Też mam pogorszenie,mam za sobą rok leczenia i żadnej poprawy nadal
sztywności,nadal bóle,szyja tak sztywna ,że nie do wytrzymania.Z
trudnością to wszystko wytrzymuje rodzina zniecierpliwiona bo chcą
zebym była zdrowa,w pracy nie rozumieja schorzenia i czuje sie
samota jak pies w tym wszystkim, chwilami udaje przed bliskimi ,że
radze sobie z wszystkim bo chce byc akceptowana , przeżywam koszmar
na chwile obecną,prysła moja siła i walka o siebie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.