Czytam Twoje wpisy, i tak bardzo Cię rozumiem...Grześ również w
gorszym stanie, spastyka w ciągu 2 dni tak bardzo wzrosła, mimowolne
drżenia nóg nasiliły się również...Grzegorz ma ogromne problemy z
siadaniem (jakaś wewnętrzna siła wręcz nim "rzuca" i usztywania), w
ciągu 1,5 rocznego leczenia właściwie powolne podtępne pogarszanie...
No i najgorsza ta samotność, masz rację.Ty piszesz, że jesteś sama,
my we dwoje tak naprawdę również jesteśmy samotni, i to każde z
osobna. Grzegorz coraz bardziej zamknięty, ja coraz bardziej smutna,
patrząca bezsilnie, jak choroba zabiera mi powoli ukochanego
człowieka...Jutro mam go zostawić na 8 długich godzin i iść do
pracy...Jak mam to zrobić, jeśli widzę, że nie radzi sobie z
najprostszymi czynnościami? Z pracy zwolnić się nie mogę, pieniądze
są niezbędne. Zasiłki żadne nie przysługują żonom opiekującym się
niepełnosprawnymi mężami...Uczucie osamotnienia i bezsilności jest
straszne...Na naszego lekarza w takich momentach pogorszenia nie mam
co liczyć, a innego nie ma...
Mimo to nie myslę o przepaści, Katarinko kochana, musi być jakieś
Jutro, gdzie nie będzie skraju przepaści, a droga, którą wędrujemy z
takim mozołem , stanie się mniej kręta i wyboista.
I pamiętaj o Baśce, kiedy pomyślisz znowu o przepaści.Moja ręka
będzie Cię trzymać mocno

i nie pozwoli na zrobienie tego kroku.
Mój mail: bagnowska@gmail.com
Może Ci się przyda. Skrzynkę mam cały czas na podglądzie.
trzymajmy się, Kochanie -Basia