dłuuugi sznurek (wychodzący zza ucha i chowający się za krtan) - myślałam ze
to węzeł chłonny więc pobiegłam na USG - i co prawda to nie wezeł (ale nie
wiadomo co bo zdaniem lekarzy w miejscu które wymacałam nic nie ma i nic nie
powinno się naciągać...) ale węzęłki swoją drogą powiększone są... i od
tamtej pory - gonitwa po lekarzach... Wyniki cały czas - wzorcowe. Zaczęła
potwornie swędzieć mnie skóra (zwłaszcza głowy) i jedno miejsce na plecach
(czyżby miejsce ukąszenia?) W czerwcu br. przez 3 tygodnie potwornie bolała
mnie głowa (miedzy godz. 12 a 16), miłąam problemy z widzeniem, z
równowagą... Trafiłam do onkolog, która stwierdziła ze wezły na pewno nie sa
zmienione nowotowrowo a to długie co wyczułam to miesień który jest bardzo
napięty i może powodować bóle głowy... Uspokoiło ise wszystko na chwilę..
Pojawiła się zmęczenie, znuzenie, mam wrazenie - słaba wytrzymałość mięśni -
problemem stało się nalanie wody z czajnika do kubka (tak napięty miałam
kark)... I doszły wreszcie do tego bóle stawów i problemy z widzeniem w lewym
oku... Podejrzenia padły na boreliozę, choc rękę dałabym sobie uciąć że nie
miałam "przyjemności" obcowania z kleszczem (ale teraz wiem że nie musiałam
go zauwazyć, mimo ostrozności...). Czekam na wyniki boreliozy (pewnie Elisa -
bo robiac ją niewielka była moja wiedza na temat jej przydatności),
toksoplazmozy (wiem ze miałam 0- teraz chodzi o sprawdzenie poziomu
przeciwciał) i cytomegalii... Ale objawy - raczej wypisz, wymaluj... Było już
wszystko - i strach i przerazenie... pozostaje tylko czekać... Czy Wam się
jeszcze chce czytać o takich jak ja... Pozdrawiam serdecznie wszystkich
forumowiczów i duuuuż o zdrowia zyczę
Edytor zaawansowany
  • iiana1 04.09.06, 13:57
    Niko161 , dobrze ,ze napisalas.

    Rozumiem, ze skoro "podczytywalas" to forum , orientujesz sie juz jak
    skomplikowana moze byc diagnostyka laboratoryjna boreliozy.
    Gdyby testy na borellie wyszly Ci ujemne, nie poprzestan na nich , tylko
    wykonaj jeszcze ze dwa komplety w innych laboratoriach. Western Blot
    dokladniejszy niz test Elisa, ale sporo kosztuje.

    Pozdrawiam, Iana


  • niko161 04.09.06, 14:14
    Co zapomniałam dopisać - pojawiły się problemy z koncentracją, myśleniem -
    zapominałam co robiłam rano, musiałam trochę się nagłówkować zeby przyswoić co
    do mnie mówią... Było tez kołatanie serca i potworna lekliwość... Teraz jestem
    na standardowej dawce 2x100 doxy - na początku wszystkie bóle ustały, w
    szóstym dniu pojawiły się bóle stawów, bóle zebów (szóstki górne), nasiliło się
    poczucie odrealnienia (mam wrazenie ze w wydarzeniach biorę udział, ale jakby
    stojąc obok..., wiem ,ze tak może działać doxycyklina...) - czy to może być
    mini herx, po takiej dawce...??? Dziękuję, iiana za odpowiedx - po diagnostykę
    pojade nawet na koniec swiata.. A za Elisę i tak zapłaciłam, bo do reumatolog
    która chętnie mi skierowanie na badania wypisze - kolejka do końca roku a
    lekarz puerwszego kontaktu powiedział "zeby pani borelioze mogła mieć musuiałby
    pania kleszcz ugryźć" - jak do idiotki - i przepisłą mi tabletki na gardło - bo
    lekko zaczerwienione...
  • iiana1 04.09.06, 14:51
    Nie wiem gdzie mieszkasz, jak poza Warszawa to jest mozliwosc przeslania
    krwi do PZH ( wyglada jakbym lobbowala w imieniu Panstwowego Zakladu
    Higieny smile)-ale sama sie przekonalam ,ze tam chyba najlepiej robic
    badania, sa rzetelni. A i lekarz nie powie Ci juz, gdy jakies badanie
    wyjdzie pozytywne ,ze "jest niewiarygodne bo zrobilne przez jakies
    beznadziejne laboratoriu" -(uslyszalam to mn. z ust prof. lekarza-zakaznika.)
    Lekarze raczej juz nie polemizuja z wynikami z PZH.

    Dodatni wynik badania mimo wystepowania objawow klinicznych ,ulatwia dostanie
    odpowiedniego leczenia ( lekarz ma podkladke dla kasy chorych, na wypadek
    kontroli z jakiego powodu wypisuje Ci miesiacami antybiotyki).

    Skoro bierzesz doxy ( wg ILads, to chyba mala dawka) i masz takie objawy,
    wyglada to na borelie.

    Poczucie odrealnienia , bycia za szyba, "umierania"- jak najbardziej
    normalne, niestety sad

    Bole stawow, miesni, zebow , brzucha etc - tez standard przy borelioziesad

    (Obawiam sie sama ,jak znowu to bede przechodzic gdy wejde na porzadne
    atybiotyki na borelie, ech..).

    I moze jeszcze glupia rada ale niestety skuteczna na niektorych lekarzy:
    Wiem od kilku osob leczacych sie w krajach niemieckojezycznych, ze argumentem
    do uzyskania leczenia nie musi byc( oprocz objawow ) fakt zapamietanego
    przez pacjenta ugryzienia przez kleszcza. Ale zdarza sie w Polsce, ze
    pacjent musi mowic o kleszczu , ktorego ugryzienia i tak nie pamietal ,i to
    dopiero staje sie argumentem do dalszego rozpatrywania przez lekarza
    istnienia boreliozy ( -mimo ze wszystkie objawy na nia wskazuja a zwlaszcza
    pogorszenia przy antybiotykoterapii czyli herx , co ponoc jest argumentem
    koronnym na posiadanie boreliozy).

  • artur737 04.09.06, 15:36
    Jezeli masz herxa na pediatrycznej dawce doxy to pomysl co bedzie jak wezmiesz normalna dawke.
  • niko161 04.09.06, 15:56
    jejku, nie strasz - marzyłam że będzie odwrotnie - jak mam herxa po takiej
    dawce to obędzie się bez tych wiekszych... EEEch - marzenia... A może to tylko
    zaostrzenie objawów? Arturze - czy moje objawy wyglądają dla Ciebie -
    "boreliozowato"? Nigdy nie były one nateżone do tego stopnia ze uniemozliwiają
    normalne funkcjonowanie - ot taki dyskomfort... (częśc z nich kładałam na karb
    przeczulenia i nadmiernego wsłuchiwania się w siebie...) - ale wiem już ze
    wielu tak ma i noszą etykietkę "nerwicowca". Czy wrazenie odrealnienia, zawroty
    głowy mogą nasilać się po jedzeniu.. (kretki biorą mnie we władanie...)
  • artur737 05.09.06, 15:09
    wygladaja troche boreliozowato
  • joannbernat 05.09.06, 12:11
    Kochanie! Pewnie, że nam się chce czytać, o takich jak Ty, bo wszyscy tu jesteśmy tacy jak Ty!
    Tak samo nas boli, tak samo nam się kręci w głowie, patrzymy zza tej samej szyby i pewnie mamy podobne lęki...

    Też nie pamiętam ugryzienia kleszcza. Nerwicę wmawiali mi przez 15 lat i dopiero rumień wędrujący który wylazł mi w październiku zeszłego roku (podczas kolejnego, silnego nawrotu choroby) naprowadził lekarza na boreliozę. Na szczęście Western blot wyszedł mi wysoko dodatni, więc już teraz nie ma wątpliwości.
    Zrób sobie koniecznie to badanie! Jest większa szansa, że coś tam wyłapią.

    I nie bój się, przede wszystkim! Wiem, że to trudno powiedzieć. Był taki czas, że ja też się bałam, ale musisz spróbować pozbierać się jakoś do kupy.

    W ciągu tych moich 16 lat chorowania stres, strach, takie negatywne nakręcanie się, wpędzanie się w dołek, ZAWSZE!!! bardzo mi nasilało objawy choroby. To niemal reguła. Mając boreliozę trzeba być optymistą! Inaczej żyć się nie da...
    Ja mam ostatnio dobre dni. Śmieję się, że chyba ciotka Botelka pojechała sobie na urlop, bo jakoś nie dokucza mi za bardzo.
    Choroba zdecydowanie mi się wycofała. Sama. (Aktualnie nie biorę antybiotyków, bo muszę trochę podleczyć się z grzybicy.)
    Chodzę bardzo dobrze, nawet mogę podbiec kawałek, jak trzeba. Rozpiera mnie energia i siły mam znacznie więcej niż jeszcze jakieś dwa miesiące temu. Ale myślę, że u mnie to przede wszystkim siła woli i pozytywne nastawienie tak działa.

    Czasem mam wrażenie, że ta choroba jest jak takie dzikie zwierzątko. Na początku się jej boisz, bo nie wiesz, co się dzieje z Tobą, z Twoim ciałem. Gryzie Cię, kopie, szczerzy zęby... A potem, im dłużej z nią jesteś, tym lepiej ją poznajesz, jej specyfikę, jej zwyczaje. I po pewnym czasie przestajesz się bać, bo już wiesz, czego się po niej spodziewać.
    Ja chyba oswoiłam to dzikie zwierzątko, nawet w pewnym sensie się z nim zaprzyjaźniłam. W każdym razie - na pewno już się go nie boję!
    Moja Borelka chodzi od jakiegoś czasu w kagańcu i na krótkiej smyczy smile
    Nie myśl, że lekceważę przeciwnika. Nie! To zupełnie nie tak!
    Wiem, że pewnie jeszcze nie raz się z tej smyczy zerwie i mnie dotkliwie pokąsa, w końcu dalej jest tą samą bestią, którą była na początku. Po prostu jestem baaardzo ostrożna i staram się dawać jej jak najmniej okazji do tego, by się mogła z tej smyczy zerwać. Przestałam się denerwować, a dawniej każda pierdoła potrafiła mnie wyprowadzić z równowagi, bardzo pilnuję diety, choć jestem bardzo aktywna ostatnio, to jednak wiem, kiedy muszę zrobić sobie przerwę i odpocząć, przestałam się wszystkim przejmować, przestałam oglądać telewizję (teraz najczęściej oglądam z moim synkiem - Kubusia Puchatka smile Nauczyłam się żyć w "tu i teraz". Cieszyć się każdym dniem.
    Z tą chorobą po prostu trzeba nauczyć się żyć i - o dziwo! - mając boreliozę też można być szczęśliwym człowiekiem smile
    (jakie to dziwne... gdy byłam jeszcze zdrowa, należałam do tych wiecznie nieszczęśliwych i narzekających)

    Trzymam kciuki, by - jeśli coś tam w Tobie siedzi - wylazło w tych badaniach. Będziesz wtedy miała podkładkę dla lekarzy i na pewno będzie łatwiej... Pozdrawiam Cię serdecznie! Joanna






  • 74beata 05.09.06, 13:34
    Joanno Bardzo dziękuję Ci za słowa które tu napisałaś jestem bardzo wdzięczna
    za nie. Uważam że masz 100% słuszność że trzeba żyć tu i teraz i cieszyć się że
    jesteśmy na tym świecie i mamy dla kogo żyć. Ja z moją boreliozą borykam się od
    ponad roku, więć przy twoich 16 latach to pestka, dopiero od niedawna zaczęłam
    ją leczyć więc mam jeszcze małe doświadczenie ale takie wypowiedzi jak Twoje są
    potrzebne.
    Jeszcz raz dziękuję i pozdrawiam wszysktkich na forum głowy do góry.
  • niko161 07.09.06, 08:52
    11 dzień antybiotykoterapii (nie wiem czy tak to mogę nazwać - 2x100 doxy...)
    Sporadyczne i przejściowe bóle głowy, ćmienie zebów - pojawiło się skakanie
    mieśni (w różnych miejscach ciała - coś jak tik nerwowy - chwilka, mgnienie
    oka...) i nasiliło swędzenie skóry (czy mam nadkażenie bartonellą, a jak
    obudziłam się ze spoconą klatką piersiową to babesja....?), stwy też mama
    wrazenie tylko czekaja zeby pouścić z tą doxy... i wtedy dadzą popalić... I
    mnóstwo pytań.
    - czy dawka 200 doxy dzień może wystarczyc dla kogoś o wadze 45 kg (dr Donta
    pisze o 5-6 mg na kg)
    - jak odróznić dolegliwości boreliozy od candidy (wiekszosć objawów w
    początkowym stadium można podciagnać pod jedno i drugie - od dłuższego czasu
    zastanawiał mnie mój biały jezyk, w czasie wizyty u laryngologa wspominał cos o
    nalocie na migdałakch - więc może ja mam "tylko" candidę... Ale przy candidzie
    swedzą chyba zmienione miejsca a mnie swędzi całą skóra, choć swędzace miejsca -
    suche i szorstkie też się pojawiały - lekarz nazywał je liszajem i leczył
    antybiotykiem w masci, miałam tez problemy z uszami - zaczeło się od zawrotów
    głowy po kichnieciu "z zatkanym nosem", potem miałam wrazenie ucisku z auszami -
    coś jakby wzrost cisnienia tylko w głowie i głosjak ze studni...) i czy w SM
    bolą stawy?
    - jak to jest z probiotykami - stosować te podobno najlepsze (ale zawierające
    drozdze) Enterol i Trillac czy sporadycznie a duze liości brać innych... I co z
    Fluconazolem (podobno nie nalepiej wpływa na wątrobę) - brać codziennie
    zapobiegawczo czy jak coś wyraxnie zaczyna hulać...
    - czy u kogoś z Was wrazenie odrealnienia , dretwienia policzków nasial się po
    jedzeniu?
    Duzo tego - i coraz wiecej w miarę zgłębiania się w temat (a wyników ciagle nie
    mam...)
  • mag68 07.09.06, 14:41
    Sądzę,że dawka jaką bierzesz jest zbyt mała, nawet przy twojej niskiej wadze,a
    jeżeli i przy tej dawce pojawił się herx, to co może być dalej- jak pisał Artur?
    Zaryzykuj więcej doxy i zobacz- jeśli nasilą się objawy, to chyba masz gotową
    odpowiedz bez oczekiwania na wyniki.
    Co do tych tików, skakania mięśni, drętwienia policzków - to u mnie powyższe
    objawy{i pare innych} nasiliły się w drugim tyg. kuracji, natomiast już od
    samego początku, po zażyciu doxy czułam jakby wzrastało mi ciśnienie w głowie
    {chyba efekt uboczny} i miałam wrażenie zatykania ucha. Dolegliwości
    laryngologiczne często występują przy bb, a bóle stawów są bardzo
    charakterystyczne.
    Jeśli bierzesz antybiotyk i dodatkowo podejrzewasz candidę-bezwzględnie stosuj
    dietę antygrzybiczą i probiotyki {mnie trillac służy}.W "praniu" powinno wyjść
    co Ci dolega.Pozdrawiam.
  • niko161 07.09.06, 14:57
    Ile doxy brałaś (jaką dawkę i jak długo..) czy coś jeszcze? Jak leczenie i w
    jakim mieście (znalazłaś jakiegoś dobrego lekarza?).. Jesteś po czy w trakcie
    kuracji - daj znac... Może być na priv
  • niko161 19.09.06, 12:10
    Odebrałąm wyniki badań (Elisa, oczywiscie...) IgM w normie, ale podwyższone
    IgG - łącząc to z objawami nie pytam nawet jak interpretować wynik... Z resztą
    wiedziałam co mi jest jak tylko trafiłam na nasze forum... Dziś mam wielką
    prośbę - czy ktoś z Was, drodzy forumowicze (borykający się z chorobą dłużej)
    mógłby zweryfikować moje leczenie i ewentualnie cos podpowiedzieć... (juz wiele
    waszych rad pomogło mi bardzo - m.in. Ginkgo Biloba które na tyle usprawniło
    krażenie ze ustały problemy z zawrotami głowy, drętwieniem policzków i ogólny
    taki "zamęt w głowie" - dzieki Wam wielkie...). Moje leczenie? Standardowa
    dawka doxy 2x100 (po tygodniu podniesiona przeze mnie do 300-400 dziennie -
    zaczęłam czwarty tydzien...), a po "wyroku" otrzymałam przez miesiąc doxy i 10
    dni metronidazolu (2x2 przez 10 dni - tabletki po 250 mg - razem 1 g dzienne) i
    mam kilka pytan (spostrzezeń odnosnie leczenia...). jak pisałam wyzej tylko na
    początku leczenia, jeszcze przy dawce 200/dzień odzczuwałam jakieś
    dolegliwosci - bóle głowy, zebów, mięśni - ale to tylko takie jak mgnienie oka -
    nie żadne tam kilkudniowe herxy jak u czesci z Was (ale moje objawy sprzed
    diagnozy też nie były uporczywa i zyłam z nimi normalnie - tyle że irytował
    mnie że ciągle się coś dokłada, a trwa to juz kilkanascie dobrych miesiecy),
    potem w miarę zwiekszania dawki pojawiały sie jakieś tiki mięśni swędzenie
    skóry, pobolewanie w stawach... ale, generalnie - poprawa - mniejsze zmeczenie,
    wiecej energii...Nie wiem jak odróznić czy to herx czy nieskuteczność leczenia -
    ostatnio doszły do tego bóle krzyża, potworne napięcie piersi (czy któraś z
    Was, Dziewczyny próbowała kropli Mastodynon i czy pomagają...)i dokładnie
    pierwszego dnia 4 tygodnia kuracji - zesztywniały kark..., strzelanie
    wszystkich stawów, zmęczenie, pobolewanie głowy i wrazenie uścisku(to mnie
    najbardziej chyba martwi - czy to zwiastun nadchodzacego zapalenia mózgu - wiem
    ze Franiołek tak miała...) czy po prostu kretki wchodzą w swoją comiesieczną
    faze... i czy Metro włączć teraz (w tygodniu ich teoretycznej aktywności) czy
    poczekać do nastepnego tygodnia (zaczać od 250 mg dziennie i zwiekszać co drugi
    dzien np?). Chciałabym kontunuować leczenie doxy, bo jak wyczytałam
    tetracykliny działają tez na bartonellę (a tę podejrzewam w zwiazku ze
    swedzeniem skóry i wrazeniem 'pełzających owadów" i też nie wiem czy ma sens
    robienie testu na bartonellę podczas brania doxy - czy leczyć na razie kurację
    na ślepo - a nuz pomoże...). Najbardziej martwi mnie to,że nie mogę
    zweryfikować czy Doxy dziala (ale to problem wielu z nas chyba...). wiem, ze
    duzo tego (a z czasem bedzie wiecej bo nic nie robi się prostsze tylko coraz
    bardziej skomplikowane...)ale bardzo, bardzo proszę o porady... Może Artur
    mógłby... Będe wdzieczna... Oprócz antybiotyków biorę Ginkgo, Koenzym Q10, wit.
    C, mase probiotyków (myślę jeszce o wyciągu z ananasa ale martwie się o watrobę
    i nerki - czy ktoś ma sprawdzone sposoby na chronienie ich w trakcie dłuuuugiej
    antybiotykoterapii?). Nie muszę chyba pisać ile zawdzieczam forum i tej masie
    porad tu zawartych (ale i ile strachu i przelanych łez...). Trzymam kciuki za
    Was wszystkich!!!!!! I pozdrawiam
  • franiolek1 19.09.06, 12:39
    Niko! Co do leczenia - trzeba poczekac na zdanie kogos bardziej doswiadczonego.
    Co do karku - borelioza wchodzi w uklad nerwowy i prawdopodobnie po 3
    tygodniach leczenie, antybiotyk dotarl tam gdzie go jeszcze nie bylo i wykurzyl
    bakterie ( lub otworzyl cysty), ktore zdychajac wypuscily te slynne neuroksyny.
    A to boli. Wiem kjakie to uczucie i jak ciezko z tym zyc na codzien. Jedynie co
    moge Ci powiedziec na pocieszenie, to ze cierpie na syndrom oponowy od kilku
    miesiecy i w zeszlym tygodniu, zmniejszajac dawke lekarstw, wszystko wrocilo do
    normy. Nie zauwazylam zadnych problemow. Wiec jest to etap w leczeniu i chyba
    trzeba cierpliwosci. To sa tak zwane herxy! Szczegolnie, ze nie mialas takich
    dolegliwosci przed leczeniem, zaczelo sie wraz z antybiotykami, wskazuje to na
    herxa. Wiem jak jest Ci ciezko....
    Trzeba poczekac na odpowiedz Artura, co do lekow.
    Nie przelewaj lez ( chociaz w lzach tez moga byc bakterie, wiec wydalasz smile.
    Najwazniejsze, ze sie leczysz. Trzymaj sie, nie zalamuj, bedzie dobrze.
  • niko161 19.09.06, 12:48
    Franiołek1 - skąd Ty bierzesz tyle siły - cierpisz przeokropnie, martwisz się o
    swoje Dziecko i jeszcze masz czas i chęci czytać (i co duzo ważniejsze - wlać
    trochę otuchy w serca innych)... Śledzę Twoją walkę na bieżąco i mooooocno,
    mooocno trzymam kciuki.. Moja borelioza przy Twojej to taki mini-pikuś - ja
    normalnie pracuję i nie miałam wiekszych problemów ani z dolegliwosciami w
    chorobie (jeszcze niezdiagnozowanej) ani teraz w trakcie kuracji (to mnie
    trochę martwi - bo myslę ze jak nie ma wyraxnego herxa to leczenie nie barzdo
    skuteczne...). Wzięłam się tylko w garsć bo do tej pory zyłam byle jak
    (wiecznie marudząca), w pędzie, na byle czym... Wyciszam się, sięgam po
    naturalne terapie i specyfiki, robię coś dobrego dla samej siebie... I kibicuję
    nam wszystkim w walce z chorobą.. Jak pisała Joanna - choroba jest po coś, i,
    jak pisał pasquqlw - uczy cierpliwości... I pomysleć ze jeszce kilka miesięcy
    temu miałabym to za czczą gadaninę...
  • iiana1 19.09.06, 12:58
    Niko,
    Dla potwierdzenia naszych tu na forum obserwacji, przeczytaj sobie np.artykul
    drBurrascano (jest na stronie Wrotka po polsku, lub jego najnowsza, nieco
    zmieniona przez autora wersja z jesieni 2005, na stronach anglojezycznych-
    linki znajduja sie na forum i u Wrotka).Tam Burrascano opisuje ,ze przewaznie
    pogorszenie objawow podczas antybiotykoterapii nastepuje ok 4 tygodnia .

    Z Twojego opisu wynika ze wlasnie weszlas w ten magiczny 4 tydzien i sztywnosc
    karku, bole glowy etc - to troche "podrecznikowo" wyglada na Herxa.
    Najbardziej dokuczliwa jest glowa, z moich obserwacji i tego co pisza
    inni, "tak jakby sie mozg gotowal, albo zmienial w pulsujacy budyn". Z reszta
    u kazdego moze byc to rozne uczucie. Nie szalalabym z diagnoza zapalenia
    mozgu, chociaz przyznam , ze sama mnie nachodzily takie mysli jak w 4
    tygodniu kuracji szalalo mi pod czaszka.



    Sama piszesz , ze stopniowo zwiekszajac dawke dochodzily tiki miesni,
    pobolewania stawow, bole krzyza czyli Herx. Wyglada na to ze ta wieksza dawka
    doxy dziala.

    Nie zapominaj tylko o SCISLEJ diecie przeciwgrzybicznej, ogromnej ilosci
    probiotykow ( dobre rady w tym temacie na forum CANDIDA). Pij duzo-usuwasz tez
    tym sposobem toxyny.

    A poza tym prosta rada : Kup sobie kajecik i na kazdej stronie jak w dzienniku
    pod data , zapisuj co i w jakiej dawce wzielas(rowniez probiotyki) oraz jakie
    dzis mialas objawy i z jakim natezeniem bolu etc.Dopisuj ewentualne wyniki
    badan kontrolnych krwi. To najwazniejszy notesik na czas leczenia. W ten sposob
    najlepiej czyba na przestrzeni najblizszych tygodni a potem miesiecy ,jestes w
    stanie kontrolowac dlugosc Herxow, okresy pogorszen i okresy poprawy zdrowia.
    To tez pozwala monitorowac leczenie danym antybiotykiem i podejmowac decyzje
    o ewentualnej zmianie leku. Ten dzienniczek pomaga Tobie i lekarzowi. Zwlaszcza
    Tobie.

    Co do bolu piersi , podejrzewam ze to hormonalne zawirowania (hyba toxyny
    zmieniaja troche dzialanie organizmu , w tym i prace hormonow. Obserwuj.

    Jak wyglada u Ciebie sprawa z sercem, krazeniem ? Zadnych niepokojacych
    objawow?

    Co do metronidazolu, nie wiem czy to dobry pomysl by go wlaczac w srodku
    herxa. Po prostu nie wiem. Co niektorzy w okresie najgorszego herxa
    zmniejszaja na kilka dni dawki antybiotykow i raczej nie dowalaja sobie
    dodatkowych. Tak tez pisal Burrascano, Donta i kilka innych osob.

    Widoczna poprawe uzyskuje sie najczesciej (w przypadku zaawansowanej boreliozy)
    najwczesniej po 2-4 miesiacach leczenia.Chociaz u niektorych moze to trwac
    dluzej.

    I cierpliwosci Ci zycze, innym i sobie rowniez.

  • niko161 19.09.06, 13:12
    iianka1 - i Ty jak Zawisza - niezawodna... Artykuł Burrascano to moja mini
    biblia na obecny czas i forum też - smiem twierdzić ze przeczytałam od deski do
    deski choć pewne rzeczy zostały bardziej a inne mniej... Ale doszkalam się na
    biezaco - o cyklach 4-ro tygodniowych czytałam (to mnie pociesza, ze cos
    zaczęło się dziac w 4 tygodniu bo już myślałam o niiefektywnym leczeniu - a
    czepiłam się doxy ze względu na potencjalną mozliwosć nadkażenia bartonellą) .
    Dietę zachowują (na razie bez grzeszenia ale organizam jakby nie chciał tego co
    nie wskazane - nie mam zadnych zakusów...), probiotyki stosuję, po wizycie u
    ginekolog w odwodzie mam masę specyfików na kobiece grzyby choć na razie,
    odpukać... Marzy mi się ten słynny olej oregano ale z niemieckim ni w ząb i nie
    znam nikogo kto mógłby mi pomóc (a może mogłabym się "podpiąć pod cudzą
    wysyłkę - partcyopując w kosztach, oczywiscie - a może dostepny jest w Stanach
    albo Kanadzie - nie doczytałam...). Jeszcze nie raz pewnie będe pytac i watpić,
    a tymczasem wielkie, serdeczne dzieki za odzew i pozdrawiam serdecznie...
  • iiana1 19.09.06, 13:16
    prosze mi tu od Zawiszy nie wyzywac smile)))
  • niko161 19.09.06, 13:17
    Ach - iianka1 - z sercem, krążeniem - chyba nic niepokojącego... Serce czasem
    tylko kołacze, na początku brania antybiotyku trochę kłuło - teraz nie mam
    zadnych dolegliwości (w przeciwienstwie do stanu sprzed abx - szalało, mało z
    klatki nie wyskoczyło)... Moze głupie pytanie - na krażenie jakie badanie -
    Doppler? W przyszłym tygodniu zrobię kontrolnie morfologię z rozmazem, próby
    watrobowe, mocz (coś jeszcze?...) Dzieki serdeczne raz jeszcze
  • niko161 19.09.06, 13:22
    EEEEEch - ja tu z sercem, z komplementem.. (bo porównanie do Zawiszy to
    komplement chyba - czy coś pomyliłam - ej - spadło mi IQ, spadło... Jak o 25
    punktów to niewiele zostało... Ale też nie wiem bo testy dla ścislych umysłów a
    jam tylko humanista...). Fajna jesteś... A propos - nie sądziłam ze z tej
    choroby można się śmiać i żartować - potrzeba trochę czasu po pierwszym szoku -
    nabiera się dystansu... smile))))))!!!
  • franiolek1 19.09.06, 14:36
    Obie jestescie fajne smile))
  • iiana1 19.09.06, 13:24
    a sprawdz sobie jak Ci juz tak zalezysmile-hehe my hipichondrycy !!!smile, serducho.
    Te kolatania raczej to u wszystkich z borelioza. Echo czyli doppler czyli
    ultrasonografia serca.Ale pewnie bedzie ok.

    Jeszcze ,jak nie robilas, to sprawdz przy okazji jednego uklucia w
    laboratorium poziom potasu, magnezu, sod, wapn oraz witamine B12. Dorzuc
    badanie na cukier. Jak wszystkie te dodatkowe badania w normie , to nie
    zawracaj sobie glowy przez nastepny dluzszy czassmile
  • niko161 20.09.06, 12:02
    I kilka pytań związanych z zażywaniem probiotyków i "wspomagaczy':
    1. antybiotyk staram się brać (zgodnie z sugestiami Artura) na czczo i odczekać
    ok 2 godzin przed zjedzeniem czegokolwiek
    2. wraz z jedzeniem dorzucam jakieś 2 ampułki preparatu acidofilnego,
    ale co ze wspomagaczami: wyciągiem z ananasa (czy mooge go wziąć razem z
    antybiotykiem), koenzymem Q10, witaminą C, Ginkgo Biloba - czy moge je wziąć
    razem w jednej garsci? Mam z tym duzy problem - jak staram się brać wszystko
    odzdzielnie, z zachowaniem odstepu to okazuje się ze doba ma za mało godzin...
    (już o tym wiedziałam, ale z innych powodów..). czy probiotyki można łączyć ze
    wspomagaczami? I jak właściwie działa wyciag z ananasa skoro przyspiesza
    przemianę materii (to może wspomaga równiez wydalanie antybiotyku z organizmu) -
    duzo tych pytan...
  • mag68 20.09.06, 12:51
    Czyżbyś doxy brała na czczo ? Gdy kiedyś wzięłam doxy po zbyt skromnym
    śniadaniu miałam potężne mdłości i wogóle czułam się fatalnie.
    To omijanie posiłków to dotyczy raczej tetracykliny.
  • niko161 20.09.06, 13:35
    Nie mam żadnych problemów z braniem doxy na czczo - zdarzyło się ze dwa razy,
    ze mnie mdliło ale łyknęłam je wtedy "na szybko" ze zbyt małą ilościa wody...
    może te moje dawki nie są zbyt wygórowane... w ulotce niby też piszą ze
    jedzenie nie wpływa na przyswajalność ale zawsze to pochodna tetracyklin -
    Artur zalecał chyba na czczo wiec staram się...
  • klematis7 20.09.06, 17:54
    Gratuluje zoladka.
    A na ulotce doxy jest napisane, zeby ja brac w trakcie posilkow.
    Ja mam dokladnie ten sam problem z braniem lekow, bo najlepiej, zeby sie nie
    spotkaly razem w brzuchu, bo moga przereagowac z soba i nie wiadomo, jaka
    wybuchowa substancja moze z tego powstac. W koncu zrobilam sobie grafik!
    A ten wyciag z ananasa, to chyba nie dziala, troche go testowalam. Tu chodzi o
    czysta bromelaine w duzym stezeniu, a u nas takiej nie ma.
  • mag68 20.09.06, 21:42
    Próbowałam kupić w aptece bromeline, ale niestety mają tylko preparaty
    zawierające małą ilość tego wyciągu z ananasa, tak że trzeba by wziąć na dzień
    z połowe opakowania .
    Na forum słychać, że ludzie biorą bromeline, może więc ktoś z forumowiczów
    podzieli się inf. gdzie kupić ten preparat ?
  • klematis7 20.09.06, 22:24
    Bromelain mozna kupic w Nemczech
  • niko161 28.09.06, 12:58
    To znowu ja i znowu czegoś chcę... Piaty tydzień antybiotykoterapii (300-400
    doxy) i masa watpliwosci - nie wiem jak ocenić skuteczność leczenia... Na
    początku (jeszcze przy dawce 2x100) jakieś nasilenie róznych dolegliwości
    (posty powyzej) ale wszystko takie mini, mini... W czwartym tygodniu
    skumulowane wszystkie dotychsasowe bóle (ale tez nie bardzo silne i dokuczliwe -
    zesztywniały kark, bóle stawów, zębów, wieksze zmęczenie i obolałe mięśnie,
    jednodniowe takie szarpiące bóle w okolicach serca i dwudniowe w okolicy prawej
    nerki0. Teraz bóle głowy, mrowienie rąk, ból prawego łokcia i prawej łopatki
    (to coś nowego - wrazenie jakby mi było zimno w łokiec i bark). Wzrost
    temeratury do 36.6 (jeszcze rzadki ale to miła odmiana po niemal dwuletnim
    oscylowaniu w granicach 35.8 mimo, że odczuwana jak gorączka). Bardzo nasiliło
    mi się "strzelanie " stawów - naimal wszystkich i przy delikatnych nieraz
    ruchach.. I jeszcze - bąbelek, który mam na kciuku od zawsze i który brałam za
    kurzajkę powiększa się systematycznie (co z nim robić - gdzies przeczytałam ze
    takie znamiona po ukąszeniu, a u mnie wszystko wsjkazuje nan to ze to to,
    trzeba usuwać chirurgicznie - dlaczego?). Ja wiem ze to trudne i zbyt krótki
    może okres leczenie ale czy to idzie ku lepszemu czy wręcz przeciwnie... Chce
    włączyć metro ale nie wiem w jakiej dawce (lekarz przepisała mi 4 tabl. 250mg
    dziennie - ale z tego co czytam metro z doxy to maksymalnie 500 mg/dzien). Czy
    ktoś może cokolwiek na temat tego leczenia? Nie chcę być upierdliwa (bo wszyscy
    tu Artur, Artur...) ale ARTUR, ARTUR!!! czy mógłbyś... To dla mnie naprawde
    ważne!!!Ale i zdanie każdego z Was, bardziej doświadczeni forumowicze...
  • niko161 07.10.06, 14:00
    Kończę 6 tydzień leczenia i nie ogarnaim już tego wszystkiego....
    Po podaniu doxy (jeszcze w dawce 200 mg/doba) pojawiły sie drobne dolegliwości
    (patrz wyżej), potem pięknie sie wyciszyły aby pojawić się w 4 tygodniu... 5
    tydzień - nasilenie objawów, 6 - coraz gorzej, czułam się właściwie tak jak
    przed diagnoza i podniem leków - powróciły bóle stawów i pierońskie otepienie,
    oszołomienie. Podniosłam dawkę doxy do 500/doba - bóle fizyczne ustąpił,
    pozostało ogłupienie (ale nie cały czas tylko kilka godzin dziennie w tych
    samych porach). Dziś doszło "rozchwianie" stawów przy kciukach i lekki ból
    nadgarstków. W ostatnim tygodniu włączyłm Metro ale odstwiłam po dwóch dniach -
    umierałam na ból głowy przy dawce 250mg dziennie - pojawił sie po 14 godzinach
    więc to raczej nie herx a efekt uboczny... ale włącze tinidazol... Kupy to
    wszystko sie nie trzyma - JAK POZNAĆ ŻE LECZENIE JEST NIESKUTECZNE? od poczatku
    leczenia temperatura podskakuje mi do 36.3 (jeszcze rzadko ale zdarza sie),
    znacznie zmniejszył się węzeł chłonny za uchem, rośnie natomiast miejsce
    potencjalnego ukąszenia kleszcza (taki babelek na kciuku - Artur pisał że może
    to być rodzaj herxa skórnego) - czyli cos się dzieje tylko czy we włąściwym
    kierunku? Podpowiedzcie - co robić? Poratujcie...
  • welwiczia1 07.10.06, 14:10
    niko161 napisała:

    Podniosłam dawkę doxy do 500/doba - bóle fizyczne ustąpił,
    pozostało ogłupienie (ale nie cały czas tylko kilka godzin dziennie w tych
    samych porach).


    Ja tez mam koszmarne fazy otepienia i tez przez kilka godzin dziennie mniej
    wiecej o tej samej porze kazdego dnia. Zastanawiam sie z czego wynika ta
    regularnosc - czy z jakiegos cyklu kretka?Czy to otepienie to znak ze bakterie w
    tej chwili sa zabijane antybiotykiem? Skad ta cyklicznosc?
  • niko161 07.10.06, 14:13
    Że zabijane - niestety wątpię (chociaż bardzo bym chciała żeby coś je w koncu w
    pień wycięło - mnie oszczędzając) bo te same cykle miałam przed podjęciem
    leczenia (i jak mnie głowa bolała przez trzy tygodnie to też codziennie o tej
    samej porze). Kolejna zagadka?
  • laurawroc 07.10.06, 14:26
    Niko, u mnie bylo podobnie , nie martw się wytrzymasz. Artur gdzies pisał że
    herxy moga byc nieustające, więc nie dziw się że ciągle jest tak źle. Tak bys
    chciała szybko wytruć zarazę a to chyba jest niemożliwe , myślę że lepiej
    pociągnąc dlużej antybiotyk ze średnimi herxami, niż zabijac organizm mega
    herxami. Ale to jest tylko moje zdanie.
    Ale zobaczysz że będzie lepiej. Je jestem piąty miesiac na antybiotyku i
    dopiero od 2 tygodni czuje sie troche lepiej.
    pozdrawiam
  • artur737 07.10.06, 16:26

    W poczatkowym okresie wielu miesiecy wydaje sie, ze nie ma korzysci z abx.
    Dlatego wlasnie wiele prob klinicznych w przewleklej boreliozie nie wykazalo najmniejszej korzysci z leczenia (i teraz w oparciu o nie IDSA sie tak strasznie upiera, zeby przewleklej boreliozy nie leczyc wcale). Te proby byly o wiele za krotkie by spowodowac poprawe a nadto reakcja Herxeimera pomieszala badaczom wnioski. (Bo jak sie pacjent pogarsza to przeciez nie moze zdrowiec, nie? )
    Nadto choroba sama ma swoje cykle.

    Niemniej, zdarza sie, ze jakies leczenie nie dziala i mozna sprobowac innego. Zreszta mozna wrocic do tego pierwszego jeszcze kiedys i wtedy moze sie nagle okazac, ze zaczelo dzialac.

    Zobacz np te terapie opisane w przypadku leczonym przez Dr.B. Moze ktoras ci sie spodoba.
  • niko161 10.10.06, 10:00
    Artur kiedyś napisał o leczeniu boreliozy ze jest tak; "lepiej, lepiej, bec,
    lepiej, lepiej, bec"... Śpieszę donieść ze u mnie po trzech tygodniach bec, od
    trzech dni jest lepiej, lepiej - prawie zadnych dolegliwości - lekkie
    tylko "zmarzniecie" stawów dłoni (przy kciukach i palcach wskazujacych).
    Odpusciła głowa, bolące stawy kolanowe, mam wrazenie ze nawet pełzających
    robali jest mniej i pojawiają się duzo, duzo rzadziej...Wiecej za to tików i
    dragania mieśni... Nie musze pisać chyba ile lepiej jest psychicznie... Chociaz
    to duzo za wczesnie zeby sie cieszyc - troszke się cieszę (że wbrew mojemu
    strachowi leczenie chyba jednak działa puk, puk, puk) - i czekam na kolejne BĘC
    (i włączam Tinidazol)
  • franiolek1 10.10.06, 10:11
    Niko! Swietna wiadomosc! Ale sie od razu zrobilo przyjemnie na forum,
    cieplutko...Trzymam kciuki zeby to BEC nie przyszlo.
    Brawo za cierpliwosc, teraz masz nagrode za to czekanie i niepewnosc.
    Bedzie dobrze, wyjdziemy z tego!
  • niko161 10.10.06, 11:27
    Staram się nie kicać nadmiernie z tej rodości (wrodzony pesymizm podpowiada "to
    nie herx to pogorszenie", w sumie dziwne to bo poprawiło sie jak o 100mg
    zwiekszyłam doxy - teoretycznie powinno sie pogorszyć przecież... a może to
    zbiego okolicznosci - obserwuję dalej...)ale tak mi dobrze jak w głowie nie
    piszczy, nie boli, nie kreci się i cisnienie mi uszu i nosa nie rozsadza...
  • stonefly 10.10.06, 12:10
    Czy dobrze wyczytałem,że leczysz się dopiero miesiąc? Cieszę się ,że się tak
    dobrze czujesz,mi dokucz mocno dzwonienie w głowie od 2m-cy twoja spektakularna
    poprawa wlewa nadzieje w me serce.Oby szło juz tylko ku lepszemu!
  • niko161 10.10.06, 12:46
    Żadna tam spektakularna poprawa - leczę sie 7-my tydzien i w cuda nie wierzę
    (boreliozę wykryłam w formie rozsianej - nie pamietam kleszcza a rumienia nigdy
    nie miałam) - tylko tak okropnie ostatnio bałam się ze podjete leczenie nie
    skutkuje (od razu po podaniu leków jeszcze w dawce 2x100 doxy lekkie
    pogorszenie, potem zdecydowana poprawa, tydzien 4,5,6, - zle, i coraz gorzej).
    Ta moja borelioza w ogól jakaś taka dziwna - nie barzdo dokuczliwa fizycznie
    była - tak tylko ciągle coś nowego się dokładało... Teraz tez mam watpliwości
    bo poprawiło się jak dodałam kolejne 100 doxy - moze chyba tez tak być że to
    moje doxy nie leczy a tylko utrzymuje bakterie w ryzach i pogarsza się jak
    uodporni sie na daną dawke (choć nikt nigdy o tym w taki sposób nie pisał -
    pewnie i tak może się zdarzyc...). Cieszę się pop prostu ze coś drgneło, coś
    sie zmieniło choć masę wątpliwości am jak to interpretowac... Ja mysle ze jeśli
    poprawa to do dastepnej pobudki robactwa za 4 tygodnie (ale dobre i to)
  • stonefly 10.10.06, 19:44
    Ja nie mam godziny spokoju i to zarówno psychicznie jak i fizycznie.Najbardziej
    załuję w swoim życiu,że nie zajrzałem kiedyś na stronę bolerioza.Łaziłem
    2miesiące z rumieniem,który na początku był prozaiczną chorobą.
    Teraz jak czytam żeforumowicze leczą się miesiącami gdzie maja dni oddechu,
    to boję się,że zanim wysiądzie watroba,rozłożę się psychicznie.
  • tosho 10.10.06, 20:16
    Nie boj sie ja ponad dwa lata wytrzymalem. Moze nie mam tyle objawow co Ty ale
    czuje sie wlasciwie jakbym byl w punkcie wyjsciowym.
    Ale to dopiero 2 miesiace z hakiem leczenie wiec jeszcze musze czekac na lepsze
    dni...

    A pytalem sie Ciebie w innym watku: (zjedz na sam dol)

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=22245671&v=2&s=0
  • stonefly 10.10.06, 23:06
    Czy dobrze przeczytałem,leczysz się już 2 lata i nic lepiej?
  • tosho 10.10.06, 23:46
    Nie, nie. Ponad 2 lata szukalismy co mi jest. Ojciec lekarz rozkladal rece,
    trzech sasiadow lekarzy nie mialo pomyslu co to, sam doszedlem ze to borelioza.
    Dziesiatki badan, wszystkie wyniki ok.

    Zreszta ja jestem przykladem jak podstepnie to dziadostwo moze sie rozwijac.
    Moje objawy to:
    stany podg.,
    szum w uszach,
    zmeczenie,
    troche schudlem,
    non-stop poczucie choroby (trudno to opisac ale taka jakby drazliwosc polaczona
    z komfortem zycia porownywalnym na poziomie srednio nasilonego przeziebienia)

    Lecze sie 2 miesiace z hakiem.

    Boje sie zeby nie bylo niespodzianki w postaci jakiejs koinfekcji bo to roznie
    moze byc.
    A Ty jak? zrobiles badania na koinf. ?



  • franiolek1 11.10.06, 09:15
    Tosho
    A czy tych kilku lekarzy z Twojego otoczenia, nie podjeloby sie leczenia ludzi
    chorych z borelioza. Moglbys ich niezle wyksztalcic na lekarzy llmd smile
    Przynajmniej nie trzeba ich przekonywac, ze ta choroba istnieje, i ze trzeba ja
    leczyc energicznie - przeciez znaja Twoj przypadek.
    To tylko taki pomysl...
  • tosho 11.10.06, 09:44
    Franiolku to jest dobry pomysl i juz paru osobom dalem artykul do poczytania.
    Leczenie boreliozy nie jest latwe, wazna jest rowniez cala obstawa
    przeciwgrzybicza, troche suplementow i sporo innych zasad, ale jest pare osob u
    ktorych moge podrazyc temat. Zwlaszcza ze niedlugo rowniez bedziemy mogli
    korzystac z materialow dla lekarzy po polsku.

    Ale poki co to sluze namiarami na lekarke ktora mnie leczy. Mozna zaproponowac
    odpowiednie leczenie, mi sie udalo ale odpowiedzialnosc wzialem na siebie.
    Problem Candidy rowniez nie jest jej obcy.

    Pewnie sie dziwisz czemu mnie tata nie leczysmile
    Jakos tak wyszlo...zreszta i tak dzieki forum wiemy duzo wiecej na temat
    leczenia niz ci co powinni wiedziec.
    Zdrowka!

  • stonefly 11.10.06, 09:29
    U mnie inna historia,wszystko nagle,Jeszcze w czerwcu czułem się nieznisczalny.
    Póżniej rumień-wchodziłem nie na te strony co trzeba i leczyłem jako grzybicę.
    Mnie zastrasza postep choroby,w ciagu 3 miesięcy ma zdegenerowane
    zdrowie,prawie nie mogę chodzić taki jestem rozgruchotany,bóle mozna
    przeżyć,najgorsza psychika,wszystko stało się tak nagle nic człowieka nie
    cieszy.Szumy przechodzące w dzwonienie cały czas.O badaniach myśle ale w tym
    stanie nie mogę się zebrać.teraz jadę unidox 500mg+metronidazol 500mg,artur
    mówił żeby robić mimo abx,ale przy tych dawkach najpewniej nic nie wyjdzie.
  • tosho 11.10.06, 09:52
    A mialem sie pytac. Macie tez takie cos? :

    "non-stop poczucie choroby (trudno to opisac ale taka jakby drazliwosc polaczona
    z komfortem zycia porownywalnym na poziomie srednio nasilonego przeziebienia)"

    Stonefly pamietaj o diecie przeciwgrzybiczej!
  • welwiczia1 11.10.06, 10:22
    Tosho - ja tak mialam przez ostatnie 6 lat - straszne poczucie ze jestem chora ,
    oslabienie i zmeczenie. I przez tyle lat nikt mi nie zdiagnozowal co mi dolega,
    bo wszelkie badania wychodzily mi dobrze. No i jazdy we lbie mialam, ale
    interepretowalam to jako moje nakretki z powodu zlego samopoczucia.
  • stonefly 11.10.06, 10:36
    Staram się uważać,nie jem niczego co z cukrem,nie mówiąc o piwku które kiedyś
    bylo podstawa codziennej diety.Nieprzypuszczałem,że jest taka straszna
    praktycznie nieuleczalna choroba.
  • niko161 11.10.06, 11:00
    Nooooo, ja myślałam ze najgorszą chorobą jaka się moze przytrafić jest rak... I
    bałam się go panicznie (boje się nadal bo jedno nie wyklucza drugiego - takie
    długie leczenie toksycznymi środkami musi się odbić na nerkach, wątrobie - ale
    przecież nie mamy wyjścia...) - teraz mój psychiczny lęk przed chorobą niejako
    się zmniejszył - tak jakby został przełamany przez to co juz jest... 9a moze to
    byłe te zaburzenia lekowe spowodowane boreliozą i zmianami w mózgu?) I w te
    lepsze dni potrafię się cieszyc naprawde drobnymi rzeczami, które do tej pory
    gzdzieś mi umykały. I taka jakaś brzdiej tolerancyjna się zrobiłam, bardziej
    wyrozumiała, ale i melancholijna też...
  • stonefly 11.10.06, 11:42
    Jak w końcu poszedłem po 2miesiącach do lekarza był jeszcze rumien,którego
    obecność mogła mnie bez problemu uratować.Ale już występował cały zespół oznak
    przewlekłej boreliozy-neurologiczne i stawowo,mięśniowe.Studiowałem
    wielokrotnie Wasze historie,szukałem ludzi z boleriozą w kraju i nie tylko i
    najgorsze jest to ,że nie słyszałem o ani jednym wyleczeniu z formy przewlekłej.
    Owszem ludzie egzystują ale bez sprawności sprzed choroby.Natomiast znam sporo
    przypadku gdy pacjenci w trakcie zapalenia opon mózgowych zgłaszali się do
    szpitali gdzie po diagnozie neuroboleriozy,wrócili całkowicie do zdrowia po
    standardowej kuracji dożylnej(28dni).Każdy organizm ma jakiś próg czasowy
    możliwości wyleczenia.Moze jestem zbyt wielkim pesymistą,ale czy ktoś słyszał o
    wyleczeniu całkowitym formy zaawansowanej?
  • niko161 11.10.06, 12:16
    Może się mylę ale Artur (a ja tylko Artur, Artur ... albo Franiołek, Franiołek -
    och Wy moje autorytety... smile))))))))) pisał, ze Donta (albo Burrascano)
    pisał, ze w formie przewlekłej udaje się wyleczyć (zaleczyć? zeby nie dawało
    zbyt mocnych objawów przy odpowiednio długiej i agresywnej kuracji...) 80%
    pacjentów - jakoś dzis bardziej w to wierzę i trzymam sie tego jak ostatniej
    deski ratunku! Trzymaj sie i Ty - nie daj smutkom i depresji (to jeden z
    elementów choroby), uwierz że dla Ciebie też żaświeci słonce (poczytaj watek
    Krystek o poprawie po 6 miesiącach, Franiołka... W takich trudnych momentach
    naprawdę dodają siły i wiary - my przeciez jesteśmy dopiero na początku drogi).
    UŚMIECHNIJ SIĘ, POGOŃ SMUTKI - pomyśl - i tak mamy szczescie, ze trafilismy na
    cudownych ludzi tu na forum, na lekarzy którzy chcą leczyć). Trzymaj sie
    cieplutko - sciskam moooocno i przesyłam słodkiego buziaka
  • stonefly 11.10.06, 12:33
    Och ten buziak taki słodki,lecę po kolejną porcję lakcidu.
    Lekarza na razie nie mam pewnego i trochę mnie to martwi.
  • niko161 11.10.06, 12:51
    > Och ten buziak taki słodki,lecę po kolejną porcję lakcidu.
    oooo, widzisz - już lepiej!!1 trzymaj sie cieplutko (ja znowu swoje "jak pisała
    iiana - "nogi i tyłek trzymać w cieple" albo jakoś tak... - to o ochronie nerek
    przy antybiotykoterapii smile))))
    > Lekarza na razie nie mam pewnego i trochę mnie to martwi.
    powolutku, cierpliwości - ja na razie działam raczej na robieniu głupków z
    lekarzy (zakaźnik leczy mnie 2x100 doxy na dobę + metro albo tini wiec drugie
    200 muszę zdobyć podstepem - a jak zadowolona jestem z siebie żem taka
    cwana.... - dobrze że Artur na wczasach nad tłumaczeniem artykułów dla lekarzy
    bo by mnie wywalił za, poniekad, samoleczenie... A pozostali ciagle chorzy i
    zamroczeni (hi,hi,hi smile)) - nie zauwazą... Skorzystam chyba jednak z krazących
    po forum namiarów (Kraków górą jak na razie..), to też idzie ku lepszemu...


  • stonefly 11.10.06, 14:49
    Dzieki!!! Mam uśmiech(niewymuszony)poraz pierwszy od długiego czasu.
    Coś jest w tych pozytywnych fluidach.Przyznaję po cichutku,że też się odznaczam
    taką zaradnością chociaż mam lekarza który monitoruje wyniki-krew etc.
    Jednak marzę o lekarzu z prawdziwego zdażenia nawet gdyby był kosztowny,byle by
    współpracował z pacjentem.Codziennie chodzę na spacer nad morze,ale wracam z
    gorszym samopoczuciem i nasilają się objawy stawowo mięśniowe,no i przykry
    widok tych szczęśliwców na rowerach,rolkach...Ech a jak było zdrowie to rower
    stał w garażu i na piwko. P.S.W jakim systemie dołączasz metro?
  • franiolek1 11.10.06, 12:29
    Tak naprawde, to nikt nie moze powiedziec, ze zostal wyleczony - nie istnieja
    testy, ktore moglyby potwierdzic skutecznosc leczenia czy nieobecnosc kretki w
    organizmie.
    Zdarzaja sie, i cale szczescie nie tak rzadko, pacjenci, ktorzy po dlugim
    leczeniu staja sie zupelnie bezobjawowi. Kretki moze sa, ale na tyle slabe, ze
    system odpornosciowy moze sobie z nimi poradzic. Takich bezobjawowych znam
    osobiscie, wiec moge Ci zagwarantowac, ze istnieja. Wracaja do normalnego
    zycia, do pracy, do aktywnosci sprzed choroby.
    Niestety musza jednak zyc z antybiotykiem w torebce, na wszelki wypadek. Przy
    najmniejszym objawie choroby trzeba sie znowu kurowac. Niektorzy wola, nawet
    bez objawow, raz na jakis czas zafundowac sobie miesiac antybiotyku, zeby
    oslabic ewentualne kretki.
    Zobaczysz, za kilka miesiecy, zalozymy forum "bezobjawowych" - ja w to goraco
    wierze!
  • stonefly 11.10.06, 14:54
    Też się piszę na takie forum,wątki o witaminkach i zdrowym żywieniu.
    Póki co na pohybel krętkom i głupim cystom!
  • franiolek1 11.10.06, 10:57
    Tosho
    W lepszych dniach tak wlasnie opisuje moj stan - jakbym byla mocno zagrypiona (
    oslabienie, zmeczenie, ciezka glowa, miesnie osowiale, bole jak przy grypie, i
    taki dziwny stan, nie do opisania...).
    W gorszych dniach, to juz jest zupelnie co innego, wszystko wtedy jest
    szalone...
  • tosho 11.10.06, 12:54
    Nie, no to musi byc uleczalne
    Ja Wam to udowodnie na obrazkach:

    to jest borelioza:
    sad sad sad sad sad sad

    to jest leczenia boreliozy:
    sad smile sad smile sad smile

    to jest wyleczenie boreliozy:
    smile smile smile smile smile smile
  • franiolek1 11.10.06, 13:01
    Chyba mnie przekonales!
  • tosho 11.10.06, 13:12
    No przeciez to sa najswiezsze doniesienia naukowesmile
  • stonefly 11.10.06, 14:58
    Niedługo tak będzie wyglądał wydruk ostatniego badania kontrolnego(ostatni wers)
  • klematis7 11.10.06, 20:17
    Wszyscy jestescie cudowni, od razu czuje sie lepiej.
    A to:

    to jest borelioza:
    sad sad sad sad sad sad

    to jest leczenie boreliozy:
    sad smile sad smile sad smile

    to jest wyleczenie boreliozy:
    smile smile smile smile smile smile

    TO JEST PO PROSTU SWIETNE!!!
    Szkoda, ze Artur tego nie widział!
  • niko161 12.10.06, 22:39
    I skończyła się moja mała radość - dziś rano w biegu, w pospiechu,na czczo
    łyknęłam moje 2 doxy i wkrótce wylądowałam w toalecie... sorry, że tak
    bezpośrednio ale nie umiem napisać o tym bardziej poetycko ale to czym
    zwymiotowałam wyglądało jak ciemne kłaczki bawełny ( a na pewno nic podobnego w
    ostatnim czasie nie jadłam) - wiem że wymioty jak fusy kawy pojawiaja się przy
    wrzodach żołądka i przy raku (!!!!?). Mogą być objawem nietolerancji ze strony
    układu pokarmowego? Efektem podrażnienia żołądka prze doxy (starałm sie ją brać
    na czczo? I co robić? Moja lekarz każe łykać doxy z małą ilościa jedzenia i
    obserwować co dalej... Ale ważne i cenne będdą dla mnie Wasze wskazówki i
    doświadczenia. Muszę natychmiast do gastrologa i na gastroskopię? (wcale się
    nie palę). Nic mnie nie boli, nie ucska, nie dokucza (wieczorna doxy poszła bez
    problemu...)
  • niko161 13.10.06, 15:44
    Jestem po gastroskopii - łyknięta w pospiechu doxy utknęła mi w przełyku,
    rozpusciła sie i dała tak straszne podrażnienie przełyku ze spowodowała krwawe
    wymioty (no, rzeczywiscie żrąca ta doxy). Została wypłukana i mogę kontynuować
    leczenie - zmieniłam tylko Unidox na Doxy w zielonych kapsułakach (a juz bałam
    się ze z doustnego nici)... Pani doktor uwrazliwiła mnie na temat popijania
    leków duuuużą iloscią wody - to juz druga która przypomniała o koniecznosci
    wypijania 2 litrów wody dziennie... ta mówiła o wypłukiwaniu toksyn z zbitych
    kretków... Takze Kochani, choć oczywisyt to prawda - duzo wody, spokój i
    rozwaga (bo potem gardło boli - ale wiem przynajmniej ze wrzodów, guzów,
    narosli zadnych na żołądku nie mam. A i nalotu od grzyba tez nie...)
  • niko161 13.10.06, 15:47
    i chyba przestanę łykać doxy na czczo... Nie zeby od razu z wiadrem jaezdenia
    ale od dzis raczej z czymkolwiek
  • franiolek1 21.10.06, 09:43
    Niko Kochana
    Do gory glowa! Przeciez swietnie rozumiesz i znasz te chorobe. Wiesz jak jest
    okrutna: ze po chwilach lzejszych przychodza gorsze i potem znow te lepsze.
    Powolutku te lepsze beda dluzsze i intensywniejsze. Ktoregos dnia stwierdzisz:
    O! Juz dawno nie bolaly mnie nogi! Albo: moge szybko podliczyc ceny w sklepie,
    a bylo mi tak ciezko to zrobic w chorobie. I powolutku bedzie lepiej.
    Narazie masz lekarke i dobre, energiczne leczenie. Codziennie wiec bijesz
    kretki, a te ginac zatruwaja Twoj organizm toksynami i dzieki temu czujesz sie
    fatalnie. A to wplywa na Twoje samopoczucie. Trzeba to przeczekac, nie ma innej
    rady - a wiem o czym mowiesmile)
    U mnie po dwoch tygodniach polepszenia, przyszly znowu ciezkie dni. Znowu czuje
    sie zle - ale lekarz mi powiedzial ,ze takie fale sa normalne w tej chorobie.
    Wiec razem czekajmy na lepsze chwile!!!! Pierwsza, ktora poczuje poprawe musi
    zawiadomic druga! Dobra? Czekam na Twoja wiadomosc, ale potrafie byc
    cierpliwa smile))
    Trzymaj sie cieplo Niko Kochana, bedzie dobrze, swietnie o tym wiesz.
    Poloz sie, posadz dzieciaczka obok z zabawkami lub ksiazeczka i czekaj
    polepszenie. Caluje Cie mocno z jesiennego Paryza Joasia
  • joannbernat 21.10.06, 23:51
    A ja dołączam gorące pozdrowienia z Londynu wink
    (Wpadłam na chwilę, żeby zobaczyć, co u Ciebie słychać)
    Dobrze Ci idzie! Wpadki zawsze się zdarzają, ale zdaje się, że tak ogólnie jest do przodu. I trzymam kciuki, żeby było coraz lepiej!

    Zobaczycie dziewczyny (i chłopaki też!), wyleczymy się, a potem urządzimy sobie biegi przełajowe! I będziemy biegać i biegać, do utraty tchu...
    I będziemy się ciągle uśmiechać smile Ściskam Cię mocno, Niko! Joanna
  • niko161 25.10.06, 09:40
    Tknięta przeczuciem (a propos rakotwórczego działania doxy) zajrzałąm do moich
    ostatnich wyników morfologii. Pod kolumienkami mam rozpisany (chyba) rozmaz:
    Neutrophil [%] 68.0
    Eosinophil [%] 1.0
    Monocyty [%] 1.0 Lymphocyte [%] 30.0
    (w wynikach sprzed leczenia miałam Neutroph i Monocytów mniej wiecej po tyle
    samo...)
    a w badaniach MON%[%] 3.7 (norma 4.0 - 10.0)
    MON [tys./ul] 0.2 (norma 0.3 - 0.8) - ale te ostatnie obniżone
    miałąm już w badaniach z sierpnia, sprzed rozpoczęcia leczenia.
    Moją panią doktor nie zaskocyły te wyniki ale nurtuje mnie pytanie - co to
    znaczy przesunięcie w szpiku i od kiedy nalezy zaczać sie martwić, działać i
    czy takie przesunięcia są odwracalne po odstawieniu antybiotyków?
    I dziękuję wam za wszystkie cudowne słowa pocieszenia - ale rozpiszę się jak
    będzie lepiej... I moooocno trzymam za was wszystkick kciuki - za zdrowie ale
    przede wszystkim za równowagę emocjonalną i tylko dobre mysli!!!!!
  • niko161 08.11.06, 14:27
    tera ja... smile))) znowu...
    5 listopada mineło 10 tygodni mojego leczenia... Tydzień 8 (jak w zegarku) i
    część 9 - nasilenie objawów ale w stopniu mniejszym niz poprzednio - bóle
    stawów, bóle głowy - to to co już znałam ale pojawiło się kilka nowych
    dolegliwości - bole stawów które do tej pory nie bolały (najbardziej
    wskazujacego palca lewej dłoni, bóle wokół kostek u nóg i takie szarpiące
    sródstopia). do tego rwace bóle wokół wątroby (stad te moje wpisy w
    watku "watroba i nerki w czasie leczenia") - najpierw sporadyczne, potem
    ciagłe... Zrobiłam badania - morfologia, próby wątrobowe, mocz - wszystko w jak
    najlepszym porzadku (puk, puk) a ze pojawiło sie swędzenie w pewnym (tajemniczo
    mówiąc) miejscu podejrzenie padło na grzyba... Zwłąszcza że mocno zaczęła
    doskwierać mi głowa - takie uczycie ucisku za uszmi, szumy i takie ogóle
    ogłupienie (ale nieco inne niż znane mi do tej pory - bezustanne i bardzo
    dokuczliwe)... Właczyłam Flukonazol, odstawiłam tinidazol i zwiększyłam ilość
    probiotyków i w połowie zeszłego tygodnia ... SZOK... ale az boję sie
    napisać... Prawie wszystkie dolegliwości minęły... Pozostał lekko tylko sztywny
    kark i takie prznikliwe, szarpiace bóle kości (pojawijace sie w roznych
    miejscach i trwające ułamek sekundy...). I sporo mam tików i drgania miesni...
    I sama nie wiem co o tym myśleć... Cyklicznosć wskazuje na to ze leczenie
    działa (chyba), herx był słabszy i szybciej nastąpił moment poprawy...
    Zastanawia mnie tu i sporo mysle o roli Flukonazolu - być moze cześc tego co
    dokuczało mi w ostatnim czasie to grzybica, a moze jednak Flukonazol w jakiś
    sposób wspomaga leczenie boreliozy? Brałam prze trzy dni 3-4 tabletki i
    stopniowo zmniejszałam dawke. Nie biorę go od trzech dni i bolesci nie
    wracają... Ale z drugiej strony Artur pisał ze Flukonazol nie przenika do mózgu
    a te szumy wskazują zę coś i tam zaczęło sie dziać. Czekam na 12 tydzień
    (powinien być kolejny przebudzenia potworów...), postaram się włączyć Tini (czy
    można go pulsować? - ciagłej terapii drugim antybiotykiem chyba nie pociagnę ze
    wzgledu na grzybka... - pewnie lepiej byłoby walić w cysty bez przerwy ale
    chyba dobra i to...). Nie myslę o końcu kuracji (choć lepiej mi jak widzę
    postepy) raczej mysle powolutku o zmianie antybiotyku - ale to jeszcze
    troche... Pewnie kilka górek i dołków jeszcze przede mną ale serce rośnie do
    walki... Od czerwca nie czułam się tak dobrze (i potrafię docenic jak nic nie
    boli - kiedyś tego nie potrafiłam) - mam siły, energię i działm na najwyższych
    obrotach - choć radość pewnie przedwczesna... Pisałam już ze jakaś dziwna ta
    moja borelioza - nie bardzo dokuczliwa - i mam nadzieję ze wkrótce pójdzie
    precz... Czego i Wam Kochani zyczę (bo bez Was marny byłby mój los - na
    standardowym polskim leczeniu....) pozdrawaiam i odezwę się pewnie nie raz
  • niko161 04.12.06, 14:09
    witaj, Drużyno!!!!!
    u mnie - 15 tydzień brania doxy (dawki 200-300mg, sporadycznie 400 - waze już
    42 kg) i samopoczucie DOBRE!!! nie mam już cyklicznych pogorszen (w sumie miałm
    dwa w 4 i 8 tygodniu) dlatego myslę ze pora na zmianę abx... męczy mnie jednak
    co innego - ostatnio podłapałam jakąś infekcje - katar, kaszel... Pojawiły się
    jednoczesnie bóle kostno-stawowe i, niestety ból zeba od którego u mnie
    wszystko się zaczeło... Boli owa sławna górna szóstka leczona kanałowo do
    której lubią się chowac kretki... Jak je stamtad przegnać - ktos kiedys pisał
    ze nie ma na to sposobu... Czyli tylko - rwac? Mozecie mi coś madrego poradzić -
    jesli one stamtad mają sie bezustannie wysiewać to nie ma innej rady... Bardzo
    zależy mi na Waszej opinii!!!. Pozdrawiam serdecznie
  • niko161 11.12.06, 10:51
    Boli mnie wszystko - jak za starych, niezdiagnozowanych czasów.. - rozłożyła
    mnie ta infekcja? Doxy przestaje działac? I wyć mi sie chce z bezsilnosci bo
    wali mi sie mnóstwo spraw po kolei...
  • laurawroc 11.12.06, 11:00
    może ta infekcja to był ( i jest ) po prostu silny herx?? Przy takich dawkach
    doxycykliny jest to możliwe - akurat nastąpił wysiew bakterii i walnęło po nich.
    Moje mega herxy charakteryzowały się ( oprócz nasilonyego bolu stawów, kości)
    równiez goraczkę, ból gardła, mięsni - sa to typowe objawy grypopodobne.
    Mysle że u Ciebie też tak jest. Wytrzymaj!!!
  • niko161 11.12.06, 11:29
    może...... chociaż byłoby tak jakoś niecyklicznie... I maż akurat przywlókł
    jakąś zarazę do domu... od tej pory równia pochyła - jadę w dół...
  • laurawroc 11.12.06, 13:06
    wydaje mi sie, że jak jestes na abx to zaraza nie powinna Cie złapac.
    Sprobuj zmniejszyc dawkę doxy i obserwuj co sie dzieje. Albo przetrzymaj.
    A może się przemęczyłaś? Podobno boli nie tylko jak bakterie giną, ale także
    po zmęczeniu - te stawy, kości i mięsnie - to wszytsko jest przecież chore,
    obecna bakteria powoduje stan zapalny i trzeba się oszczędzać.
    pozdr,
  • niko161 11.12.06, 13:12
    to możliwe - bo orałam ostatnio niczym wół - i jeszcze sie cieszyłam ze jak nie
    siedzę przed monitorem (bo na forum też nie miałam czasu) i nie czytam o
    chorobie to mnie nic nie boli... Do czasu widocznie...
    A jak u Ciebie - systematyczny (aczkolwiek pamiętam powolny) trend ku lepszemu?
  • laurawroc 11.12.06, 13:44
    no widzisz - musisz się oszczędzac, Przeciez jesteśmy chore i to powaznie.
    A cały organizm tez słabszy - oprócz walki z infekcją jest osłabiony
    antybiotykami.
    U mnie niby lepiej ale ostatnio troche gorzej. Sama nie wiem od czego, bo w
    herxach sie już pogubiłam po zmianie abx.
    Generalnie to podłamał mnie artykuł w gazetce zgoorka " Zawilości boreliozy".
    Wynika z niego, że ta zaraza jest tak cwana, że nie ma mocnych - jedynie 1,5
    roku abx. A blebsy i tak tylko czekają ....
    Kto nas będzie leczył tak długo?? Chyba trzeba pojechac do Burascano.
    A i on przecież pisze o sześciu, ośmiu miesiącach. Totalna załamka.
  • zgoorek 11.12.06, 22:24
    Sorry. Nie chciałam podłamać.
    Mnie też ten artykuł trochę przytłoczył.
    Artur mi go podrzucił do wyszlifowania polszczyzny,
    potem nie miał czasu na uzgodnienia, dlatego
    cały czas jest to wersja robocza - co niewiele zmienia.

    Sama zaczynam wątpić, czy w ogole da się to świństwo wyleczyć.
    Ech.
  • zuza04 11.12.06, 13:54
    Hej niko
    a od ilu dni masz tę infekcje?
    ja przez tydzien czułam się nieźle,a w sobotę wzieło mnie
    myślałam że to grypa(katar i kaszel,noi ból mieśni)wczoraj to samo,a dziś
    przeszło tylko kark mnie boli,przez co jestem zamroczona,ale chcę powiedzieć że
    w piątek trochę się napracowałam-sprzątanie i byłam dośc zmęczona wieczorem,a w
    sobotę już ta "grypa"
    może to faktycznie od wysiłku,zmęczenia
    zresztą to co było wcześniej przyjemnością,teraz jest wysiłkiem .i to tak ze
    wszystkimwink
    ale sie porobiło
    pa pa wracaj do formy
  • niko161 11.12.06, 14:02
    nio - jakas dziwna ta infekcja była - maż miał zapalenie oskrzeli i gardła, a
    mnie mocno gardło bolało, mieśnie, kości, stawy, nastepnego dnia pojawił się
    katar a kolejnego już go nie było... ale myślałam ze to dlatego ze antybiotyk
    mnie jakoś ochronił jedanak...
    Doskonale Lauro wiem o czym piszesz - przeraża mnie ten boreliozowy cyborg -
    często mam wrażenie ze mimo wszelkich starań - one i tak gdzies sprytnie się
    ukryją i wylezą tak czy owak - szukam wtedy pozytywnych hisorii i staram sie
    nie nakrecać choć to trudne... (dziś zwalił mnie z nóg watek - ile się żyje z
    boreliozą - mimo że czytałam go kilka razy - nigdy widocznie w tak podłym
    nastroju...)
    Sciskam was mocno Dziewczyny - mam nadzieję że wszystko bedzie dobrze
  • niko161 12.12.06, 10:06
    jakoś bardziej optymistycznie patrzę dziś w przyszłość - mimo bólu, strachu,
    niepewności... To chyba dobrze ze są takie artykuły jak ten w tłumaczeniu
    zgoorka (zawiłości boreliozy) - dzieki temu wiemy jak i czym walić w te
    przeklete kretki i ich formy przetrwalnikowe... I Artur ostatnio pisał ze
    dzieki wprowadzeniu do leczenia makrolidów, Metronidazolu, Tinidazolu okres
    leczenia już się skrócił... I ze sporo jest wyleczonych (albo zaleczonych ) z
    przewlekłej boreliozy... I ze namiarów na lekarzy na forum coraz wiecej... i że
    moze i nam się uda... (mam wielką, wielką nadzieję...). Trzymam mocno kciuki!!!!
  • franiolek1 12.12.06, 10:12
    Trzymaj sie Niko Kochana! Nie wolno nam sie poddawac. Choroba jest okrutna, bo
    czasami jest lepiej i juz chce sie wierzyc w zdrowienie, a potem jak przywali,
    to spadamy znowu w gleboki dolek. Tak sie wlasnie choruje na borelioze....
    Mam kolezanke z wieloletnia borelioza, leczona od 7 lat i miesiac temu zlapala
    grype. Grypa byla straszna i zreaktywowala objawy boreliozy. Grypa sie
    skonczyla i moja kolezanka juz od dwoch tygodni nie moze dojsc do siebie, bo
    borelioza szaleje. I znowu wracamy do ukladu odpornosciowego....
    Niko, bedzie dobrze, przeciez robimy wszystko co w ludzkiej mocy by z tego
    wyjsc!
    Mysle o Tobie czesto i cieplo. Joasia
  • niko161 12.12.06, 10:20
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko Słoneczko Nasze Forumowe (takie wspólne dobro
    jesteś smile))))), myślę i ja czesto o Tobie i mam nadzieję ze z dzieciaczkami i
    choróbskami powolutku wychodzisz na prostą a i z Tobą coraz lepiej... Jak
    wyniki badan, jak Twój organizm znosi kuracje? Sporo tych antybiotyków
    bierzesz... A kolezanka z wieloletnią boreliozą leczona jest od 7 lat non stop
    czy tylko przy nawrotach (to z jednej strony okropna wiadomość że leczy tylk
    lat i nadal nie jest zdrowa ale pozytywna że ZYJE... - bo ja najbardziej boję
    się ze mojemu małemu Synkowi zabraknie mamy....)... Echhh - czarne mysli -
    zwłąszczą że coś niedobrego dzieje się i z moim męzem - diagnozujemy go z
    wielkim lękiem... (nie na boreliozę na razie...) - któreż z nas, u licha MUSI
    być zdrowe...!!!!
    Sciskam mocno!!!!!
  • zuza04 12.12.06, 10:43
    ja mam ten sam problem
    mój mąż był zawsz okazem zdrowia,a teraz martwie się o niego,coś mu wlazło w
    plecy,z początku wyeliminowaliśmy nerki,ale ten ból jes wędrujący,a jak słyszę
    że go strsznie kłuje oko i że widzi za mgłą to mi ciarki przechodzą,chodzi taki
    połamany,przeraża mnie to
    oczywiście pojawiają się u mnie myśli że go zaraziłam
    do tego ma taką praca że ciężko znaleść czas żeby iść do lekarza
    myślę -mam nadzieje że to wkrótce minie,przecież jak mówisz nie możemy być
    obydwoje chorzy
    narazie
  • zuza04 12.12.06, 10:46
    Wiem to zarażenie to nie jest udowodnione,ale mi to się już wszystko kojarzy z
    boreliozą
    pozdrawiam
  • franiolek1 12.12.06, 11:13
    Smutna wiadomosc o Twoim mezu. Mam nadzieje, ze szybko napiszesz, ze juz
    wszystko w porzadku. Statystycznie na Wasza rodzine, jedna osoba chora
    wystarczysmile))
    Pamietam i u siebie takie czarne mysli, o dzieciach i braku mamy. Plakalam
    lzami jak groch, wyobrazajac sobie dzieci osierocone. Ale to tylko gdy mialam
    bardzo silne objawy, potem te czarne mysli przechodza. Moze mama moich dzieci
    bedzie inwalidka, moze bedzie polamana, wiecznie zmeczona, ale z wielka sila i
    checia zycia! Zobaczysz, bedziemy sie jeszcze cieszyc wnukamismile Z Klematis,
    postanowilysmy, ze za dwa lata bedziemy wyleczone ( myslalysmy juz tak z
    zakladka smile i umowilysmy sie na wspolna wyzerke i swietowanie z dziecmismile)
    Przylacz sie!
    Moja chora kolezanka, choruje od minimum 30 lat, a moze od urodzenia. Ma tez
    stwierdzona babesje ( Igenexem). Leczy sie bez przerwy od 7 lat i ZYJE. Miala
    ciezka baaaardzo neuroborelioze. Jej maz tez jest chory. On pracuje, ona nie.
    Szkoda, ze nie zna polskiego, nie moze wejsc na nasze forum. To skarbnica
    wiedzy i pozytywnej energii. Udziela sie na Lymenecie et Eurolymie.
    U mnie nadal grypa: tym razem Franio sie zarazil, ale wydaje mi sie, ze wersja
    jest lagodniejsza. Oczywiscie gleboko kolacze sie moj strach, ze to moze
    borelioza....Odstawilam jego antybiotyki, bo przy wirusowej grypie, antybiotyki
    tylko przeszkadzaja. Jade z nim na kontrole do szpitala w przyszlym tygodniu.
    Julka, juz jest po grypie. Tez odstawilam antybiotyk. Przeszlam na pestki
    grejpfruta i probiotyki w duzej ilosci. Zobaczymy.
    Ja - tak sobie. Mam wrazenie, ze stanelam w miejscu i nic sie nie rusza. Biore
    Tinidazol, bez herxow ( biore jedynie przez 4 dni co dwa tygodnie). Lykam
    dzielnie cala tone lekow i czekam. W przyszlym tygodniu doloze artemisinin.
    Zobaczymy. Opisze skutki na forum...
    Nadal boli mnie glowa, ale juz nie tak strasznie jak kiedys. Boli szyja, stawy,
    plecy i mam ciagle wrazenie zagrypienia. Jestem nadal bardzo zmeczona.
    Wyglada na to, ze watroba i nerki jeszcze sa OK smile
    Niko, trzymajmy sie dzielnie, ucaluj synka w dwa poliki.
    Bedzie dobrze! Nie wolno sie poddawac, dzieci na nas patrza smile)) Sciskam Cie
    cieplutko.
  • niko161 12.12.06, 11:16
    jakbym nie siedziała w prcy - popłakałabym się... A tak muszę się trzymac -
    DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • joannbernat 12.12.06, 12:02
    Witaj Niko!
    Czasem trzeba i tak... Płacz jest dobry. Ja lubię czasem sobie popłakać.

    U mnie też gorzej... Dwa dni temu tak mnie połamalo, że musiałam się wczołgiwać po schodach na górę do łazienki. Obie nogi i lewa ręka mi siadły, jak zwykle...
    Dziwnie się żyje z tym paskudztwem, to prawda. Nie znamy dnia ani godziny... Ale zdarzają mi się też chwile niezwykłe i jakże piękne!

    Nawet mój już prawie trzyletni synek mnie ostatnio zaskoczył. Próbowałam wyciągnąć ketchup z lodówki, ale coś nie mogłam sobie poradzić z podniesieniem dużej ciężkiej butelki do góry. Mały stanął przy mnie i powiedział, sepleniąc po swojemu, trzyletniemu:
    "Mamusiu, daj, to ci pomogę, bo widzę, że ci ciężko."
    Wziął ketchup, zaniósł do pokoju i postawił na stole. Nigdy go tego nie uczyłam. Po prostu, widzac, co się dzieje, sam się domyślił i mi pomógł.
    Też miałam ochotę się rozpłakać.

    Trudne dni przychodza i odchodzą. Trzeba przeczekać. I czekać na te lepsze. Nie poddawać się.

    Nasze dzieci się boją. A gdy widzą, że my jesteśmy przerażeni, że się załamujemy, boją się jeszcze bardziej. Bo "skoro dzieje się coś tak strasznego, że nawet mamusia jest sparaliżowana strachem, to ja tym bardziej sobie z tym nie poradzę".

    Ostatnio próbuję rozmawiać z moim synkiem o mojej chorobie, o tym, co się ze mną dzieje. Mówię o tych maleńkich robaczkach których nawet nie widać, czyli bakteriach, które mieszkają w mamusi i które czasem rozrabiają, powodując, że mamusi reka tak się śmiesznie czasem zwija i mama nie może nią ruszać. I o tym, że mama przez te same robaczki nie może też czasem ruszać nogami.
    Ale mówię mu też, że mamusia się nie boi tych robaczków. Że muszę na nie czasem trochę pokrzyczeć gdy się za bardzo rozbrykają, jak na takie niegrzeczne dzieci, a jak tak na nie pokrzycze, pokrzyczę, to wtedy one się mnie boją i przestają rozrabiać. I widzę, że mojemu synkowi to bardzo pomaga. Gdy zaczął cokolwiek rozumiec z tego, co się dzieje i gdy zobaczył, że ja się tego nie boję, nie panikuję, że traktuję to jak coś normalnego, co przychodzi i odchodzi, przestał się bać. Nie reaguje już tak histerycznie, jak kiedyś.
    Lęki warto nazywać po imieniu, personifikować. Zwłaszcza w przypadku dzieci. Ale nie tylko. Dorosłym to też bardzo pomaga.

    Może dzisiaj siądę z moim synkiem, weźmiemy papier, kredki i narysujemy te cholerne krętki...? I może nawet razem pokrzyczymy na te niegrzeczne robaczki?

    Całusy Niko! Trzymaj się Maleńka, nie poddawaj się! Zobaczysz, za parę dni będzie lepiej. Na pewno smile
  • zuza04 12.12.06, 12:14
    Niko
    ja jestem tymbardziej pełna podziwu dla ciebie,bo pracujesz,ja nie mam się co
    porównywać bo mam ten komfort że siedzę w domu
    wogóle jestem pod wrażeniem ,że osoby z dolegliwościami pracują,oszczędzaj
    sie jak możesz,bo wiadomo jak wysiłek wpływa na borele,a z tym płaczem to
    chyba prawda, często pomaga,
    a wdodatku gdzieś czytałam ze w łzach też mogą być krętki,więc płacząc
    pozbywamy się ichwink)))
    życze zdrowia
  • niko161 22.12.06, 10:48
    czmycham z forum - muszę wziać sie w garśc i zmobilizować do wielkich porzadków
    i przygotowań do Świąt a tymczasem chciałam Wam wszystkim pożyczyć zdrowych,
    pogodnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia - czasu ciepłego, rodzinnego,
    magicznego... Zdrowia przede wszystkim ... śmiechu, usmiechu i radosci, spokoju
    i optymizmu... Niech pierwsza gwiazdka spełni wszystkie Wasze marzenia a Nowy
    2007 Rok zrealizuje wszystkie pokładane w nim nadzieje i oczekiwania...
    I dziekuję Wam, Kochani, za wszystkie bezcenne rady, za wskazówki, za dobre
    słowo i czas... Dziekuję ze jesteście, że Wam się chce...
    Arturze - chylę czoła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.