Minęło już pół roku leczenia.Na początku na Biotraksonie była
niewielka poprawa,po zmianie na Zamur-wielka.Niestety przez moją
głupotę(żle rozdzieliłam abx)miałam pogorszenie,potem znowu
stabilizacja.Jest dużo lepiej niż na początku a jednak nie puszcza
do końca co mnie martwi,bo jak to wyleczyć do końca,żeby nic nie
zostało?Jak przestanę brać abx towszystko wróci,a jak długo można je
brać?Za bardzo mi nie przeszkadzają,do diety też się przyzwyczaiłam
ale chciałabym żeby była poprawa.Chyba zmienimy abx.Brałam ostatnio
Flumycol-chyba niepotrzebnie bo robiłam posiew i wyszły nieliczne
grzybki ale oporne na flucofast.Doktorka mówi,że nieliczne ma prawie
każdy i nie trzeba tego leczyć.Co o tym myślicie?Czasami spadają mi
leukocyty i płytki a próby wątrobowe są trochę podniesione,ale to
chyba normalka?Mam bardzo słabe herxy,troszkę kręci w nogach i może
dlatego to dziadostwo tak słabo wychodzi?Trzymam za was kciuki a
szczególnie za dzieciaki.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.