Dodaj do ulubionych

czy to możliwe?

09.10.06, 11:15
Witam. Przeszukałam wasze forum ale nie na wszystkie pytania znalazłam
odpowiedzi. Po krótce przedstawię problem: W tym roku niestety
miałam "przyjemność" kilkakrotnie spotkać się z kleszczem. Ostatnio 4
pażdziernika. Po usunięciu pasożyta pęsetą ani razu nie wystąpił rumień
wędrujący. Jednak w ten piątek zaczęła się u mnie infekcja, na początku sam
katar a w niedzielę bardzo wysoka gorączka 39,7, ból gardła,stawów, mięśni
ogólne rozbicie jak przy grypie(poza mną w domu nikt nie zachorował). Czy to
możliwe aby po ostatnim ugryzieniu (nastąpiło w środę, kleszcza usunęłam w
czwartek) tak szybko doszło do pierwszych objawów boreliozy? (katar już w
piątek, gorączka w niedzielę). Problem polega na tym, że do niedzieli
karmiłam dziecko piersią , kiedy poskładałam fakty od razu przeszłam na
bytelkę. Dziś idę do lekarza, nie wiem o co pytać, czy powinnam zrobić testy
również diecku? I od jakich sama powinnam zacząć. Podobno najlepszy jest test
z DNA. Co radzicie? Proszę o pomoc.
Acha! i jeszcze jedno! ile minut powinnam pasteryzować mój pokarm aby "wybić"
bakterie?
Obserwuj wątek
    • foczka55 Sytuacja się zmieniła 02.11.06, 22:24
      To co pisałam jakiś czas temu już nieaktualne. Borelioza stwierdzona, więc
      przestałam karmić. Boję się o Malutką jednak na pocieszenie wszyscy lekarze
      twierdzą, że prawdopodobieństtwo zakażenia malucha jest bardzo niewielkie.
      Przeczytałam wasze historie i widzę, że borelka potrafi mieć bardzo burzliwy
      przebieg. Mnie chyba ta nawałnica ominęła. Owszem, mam objawy i dodatni PCR ale
      właściwie czuję się nieżle. Trudno mi stwierdzić kiedy właściwie złapałam to
      świństwo bo w tym roku miałam trzy bliskie spotkania z kleszczami. W lipcu, 30
      sierpnia, 4 pażdziernika. Wygląda mi na to że to ten ostatni ( rumienia nie
      miałam ) ale od tego czasu zaczęły się problemy, które już nieco utrudniały mi
      życie. Najpierw jakaś dziwna infecja: ból gardła, łamanie w kośćiach, 39,6 st C.
      Byłam u lekarza i zasygnalizowałam o kleszczu. Dostałam Unidox 2x100 dwa dni a
      potem 1x100 do pięciu dni włącznie. I koniec leczenia. Powiedział , żebym sobie
      na własną rękę zrobiła test Elisa. Dałam za to 6 dych i g... Oczywiście ujemny
      ( tydzien po ukąszeniu...szkoda gadać...) Na szczęście dociekałam dalej (
      intuicja?) choć innych objawów jeszcze nie miałam. Zrobiłam PCR i czekałam.
      Pojawiły się inne typowe objawy (bóle i zawroty głowy, zmęczenie i drżenie
      mięśni, pocenie się i uczucie gorąca, kołatanie serca, bóle stawów i temp. ok.
      35 st C) jednak były one na tyle dyskretne, że wciąż wierzyłam, ze test wyjdzie
      ujemnie. We wtorek dostałam telefon z laboratorium. Wynik pozytywny. Od razu
      poszłam do lekarza. dostałam skierowanie do zakażnika i zero antybiotyków.
      Zadzwoniłam do por, chor. zakażnych i dowiedziałam się, że tam lekarz może mnie
      przyjąc dopiero w poniedziałek. Nic tylko siąść i ryczeć... Na szcęście mój
      dzielny mąz pojechał i zawalczył o mnie i wrócił z receptą. Na typowe polskie
      leczenie... Doxy 2x100 3 tyg.
      Opowieść juz długa a to przecież dopiero początek mojej walki o zdrowie... Nie
      wiem jak postępować... Skąd brać te recepty ( bo przecież powinnam przeleczyć
      się minimum 2x200 6 tyg, tak ?). Ciekawa jestem jak wy sobie radzicie. Jestem z
      Gdańska, może ktoś ma namiary na dobrego lekarza tutaj?
      • domin46 Hej , idź do ogólnego 21.11.06, 09:42
        wyjaśnij sytuacje i niech wypisuje recepty, jak nie będzie chciał wypisać odp
        dawek, to na drugi dzień idź do drugiego, w końcu trafisz na takiego co wypisze,
        a jak nie to po kilku dniach uzbierasz dawke np. na 2tyg, a później sie bedziesz
        martwic o kolejne 2tyg.
    • foczka55 Herxy? 05.11.06, 14:43
      Jak już pisałam zaczęłam brać doksycycline 2x200. Minęło 5 dni a ja czuję się
      jakbym stale była na rauszu. Trochę też bolą mnie stawy, ale jest to do
      zniesienia. Czytałam, że po antybiotykach bakteriostatycznych herxy pojawiają
      się dość póżno, nawet po kilku tygodniach. Nie wiem więc czy to one, czy może
      lek nie działa i choroba postępuje.
      Pozdrawiam.
    • foczka55 Re: czy to możliwe? 06.11.06, 21:09
      Hej kochani.
      Odezwijcie się do mnie bo sfiksuję. Nie chcę za dużo truć rodzinie więc tłamszę
      to w sobie. Efekt jest taki, że chodzę podminowana. Dostałam od Grety namiary
      na lekarza więc się tam wybiorę. Zobaczymy jakie jest jego podejście do sprawy.
      • mag68 Re: czy to możliwe? 06.11.06, 23:54
        Hej foczko !
        Głowa do góry - wróg rozpoznany, leczenie właściwą dawką leku rozpoczęte.
        Masz dodatni PCR, więc i lekarza łatwiej Ci będzie znaleźć . Mnie ratował
        receptami na doxy mój lek. stomatolog, dopóki nie znalazłam właściwego lekarza.
        Objawy jakie odczuwasz, to dobry prognostyk - znaczy antybiotyki działają
        i biją krętki.
        Teraz cierpliwie zajadaj abx., probiotyki i zdrowiej. Trzymaj się . M.
        • foczka55 Re: czy to możliwe? 07.11.06, 13:53
          Wielkie dzięki za odpowiedż i słowa otuchy. Zaczynałam się obawiać, że od tych
          krętków może stałam się niewidzialna. Rzeczywiście biorę doxy, ale nie wiem,
          czy dawka jest wystarczająca, no i czy te moje zawroty głowy i zmęczenie to
          herxy czy jakaś inna cholera. Recepty wyłudzam od kogo się da. Niestety
          wyczytałam, że aby mieć pewność wybicia wszystkich krętków trzeba zmieniać
          antybiotyk i dorzucić terapię metronidazolem. W piątek idę do lekarza, mam
          nadzieję, że będzie to taki "z powołaniem".
          Pozdrawiam
          • szympek88 Re: czy to możliwe? 07.11.06, 16:47
            Uważam, że idąc do lekarza trzeba być nastawionym na przekonanie go do
            odpowiedniego leczenia, a nie mozna liczyc na to, że lekarz bedzie z powołania
            i od razu zacznie na leczyć. Jesli masz wiedze i argumenty to możesz zbyc
            spokojnie wszystkie argumenty swojego doktora, który bedzie chciał leczyć
            krócej. Jeśli doktor bedzie wiedział na co sie decydujesz, podpiszesz byc moze
            oswiadczenie, bedziesz miec w gabinecie wsparcie rodziny, bedziesz sprawiac
            miłe wrażenie itd. to lekarzowi naprawde bedzie trudno odmówić Tobie leczenia...
            • foczka55 Re: czy to możliwe? 07.11.06, 20:37
              A jak będę sprawiać niemiłe wrażenie , nie będę miała wsparcia rodziny i do
              tego nie będę szczególnie uczona w dziedzinie leczenia odzwierzęcych chorób
              zakażnych to szanowny pan doktor ma prawo mnie olać??? Hi hi hi...
              Wczoraj byłam u neurologa z dzieckiem. Ten to się nie silił na dobre wrażenie...
    • foczka55 Czy to poprawne leczenie? 10.11.06, 11:29
      Od 10 dni biorę 200x2 doxy. Po kilku dniach miałam pogorszenie wszystkich moich
      skromnych objawów (bóle stawów, mięśni, głowy, zawroty, kołatanie serca,
      zmęczenie). Teraz pozostały mi znikome zawroty głowy, śladowe bóle stawów i
      mięśni i zmęczenie po najmniejszym wysiłku. Teraz jedynie zmęczenie utrudnia
      mi życie, nie jestem w stanie posłać łóżka, żeby nie dostać zadyszki.
      Nie wiem czy moje leczenie jest dobre, czy po jakimś czasie powinnam zmienić
      antybiotyk? Co sądzicie?
      Proszę o pomoc.
      • greta32 Re: Czy to poprawne leczenie? 10.11.06, 11:59
        Cześć. Byłeś już u zakażnika? masz skierowanie? U mnie pogorszenie samopoczucia
        wystapiło też szybko, po 3 dniach chyba. następne przy zmianie antybiotyku.
        Czuję sie podobnie, zmęczenie, ból mięsni, totalne osłabienie. Leczę się dwa m-
        ce i poprawa parę procent. Od poniedziałku wracam do pracy po tygodniowym
        zwolnieniu więc pewnie znów bedzie gorzej z czym sie liczę.Jednak ktoś musi
        pracować. Przeszłam już jedną depresję, wszystkiego mi sie odechciało. Miałam
        wtedy duży spadek formy fizycznej.Łóżko ścieliła mi córka. Miałam coś z rękoma,
        potworne bóle mięśni i dłoni. Staram sie jednak optymistycznie do tego
        wszystkiego podchodzić na ile to możliwe. Nie nakręcać się zbytnio. Idę do
        przodu, powoli ale wciąż do przodu. Nie przejmuję się bałaganem w domu. Robię
        to na co mam siłe, nie przeskoczę póki co pewnych rzeczy. Do lekarza za ok 2
        tygodnie, mam nadzieję że będzie mnie dalej leczyć. neurolog we wtorek, wątpię
        aby miał u mnie co robić. Działam jednak nadal po omacku. Żadnych wyników
        dodatnich. Nie robiłam jeszcze Western Blota -nie wiem nawet czy w naszych
        okolicach robią to badanie. Bo jeśli to tylko Warszawa to muszę sobie odpuścić .
        --
        <ewcia>
      • mag68 Re: Czy to poprawne leczenie? 10.11.06, 12:00
        Nasilenie objawów w trakcie leczenia jest czymś normalnym , oznaczać może
        że antybiotyk właśnie działa. Na razie jeszcze nie pora na zmianę antybiotyku.
        Po zdecydowanie dłuższej kuracji możesz ocenić jego skuteczność.
        • niko161 Re: Czy to poprawne leczenie? 10.11.06, 12:26
          Zalecenia z forum mówią o niezbyt częstej zmianie antybiotyku - raz na kilka
          miesiecy (Artur zaleca przeleczyc jednym antybiotykiem kilka cykli życia
          kretka) i zmnienić żeby dać innemy możliwość spenetrowania tkanek niedostepnych
          dla doxy... Pisze tez o ludziach leczacych sie tylko doxy - z pozytywnym
          skutkiem... Jesli dobrze znosisz ten lek, masz herxy - na razie pozostałabym
          przy nim... pomyśl raczej o właczeniu czegoś na rozbicie cyst - i bardzo,
          bardzo pilnuj wtedy zeby Cię grzybki nie zjadły... Ja jestem na doxy trzeci
          miesiąc i chwale sobie (choć czasem mam dosć łykania tabletek i chodzi mi po
          głowie przjście na domiesniowe - ale wtedy tyłek boli.... Artur kiedyś tak
          ładnie napisał - "zawsze coś musi boleć...",). Pozdrawaiam serdecznie
          P.S. a karmienie córeczki porzuciłaś raz na zawsze?
          • foczka55 Re: Czy to poprawne leczenie? 10.11.06, 20:01
            Z karmieniem niestety skończyłam. Kiedy czekałam na wynik PCR miałam nadzieję,
            że wyjdzie ujemny, że cała ta borelioza to tylko moje urojenia i że szybko
            znów będę mogła małej dać "cycusia". Przez cały czas podtrzymywałam laktację,
            Codziennie godzinami odciągałam pokarm... Wyobrażacie sobie jaka była moja
            desperacja. No niestety...Z drugiej strony cieszę się, że przynajmniej wiem na
            czym stoję i nie narażam niepotrzebnie Małej na zakażenie. Jednak cały czas ją
            obserwuję i trzęsę się z powodu każdego niepokojącego objawu (np. pocenie się
            główki)
            Co do mojego leczenia. Naiwnie miałam nadzieję, że jako świeża borelioza
            zmieszczę się w 6 może 8 tygodniach. Coś takiego przeczytałam w FAQ. To i tak
            znacznie dłużej niż zalecił mi lekarz. Oczywiście biorę poprawkę i dawkę
            stosuję też dwa razy większą niż zalecił.
            Do zakażnika wybieram się chyba w środę (miało być dziś). Samochód mi nawalił i
            mam problemy "logistyczne".Na szczęście recepty na następne dwa tygodnie mam
            załatwione.
    • foczka55 Re: czy to możliwe? 20.11.06, 23:06
      Witam po przerwie. Byłam u lekarza. Kolejka na cały dzień. Zmiana z doxy na
      amoxy (po zakończonym miesiącu leczenia). Mam brać duomox 3x100. Nie wiem czy
      nie za mało. Na razie czuję się fatalnie. Dobrze, że jestem na wychowawczym, bo
      innaczej nie dojechałabym do pracy. Ustąpiły mi dolegliwości stawowe za to z
      ogromną siłą spotęgowało się uczucie zmęczenia, osłabienia. Uda mi drżą jakbym
      dopiero co zeszła z Rysów.
      Poza tym coś nie najlepiej spisuje mi się zołądek...
      • franiolek1 Re: czy to możliwe? 21.11.06, 09:26
        Duomox - chyba bierzesz 3 x 1000 mg ( czyli 3 g dziennie)?
        Jezeli tak, to dawka jest mala. Powinno sie brac dwa razy wiecej, szczegolnie w
        mono-terapii.
        Amoxy penetruje uklad nerwowy i zabija kretki - przechodzisz pewnie herxa.
        Okropne, ale trzeba przeczekac smile To dobry znak, gdy jest reakcja. Oznacza, ze
        antybiotyk dziala. Ten stan moze trwac krotko, ale u niektorych sie przeciaga.
        Czy Twoj rodzinny bylby sklonny podwyzszyc dawke, przynajmniej do 4g?
        • foczka55 Re: czy to możliwe? 21.11.06, 18:14
          Sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Mój lekarz rodzinny mnie zbył, więc
          zapisałam się do innego. Ten skierował mnie do zakażnika. Zanim się do niego
          dostałam rozpoczęłam terapie doxy 2x200. Ten postanowił wprowadzić amoxy ale
          aby terapia nie poszła na marne chciałam pociągnąć ją do 4 tyg. Właśnie
          zaczynam czwarty i czuję się tak jak opisałam. Temp. skacze mi jak oszalała,
          35,5 - 37.0 st.C Kiedy byłam u tego lekarza nie wiedziałam jakie dawki amoxy
          byłyby skuteczne więc nie mówiłam o ich zwiększaniu. Chciałam poznać jego
          stanowisko a nie od razu narzucać się z własnym pomysłem. Teraz widzę jednak,
          że nie mam wyboru. Boję się że mi odmówi i nie będę miała co ze sobą zrobić
          (dodam, że jestem z Gdańska które na tym forum figuruje jako pustynia, jeśli
          chodzi o fachowców w dziedzinie leczenia boreliozy). Co gorsza trochę dokucza
          mi ból brzucha a to dopiero początek czwartego tygodnia...
          Nie wiem co robić...
        • predrak Re: czy to możliwe? 03.01.07, 17:48
          Witam,
          Franiołku zwracam się do Ciebie z pytaniem o objawy herxa właśnie leczęsie
          trynidazolem i debecyliną i mam strasznie różne dziwne objawy najpierw
          drętwienia później bóle stawów a teraz ciągam nogą -to nie jest niedowład ale
          jakoś dzwnie moja jedna noga nie nadąża za drugą.
          Czy Ty też miałaś takie objawy??????????????
          Pozdrawiam
          Piotr
    • foczka55 Re: czy to możliwe? 06.12.06, 09:32
      Nastąpiła zmiana antybiotyków. Zamiast doxy biorę teraz amoxy ( duomox 3x2g ).
      Herx taki sam jak na początku terapi. Zawroty głowy jakbym była na rauszu
      (spadłam ze schodów), trudności z koncentracją.Kiedy wychodzę z Mała na spacer
      wyglądam niepozornie - kobieta prowadzi wózek, tymczasem to on prowadzi mnie smile
      Do tego strasznie się pocę przy najmniejszym wysiłku, serce kołacze, temp.
      nadal około 35,5 . Jedyne co ustąpiło to bóle stawów i mięśni. Ledwo radzę
      sobie z obowiązkami, a za pasem święta...
    • foczka55 Re: czy to możliwe? 14.12.06, 20:57
      Właśnie wróciłam od lekarza. To mądry człowiek. Podyskutowaliśmy trochę o
      leczeniu. Zna forum i zalecane przez dr. Burrascano sposoby leczenia. Jednak
      nie jest takim hurraoptymistą co do stosowania dużych dawek antybiotyku. Wie
      jak grożne dla życia powikłania daje grzyb. Mimo to dał się namówić na większe
      dawki. Po zakończonej kuracji amoxy powrót do doxy, ale tym razem oficjalnie
      400g. Póżniej, jeżeli nie będę miała problemów z grzybem dołoży metronidazol.
      Na razie zakłada, że 3 miesiące leczenia pomogą. Może przy następnych wizytach
      uda mi się go przekonać o przedłużeniu kuracji.
      Greta! Odezwij się. Co u Ciebie? Wykombinowałaś coś nowego?
    • foczka55 Re: Osłabienie odporności 16.12.06, 23:34
      Mimo, że biorę te wszystkie prochy (obecnie 3x2g amoxy) czuję się jakbym była
      podziębiona. Znów pojawiły się zawroty głowy i uczucie osłabienia jakie miałam
      na początku leczenia podczas herxów.Do tego na migdałku pojawiła mi się jakby
      przejrzysta grudka (torbiel? cysta?) Nie bardzo wiem co się dzieje.Temperatura
      nieco mi się poprawiła - waha się w zakresie od 36.00 do 37.00 st.C ale ogólnie
      czuję się znacznie gorzej.
      Acha! Mam pytanie! Czy mogę dołączyć do leczenia preparat z czosnku (perełki
      Alitol) i Wit B comlpex (ma wspomóc rozwój dobrych bakterii z probiotyków).
      Boję się zeby za dużo nie kombinować, bo nie wiem jak jedne leki wpływają na
      drugie.
      • foczka55 Re: A jednak wirus. 20.12.06, 20:46
        Na szczęście mam to już za sobą. Bolące gardło, trudności w przełykaniu,
        rozbicie jak przy grypie. Najwyrażniej dopadł mnie jakiś wirus. Ratowałam się:
        - olejkiem z oregano (na szczęście właśnie dotarł)
        - wyciągiem z czosnku
        - propolanem
        Zaraza trwała trzy dni i odpuściła. Nawet nie zdążyłam nikogo zarazić.
    • foczka55 Re: Po kolejnej wizycie. 17.01.07, 10:09
      Wreszcie mogę powiedzieć, że odczuwam wyrażną poprawę. Co prawda, nie
      przeprowadzałam żadnych testów wysiłkowych (a pewnie przydałoby się zobaczyć
      jak będę się czuła np. po joggingu) ale przynajmniej nie dostaję już zadyszki
      przy ścieleniu łóżka. Zawroty głowy też praktycznie ustąpiły. Od czasu do czasu
      odzywa się kołatanie serca i "kręcenie" w stawach. Właśnie skończyłam brać
      metronidazol 1500 dziennie + 2x200 unidox. Nie zaobserwowałam żadnego herxa.
      Nie wiem czy to dobrze czy żle. Teraz do końca miesiąca sam unidox a w lutym
      powtórka.
      Zastanawiam się czy jeden miesiąc amoxy (duomox 3x2g) wystarczy na wytrzebienie
      krętków z układu nerwowego i czy do końca terapi moge jechać już tylko na
      unidoxie z metro.
      Zorientowanych proszę o odpowiedz.
      Pozdrawiam wszystkich.
    • foczka55 Re: Ratunku!!! 31.01.07, 03:55
      Jeszcze trzy dni temu byłam pełna optymizmu, wszystko zaczynało wyglądać
      różowo, czułam się naprawdę dobrze. Od kilku dni zaczęly się bule brzucha
      (głównie w okolicy zołądka ale również i jelit). Dziś obudziłam się w nocy, z
      potężnym bulem brzucha, uczuciem gorąca. Fatalnie. Czy to może być grzyb? Nie
      mam białego nalotu na języku i do tej pory antybiotyki znosiłam całkiem dobrze.
      Było co przwda swędzenie miejsc intymnych ale po typowej dawce flukonazolu i
      sterowagu przechodziło. Nie miałam ani zaparć, ani biegunki, wszystko wygłądało
      ok. Co się dzieje?
      Boję się, że to może być koniec mojego leczenia i teraz zamiast jednej zarazy
      mam już dwie...Co robić?
        • foczka55 Re: Ratunku!!! 31.01.07, 09:25
          Byłabym szczęśliwa. Jednak z naszej czteroosobowej rodziny trafiło tylko mnie.
          Narazie trzyma nadal. Boli mnie brzuch w okolicy żolądka, i mocno mi się
          odbija. Dolegliwości przypominają nadkwaśność ale ból nie ustępuje po środkach
          zobojętniających. Boję się, że kiedy powiem o`
          • foczka55 Re: Ratunku!!! 31.01.07, 09:32
            Dziecko wysłało mojego maila!!!! (ma 10 mies - zdolniacha, pewnie zaraz wyłączy
            komputer) No więc kontynuując obawiam się, że mój lekarz będzie chciał
            przerwać, lub przynajmniej robić przerwę w leczeniu. Przed kilku dniami czułam
            się niemal idealnie, nareszczie widziałam światełko w tunelu i wierzyłam w
            wyleczenie. Teraz nie wiem co robić. Od jutra miałam brać metronidazol. Nie
            wiem czy w takiej sytuacji ryzykować, czy może dołączyć do leczenia jakieś leki
            przeciwgrzybicze. Można tak? Czy trzeba odpuścić na jakiś czas antybiotyki?
      • foczka55 Nystatyna - jakie dawki 01.02.07, 12:30
        Jak w tytule - jakie dawki nystatyny powinnam stosować osłonowo? U lekarza mam
        wizytę za dwa tyg, (szkoda byłoby coś zaniedbać przez ten czas)A receptę
        mogłabym zdobyć wcześniej. Proszę - piszcie.
    • foczka55 Re: czy to możliwe? 28.02.07, 20:55
      Jeszcze dwa miesiące zostały mi do końca leczenia. Czuję się zaskakująco
      dobrze. Od czasu do czasu łapię jakieś infekcje (prawdopodobnie wirusowe) Nie
      łącze ich z boreliozą ponieważ zawsze występują wtedy, kiedy choruje cała
      rodzinka. Znoszę je tak samo jak zwkle - ani gorzej, ani lepiej niż przed
      chorobą. Czasem buntuje mi się żoładek, kiedy łyknę leki naczczo - zawsze muszę
      najpierw wrzucić coś na ząb, żeby nie czuć się jak po chemii. Za to kondycja
      nie za ciekawa i do tego trochę herzklekotów. Nie wiem, czy to borelka czy coś
      innego, bo zawsze coś takiego miałam (sporadycznie). Pewnie nawet kiedy
      leczenie się powiedzie zdrowsza niż przed chorobą nie będę. No i to właśnie mój
      kłopot: nie bardzo umiem rozróżnić co jest objawem boreliozy a co nie...
      • artur737 Re: czy to możliwe? 28.02.07, 22:26
        Nie wiem skad u ciebie ten odgorny plan zakonczenia leczenia.

        Prawidlowo leczy sie do wyleczenia (brak herxow po zmianie abx, brak objawow) + plus jeszcze troche. W zwiazku z tym zakonczenie leczenia jest prawie dla wszystkich ustalane w trakcie a nie planowane wczesniej.
        • foczka55 Re: czy to możliwe? 01.03.07, 18:16
          Plan wynika z mojego samopoczucia: dobrego. Herksów nie odczuwam. Przed
          zakończeniem leczenia chciałabym jeszcze zmienić antybiotyk, ale mam nadzieję,
          że moich planów to nie zmieni.
    • foczka55 Re: czy to możliwe? 05.03.07, 22:08
      Od kilku dni odczuwam silny ból w górnej części brzucha. Nie wiem, czy mój
      organizm przestaje tolerować takie dawki leków? Bo chyba grzybka nie złapałam
      (brak biegunki i dolegliwości jelitowych). Boli mnie dokładnie między żebrami -
      w tzw splocie słonecznym i ciągle mi się odbija. Po naszym gdańskim spotkaniu
      wzięłam się ostrzej za dietę i od tej pory chodzę głodna. Może to kwas
      żołądkowy mnie nadżera? A może to wątroba - właśnie biorę metronidazol 1500 i
      osłonowo flukonazol 50 + 2x200 unidox.
      Co brać na zregenerowanie wątroby? Jaki specyfik jest najlepszy - mam na myśli
      zarówno aspekt medyczny jak i ekonomiczny smile
      • magdag20 Re: czy to możliwe? 05.03.07, 23:00
        Foczko!w aptece jest mnóstwo specjałów na wątrobę.Nam polecano Hepatil-w
        stosunku do ceny jest to duże opakowanie.Ale w sklepie zielarskim sa tez zioła
        na wątrobę.Piotr codziennie pije mieszankę różnych ziół "wątrobowych" i jak do
        tej pory jest ok
        Pozdrawiam
        Magda
      • krzysztof551 Na wątrobę 05.03.07, 23:15
        Jeśli chodzi o mnie to jem Liv52 3x2tabl 1/2godz przed głównymi posiłkami.
        Próby wątrobowe zaczęły spadać po takim dawkowaniu. Większe opakowanie 100tabl
        kosztuje 35 zł w realnej aptece. Polecił mi go lekarz. Sylimarol forte (70mg)
        3x1tabl nie dawał takich efektów w moim przypadku. Innych nie próbowałem.

        Możesz poczytać w wirtualnej aptece o tym, np. w tej:
        vena-vita.pl/produkt,id,20045,himalaya+liv.52+100+tabl.
      • rzepcia3 Re: czy to możliwe? 06.03.07, 07:59
        Wiesz Foczka,ja tam nie wiem,ale ja tez takie bóle miałam tzn.refluks
        zołądkowo-jelitowy tzn bolał mnie mocno mostek a od tego przechodziło na brzuch
        że aż dotknąc nie można było,wiemże jest to pospolite w boreliozie...cofanie się
        kwasów żołądkowych czy jakos tak.Od 2 miechów gdzies nie mam ale bolało
        okropnie.Towarzyszy temu ciągłe ssanie żołądka, jakby się głodnym było.
          • foczka55 Re: hepatil 07.03.07, 22:03
            Byłam w aptece i farmaceutka poradziła mi na początek hepatil. 3x2 dziennie.
            Nie od razu ale poczułam poprawę. Nie wiem czy tłumaczę to sobie poprawnie ale
            wydaje mi się, że mój organizm nie bardzo radzi sobie z oczyszczaniem z toksyn
            (i mam tu na myśli metronidazol a nie zdechłe krętki). Boli mnie górna cz.
            brzucha, pod żebrami (po lewej stronie, więc bardziej kojarzy się z żolądkiem
            niż z wątrobą) oraz okolica nerek (lędżwie) A może to flukonazol tak działa?
            W tym miesiącu wzięłam go pierwszy raz, do tej pory nie miałam takich sensacji.
            Na razie tworzę przedziwny łańcuch leków i skutków ubocznych leczenia nimi :
            - Na borelkę - antybole - skutek - grzyb
            - Na grzyba - flukonazol - skutek - rozwalona wątroba
            - Na wątrobę - hepatil - skutek - ???( dla organizmu nie wiem, ale na pewno
            pustoszy mój portfel i drastycznie zwiększa spozycie tabletek co pewnie nie
            jest obojętne dla żołądka )
            - Na żołądek łykam od czasu do czasu Ranigast (lub coś w tym stylu) ale to
            zmniejsza kwasowość środowiska i ułatwia sprawę grzybom.
            Tu chyba kułeczko się zamyka.
            Kiedy przychodzę do apteki z "listą zakupów" p.magister patrzy na mnie szeroko
            otwartymi oczyma i dokładniej przygląda się receptom. Pewnie myśli, że tym
            handluje na rynku...
            Ratunku...
            Wytrzymać jeszcze trochę...
    • foczka55 Re: Przypętał się grzybek 13.03.07, 22:28
      Tak przynakmniej mi się wydaje, bo poza wspomnianymi, dość nietypowymi dla
      grzyba bólami brzucha no i typowym białym nalotem na języku nic się nie
      dzieje.Trochę mnie to załamało, bo czuję się już na finiszu a tu taka
      niespodzianka, W dodatku właśnie wzięłam się ostrzej za dietę, dołączyłam
      flukonazol ... Dziwna rzecz.
      Poza tą sprawą, to samopoczucie mam rewelacyjne. Właśnie zabrałam się za
      odbudowywanie kondycji i wywinęłam pierwszego w tym roku orła na rolkach
      (poprzednio wywinęłam na łyżwach - postanowiłam nauczyć się jeżdzić). Ręka boli
      jak cholera, chyba naderwałam sobie jakieś ścięgno w nadgarstku no i co nieco
      stłukłam obszar pomiędzy plecami a tym co poniżej. Ale przynajmniej wiem, że
      żyję! Zasłużyłam sobie, zaszalałam i boli - trudno. Za jakiś czas przestanie.
      A krętki niech drżą! Nabieram siły do walki!
        • foczka55 Re: Przypętał się grzybek 15.03.07, 08:02
          Małą odstawiłam od piersi tydzień po ostatnim ugryzieniu (a więc około 10
          pażdziernika - Niunia miała wtedy 6 mies.) kiedy dostałam antybiotyki.
          Karmiłam jeszcze z gorączką bo nie miałam pojęcia, że bakteria może przenikać
          do pokarmu. Na szczęście mała dobrze zniosła zmianę na mleko modyfikowane i
          ładnie przybiera.
          • michal056 Re: Przypętał się grzybek 16.03.07, 20:11
            Foczka, napisałas ze odstawiłaś dziecko od piersi tydzien po ugryzieniu
            kleszcza.Uwazam i wielu pewnie sie ze mna zgodzi, ze powinnaś dziecku zrobic
            pełne badania czyli Elize i dobe WB.Skoro barteria moze w kila godzin po
            ukaszemi przedostac sie do mózgu to moze i przedostac sie tez do pokarmu.
            • foczka55 Re: Przypętał się grzybek 16.03.07, 20:57
              Na szczęście moje dziecko nie ma żadnych objawów. Bakteria która nawet mogła
              dostać się do przewodu pokarmowego przez mleko nie rozprzestrzenia się w nim
              jak we krwi. Są na tym forum kobiety które przechodziły ciążę mając boreliozę i
              mają zdrowe dzieci ( a przynajmniej ich dzieci nie mają objawów ) i nie uważają
              za konieczne stresować sie wynikami testów. Ja na razie też byłam spokojna, ale
              mnie straszysz...
              Pisałam już o tyn wcześniej i pytałam o konieczność robienia testów dziecku na
              forum prawie pół roku temu. Wtedy nikt nie odpowiedział twierdząco...
              Poza tym wszyscy wiemy jak to jest z tymi wynikami... Przecież nie będę
              szprycowała dziecka metronidazolem, żeby wykurząć ewentualne ( mam nadzieję
              nieistniejące ) krętki do krwiobiegu...No nie wiem...
              Zapytam lekarza co o tym myśli. Jak da skierowanie, to zrobię WB.
        • rzepcia3 Re: Przypętał się grzybek 14.03.07, 09:38
          Foczka! Jęzorek myj szczoteczką -odruch wymiotny murowany, ale cóż- po paru
          seansach mi wsyztsko z jęzorka zeszło i taki piękny rózowiutki jest...normalnie
          4-5 dnia wsyztsko się pięknie odkleiło i tyle,może to osady nagromadzone...a co
          do brzuszka...mieszkam z 3 chłopakami, to co ich żołądki wyprawiają i ile siedza
          w toalecie (tak że słyszę przez ścianęsmile) to tylko ja wiem smile a nie sądze aby
          mieli grzybka...przeciez chyba nas czasem równiez ma prawo zabolec brzuch czy
          zaburczec ,prawda???Kurcze czy wsyztsko to od razu grzybek?Popadamy w paranoje
          czy po rpostu obserwujemy i analizujemy siebie bardziej niz inni?
          • nataszkam Re: Przypętał się grzybek 14.03.07, 09:47
            Z tym brzuszkiem to szczera prawda smile)) Mnie po azitroxie tak trzymało, ze
            kilka godzin po zażyciu nie mogłam opuścić pewnego przybydku smile)) I to za
            każdym razem smile)) Syna trochę mniej dopadało, ale też się nacierpiał smile)))
            Przecież takie sensację mogą wynikac z działania samego leku- a łykamy ich
            caluskie kombinacje. Przy grzybie ważne są też i inne objawy- i tego trzeba się
            trzymać smile
            --
            Choruję na boreliozę
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716
            • foczka55 Re: Przypętał się grzybek 15.03.07, 08:17
              Dzięki za słowa pocieszenia. Prawdę mówiąc to i mi się wydaje, że te burczenia
              i inne sensacje bardziej są wywołane drastyczną zmianą diety niż grzybem (choć
              język u nasady jest lekko podbielony. Do tej pory jadłam chleb razowy i
              ziemniaki a teraz kombinuję jak się obejść bez tego. Wprowadzam różne wynalazki
              np: soczewicę. Ugotowałam, zmieliłam, dodałam jajko i smażoną cebulkę. Chciałam
              usmażyć w postaci placuszków zamiast ziemniaków. Smakuje całkiem nieżle ale
              jest zbyt rzadkie - wyszła podsmażana brejka (może trzeba krócej gotować albo
              mocniej odsączyć?).
              Dziś idę do lekarza. Mam nadzieję, że uda mi się namówić go na badania na
              candide.
              • foczka55 Re: Przypętał się grzybek 15.03.07, 08:20
                Zapomniałam napisać, że oczywiście język szczotkuję, stosuję probiotyki
                bespośrednio na język ( nie wszystkie, ale przynajmniej jeden dziennie ) czasem
                zakraplam propolis, a wczoraj pędzlowałam sobie roztworem z olejku z oregano.
                To są naprawdę silne wrażenia!
              • rzepcia3 Języczki:) 15.03.07, 08:23
                Foczka, ja to już obejrzałam języki nawet ludzi ode mnie z pracy smile nie różnią
                się od naszych,mimo że ja przez pewien czas byłam przekonana że już leczenie
                rozpoczęłam mając grzybice,bo przecież coś tam na języku jest...ale bez przesady
                każdy ma jakis osad,szoruj go tylko i tyle...zobaczysz jak pieknie zejdzie po
                paru dniach. A co do brzuszka...mojemu zdaża się zaburczec,ale to dlatego że
                znacznie ograniczyłam jedzenie-bo prawie nic nam nie wolnosad- i ciągle jestem
                głodna ...uncertain
                Zadnych sesnacji jeszczxe nie miałam,wieć staram się nie myśleć, co nie znaczy
                że od czasu do czasu łyknę jakąs pastylke na grzybka a nystatynkę codziennie.
                • nataszkam Re: Języczki:) 15.03.07, 09:36
                  Jak to- ciagle jestes głodna??? Oszalałas kobieto? :p
                  Przy takim postępowaniu to przypałęta Ci się jeszcze co innego- choćby anemia
                  czy kwasica. Tak nie wolno!
                  Przecież chleb razowy na zakwasie można, tak samo jak i surowe warzywa.
                  Wiekszość kasz też. Ja ostatnio np. na obiad jadam kaszę gryczaną ze smażoną
                  cebulką i do tego duży naturalny jogurt, a na kolację np. chlebek plus sztuka
                  mięsa i duża, duża surówka. Śniadania też sa w miarę urozmaicone- chlebek,
                  polędwica, papryka, ogórek i pomidor. A w ciągu dnia chrupię 2-3 marchewki w
                  razie głodu. Da się wyżyć smile
                  Przy tym ja mam ciągle nalot na języku i mocno muszę dbać o to, aby się nie
                  rozprzestrezniał- oregano, szorowanie i probiotyki, a od czasu do czasu także
                  nystatyna- są na porządku dziennym. Zwłaszcza ta nystatyna i olejek to przebój
                  dnia. Syn przy takiej samej diecie, a nawet z niewielkimi odstępstwami, bo
                  zjada większość obiadów w szkole, radzi sobie znakomicie i bardzo rzadko wymaga
                  np. olejku. Odkupać! A on jest już 11 tydzień na antybiotykach... Ja dopiero
                  piąty.
                  --
                  Choruję na boreliozę
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716
                  • rzepcia3 Re: Języczki:) 15.03.07, 09:46
                    Jestem głodna bo mam jeden ogromny problem...w jedzeniu jestem wybredna ale jak
                    coś juz lubie to nie mam umiaru, ogólnie już gdzies pisałam że mój chłop ma 190
                    cm i 90 kg wagi a ja jem więcej od niego...(i to nie jest tak,że on je małosmile
                    tylko ja po prostu pochałaniam ogromne ilości jedzenia)wczesniej jadłam cały
                    czas,nie lubie słodyczy,ale lubiłam chlebek świeżutki, kupe ziemniaków z trzema
                    kotletami, do tego jestem zupiara...nigdy się zdrowo nie odzywiałam, razcej
                    wszystko co na granicy: kebabik,pizza,jedzenie o 23 w nocy np.8 gołąbków smile
                    Więc teraz kiedy w pracy nie mam co jeśc a wczesniej jadłam 5-6 bułek no to
                    sobie wyobraź co przeżywa mój organizmsmile
                    p.s.Pomimo tego ile jem i tak ludzie postrzegają mnie jako chudzielca smile
                    Tak więc zawsze sobie na obżarstwo pozwolic mogłam smile
                    • nataszkam Re: Języczki:) 15.03.07, 09:53
                      Jejku, to z Ciebie był niezły kombajn smile)))

                      Ja staram się jeść niemal na siłę- "wspaniały" chlebek na zakwasie staje mi w
                      gardle już na samą myśl, że mam go zjeść. Ale co mi pozostało? Poza tym- jakiś
                      przykład synowi przecież dać trzeba smile
                      Zupki jemy normalnie, tylko makaron daję żytni razowy, a ryż naturalny zamiast
                      bielutkiego.
                      W sumie nie przesadzam z ziemniakami, ale 1-2 razy w tygodniu po 2-3 zjadam na
                      obiad.
                      Jem też coś, co nazywa się pieróg gryczany lub biłgorajski czy krupiak- może
                      wieczorem uda mi się tu napisać przepis dla zainteresowanych, bo to zastępuje
                      chleb, a składa się z rzeczy w miarę dozwolonych (biały ser, kasza gryczana i
                      ziemniaki- podstawa).

                      --
                      Choruję na boreliozę
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=23133716
    • rzepcia3 Re: czy to możliwe? 15.03.07, 10:04
      Ze mnie znajomi się śmieją ( i chyba maja trochę racji ) że gorszą tragedia dla
      mnie jest dieta niz choroba smile
      (dlatego,że mi choroba nie dała popalić, póki co oczywiście...)
      • dziubolek2 Re: czy to możliwe? 16.03.07, 10:32
        Ta dieta to później przechodzi w fobię.
        Ja w grudniu przez cały miesiąc nie brałam węglowodanów ze strachu do ust i
        myślę, że sobie tym więcej złego narobiłam niż dobrego.
        Trzeba rozsądku. jak się łyka flukonazol to dieta nie musi być aż do bólu
        drakońska.
        Ja się boję już wszystkiego. Ostatnio jak byłam w knajpie i zjadłam malutką
        kromeczkę normalnego chleba, to myślałam, że straszny grzech robię. A jak raz
        na tydzień zjem gorzką czekoladkę, to ją natychmiast zapijam olejkiem z oregano.
        Jęzor i osad na nim to tylko kawałek odcinka zarażonego Candidą. Samo
        czyszczenie języka nic nie da w stosunku do tego co mamy głębiej.
        Ja na zmianę biorę Trillac (2 dni) i probacti 4 (ten jest najlepszy, bo odporny
        na działanie kwasów żołądkowych i bierze się go raz dziennie a nie jak Trillac
        3). Trzeba ponoć probiotyki zmieniać.
        Raz na 3 dni biorę jeszcze Enterol i Lactovaginal dopochwowo. Nie co dzień
        olejek z oregano. I nystatynę po 2 tabletki, ale ciągle zapominam.
        Nigdy nie miałam tak różowego jęzora jak teraz. no ale w grudniu brałam miesiąc
        flukonazol.
        Tydzień temu zjadłam kulkę sorbetu (mniam).
        od wielu rzeczy mozna się odzwyczaić. Nie wiem czy wróce np. do słodzenia
        herbaty. Kawy nie piję od 4 miesięcy, bo gorzka mi nie idzie.

        Ze mnie też się wszystcy smieją i myślę, że za plecami stukają się w głowę.
        Cóż taki los....
          • artur737 Re: czy to możliwe? 16.03.07, 15:36
            Wczoraj ogladalem program w telewizji gdzie uczono jak gotowac low carb (z mala
            iloscia weglowodanow). Wlasciwie wszystko sie nadawalo dla boreliozowiczow a
            wygladalo naprawde apetycznie.

            Z pomyslow: panierka dla kurczaka zrobiona nie z bulki ale z low carb bread.
            Taki chleb jest dostepny w wiekszosci sklepow USA i Kanady. Nie wiem jak w Polsce.

            Albo zamiast ziemniakow na obiad, ktore maja duza ilosc skrobi i ktore sie
            zamieniaja zbyt szybko na cukier w organizmie - puree z kalafiora.
            Kalafior podduszony bez wody w mikrofalowce jest roztarty na miazge blenderem.
            Do tego dodaje sie troche (malo) podsmazonych skorek z ziemnikow dla smaku i
            troche przypraw. Podobno pycha a wiekszosc ludzi nie jest tego w stanie odroznic
            od zwyklego puree ziemniaczanego.
            Nawet bylo ciasto z jablkiem. Samo ciasto bylo zrobione z mielonych migdalow z
            dodatkami, slodzone Splenda. Jablka do ciasta byly tez slodzone Splenda +
            przyprawy.

            Zapisalem adres strony z ktorej mozna sciagnac cale przepisy
            lowcarbcookworx.com/episodes/
            Tyle, ze po ang.


    • foczka55 Re: czy to możliwe? 09.04.07, 21:30
      No i znów zmiana leczenia. Czekam, czy pojawią się herxy. Na razie ( 5 dzień
      nowych leków ) cięzko coś stwierdzić. Już drugiego dnia byłam trochę osłabiona,
      ale to chyba za wcześnie na herxa. Zresztą ten stan utrzymywał się kilka godzin
      po wzięciu leków, a potem minął. To samo następnego dnia. Czwartego dnia pod
      wieczór trochę bolało mnie w okolicy serca, To samo następnego dnia do
      południa. Poza tym wszystko w normie. Stawy, ani mięśnie nie bolą, nie ma
      zawrotów głowy (a to dokuczało mi chyba najwyrażniej), nie męczę się bez
      powodu... Może to ostatni miesiąc mojego leczenia?
      No i coś optymistycznego (nawet jeżeli nie jest to ostatni miesiąc):
      Zrobiliśmy rodzinny wyjazd do Krakowa i Zakopanego. Pogoda trochę nie dopisała
      ale mimo wszystko ruszyliśmy na szlak. Przeszliśmy (mój mąż, córeczka i ja)
      Doliną Kościeliską do schroniska Ornak, a póżniej do Stawu Smreczyńskiego i z
      powrotem na parking. Czułam się cudnie. Nikt nie mógł mnie dogonić, choć pogoda
      i warunki (śnieg na szlaku) były "pod psem". Nie czułam zmęczenia, serce biło
      mi silnie i miarowo. Nawet przed boreliozą nigdy nie czułam się tak dobrze.
      Wracaliśmy do Gdańska bespośrednio po zejściu ze szlaku, w nocy. Prowadziłam
      samochód na zmianę z mężem. Chyba trzymałam się lepiej od niego, bo ostatecznie
      to ja dojechałam do domu.
      Wygląda na to, że życie powoli wraca do normy.
      Teraz tylko martwię się o mojego maluszka, bo za radą dr. Beaty muszę zrobić
      jej WB. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze...

      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/abedff9ec593b3a3.html
      • zazule Re: czy to możliwe? 09.04.07, 21:42
        Super. Fajna traska - rowery juz wypożyczają?
        Jak ja Wam zazdoszcze.
        Tez mam mały sukces- wycieczka samochodowa z Krakowa do Limanowej - to
        najdalszy mój wypad samochdem od czasu choroby. Z powrotem troche mi się w
        głowie kreciło i tak ogólne so so ale dojechałam. Po drodze oszczedziłam życie
        dwóm kurą samobójczynom.
        pozdr
        zaz
        • franiolek1 Re: czy to możliwe? 09.04.07, 21:48
          A moge i ja podac dobra wiadomosc wielkanocna: dzisiaj skosilam trawe w
          ogrodzie!!!! SAMA! Przejechalam kosiarka ogrod 500m2!!!
          To kilka tygodni temu nie bylo nawet do pomyslenia. Przeciez nawet z lozka nie
          wstawalam.
          Jakis mialam wielkanocny przyplyw energii. Wszak to czas zmartwychwstania smile)
          Przynajmniej jutro bede wiedziala dlaczego mnie rece bola smile
      • magdag20 Re: czy to możliwe? 09.04.07, 22:59
        Aniu,myśmy też ostatnio odwiedzili Beatke.Jeśli można spytać to na jakie leki
        ci teraz zmieniła? Bo Piotr dostał Klabax,Zamur,Tinidazol na najbliższy czas i
        jak na razie- a mija już tydzień nie ma żadnych objawów-to znaczy czuje się
        dobrze i nawet grzybki odpuściły. Czekamy na jakiegoś herxa, a tu nic!
        • foczka55 Re: czy to możliwe? 10.04.07, 22:23
          Dostałam to samo + ketokonazol (bo grzyb mnie gryzie) i Viregyt-K (właściwie to
          nie wiem na co, bo na ulotce piszą, że to lek przeciw wirusowy i stosowany w
          chorobie Parkinsona)
          Leki na pewno super, tylko w aptece, przy płaceniu doznałam szoku. No cóż...
          Was to też kosztowało ponad 4 stówy? (żadnych zniżek?).
          Kurczę, jak tak dalej pójdzie to do roboty będę musiała wrócić wcześniej niż
          planowałam wink
          Co do herxów - to bardzo bym chciała ich nie mieć, ale nie umiem rozróżnić. W
          czwartym dniu brania trochę bolało mnie serce a dziś coś jakby kręciło mnie w
          kolanach (ale muszę się naprawdę mocno wczuć - w skali od 1 do 10 byłoby to
          pewnie 0,1)
          To herx czy nie herx ?...
          Być albo nie być ?... wink

          www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/abedff9ec593b3a3.html
          • magdag20 Re: czy to możliwe? 10.04.07, 22:58
            Bardzo chętnie się znowu spotkamy- ale to najwcześniej za tydzień, bo
            chciałabym by Piotruś też był-ten Viregyt to jest na odkwaszanie środowiska
            bakterii,by było łatwiej ją zaatakować abx-o ile dobrze zrozumiałam-Piotr też
            to łyka codziennie-choć od czasu do czasu robi sobie od tego preparatu przerwę-
            tak dla wątroby.co do szoku w aptece,to myśmy mało nie padli trupem-wyszło ze
            wszystkimi dodatkami 700 stówek!!normalnie zmywarka nam odpłynęła w siną dal smile
            Co do herxów to do dziś ich nie ma na tym zestawie i jesteśmy dobrej myśli,że
            ma być już tylko lepiej- teraz najbardziej trzeba trzymać grzyba z dala od
            jelit...Więc może nie być (nie herx??)
    • foczka55 Re: czy to możliwe? 21.04.07, 17:17
      Tak sobie siedzę i myślę i nic nie mogę wymyślić...
      Biorę antybiotyki (już 3 tydz)wg nowego schematu :
      Klabax 2 x 500
      Zamur 2 x 500
      Viregyt - K 1 x 100
      Tymidazol 2 x 500 (7 dni - 7 przerwy)
      Właściwie nie dzieje się nic nadzwyczajnego, ale nie mogę też powiedzieć, że
      nic się nie dzieję. Troszkę pobolewają mnie stawy - głównie kolana. Wcześniej
      leczyłam się już 5 miesięcy:
      1 mies doxycyklina 2x 200
      2 mies amoxy 3x 1000
      3,4,5 mies doxy 2x 200 + metronidazol 1500 (przez 10 dni w tyg)
      Taki objaw jak bóle stawów w ogóle nie dawał o sobie znać. Najgorzej dokuczały
      mi zawroty głowy, zmęczenie, pocenie się po byle wysiłku. No i właśnie dlatego
      nie wiem co dalej robić. W wypadku braku herxa planowałam zakończyć leczenie po
      tym miesiącu. Jednak sama wciąż nie mogę ustalić czy to herx czy nie herx. W
      ostatnim miesiącu brania doxy czułam się rewelacyjnie i faktycznie nic mnie nie
      bolało. Więc może jednak herx? Z drugiej strony ciągle balansuję na granicy
      grzybicy mimo brania ketokenazolu. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam. Boję
      się jak nie wiem...
      Doświadczeni, doradżcie coś...
      • nikonman Re: do Foczki 20.06.07, 14:56
        Witam Serdecznie i Gratuluję Wygranej z BB
        Jestem z Gdańska i Twoja historia jest bardzo podobna do mojej. Wielokrotnie
        łapałem kleszcze. Zeszłego roku w październiku 7 sztuk w ciągu 2 godzinnego
        wypadu na grzyby. Oczywiście jak zawsze sam je sobie usunąłem. Nigdy żadnego
        rumienia z tym, że jedna rana goiła się 8 miesięcy i strasznie swędziała.
        Chirurg mnie wyśmiał i powiedział, że „ jest czysto” . Poza tym żadnych objawów.
        Już zapomniałem co to zagrożenie boreliozą, ale w zeszłym tygodniu znowu
        kleszcz. Tym razem od razu ( tego samego dnia ) pojawiły się objawy grypo
        podobne. Nie wiem, czy to początkowa faza zakażenia czy ostre przeziębienie
        podczas nocnych szybkich przejażdżek rowerowych.
        Nie wiem gdzie pójść, gdyż w szpitalu zakaźnym jest jeden lekarz pan G…. który w
        miesiącu lutym na podstawie przeprowadzonego ze mną wywiadu od razu przepisał mi
        bodajże duomox w niskiej dawce każąc mi odstawić inne leki, które biorę (
        normotymiki mózgowe)?!?!
        Mam już tylko 1% nadziei, że mam wrodzoną odporność na bb biorąc pod uwagę około
        20 spotkań z kleszczami w moim życiu bez żadnych objawów choć zdaje sobie
        sprawe,że bb może być uśpiona przez wiele lat.
        Możesz polecić jakiegoś lekarza w trójmieście który jest w temacie i poprowadzi
        odpowiednie leczenie ?
        Dzięki i Pozdrawiam


        • rzepcia3 Od Rzepci 20.06.07, 15:17
          Foczka się wyleczyła i teraz juz z nami nie gada smile nie,nie,żartuje...pewnie po
          prostu rzadziej już tu wchodzi. A propos-pozdrowienia i buziaki Foczka smile
          Mogę odpowiedzieć Ci po części na pytania, bo równiez jestem z Trójmiasta.
          Powiem Ci tak: juz chyba wszyscy z Pomorza wylądowalismy u DR Beaty,prędzej czy
          później, więc świadczy to o tym,że dobrego lekarza tu brak. Możesz wypróbowac
          Gorzelańczaka z Gdańska...ale i tak długotrwałego leczenia nie wydębisz.
          Z tego co wiem- choć ja nawet tam nie poszłam, udałam się od razu do Krakowa-
          boreliozą "zajmują" się w Tropikalnym w Gdyni. Zawiasy sa w pełni uzasadnione smile
          tak właśnie sie nią zajmują, na podstawie opinii innych: NIE POLECAM smile
          --
          "Chciałabym być taka, jaką widzi mnie mój pies"
    • foczka55 Re: KONIEC!!! 07.05.07, 00:00
      No i kończę leczenie. Pół roku na antybolach wystarczy...
      Mam nadzieję, że to już koniec mojej przygody z boreliozą i innymi
      odkleszczowymi cholerami.
      Teraz czeka mnie odwyk, bo już przyzwyczaiłam się do łykania garści tabletek
      kilka razy dziennie smile
      No i ciekawe co powie mój układ immunologiczny na spotkanie z masą fruwających
      w powietrzu drobnoustrojów (z którymi z racji brania antybiotyków nie musiał
      się zmagać). A na myśl o zimnym piwku o którym tak bardzo marzyłam już mnie
      boli gardło (uczucie, którego po raz pierwszy tej zimy nie zaznałam).

      Nie zamierzam oczywiście porzucać NASZEGO forum.
      Przy okazji podzielę się od razu zaobserwowanym zjawiskiem: Mam znajomą, która
      ma niezwylke "lużny" stosunek do życia. Nigdy nie traktowała poważnie zagrożeń
      natury zdrowotnej. Jest to typ człowieka, który uważa, że "co ma być to
      będzie". Kiedy opowiadałam jej (jeszcze na początku mojej choroby, bez
      potwierdzenia w badaniach) o moich obawach normalnie mnie wyśmiała uważając, że
      histeryzuję. Teraz, po moim półrocznym leczeniu ciągle "nie wierzy" w boreliozę
      (nie tylko moją, ale w ogóle). No i wyobrażcie sobie, że już w tym roku i ona i
      jej dwuletnie dziecko zostali "dziabnięci" przez kleszcze. I co? No i
      oczywiście nic. Może gdyby pojawił sę rumień coś by z tym fantem zrobiła.
      Jednak (na szczęście) nic się nie dzieje .A nie było to jej jedyne spotkanie z
      kleszczami. W zeszłym roku miała ich kilka a pewnie i w tym roku nie będzie
      innaczej, bo na wakacje jedzie na mazury i nie zamierza cały czas siedzieć na
      piachu. Może to faktycznie sprawa odporności? Bo ani ona, ani jej dzieci nigdy
      na nic nie chorują, a jedyna chemia jaką gości jej apteczka to tabletki
      antykoncepcyjne...No i powiedzcie, co o tym myśleć. U mnie statystyka
      zadziałala idealnie : mniej więcej 30% kleszczy zarażonych, to znaczy, że po 3
      dziabnięciach choroba murowana.A u niej? Może kobieta ma coś we krwi, co nie
      daje się rozmnażać bakteriom??? smile KURCZĘ! Trzeba poddać ją analizie
      chemicznej i wyizolować ten składnik! Może wreszcie powstałaby skuteczna
      szczepionaka!
      No dobra... Tak sobie żartuję smile))))
      O! czuję, że już mnie boli gardło.
      Jest jakaś metoda, żeby nie popaść od razu w jakąś inną chorobę spowodowaną
      osłabieniem organizmu? ( probiotyki i olej z oregano wciąż łykam).
      • reni5553 Re: KONIEC!!! 07.05.07, 00:14
        Gratuluję wytrwałości !!! cieszą mnie takie listy, gdzie widać koniec tej
        naszej trudnej drogi.
        A co do znajomej - mam inny przykład - mojego ojca, przeszedł kilka ciężkich
        zagrażających poważnie życiu chorób i operacji, dwa razy był na krawędzi życia
        i śmierci - i czuje się często lepiej dziś niż ja. Ma prawie 80 lat i nie
        opuści żadnej zabawy sylwestrowej do białego rana. Często zastanawiam się skąd
        on ma na to siły.
        jedno jest niewątpliwe - jest optymistą życiowym, nie załamuje się tylko walczy
        i dlatego wygrywa walki o własne życie i zdrowie.
        i oby tego optymizmu i nam nie zabrakło - tego nam życzę.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka