Tak sobie myślę, że chyba trzeba znowu coś napisać...
Jak to miło dowiedzieć się, że i Pan Prezydent Stanów Zjednoczonych wybrał taką sama metodę kuracji jak ja



Przykro by mi było, gdyby okazało się, że jest inaczej. Nawet on zasługuje na prawidłowe leczenie

Zresztą, jak każdy człowiek. On zapewne jednak nie miał dylematu finansowego i łatwiej mu było podjąć taką decyzję.
A co na to rzesza - jak to tu nazywacie - „betonu”? Przecież to dla nich potwarz!!! Hm… ciekawe czy są gdzieś jakieś komentarze…
Widać jednak, że i on nieźle odczuł efekty boreliozy, skoro zdecydował się na tak inwazyjne leczenie.
Tak… - Austria i Australia toż jednak nie to samo państwo! Borelioza potrafi…
Osoby, które nie poczuły prawdziwego zagrożenia tej choroby, mogą się dziwić, ale mają takie prawo. Z wieloma ta choroba obchodzi się łaskawie. Ze mną też przez kupę lat obchodziła się jak z jajkiem. Bakteria dbała o swojego żywiciela. I być może skończyłabym za jakiś czas na wózku inwalidzkim nawet nie wiedząc o boreliozie. Dopiero kolejne ukąszenia i być może kolejne koinfekcje sprawiły, że musiałam się tematem zainteresować.
Któryś już dzień z rzędu staję się coraz mocniejsza. „Pierworodny” herx jest za mną. Padł mój rekord zmierzonego ciśnienia- 60/40. Gdy syn je badał byłam już na tyle silna, by po niego zadzwonić nie wstając z łóżka na komórkę. Ciekawe czy wcześniej było jeszcze niższe?... Doczytałam się, że można zaliczyć śpiączkę… i nie tylko…
Zatem moje wcześniejsze skojarzenia z muchą tse-tse, która uwiodła mojego kleszcza nie były zupełnie bezpodstawne
Ważne, że mój „herxik” jest do przeżycia bez konieczności interwencji naszej „kochanej służby zdrowia”. Obawiałam się gorszych historii… A najbardziej konieczności przerwania kuracji! Chcę dojść do siebie jak najszybciej! Szpital by mi to uniemożliwił!
Ciekawe jest też doniesienie z Kuźni Raciborskiej. Zaskoczona jestem bardzo, że w budżecie gminy znalazły się pieniądze na badania mieszkańców! A przecież Kuźnia Raciborska nie jest na innej planecie!? A może się mylę? Hm… nic nie rozumiem… Ciekawe - w Dzienniku Zachodnim nie jest napisane - jakie robili badania. Gdy się jeszcze okaże, że nie była to ELISA to chyba zupełnie zdębieję ze zdziwienia!
W sumie to samopoczucie mam boskie. Nie jest to jeszcze może moja pierwsza „niedziela”, ale już całkiem blisko. Takie dni jakie przeżywam ostatnio mogłyby już zostać na stałe.
Musze się jednak przygotować do kolejnego osłabienia. No, chyba, że borelka zrobi mi inne „kuku” i zaatakuje z innej, niespodziewanej strony. Mam nadzieję jednak, że encefalopatie przepadły raz na zawsze.
Okryłam, że świat mikroorganizmów jest nie mniej ciekawy niż wszechświat.
Taka ameba… ludzie leczą sterydami reumatoidalne zapalenie stawów, a tu się okazuje, że takie małe żyjątko ,odporne na chlor, które można połknąć z sałatą - potrafi zniszczyć ludziom życie. I ciekawe, że i tu medyczny „beton” jest w identyczny sposób odporny na fakty i logikę.
Dlatego zawsze wolałam przedmioty ścisłe. Tam możliwość dyskusji jest zdecydowanie bardziej ograniczona. Wszechświat i prawa fizyki do człowieka nie przystosują się. Pozwalają mu najwyżej przyglądać się i kojarzyć fakty. Błędna interpretacja daleko nie zaprowadzi.
A w przypadku naszej choroby największą popularność zdobywa brak logiki!
Bo czy logiczne jest przyjęcie, że należy leczyć w identycznej sytuacji pacjenta, który ma zameldowanie w innym - niż endemiczne- miejscu? A temu, który zamieszkuje miejsce endemiczne leczenie się nie należy??? Toż to jawna dyskryminacja! Gorsze od rasizmu! Gdzie Prawa Człowieka?
I to w kraju w 100% endemicznym? Absurd goni absurd!
Albo jawna głupota… Albo…
Nie! Chyba trzeba mieć jeszcze silniejszą neuroboreliozę, by to zrozumieć
Jak to dobrze, że nie wszyscy lekarze podlegają systemowi! I są tacy, którym udało się zachować wolność. Pozostałym system zamyka drogę do samodzielności i uniemożliwia samodzielne myślenie. Tylko współczuć!
Gdyby ktoś mnie kazał wychowywać faszystów rzuciłabym szkołę… Ale faktem jest też, ze przywalona jestem papierami tak bardzo, że nie wyszukuję co nowego słychać we wszechświecie, a raczej staram się nie utonąć w oceanie dokumentacji!
Brrr … SYSTEM potrafii! A mówią, że niewolnictwo dawno się skończyło!
Dużo tu na tym forum widzę żalu… Wiem, ze każdy przypadek woła wręcz o pomstę!
Ale chyba błędem jest obwinianie poszczególnych lekarzy. To system każe im w taki sposób z pacjentami postępować!
Nie mam do swojego „pierwszego kontaktu” najmniejszego żalu o to, że nie dostałam od razu antybiotyku na 6 tygodni. Po pierwsze i tak miałam „pozamiatane”, bo pierwszy rumień sama zignorowałam. A po drugie – przeciętny lekarz systemowy jest tak obciążony obecnie biurokracją, że wcale mu się nie dziwię, iż nie ma czasu na rozstrzyganie kontrowersji toczących się na medycznych szczytach w zakresie samej tylko boreliozy. Ryba psuje się od głowy w każdym przypadku. A w naszym zwłaszcza.
A poza tym pierwsze zakażenie pewnie miałam i tak kilkadziesiąt lat temu. I było to jeszcze przed opisaniem choroby z Lyme. Kto u nas wtedy słyszał o borelce?
Hm… Antybiotyki zupełnie wyleczyły mnie jak widzicie z negatywnych emocji
Stały mi się zupełnie obce. Odkąd je stosuję największy postęp widzę właśnie w tym zakresie.
Co wcale nie znaczy, ze nie mam ochoty na odwet !
No i jakoś trzeba pomoc innym. Mnie pomogły osoby z tego forum, ze Stowarzyszenia i czuję się zobowiązana dług swój spłacić pomagając innym.
Całej mojej rodzince – mężowi i synom PCR-y wyszły ujemne. Jednak mojej czujności wcale nie uśpiły. Czytałam co potrafią krętki zrobić, aby się schować przed testami! Naprawdę podziwiam ich przebiegłość! Są doskonałe! Tak samo jak doskonały jest kleszcz, by je przenosić.
No i mnie też przecież wyszedł test ujemny – mimo 200% boreliozy!
No to sobie znowu „pogadałam”…
Czas na kolejny kieliszek- sortuję sobie do nich piguły…
I , na zdrowie!


--
Najważniejsze w życiu aby "być" - zwłaszcza dla innych - gdy tracisz "siebie" tracisz "wszystko"
- mój wątek
tiny.pl/s7pk
borelioza.org - strona Stowarzyszenia Chorych Na Boreliozę