Z jednej strony czuję się przeważnie bardzo dobrze.
Z drugiej strony nie jest idealnie. Co jakiś czas chodzę jakaś taka
podenerwowana. Czasem zaboli głowa. Ale nie umiem jednoznacznie określić, czy to
coś co miałam przed chorobą, czy to borelka.
Praca kosztuje mnie sporo nerwów, więc licho wie co powoduje tego mojego nerwa.
Głowa w sposób podobny do obecnego pobolewa mnie od początku szkoły średniej.
Mniej więcej w tym samym czasie pamiętam rumień... ale nie wiem co było pierwsze.
Zapadła decyzja o przerwaniu leczenia. Teraz jeszcze trochę wspomagania. Czas
pokaże czy decyzja słuszna.
Koinfekcji wg badań nie mam, podobnie jak grzybka. Gdyby moje igM jeszcze znikły
byłabym spokojniejsza.
Trzymajcie kciuki. Jutro ostatnia daweczka "cukierków".
--
Pozdrawiam wszystkich i życzę zwycięstwa
Zajrzyj też tu
Stowarzyszenie - Borelioza