Dodaj do ulubionych

Grupa wsparcia - wątek dla potrzebujących wsparcia

14.08.08, 21:26
Otwieram nowy wątek
dla tych, którzy w tej nierównej i trudnej drodze ku utraconemu
zdrowiu, pokonują nie tylko codzienności choroby, jej fizyczne
objawy, ale i ból psychiczny, osamotnienie czy żal.
Jest to wątek dla rozważań, przemyśleń, dla radości i smutku. Tu
odnajdziemy wsparcie, które możemy sami sobie nawzajem zaoferować.
Choroba dała nam wiele cierpień, ale wielu z nas w tym cierpieniu
zjednoczyła.
Wątek ten jest również dla tych, którzy dzielą życie z chorymi,
którzy z nimi współpracują, przyjaźnią się, dla ich rodzin.
Dzielmy się tym co mamy - dzielmy się swoją wzajemną obecnością w
tej chorobie.

********************************************************************

Wybrane wątki i posty z zamkniętego forum "Borelioza-Grupa
Wsparcia" /zgromadzone w dwóch dokumentach/ :

1. tiny.pl/2s9p
2. tiny.pl/2s9l

*********************************************************************
Edytor zaawansowany
  • bagnowska 17.08.08, 13:49
    Jestem...i jak się pozbieram, to napiszę.To będzie inne bagnowska i
    nie jestem jezcze pewna dzisiaj, czy chcę, żebyście taką poznali...
  • nataszkam 18.08.08, 19:06

    Basiu, no i jak- pozbierałas się, czy już nie chcesz o tym pisać?
    Pozdrawiam
    --
    Borelioza-Stowarzyszenie Chorych
    Borelioza-co musisz wiedzieć...
    "Jeśli nie będziesz mieć czasu, aby coś zrobić dobrze, będziesz
    musiał znaleźć czas, aby zrobić to jeszcze raz..."
  • bagnowska 19.08.08, 09:04
    ja się co jakis czas zbieram, bo co jakis czas sie rozsypuję...
    12-letnia choroba w rodzinie, w której dorastają dzieci czyni tę
    rodzinę dysfunkcyjną.
    Do moich problemów zwiazanych z chorobą Grzesia , jego leczeniem, do
    bardzo uciążliwych problemów materialnych doszły jeszcze bardzo
    poważne problemy z relacją z synami, którzy nie udźwignęli choroby
    taty, ta sytuacja ich przerosła.
    Grzegorz wycofywał się powoli z naszego życia rodzinnego już jako
    niespełna 30-letni człowiek, kiedy to choroba dawała juz o sobie
    znać w bardzo podstępny sposób (o czym oczywiście nie
    wiedzieliśmy...)
    Nasi chłopcy mieli wówczas po kilka lat. Diagnoza sm w 1996r była
    gwoździem do trumny naszego życia rodzinnego. Synom na dobre
    zabrakło faceta, mistrza w rodzinie, wzorca do nasladowania ( a
    takim ojcem zapowiadał się Grześ, generalnie świetny człowiek).
    Ja nie podołałam wszytkiemu , starałam się zastąpić ojca ,ale takie
    dwa w jednym nie wychodzi...
    Moi synowie mają teraz 27 i 23 lata , mieszkają z nami na zasadzie
    sublokatorów, prowadzą swoje życie (do którego mają jak najbardziej
    prawo) i nie ma w tym życiu ani kawałka miejsca na pomoc dla mnie
    (chodzi o wspólne dbanie o dom,ład, takie prozaiczne codzienne
    obowiązki, które są uciązliwe, ale które sprawiaja, że wszystko ma
    swoje miejsce i żyje się spokojniej , przyjemnie i po prostu
    ładniej...)...
    A ja już padam...Od ponad 10 lat nie byłam na żadnym urlopie,
    podczas tego czasu 3 lata zajęło mi prowadzenie własnej firmy,która
    zaliczyła plajtę, potem 3 następne szukanie pracy...Pracowałam
    oczywiście cały czas, ale często w warunkach urągających wszelkim
    normom (np. po 14 godzin na dobę, na zmany , również nocne,
    koszmar...).Oczywiscie cały czas starałam się być
    żoną,gospodynią,mamą otwartą na pomoc , poradę, taką mamą-
    przyjaciółką pozwalającą jednocześnie na samodzielne dorastanie
    swoim synom, na ich potknięcia życiowe (któż ich nie miał...)i
    stojąca zawsze murem za nimi w razie potrzeby.
    W tym wszystkim narastające problemy finansowe, zadłużenie , groźba
    utraty mieszkania( moja pensja i Grzesia renta nie wystarczała na
    godne życie), moja rezygnacja z zawodu wymagającego ciągłego
    dokształcania się z powodu sprawowania opieki nad coraz bardziej
    niesprawnym i nieobecnym Grzesiem...
    Wiele sytuacji zapętliło się tak bardzo, że w chwili obecnej
    przecięcie tylu wązłów gordyjskich wydaje się mało prawdopodobne...
    U mnie permanentne zmęczenie doprowadziło do niedomagań w postaci
    nadciśnienia (leczę od 3 lat), dziwnych bóli właściwie całego ciała
    (stres czy inna zaraza...?), coraz gorszej koncentracji i właściwie
    coraz gorszego radzeni sobie z problemami dnia codziennego...
    Tak, wiem, powinnam odpocząć, poprosić kogoś o opiekę nad Grzesiem i
    wyjechać choćby na tydzień. Tyle, że nie ma takich osób...Rodzeństwo
    Grzesia interesuje sie jego stanem dzwoniąc raz na parę miesięcy i
    pytając: co DOBREGO słychać i JESTEŚ DZIELNA. O dołach ,
    pogorszeniach nie chcą rozmawiać... Mieszkają w tym samym mieście i
    Grzegorz nie ma z nimi od dawna prawie żadnego kontaktu. Więc nawet,
    gdybym ich w jakiś sposób zmusiła do zaopiekowania się Grzesiem, to
    chyba zżarły mnie wyrzuty sumienia, że musi być na nich zdany...
    O synach juz pisałam i nie chcę do tego wracać...
    Mam równieć starych, chorych najcudowniejszych pod słońcem rodziców,
    którzy wspomagaja mnie jak potrafią, ale coraz bardziej wymagają
    również mojego wsparcia czy obecności ( mogą liczyć tylko na mnie,
    brat jest daleko..)
    Wiem, że nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba sobie pewne rzeczy
    odpuścić, to akurat wiem bardzo boleśnie, zrezygnowałam z siebie juz
    tak bardzo, że z dawnej Baśki pozostało już niewiele...A była
    całkiem fajną kobitką...
    Nataszko, sprowokowałaś te gorzkie żale, ale piszę je również po to,
    aby chorzy i dalsi bliżsi uświadomili sobie, że przy długotrwała
    postepująca choroba dotyczy nie tylko chorego, ale również
    współmałżonka i dzieci i w sposób bezpardonowy może zniszczyć nawet
    najwspanialsze uczucie...Bo trzeba niezwykłej siły i miłości, żeby w
    pojedynkę utrzymać ten tlący się ciągle płomyczek...
    Rety, przeczytałam to, co napisałam i się trochę
    przestraszyłam...Ale dobra, wysyłam, mam nadzieję, że nie wszyscy tu
    zaglądają, a Ci, którzy jednak zaglądną, juz mnie trochę przez ponad
    rok poznali i wiedzą, że znowu się pozbieram...smile))
  • zo_sia01 19.08.08, 09:34
    Basiu! Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem - może rzeczywiście synom
    zabrakło ojca, może przyczyna była inna, ale wydaje mi się, że nie powinnaś
    kłaść na nich całkowicie kreski.
    Czy Ty rozmawiałaś z nimi? Czy powiedziałaś im to, co nam teraz napisałaś? Czy
    Ty od nich wymagasz pewnych rzeczy, których masz prawo wymagać?
    To są dorośli faceci i trochę chyba o życiu już wiedzą. Może daj im przeczytać
    to, co teraz napisałaś? A czy czytali Twój wątek o chorobie swego taty?
    Basiu, Ty potrzebujesz ich pomocy tak, jak oni na pewno cały czas potrzebują
    Ciebie!
    Walczysz o Grzesia wspaniale, powalcz jeszcze o nich. To Wasi synowie i na pewno
    w gruncie rzeczy dobre chłopaki. Musisz jeszcze w nich uwierzyć!

    Trzymam za Was kciuki smile
  • bagnowska 19.08.08, 09:52
    Tak, Zosia. Ja uważałam zawsze, że trzeba rozmawiać,rozmawiać i
    jeszcze raz rozmawiać.Ale moi synowie (oczywiście, że ja na nich nie
    postawiłam kreski, to są przecież MOJE DZIECI) nie chcą, nie
    potrafią rozmawiać.Wiesz, oni mają bardzo wiele cech Grzegorza i
    jego rodziny. Bagnowscy są niezwykle zamknięci, nie potrafią mówić o
    swoich emocjach, nie chcą podejmować żadnych zobowiązań, które w
    jakiś sposób wiąża się z emocjami.Zdecydowanie lepiej wychodzi im
    pomoc i kontakty z obcymi ludźmi, z którymi nie sa związani
    emocjonalnie.
    A ja nie płaczę nad rozlanym mlekiem, bo nauczyłam sie być twardą
    babą i chyba dla mnie byłoby lepiej, gdybym sobie od czasu do czasu
    poryczała... Po prostu, przełamując wielki opór wewnętrzny (nie
    lubię się aż tak wyzewnętrzniać) , opisałam bardzo pokrótce moje
    emocje i chyba tak naprawdę wsparcie mogę dać tylko sama sobie, bo
    jest to zbyt osobista, wręcz intymna sprawa, żeby oczekiwać, że ktoś
    to za mnie załatwi.Pozdrawiam ciepło
  • zo_sia01 19.08.08, 11:52
    bo nauczyłam sie być twardą
    > babą i chyba dla mnie byłoby lepiej, gdybym sobie od czasu do czasu
    > poryczała...

    Właśnie Basiu, tu chyba masz rację. Ja myślę, że choćby było się najtwardszym na
    świecie to nie da się przeżyć bez pomocy innych ludzi. Ja też zawsze byłam
    twarda, wszystko znosiłam nic nie mówiąc, nie żaląc się. Doprowadziło to do
    tego, że bardzo ciężko zachorowałam. Potem, w mojej chorobie nauczyłam się mówić
    o sobie. Okazało się, ze znaleźli się ludzie - obcy ludzie, którzy mi pomogli, a
    od których pomocy wcale bym się nie spodziewała.

    Dlatego Basiu ja się cieszę, ze to napisałaś. Mam wrażenie, że trochę źle mnie
    zrozumiałaś, ale to nic. Całym sercem chciałabym Ci pomóc. Znam takie
    charaktery, jakie opisałaś. Jeżeli ktoś nie chce mówić, nie chce rozmawiać - nie
    ma nic gorszego. Do takiej osoby nie jest się w stanie dotrzeć ani jej
    zrozumieć. No i te emocje. Mam nadzieję, że Twoi synowie jednak się obudzą. Geny
    genami, ale każdy nowy człowiek jest trochę inny, ma wiele swojego. Nie trać
    nadziei.
    Mam też nadzieję, że znajdzie się koło Was ktoś, kto Ci pomoże. Ale nie zamykaj
    się Basiu tak całkiem w sobie, może trzeba pokazać, że jest się słabym i
    pozwolić innym sobie pomóc?
  • bagnowska 19.08.08, 12:36
    Dlatego jestem tu, na forum, gdzie znalazłam Was,którzy mnie
    rozumiecie jak nikt inny. Wiele razy mi pomogliście stanąć na nogi.
    Tak bywa, że, jak sama napisałaś, obcy ludzie potrafią więcej pomóc,
    niż rodzina.
    Ten wątek jest bardzo potrzebny, choćby dla mnie. Nie chciałam pisać
    o takich rzeczach w tamtym wątku, to nie jest na to miejsce.
    Zo_sia, może to ja nie tak napisałam, ale uwierz mi, Twoje intencje
    odebrałam właściwie - odbieram Cię zawsze, jako bardzo życzliwą
    osobę, bo jesteś zawsze, gdy potrzebuję rozumiejącego Człowieka.
    Ściskam Cię ciepło i najserdeczniej - Basia
  • rrrenifer 19.08.08, 14:27
    Jak to nazwał flork na zlocie (a może zaraz ponim...) jesteśmy
    rodzinką.
    To czy piszemy duzo czy mało nie ma znaczenia. Chyba każdy z nas
    przejmuje się historami innych, i oczywiście im dopinguje smile
    A jak mi napisała kiedyś bardzo mądra pani, popłakać też czasem
    trzeba, i wyżalić się też. Gdzieś trzeba emocje z siebie wylać, żeby
    łatwiej i mocniej zebrać się potem do kupy. To zwyczajnie pomaga.
    Pisz co tylko może Ci pomóc, nawet jak nikt nie opisze to na pewno i
    tak się pomartwi razem z Tobą.
    --
    Pozdrawiam wszystkich i życzę zwycięstwa
    Zajrzyj też tu Stowarzyszenie - Borelioza
  • katarinka.z 19.08.08, 16:18
    Witaj Basiu,
    Przyznam szczerze, że Cię nie znam. Na zjeździe w tym roku też nie byłam, bo nie
    dałam rady wstać z łózka. Dotąd nie zostałam postawiona w życiu przed faktem
    opiekowania się chorą, bliską osobą i nawet sobie nie potrafię wyobrazić jakie
    to musi być momentami piekło. Wiem natomiast, że choroba potrafi wiele
    zniszczyć, bo sama jestem chora. Mimo tego, że sobie "wmawiamy" siłę...
    momentami po prostu jest tego
    wszystkiego za dużo.
    Mam teraz 25 lat. Wreszcie kończę studia z Analityki Medycznej.
    Kilka lat temu przed "incydentem z boreliozą" wylądowałam na onkologii. W sumie
    nie wyglądało to ciekawie, ale po 2 operacjach doszłam do siebie i jest dobrze.
    Hmmm tzn było dobrze, dopóki nie pojawiła się borelioza i diagnoza (oczywiście
    fałszywa) nieuleczalnej choroby. Ledwo otrząsnęłam się z jednego i wróciłam na
    studia - stanęłam przed nowym dylematem. Nie mogłam chodzić, sama jeść, myć się,
    uczyć. Wszystko na czym mi zależało od tak po prostu przepadło.
    Kolejna przerwa w studiach, egzaminy do tyłu... Z racji, ze zawsze byłam ambitną
    osobą - maksymalnie mnie to dobiło. Wydawało mi się, że przetrzymując "akcję
    onkologiczną" już nic nie może stać się gorszego... może być tylko lepiej..
    I co? Dziś kolejny raz w kółko sobie powtarzam, że dam radę, że mam na tyle
    siły. A jak jest naprawdę?
    Mam serdecznie dość wszystkiego. Widzę poprawę, w stosunku do poprzedniego roku
    ale nie na tyle, żebym mogła funkcjonować jak dawniej. Nie poznaje samej siebie.
    Nie potrafię się cieszyć tak jak kiedyś. Ciągle się boję, że jak już uda mi sie
    wyleczyć z boreliozy znowu pojawi się coś innego. Każdego dnia wstaję rano i
    robi mi się niedobrze na myśl o kolejnej porcji antybiotyków. A wiesz co jest
    najgorsze? To, ze nie mam siły setny raz powtarzać wszystkim, iż fakt, że nie robie
    pewnych rzeczy nie wynika z braku chęci - tylko z braku sił. W takich chwilach
    po prostu siadam i beczę godzinami.
    Twój wątek czytam od jakiegoś roku i naprawdę Cię podziwiam. Piszesz, ze nie ma
    w Tobie Basi, którą wcześniej znałaś. To nieprawda. Ona ciągle tam jest, tylko
    przytłoczona problemami i zagubiona w tym wszystkim. Rozumiem, że nie masz jak
    wyjechać i odpocząć...tez bym bliskiej osoby bez pomocy nie potrafiła zostawić.
    Nie wiem co Ci napisać. Pocieszanie nic nie daje, wiem z własnego doświadczenia.
    Pamiętaj, że tu na forum są ludzie, którzy naprawdę Cię rozumieją. Do których
    możesz się zwrócić z prośbą o pomoc - mimo tego, że mieszkają na drugim końcu
    Polski lub dalej..
    Chyba jedyny sposób, żeby zwyciężyć to trzymać się razem.
    Wszystkie rozczarowania, porażki, zwątpienia, bezsilność i cierpienia na pewno
    nas zmieniły. Ale tak jak stwierdził L.Tołstoj: "Kiedy ciało słabnie - silniej
    czuje się duszę." I może coś w tym jest.. Może znajdując siły, żeby walczyć z
    chorobą przy okazji odnajdziemy siebie?
    A odnośnie synów. Wiem, że jestem trochę za młoda, żeby się wypowiadać - bo
    doświadczenia w tym aspekcie nie mam żadnego. Myślę, że mając takich wspaniałych
    Rodziców - też są takimi samymi ludźmi i w końcu zrozumieją. A może już
    rozumieją, tylko ich to po prostu przerosło i nie wiedzą jak się zareagować.
    Wydaje mi się, że powinni przeczytać to, co tutaj napisałaś...

    Ciepło pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
    Kasia
  • predrak 19.08.08, 18:49
    A ja tam już nie widzę światełka nadzieji chodzące zombii, chodzę fajnie że nie jeżdżę na wózku ale co to za chodzenie jak wyprawa do sklepu na drugą stronę ulicy jest prawdziwą wyprawą, fuck nie tak miało być nie tak.
  • predrak 19.08.08, 19:36
    Wiesz wszyscy tak mówią tyle że ja się tak nie czuję fizycznie się tak nie czuję czego się niedotknę to momentalnie jestem znęczony,albo przewracam się na byle nierównościach.
  • azagnese 06.09.08, 16:46
    katarinka.z napisała:

    " A wiesz co jest najgorsze? To, ze nie mam siły setny raz powtarzać
    wszystkim, iż fakt, że nie robie pewnych rzeczy nie wynika z braku
    chęci - tylko z braku sił. W takich chwilach po prostu siadam i
    beczę godzinami."

    To niesamowite, ze najpierw znalazlam cos podobnego u Basi a teraz u
    Ciebie...
    Znam to bardzo dobrze... nikt nie rozumie, ze nie masz sily... Moj
    chlopak dopiero po roku zaczyna cos rozumiec, ale nadal czasami mnie
    zaskakuje pytaniam, jakby pierwszy raz sie dowiedzial ze jestem
    chora i nie mam sily... nikt nie rozumial, kiedy nie moglam za
    bardzo chodzic rok temu, bo kolana mnie tak bolaly okropnie, wszyscy
    patrzyli na mnie jak na lenia, ktory udaje, mysla ze wykorzystuje
    swoja chorobe, zeby nic nie robic...
    kiedy prosilam mojego chlopaka zeby wozil zakupy samochodem bo ja
    nie mam sily, ciagle sie o to ze mna wyklocal, bo on w pracy caly
    dzien, a ja nie pracowalam, no i ze do sklepu nie moge nawet pojsc
    100metrow... wam nie musze mowic jaki to byl dla mnie problem...
    on tego nie rozumie do dzis...
    jak i tego ze czasami czuje sie lepiej, czasami gorzej...

    no ale juz najgorsze....... ze nie mam ochoty na sex!!!!
    o rany! u mnie nie wystepuje ta funkcja, po prostu zanikla!!!!!
    pewnie wiecie o czym mowie....

    tak....
    ja tez studiuje... e-learning... latwiej, bez zbednych problemow, w
    domu... to jedyna opcja dla mnie, bo inaczej to nie dalabym rady...

    no coz...
    lepiej mi sie robi, jak tu poczytam o waszych problemach i moge
    napisac o swoich...
    nie jestem juz taka sama z tym wszystkim, choc ogolnie raczej zawsze
    bylam silna psychicznie, to przez ta chorobe...
    mozna oszalec czasami...
    z jednej strony ta choroba a z drugiej brak zrozumienia ze strony
    bliskich, zdrowych ludzi...
    mysla ze udajesz... nie rozumieja nic...
    to straszne...
    zwiazek??? taaak... ta choroba zniszczy chyba wczesniej czy pozniej
    i moj zwiazek, bo caly czas to jest stapanie po krawedzi...
    ile jeszcze moj chlopak wytrzyma??? ile ja wytrzymam?
    czy bede potem sama?
    czy znajde kogos?
    chyba tylko kogos z taka sama choroba...
    ale sie rozpisalam...
    no nic, koncze, pozdrawiam wszystkich, i nie bojmy sie "pekac"
    czasami
  • bagnowska 08.09.08, 13:21
    Witaj, azagnes! Widzę, że te dylematy mamy wszyscy (wszystkie?), bez
    względu na wiek... Zdrowy chorego nie zrozumie nigdy do końca.Ja
    towarzyszę od wielu lat mojemu kochanemu męzowi i często niemalże
    identyfikuję się z jego samopoczuciem... NIe jestem ani zdrowa ani
    chora... Tak się właśnie czuję... Dobrze, że mamy miejsce na
    wywalenie z siebie swoich watpliwości i bolączek.Wiadomo, że nikt
    nam nie da złotego rozwiązania , ale zrozumienie przez inne osoby
    powoduje, że człowiek nie czuje sie taki osamotniony w tych,
    nienajlepszych przecież stanach emocjonalnych.
    POzdrawiam ciepło - Basia
  • cukierasek11 23.10.09, 21:03
    Napisałam bo kto mnie lepiej nie zrozumie jak wy jak mi się uda to napiszę do
    gazety o sobie i o tym jak mnie traktowali lekarze jakie męki przechodziłam
    dawno bym zdrowa była szoksad
    Moje mysli to ciągły lęk strach mysli o śmierci boję sie brac abx tego ze znow
    sie bede zle czuła co mam jesc..tragedia młoda wesoła rozrywkowa dziewczyna a
    teraz koszmar siedze w domu weekendy wieczory z łzami żalem bezzilnoscia..i
    ciagle pytanie why ja?? kto to wie...brak mi sił jestem załamana tą chorobą

  • franiolek1 24.10.09, 21:15
    Slodziudka
    To choroba takie mysli nieszczesliwe podsuwa. Przez taki stan
    przechodzimy wszsyscy przed leczeniem lub na poczatku leczenia, gdy
    przychodza herxy.
    Przeplakalam i ja kilka miesiecy, az ktoregos dnia przestalam plakac
    i teraz placze jedynie krojac cebule lub ogladajac filmy o milosci
    nieszczesliwej....
    Tutaj , wszsyscy zrozumieja Twoj stan i Twoj strach - przeszlismy
    wszsyscy te sama droge.
    Moge Ci obiecac, ze to minie i poczujesz sie lepiej, psychicznie.
    Najwazniejsze, ze masz leczenie, ze wiesz co Ci dolega.
    Trzymaj sie dzielnie, jedz warzywa, kasze, ciemny ryz, mieso,
    chrupki roznego rodzaju i kwasne jablka. To juz jest duzo, mogloby
    byc gorzej smile
    Badz dzielna i pisz regularnie, pomozemy Ci zniesc ciezsze chwile.
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • kleszczorak 25.10.09, 14:25
    Cukierasku

    Rozumiem co czujesz.
    Jeszcze niedawno sama bardzo przeżywałam swoją chorobę.
    Byłam zagubiona i czułam się jakbym znalazła się w innym wymiarze.

    Czytałam, czytałam i czytałam to forum.
    Gdy nie wiedziałam czegoś pytałam ludzi z forum.
    Znalazłam tutaj informacje co i jak jeść, jak sobie radzić.
    Nie chodzę głodna.
    Dzisiaj nawet upiekłam ciasto z żytniej mąki i bez cukru według przepisu z forum smile
    W piekarniku piecze się schab i ziemniaki a w glinianym garnku kisi kapusta.
    Leczenie abx znoszę dzielnie i widać efekty kuracji.
    Wszystko da się wytrzymać. Początkowy szok przechodzi.

    Trzymaj się dzielnie smile
  • azagnese 06.09.08, 16:10
    bagnowska napisała:

    > Tak, Zosia. Ja uważałam zawsze, że trzeba rozmawiać,rozmawiać i
    > jeszcze raz rozmawiać.Ale moi synowie (oczywiście, że ja na nich
    nie postawiłam kreski, to są przecież MOJE DZIECI) nie chcą, nie
    > potrafią rozmawiać.Wiesz, oni mają bardzo wiele cech Grzegorza i
    > jego rodziny. Bagnowscy są niezwykle zamknięci, nie potrafią mówić
    o swoich emocjach, nie chcą podejmować żadnych zobowiązań, które w
    > jakiś sposób wiąża się z emocjami.Zdecydowanie lepiej wychodzi im
    > pomoc i kontakty z obcymi ludźmi, z którymi nie sa związani
    > emocjonalnie."


    Basia, zupelnie jakbym o swoim chlopaku czytala, ale on nie moze byc
    twoim synem, bo ma inaczej na nazwiskosmile
    zupelnie to samo, jestem chora a on nie zwraca na to uwagi, jakby
    tego nie bylo... zamkniety w sobie jak dzban... od 1,5 roku
    mieszkamy razem i probuje z nim rozmawiac na rozne tematy, ale jest
    ciezko... on jest zdrowy... czasami zachowuje sie jakby byl
    zdziwiony ze np. zle sie czuje, jakby zapomnial, ze mam borelioze...
    jest cala masa problemow z takim czlowiekiem, gdy probujesz z nim
    zyc... nie da sie zbudowac takiej wiezi emocjonalnej jakiej
    poterzebuje nie rozmawiajac na tematy ktore sa moze czasami ciezkie,
    ale nas obojga dotycza... a ON nie chce, wije sie jak piskorz,
    walczy ze mna, udaje ze nie slyszy, nie widzi, czasem nawet
    krzyczy... dopiero jak placze to przeprasza, ze on nie umie okazywac
    emocji.....

    no nie wazne...
    w kazdym razie, chcialam ci powiedziec Basiu, ze wiem NIESTETY co to
    znaczy... kocham tego czlowieka, i musze sie z tym pogodzic...
    ale nie wiem, czy dam rade, to mlody zwiazek, czy przetrwa?
    zobaczymy...

    jedyne, co mozna zrobic w takiej sytuacji to chyba sie z tym
    pogodzic, wiem jak sie meczysz, bo ja tez sie mecze, najgorsze jest
    to, ze zdajesz sobie sprawe, ze wlasciwie nie ma sensu zamykac sie w
    sobie przed osoba ktora jest tak pozytywnie nastawiona ze serce by
    oddala (mowie o sobie... tobie) a ON zamyka sie jakbym byla wrogiem,
    zupelnie bez sensu...
    ale wez jemu to wytlumacz... hahaha... powodzenia!!!


  • zwy_cienstwo1 24.07.11, 14:13
    Droga pierwszy raz zaglądnęłam w wątki tyczące wsparcia-powiem tak że przez taką mylną diagnoze SM a to Boleria nie ułożyłam sobie życia z osobą która była i w dalszym ciągu jest moją miłością. To jest ból psychiczny i dlatego podziwiam że są tacy ludzie że wybierają miłość na dobre i na złe. Jesteś dla mnie ideałem. Cierpienia typu niezrozumienie dzieci to jest wpisane w życie każdego kto je ma. Uważam że jako człowiek jesteś bardzo w porządku,
    -- wszyscy na coś cierpimy.Wysokie ciśnienie można obniżyć środkami naturalnymi np. jedząc czosnek jeżeli wątroba jest zdrowa oraz pijąc sok z pietruszki która działa moczopędnie i tą drogą obniża cisnienie ale jeżeli tak chcesz obniżać przez większą diurezę to znaczy zwiększoną ilość oddawania moczu pamiętaj o zażywaniu potasu lub naturalnie jedz grapfuty i pomidory mają dużo potasu.To tak z domowej apteczki ale zdiagnozuj ten problem z ciśnieniem z lek. bo powody wysokiego cisnienia są różne i aby wiedzieć jak leczyć trzeba znać powód tego wysokiego ciśnienia.Cześć miłej Niedzieli
    s. ha-ha
  • stachenka 20.08.08, 01:00
    Fajna grupa wsparcia, aż się poryczałam ;P

    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    Only a few find the way, some don't recognize it when they do, some don't ever
    want to.
  • bagnowska 20.08.08, 18:04
    A ja i tak Wam dziękuję! I tobie ,stachenko, również, fajna z ciebie
    kobieta, lubię czytać Twoje często "soczyste" posty... jesteś "baba
    z jajami" (nie obraź się, wcale nie uważam, że baba bez jaj jest
    gorsza...ale takie się ukuło powiedzenie, nie wiem zresztą,
    dlaczego? testosteron...?)
  • bagnowska 22.08.08, 22:36
    Dzisiaj nasza rocznica ślubu...smutna, z nieobecnym Grzesiem, który
    wydaje się być coraz dalej...nie nadążam...
  • bagnowska 22.08.08, 22:40
    tak naprawdę chyba nie oczekuję odzewu, chciałam sobie to tylko
    napisać...No, bo cóż można powiedzieć...w takich chwilach człowiek
    pozostaje zawsze sam...nawet moje koty gdzieś się pochowały sad(
  • franiolek1 22.08.08, 23:04
    Basiu, przetrzymacie, bedzie lepiej, Grzes wroci, bo wiesz, ze juz
    tak bylo....
    Sa momenty i dni , ze to cale bagienko boreliozowe boli bardziej,
    cierpienie bardziej dokucza. Ale przeciez Ty wiesz jak jest w tej
    chorobie, Ty ja juz dobrze znasz - po tych ciezkich chwilach
    przychodzi sloneczko i u Was tez ono zaswieci.
    Caluje Cie mocno i czekam na dobre wiadomosci od was
    Joasia
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • bagnowska 22.08.08, 23:11
    dzięki, Joasiu, ale tak źle jeszcze nie było , zarówno przed jak i w
    trakcie leczenia...Jest tak wielkie pogorszenie, że Grześ prawie nie
    podnosi się z łóżka. Nie dziw się, Kochana, że tracę grunt,
    potrzebuję tak bardzo lekarza w takich chwilach, ale go nie mam...
    Dr Beata jest bardzo zajęta i nieuchwytna, a wierz mi, nie narzucam
    się...
    Pozdrawiam Cię, Dobry Duchu tego forum i obiecuję, że jak tylko coś
    drgnie ku polepszeniu, natychmiast to rozgłoszę - basia
  • katarinka.z 22.08.08, 23:21
    Basiu ja tez mocno trzymam za Was kciuki. Zobaczysz.. po deszczu zawsze wychodzi
    Słońce. To choróbsko ma to do siebie, że raz jest super a innym razem tragedia.
    Trzymaj się jakoś. Już tyle znieśliście, że dacie radę. Jestem z Wami myślami i
    czekam na wiadomość o poprawie.
  • bagnowska 23.08.08, 11:23
    katarinka, doceniam dobre mysli, tyle,ze tak zle jeszcze nie było...
    Grzegorz zupełnie klapnął , i fizycznie i psychicznie i
    emocjonalnie...Wyobrażasz sobie nie odezwać się nawet do mnie cały
    dzień? A ja mam teraz w domu takie straszne milczenie i emocjonalną
    pustkę...Bardzo trudno mi zaakceptować taki stan...
  • fionka21 23.08.08, 18:03
    Basieńko,

    Trzymaj się, Kochana, i głęboko wierz, że będzie lepiej.

    Mało znam się na medycynie, ale jak dla mnie to stan Grzegorza to przedłużający
    się herx. Biotraxon nie dawał takich reakcji, ale robiło się lepiej. No a teraz
    dół, który oznacza, że będzie i górka. Czy stosujecie Chlorellę? Trzymam
    kciuki, żeby Grześ szybko wrócił smile)

    Ściskam Cię mocno, Anka

    P. S. Wiem, że dr Beata dziś odpowiadała na pocztę natychmiast.
  • zo_sia01 23.08.08, 21:35
    Basiu, każdy chciałby Cię pocieszyć, ale jak? Pamiętam jak się leczyłam, jak
    bardzo było źle to wcale nie wierzyłam, ze przez to przejdę, że się poprawię, że
    będzie lepiej. Łatwo jest mówić człowiekowi już zdrowemu, ze w tej chorobie musi
    być gorzej żeby było lepiej, ale tak naprawdę ten chory przyjmie to do
    wiadomości dopiero wtedy, kiedy wyzdrowieje i nic tego nie zmieni. Taka ludzka
    natura, a im bardziej jest się chorym tym trudniej uwierzyć, ze będzie lepiej.

    Ale będzie Basiu, wierz mi smile) Słoneczko dla Was ! smile))
  • swigonka 24.08.08, 14:29
    Kochana Basiu. serce mi pęka czytając Twoje obecne posty.nie
    potrafię sobie wyobrazić tego, co czujesz. ale powiem Ci jedno- oj
    pogadałabym sobie z tymi Twoimi synami! szczególnie z tym starszym!
    żyją z Wami pod jednym dachem, a nie czują sie zobowiązani do
    pomocy. tak być nie powinno! Twój starszy syn to już dorosły facet i
    nie powinien swojej osoby i życia "obwarowywać", a wygląda na to, ze
    schował sie za jakims muram i udaje, że sprawa chorego ojca go nie
    dotyczy. ucieka. ja wiem, że faceci są mniej odporni na stres i
    trudne sytuacje-te rodzinne szczególnie, ale Basiu Ty jako matka,
    masz prawo wymagac od nich pomocy. powinni pomysleć o Twoim zdrowiu
    i samopoczuciu. zadeklarowć wsparcie, opieke nad tata i wysłac Cię
    chociaż na kilka dni na odpoczynek. Basiu Ty musisz zregenerować
    siły. nie jesteś maszyną. nikt nie mówi,ze masz uciekać 600 km od
    domu,ale zwyczajnie kilka dni dać odpocząć duszy i ciału.
    wychowaliście dzieci, pomagaliście-teraz ich pora! nie "chroń" ich
    przed własnym tatą. przepraszm, jeśli byłam jakoś za ostra, ale Ty
    już swoją rolę spełniłaś- oni sa dorośli! powinni pomogać! ściskam
    Cię mocno! i modlę się za poprawę u Grzegorza.
    --
    Więcej informacji o boreliozie na Stronie Stowarzyszenia

    Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król...
  • gosia_g13 15.12.08, 10:46
    Witam wszystkich, czytając forum muszę stwierdzić że mam szczęście w
    tej mojej chorobie.Leczę się od niedawna -3 miesiące- u dr. Tomasza
    i widzę efekty leczenia(nadmienię ,iż od 3 lat miałam objawy BB
    tylko nikt mnie wcześniej nie zdiagnozował, byłam leczona na
    wszystko inne tylko nie na BB).Najpierw podleczyłam yersinię, teraz
    wzieliśmy się za leczenie boreliozy.Obrzęki stawów minęły, bóle
    jeszcze są i objawy neurologiczne też.Mój stan psychiczny poprawił
    sie o 80%, mineło załamanie i bezradność.A co najważniejsze mam
    przypływ energii, zniknęło ciągłe zmęczenie i mój organizm mimo obaw
    dobrze toleruje leki.Moja słowa kieruję głównie do nowych
    forumowiczów, zeby dać im nadzieję.
  • rehabazyl 28.08.08, 17:52
    Kochani. Chcę powiedzieć że jestem z Wami i w miarę możliwości mogę
    pomóc. Jak wspaniale było spotkać tylu ,,wariatów,, jak ja!!! Jestem
    mgr fizjoterapii, w dodatku z zamiłowania. Mam też to
    paskudztwo...niestety i trochę problemów z tym związanych.
    Pozdrówka. Będę odpisywać po 5-ym września, bo właśnie wyjeżdżam.
    Ania
  • katarinka.z 29.08.08, 14:28
    A ja jestem analitykiem medycznym... tzn będę w przyszłym roku, o ile mi
    borelioza nie pokrzyżuje planów i nie przeszkodzi w egzaminachindifferent Bo na dzień
    dzisiejszy po prostu nie widzę praktyk w szpitalu...a zaczynają się od
    poniedziałku...nie mówiąc, że przełożona sesja się zbliża. Przekładając miałam
    nadzieję, że może się coś poprawi, ale wszystko bez zmian.
    Nie mam siły biegać po szpitalu 7godzin na praktykach a jak powiem, ze jestem
    chora to już widzę reakcję i przerażenie w oczach pracowników. Masakra..
  • akdar 31.08.08, 12:26
    Witam wszystkich.

    Nie wiem, czy będzie to dla Was pociechą, ale żywię taką nadzieję.
    Miałam szczęście, bo zaczęłam tępić nasze ukochane krętki trzy miesiące po
    ukąszeniu. Borelioza była więc świeża, ale dawała mi niemiłosiernie w kość.
    Większość paskudnych objawów: ból kolan uniemożliwiał chodzenie, ogólnie bóle
    większości stawów, bóle serca, trudności z oddychaniem, zero koncentracji,
    depresja, bóle serca, sami wiecie... Lekarka z małopolski, wszystkim znana,
    sugerowała trzy miesiące leczenia, niestety minął rok, a ja ciągle na
    antybiotykach, ale... twierdzę uparcie, że na 95% jestem już zdrowa. Większość
    objawów ustąpiła, oceniam to na jakieś 98%. Teraz już tylko dobijam je dla
    pewności, że wszystkie się otworzyły i zginęły okrutną śmiercią.
    Było ciężko... nawet bardzo. Wszyscy znamy "milusie" objawy uboczne towarzyszące
    antybiotykom. Ale warto! Może jeszcze za wcześnie na radość, ale nie mam już
    powodów do narzekań. Chcę, żebyście uwierzyli, uwierzyły, że można to świństwo
    pokonać.
    Zrobiłam test w Poznaniu, niestety na szybko, ale chciałam wykorzystać chwilę
    bez antybiotyków(przerwa, bo jelita nie dawały rady)i wyszedł negatywny. Wiem,
    wiem, że powinnam dłużej czekać, aby był wiarygodny, ale czułam się wtedy
    fatalnie, więc pomyślałam, że na pewno żyją sobie dalej. A tu niespodzianka!
    Zawsze to jakiś powód do radości.
    Miałam też szczęście, bo było mnie stać na wydatek 700, 800 zł
    miesięcznie(pracuję za granicą). Mam na myśli koszta antybiotyków i suplementów.
    Ale najważniejsze, że ta droga prowadzi do celu.
    Życzę Wam tego samego. Małymi krokami, poprzez herxy-czy tak to się pisze?,
    biegunki, depresje, zwątpienie, szukajcie światełka w tunelu. Bo ono jest, tli
    się słabo i potrzebuje Waszej siły i wiary, aby rozpalić się na dobre. Wtedy to
    ono będzie Waszą pochodnią w tej krainie ciemności. Musicie wierzyć!!!
    Pozdrawiam wszystkich noszących krętki). I mam nadzieję, że mój optymizm nie
    będzie tu nie na miejscu).
  • bozena-123 09.09.08, 09:27
    Witam wszystkich serdecznie.
    Oto krótka historia mojej choroby.
    W marcu 2006 roku zaczęłam bardzo żle się czuc:dreszcze,silne bóle
    głowy i palpitacje serca a do tego bezsennośc nie pozwalały
    normalnie życ.Coś mnie wtedy tknęło i zrobiłam badanie Elisa na Bb -
    IgM i IgG dodatnie, Western Blot również.Zgłosiłam się do lekarza
    rejonowego który stwierdził dosłownie Ze"tego nie trzeba leczyc" ale
    skoro już przyszłam do wypisał doxy na 10 dni i powiedział że będzie
    wszystko dobrze.Drążąc dalej moją ciekawośc w zakresie boreliozy
    trafiłam do Raciborza na oddział zakazny gdzie podawano mi
    Tarcefoksym dożylnie przez 10 dni i dalej Ceclor doustnie 3
    tygodnie.Takie leczenie powtarza się cyklicznie co 3,4 miesiące nie
    dając rezultatów.Dlatego zaczęłam szuka i natrafiłam na Wasze
    forum.To cudowna rzecz.Od kilku tygodni nic innego nie robię tylko
    czytam forum.Dzięki Wam zdecydowałam się na leczenie u Dr.Beaty w
    Bielsku.Obecnie czekam na wyniki badania koinfekcji i jadę na
    pierwszą wizytę.Podziwiam Was wszystkich za wytrwałośc w leczeniu,
    boję się, że ja sobie nie poradzę i nie wytrzymam.Potrzebuję Was i
    Waszego wsparcia.Mam nadzieję że mi pomożecie.Chętnie posłucham
    Waszych rad i wskazówek.
    Pozdrawiam wszystkich
  • bagnowska 09.09.08, 14:14
    Witaj. Wiesz, co jest zadziwiające w tym szaleństwie zwanym
    boreliozą? Że, mimo upadków na samo dno, odbijamy się, korzystając z
    pomocy ludzi i wspaniałych lekarzy z forum i idziemy dalej! Ciągle
    mamy nadzieję na polepszenie , na wyzdrowienie, i słusznie, bo
    przecież są ludzie, którzy wyzdrowieli lub są bezobjawowi i czuja
    się zdrowo. Sama znam takie osoby.
    Pisz, jak Ci będzie ciężko, zawsze ktoś się odezwie i po
    przeczytaniu jego słów usmiechniesz się i pomyslisz : nie jestem
    sama, są ludzie, którzy mnie rozumieją.
    POzdrawiam Ciepło - Basia
  • bozena-123 09.09.08, 16:47
    Dziekuję bardzo Basiu.Jestem wdzięczna za to forum i wiem że mogę
    liczyc na Was.Czytam posty codziennie i wiem jakimi wspaniałymi
    ludzmi jesteście.Mam nadzieję że i ja odbiję się od tego swojego dna
    i zacznę wypływac w górę.Na razie cieszę się z Waszych
    sukcesów,sledzę leczenie i podziwiam.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich którzy są w trakcie
    leczenia.
    Bożena
  • piotr.kurkiewicz 14.09.08, 15:20
    Witam
    Co miesiąc w róznych sanktuariach na świecie są odprawiane Msze Św
    za chorych na boreliozę. W lipcu Msza Św była na Jasnej Górze,w
    sierpniu w Medjugorie.
    Pozdrawiam
    Piotrek K
  • franiolek1 14.09.08, 16:55
    Nie wiedzialam o tym Piotrze. Gdzie mozna uzyskac informacje o
    terminach tych mszy?
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • dx771 17.09.08, 10:23
    Jest takie mijsce gdzie wybudowano kościółek z racji uzdrawiających właściwości
    wody - to tutaj żona zaraziła się chorobą ....
    Zdarza się.

    --
    Pozdrawiam.DX
  • stachenka 17.09.08, 11:46
    Czyżby w Krasnobrodzie?

    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    Pacjent z boreliozą jest zepchnięty jak gówno na pobocze -słowa pewnego lekarza
  • dx771 02.10.08, 16:05
    Krasnobród - nie wiem gdzie to jest.
    Z dzikich* terenów najdalej to byłem w Lublinie - spotkałem tam
    nawet pewnego tubylca znanego na naszym forumsmilesmilesmile






    * to oczywiście żart - ja bardzo lubię Lublin!!!
    --
    Pozdrawiam.DX
  • piotr.kurkiewicz 02.10.08, 12:27
    Nie ma stałych terminów Mszy Św za chorych na boreliozę.To ja proszę
    różnych znajomych i przyjaciół, by je zamawiali,jak są np w
    Lourdas.Ja zamówiłem na Jasnej Górze i...Medjugoriu,gdzie niedawno
    byłem.
    Pozdrawiam
    Piotrek K
  • gosia_g13 17.10.08, 12:56
    Witam,przekazuję informację,iż w Rakowie-dzielnica Częstochowy w
    kościele p.w.Św.Józefa Rzemieślnika są odprawiane Msze Św. o
    uzdrowienia.Podaję najbliższe terminy:18.X.08r, 08.XI.08r,
    13.XII.08r zawsze o godz.18.00.Trzeba zabrać ze sobą krzesełko, jest
    pełny kościół.Bliższe informacje na stronie: mamre.pl
    Pozdrawiam,Gosia
  • cukierasek11 23.10.09, 20:57
    Jestem normalnie załamana lecze się 2 , 5 tyg przez 1,5 roku przeszłam horror z
    lekarzami szpitalami wszytskimi szkoda słowsad
    Mój organizm jest tak wyczeraopny jak widze abx zbiera mnie na wymioty czasem
    myślę ,że już umrę zrezygnowałam z pracy wymarzone studia idą w las nawet z domu
    nei wychodzę tak źle się czuję jestem załamana boje się ze sobą przewbywac nawet
    niewiem co teraz pisac co jesc jak zyc z tym czy bede zdrowasad nigdy kleszcza
    nie widziałam rumienia znajomi mieli tysiace i sa zdrowi a ja mam koszar , a nie
    życiecrying
  • katarinka.z 22.09.08, 00:26
    Wiecie co...
    Oglądnęłam dziś w końcu w całości film "Under our skin". Poryczałam się..
    Nie wiedziałam, że tak to wszystko wygląda z zewnątrz. Wiem, że jestem chora i
    jakoś sobie muszę z tym dać radę. Ale do tej pory codziennie starałam się sobie
    wmawiać, że to nie jest takie straszne. Po oglądnięciu filmu - dotarło do mnie
    na co tak naprawdę jestem chora i jak to wszystko może się skończyć.
    Każde słowo wypowiadane przez tych ludzi było dla mnie tak bardzo
    znajome...Jakby ktoś nakręcił film o mnie.. Jakbym widziała siebie z zewnątrz. I
    w końcu upewniłam się, że naprawdę jest ktoś, kto mnie rozumie.. Że nie zwariowałam.
    Chciałam Wam wszystkim bardzo podziękować - za to, że jesteście.
    Dzięki Wam nie jestem sama i doszłam do tego etapu na jakim jestem teraz...
    Jesteście naprawdę fantastycznymi ludźmi i mocno trzymam kciuki, żeby każdy z
    Was wygrał walkę z tą chorobą.
    Ciepło pozdrawiam
    kasia
  • bagnowska 23.09.08, 16:28
    My też oglądaliśmy film wstrząsnięci...Ja wycierała łzy, a Grzegorz
    miał kamienną twarz... Tak, my wiemy, co czują ci wszyscy chorzy. To
    o nas, o naszych bólach, lękach, bezradności i strachu przed
    przyszłością. Jak dobrze, że jesteśmy RAZEM.
    Serdeczności dla Ciebie, Kasieńko i dla Wszystkich Forumowiczów -
    Basia
  • aqarel 25.09.08, 19:10
    "Teraz już wiem, że słowo-klucz to „wybrani”. Wybrani po to, aby pomagać, aby
    zmienić coś w swoim życiu by było lepsze, pełniejsze. Wybrani po to, aby
    dowiedzieć się, co jest tak naprawdę ważne, co znaczy miłość i cierpienie i jaki
    ma sens. Co znaczy bliskość. I że można cieszyć się ze zwykłych rzeczy, których
    na co dzień się nie doceniało." - Sanara

    --
    "Zamknij kiedyś oczy
    zatrzymaj się i słuchaj
    poczuj że żyjesz
    i nic nie straciłeś
    nie potrzeba Ci przyczyny
    niechaj dzień trwa i trwa"
  • nataszkam 25.09.08, 19:21

    Wiesz co, Aqa? Ja chrzanię tę "wybraniość"! Akurat w tej sprawie
    wolę być jednym z miliarda !
    --
    Borelioza-Stowarzyszenie Chorych
    Borelioza-co musisz wiedzieć...
    "Jeśli nie będziesz mieć czasu, aby coś zrobić dobrze, będziesz
    musiał znaleźć czas, aby zrobić to jeszcze raz..."
  • aqarel 25.09.08, 20:25
    Nat to oczywiste ale co nam pozostaje...może to zdanie przypadnie Tobie do serca wink
    "...Że poznaje się ludzi, którzy sprawiają, że znika nagle pustka w naszym
    życiu. Że stawiamy sobie nowe cele i wyzwania..."-Agnes
    Pozdrawiam Agnieszkę B.
  • franiolek1 26.09.08, 09:59
    Nat, pociesze Cie: jestes pewnie jedna z miliarda sad
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • stachenka 26.09.08, 15:00
    To samo pomyślałam sobie wczoraj, Franiolku. Ale nie chciałam prowokować
    kolejnego cytatu tongue_out

    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    Pacjent z boreliozą jest zepchnięty jak gówno na pobocze -słowa pewnego lekarza
  • reni_x 12.10.08, 14:25
    i znowu sie troche pozbieralam,po ostatnim wylewie.nie pisze
    tutaj.tylko czytam was..jestem bardzo zmeczona,nie mam sil juz
    walczyc o leczenie,,pozatym moja bb jest jakas nie
    typowa,,wylewy,zawal i amputacja..nawet tutaj nie mam
    wsparcia..chyba musze sobie sama pomoc i wreszcie sie odwazyc,bo juz
    nie widze nadzieji na leczenie,,a tak zyc nie chce.
  • fionka21 13.10.08, 23:32
    Wiesz, Reni, ja też raczej czytam, niż piszę. Bardzo często myślę o ludziach,
    których historie znam z forum. Również o Tobie, tym bardziej, że należymy do
    tego samego pokolenia. Twoją historię przeczytałam po tym, gdy Katowiczanka
    napisała o Twoim kolejnym wylewie.

    Bardzo Ci współczuję, że tak choroba Cię kąsa. Jesteś w tym wszystkim bardzo
    dzielna, choć wiem, że to musi być trudne. Życzę Ci z całego serca, żebyś nidgy
    nie zdobyła się na odwagę, o której myślisz. To nie odwaga, Kochana. To ucieczka!

    Wiesz, ja byłam jedynaczką, bardzo mocno związaną z rodzicami. Mój mąż uważa
    nawet, że to było patologiczne. Przeżyłam ich odejście. Pierwszy odszedł tato.
    Nie wrócił z zakupów - na ulicy dostał wylewu typu tsunami. Po dwóch dniach już
    go nie było. Mama w tym czasie była już bardzo schorowana i słaba. To co się z
    nią zdrowotnie działo przez półtora roku, czyli do końca, wystarczyło by na
    książkę typu dreszczowiec. Też, w chwilach zwątpienia i zmęczenia, mówiła, że
    chce, aby TO się już skończyło. Pamiętam, że bałam się, że jej nie upilnuję, tym
    bardziej, że miała bardzo niezależne usposobienie i była skłonna do ryzyka. Nie
    zrobiła tego jednak. Poddała się czasowi i może to mój egoizm, ale jestem jej za
    to wdzięczna. Byłam z nią razem do końca.

    Mam natomiast znajomą, której mama odważyła się. Być może liczyła na to, że
    ktoś przyjdzie i ją odratuje, ale nie przyszedł. Nie zazdroszczę tej znajomej.
    Dla nie, córki, to nie gojąca się rana i pewnie tak już zostanie.

    Nie jestem osobą religijną, niestety, (a może stety?), ale po przeżyciach
    związanych ze śmiercią rodziców, a potem rozwinięciu się u mnie boreliozy, z
    którą wciąż walczę, wiem już na pewno, że w życiu najważniejszą wartością jest
    właśnie życie. Bycie i czucie, nawet jak boli i jak jest się bezradnym i
    zagubionym w cierpieniu.

    Ściskam Cię ciepło i bardzo serdecznie, Anka
  • reni_x 14.10.08, 15:11
    Aniu..wiem,ze to ucieczka..ale jak sie nie widzi swiatelka to..chyba
    mozna byc tchorzem..staralam sie jak moglam,ale teraz sie dokladnie
    wypalilam..juz nie mam sil..
    a wam zycze duzo sily i powodzenia.
    Renata
  • anyx27 15.10.08, 01:09
    Ja tez nie mam juz sil, choc nie jestem tak doswiadczona okrutnie
    jak ty... mam dwie nogi, ale juz bardzo malo sprawne. i tez ogromne
    problemy z zylami. bedac w ciazy nie wiedzialam, ze mam borelioze.
    bardzo bolaly mnie nogi, zrobiono badania zyl. ledwo zdazylam
    uratowac sie przed zakrzepica. mam bardzo slabe miesnie, problemy z
    oddychaniem, ale wiem, ze musze zyc. mam powod - corcie, ktora
    zarazilam w ciazy i o ktorej zdrowie bede musiala pewnie kiedys
    walczyc. mam rodzine, meza. i jakas czesc mnie ciagle chce zyc. musi
    zyc. na pewno ty tez masz bliskie osoby. jesli w tym momencie nie
    chcesz zyc dla siebie, pomysl o nich. moze nie powinnam tego pisac,
    ale ja wychodze z zalozenia, ze zabic sie to zawsze zdaze, ale
    dopoki jest choc iskierka nadziei, to nie warto tego robic. przeciez
    wtedy szansa przepadnie na zawsze. a dopoki zyjemy, to ona jest.
    Reni, ja wiem, ze chorujesz dlugo, ze dlugo sie leczysz, ze
    przeszlas wiele, ale zyjesz! prosze cie, daj sobie jeszcze troche
    czasu. daj sobie szanse. Bardzo chcialabym z toba porozmawiac. jesli
    tylko chcesz, napisz na maila a_olszewska_wroclaw@o2.pl , podaj nr
    telefonu, zadzwonie. sciskam mocno, Aneta
  • gosia_g13 15.10.08, 11:00
    Renatko od kilku dni zbieram się ,żeby napisać Ci słowa
    pocieszenia.Nie potrafię ubrać w słowa tego co czuję i chciałabym Ci
    przekazać...Jesteś w bardzo trudnym położeniu i masz prawo mieć
    chwile zwątpienia,masz prawo wołać o pomoc.Ja dopiero jestem na
    samym początku tej drogi i moje zdrowie nie jest w takim stanie jak
    Twoje, a też mam chwile załamania.Reni pamiętaj, po każdej
    niepogodzie świeci słoneczko i ono dla Ciebie też zaświeci.Pamiętaj
    nie jesteś sama, masz nas.
    Trzymaj się, Gosia.
  • reni_x 15.10.08, 13:17
    Gosienko moja droga..sloneczko dla mnie juz nie zaswieci..moze
    gdzies indziej,ale nie tutaj..
  • gosia_g13 15.10.08, 16:42
    Renatko podaję Ci mój e-mail gosia_g13@wp.pl, napisz proszę.
    Pozdrawiam, Gosia.
  • gosia_g13 15.10.08, 17:09
    Renatko słoneczko dla Ciebie jeszcze zaświeci, przeczytaj jakie
    piękne słowa ktoś napisał.
    Słowa, które podnoszą na duchu.
    Słowa, które dają nadzieję na lepsze jutro.
    Słowa, dzięki którym wiemy ,że nie jesteśmy sami w naszej walce.
    Słowa te cytuję poniżej:
    ,,Otwieram nowy wątek
    dla tych, którzy w tej nierównej i trudnej drodze ku utraconemu
    zdrowiu, pokonują nie tylko codzienności choroby, jej fizyczne
    objawy, ale i ból psychiczny, osamotnienie czy żal.
    Jest to wątek dla rozważań, przemyśleń, dla radości i smutku. Tu
    odnajdziemy wsparcie, które możemy sami sobie nawzajem zaoferować.
    Choroba dała nam wiele cierpień, ale wielu z nas w tym cierpieniu
    zjednoczyła.
    Wątek ten jest również dla tych, którzy dzielą życie z chorymi,
    którzy z nimi współpracują, przyjaźnią się, dla ich rodzin.
    Dzielmy się tym co mamy - dzielmy się swoją wzajemną obecnością w
    tej chorobie,,

  • katarinka.z 15.10.08, 20:58
    Reni... Twoje słowa sprzed roku: "Dokad bede miala mozliwosc leczenia..tak latwo
    nie zrezygnuje...nie popuszcze
    tej francy!!!!!!!!!!!"

    Nie piszę słów pociechy, bo najpiękniejsze słowa nic nie pomogą.

    Kiedyś na rekolekcjach ksiądz przyprowadził do kościoła dziewczynę. Była
    niepełnosprawna. Siedziała na wózku, całkowicie sparaliżowana. Nie
    mówiła..wydawała z siebie tylko bełkot. Patrząc na nią miałam wrażenie, że to
    wrak człowieka pod każdym względem. Całkowicie uzależniona od innych.
    Ksiądz powiedział, że dziewczyna chce nam coś powiedzieć. Podstawił jej mikrofon
    (bo nawet ręki samodzielnie nie podniosła) a ona wydała z siebie jakieś dziwne
    dźwięki - nie zrozumiałam ani słowa.
    W kościele dało się słyszeć szmer głosów...I nagle dziewczyna wykrzyczała (widać
    było, że jej to sprawiło dużą trudność) dwa słowa.. "TRZEBA WALCZYĆ"
    Nastała przerażająca cisza. Do dziś się zastanawiam jaką siłę zawarła w tych
    słowach...całe swoje życie. Ona miała siłę walczyć - my też powinniśmy ją
    znaleźć. Ty w szczególności..
    Wiem, że wszystko jest łatwo mówić. Wiem, że bardzo cierpisz - ale nie możesz
    się poddać!
    Reni..jesteś dla wszystkich tu przykładem, że trzeba walczyć. Mimo wszystko..
    Jesteś przykładem, że się da.
    Pomimo bólu i braku nadziei. Tak jak ta dziewczyna kiedyś...
    Może cierpisz tak dlatego, że ktoś inny by tego cierpienia nie potrafił znieść.
    Nie wiem..nie potrafię tego wytłumaczyć w żaden sensowny sposób.
    Mogę Ci tylko powiedzieć, że jestem z Tobą myślami i wspieram.
    Nie mogę Cię potrzymać za rękę, ale wiedz, że nie jesteś sama w tym wszystkim.
    Walcz Reni o siebie...
    "Człowieka można zniszczyć, ale nie można go pokonać"... Ciebie też nic nie
    pokona.. Mocno w to wierzę.

    Trzymam kciuki i ciepło ściskam
    Kasia
  • zanka.2 06.10.08, 15:22
    jesteśmy w jakiś sposób wybrani ,bo jak to nazwać,że moją
    koleżankę ugryzło juz ze 100 kleszczy i nie jest chora ,a ja swojego
    ugryzienia nie pamiętam i mam 20 letnia borelioze i jeszcze 4
    koinfekcje.przecież gdyby nie to moje życie całkiem inaczej
    wyglądałoby .Każdy z nas zanim zdiagnozował to -był niepowaznie
    traktowany przez lekarzy, swich bliskich- sugerowali ,ze odpowiednim
    lekarzem jest psychiatra.Nie uczestniczyliśmy w wielu
    sytuacjach ,nie zdobyliśmy wielu rzeczy z powodu dziwnych
    dolegliwości, chwilami czułam się upokorzona przez innych .
    próbuje to rozpatrywać w kategoriach ,że jestem lepszym
    człowiekiem,że jestem wrażliwa na krzywdeludzką,że potrafie pomóc
    innym mimo własnego bólu ,ale mam momenty buntu jak patrze na moje
    obolałe życie. Na prawde chciałabym z tego wyjść i móc chociaz ten
    dojrzały okres mego życia przeżyć lepiej bez bólu,chciałabym znów
    chodzic po górach, tańczyć,kąpać się w morzu i nadal pomagać innym .
    I w takim momencie jakim jestem teraz na rifame.. cała sztywna i
    obolała wpadam w strach ,że to może nie nastąpić i wtedy nie
    wyobrażam sobie dalszego życia.Wtedy dociera do mnie bardziej,że
    mimo,iż się buntuje może pomóc mi tylko Bóg - to on może dać
    cierpliwość do znoszenia bólu i choroby, to on może dac siłe
    organizmowi do walki ,to on może pomóc wybić kretki i inne
    paskudztwa.Wcześniej postanawiałam sobie codzienną modlitwę ,ale jak
    tylko luzowały dolegliwości to jakoś powoli to upadało,az do
    następnego dołka.Muszę to zmienić . Też jak wielu z Was buntuje sie
    na to naznaczenie i wybranie mnie ,ale nie ma innego wyjścia jak
    zaakceptowanie tego ,czy sie chce ,czy nie. moznaby stworzyć dla
    tych którzy chcą oczywiście łanćuch modlitewny za nas wszyskich tu
    na forum o powrót do zdrowia,moglibyśmy wszyscy codziennie modlić
    się w wybrany przez nas sposób wzajemnie za siebie.Ma to
    sens ,pozdrawiam wszystkich serdecznie .
  • reni_x 15.10.08, 20:56
    wyslalam Ci meila,niestety wrocil...reni_x@gmx.de
  • aqarel 15.10.08, 21:28
    zawsze gdy spada deszcz
    zamykam oczy i słucham
    mogę usłyszeć samotne dźwięki
    na plączącym niebie

    słuchaj deszczu
    znów nadchodzi
    wsłuchaj się w deszcz

    poczuć dotyk spadających łez
    które nie chcą spadać wiecznie
    po drodze płynie deszcz
    wszystko przychodzi i odchodzi

    słuchaj deszczu.....deszczu
    znów nadchodzi...znów
    wsłuchaj się w deszcz...deszcz

    późną nocą odpływam daleko
    słyszę twoje dzwonienie
    moje imię jest w deszczu
    pozostawione na drzewach szeptane
    głębokie niebieskie niebo, ogrom

    nawet jeśli ta chwila się skończy
    nie porzucę tego uczucia
    wszystko znowu przyjdzie
    w spadających dźwiękach
    z plączącego nieba
    usłysz moje imię w deszczu

    pl.youtube.com/watch?v=zoWcpafo1Zs
  • aqarel 15.10.08, 22:29
    Wiesz kiedy oddajesz swoja miłość na zawsze
    to otwiera twoje serce
    wszystko jest wtedy nowe
    i wiesz ze czas zawsze odnajdzie drogę
    zęby twoje serce uwierzyło że to prawda

    wiesz że miłość to wszystkie słowa, które wypowiadasz
    szept,słowo,
    obietnica którą dajesz
    czujesz to w uderzeniach serca
    wiesz że to na tej ścieżce jest miłość

    amarantine...
    to jest miłość

    wiesz że miłość możne doprowadzić do płaczu
    wiec pozwól płynąc łzom
    one popłyną na zawsze
    dla ciebie łzy pozwalają latać
    tak daleko jak potrafi serce

    amarantine...
    to jest miłość

    wiesz kiedy to miłość
    blask w twych oczach
    możne to gwiazdy
    przelatujące nad nami
    i wiesz ze miłość
    jest kiedy wznosisz się
    dla przemijających dni i nocy dla miłości

    pl.youtube.com/watch?v=R3FxJANoTOM
  • aqarel 16.10.08, 19:54
    Mędrcy powiadali: po prostu podążaj tą drogą
    Do blasku światła
    Wiatr będzie dął w Twą twarz
    Tak jak lata Ci mijają
    Usłysz ten głos z głębi
    To zew Twego serca
    Zamknij oczy i odnajdź
    Wyjście z tej ciemności

    Oto jestem
    Ześlij mi anioła
    Oto jestem
    W krainie porannej gwiazdy

    Mędrcy powiadali: znajdź swe miejsce
    W oku burzy
    Poszukuj róż po drodze
    Lecz wystrzegaj się kolców

    Oto jestem
    Ześlij mi anioła
    Oto jestem
    W krainie porannej gwiazdy

    Mędrcy powiadali: po prostu podnieś rękę
    i wyjdź naprzeciw urokowi
    Odnajdziesz wrota ziemi obiecanej
    Musisz tylko uwierzyć w siebie
    Usłysz ten głos z głębi siebie
    To zew twego serca
    Zamknij oczy i odnajdź
    Wyjście z tej ciemności

    Oto jestem
    Czy wyślesz mi anioła?
    Oto jestem
    W krainie porannej gwiazdy

    pl.youtube.com/watch?v=aR_cLF6_cDM
  • swigonka 17.10.08, 17:27
    gosia napisała:

    Witam,przekazuję informację,iż w Rakowie-dzielnica Częstochowy w
    kościele p.w.Św.Józefa Rzemieślnika są odprawiane Msze Św. o
    uzdrowienia.Podaję najbliższe terminy:18.X.08r, 08.XI.08r,
    13.XII.08r zawsze o godz.18.00.Trzeba zabrać ze sobą krzesełko, jest
    pełny kościół. Bliższe informacje: mamre.pl
    --
    Więcej informacji o boreliozie na StronieStowarzyszenia

    Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król...
  • swigonka 19.10.08, 00:00
    czy do kogoś odpisała? ktoś ma z Nią kontakt telefoniczny? Ja odchodzę od
    zmysłów.....coś musimy zrobić na litość boską!
    --
    Więcej informacji o boreliozie na StronieStowarzyszenia

    Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król...
  • reni5553 19.10.08, 00:25
    reni_x, odpisz mi na meila reni555@wp.pl
    bardzo proszę Cie o pilny kontakt
    --
    **************************************************************
    Zdrowie jest tym czynnikiem, który dodaje wartości wszystkim zerom w
    życiu. Fryderyk Chopin
  • samojolka 19.10.08, 05:04
    znów "ktoś" rozpalił mi w całym tułowiu ognisko. Gryzę poduchę, by nie wyć z
    bólu. Będzie kiedykolwiek lepiej?
  • stachenka 19.10.08, 06:56
    Czemu gryziesz poduchę kiedy możesz w zębach piec kiełbaski? wink

    http://smileys.smileycentral.com/cat/15/15_3_27.gif


    Jasne, że będzie lepiej smile

    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    "Weź los w swoje ręce zanim zostaniesz ofiarą losu w rękach innych"
  • franiolek1 20.10.08, 13:35
    Reniu napisz kilka slow, bo sie martwimy!
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • kawelczyk 26.10.08, 21:10
    nie załamujcie się, nam sie udalo, wygraliśmy z boreliozą, było
    trudno ale udało sie, trzymajcie sie!!!
  • anyx27 26.10.08, 22:45
    kawelczyk, czy mozesz napisac cos wiecej, bo z tego co pisales w
    jakims watku, to stwierdziles to po tym jak lekarz powiedzial ci, ze
    jestes zdrowy. czy to troche nie za malo?
  • anyx27 26.10.08, 22:46
    ja mam kontakt z Reni_x. mam nadzieje, ze Renatka znalazla w sobie
    sile do dalszej walki smile
  • kawelczyk 28.10.08, 16:30
    choroba dotknęła synka (teraz skończy 4 latka),leczymy się u dwóch
    niezależnych lekarzy, a wyniki mówią za siebie: IgM 1,28, Blott
    wątpliwy. Mam świadomość że choroba może wrócić i musimy być pod
    stałą kontrolą lekarską
    --
    aga
  • stachenka 28.10.08, 17:20
    Kowalczyk, można być ciężko chorym i testy mieć całkowicie ujemne, a nie tylko
    wątpliwe. Wiesz o tym? Mam nadzieję, że Twój synek jest przede wszystkim
    bezobjawowy.

    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    "Pacjent z boreliozą jest zepchnięty jak gówno na pobocze" -słowa pewnego lekarza
  • stachenka 28.10.08, 17:21
    Cholewka, znowu przeszkoda epistemologiczna wink
    Kawelczyk, oczywiście smile

    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    "Weź los w swoje ręce zanim zostaniesz ofiarą losu w rękach innych"
  • kawelczyk 28.10.08, 19:38
    wiem że to nie koniec z boreliozą, ale po tym co przeszłam walcząc z
    tą chorobą takie wyniki to dla mnie ogromna radość. Tym bardziej po
    tym jak musiałam patrzeć jak cierpi moje dziecko...Ale ty chyba tego
    nie rozumieszsad
  • anyx27 28.10.08, 20:06
    Moze Stachenka nie rozumie, ale ja mam dziecko (prawdopodobnie z
    borelioza wrodzona) i NIGDY nie sugerowalabym sie samymi wynikami.
    Takie wyniki wcale by mnie nie uspokoily. tym bardziej, ze nie bylo
    nic na cysty sad
  • stachenka 28.10.08, 20:36
    Obawiam się, że Ty nie rozumiesz z czym masz do czynienia i jeżeli tego nie
    zrozumiesz, to Twoje dziecko może się jeszcze bardzo dużo nacierpieć, czego mu -
    rzecz jasna - nie życzę, tym bardziej, że wiem, jak się rośnie mając boreliozę.

    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    "Only a few find the way, some don't recognize it when they do, some don't ever
    want to." z American McGee's Alice suspicious
  • arrakis74 28.10.08, 22:34
    Jest nie wiele osób które są w stanie zrozumieć, jeżeli tego same
    nie doświadczyły. W wieku kilkunastu lat miałem pierwszy objaw,
    prawdopodobnie wkrótce po zakażeniu, który do dzisiaj pamiętam i
    dopiero teraz jak wiem że mam bb skojarzyłem to z nią. Później
    wszystko stało się inne i nie potrafiłem sobie tego wyjaśnić.
  • anyx27 04.11.08, 19:02
    To , co piszemy wynika z naszej wiedzy. Nie wiem, czy czytalas
    mojego maila, ktorego napisalam do ciebie. jesli nie, to przeczytaj
    i ratuj swoje dziecko, bo im dluzej bedzie chore, tym wiecej
    cierpienia je czeka w przyszlosci. zle leczenie jest gorsze, niz
    brak leczenia.
  • kawelczyk 08.11.08, 19:16
    nie czytałam
  • anyx27 08.11.08, 19:51
    szkoda... wiesz, ja mam takie wrazenie, ze myslisz, iz jesli wmowisz
    sobie, ze twoje dziecko jest zdrowe, to tak bedzie. to byloby super,
    ale niestety tak sie nie da sad negujesz wszystkie rady od osob,
    ktore chca ci pomoc. nie rozumiesz, ze w ten sposob skazujesz swoje
    dziecko na cierpienie? ja tego nie rozumiem. twoje dziecko bylo zle
    leczone i choroba nie zostala wyleczona. to tylko kwestia czasu,
    kiedy znow sie obudzi. pamietaj tez, ze zle leczenie jest gorsze,
    niz jego brak.
  • mangurr123 10.11.08, 21:17
    Witam , nie wiem czy pisze w dobrym miejscu , jesli w złym to
    przepraszam .Miałem szereg objawów głównie neurologicznych przez
    około rok, Mam dodatni WB i elise . PCR i konifekcje w Poznaniu
    ujemne, ciągle sie zastanawiam czy mam bb czy tez cos innegosad.Po
    miesiącu miesi acu amoksycyliny 3x1 g była znaczna poprawa przeszło
    mi po czym przerwali abx i po 3 tyg objawy wróciły , brałem potem
    unidox 2x100 po czym zwiększyłem do 2x 200 i były herxy np dusznosc
    uciski głowy , ból w sercu , silne zmęczenie , lęki poty- był czasem
    sie tym podpieram ze to oznacza ze "mam " bb i nie musze szukac
    dalej.Teraz juz 2 miesiące sie lecze u Pani Doktor w Krakowie jutro
    zacznie sie trzeci ,miesiąc a ja wciaz nie widze poprawy. Mam bóle
    serca i takie dziwne mocne bicie , uciski głowy przy wstawaniu z
    pozycji siedzącej lub leżącej taki nagły dopływ jakby krwi do mózgu
    (takie cisnienie) ze ide przed siebie i mysle ze sie wywróce,
    pulsuje mi wszystko przed oczami,cofa mi język mam cos dziwnego w
    czyji. mam wrazenie ze cos mi siedzi w tchawicy tzn cos mnie tam
    łaskocze , a jak mocno wydmucham powietrze to konca to czasem,
    słychac taki odgłos jak przy mokrym kaszlu( nie kaszle), i czasem po
    tym pojedynczo mi sie odbija.Swego czasu wkręcałem sobie ze mam
    grzyba na płucach, ale juz tak nie mysle bo to nie ma sęsu, skaczą
    mi mięsnia , niedobrze mi, i pierw kłuje a potem piecze ciało ,
    powiedzcie mi prosze czy wy tez tak macie , czy tak ma byc ?? bo ja
    juz sam nie wiem czy sie lecze na to na co jestem chory:/Nigdy nie
    miałem(nie widziałem) kleszcza ani rumienia.Ale objawy miałem juz
    wczesniej takie ze sie ciągnoł jeden przez np 2-4 tyg a po jakims
    czasie był silny atak tego objawu...
    --
    Dalej walczymy i sie nie poddamy !!!
  • bagnowska 12.11.08, 09:08
    Witaj. U mojego męża testy nie wykazały borelii, ani koinfekcji ,
    wyszły tylko wątpliwe myko i cpn.KLeszcze były b. dawno temu , na
    przełomie lat 70/80-tych.
    Leczymy się już 16 miesięcy.Na początku po biotraksonie
    spektakularna wręcz poprawa. Potem , niestety, pogorszenie, totalna
    zniżka formy, zatrucie biotoksynami.Przerwa w abx ok 2-óch miesięcy,
    na odtrucie.No i decyzja Pani Doktor: leczenie bardziej w kierunku
    chlamydii ale działające również na bb, z tym, że bardzo niskimi
    dawkami.Grzesiek jest tak bardzo znoszczony przez chorobę, że jego
    osłabiony organizm nie toleruje agresywnego leczenia.
    Nadal jest b. słaby, szwankuje mowa, zwieracze, dławi się. Pomagam
    mu przy ubieraniu (pół roku temu ubierał się sam...). Wieczorem jest
    tak słaby, że nie ma siły sam położyć się do łóżka...
    Ale walczymy nadal! Nie rezygnujemy, bo innej drogi po prostu nie
    ma. Zdajemy sobie sprawe, że to leczenie będzie DŁUGOLETNIE w
    przypadku Grzesia, a efekt nie do przewidzenia. Wdrażamy obecnie
    więcej rehabilitacji, żeby likwidować wzrastającą spastykę i
    poprawić krążenie i i siłę mięśni.
    Grzesiek jest ciągle jakby nieobecny , odrealniony, tylko krótkie
    okresy ma przytomne. Tak więc , jak widzisz , jest nas więcej,
    takich opornych, trudnych do leczenia.To bardzo cięzki czas, ale
    trzeba trwać, chociaz zwątpienia przychodzą częściej, niż nadzieja.
    Trzymaj się ciepło, wielu z nas Cię rozumie.POzdrawiam serdecznie-
    Basia
  • zanka.2 15.11.08, 08:37
    Też mam pogorszenie,mam za sobą rok leczenia i żadnej poprawy nadal
    sztywności,nadal bóle,szyja tak sztywna ,że nie do wytrzymania.Z
    trudnością to wszystko wytrzymuje rodzina zniecierpliwiona bo chcą
    zebym była zdrowa,w pracy nie rozumieja schorzenia i czuje sie
    samota jak pies w tym wszystkim, chwilami udaje przed bliskimi ,że
    radze sobie z wszystkim bo chce byc akceptowana , przeżywam koszmar
    na chwile obecną,prysła moja siła i walka o siebie.
  • dobbiaco 19.11.08, 21:05
    Mam objawy identyczne..Dosłownie takie same;z
    mrowieniami,bólami;świstami w tchawicy..W czasie herxów nawet zakrawa
    to na astmę..Potem się uspokaja..Biorę gripex i mam euphylinę w
    odwodzie..Też pobolewa mnie serce..Za każdym razem..zastanawiam
    się,czy..wytrzyma ten kolejny herx..Jestem coraz słabsza i moja
    nadzieja niknie..Nawet nie usiłuję być zrozumiana;ludzie nie mają
    pojęcia,co to za zmora-borelioza..Prócz fizycznego spadku-jak po
    równi pochyłej-są jeszcze..lęki i depresje..A mieszkam i jestem
    samotna..Synowi mówię niewiele-nie chcę siać stresu w jego
    zapracowanym,pełnym obowiązków życiu..Tak więc..znając zadziwiające
    priorytety,rządzące dziś lecznictwem;gdzie ludzkie życie straciło
    wartość..nie mam złudnych nadziei na przyszłość..Dużo w zyciu
    walczyłąm;o wychowanie syna;o życie i każdy dzień dla chorej
    Matki..Dla siebie..nie starczy mi już sił..Nie widzę w sobie sił...
    --
    vero amore
  • bagnowska 19.11.08, 23:14
    A mnie przeraża jedna myśl: że padnę gdzieś w drodze między
    opiekowaniem się Grzesiem, jedną pracą, drugą pracą, zdobywaniem,
    wydzieraniem spod ziemi pieniędzy na leczenie...i Grześ zostanie
    sam... to przeraża mnie najbardziej...Nie mam po prostu czasu na
    zaopiekowanie się sobą, brak mi na to również sił...ze zdziwieniem
    stwierdzam, że to u mnie coraz częściej towar deficytowy...
  • katarinka.z 23.11.08, 10:56
    U mnie też niestety gorzejsad
    Zarówno samopoczucie, jak i cała reszta. Jedyna rzecz, która dawała mi się do
    walki też legła w gruzach.
    Życie prywatne już całkowicie się sypie. Całkowity brak zrozumienia i straszna
    samotność. Nie mam siły tłumaczyć i nie mam siły prosić. Zarówno o zrozumienie,
    jak i wsparciesad
    Już nawet na forum nie mam siły pisać..
    Całą noc przepłakałam - już sama nie daję rady z tym wszystkimsad
    Nie wiem, co mam dalej robić. Czuję się jakbym była na skraju przepaści i jedyne
    co mam ochotę i siłę zrobić to do niej wskoczyć..


  • bagnowska 23.11.08, 11:29
    Czytam Twoje wpisy, i tak bardzo Cię rozumiem...Grześ również w
    gorszym stanie, spastyka w ciągu 2 dni tak bardzo wzrosła, mimowolne
    drżenia nóg nasiliły się również...Grzegorz ma ogromne problemy z
    siadaniem (jakaś wewnętrzna siła wręcz nim "rzuca" i usztywania), w
    ciągu 1,5 rocznego leczenia właściwie powolne podtępne pogarszanie...
    No i najgorsza ta samotność, masz rację.Ty piszesz, że jesteś sama,
    my we dwoje tak naprawdę również jesteśmy samotni, i to każde z
    osobna. Grzegorz coraz bardziej zamknięty, ja coraz bardziej smutna,
    patrząca bezsilnie, jak choroba zabiera mi powoli ukochanego
    człowieka...Jutro mam go zostawić na 8 długich godzin i iść do
    pracy...Jak mam to zrobić, jeśli widzę, że nie radzi sobie z
    najprostszymi czynnościami? Z pracy zwolnić się nie mogę, pieniądze
    są niezbędne. Zasiłki żadne nie przysługują żonom opiekującym się
    niepełnosprawnymi mężami...Uczucie osamotnienia i bezsilności jest
    straszne...Na naszego lekarza w takich momentach pogorszenia nie mam
    co liczyć, a innego nie ma...
    Mimo to nie myslę o przepaści, Katarinko kochana, musi być jakieś
    Jutro, gdzie nie będzie skraju przepaści, a droga, którą wędrujemy z
    takim mozołem , stanie się mniej kręta i wyboista.
    I pamiętaj o Baśce, kiedy pomyślisz znowu o przepaści.Moja ręka
    będzie Cię trzymać mocno smile i nie pozwoli na zrobienie tego kroku.
    Mój mail: bagnowska@gmail.com
    Może Ci się przyda. Skrzynkę mam cały czas na podglądzie.
    trzymajmy się, Kochanie -Basia
  • jasna_ja 20.11.08, 14:21
    Serdecznie witam!
    Jestem tu nowa. Ogladalam rozne watki i mam ogromne zamieszanie w glowie. Gdzie najlepiej sie leczyc? Zrozumialam, ze Krakow... Czy tak faktycznie jest? Dr Beata, tak? mozna prosic o namiary? ile trzeba czekac na wizyte? przyjmuje tez w soboty? mam dosyc niedouczonych lekarzy!!! zalamka
  • katarinka.z 03.12.08, 13:53
    Ręce załamałam..
    Muszę to napisać, bo ludzkie niedouczenie już chyba sięgnęło zenituuncertain
    Wiecie, co mojej koleżance zalecił lekarz kiedy niedawno przyszła z fragmentem
    kleszcza w nodze i rumieniem na pół uda?
    Wyciągnęli kleszcza i zlali rumień wodą utlenioną. Powiedzieli, że do tygodnia
    powinno przejść.
    Na jakim świecie my żyjemy?uncertain
  • tintirinka 03.12.08, 23:37
    Witam! Ja tez jestem chora i moja corka rowniez. Lecze sie od marca i mam
    nadzieje ze bedzie ok. Corka nie miala zadych objawów, wlasnie zakonczyla
    antybiotykoterapie - za 1,5 miesiaca badania i zobaczymy co dalej. Ja jeszcze
    miesiac leczenia i potem znowu badania. Nie mam takich strasznych objawow jak
    piszecie na forum, tylko rozne bóle do wytrzymania, zmeczenie prawie ciagle. Da
    się to wytrzymać. I nigdy nie wiem czy to jest spowodowane borelką, czy
    antybiotykami czy tak po prostu. Oczywiscie mąż patrzy na mnie z powątpieniem -
    że udaję, albo wykorzystuję chorobę albo jeszcze coś. Czy można się źle czuć po
    antybiotykach? W dniach w których jem Tinidazol jest koszmarnie. Da się
    funkcjonować, ale jest trudno. Czasami myslę, że boreliozy we mnie wogole nie
    ma, tylko tak się źle czuję tylko przez antybiotyki. Dociągnę do końca i koniec.
    Pozdrawiam wszytkich.
  • jasna_ja 06.12.08, 11:49
    Basiu, jesli w tym wszystkim masz jeszcze sily pogadac, prosze o kontakt... moje gg 12780971.
    Wybacz, ze tak anonimowo i nic nie ma na forum o mnie, ale bedzie jeszcze czas, aby napisac.
    Pozdrawiam
  • bagnowska 06.12.08, 23:50
    WItaj... Dopiero teraz uruchomiłam mój uparty laptop. cały dzień
    próbowałam , ale nie maiałam mozności usiąść i wziąć się za
    odzyskanie połączenia internetowego.Grześ pochłania mnie
    całkowicie... Jest bardzo słaby... muszę go prawie nosić... jest mi
    bardzo ciężko...Nie chcę tego opisywać w swoim wątku, to nie jest
    optymistyczne. jasna-ja, muszę uruchomić gadu-gadu, Nie korzystałam
    z tego komunikatora, Tak się jakoś złożyło,,, Ale zrobię to zaraz i
    odezwę się. Juz się ściąga. Potraciłam wszystkie dane, bo siadł mi
    cały system. Pewnie dopiero jutro pogadamy...Mój czas, to noc. dzień
    jest Grzegorza.Teraz moje szczęście spokojnie śpi, ja włączam
    słuchawki i cudowną muzykę mojej młodości i mogę pobyć ze sobą albo
    z kimś, kto o tej porze nie śpi...
    Do zobaczenia na gadu gadu , masz ładny nick, taki promienny- Basia
  • bagnowska 07.12.08, 23:54
    Witaj. Nie założyłam jeszcze gadu gadu...Przepraszam, wczoraj
    zaczęłam instalować , ale znowu wystapił u mnie problem z łączem
    internetowym i wywaliło mi instalację programu.Ale znajdę moment i
    założę.A teraz może podam maila? bagnowska@gmail.com
    Pocztę mam otwartą cały czas i staram się natychmiast odpowiadać.Mam
    taką możliwość również w pracy.
    Pisz, jasna ja, jeśli masz problem (a tutaj mamy je wszyscy...),
    zawsze odpowiem.
    POzdrawiam ciepło i czekam - Basia
  • jwoda22 15.12.13, 16:16
    Witam! Wykonane tydzień temu badanie ELISA, potwierdziło u mnie pojawienie się boreliozy. Kilka tygodni temu zauważyłam u siebie rumień, który bardzo szybko się zmieniał. Do tego skoki ciśnienia, drętwienie kończyn, szum i pisk w głowie. Również objawy grypopodobne.
    Do niedawna bardzo lubiłam chodzić na grzyby, a ten rok był wyjątkowy pod tym kątem i cóż, jak widać nie tylko pod tym... Żadnego kleszcza jednak nie zauważyłam, możliwe, że ugryzła mnie nimfa, bo zawsze bardzo dokładnie sprawdzam ubranie po powrocie ze spaceru.

    Mój lekarz niestety nie ma doświadczenia z tą chorobą, sam poradził, bym zajrzała do internetu (liczyłam, że może poda mi namiary na jakiegoś znajomego lekarza ale się myliłam). Od razu przepisał mi antybiotyk Duomox, który przyjmuję od ok. 13. dni, co 12 godzin. Czytałam różne historie choroby i wiem, że to dopiero początek walki z tym paskudztwem.

    Czy jest coś jeszcze co można zrobić w domu by móc wspomóc organizm w walce z chorobą? Słyszałam o specjalnej diecie antybiotykowej ale czy rzeczywiście jest konieczna jeśli oprócz antybiotyku biorę również Biotyk? Zastanawiam się, czy ten biotyk powinnam brać od razu z antybiotykiem, czy odczekać jakiś czas? Żadnych wskazówek na ten temat nie dostałam.
  • maciusq 05.08.15, 13:01
    Mam nadzieję ,że forum dalej funkcjonuje i od czasu do czasu ktoś zagląda wink

    Choruję od 2 lat nie na boreliozę, ale zestaw bartonella, mycomplasma pn i chlamydia pn. Przez ten czas bardzo długo szukałem osoby z którą mógłbym porozmawiać i się zwierzyć ,ale po wszystkich tych doświadczeniach wiem ,że po prostu nie może to być ktoś inny niz osoba która sama tego nie przeszła. Dlatego też bardzo miło byłoby mi gdyby ktoś zechciał ze mną porozmawiać i podzielić się ze mną swoim doświadczeniem dotyczącym chorób odkleszczowych. Jako ,że odbyłem już kilka takich rozmów wiem ,że to właśnie te chwile potrafią przynieść ze sobą wiele otuchy. Byłbym bardzo wdzięczny za choćby kilka minut poświęconych na osobistą rozmowę za pośrednictwem internetu wink

    Pozdrawiam forumowiczów smile
  • ines108 19.07.11, 12:15
    antybiotyki takich skótków ubocznych nie mają...
    --
    funnytancerka@interia.pl
  • only_simon35 27.05.12, 16:17
    Jak mówi przysłowie syty głodnego nie zrozumie. A z drugiej strony jak by chcieć kazdemu tłumaczyć stan w jakim sie znajduję to na nic bym nie mial czasu. Sytuacja bez dobrego wyjąsia
  • bagnowska 09.12.08, 00:18
    No i nie tak to miało być... Nie mam siły instalować cokolwiek...
    Totalna klapa...Dzisiaj po rozmowie z moim Kochaniem coś we mnie
    pękło... Grześ przyznał, że zaczyna go to wszystko męczyć, zaczyna w
    to wszystko wątpić, jest już bardzo zmęczony, coraz bardziej
    niesprawny, nie panuje nad swoim ciałem... Patrzę jak zasnął,
    głaszczę go po tej fajnej, gęstej czuprynie i wiem, że w tym Jego
    śnie już nie ma dla mnie miejsca...Jest złowróżbna , wykradająca mi
    Go ukradkiem choroba...nawet nie wiem, jaka...To jest chwilami ponad
    moje siły...nawet bagnowska ...
  • zanka.2 14.12.08, 12:37
    przyznam sie ,że wchodze na forum kiedy czuje sie żle, kiedy tylko
    ciut sie poprawia staram sie w miare normalnie żyć /w miare bo od 2o
    lat właściwie nie ma normalnego dnia/Chciałam przed swietami sobie
    polepszyc i poszłam na masaz i gimnastyke i teraz wyje z bólu,
    sztywny i bolący każdy staw kregosłupa,i widze całe swoje życie na
    czarno,a to znów mi nie pomaga. nawet moja lekarka jest zasmucona,że
    po roku leczenia nie ma poprawy.jestem na rifambicynie drugi miesiąc
    i xitrocinie, boje sie ,że znów bede musiała przerwać prace,)))- to
    tylko jedna z czarnych moich myśli i wtedy za co sie leczyć.do tej
    pory staralam sie być we wszystkim dzielna,ale chyba zmeczenie
    materiału.brakuje mi trochę wpisów joannybiernat zwłaszcza tych
    dających nadzieję,że ta choroba może sie wycofac.
  • bagnowska 14.12.08, 15:08
    zanka, Grześkowi też się pogorszyło , i to znacznie , po masażach.Po
    przeanalizowaniu problemu z masażystą, doszliśmy do wniosku, że
    masaże niejako udrożniły system nerwowy i dały pole do popisu nie
    tyle bakteriom (choć pewnie też), ale przede wszystkim toksynom. U
    Grzeska wystąpiły tak silne napady spastyki , że nagłe rzuty
    sztywnienia wyrzucały go z wózka na podłogę. To był horror!
    Zadecydowałam przerwę w abx i porządny detox. Grzesiek już na drugi
    dzień był w lepszej formie, a na trzeci, do tej pory sztywnienie
    minęło (oprócz delikatnej spastyki ale to już konsekwencja
    długoletniego chorowania i siedzenia na wózku), forma Grzesia jest
    zdecydowanie lepsza.
    Niestety, wiem, że przerwy w abx wydłużają kurację, ale nie wszyscy
    mogą znosić tak agresywną terapię.Ci najciężej chorzy na pewno nie!
    To nawet mówił w swoim wystąpieniu bodajże dr Harris. Może Tobie też
    potrzebny jest taki przyjazny czas, który podarujesz sobie na
    regenerację sił i wówczas ruszysz do walki? To tylko moje nieśmiałe
    spostrzeżenia, oczywiście lekarz prowadzący zadecyduje.
    POzdrawiam Cię serdecznie i bardzo rozumiem... Basia
  • bagnowska 27.05.09, 20:07
    Tak bardzo boję się, że to się kiedyś skończy, ale nie tak , jak
    oczekuję...
    Grześ jest tak bardzo słaby...Nie mogę go udźwignąć, żeby mu pomóc
    przemieścić się do toalety, do łazienki...Wściekła jestem za to sama
    na siebie.
    I jeszcze troski dni powszedniego...Muszę sprzedać mieszkanie, bo
    nie mogę spłacać kredytu hipotecznego.Bank właśnie po raz drugi
    odmówił mi zawieszenia lub zmniejszenia rat, uzasadniając brakiem
    powodów do takich poczynań... Jednocześnie muszę jakimś cudem
    kupić "coś", w czym da się mieszkać z moim cięzko chorym i
    niepełnosprawnym Kochaniem...
    Nie moge znaleźć niedrogiego rehabilitanta, który zająłby się
    Grzesiem, próbuję sama, ale "kudy" mi do fachowca...
    W nocy dzwoniła Kasia-katowiczanka...Boję się...
    Przepraszam, ale gdzieś to musiałam wywalić z siebie, nie mam jednej
    drogiej i bliskiej osoby, która umiałaby ze mną pomilczeć na ten
    temat...
    Dobrze, że Wy istniejecie, pomilczcie ze mną, dobrze...?
    Wasza Basia (smutna coś ostatnio...)
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 27.05.09, 22:11
    www.youtube.com/watch?v=vR7zTBM6j7E&NR=1...

    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 01.06.09, 00:15
    I jeszcze coś pięknego...
    www.youtube.com/watch?v=cjsbQtrDvvQ&feature=related
    Z pozdrowieniami dla wszystkich milczących...
    I na koniec dla mojego Słońca...które już zasnęło...
    www.youtube.com/watch?v=w_ZVEMvfZ7c
    www.youtube.com/watch?v=XIRlKZj7DHI
    Basia
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • mscislaw.zawiedziony 01.06.09, 08:35
    bagnowska napisała:

    > I jeszcze coś pięknego...

    www.youtube.com/watch?v=vnRqYMTpXHc

    Jaki piękny jest ten świat


    Widzę drzewa zieleni i róże czerwieni
    Widzę jak kwitną dla mnie i dla Ciebie
    I myślę "jaki piękny jest ten świat"
    Widzę niebo błękitu, chmury bieli
    Jasny błogosławiony dzień, ciemną świętą noc
    I myślę "jaki piękny jest ten świat"
    Kolory tęczy tak piękne na niebie
    Są również na twarzach ludzi
    Widzę przyjaciół podających sobie dłonie, pytających "co słychać?"
    Oni naprawdę mówią "kocham cię"
    Słyszę, jak dzieci płaczą, widzę, jak dorastają
    Nauczą się więcej, niż ja kiedykolwiek będę wiedział
    I myślę "jaki piękny jest ten świat"
    Tak, myślę "jaki piękny jest ten świat"
  • bagnowska 01.06.09, 09:58
    O, tak! To jeden z tych pozytywnych utworów, od którego słuchania
    gęba sam się usmiecha smile Mój syn gra na trąbcesmile
    Dziękuję...
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • mscislaw.zawiedziony 03.06.09, 23:31
    Grześ ma dom jak schron!!!
    tinyurl.com/r7mwd7
  • bagnowska 07.06.09, 21:43
    ...ta choroba jest straszna...
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 09.06.09, 22:25
    Zazulko...dziękuję ... za parę dni jadę na pogrzeb Franka Kasi-
    katowiczanki...Kasia przywozi Franka do Katowic...będę z Nimi...
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 09.06.09, 22:33
    Jakiś strach wlazł mi do serducha i mnie straszy...Zostałam sama,
    Beata od kilku tygodni nie odzywa się...25.06 jedziemy do Zabrza...
    Kurczę, ciężko... Grześ słaby i taki jakiś "daleki"...
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 10.06.09, 21:31
    Oj, chyba zdobyłam monopol na ten wątek...
    Nie ma koło mnie nikogo, kto zrozumiałby mój stan, ten bezsilny lęk,
    kiedy patrzę na śpiącego , coraz częściej sennego i
    jakby "zobojętniałego" Grzegorza... Ostatnio późnym wieczorem, kiedy
    spadł z wózka, nie mogłam Go podnieść i rozryczałam się przy Nim z
    wściekłości na swoją słabość, niemoc, popatrzył na mnie i
    powiedział, że nie chce widzieć, że się boję...Obiecałam Mu to...
    Nie okażę już przy Nim strachu, wypłaczę go w nocy, kiedy nie będzie
    widział...
    Przepraszam za te łzawe słowa, ale ostatnio coś nie mogę się
    pozbierać...Staram się tego nie okazywać na zewnątrz i na codzień,
    sąsiedzi i znajomi mówią, że mnie podziwiaja, że jestem taka pogodna
    i uśmiechnięta...Taaak, tylko, że oni nie słyszą tego płaczu...
    Do niedawna był Ktoś, z kim korespondowałam. Była mi bardzo bliska,
    tak się wydawało...aż do czasu, w którym wykrzyczała w kolejnym
    mailu, że Grzegorz nie potrzebuje TAKIEJ opieki i pomocy, że jest
    ona do dupy, bo ja włażę w jego wnętrze z kaloszami i nie pozwalam
    mu na... no własnie, na co? Że uświadamiam Mu jego kalectwo, że
    powinnam podjąć jakąś grę, teatr...że Ona ze swoim mężczyzną tak
    właśnie czynią i ta gra i jej pomaga (to Ona jest chora...).
    Może ma rację... Ale ja nie potrafię grać... Rodzice mnie chyba
    głupio wychowali i przekazali jakieś dziwne niedzisiejsze wartości,
    które bardziej uwierają niż pomagają...
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • franiolek1 11.06.09, 16:11
    Basiu, ja czesto milcze przy Tobie i nigdy, nigdy nie trace nadzieji
    na to , ze Grzegorz zwyciezy chorobe.

    Niestety , leczenie boreliozy tak wlasnie strasznie wyglada, przez
    zatrucia toksynami. Juz wiesz , ze przechodzicie przez fazy
    zatrucia, ciezkie i bolesne. A potem przychodza momenty radosci, gdy
    poziom toksyn sie zmienia i przychodzi entuzjazm.

    Basiu, to co robisz, instyktownie, to jest wlasnie dobra droga.
    Grzegorz nie potrzebuje aktorki, rozesmianej modelki/zony. On Ciebie
    zna wlasnie taka, rozdygotana, przerazona, dbajaca o jego zdrowie i
    jego dobro i tak Cie kocha. Zycie, to nie jest teatr.

    Ja tez musialam sie nad tym zastanawiac, bo chcialam chronic moje
    dzieci przed skutkami mojej choroby.
    Doradzano mi mowienie "pozytywne" o chorobie, usmiech i ukrywanie
    prawdy o moim stanie. Ja nigdy nie chcialam sie na takie
    cos "skusic".
    To byloby oszukanstwo, rozowa piana. Ja moim dzieciom mowie, ze
    jestem chora ( bylam ciezko chora, teraz jest przeciez lepiej).
    Nie ukrywam leczenia, nie ukrywam rozterek. Jest jak jest...mowie
    dzieciom, ze kazdy w zyciu musi sie z czyms uporac.
    Ja walcze z choroba, oni z choroba mamy.

    To nie jest latwa sytuacja, wcale jej nikomu nie zycze, naprawde,
    ale nie mamy wyboru. Choroba sa czescia ludzkiego zycia, jak
    rozwody, kalectwo, rozstania, przeprowadzki itp
    Lek moich dzieci jest tez wyzwaniem dla mnie - musze im pomoc.

    Oczywiscie nie roztrzasam cierpien, uzywam forteli by ukryc czesc
    cierpienia. Ale jednoczesnie wiem, ze dzieci maja radary i te
    moje "oszukanstwa" i tak wyluskaja smile)

    Mowie wiec im, ze jest to ciezkie doswiadczenie w naszym zyciu, ze
    musimy przez nie przejsc i najwazniejszym jest nie-poddawanie sie,
    nie zalmywanie rak.

    Ja wierze swiecie w swoje wyzdrowienie. Bede sie leczyc do skutku, i
    moja rodzina przezyje to ze mna.
    Wiem , ze jest to cierpienie i dla mnie i dla nich...ale takie jest
    nasze zycie.

    Basiu, znajdz w sobie jeszcze energie i sile na dalsza walke.
    Leczenie jest dlugodystansowym wysilkiem, wiec zrob tak jak
    maratonczyk: trzeba sie oszczedzac, isc spokojnie i regularnie do
    celu.
    Mocno Cie caluje i prosze , zebys przytulila Kasie-katowiczanke ode
    mnie. Bede z Wami myslami.
    --
    Zapraszam www.borelioza.org/index.html
  • bagnowska 13.06.09, 02:22
    franiolek1 napisała:

    > Basiu, ja czesto milcze przy Tobie i nigdy, nigdy nie trace
    nadzieji
    > na to , ze Grzegorz zwyciezy chorobe.

    Dzięki, Kochana !

    > A potem przychodza momenty radosci, gdy
    > poziom toksyn sie zmienia i przychodzi entuzjazm.

    Entuzjazmu nie czuję już od dawna... Czuję niepewność, strach i
    brak lekarza...

    > Basiu, znajdz w sobie jeszcze energie i sile na dalsza walke.
    > Leczenie jest dlugodystansowym wysilkiem, wiec zrob tak jak
    > maratonczyk: trzeba sie oszczedzac, isc spokojnie i regularnie do
    > celu.

    -Staram się, ale Grzesia stan jest , jak na razie coraz gorszy...a
    Franka już nie ma...

    > Mocno Cie caluje i prosze , zebys przytulila Kasie-katowiczanke
    ode
    > mnie. Bede z Wami myslami.

    Dzięki w Jej imieniu, Kasia jest bardzo dzielna...
    Caluję Cię serdecznie i dzięki,że przy nas jesteś - Basia


    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 15.06.09, 07:10
    W czwartek 18.06.09 w Katowicach pożegnamy Franka ...
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • mscislaw.zawiedziony 15.06.09, 10:40
    www.youtube.com/watch?vshockJcrFfE5QMI
    Nie będzie dziś żadnych przemówień, zegarki będą tykać
    Nikt nie zostawi kwiatów w parku, ludzie będą pracować
    Nie będziemy odświętnie ubrani, dzieci będą się rodzić
    Żadne flagi nie będą powiewać, słońce będzie się wznosić
    Ale my wiemy, że odszedłeś

    Ty, który uwielbiałeś kochać i wierzyłeś, że nigdy nie damy wystarczająco dużo

    To sprawia, że budzę się każdej nocy, analizując dzień
    Czy zatrzymałeś się kiedyś, czy miałeś kiedykolwiek jakieś wątpliwości ?
    Byłeś spokojny, odrętwiały, czy szczęśliwy, że to zrobiłeś ?
    Żyłam bez żadnego żalu, aż do dzisiaj

    Ty, który uwielbiałeś kochać i wierzyłeś, że nigdy nie damy wystarczająco dużo

    Nie pożegnałam się z Tobą w tym dniu
    Starałam się dotrzeć do pracy na czas, dlatego się odwróciłam
    I przegapiłam najważniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek chciałeś powiedzieć
    Żyłam bez żadnego żalu, aż do dzisiaj

    Ty, który uwielbiałeś kochać i wierzyłeś, że nigdy nie damy wystarczająco dużo
    Ty, który miałeś nadzieję, że w głębi wszyscy czuliśmy to samo
    To było do czasu, gdy nadszedł ten dzień

    -- Spoiler_jg

    www.youtube.com/watch?vshockJcrFfE5QMI
  • bagnowska 15.06.09, 17:32
    Piękne...pożegnanie...
    Będę tam z Kasią. Przeżyłyśmy bardzo blisko, mimo odległości, 2
    lata... Niejedną nocną godzinę przegadałyśmy, przepłakałyśmy,
    podnosząc się na duchu, jak nasi Mężczyźni , utuleni przez nas,
    spali już...
    Umawialiśmy się z Frankiem na piwo na wrocławskim rynku...Już nie
    wypijemy go razem...
    Dzięki, mścisław, dzięki serdeczne w imieniu Kasi i swoim...
    Basia
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 18.06.09, 17:13
    Nie byłam z Kasią przy pożegnaniu Franka...
    Grzegorz jest tak słaby, że właściwie cały czas spędza leżąc i
    podsypiając, nie ma siły na siedzenie w wózku. Nie odważyłam się go
    zostawić w takim stanie... Oby do 25-go...
    --
    Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy,
    że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie jaki uczynił powołując nas na
    ten świat.
  • bagnowska 28.09.09, 23:18
    Grześ nie bierze żadnych pigułek...Ani abx ani witamin czy
    minerałów...Jest bardzo słaby i mocno odrealniony. Koliduje to ze
    zdaniem nowego rehabilitanta, przed którym Grzegorz zachowuje się
    zupełnie inaczej (gra...?), a który uważa, że potencjał sił u
    Grzegorza jest tak duży, że musiał zweryfikować swoje pierwsze
    nastawienie i plany. Tomasz stwierdził, że nie spotkał jeszcze
    nikogo o tak długim stażu choroby i wózka,u którego byłoby tyle
    niewykorzystanego potencjału...Nie rozumiem...
    Przeprowadzka i mieszkanie w wynajętym mieszkanku chyba nas mocno
    rąbnęło... Grześ milczy, a jeśli się odzywa, to tak jakoś
    nieprzyjemnie i obco... Tracę powoli grunt, jestem nieludzko
    zmęczona... i jestem sama... ale chyba nie mam nikogo blisko, kto
    rozumiałby moje milczenie i kogo nie chciałabym obarczać ciężarem
    moich kłopotów. Ta emocjonalna huśtawka jest coraz bardziej nie do
    zniesienia...Nie bardzo wiem, co dalej...
    Przepraszam nowych za taki minorowy wpis, "starzy" zrozumieją i nie
    będą pytać...
    Basia - zmęczona,zdezorientowana i chyba zagubiona w tym
    galimatiasie...
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • reni5553 29.09.09, 07:58
    Basiu-przypominasz mi czołg
    idziesz do przodu jak czołg
    naturą ludzką jest czasem opadać z sił
    powiem Ci kochana, choć ja też w sobie czasem znajduję pokłady sił,
    o które wcześniej nie podejrzewałabym się
    to Ty jesteś dla mnie przykładem kobiety "siłaczki"
    idziesz do przodu, walczysz o swojego męża, wierzysz
    godne naśladowania
    i podziwu
    trzymaj się, to tylko taki słabszy dzień
    w końcu cel masz specyzowany
  • bagnowska 20.10.09, 23:47
    Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie....Grzegorza, moje, moje, Grzegorza,
    nasze... ciągle wspólne, ciągle razem...
    www.youtube.com/watch?v=2OjObupyqiM

    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 30.12.09, 14:52
    Grzesiek od świąt w złej formie,totalny zwis, jest mu absolutnie
    wszysto jedno, potrafi nie odzywać się cały dzień. Ja , gdyby nie
    to, że ktoś nieraz zadzwoni, zapomniałabym języka w gębie... POza
    tym jego brak sił , coraz większy i coraz większa spastyka
    przerażają mnie...Nikt, kto tego nie przeżywa na własnej skórze nie
    wyobraża sobie, jak to jest, gdy ktoś, kto miał by RAZEM z tobą
    przez całe życie, jest ciągle tylko OBOK... I teraz wiem, że to nie
    wpływ leków, grzyba, pogody i innych "usprawiedliwiaczy", to ta
    cholerna choroba ciągle jest górą, ciągle wygrywa...
    Nie jestem w stanie zmobilizować Grześka do jakiejkolwiek
    aktywności, zapada się w swój kokon, jakby tylko tam czuł się
    bezpiecznie... Nie informuje mnie o swoich potrzebach (prosi tylko
    o "kaczkę"), mam wrażenie, że moja rola ograniczyła się tylko do
    roli już nawet nie opiekunki, ale wręcz salowej...
    Jutro żegnamy stary rok. Jak zwykle o północy dźwignę mojego męża i
    będę go przez ten graniczny moment trzymała z całych sił, żeby
    wszedł w Nowy Rok na własnych nogach, zaklinając, jak co roku los,
    żeby Mu pozwolił następnego Sylwestra stanąć o własnych siłach.
    A zaraz po powitaniu nowej nadziei w Nowym Roku muszę złożyć wniosek
    o nowy wózek inwalidzkim który "należy się" takim chorym co 5 lat...
    Ten sprzed 5 laty miał być pierwszy i ostatni... Teraz już wiem, że
    wózek będzie nam już towarzyszył zawsze...
    Ot, takie niewiesołe przemyślenia na koniec roku ...
    Ci, którzy dzwonią nieraz do nas i słyszą mnie przez telefon, będą
    mocno zdziwieni, ale ja tego wszystkiego nie mogę mówić przy
    Grzegorzu, dlatego trochę koloryzuję i gram taką rolę jaką
    chciałabym grać i jaką chce mnie widzieć Grzegorz, który powiedział
    mi kiedyś, że nie chce mnie widzieć , jak płaczę. Nestety, los
    przydzielił mi rolę o wiele trudniejszą...
    Basia (coraz bardziej sama)
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 31.12.09, 14:49
    Jaka ładna puenta...bardzo lubię SDM, ich piosenki towarzyszą mi od
    zawsze, a "Samotność" mam w Ulubionych. Dzięki smile
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 17.01.10, 13:32
    Mrok na schodach. Pustka w domu
    Nie pomoże nikt nikomu.
    Ślady twoje śnieg zaprószył,
    Żal się w śniegu zawieruszył.

    Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
    I tym śniegiem się ośnieżyć -
    I ocienić się tym cieniem
    I pomilczeć tym milczeniem.

  • bagnowska 17.01.10, 13:44
    Jakie ładne...
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 17.01.10, 13:48
    bagnowska napisała:

    > Jakie ładne...

    smile Leśmian w wykonaniu SDM SDM - Mrok na schodach, pustka w domu


  • bagnowska 27.01.10, 17:22
    Staram się, tak bardzo staram wierzyć w to, co piszę i mówię...że własnie jest poprawa, że kokon pękł,że mój Grzegorz do mnie wraca... Tak bardzo chcę zaczarować te słowa, żeby się ziściły, żeby taki stan był rzeczywisty, prawdziwy i stały...
    Ale tak nie jest...
    Jaka szkoda, że dom nie jest pełen ludzi, dzieci, którymi musiałabym się także zająć... Może byłoby normalniej... Jestem sama... za oknem straszna zima, która nas uwięziła i nie pozwala na choćby wyjscie na spacer. Mój Grześ znowu zapadł w sen zimowy... zamknął się przed światem i przede mną. Istnieje tylko telewizor i ta potworna sieczka sypiąca się z ekranu...
    No... to sobie napisałam, a co tam! niech mi będzie wolno poszaleć... tyle mojego...

    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • adomi6319 28.01.10, 11:29
    Basiu, ten stan minie na pewno, i kolejne zamknięcie się w sobie Grzesia i Twoje
    poczucie, że nie wiesz czy cel, do którego dążycie jest osiągalny.
    Wierzę, że za jakiś czas znów przeczytam Twój wpis o kolejnym zdobytym przyczółku.

    Ja w takich chwilach zawsze przywołuję Szymborską:
    "Czemu ty sie, zła godzino,
    Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
    Jesteś - a więc musisz minąć.
    Miniesz - a więc to jest piękne".

    w789.wrzuta.pl/audio/2O52dYF08DD/gosciniec_-_nic_dwa_razy_sie_nie_zdarza
    --
    Wiecej informacji: Strona Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę
  • bagnowska 29.01.10, 13:03
    Niepokonani

    Gdy emocje już opadną
    Jak po wielkiej bitwie kurz
    Gdy nie można mocą żadną
    Wykrzyczanych cofnąć słów
    Czy w milczeniu białych haniebnych flag
    Zejść z barykady
    Czy podobnym być do skały
    Posypując solą ból
    Jak posąg pychy samotnie stać

    Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
    Gaśnie nagle w biały dzień
    Gdy na drodze za zakrętem
    Przeznaczenie spotka mnie
    Czy w bezsilnej złości łykając żal
    Dać się powalić
    Czy się każdą chwilą bawić
    Aż do końca wierząc że
    Los inny mi pisany jest

    Płyniemy przez wielki Babilon
    Dopóki miłość nie złowi nas
    W korowodzie zmysłów możemy trwać
    niepokonani
    Nim się ogień w nas wypali
    Nim ocean naszych snów
    Łyżeczką się odmierzyć da

    Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
    Niepokonanym
    Wśród tandety lśniąc jak diament
    Być zagadką, której nikt
    Nie zdąży zgadnąć nim minie czas Gdy emocje już opadną
    Jak po wielkiej bitwie kurz
    Gdy nie można mocą żadną
    Wykrzyczanych cofnąć słów
    Czy w milczeniu białych haniebnych flag
    Zejść z barykady
    Czy podobnym być do skały
    Posypując solą ból
    Jak posąg pychy samotnie stać

    Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
    Gaśnie nagle w biały dzień
    Gdy na drodze za zakrętem
    Przeznaczenie spotka mnie
    Czy w bezsilnej złości łykając żal
    Dać się powalić
    Czy się każdą chwilą bawić
    Aż do końca wierząc że
    Los inny mi pisany jest

    Płyniemy przez wielki Babilon
    Dopóki miłość nie złowi nas
    W korowodzie zmysłów możemy trwać
    niepokonani
    Nim się ogień w nas wypali
    Nim ocean naszych snów
    Łyżeczką się odmierzyć da

    Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
    Niepokonanym
    Wśród tandety lśniąc jak diament
    Być zagadką, której nikt
    Nie zdąży zgadnąć nim minie czas

    www.youtube.com/watch?v=pBG4RsGtguM&NR=1

    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 29.01.10, 17:53
    Sorry, tekst wkleił się 2 razy, ale może tak miało być... Nabrał
    większej mocy wink
    Do kiedyś, może...
    Ten wątek bardzo był mi potrzebny również smile
    Dzięki, Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 04.02.10, 13:30
    bagnowska napisała:

    > Sorry, tekst wkleił się 2 razy, ale może tak miało być... Nabrał
    > większej mocy wink
    > Do kiedyś, może...
    > Ten wątek bardzo był mi potrzebny również smile
    > Dzięki, Basia

    Masz rację wątek bardzo potrzebny. smile

    Spalany beztroską dzisiejszego życia
    Oślepiony ciemnością, która mnie pochłania
    Prowadzony za rękę nic nie rozumiem
    Idę tam gdzie ciebie nie będzie

    Marzę by spróbować, marzę by skosztować
    by odnaleźć to co nieosiągalne
    Szukam sposobu, by otworzyć twój umysł
    poszukując lekarstwa dla nas

    Pomóżcie nam, toniemy tak zamknięci w sobie

    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
    Dlaczego musi zabić ideały naszego bytu?
    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
    A ciemność ukazuje nam kim jesteśmy

    Poszukujesz odpowiedzi nie danych za darmo
    Rozdarty w środku i tylko żywy
    Prowadzony za rękę nic nie rozumiesz
    Tak naprawdę idziesz zupełnie sam

    Barwne marzenia, marzę bez ograniczeń
    Marzę i śnię, i śpiewam by się nimi dzielić
    Szukam sposobu, by otworzyć twój umysł
    poszukując lekarstwa dla nas

    Pomóżcie nam, toniemy tak zamknięci w sobie

    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
    Dlaczego musi zabić ideały naszego bytu?
    Dlaczego deszcz, deszcz, deszcz zalewa Utopię?
    A ciemność ukazuje nam kim jesteśmy
    Dlaczego deszcz...
    www.youtube.com/watch?v=596FK9LwjEg


    --
    Rower,bieg,pot,ból,ciągłe zmaganie się ze swym ciałem....
    To jest mój świat!
  • bagnowska 05.02.10, 15:51
    Dzięki wielkie, aqarel, dzięki za towarzyszenie mi w tej cholernie
    samotnej drodze... Utwory od Ciebie trafiają w samo sedno mojego
    odczuwania...
    Pozdrawiam z mojej bezludnej (?) wyspy...
    Basia (pokora włazi mi na kark coraz bardziej...)
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 25.02.10, 22:50
    Nie widzę już szansy a nadzieja nas opuściła... Ta choroba zabrała
    mi wszystko, co było mi najdroższe... MOje kochanie jest zupełnie
    obojętne na wszystko, co się dzieje... Jestem zupełnie sama, nie mam
    odwagi ani prawa obarczać moją rozpaczą (tak, tak, rozpaczą!!!)
    nikogo... Dlatego piszę tutaj, do wszystkich i do nikogo...
    Grzegorz wycofuje się, coraz bardziej obojętnieje.... Patrzy na
    mnie, jak bezradne, skrzywdzone dziecko, a w oczach ma smiertelne
    zmęczenie i rezygnację...
    SKĄD MAM BRAĆ SIŁĘ ?!
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • adomi6319 26.02.10, 19:34
    Basiu, wiesz, że to stan przejściowy. Tak było już wiele razy, więc teraz też
    minie, na pewno. Trzeba przeczekać. Za każdym razem po takim trudnym okresie
    mogłaś napisac coś optymistycznego, wierzę, że teraz też tak będzie.
    Margolcia ma rację, potrzebujesz wsparcia. Skoro nie ma sprawnych sąsiadów pod
    ręką, to może jacyś wolontariusze? Może pomyśl też o pomocy psychologa, także
    dla Siebie. Jesteś bardzo silną kobietą, ale tak wiele dźwigasz na swoich
    barkach, nic dziwnego, że czasem Cię to przerasta.

    Świta mi pewien pomysł, jeśli coś z tego wyjdzie, to odezwę się jeszcze na maila
    gazetowego.

    Trzymaj się mocno, Najwspanialsza Żono!

    --
    Wiecej informacji: Strona Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę
  • bagnowska 06.03.10, 07:20
    W moje życie wkradł się lęk.... Taki obezwładniający, paraliżujący
    lęk o życie ukochanego człowieka...Tak bardzo chciałabym móc rano
    usłyszeć od kogoś: Będzie dobrze! Samotne mieszkanie z tak chorym
    bliskim jest bardzo trudne...I nie chodzi mi tu o opiekę stricte
    pielęgniarską, z tym sobie jakoś radzę. Mam tylko straszną potrzebę
    porozmawiania o swoich lękach z optymistycznym kimś... Czasem nie
    rozmawiam z nikim, dopóki ktoś nie zadzwoni, Grzegorz jest taki
    milczący....Próby wciągania go w jakiekolwiek rozmowy kończą się
    fiaskiem...
    Czy to ma wszystko sens...dokąd my idziemy...?
    Przepraszam za te jęki, ale chociaż w ten sposób zwerbalizuję i
    oswoję swój strach...
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 24.03.10, 10:03
    bagnowska napisała:

    > Nie widzę już szansy a nadzieja nas opuściła... Ta choroba zabrała
    > mi wszystko, co było mi najdroższe... MOje kochanie jest zupełnie
    > obojętne na wszystko, co się dzieje... Jestem zupełnie sama, nie mam
    > odwagi ani prawa obarczać moją rozpaczą (tak, tak, rozpaczą!!!)
    > nikogo... Dlatego piszę tutaj, do wszystkich i do nikogo...
    > Grzegorz wycofuje się, coraz bardziej obojętnieje.... Patrzy na
    > mnie, jak bezradne, skrzywdzone dziecko, a w oczach ma smiertelne
    > zmęczenie i rezygnację...
    > SKĄD MAM BRAĆ SIŁĘ ?!

    Znam To spojrzenie, milczące wołanie o pomoc...nasza bezsilność, w takiej
    sytuacji, paraliżuje umysł i zabiera resztki sił. Pozostaje nadzieja, nadzieja
    na cud , cud zatrzymania choroby...i nadzieja by nie było gorzej.



    www.youtube.com/watch?v=qoYbVosc93U

    Chcę byś tu był mój siłaczu
    chcę byś tu był, chcę byś tu był
    czy nie wiesz,że w piecu dogasa
    tęsknię za tobą jak cholera
    i pragnę cię

    czuję coś do ciebie
    czy ty czujesz to samo
    na początku smakowałam cię spojrzeniem
    czerpałam radość z życia
    widziałam niebo w tych oczach, w twoich oczach

    tęsknię za twoim śmiechem, za twym uśmiechem
    tęsknię za wszystkim co ciebie dotyczy
    bez ciebie sekunda staje się minutą
    każda minuta dniem,gdy jesteś tak nieobecny


    w piecu dogasa
    chcę byś tu był
    na ciebie czeka, miłosne pole bitwy i strach...
    chcę byś tu był
    czuję coś do ciebie
    ...smakowałam cię spojrzeniem


  • aqarel 01.04.10, 14:28
    Basiu, najważniejsze by nie czuć się pokonanym.
    Można być na końcu ale ze świadomością,
    że więcej nie dało się wycisnąć.

    Najlepsze jest jeszcze przed nami
    Ja wiem, Ty wiesz,
    Że jesteśmy na początku drogi
    Przed nami wzloty i upadki
    Jak mam żyć bez Ciebie
    Gdy odnajduję się w Tobie...

    ...Nie oglądaj się za siebie, najlepsze jeszcze przed nami
    Weź mnie za rękę, najlepsze jeszcze przed nami
    >youtube.com/watch?v=_DqksPxzhn4<

  • bagnowska 02.04.10, 11:40
    aqarel, jak Ty wiesz, jak do mnie trafić... Słucham i słucham i
    coraz bardziej rozumiem Twoje słowa. Podnoszę głowę i uśmiecham się
    do Ciebie, do świata. Dziękuję...
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 07.04.10, 21:42
    W wątku "Borelioza u Grzesia" napisałaś:
    POzwolę sobie na zakończenie tego wątku wkleić tekst pięknej
    piosenki Ewy Bem, która to piosenka jest dla mnie ukojeniem,
    schronieniem i wytłumaczeniem mojej przegranej...
    NIE przegranej ...nawet tak nie myśl!!!!
    Masz tu(na forum) wielu ludzi, którzy myślą o Was, martwią się
    gdy macie gorsze dni, cieszą się gdy złe dni mijają. Ty i Grześ
    macie tu przyjaciół.

    >www.youtube.com/watch?v=NuxS-9t3tnY<

    PRZYJACIELE BĘDĄ PRZYJACIÓŁMI
    "Jeszcze jeden szczególny dzień
    Spadł funt, a dzieci tworzą
    Pozostali uciekli
    Biorąc całą kasę, a ciebie zostawiając z resztkami
    Czujesz ból w klatce piersiowej,
    Lekarze strajkują, potrzebujesz odpoczynku
    To nie jest łatwa miłość, ale masz przyjaciół którym możesz zaufać
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
    Wyciągnij dłoń, bo przyjaciele będą przyjaciółmi naprawdę do końca.
    Dziś jest piękny dzień
    Listonosz przyniósł list od ukochanego
    Tylko telefon wydzwania
    Starałeś się go wytropić, ale ktoś zwinął jego numer
    Tak właściwie,
    To przywyczajasz się do życia bez niego
    Teraz to takie proste, bo masz przyjaciół którym możesz zaufać
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
    Wyciągnij dłoń, bo przyjaciele będą przyjaciółmi naprawdę do końca.
    Teraz to takie proste, bo masz przyjaciół którym możesz zaufać
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
    Wyciągnij dłoń, bo przyjaciele będą przyjaciółmi naprawdę do końca.
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy potrzebujesz miłości, zajmą się tobą
    Przyjaciele będą przyjaciółmi
    Gdy życie staje ci naprzeciw i tracisz resztki nadziei
    Wyciągnij dłoń, bo na prawdę do końca
    Przyjaciele będą przyjaciółmi."

    Tłumaczenie ze strony
    queenrock.bloog.pl/kat,529359,index.html?ticaid=69f2c
    --
    Mój świat jest tam gdzie, mój rower i moje buty biegowe...
    i to jest koniec pa smile
  • bagnowska 07.04.10, 22:25
    Mój ukochany Queen... Dziękuję raz jeszcze...Pa, Przyjacielu...
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 17.04.10, 17:06
    Może komuś potrzebna taka przyjaźń... Wbrew pozorom, daje ukojenie i
    spokój...:www.youtube.com/watch?
    v=ZX1tgzkvzzA&playnext_from=TL&videos=zVcLFBJVwSU&feature=grec
    Jesteście ciągle, pozdrawiam ciepło - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 17.04.10, 17:13
    Przepraszam, poprawiam link:
    www.youtube.com/watch?v=zI59gvnoakw&feature=related
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 17.04.10, 20:11
    bagnowska napisała:

    > Może komuś potrzebna taka przyjaźń... Wbrew pozorom, daje ukojenie i
    > spokój...: www.youtube.com/watch?v=zI59gvnoakw
    > Jesteście ciągle, pozdrawiam ciepło - Basia

    W labiryncie tego świata,
    W jego szaleństwie,
    I okrutnych z nami grach,
    Łatwo się zgubić,
    Łatwo sprzedać diabłu duszę,
    Za każdym rogiem
    Czai się strach

    Czego szukasz w zgiełku, w tłumie?
    Kto cię wysłucha, poda rękę
    W chwili złej?
    Kto cię pocieszy, kto rozgrzeszy,
    Kto zrozumie?
    Tylko samotność.

    Samotność, to nasz świadomy wybór. Uciekamy od szaleństwa tego świata, by nie zaprzedać się „diabłu” , dążymy do własnego rozwoju, przemiany duchowej lub pogłębieniu wiedzy. Gdy dochodzimy do wniosku, że już to mamy...przerażeni swą samotnością(bogatsi o wiedzę i doświadczenie) zwracamy się ku bliźniemu, by być „normalnym” jak wszyscy dokoła, by cieszyć się „prostym” podejściem do życia, od weekendu do weekendu.
    Gdy już się „nacieszymy” prostotą codzienności znów uciekamy w samotności.
    Mam nadzieję, że nigdy nie odczujemy osamotnienia, poczucia
    że jesteśmy opuszczeni przez wszystkich,
    że nie możemy na nikogo liczyć,
    że nikt nam nie poda ręki.

    Sponsorem rozmyślań nad samotnością jest Basia z mężem.


  • bagnowska 03.06.10, 21:34
    aqarel, czytając Twoje wpisy w wątku niejakiego emvaldiego,
    przekonałam się, dlaczego tak bardzo bliskie moim poglądom były
    Twoje mądre, wyważone rady, słowa wsparcia. Miałam tam również
    wyrazić swoje zdanie, ale wątek zaraz zniknie i te słowa również
    zostałyby wykasowane.
    U nas stan spokoju, harmonii i równowagi. Ja odnalazłam znowu spokój
    i radość bycia z Grzegorzem, On jest spokojniejszy, pogodny i
    częściej uśmiechnięty. Mamy dalsze plany, o których napiszę, jak
    przyjdzie pora smile Do takiego stanu nie doprowadziła nas żadna
    nadprzyrodzona istota, tylko zwykli niezwykli Ludzie, tacy jak Ty i
    kilkoro fajnych z tego Forum, którzy pomogli mi dojść do tej
    równowagi, a ja zebrałam siły i uruchomiłam rozum, aby mądrze
    skorzystać z tego wsparcia.
    Pozdrawiam Was najserdeczniej, Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 05.07.10, 23:23
    Bardzo dziękuję za miłe słowa, może przeżycia spowodowały,że nasze poglady są podobne.
    Bardzo sie ciesze, że u Was harmonia i równowaga. Szkoda, że ten viregit troszkę namieszał, no i ten bark.
    Czekam na info dotyczące planów smile

  • bagnowska 19.09.10, 16:09
    ..."
    Ze swojej drogi zejdę
    Będę z Tobą
    dokąd kolwiek pójdziesz, cokolwiek zrobisz
    będę z Tobą
    Gdziekolwiek sie zwrocisz, cokolwiek powiesz
    będę z Tobą

    Ze swojej drogi zejde
    Bede z Toba
    I w najlepszej z chwil i najgorszej tez
    Bede z Toba
    Jak i w pierwszym, tak i w ostatnim dniu
    Będę z Tobą
    Z Tobą

    Ty przed Tobą świat,
    za Tobą ja,
    a za mna już nikt.

    Ty przed Tobą swiat,
    za Tobą ja,
    a za mna już nikt.

    Ze swojej drogi zejdę,
    będę z Tobę.
    dokad kolwiek pojdziesz, cokolwiek zrobisz
    bede z Toba
    Gdziekolwiek się zwrócisz, cokolwiek powiesz
    będę z Tobą.
    z Tobą.

    Ze swojej drogi zejde
    Będę z Toba
    I w najlepszej z chwil i najgorszej tez
    Bede z Toba
    Jak i w pierwszym, tak i w ostatnim dniu
    Będę z Tobą
    Z Tobą

    Ty przed Tobą świat,
    za Tobą ja,
    a za mną już nikt.

    Ty przed Tobą świat,
    za Tobą ja,
    a za mną już nikt.

    Ty przed Tobą świat... "
    www.youtube.com/watch?v=XIRlKZj7DHI
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 19.09.10, 21:39
    Drobne czułe słówka służą ciszy,
    nie rozmowie.
    Młode serce stworzone do kochania,
    nie do cierpienia.
    Ciemne włosy by chwytać wiatr,
    nie osłaniać wzrok przed zimnem tego świata.

    Całuj, póki usta masz wciąż czerwone,
    póki On cię nie wezwał.
    Spoczywaj, póki pierś nie naruszona, odsłonięta.
    Ujmij dłoń, póki dłoń nie dzierży żadnej podpory.
    Zatoń w oczach, póki wciąż zaślepione.
    Kochaj, póki noc skrywa nadchodzacy świt.

    Pierwszy dzień miłości nigdy nie powraca.
    Godzina namiętności nigdy nie jest godziną straconą.
    Wiolonczela, dłoń poety, serce rozpala
    a ono gra twą melodię z czułością.


    " Póki usta masz wciąż czerwone..."
    www.youtube.com/watch?v=C8mlc9zv5Ho
  • bagnowska 19.09.10, 22:23
    Dzięki, aqarel smile odkryłam nowe piękno , które koi... cudna muzyka...
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 05.10.10, 21:49
    Nieoceniona - Marek Grechuta

  • bagnowska 14.03.11, 11:20
    www.youtube.com/watch?v=Nv9sA0R_zIU
    Tam w dole nad jeziorem
    W ciepłe popołudnie -
    Delikatny wietrzyk unosi dziecinne baloniki
    Kiedyś,
    Nie tak dawno temu,
    Ona mieszkała tam na skraju lasu
    Dobrze pamięta ten dzień
    Gdy opuściła swój dom...

    Długie pożegnania
    Tak bardzo mnie zasmucają,
    Muszę już iść
    I chociaż nie chcę odchodzić,
    To wiem, że tak będzie lepiej

    Długie pożegnania
    Tak bardzo mnie zasmucają,
    Wybaczcie że teraz odchodzę
    Będę bardzo za wami tęsknić
    I za tymi dniami, które wspólnie spędziliśmy.

    Pod koniec dnia
    Gdy księżyc wschodzi -
    Ona wzdycha z uśmiechem w oczach,
    W parku,
    Jest już późno
    Ale ona siedzi i wpatruje się w mur
    I przypomina sobie dzień
    W którym opuściła swój dom..

    Bezdomność jest przekleństwem... a nadzieja ma jednak swój koniec.
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • mscislaw.zawiedziony 04.07.11, 21:49
    bagnowska napisała:
    > Bezdomność jest przekleństwem... a nadzieja ma jednak swój koniec.

    Witaj,Basiu bardzo smutne i niepokojące słowa...sądzę, że nadzieję pozostaje w Twym
    sercu-umyśle a to była chwilka - zła.

    Mijają chwile składające się na nudny dzień
    Marnujesz swój czas,który dany masz tylko raz


    Setki razy słuchałem tego nagrania ale dopiero teraz "wstaje" wcześniej od słońca
    i to ono stara się mnie dogonić ale nie daje rady, zmęczone chowa się za horyzont-by odpocząć .
    www.youtube.com/watch?v=4XRScXVYpNA

  • bagnowska 09.07.11, 21:59
    Roger Waters i Time... jeden z ulubionych ,jak nie najbardziej ulubiony wokalista i zespół mojego Mężczyzny.... To On mnie wprowadzał w świat takiej Muzyki, ja Go zapoznawałam z Rachmaninowem, Prokofiewem, Bachem, Vivaldim... Dziś tylko ona, Muzyka, została z nami. Ludzie odeszli, wykruszyli się przyjaciele...
    A Grzegorz tak bardzo ich potrzebuje... Ja Mu ich wszystkich nie zastąpię... Nie odwiedza Go nikt, a widzę, jak bardzo się cieszy i ożywia, jak ktoś przypadkiem do nas wpadnie... a zdarza się to baaaaardzo rzadko...
    Ja nie marnuję juz swojego czasu... Kocham... smile
    Dziękuję za ten wpis, mscislawie smile

    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 09.07.11, 23:18
    bagnowska napisała:

    > Roger Waters i Time... jeden z ulubionych ,jak nie najbardziej ulubiony wokalis
    > ta i zespół mojego Mężczyzny.... To On mnie wprowadzał w świat takiej Muzyki, j
    > a Go zapoznawałam z Rachmaninowem, Prokofiewem, Bachem, Vivaldim... Dziś tylko
    > ona, Muzyka, została z nami. Ludzie odeszli, wykruszyli się przyjaciele...
    > A Grzegorz tak bardzo ich potrzebuje... Ja Mu ich wszystkich nie zastąpię... Ni
    > e odwiedza Go nikt, a widzę, jak bardzo się cieszy i ożywia, jak ktoś przypadki
    > em do nas wpadnie... a zdarza się to baaaaardzo rzadko...
    > Ja nie marnuję juz swojego czasu... Kocham... smile
    > Dziękuję za ten wpis, mscislawie smile

    Ale, aby być sprawiedliwym, dodam, że to forum i zaistnienie w jego społeczności dało nam ogromne wsparcie, głównie wirtualne, ale również w postaci kilku bezcennych znajomości, z których jedną z pewnością mogę już nazwać przyjaźnią smile Aniu,dziękujemy i ściskamy Cię!
    Basia i Grzegorz
    >


    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 21.02.10, 02:49
    W nocy towarzyszy mi moja Muzyka...
    www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/32/sjTEGi9cg3g
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 21.02.10, 02:50
    I jeszcze : www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/34/UWb1xaFn0b4
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 21.02.10, 08:55
    Prawda...? smileKilka razy zaaplikowane zdecydowanie odtruwa smile
    Serdeczności - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 21.02.10, 14:43
    Korzystając z monopolu na wątek, wklejam jeszcze jeden odtruwacz: www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/4/0-yOdAe0QQQ - tak bardzo chciałabym, żeby Grzesiek mnie tak widział...
    Cięzko mi , jak ....nie wiem co.... Tracę siły, nadzieję, Grzesiek gdzieś coraz dalej...
    Sorry, ale nie mam koło siebie nikogo, kto dałby mi kopa w tyłek z odrobiną zasilania...Jestem nieludzko zmęczona...Dzisiaj podnosiłam Grzeska 2 godziny z podłogi w łazience... Nie czekam na odzew, tylko , jak człowiek zwerbalizuje swoje problemy, to trochę tracą na wadze wink

    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • margolcia_63 21.02.10, 16:34
    Pozwolę sie zwrócić do ciebie po imieniu, Basiu nie umiem za bardzo
    pocieszać ale pomijając wszystko to i tak Twój mąż jest niesamowitym
    szczęściarzem, że ma Ciebie. Myślę, że wraz z nadejściem wiosny będzie
    tylko lepiej i tego Wam życzę. Natomiast chciała bym zwrócić się do Ciebie
    w kwestii praktycznej dotyczącej opieki nad mężem, bo trudno mi sobie
    wyobrazić, by taka jak Ty osoba nie znalazła nikogo życzliwego w
    otoczeniu, który nie pomógł by Ci chociażby w takiej jak dzisiejsza
    sytuacji. Ludzie chcą być pomocni i często wystarczy tylko poprosić.
    Przecież Ty też nie jesteś z żelaza. Wiem, ze niedawno się
    przeprowadziliście ale przecież chyba nie na pustynię, może się rozejrzyj
    wsród sąsiadów. Jeszcze mam jedną sprawę, ostatnio zamówiłam za dużo
    witaminy B 15- kwas liponowy- podobno rewelacja- cena 60 zł za 400 tabl-
    poczytaj w internecie- jak byś chciała to daj znać w tym wątku. Pozdrawiam.
  • margolcia_63 21.02.10, 16:39
    Byk- kwas pangamowy
  • bagnowska 21.02.10, 17:40
    Witaj smile Piszę się na ten preparat wit b15. Napisz, proszę, ile możesz mi odstąpić,jak mam Ci zapłacić i ile. Będę mogła zrealizować płatność w piątek, bo dopiero dostaniemy zasilenie kasy smile
    Co do pomocy,upadki Grześka na podłogę nie zdarzają się często , choć dźwiganie codzienne Grześka nie jest łatwe, ale dzięki świetnemu terapeucie, uczymy się ,jak to robić prawidłowo, bez zbytniego przeciażania mojego nadwyreżonego kręgosłupa.Mieszkamy teraz sami, bez synów, którzy zmuszeni byli zamieszkać osobno, bo mieszkanko, które wynajmujemy jest malutkie i mieści się w starej uroczej kamieniczce na wrocławskim Rynku.Tak więc mieszkamy w bardzo klimatycznym miejscu , tyle, że tutaj prawie nie ma lokatorów, bo mieszkania Gmina sukcesywnie przeznacza na lokale użytkowe i wokół mam same pracownie, nieczynne w weekendy, a na górze mieszkają bardzo już wiekowi sąsiedzi , których nie poproszę o pomoc...
    Zanim syn dojechał, to ja już się uporałam z Grześkiem, bo nie chciałam, żeby długo leżał na posadzce...
    Tyle,że ja fizycznie nie jestem silna, mam zwichrowane łapy (w obu stwierdzony zespół cieśni kanału nadgarstka), no i każda taka sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, tym bardziej, że z Grzeskiem jest bardzo kiepski kontakt, on prawie się nie odzywa, nie werbalizuje swoich potrzeb...
    Ot i wszystko....

    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • margolcia_63 21.02.10, 18:48
    Basiu zamawialiśmy zbiorczo aby kupić po niższej cenie i na razie jest dla
    Ciebie 1 opakowanie, jak stwierdzimy, że suplement wart jest swojej ceny
    to będziemy zamawiać więcej. Może przy okazji skonsultuj ze swoim
    lekarzem, w każdym razie mój zachwala. Napisz na m.zawadzka2@vp.pl, podaj
    swój adres to jak tylko będę go miała to Ci wyślę a Ty mnie prześlesz
    kasę na konto.
    No to kiepsko z tymi sąsiadami a może w sąsiedniej kamienicy? Na którym
    piętrze mieszkacie, czy jest szansa by mąż wyjechał na zewnątrz? Pewnie by
    to było dla niego jakieś urozmaicenie, co prawda na razie pogoda nie jest
    zachęcajaca ale już niedługo powinna być lepiej. Basiu, a macie jakieś
    zwierzęta? Na mnie działają jednocześnie kojąco i mobilizująco, bo nawet
    jak nie mam siły wstać by siebie obsłużyć, to nie ma opcji by się nie
    wywiązać z obowiązków wobec nich.
  • bagnowska 21.02.10, 19:05
    Dzieki, jestem zorientowana w zaletach tego suplementu i czekam na info.
    Mieszkamy na parterze smile bo tylko takie mieszkanie wchodziło w rachubę, mamy 3 spore schodki do pokonania, ale z tym jakoś sobie radzimy.Zresztą jutro jadę załatwiać dofinansowanie do nowego wózka (należy się co 5 lat) i chcę kupić również schodołaz .Nazbieraliśmy trochę kasy na fundacji , no i jest refundacja kosztów z NFZ i MOPS. W sezonie spacerowym chodziliśmy kiedyś całymi dniami po Wrocławiu, nawet sprawę siusiania mamy załatwioną (cewniki zewnętrzne), ale ostatnie lato Grzegorz już nie był tak chętny na wyjscie, często musi położyć się, drażni go słońce, ludzie itd.
    A zwierzaki, to nasza rodzina smile Obecnie mamy psa Figę (6-letnia wilczasta sunia) i dwa cudne koty- Maxa i Thelę. Figa jest kolejnym futrzakiem psim po Rexie, który odszedł 6 lat temu po wspólnym szczęśliwym 15,5 letnim żywocie u nas .
    Nie wyobrażamy sobie domu bez zwierząt smile
    Serdeczności - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • margolcia_63 21.02.10, 19:30
    Basia, chyba się nie zrozumiałyśmy. Prześlij na mój adres e - mail- post
    niżej - swój adres pocztowy a ja odeślę Ci mój nr konta. We wtorek, środę
    już powinnam być w posiadaniu B 15.
  • aqarel 10.05.10, 23:54
    bagnowska napisała:

    > W nocy towarzyszy mi moja Muzyka...
    > www.youtube.com/user/basiek2902#p/f/32/sjTEGi9cg3ga

    "Świat szybki, jak młody wiatr pędzi co tchu..."
    Żyj z całych sił, zatrzymaj się,porozmawiaj z Nim - wystarczy
    chwila.


    www.youtube.com/watch?v=rsxuMaN5tO4
  • bagnowska 11.05.10, 12:17
    smile
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 13.05.10, 00:35
    Godzenie się z rzeczywistością... zaczynam powolutku akceptować tę
    moją dziwaczną samotność we dwoje...
    www.youtube.com/watch?v=-rYsXuja5M8&feature=related
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 13.05.10, 00:57
    Do aqarela: czy mógłbyś w jednej z zapewne nielicznych
    wolnych chwil przetłumaczyć tekst piosenki Stephena Bishopa
    "It Might Be You" z cudnego filmu "Tootsie"? Nie mogę nigdzie
    znaleźć tłumaczenia, a ja + translator= kiepski pomysł na tę perełkę.
    Pozdrawiam ciepło - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • niebieskaaa 13.05.10, 18:40
    Trudno jest Basiu powiedzieć cokolwiek, gdy wiesz, że jest bardzo, bardzo
    trudno. Duchem jestem z Wami i choć to tylko słowa, uwierz, że tak jest. Są w
    życiu takie trudne tematy i trudno się odnoaleźć.
    Ktoś, kto jest dla mnie bardzo bliski odchodzi i nie była to równa
    walka i to jest bardzo trudne. Ja ciągle mam nadzieję, że Grzegorzowi i Tobie
    się uda. Jeszcze może zdarzyć się cud. W końcu Wszechświat to daje nam to co
    najlepsze
    ANia
  • bagnowska 13.05.10, 20:09
    Dziękuję, Aniu kochana, za cichą obecność, za wsparcie. Ty
    przeżywasz trudne chwile, a myslisz jeszcze o nas, przytulam Cię
    serdecznie i całuję - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • aqarel 18.05.10, 22:54
    niebieskaaa napisała:
    "Duchem jestem z Wami i choć to tylko słowa,..."
    niebiańskaaa wiesz,że to nie "tylko słowa", gdybyż to tylko słowa były to nie
    było by sensu ich tu kreślić.
    Słowa posiadają wielką moc...mogą przygwoździć do ziemi lub
    wyrwać z otchłani i unieść nas wysoko hen.
    Ale co tu pisać, inni pięknie piszą... lepiej czytać i słuchać.


    www.youtube.com/watch?v=VTxnqUhhlIY


    Celina smile "Because You Loved Me"

    Za tamten czas gdyś przy mnie trwał
    Za całą prawdę, którą dziś już znam
    Za radość co wypełnia życie me
    Za chwile złe zmienione w śmiech
    I za marzenia,- już to wiem
    Za miłość co spełniała je
    Już zawsze będę wdzięczna skarbie
    Ty nie dałeś upaść mi
    Wciąż wspierałeś bo
    Ty patrzyłeś sercem na mnie rozumiejąc to

    Gdy byłam słaba miałam Cię
    Znalazłeś słowa gdy gubiłam sens
    Byłeś mi wzrokiem kiedy wokół mgła
    Odkryłeś siłę którą (w sobie) mam
    Pomogłeś zdobyć każdy szczyt
    Walczyłam bo wierzyłeś mi
    I to kim jestem dziś
    Sprawiła miłość

    Twych skrzydeł czar unosił mnie
    Twej dłoni żar był jak Nieba brzeg
    Traciłam wiarę, Tyś przywracał ją
    Do gwiazd tak blisko było stąd
    Gdy byłeś przy mnie, miałam moc
    Z miłości Twej czerpałam ją
    Za każdy dzień dziękuję Tobie
    Choć nie poznam wszystkich prawd
    Ale Pewność mam i wiem
    Byłam w blasku błogich chwil bo kochałeś mnie

    Gdy byłam słaba miałam Cię...

    Zawsze byłeś gotów mi
    Być wiatrem , burzą, żaglem i
    Niczym latarnia w życiu mym Twa miłość lśni
    Tyś był mą inspiracją
    I prawdą pośród kłamstw
    To Ty sprawiłeś że dziś kocham Świat

    Gdy byłam słaba miałam Cię...

    Tłumaczenie/interpretacja- Ryszard Wojtyński
  • joannbernat 15.12.08, 18:53
    Zanka!
    Jakby co, to jestem smile
    Zaglądam czasem, ale nie piszę, bo się tylko wtedy bałagan robi...
    Nie na wszystkich działa dobrze moja obecność tutaj. Niektórzy reagują na mnie
    wręcz alergicznie.
    A nie chciałabym nikomu zaszkodzić, albo stresów czy zmartwień przysparzać. Ale
    to nie znaczy, że zniknęłam!
    Jestem, mam się dobrze i jakby co, zawsze możesz do mnie napisać na priv.
    Moja borelioza dalej śpi. Funkcjonuję zupełnie normalnie. Mogę wszystko robić,
    pracować, zajmować się domem.
    Moj synek wrócił ze szkoły i był dziś tak wymęczony, że właśnie zasnął. A ja
    nastawiłam obiad, czekam na męża i podczytuję forum smile

    Tak, moja choroba się wycofała. Wraca czasami na dwa, trzy dni, ale to
    sporadycznie (raz na dwa, trzy miesiące miewam lekkie pogorszenia) i potem znowu
    się wycofuje samoistnie. W zasadzie mój obecny stan pozwala mi na co dzień
    zapomnieć, że noszę w sobie "obcego".
    Jest dobrze. W porywach bardzo dobrze.
    Tak więc nadzieja nie umarła smile))

    Trzymaj się, Zanka! I wszyscy się trzymajcie!
    I nie pozwólcie, aby borelka zepsuła Wam święta. Niech mimo wszystko będą piękne
    i wesołe! Gdy codzienność czasem dawała mi w kość tak bardzo, że już absolutnie
    nie udawało mi się znaleźć żadnych powodów do śmiechu, to się śmiałam sama z
    siebie smile I to też działa!
    Życie to życie. Raz bywa lepiej, raz gorzej...
    Grunt to nie dać się zepchnąć z właściwego toru.
    Ja zawsze walczę z życiem po prostu uśmiechem smile
    Buziaki! Joanna



  • naszakasia 16.10.09, 08:36
    też wchodzę na forum, gdy dopada mnie totalny dół. ale nie wiem czy mi to
    pomaga. każdy wątek jest jakby indywidualnie o mnie. wszystko pasuje. a nadziei
    brak. . .
    --
    zapraszam na mojego bloga : jaktuzyc.blogspot.com !
  • gosia_g13 19.12.08, 18:34
    Święta Bożego Narodzenia to czas radości, przez życzenia chcę Wam
    wszystkim ją przekazać★.★.★.★.
    ★.Świąteczne życzenia★.
    ☆`♥´ ☆ ☆`♥´ ☆
    ★.Słyszysz jak wiatr życzenia niesie?
    Hula po polach i szumi w lesie,
    Jak stuka w okna, wchodzi w kominy
    I obserwuje dziecięce miny?☆`♥´ ☆
    Jeśli to słyszysz, to zamknij oczy,
    Niech świat z dzieciństwa znów w życie wkroczy.
    ☆`♥´ ☆
    ★.Poczuj makowca zapach wspaniały.★.
    Zobacz za oknem, świat cały biały.★.
    Już karp się smaży, kompot gotuje.
    Mróz znów na szybach kwiaty maluje.
    A ty radosny z iskierką w oku,☆`♥´ ☆
    Szukasz Gwiazdora, czekasz do zmroku.★.
    ☆`♥´ ☆ ☆`♥´ ☆
    ★.Teraz, choć wiosen trochę przybyło,
    To wiatr ten sam, szumi nam miło.★.
    Ja razem z wiatrem ślę Ci życzenia,
    Niech Ci się spełnią wszelkie marzenia.
    A pierwsza gwiazda świecąc o zmroku,
    Niesie Ci radość w tym Nowym Roku.★.
    ☆*MAŁGOSIA z rodziną
    ★.- POZDRAWIAM ŚWIĄTECZNIE-
    ☆`♥´ ☆ ☆`♥´ ☆
    ★. ★.★.★.


    --
    Ciągle jeszcze istnieją wsród nas anioły.
    Nie mają wprawdzie skrzydeł, lecz ich serce jest bezpiecznym portem
    dla wszystkich, którzy są w potrzebie.
    Wyciągają ręce i proponują swoją pomoc i przyjaźń.
  • katarinka.z 23.12.08, 21:41
    Masakra... Dziś znowu rodzice wydali na mnie kolejne 800zł na leczenieuncertain
    Wszystko przez ten zamur...drogi jak nieszczęściesad
    Od roku objawy się trochę zmniejszyły, ale nadal nie jest cudownie. Ile to
    jeszcze potrwa? Nie mogę patrzeć na to jak rodzice wydają na mnie tyle kasyindifferent
    Pracować nie mam siły - ledwo chodzę na uczelnię. To jakaś jedna wielka
    paranoja. Żeby będąc chorą - nawet recepty nie mogę dostać, tylko płacę po 40zł
    za opakowanie, które znika w błyskawicznym tempie.
    Na ile jeszcze starczy moim rodzicom pieniędzy? Kolejny rok? Dwa?
    Za chwilę trzeba będzie zrobić badania.. Kolejne wydatki rzędu kilkuset złuncertain Tak
    strasznie mnie gryzie sumienie, że przeze mnie tyle pieniędzy wydają na te chore
    lekarstwa. W zamian za to by mogli na wakacje jechaćsad Należy im się to... A co
    mają? Chora córkę, która nawet nie ma siły im pomóc.
    W tym momencie to chyba mnie bardziej dołuje niż sam fakt, że dalej czuje się do
    d...
    Czasem myślę, że lepiej by się było poddać i zamiast kolejnej dawki abx w
    chorych cenach zafundować rodzicom wakacje...
    Pomyśleć, ze wystarczyłaby refundowana recepta i te same leki kosztowałyby kilka
    zł...
    Na jakim świecie my żyjemysad

  • anyx27 24.12.08, 00:39
    Katarinka, nie mozesz tak do tego podchodzic. Twoi rodzice na pewno nie odbieraja tego tak, ze twoje leczenie cos im zabiera, ze "marnuja" pieniadze. moja mama kilka lat temu zarabiala niespelna 1000pln, moj tata nie zyje od 11 lat. tez mialam wyrzuty sumienia, ze nie dosc, ze mama tak malo zarabia, to jeszcze ja "ciagne" od niej kase. ale dopiero, gdy sama zostalam mamą, zrozumialam,jak rodzice podchodza do kwestii wydawania pieniedzy na swoje dzieci. ja choruje prawdopodobnie na bb wrodzona (mam 27lat) i od 5 lat czuje sie zle. ale, gdy tylko moglam, pracowalam. studiowalam dziennie,dawalam korepetycje, pilnowalam dzieci, nawet bedac w 9.miesiacu ciazy. ostatni rok studiow zaliczylam juz z corcia. na etacie pracowalam 2 lata, wiecej sie nie dalo. bb nie pozwolila. ale znalazlam prace, ktora moge wykonywac w domu, a teraz otwieram kolejna dzialalnosc w innej dziedzinie - tez bede pracowac w domu. moj maz jest policjantem, wiec o pensji szkoda gadac... ale pracuje na 2gi etat ze mna. mamy corcie z borelioza wrodzona i kiedys pewnie czeka mnie walka o jej zdrowie. teraz okazalo sie, ze moja mama tez jest chora - dopiero zaczyna diagnostyke w tym kierunku i zacznie sie leczyc. maz wprawdzie ma pcr ujemny, ale objawy sa - zmeczenie, bole glowy, czasem kolan, stzelajace stawy - pewnie ja go zarazilam. mam ogromne wyrzuty sumienia, ze skrzywdzilam swoje dziecko, ze zmarnowalam zycie mezowi. ale co mam na to poradzic? zabrac mezowi bron i sie zastrzelic? a w zyciu! nie poddam sie tak latwo. kiedy zwolnili mnie z pracy po polrocznym zwolnieniu moglam usiasc i plakac. ale nie zrobilam tego. zastanowilam sie, co moge robic w domu, jaka prace wykonywac. uwierz mi, mozliwosci jest wiele. pomysl, co ty moglabys robic - moze korepetycje, praca przez internet. nie wiem, na jakim kierunku studiujesz. najlatwiej chyba filologom. ja jestem w takim stanie, ze spokojnie moglabym sie polozyc i powiedziec, ze nic nie robie, bo nie mam sily, ale wiem, ze wtedy choroba by mnie pokonala. rzadko wychodze z domu, ale przynajmniej w tych czterech scianach daje z siebie wszystko. ostatni wolny dzien mialam 09.08. - wtedy mialam slub. a tak, to pracuje na okraglo. nie potrafie usiedziec 5 minut bezczynnie. wlasciwie takie chwile sie nie zdarzaja. nawet filmy ogladam robiac cos innego jeszcze. na poczatku, kiedy pojawily sie objawy, nie wiedzialam jeszcze, co mi jest, nie mialam dziecka, taka bezczynnosc byla na porzadku dziennym i mimo, ze wtedy objawy byly obiektywnie o wiele lzejsze, to czulam sie 10 razy gorzej - psychicznie. teraz nie mam czasu na myslenie o chorobie. i to dziala. a przez to, ze zarabiam na leczenie, nie mam tez wyrzutow sumienia, ze biore od kogos kase. wiadomo, ze czas, ktory poswiecam na prace, wolalabym poswiecic corci, ale trudno. niektorzy maja w zyciu latwiej, inni bardziej pod gorke. nic na to nie poradzimy.

    Ps. ciesz sie, ze nie bierzesz cedaxu lub co gorsza malarone, bo te dopiero niezle bija po kieszeni.
  • orchidea.j 03.03.09, 18:25
    Witaj, jestem chyba w podobnej sytuacji, co ty - przynajmniej jeśli
    chodzi o wykształcenie i choróbsko. Ja zaczęłam chorować w grudniu i
    na razie jako tako funkcjonuję w swojej pracy, ale bardzo się boję,
    że moje kolejne zwolnienie, które wykorzystuję w sytuacjach
    skrajnych (początek, straszne bóle stawów, teraz herx?) spowoduje,
    że każą mi się pożegnać ze szkołą. Napisz do mnie, jak dałaś radę po
    odejsciu z regularnej posadki, proszę. Mój adres:
    justynamatejczyk@gmail.com
    Pozdrawiam smile
  • stachenka 24.12.08, 02:30
    > Na ile jeszcze starczy moim rodzicom pieniędzy? Kolejny rok? Dwa?

    No i miejmy nadzieję, że to wystarczy żebyśmy (obiesmile) mogły pójść do pracy.


    > Za chwilę trzeba będzie zrobić badania.. Kolejne wydatki rzędu kilkuset złuncertain Ta
    > k
    > strasznie mnie gryzie sumienie, że przeze mnie tyle pieniędzy wydają na te chor
    > e
    > lekarstwa.

    Nie przez Ciebie, tylko przez kleszcza.


    > Czasem myślę, że lepiej by się było poddać i zamiast kolejnej dawki abx w
    > chorych cenach zafundować rodzicom wakacje...

    Taaa, na pewno cudownie by wypoczęli wink ze świadomością, że w domu zostało ich chore, pozbawione leczenia dziecko.


    > Pomyśleć, ze wystarczyłaby refundowana recepta i te same leki kosztowałyby kilk
    > a
    > zł...

    Nawet ze zniżkową receptą nie kupisz Zamuru za kilka zł. (Na marginesie: Xorimax jest jego tańszym zamiennikiem, zawszeć to parę zł w kieszeni.)


    > Na jakim świecie my żyjemysad

    Podobno na najlepszym z możliwych wink Toć Bócek by nie spartolił.
    Ale -jak zwykle- zdania są podzielone.


    --
    myslnia.bloog.pl
    www.borelioza.org
    "Dla człowieka jest człowiek największym skarbem i najniebezpieczniejszą pułapką."
    K. Irzykowski
  • katarinka.z 24.12.08, 10:02
    Dziękuję Wam... kiss
  • zanka.2 11.01.09, 11:49
    jestem na rif i xitrocinie- mam tak zesztywniała szyje i klatke
    piersiowa,ze juz nie wytrzymuje ,nie radze sobie z małymi
    problemami ,przytłoczyło mnie to z czym sobie juz dawałam dawno
    rady , bucze , z samotności, z bólu , z tego że choroba nie
    ustepuje . byłam przeziębiona i to jeszcze bardziej wszystko
    spotegowało.......czy na rif mozna mieć załamke p0sychiczna i nie
    umiec sie juz ratowac.
  • kastom55 13.01.09, 16:53
    Zanka - mój Tomek też od 3 tygodni bierze rif, xitrocin, tini, cedax
    i wszystkie dodatki. Czuje się fatalnie, gorzej niz na doxy, ma
    straszne bóle w szczękach - piekące i jak określa jakby ktoś bańki
    mu przyłozył do szczęki które ciagną z niego, paląc
    koszmarnie...oprócz tego bóle rąk, takie że kubka nie może unieść do
    góry jak pije herbatę, nie mówiąc o całym psychicznym
    załamaniu...nie jest to u niego depresyjne myślę ale po prostu ma
    dość cierpienia, ciągłych bóli, kładzenia się spać żeby
    przeczekać...i tak uciekają lata...na bólu i czekaniu na poprawe...
    Ja myślę że rif (tak słyszałam) może dawać mocne herxy na początku
    leczenia po doxy, poza tym przy złym samopoczuciu i ciągłym bólu
    naprawdę blisko do załamania...ale pamiętaj że ta paskudna choroba
    to pasmo bólu, krętki buszują po całym organiźmie, jak są wybijane
    dają koszmarne herxy neurotoksyny które krążą i choć to żadne
    pocieszenie to jest to znak że dziadostwo pada...że mniej go będzie
    jutro, pojutrze jeszcze mniej i za miesiąc...leczenie wymaga
    desperacji, musisz zdać sobie spraę że to jedyna droga aby to
    ch....wo wytłuc, walcz dziewczyno! Jeśli potrzeba idź do psychiatry
    po jakąś pomoc farmakologiczną ale się nie poddawaj! Jestem z Toba i
    wierzę że pokonamy te wstrętne krętki! Mocno Cię ściskam Kasia.
  • zanka.2 13.01.09, 21:39
    dzięki za wsparcie,jestem po porostu wyczerpana bólem i tym,że życie
    ucieka ,cały rok leczenia i ani drgneło.wiem,że wszyscy cierpimy
    jedni w danym momencie mniej drudzy więcej.
  • joannbernat 25.01.09, 01:21
    Zanka!
    Jakiś czas temu wysłałam Ci maila, ale nie dostałam od Ciebie odpowiedzi, więc
    nie wiem, czy dotarł. Może jednak nie? Wobec tego podaję maila do siebie:

    joannbernat(at)gazeta.pl (oczywiście zamiast nawiasu trzeba wstawić symbol @)
    Czekam na sygnał od Ciebie. Uściski!
  • piwis78 26.01.09, 15:52
    Witam dopadają mnie co raz gorsze myśli - i to, że moje najskrytsze
    marzenia legły w gruzach.... Ech....
  • grizac 26.01.09, 19:08
    Głowa do góry. Jeszcze wszystko może się ułożyć jak trzeba. Poddać się jest
    łatwo, wygrywa ten, kto walczy o swoje do końca.
  • piwis78 26.01.09, 21:54
    Chciałbym to wierzyć, ale trzeba cudu....a to się nie zdarza!
  • naja0401 26.01.09, 23:08
    Piwis, nie cudu, tylko abx w porządnych ilościach! czy Asia się
    leczy? czyta forum?
  • piwis78 27.01.09, 16:59
    Asia się leczy, ale ja już nie mam na nić wpływu choroba zrobila
    swojej z jej psychiką.
  • dor-ast 26.01.09, 21:14
    ja dopiero co zaczynam prawdziwe leczenie i mam nadzieje na lepsze jutro
  • doxycyklina 28.01.09, 22:17
    Ja piernicze, pamietam jak ja zaczynalem leczenie i przynioslem do domu cale pudełko antybiotyków. Nie moglem uwierzyc w to co sie dzieje. Od tamtej pory abxy staly sie czescia mojego zycia, ot tak po prostu zadomowily sie w mojej diecie, a ja sie balem ze zaraz mnie zlapie grzyb. teraz jak wchodze do reala na zakupy, to juz mam nawet swoje ulubione półki smilesmilesmile.

    pozdrawiam
    doxy


    ---------------------
    Czytalem ze borelia najszybciej atakuje smutasów...
  • alabedz 26.03.09, 07:32
    Jeśli dostałeś/aś ten namiar prześlij i mnie. alabedz@gazeta.pl
  • ter69 01.05.09, 09:07
    Witam. Leczę się już drugi miesiąc. Dla większości z was to pewnie krótko, ale
    dla mnie to wieczność. Dopada mnie strach, samotność i dołek psychiczny. Szukam
    kontaktu z kimś z kim mogłabym porozmawiać. Mieszkam w okolicach Krakowa.
    Pozdrawiam.
    Teresa
  • swigonka 24.05.09, 23:16
    dla Franka.
    --
    Więcej informacji o boreliozie na StronieStowarzyszenia

    Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król...
  • grizac 25.05.09, 19:54
    będziemy pamiętać
    --
    strona SCHNB
    FAQ
  • yanomc 16.04.12, 19:13
    Lecze sie już 11 miesiac. Borelioza potwierdzona WB bardzo wysokie miano. Najbardziej dokucza mi chodzenie (chodze jak pijany) . Powiedzcie czy też tak mieliście przy boreliozie. Dokkucza to mi juz trzy lata ale dopiero od roku sie lecze bo nie wychodzilo i nikt nie wiedział co mo jest. Już ttrace nadzieje na zaleczenie i ustapienie objawów
  • m_a_l_g_o_s_i_a 26.04.12, 11:07
    Też tak miałam, u mnie za ten objaw odpowiadał kręgosłup , Po ustawieniu kręgosłupa znikło to uczucie , jak również opadanie stopy , i bóle stawów.
  • 1magdziam 30.08.09, 14:31
    witam ja również potrzebuję waszego wsparcia,leczę dziecko u dr.Beaty ponad rok
    widać efekty,kilka dni temu zrobiliśmy rezonans wyszły ogromne zmiany zanikowe
    móżdżku,a to odpowiada za ruch,jestem załamana,bo myślałam,że powoli niszczymy
    to draństwo.W ubiegłym roku w rezonansie były tylko niewielkie punkciki zaniku
    móżdżku.Jak to będzie dalej.Rozpoznanie choroby raczej
    trafione-neuroborelioza,ataksja móżdżkowa(zapalenie),dodam,że wszelkie inne
    choroby wykluczone.
  • mscislaw.zawiedziony 30.08.09, 20:44
    1magdziam napisała:

    > witam ja również potrzebuję waszego wsparcia,leczę dziecko u dr.Beaty ponad rok
    > widać efekty,kilka dni temu zrobiliśmy rezonans wyszły ogromne zmiany zanikowe
    > móżdżku,a to odpowiada za ruch,jestem załamana,bo myślałam,że powoli niszczymy
    > to draństwo.W ubiegłym roku w rezonansie były tylko niewielkie punkciki zaniku
    > móżdżku.Jak to będzie dalej.Rozpoznanie choroby raczej
    > trafione-neuroborelioza,ataksja móżdżkowa(zapalenie),dodam,że wszelkie inne
    > choroby wykluczone.

    Witaj Madziu
    sadzę, że córka powinna być pod stałą obserwacją neurologa by ustalić czy to genetyczne uszkodzenia móżdżku, czy zmiany są spowodowane zakażeniem, zmiany "wtórne". Uzyskasz pomoc od forumowiczów, którzy czytają ten wątek, będzie to wsparcie słowne, duchowe ale nie zastąpi ono bezpośredniego kontaktu.
    Bezpośrednia pomoc dobrych ludźmi jest Tobie potrzebna (ja takiej pomocy nie mogę zaoferować).
    Jeśli widzisz efekty leczenia to może nastąpi przełom i zmiany się zatrzymają.
    Życzę wytrwałości i siły.

  • 1magdziam 31.08.09, 18:42
    Dzięki za odzew.Badania wszystkie jakie tylko możliwe,nawet genetyczne wyszły
    ok.Co do neurologa to nie bardzo bo znowu wpakują potężne dawki sterydów,przerwą
    nasze leczenie,wcześniej tak było-rok na sterydach ciągle punkcje i nic oprócz
    wielkiej nadwagi.Zaufaliśmy lekarzowi forumowemu i chcemy się go
    trzymać,największy plus tego leczenia to,że dziecko jest w domu nie tuła się po
    szpitalach.
  • magdag28 12.12.09, 21:17
    czesc jestem tu nowa moja mama ma borelioze nie mozemy sie z tym uporać niewiele
    lekarzy wie coś na ten temat a już na pewno nie u nas sad Mama była w szpitalu w
    Krakowie miała punkcje lendzwiowa i wykluczyli neuroborelioze ale ma zajęte
    stawy i duze zmainy w kręgosłupie dostala skierowanie do neurologa,reumatologa a
    na końcu dowiedziała sie że powinna iść do psychiatry bo jest hipochondryczką.
    Czy wy też macie takie problemy z leczeniem tej choroby poradzcie gdzie
    powinnysmy sie udać jestesmy z Sanoka na podkarpaciu gdzie najbliżej lecza
    borelioze skutecznie?
  • margolcia_63 13.12.09, 01:00
    Witaj,
    Jest to wątek który ma wspierać ale nie pocieszę Ciebie, chyba wszyscy a
    na pewno większość z nas ma problemy z leczeniem tej choroby, mało, że
    trzeba zmagać się z samą chorobą i trudną kuracją to jeszcze trzeba non
    stop szukać kasy na leczenie, zgłębiać wiedzę medyczną, szukać lekarza,
    znaleźć możliwość podania wlewów z Biotraksonu, czy Debecyliny, nauczyć
    się funkcjonować w otoczeniu jak wariat albo w najlepszy przypadku jak
    hipochondryk. To tyle użalania. Punkcja nie wyklucza neuroboreliozy. Ja
    miałam to szczęście, że pomimo prawidłowych wyników punkcji płynu mózgowo-
    rdzeniowego sami zakaźnicy na wypisie ze szpitala napisali, że to
    neuroborelioza - ale to fart. Jeśli jakieś badania wykryły boreliozę u
    Twojej mamy to ją lecz i to szybko. Najbliżej masz chyba do Bielska-
    Białej. Najlepiej zgłoś się do Stowarzyszenia tam powinnaś dostać namiary
    do najbliższego lekarza i prawdopodobnie informację, czy przyjmuje jeszcze
    nowych chorych. Niestety przybywa ich zdecydowanie więcej i szybciej niż
    lekarzy leczących tą po......ną chorobę. Niestety nie masz co liczyć na
    leczenie w ramach NFOZ-u. Musisz supłać kasę i to nie małą. Pozdrawiam.
  • magdag28 15.12.09, 10:33
    margolcia włansie tego sie boimy ze leczenie nie jest refondowane sad mama nie ma
    sie za co leczyć bo tylko tato pracuje i ledwo starcza na życie a nie wiem czy i
    jak mzoe sie starac o pomoc fundacji
  • 1_tylko_ja_0 09.01.10, 22:44
    Chyba potrzebuje sie komuś poprostu wyzalic, a moze smutek to objaw grzybka albo to poprostu zycie kopie mnie po dupie sad
    Pewnie kazdy z was ma swoją smutną historię, ale ja mam juz swojej dość.
    Całe moje życie to jedna wielka farsa,
    koszmarne dzieciństwo o którym marzę żeby zapomnieć,
    ciągłe niepowodzenia
    Miłośc do faceta, który odszedł i jakos juz od paru lat nie moge sie pozbierac, nie potrafie poznac nikogo innego a kiedys zajmowało mi to tydzien..
    Choroba.. ktora wyjeła mi ostanie dwa lata z kalendarium, byłam w stanie jedynie pracowac i spac. Z resztą pewnie towarzysz mi juz od dziecka, ale przeciez jestm hipohondrykiem i napewno nie mam bb.
    Ciągły bólsad herxy, i dieta, która odebrała mi jedyną przyjemnośc jaką było od czasu do czasu zjedzenie czegos słodkiego.
    Brak wsparcia w rodzinie
    Święta, urodziny to dni które najchetniej chciałabym, zeby znikły z kalendarzy bo jeszcze bardziej uzmysławiaja jak moje zycie jest denne.
    Nikła liczba przyjaciół, z reszta tak zawsze było i zwykle wynikało to z mojego wstretu do alkoholu bo kto sie przyjazni w dzisiejszym świecie z kims kto nie pije- tak było w liceum,
    a na studiach kontakty sie urywają jesli nie chodzisz i nie spijasz sie na imprezie a wszystko przez chorobe, której i tak nikt nie zrozumie.

    Taka ogromna samotność w tłumie..
  • adomi6319 10.01.10, 15:16
    To normalne, że czasem ma się doła (miewają je też zdrowi) a borelioza na pewno to jeszcze pogarsza, więc masz prawo tak się czuć. Gdyby ten stan był za trudny do zniesienia, zawsze można pomyśleć o jakichś farmaceutykach. Natomiast nie mogę się z Tobą zgodzić, w kwestii by alkohol był warunkiem posiadania przyjaciół.
    Jestem abstynentem z wyboru, nie z konieczności spowodowanej boreliozą, ale nigdy nie narzekałam na brak przyjaciół. Zawsze mam wokół siebie bliskie, życzliwe osoby, nie tylko w rodzinie, ale także we wszystkich innych środowiskach, poprzez wszystkie etapy nauki i kolejne miejsca pracy i nikomu nigdy nie przeszkadzało, że nie piję.
    Myślę, ze powinnaś poszukać znajomości gdzie indziej niż do tej pory (może wśród boreliozowiczów smile, osoby, które wiele przeszły, są częściej zdolne do empatii). Zapraszamy do Stowarzyszenia, na pewno spotkasz wiele życzliwych osób, może z kimś zaprzyjaźnisz się bliżej.
    To paradoksalne, ale wiele osób nawiązało sympatyczne kontakty i znajomości właśnie dzięki bb.
    Głowa do góry. To, że do tej pory było tak sobie, czy nawet kiepsko, nie znaczy, ze tak będzie i w przyszłości. Wiele zależy od Ciebie, musisz tylko uwierzyć, że będzie lepiej. To połowa sukcesu.

    --
    Wiecej informacji: Strona Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę
  • depakinka11 10.01.10, 20:56
    Witam!
    Nie znam czlowieka ,ktory by
    nie zlapal dola.
    My szczegolnie to mamy ze wzgledu na nasza chorobe!
    Mam bardzo duzo znajomych,ale zaprzestalam im mowic
    o Bb od pewnego czasu!
    zaczely mnie draznic slowa:
    Zuc te tabletki ,a bedziesz zdrowa,to tak jakbym
    slyszala rodzinnego!!!!
    Teraz jak pytaja ,jak sie czuje ,czy sie lecze
    mowie ze jest Ok.wszystko!
    Napewno masz nie dobranych znajomych!
    Mysle,ze kochana Osoba sama Cie odnajdzie ,przyjdzie taki dzien!
    Wtedy potrzyma Cie za reke,przytuli itd.zoabaczysz ze tak bedzie!
    Jesli Twoi znajomi nie toleruja Cie bez picia %tzn ze
    nie sa wartosciowymi ludzmi!
    Ja zawsze dobrze bawilam sie w otoczeniu Osob pijacych
    i nikomu to nie przeszkadzalo!
    I tak jest nadal,z tym ze popadlam w samotnosc i wole
    byc sama .Czesto na zaproszenie na herbatke przez np kolezanki
    wykrecam sie czyms.
    Kiedys mialam usmiech przyklejony ,tak mi wszyscy mowili
    a teraz jest na przymus!
    Jesli masz zyczenie ,to zawsze mozesz
    do mnie napisacsmile
    depakinka11@Gazeta.pl
    Pozdrawiam ,glowka do gory!
    Bedzie dobrze!

  • 1_tylko_ja_0 12.01.10, 18:32
    nie mam juz grona przyjacioł, mam jedna serdeczna przyjaciółke, która mnie rozumie i wspiera gdyby nie ona to juz chyba wogóle mialabym mega doła, a co tych"herbatek" to dokładnie robilam to samo i kiedy juz naprawde staram sie nie wykrecac to na ogoł łapie mnie herx
  • ala_willa 15.01.10, 12:18
    Witam, nie mam swojego wątku, ponieważ ze swoimi lekkimi schizami nie chce
    zaśmiecać, wiem że jest wielu poważnie chorych. Mąż leczy się 1,5 roku, a zaczął
    2 miesiące po wystąpieniu rumienia. A dzis przyszly wyniki, znowu źlesad
    Przepraszam, ale myślałam, że krócej potrwa leczenie, nie rozumiem po prostusad
    Podziękowania dla Pani Bagnowskiej, która miała cierpliwość odpowiedzieć na moje
    banalne pytanie, i dla wszystkich, którzy piszą na forum i tym samym sprawiają,
    że inni nie błądzą.
    ps. równiez odpowiadamy znajomym, że jest ok. I unikamy spotkań, bo na mega
    zdziwienie, że "co się nie napijesz???dlaczego???" już się nie chce odpowiadać.
  • bagnowska 15.01.10, 15:05
    Ja również znalazłam tu zrozumienie i wiele wyjasnień na moje też
    wówczas banalne pytania, teraz stosuję zasadę "podaj dalej" smile
    i zawsze chętnie podzielę się wiedzą i doświadczeniem.
    Fakt, ta choroba jest nieprzewidywalna i uczy cierpliwości i
    opanowania oraz zgłębiania wiedzy, ciągle nowej... i zaskakującej...
    Serdeczności - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • jumal1 15.01.10, 22:02
    Witam
    Od kilkunastu dni biorę dożylnie biotrakson. Stosuję też preparaty witaminowe i
    probiotyki. Niestety chwile poprawy były krótkie, natomiast nasiliła się
    sztywność stawów w nogach, osłabienie mięśni. Generalnie trudno mówić o jakiejś
    poprawie. W czwartek mam wizytę kontrolną u lekarza. Chętnie skorzystałbym z
    porady odnośnie leczenia.
    Pozdrawiam
    jumal1
  • bagnowska 16.01.10, 10:50
    Witam. Jak już wcześniej napisałam, ta choroba uczy cierpliwości...
    Mój mąż jest leczony 2,5 roku, a poprawy utrwalonej ciągle nie ma...
    Ale były tak spektakularne incydenty, że uwierzyliśmy, że kiedyś
    przestaną one być incydentami, a staną się ciągłym stanem zdrowia u
    Grzegorza. Najlepiej mąż zareagował na początku leczenia, po kilku
    tygodniach wlewek biotraksonu + antybiotyki skojarzone. Człowiek
    siedzący od dwóch wówczas lat na wózku, zaczął poruszać się o
    kulachsmile To było tak optymistyczne, że podjęliśmy się tej kuracji z
    całą odpowiedzialnością i będziemy ją stosować do momentu , kiedy
    mąż zrobi samodzielnie pierwszy krok (niestety, tamta poprawa trwała
    kilka tygodni ...) albo wyczerpią się zestawy antybiotyków.
    Proszę być cierpliwym (cierpliwą?) , to pogorszenie, to
    prawdopodobnie prawidłowa reakcja na lek, czyli popularnie zwany
    herx. Kilkanaście dni, to niedługo, poprawa nastąpi z pewnością, ale
    trzeba czasu.
    Czy leczenie jest prowadzone wg metody ILADS przez lekarza
    polecanego przez Stowarzyszenie? Jeśli tak, proszę być dobrej myśli!
    POzdrawiam serdecznie - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • jumal1 16.01.10, 12:09
    Dziękuję za odpowiedź. Nie wiem czy leczenie mam wg ILADS gdyż mam przepisany
    tylko jeden antybiotyk(biotrakson). Zobaczę co mi powie pani doktor M. na
    wizycie kontrolnej. Ewentualnie będę się starał dostać do pani doktor B. do Krakowa.
  • szila2008 23.01.10, 13:01
    W drupie wsparcia jeszcze nie pisałam ale teraz muszę bo jestem
    załamana.Leczę się 11 miesięcy i lekarz stwierdził,że najlepiej
    byłoby zakończyć leczenie i ewentualnie za rok na doleczanie
    ponieważ efekty leczenia są niezadowalające.Byłam w szoku ponieważ
    wiem,że niektórzy leczą się po kilka lat.Oceniam moją poprawę na 50
    procent i boję się odstawienia abx.Nie mamy pomysłu na dalsze
    leczenie bo brałam już silne zestawy ale chyba nie wszystko jeszcze
    wypróbowałam?Co robić?Ja chcę się jeszcze leczyć a ostatni zestaw od
    początku mi nie pasował ale brałam go 5 miesięcy bo jestem posłuszną
    pacjentką,nie opuściłam ani jednego abx przez te 11
    miesięcy.Poradzcie coś,Wiola.
  • bagnowska 23.01.10, 16:40
    Wiola,proszę , podaj maila smile
    Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • szila2008 23.01.10, 17:48
    Basiu pomóż adam.filipowicz@op.pl
  • cez77 15.02.10, 19:23
    Pomimo różnych stanów, jakich doświadczałam do tej pory starałam się
    trzymać, ale i mnie dopadł niezły dółsad
    Jeszcze tydzień temu czułam się znośnie, po raz pierwszy od naprawdę
    wielu miesięcy (jeżeli nie lat...) miałam ochotę do jakiegoś
    działania, ale nie trwało to długo, teraz czuję się do d...
    Leczę się w sumie z przerwami od prawie 2 lat, od ponad roku wg
    ILADS, w tej chwili mam zestaw z Tavanikiem, na który ewidentnie
    reaguję, zwłaszcza jeżeli chodzi o takie objawy, jak bóle stóp, czy
    wędrujące bóle / łamania stawów, które prawie natychmiast ustępują
    po jego włączeniu. Natomiast czuję, że ten Tavanic coraz gorzej
    toleruję, żołądek się buntuje, praktycznie cały czas czuję jakbym
    miała zwymiotować... Czuję też, że ten lek nie jest obojętny dla
    mojego układu kostnego, strzelają mi i przeskakują wszystkie stawy,
    pobolewają kolana, przeskakuje żuchwa. Ponadto szczypią i i łzawią
    oczy, spiekają usta, czuję się jakbym miała niewiadomo jaką
    gorączkę, a mam w porywach 37.0. Czuję się tak, jak w punkcie
    wyjścia tyle, że dodatkowo doszły te sensacje stawowe...
    Dodatkowo moja mama narzeka na bardzo podobne objawy, a ona jest
    zdecydowanie mniej odporna psychicznie. Nawet jej nie wspominam o
    podobnym leczeniu do mojego, bo w jej wieku i wyniszczeniu organizmu
    już wcześniej wszelkiego rodzaju chemią wiem, że nie jest w stanie
    takiej terapii przetrzymać. Zresztą sama tracę nadzieję, że mi
    pomoże, a jestem osobą 36-letnią z silnym organizmem (przynajmniej
    tak było jeszcze 2 lata temu), która zasadniczo wcześniej nie
    chorowała na żadne poważniejsze choroby oprócz okresowych
    przeziębień czy gryp.
    Przepraszam za ten przydługawy wywód, ale gdzieś musiałam dać upust
    swojemu żalowi, nawet jeżeli odzew nie będzie zbyt wielki, to już
    samo opisanie mojego stanu przyniosło mi ulgę. A jeżeli ktoś będzie
    na tyle wytrwały, aby przebrnąć przez mojego posta i coś napisać, to
    będę bardzo wdzięczna.
  • bagnowska 15.02.10, 21:39
    Przebrnęłam, rozumiem , a ja już myślałam, że mam monopol na ten
    wątek i to w dodatku nie jako chora...
    Nie będę "słodzić", bo sama tego nie lubię, za dużo już wiemy o tej
    zarazie...
    Ale, do k... nędzy!!! nie może być cały czas źle, nawet statystyka
    temu przeczy. No i tego się trzymam, patrząc dzisiaj na
    półprzytomnego Grześka, który dał mi JEDEN TYDZIEŃ nadziei, poczym
    znowu podziękował za współpracę i zniknął w swoim kokonie...
    Trzymaj się, niewiele Ci to pomogło, ale jestem gdzieśtam i bardzo
    podobnie odczuwam, ale nadzieję ciągle mam... i dzielę się nią z
    Tobą - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • margolcia_63 15.02.10, 22:22
    Ja też przebrnęłam. Nie wiem, czy to ciebie pocieszy ale słyszałam, że
    poprawa w boreliozie jest sinusoidalna i przychodzi w sumie
    niezauważalnie. Ja się tej wersji trzymam, chociaż też mam chwile
    zwątpienia. Musisz uzbroić się w cierpliwość. Życzę Ci jej dużo i równie
    dużo siły.
  • cez77 15.02.10, 23:06
    Bardzo dziękuję Wam za wsparcie! Jestem typem osoby, która raczej
    cierpi w milczeniu, nie chcę obciążać rodziny moją chorobą w jeszcze
    większym stopniu, chociaż wiem, że i tak się martwią widząc te tony
    leków, które łykam... Ale czasem trzeba wylać z siebie żal i
    frustracjęsad. Bardzo doceniam to, że jest takie miejsce na tym
    forum, chociaż zdaję sobie też sprawę, że przyjemniej czyta się
    posty bardziej pozytywne. Tym bardziej Wam dziękuję!
    pozdrawiam
    Anka
  • ekoma.wroc 04.03.10, 12:55
    Jak długo Grzegorz leczy się na boreliozę?
  • ekoma.wroc 04.03.10, 13:08
    Czy SM miał wykluczone czy potwierdzone?
  • bagnowska 04.03.10, 13:45
    Grzegorz miał szereg objawów przez te 30 lat chorowania. W wątku
    Zaczynamy leczenie - jest opisany początek chorowania Grzegorza.
    14 lat temu na podstawie jednego pobytu w szpitalu, z którego
    wyszedł z diagnozą Neuroinfekcja i obrazu MRI ze zmianami w
    charakterze zmian demielinizacyjnych, guru od SM bezapelacyjnie
    stwierdziło SM. Nie było rzutów, sterydy szkodziły, a mimo to żaden
    z lekarzy nie podjął trudu diagnostyki w kierunku jednak infekcji,
    na co wskazywało mnóstwo objawów. Dopiero 3 lata temu trafiliśmy
    tutaj przez zrządzenie losu - syn złapał klasyczną, z wielkim
    rumieniem boreliozę no i poszłam tym torem....
    Grzegorz podjął kurację abx pod okiem forumowego lekarza na
    podstawie wnikliwego wywiadu klinicznego , po blisko 2 latach
    leczenia kolejny już WB wykazał graniczny wynik z paskiem 31.
    No i leczenie trwa, z przerwami na detox, obecnie jest kombinowane z
    protokołem Buhnera.
    Tyle w wielkim skrócie.
    Dzięki za zainteresowanie i pozdrawiam - Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 04.03.10, 15:07
    U Grzegorza nie wystąpiły rzuty, jesli trzymamy się sm, to ma postać
    pierwotnie postępującą, która występuje u ok.10% chorych i jest
    jeszcze bardziej zagadkowa niż sm rzutowe... Jak wiadomo,
    najbardziej utwierdzona hipoteza uważa sm za chorobę autoagresywną.
    U Grzegorza niedawno dopiero robione badanie ANA2 (sama doszłam do
    tego testu, żaden lekarz nigdy nie zlecił ŻADNYCH badań), nie
    wykazało białka charakterystycznego dla chorób z autoagresji...

    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z
    absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • fantastica.nusia 18.03.10, 23:25
    Witajcie!
    Niedawno dolaczylam na to forum i dopiero poznaje te chorobe.Mam IgM dodatnie,badania z punkcji mózgowo redzeniowej.Mam szereg objawów takich jak zawroty glowy,zachwiania równowagi,raz mniejsze raz wieksze.Poza tym mam ataksje lekką w rekach i wieksza w nogach.jestem osłaiona do granic mozliwości,wykończona psychicznie.Takie objawy mam juz 3 lata,pierwsza punkcja wyszła bez borelki.pani dr.Beata powiedział,ze to nie szkodzi i natychmiast trzeba leczyc.martwie sie czy to od tego czy nie,czy leczenie pomoże?Czy oobjawy sie cofnaCzy jeszcze kiedyś bede zyła jak dawniej??
    Trace siły uwierzcie mi,nienawidze siebie takiej,to nie ja.przez 3 lata wegetuje a nie zyje.
    mam dosyc,boje się i gdyby nie to że mam dziecko to nie wiem...
    Pozdrawiam
  • kleszczorak 23.03.10, 20:32
    Leczę się 9 miesiąc.
    Moje leczenia przebiega dobrze.
    Czuję się znacznie lepiej.
    Oczywiście mam obawy, jak każdy z nas.

    Przeczytaj w wątku Smutnawa historia jakie mogą być konsekwencje nieleczonej boreliozy.

    Opisałam przypadek kogoś bliskiego, kto miał boreliozę i mimo rumienia nikt jej nie leczył.
    Nie musi oczywiście tak być u Ciebie.
    Decyzję musisz podjąć sama.

    Pozdrawiam
  • juka874 03.04.10, 23:45
    Nie mam już siły walczyć moje leczenie stoi w miejscu .Jak zaczynałam abx
    czasami było parę dni w miesiacu troszeczkę lepsze,teraz cały czas okropnie
    .chyba się poddam
  • aqarel 04.04.10, 07:49
    juka874 napisała:

    > Nie mam już siły walczyć moje leczenie stoi w miejscu .Jak
    zaczynałam abx
    > czasami było parę dni w miesiacu troszeczkę lepsze,teraz cały
    czas okropnie
    > .chyba się poddam

    Zdrowie to najcenniejsza „rzecz” jaką mamy, szukaj przyczyny złego
    samopoczucia. Nie powiem
    „zrób to dla dzieci” lub „bo masz dla kogo żyć”. Zrób to dla
    siebie, dopóki nie znajdziesz przyczyny, bądź "samolubna".


  • piotr.kurkiewicz 23.04.10, 20:15
    Witam
    Specjalnie dla wszystkich chorych na boreliozę i ich rodzin będą Msze św o
    uzdrowienie prowadzone przez o karmelitanów.Co miesiac są odprawiane w różnych
    miejscach na calym świecie Msze św za chorych zwlaszcza na borelioze.Kto
    zainteresowany, proszę o maila: piotr.kurkiewicz@mp.pl
    Wkrótce umieszczę link,gdzie i kiedy
  • piotr.kurkiewicz 23.04.10, 20:19
    W czerwcu, o ile byli by chętni,

    - sobota 12 czerwca 2010, o godzinie 11.30

    zapraszamy na mszę św. o uzdrowienie do Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej
    i pobyt rekolekcyjny (piątek - niedziela) w Karmelitańskim Domu Modlitwy w
    Piotrkowicach

    www.dom-modlitwy.karmel.pl

  • piotr.kurkiewicz 24.04.10, 15:27
    Msze św. w intencji:

    *"O uzdrowienie dla chorych na boreliozę oraz w intencji wszystkich chorych"
    *
    w Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej w Piotrkowicach (www.loreto.pl) -
    świętokrzyskie, w sobotę o godzinie 11.30.

    były odprawione

    - sobota 13 marca 2010

    - sobota 10 kwietnia 2010




    Będę odprawiał:
    - sobota 15 maja 2010 godzina 11.30

    oraz

    - sobota 12 czerwca 2010, o godzinie 11.30


    Intencje mszalne na dany tydzień są wypisane na stronie Sanktuarium w
    ogłoszeniach pod adresem:

    www.loreto.pl/?s=ogloszenia

  • fantastica.nusia 05.07.10, 14:44
    Witam!
    Dobrze,że jest ten wątek bo u siebie już nie chce marudzić,każdy liczy na jakieś sensowne informacje ,a nie na marudzenie.Jednak na dzień dzisiejszy jest tak,że czuje się jak na samym początku wystąpienia objawów,zawroty głowy mam takie silne,że nie mogę funkcjonować.o okropne bo jeszcze 2 miesiące temu cieszyłam się z poprawy.Chodziłam,zawroty nie miały wpływu na moją równowagę.3 miesiąc leczenia.Zmiana abx z bitraksonu na zinnat z powodu żył.Reszta to cipronex,tynidazol i wiadomo te wszystkie suplementy.
    Dzisiaj już mam serdecznie dosyć tego,nie dam rady dłużej sie tak męczyć.Mam siąść w fotelu jak staruszka i zrezygnować z życia.Już nie żyje praktycznie tylko wegetuje z okresowymi poprawami.
    Sorry za ten dołujący tekst ale już mi wszystko jedno zaczyna być,a z drugiej strony nie mogę się pogodzić z takim życiem.
    Pozdrawiam Ania.
  • mniamumniamu 05.07.10, 22:34
    Ania, ja dziś też ledwo chodzę i ledwo żyję. Boli mnie każda najdrobniejsza
    nawet część ciała, od włosów po kości w dłoniach. Rano przy każdym ruchu
    ryczałam z bólu, a pracować trzeba, łzy przed dzieckiem ukryć też. Łudzę się, ze
    to minie, że będzie lepiej. Choc dziś ciężko mi w to wierzyć. Dziś nie czuję się
    nawet na siłach walczyć. Ale patrzę na moje dzieciątko i zaciskam zęby, bo jest
    dla kogo. I myślę o tym, co mówił mój lekarz: po pierwszej dużej poprawie
    następuje często duże pogorszenie, a im gorzej na początku, tym lepiej tak
    naprawdę, krętki giną masowo po prostu. Zaciśnijmy więc zęby kolejny raz.
  • fantastica.nusia 05.07.10, 22:57
    Dzięki mniamu,postaram się ale na długo zapamiętam te ostatnie dni.
    Trzymam kciuki za Ciebiesmile
  • fantastica.nusia 06.07.10, 11:56
    No własnie mam przerwac i brać sam flucofast 2x100,p.dr.stawia na
    grzyba.Napisałam wszystko w swoim watku i zadałam pare pytań ,jakby
    ktoś zerknał to byłabym wdzięcznasmile
    "zaczynam terapie abx "to mój wątek
    Pozdrawiam ciepło
    Ania.
  • mniamumniamu 06.07.10, 15:24
    No ja właśnie zmniejszam, a właściwie odstawiam całkiem tini. Po konsultacji z
    moim lekarzem.
  • mab62 05.08.10, 21:42
    Gdzieś wcześniej wyczytałam,że "nasze"bakterie potrzebują żywiciela na długie lata.Nie pozwólmy im na to.Walczmy dalej...

    Jest kilka wpisów na forum osób,które zaczynają wygrywać tą nierówną walkę.Może i nam się uda.Trzeba w to wierzyć,bo wiara może dużo.A przy naszym zaangażowaniu w leczenie,w końcu na pewno będzie lepiej.
    Mniamumniamu i Fantastica.nusia nie poddawajcie się.

    Ja też spróbuję.Chociaż wiem,że od jutra może być bardzo niewesoło.Wracam do chinylonów,a mam przykre doświadczenia z nimi z początku mojego leczenia.Ale cóż,mus ...to mus.Trzeba walczyć i próbować uporać się z tym "draństwem".
    Pozdrawiam gorąco.
  • mniamumniamu 05.08.10, 22:12
    Mój lekarz ciągle mówi, że motywacja to podstawa smile
    Nie piszę, bo jestem na pulsie tini i jest ciężko, ale u mnie ok. Wróciłam już
    do leczenia smile Po wprowadzeniu do diety pasty z olejem lnianym leukocyty
    skoczyły do góry i są w normie, neutrocyty jeszcze za niskie, ale już wyższe
    sporo niż były. A ból wątroby nie był bólem wątroby, bo i próby wątrobowe
    spadły. Okazało się, że moja jedna noga jest krótsza niż druga i stąd efektem
    chodzenia był ból okolicy wątroby, nerek i ból pleców i napiętych mięśni. Pomaga
    fenistil żel z masażem i wkładka w bucie. Aha, byłam w takim bólem pierwszy raz
    u lekarza z 10 lat temu, powiedziano, że to jelito drażliwe... Krótszą nogę
    zdiagnozował mój lekarz ILADS. Nie mówię mu tego, ale chylę przed nim czoła. I
    szczerze podziwiam.
    Tak więc pamiętajcie wszyscy: głowa do góry i dużo wiary. Cierpliwość załatwi
    resztę. Chcę w to wierzyć,.
  • mab62 06.08.10, 08:23
    Do mniamumniamu.
    Włożenie wkładki do butów nie usunie twojego bólu na długo,a może zaszkodzić bo dyskopatia się pogłębi.
    Spróbuj znaleźć w swojej okolicy dr.terapii manualnej,tzw.kręgarza.Wierz mi dobry specjalista z tej dziedziny potrafi naprawdę pomóc na problemy z kręgosłupem,ma na to sposoby.
    Mam spore doświadczenie w tym temacie i efekty pracy takiego rehabilitanta udokumentowane w MR.
    Pozdrawiam i wytrwałości życzę.
  • mab62 03.11.10, 19:54
    ...a może komuś potrzebne?
    Mam ochotę wesprzeć kogoś dobrym słowem,może poczuję się wtedy mniej nieszczęśliwa...
  • szila2008 19.11.10, 21:45
    Leczę się juz prawie dwa lata z jednym objawem-dystonią szyjną.Po ostatniej zmianie zestawu mam duże,stałe pogorszenie tak jak by całkowity nawrót objawu który trwa już ponad dwa miesiące i jest ciągle taki sam.Gdy leże jest ok a gdy tylko wstane zaczyna się wykręcanie szyi.I nie wiem czy ten zestaw nie działa ?Czy jest za silny bo kręcz może być również od leków a zauważyłam ,że im mam silniejszy zestaw tym jest gorzej tylko,że tak jak teraz nie było jeszcze podczas leczenia?Czy może to herx ale to chyba niemożliwe,że trwał by tak długo bez żadnych wachań?Jestem teraz na rifampicynie,xitrocinie,duomoxie i urotrimie.
    Do tego zioła Buhnera.Gdy przez jakiś czas byłam na samej minocyklinie było dość dobrze.

    Poradżcie proszę co mam robić bo coś nie zdaje mi się,że to dobry kierunek.

    Wiola.
  • bagnowska 20.11.10, 10:37
    Witaj Wiola smile
    Czytam Was codziennie, a "swoje" wybrane wątki nawet kilka razy dziennie.
    Jak wiesz, przeszliśmy gehennę z leczeniem. Nie, nie żałuję tych lat, setek abaxów, potwornych dołów... Wiem, że Grześka męczy złożona infekcja i ta wiedza jest cenna. Tyle tylko, że nie bardzo wiadomo, co z tą wiedzą teraz dalej robić... Lekarze wycofali się, kasy już brak. Grzesiek w ostatnim okresie brania antybiotyków był w strasznym stanie. No więc zdecydowaliśmy się je odstawić. Odstawiliśmy również te wszystkie specyfiki, które powodowały coś w rodzaju herxów ( bo , czy to były herxy, nikt na prawdę nie wie...).
    Uzupełniamy okresowo te minerały i witaminy (w postaci naturalnej najczęściej), o których wiemy, że ich brak.
    Grzesiek osiągnął stan spokojnej stabilizacji. Nie, nie jesteśmy wcale zadowoleni z takich marnych efektów blisko 4-letniego leczenia, ale doszliśmy do wniosku, że BEZ MISTRZA nie jesteśmy w stanie już nic wycisnąć z tej terapii.
    Jestem pewna na dzisiaj, że długotrwała (czyli kilkudziesięcioletnia inhfekcja), która ta zmsakrowała układ neurologiczny nie jest możliwa do całkowitego wyleczenia.
    Ja wiem, że to marne wsparcie, ale po tym, jak zaobserwowałam powrót do WZGLĘDNEJ normalności mojego męża po odstawieniu i ODTRUCIU, będę wszystkim opornym na leczenie doradzała, aby poważnie i zdroworozsądkowo zastanowili się nad dalszym przyjmowaniem tak agresywnej terapii. Ja uważam, że przy złożonej infekcji różnymi patogenami, te prowokacje antybiotykowe powodują potworne zamieszanie w chorych organizmach, wysyp bakterii z cyst, obumieranie ich, wytwarzanie biotoksyn, neurotoksyn, a w tym czasie trwa przecież proces namnażania bakterii, bo nie jesteśmy w stanie nad tym wszystkim zapanować jednocześnie! PODKREŚLAM, te moje rozważania dotyczą długoletnich powikłanych i złożonych neuroinfekcji.
    Wiola, pomyśl, na jakim zestawie czułaś się najlepiej, wróć do niego, wycisz dolegliwość, a potem znajdź sposób, żeby taki stan utrzymać. Ja uważam, że branie abxów w nieskończoność nie jest nam pomocne, a może zaburzać stan względnej równowagi, którą INDYWIDUALNIE uda się nam osiągnąć.
    To tylko MOJE zdanie, życzę Ci z całego serca, żebyś jednak pod skrzydłami Lekarza-Mistrza pozbyła się tej zarazy raz na zawsze i wróciła do całkowitego zdrowia.
    Pozdrawiam ciepło, Basia
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • szila2008 20.11.10, 12:37
    Dziękuję ci Basiu za wsparcie.
    Wiem,że sami borykacie się z tym choróbskiem a mimo to masz jeszcze czas dla innych cierpiących.
    Wiem,że musze pewne rzeczy sama postanowić nie patrząc na lekarza,zielarza i bioenergoterapeute.
    Tak właśnie myślałam żeby wrócić do tamtego zestawu.Zobacze co dr. na to?
    Moja bb nie jest taka stara bo zaczełam leczenie według ILADS pół roku po rumieniu.
    Jeszcze raz dziękuję.
  • bagnowska 20.11.10, 15:10
    szila2008 napisała:

    > Dziękuję ci Basiu za wsparcie.
    > Wiem,że sami borykacie się z tym choróbskiem a mimo to masz jeszcze czas dla in
    > nych cierpiących.
    > Wiem,że musze pewne rzeczy sama postanowić nie patrząc na lekarza,zielarza i bi
    > oenergoterapeute.
    > Tak właśnie myślałam żeby wrócić do tamtego zestawu.Zobacze co dr. na to?
    > Moja bb nie jest taka stara bo zaczełam leczenie według ILADS pół roku po rumie
    > niu.
    > Jeszcze raz dziękuję.

    smile


    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • margolcia_63 22.11.10, 19:48
    A ja wiem dziewczyny co macie robić, przede wszystkim nie tracić nadziei i przeć do przodu. Ja, co prawda, nie mogę się jeszcze wpisać w sąsiednim wątku dot. wyzdrowienia ale (może to nieskromne) miałam rację pisząc, że poprawa przyjdzie niezauważenie. Ja, po nieprzerwanym leczeniu abx-ami przez 3 lata i 5 miesięcy mogła bym już stwierdzić ozdrowienie gdyby nie pocenie. Pewnie mnie zaraza jeszcze sieknie ale paradoksalnie to odstawienie abx-ów dało jakiś widoczne zmiany. Zresztą nawet mój kot z białaczką też ciągnie i mam wrażenie ma się coraz lepiej a ja już go ileś razy opłakałam. Przesyłam nadwyżki dobrej energii i pozdrawiam.
  • sangwinik_1 12.05.11, 16:10
    witam
    chciałam zapytać cz ktoś leczył borelioze mimo ujemnych wyników???
    ja zrobilam drugi raz WB po braniu Citrospetu(po którym pogorszyly mi sie objawy). bylam przekonana ze teraz wyjdzie + (badanie robilam we wrocku w Synevo).jednak wynik ujemny.
    od kilku dni zaczęlam abx. czekam tez na pozostale wyniki bartonelle, babeszjoze (te robilam u dr tomasza) oraz mykoplazme i toksycaroze.
    byc moze jak pobiore troche abx to ewentualnie powtórzę badania na borelle, a moze jej nie mamuncertain juz nic nie rozumiem.
    jak czuliście sie na początku leczenia? na razie biorę tetra oraz azitrin a od 3 tygodnia będę brala tini.
    proszę o kilka słów rady
  • mab62 15.05.11, 09:58
    Witaj sangwinik_1.
    Tak ja zaczynałam leczenie z ujemnym wynikiem w kierunku bb.
    Dodatnie p/c jakie mi wyszły przed leczeniem to jersinia w IgG.
    Po miesięcznej abx pokazały się przeciwciała blo w IgM.
    Leczę się 16 miesiąc.Wielokrotne testy w kierunku bb-ujemne.Nie robiłam na razie tylko LTT w Berlinie.W badaniu WB w kierunku bb,najpierw dodatni p.41,obecnie wszystkie prążki ujemne.
    Natomiast obecnie udało się uchwycić p/c Cpn i Myco w klasie IgG.
    Być może mam seronegatywną,bardzo starą bb,albo nie mam jej wcale.
    Niemniej objawy jakie daje pozostały odkleszczowy-"zwierzyniec",dają mi nieźle popalić.
    Leczenie mam ustawione kompleksowo:na blo,cpn,myco i ew.bb.
    Muszę tez wrócić do bardziej celowanego leczenia jersini,bo mam wrażenie że ostatnio mocno sie rozpanoszyła w układzie krążenia.
    Masz dobry zestaw,a jeśli masz objawy to kontynuuj leczenie.Naprawdę warto.Jaką metodą,decyzja należy do Ciebie.
    Powodzenia w diagnostyce i leczeniu.
    Pozdrawiam.
  • mab62 15.05.11, 10:02
    Jak zechcesz,to przeczytaj mój wątek na forum:forum.gazeta.pl/forum/w,26140,114234313,114234313,_Hashimotka_z_borelioza_moja_historia_.html
    A całkowitej pewności,co się leczy to chyba nie ma nikt.
    Ważne żeby były jakiekolwiek polepszenia.
    I tego Ci gorąco życzę.
  • sangwinik_1 30.05.11, 07:39
    Dzieki wielkie za oddzew.
    Coś jednak wyszło. Jak na razie potwierdzona Myco, Chlamydia i watpliwa bartonella.
    Także juz przynjamniej wiem że nie jestem hipochondryczką smile jak to mi lekarze wmawiali przez 3 lata. Dobrze ze dr T. zaryzykowal i w ciemno przepisal leki, przynajmniej od 3 tyg moglam juz sie leczyc.
    A tak z innego wora. Tak sobie czytam co jakis czas forum i trochę jestem zaniepokojona. Dr Beata z Krakowa napisala kiedys mega wywiad na temat leczenia jak to wszystko pieknie wygląda, że ludzie nawet na wozkach przyjeżdzali i udalo im sie wyleczyć itp itd, że jest mozliwe całkowite wyleczenie, a tutaj gro ludzi miesiącami bierze leki i brak poprawy lub nieznaczna.
    Cz ktoś w ogole moze napisac ze jest wyleczony, albo że leczenie skutkuje i jest lepiej?? Cz to wszystko tylko mity a rzeczywistość jest zupełnie inna???
    pozdrawiam
    kamila
  • szafirek_80 30.05.11, 08:39
    sangwinik_1 napisała:

    Cz ktoś w ogole moze napisac ze jest wyleczony, albo że leczenie skutkuje i jest lepiej?? Cz to wszystko tylko mity a rzeczywistość jest zupełnie inna???

    Tak prawdę mówiąc to i ja się nad tym zastanawiam. A może to tylko pacjenci dr Beaty wyzdrowieli? A może po prostu wyleczeni nie korzystali z forum w ogóle? Albo teraz, po wyleczeniu, nie zaglądają na forum. Oby tych wyleczonych było więcej niż te kilka/kilkanaście osób, które się do tego "przyznały". Ja już powoli zaczynam tracić nadzieję na wyleczenie, bo mimo tylu miesiący leczenia, jakiejś radykalnej poprawy nie ma. Pozdrawiam
    Kasia
  • adomi6319 30.05.11, 16:40
    Osób, które powiedzą, że leczenie skutkuje i jest lepiej, znajdziesz wiele, ale o tym czy są wyleczone, to powiedzą za kilka lub kilkanaście lat, bo borelioza to wielka niepewność.
    Poza tym te osoby, ktore zdążyły już zapomnieć o boreliozie jako czymś, co determinuje ich życie, raczej rzadko tu już zaglądają

    --
    Wiecej informacji: Strona Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę
  • szafirek_80 16.05.11, 13:16
    sangwinik_1 napisała:
    chciałam zapytać cz ktoś leczył borelioze mimo ujemnych wyników???

    U mnie WB, PCR (na boreliozę i koinfekcje) ujemne. Leczę boreliozę na podstawie pozytywnego wyniku na antygeny krętkowe w moczu. Pozdrawiam smile
    Kasia
  • jan.nowak2000 23.05.11, 20:38
    Witam. Mam pytanie do mab62.

    Kilka postów wyżej napisałaś:

    Tak ja zaczynałam leczenie z ujemnym wynikiem w kierunku bb.
    Dodatnie p/c jakie mi wyszły przed leczeniem to jersinia w IgG.
    Po miesięcznej abx pokazały się przeciwciała blo w IgM.


    Mam pytanie. O jakich testach na BLO mówisz? W jakich badaniach wyszły ci te przeciwciała BLO IgM?

    Jan Nowak
  • mab62 26.05.11, 21:40
    przeciwciała przeciw Bartonella henselae i Bartonella quintana - odczyn immunofluorecencji pośredniej w klasie IgM – 85 zł
    Robione u dr.W w Bytomiu.
    Wtedy p/c Bartonella henselae w IgM wynik wątpliwy,natomiast p/c Bartonella quintana w Igm wynik dodatni.
    Wcześniej p.dr.zdiagnozował BLO po objawach skórnych,testy tylko potwierdziły diagnozę.
  • jan.nowak2000 27.05.11, 17:50
    Bo mnie się zawsze wydawało, że BLO to nie to samo co bartonella...
    Podane jest: Bartonella Like Organism. Więc co to właściwie jest BLO? Czy to znane nam rodzaje Bartonelli czy jakaś inna jej odmiana...
  • mab62 27.05.11, 22:06
    BLO,to jak wskazuje anglojęzyczna nazwa organizmy typu bartonella.
    Lekarze leczący wg ILADS,stosują nazwę BLO,aby nie mylono bartonellozy odkleszczowej z bartonellozą przenoszoną przez młode koty.Ta od kota(bart.henselae) charakteryzuje się znacznie łagodniejszym przebiegiem od tej odkleszczowej(bart.quintana).
    Leczenie bartonellozy odlkeszczowej(BLO) jest bardzo trudne,a jeśli stanowi ona koinfekcję boreliozy,to leczenie należy zacząć od BLO.
    To tyle,oczywiście w dużym skrócie.
    Pozdrawiam.
  • jan.nowak2000 29.05.11, 12:06
    No i teraz wszystko rozumiem.
    Dzięki za jasne przedstawienie sprawy.

    Badania robione w Zabrzu wyszły mi tak:
    Klasa IgM - Bartonella h. - wynik wątpliwy
    Klasa IgM - Bartonella q. - wynik wątpliwy
    Klasa IgG - Bartonella h. - wynik ujemny
    Klasa IgG - Bartonella q. - wynik ujemny.

    Co to może znaczyć?
  • mab62 30.05.11, 13:09
    Jan,to zależy od tego czy masz objawy.
    Myślę,że u mnie od bart.to:swędzące wysypki w formie "krechy"(od dwóch mies.wzdłuż żeber,ale były w okolicy stawów),swędzące naczyniaki,czerwone wybroczyny-takie jak od nakłucia szpilką,niebolące powiększone węzły chłonne,piekące podeszwy stóp,palenie skóry.
    Ale bartonella jest doskonałą imitatorką różnych objawów,przypisywanych np.bb,babesji,cpn,ctr.
    Ja myślę że najlepszym sprawdzeniem byłoby spróbowanie zestawu celującego w bartonellę i poobserwowanie,czy coś się zmienia(na lepsze,albo gorsze).
    Poczytaj jeszcze na temat bakterii atypowych i podejmij decyzję.
    Niestety decyzja czy zacząć leczenie nie jest łatwa,chyba że było się w sytuacji takiej jak ja dwa lata temu.Beznadziejnej i w dobijającej mnie bezsilności.
    Powodzenia życzę.
    Pozdrawiam.
  • jan.nowak2000 31.05.11, 19:08
    Właśnie takie malutkie wybroczyny (malutkie czerwone kropeczki, jakby od ukłucia) występują u mnie na ciele. Poza tym zauważyłem tak jakby w tkance tłuszczowej pod skórą liczne zgrubienia, tak jakby żyłki, złogi, grudki. Na brzuchu i na nogach (głównie na stronie wewnętrznej ud). Mam też zaczerienienia na ciele, ale głównie po kąpieli, a tak to nie bardzo...
    Na boreliozę leczę się 1 rok - od pół roku biorę m.in. rifampicynę. Po niej nastąpiła znaczna poprawa (którą teraz oceniam na prawie 65% do nawet 70% - ogólnie rzecz biorąc).
    Zastanawiam się czy "skupienie się" na bart by coś dało i czy mogła by być jeszcze większa poprawa?....
  • mab62 01.06.11, 17:03
    Nie wiem u kogo się leczysz,ale wg mojego lekarza nie pozbędziesz sie bb,bez wcześniejszego wyleczenia blo,bab.Najpierw celuje sie w te patogeny.
    Ale czy całkowite wyleczenie przy blo jest możliwe.
    Może to nie zbyt trafne miejsce na taką uwagę.
    Ale zaczynam w to wątpić,coraz częściej skłaniam się ku opinii mojego neurologa,że jedynie można wyciszyć objawy.
  • ines108 12.07.11, 13:34
    Mab , na szkoleniu dr. Horowitz mówił że i b quntana jak i hanesae są takim samym problemem przy koinfekcji bb sad niestety
    --
    funnytancerka@interia.pl
  • beatrisbwp 15.07.11, 22:56
    dzis mam dola,jestem na forum 1,5 roku i dzis se poczytalam dokladnie ten watek.....i rycze,Basiu Twoje slowa i to co pisalas,piszesz przypomina mi moja mame ktora pisala bardzo podobnie do Ciebie w listach do mnie....gdy bylam daleko,teraz jest po udarze i juz nic nie pisze....Boze daj mi sily abym dala rade walczyc z wlasna choroba i mamy!marzy mi sie wygrana w totka i zabrania paru osob z tego forum na porzadne leczenie!do Stanow.w pierwszej kolejnosci Basi meza,ewe,szile,tosho,itd.pozdrawiam
  • bagnowska 16.07.11, 15:15
    beatrisbwp napisała:

    > dzis mam dola,jestem na forum 1,5 roku i dzis se poczytalam dokladnie ten watek
    > .....i rycze,Basiu Twoje slowa i to co pisalas,piszesz przypomina mi moja mame
    > ktora pisala bardzo podobnie do Ciebie w listach do mnie....gdy bylam daleko,te
    > raz jest po udarze i juz nic nie pisze....Boze daj mi sily abym dala rade walcz
    > yc z wlasna choroba i mamy!marzy mi sie wygrana w totka i zabrania paru osob z
    > tego forum na porzadne leczenie!do Stanow.w pierwszej kolejnosci Basi meza,ewe,
    > szile,tosho,itd.pozdrawiam

    Czasem coś dzieje się po to, żeby przeczytać takie słowa...
    Dziękuję, Kochana ! Przytulam mocno, dzielę się resztką sił i optymizmu (mimo wszystko),
    Basia.


    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • bagnowska 17.07.11, 21:29
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,9909469,Wejde_do_niego_przez_dziurke_od_klucza.html?as=2&startsz=x
    Musiałam to tu wkleić... Samotność w cieniu ciężkiej choroby kochanej istoty jest mi tak bardzo znana.... Granica cierpienia i wytrzymałości...? Wobec bezsilności i bezduszności lekarzy, przepisów, świata... W takim cierpieniu jest się zawsze samotnym...
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • mscislaw.zawiedziony 18.07.11, 09:17
    W pewnych sytuacjach nasza determinacja niewiele wskóra, bo nie możemy sami pomóc
    (nie znamy się na chorobach,skutkach,sposobach leczenia) a uzyskanie wsparcia, pomocy graniczy z cudem, pozostaje nadzieja pomieszana z totalną niemocą sad

    "Determinacja lekarzy, wola pacjentów, osiągnięcia współczesnej medycyny, a może interwencja siły wyższej? Co sprawia, że ludzie poszkodowani przez los w różnych sytuacjach, uchodzą z opresji z życiem, a czasami powracają do pełni sił? "
    Oni wyzdrowieli, mimo że odebrano im wszelką nadzieję. Triumf nauki czy cuda?

    --
    youtu.be/lDTKI1SVHcw
    Więc..
    A więc sądzisz,że wiesz
    Gdzie piekło,gdzie raj
  • bagnowska 18.07.11, 23:10
    Piękne... znowu nasza młodość smile
    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • beatrisbwp 18.07.11, 23:24
    czytalam juz wczesniej o tym Panu....przeraza mnie takie zycie,oby tej matce starczylo sil,aby to o czym marzy wywalczyla!Basiu gralam w totka,ale nic nie wygralam....ale dam znac jak wygramsmilehehe daje slowo,choc sie nie znamy to wiedz,ze istnieja osoby takie jak ja,ktory by pomogly Tobie i Mezowi!ehhhhhhhhhhh dzis znow walka z choroba moja i mamy,ukochany tez daleko....samemu jest ciezko z tym wszystkimsadciekawe ile kosztuje taka kuracja w USA...dziekuje Basiu za slowa otuchysmilebardzo jest mi to potrzebne.buzioleeeeeeeeeee
  • beatrisbwp 18.08.11, 13:43
    Basiu podasz ma maila do siebie bo chcialam napisac.ps.dzis jest 10 mil.do wygrania w lottosmilepojde zagrac...jak wygram do lecim do USAsmilehehe
  • bagnowska 18.08.11, 14:10
    beatrisbwp napisała:

    > Basiu podasz ma maila do siebie bo chcialam napisac.ps.dzis jest 10 mil.do wygr
    > ania w lottosmilepojde zagrac...jak wygram do lecim do USAsmilehehe

    My graliśmy kiedyś, ale podobno albo szczęście w miłości albo w grze... Na nas padła miłość i w grze już się nie powiodło big_grin
    Mój mail: bagnowska@gmail.com
    Dziękuję, że ciągle jesteś ze mną...
    Ściskam, Basia


    --
    Jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z absolutnym spokojem wewnętrznym,z odzyskaniem indywidualności.
  • iza-pal 31.12.11, 12:19
    Może z powodu ostatniego dnia w roku,może tak po prostu mam duży spadek samopoczucia. Cieszę się,że rok 2011 mija, był dla mnie okropnym okresem,pełnym strachu i przerażenia.
    Miesiące poszukiwania diagnozy.Leczę się dopiero 2-gi miesiąc i jest niewiele lepiej.Nachodzą mnie myśli, a co jeśli nie będzie lepiej?
    Najgorsze jest chyba osamotnienie w mojej walce.Uświadomiłam sobie,że nie mam wyjścia i muszę walczyć, ponieważ gdybym zostawiła bb samej sobie i w konsekwencji może usiadła na wózku-nie miałabym nikogo przy sobie.Moja rodzina nie rozumie tej choroby.Raptem najstarsza siostra,która zawsze była silna i była wsparciem sama go potrzebuje.Nie potrafią się w tym odnaleźć,a ja duszę w sobie rozczarowanie i żal do nich.
    Na szczęście mam jeszcze kilku przyjaciół, którzy mnie słuchali od początku i dziś już mają wiedzę o boreliozie.Jeszcze mają siłę mnie słuchać w chwilach wątpliwości.
    Ot, takie smutne przemyślenia na koniec roku..Uznałam,że najbardziej nadają się pod ten wątek.
    Z Okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę Wszystkim Wam,aby 2012 był rokiem zdrowienia i zakończenia leczenia.Dziękuję wszystkim,którzy mają samozaparcie i dzielą się swoim doświadczeniem na forach, ponieważ to dzięki nim trafiłam na diagnozę.

  • xsenia.pl 22.02.12, 14:57
    czesc.zaraz mnie znowu zlinczujecie, ze wkolko pytam sie i pytam.tak wlasnie bo jestem zdruzgotana.martwie sie o coreczke ktora ma trzy latka a urodzilam ja jak bylam chora.powiedzcie mi kochani moze tu znajde wsparcie, czy takie 20 letnie zakazenie jest wspolmierne ze swiezym zakazeniem, czy dalej te kretki sa we krwi?czy jest jakas szansa ze nie zarazilam coreczki?w tescie Elisa raz mam IgM lekko podwyzszone, innym razem watpliwe lub ujemne.kleszcze mialam ok. 20 lat temu.blagam nie odrzycajcie mnie.
  • iza-pal 22.02.12, 20:17
    Xsenia,jest ryzyko zakażenia,ale nie 100% pewności.Tym samym szansa,że nic nie przedostało się przez łożysko.Ja na Twoim miejscu zbadałabym córkę,obserwowała i wzmacniała jej odporność.W silnym organizmie patogen tak łatwo się nie rozwinie.Nie wiem czy długość zakażenia ma tu wpływ.Bardzo Cię to męczy,ale nie uzyskasz 100% odpowiedzi.Zbadaj córkę na ile możesz i obserwuj.I przestań się zadręczać.Nawet jeśli coś przedostało się do płodu, może już jest wybite przez układ odpornościowy.A jeśli infekcja jest- córka jest bezobjawowa i łatwiej będzie ją wyleczyć.Spójrz na to z tej strony.



  • xsenia.pl 22.02.12, 20:25
    Dziekuje kochana za slowa otuchy.jestem juz zdruzgotana tym wszystkim.córcia ma pewne symptomy, ale je rowniez mozna podpiac niekoniecznie pod borelioze.jest bardzo nerwowa, placzliwa i musi byc jak ona chceod malego ma problemy ze spanie,czesto wybudza sie w nocy i placze czasami w nocy ze ja nozka boli.martwie sie ale dzieki.caly czas o tym mysle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.