Własnie zakończyłam puls Tini.
Z każdym dniem coraz nowe objawy, większy ból i gorsze samopoczucie.
Nie żałuję, że zaczęłam leczenie - niemal w ciemno, bo PCR Rt nie wykazał niczego przecież... Mam dość życia jako kaleka, do tego splątanie myśli i niemoc...
Co do objawów - może nie byl to jakis wielki herx, nie wiem... ale czasami ból był gromny - głowa boli nie od ponad tygodnia z niewielkimi przerwami, najgorsze sa noce...
Stawy, każdy po kolei, szyja robi się często sztywna, że głową obrócić nie można. Kręgosłup nie pozwala siąść na dłużej do komputera czy nawet cokolwiek zrobić (gotowanie, sprzątanie - wszystko na raty i odpoczynki). Skurcze mięśni, jakich dawno nie miałam. Kości jakby rozłupywało od środka. Na szyi w pewnym momencie po trzech dnach tini powiększyły się węzły chłonne i teraz mimo że trochę zeszło mam guzek - bardziej z tyłu, wielkości jaja przepiórczego, ale już nie boli... Może tak być???
Nawet w tej chwili rwie mnie dłoń

i te bóle co najwazniejsze nie sa mordęgą jak do tej pory. Boli i musi boleć - ale cieszę się, bo wiem że tłukę to dziadostwo. To daje mi siłę, a z drugiej strony dałam sobie przyzwolenie na ból, na odpoczynek. Do tej pory z racji wieku uznawałam, że nie powinno boleć i zaciskałam zęby wierząć chyba, że tak będzie lepiej - pokonywac samą siebie.
Mam ogromną nadzieję, wiarę w leczenie.
Mam ciągłe pragnienie - nawet jak wypiję wodę, to dobrze nie odstwaie szklanki znów mam pragnienie... Może po lekach - albo jakaś ko0infekcja...
Na twarzy skóra łuszczy sie płatami - swędzi i jakby był stan zapalny. Pojawiło się dużo krwiaczków (nie pamiętam nazwy ale takie jakby krwiste pieprzyki, trochę na rękach, udach, ale najgorzej na brzuchu).
Chciałam podziękować Wam wszystkim, bez Was nie miałabym szans... na lepsze życie. Nie przeszłabym przez ten miesiąc - a wiem, że kolejne może wcale nie łatwiejsze przede mną... Wsparcie jest nieocenione.
--
Moje dzieci - moją siłą.
Weronka - 04.11.1998
Kacperek - 07.04.2008