Więc juz wiem, dalej na tym zestawie co ostatnio.
Mam poszukać dojść do Tavanicu, czy mam możliwość by go ściągnąć, bo zaczyna się coś w oku dziać na całego, tzn poprawiać się.
Oczywiście dołozyć więcej nystatyny, bo chyba grzybek się dobija.
Więc walczymy dalej, a krętki niech giną - paskudy jedne.
Na pierwszym pulsie Tini po zmianie zestawu nie było tak ostro, ale teraz ten puls daje mi w kość. Bóle są dużo gorsze, ciało mnie nie słucha. Ból głowy powrócił, dreszcze, senność, zmęczenie - stąd podejrzenie grzyba. Ogólnie widzę różnicę między okresem gdy jestem na Tinidazolu, a gdy go nie biorę.
No i jeszcze jeden objaw jaki mam na każdym pulsie Tini...
Zapalenie prawego ucha, gardło i węzły chłonne po prawej stronie bardzo bolą. nie mogę śliny przełykać... ale już się tym nie martwię, bo cykliczność tego mówi sama za siebie.
Stawy - tradycyjnie wędrujące bóle. Ale bez tini - jest lepiej niż było. Kręgosłup, barki... tak samo.
Leczę się 4 miesiące a widze różnicę, chociaż nie ma tych okresów bez objawowych długich - czasami 2-3 godziny

ale są. I te chwile są cudowne. Mam siłę, chęć do życia, sprawność jakiej dawno nie czułam chociaz nie forsuję się bo potem padam... ale to jest tak obiecujące, że dla tych chwil warto...
--
Moje dzieci - moją siłą.
Weronka - 04.11.1998 i Kacperek - 07.04.2008
www.pomocdlakasi.pl/