No i po wizycie u dr Piotra, mam nadal jeszcze stosować leczenie unidoksem po
200 mg dziennie i po jakimś czasie sukcesywnie zwiększać dawkę.Tak dawno nie
byłam w Warszawie, że nie mogłam jej poznać, zrobiła się taka nowoczesna, tyle
nowych, pięknych budynków. Tylko szkoda że nie miałam czasu ani siły żeby trochę
połazić i pozwiedzać. Po przyjeździe z Warszawy dostałam silnego ataku korzonków
przez dwa dni leżałam całkowicie unieruchomiona, dzisiaj wstałam ale jestem cała
obolała i ogólnie czuję się strasznie. Dwa tyg. biorę antybiotyk a tu zamiast
poprawy ciągle dochodzą mi nowe objawy, kołatania serca + okropne osłabienie, do
tego doszły różne swędzonki. Zaczęłam stosować nystatynę, tylko nie bardzo wiem
jak. Czy razem z unidoxem, i czy od czasu wzięcia nystatyny też muszą upłynąć 2
godz. zanim wezmę witaminy. Gubię się w tych lekach, chyba przez całe swoje
życie nie brałam tyle specyfików a to przecież dopiero początek. W poniedziałek
miałam iść do pracy ale chyba nie dam rady. Znowu zaczynają się różne
wątpliwości, jak taka krucha kobieta jak ja ma przeżyć tak długą i agresywną
terapię, czy nie siądzie mi coś po drodze, i czy tyle chemii przez tak długi
czas w organizmie całkiem go nie osłabi. Czy tego nie powinno się robić w
warunkach klinicznych, czy w naszym kraju wszystko musi być takie pokręcone i
chore? Przepraszam, że nie potrafię z siebie wykrzesać nawet odrobiny poczucia
humoru, ale na prawdę mam sporego doła. Pozdrawiam wszystkich
Gosia
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.