Dodaj do ulubionych

Św. Paweł VI: kto należy do Kościoła

11.01.19, 00:13
PAWEŁ VI
KTO NALEŻY DO KOŚCIOŁA?
Przemówienie podczas Audiencji generalnej - 1 VI 1966


Rozważcie dobrze te słowa: jesteście Kościołem, to znaczy, że należycie do Kościoła, do świętego Kościoła Bożego, do tego ogromnego zgromadzenia zjednoczonego przez Chrystusa, do żywej społeczności jego słowa i jego łaski, do jego Ciała mistycznego. Trzeba, abyśmy mieli coraz jaśniejszą świadomość naszej przynależności do Kościoła, byśmy posiadali świadomość wypływającej z tego godności, gdyż w Kościele jesteśmy naprawdę przybranymi dziećmi Boga, braćmi i siostrami Chrystusa, żyjącymi z niego w Duchu Świętym. Powinniśmy mieć świadomość również szczęścia naszego; bo czyż może być większe szczęście niż to, że się jest dopuszczonym do tej społeczności zbawienia? Powinniśmy na koniec uświadamiać sobie nasze obowiązki, nasze zaangażowanie, jak się to dzisiaj mówi. Przypominamy wam, że kto do Kościoła należy, ten nazywa się wierny, to znaczy, taki, który wiąże się z Kościołem świadomie, ze zrozumieniem i na zawsze.

A zatem, jeżeli jest rzeczą ogromnie piękną i niesłychanie ważną należeć do Kościoła, to zaraz i spontanicznie powstaje pytanie: czyja naprawdę należę do Kościoła? Kto należy do Kościoła? Jak się tę przynależność otrzymuje?

Na pierwszy rzut oka odpowiedź jest łatwa, znamy ją wszyscy: do Kościoła przecież wchodzi się przez chrzest. Sobór (Lumen gentium, 11), a przed nim tradycja chrześcijańska, mówi nam, że wierni włączani są do Kościoła przez chrzest.

Trzeba by Nam tutaj przeprowadzić apologię tego sakramentu, ale ograniczymy się do życzenia, aby lud chrześcijański przyjmował życzliwie, rozumiał i oceniał to, czego dokonała reforma liturgiczna, aby ten sakrament chrztu odnalazł należne mu miejsce w umysłach i obyczajach wiernych. Jest to naprawdę rzecz bardzo ważna dla ukształtowania prawidłowego pojęcia o życiu chrześcijańskim.

Ochrzczeni nie-katolicy
Postawimy również takie pytanie: a więc, czy ci wszyscy, którzy są ochrzczeni, nawet jeżeli są odłączeni od jedności katolickiej, są w Kościele, w prawdziwym Kościele, w jedynym Kościele? Tak. Jest to jedna z tych wielkich prawd katolickiej tradycji, wielokroć przez Sobór potwierdzona (por. Lumen gentium, 11, 15; Unitatis redintegratio, 3, itd.). Prawda ta wiąże się artykułem Credo, które śpiewamy podczas mszy świętej: "Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów"; nawiązuje ona także do wielkich teologicznych sporów pierwszych wieków, którym kres położyła szczególnie powaga świętego Augustyna, a który w dyskusji z donatystami oświadczył, że "Kościół posiada szczęśliwy zwyczaj poprawiania tego, co fałszywe u schizmatyków a nawet u heretyków, ale nie powtarzania tego, co zostało powiedziane (przez nich, to znaczy chrztu); zwykł on uzdrawiać to, co jest zranione, a nie leczyć tego, co zdrowe" (De bapt. 2,7; PL 43, 133). Taką właśnie naukę podaje niedawny dokument magisterium Kościoła, encyklika Mystici Corporis: "Przez wodę chrztu ludzie narodzeni do tego życia śmiertelnego odradzają się ze śmierci grzechu (pierworodnego) i stają się członkami Kościoła" (n. 18). Nauka ta leży u podstaw naszego ekumenizmu, który każe nam uważać jako braci również chrześcijan od nas odłączonych, a tym bardziej, jeżeli wraz ze chrztem, z wiarą w Chrystusa i w tajemnicę Trójcy świętej zachowali oni tyle innych skarbów wspólnego chrześcijańskiego dziedzictwa (Lumen gentium, 15).

Ale czy chrzest i jakaś wiara wystarczą, aby w pełni należeć do Kościoła? Trzeba tu przypomnieć, że pełnia ta, zjednoczenie doskonałe, stanowi głębokie i nieprzedawnione żądanie religijnego porządku ustanowionego przez Chrystusa. Jeżeli przynależność do Kościoła, już choćby zaczątkowa i częściowa, jest tak rzeczą niesłychanie cenną, to tym bardziej jest rzeczą upragnioną, aby przynależność ta doszła do swojej pełnej miary. Kościół jest jeden i jedyny; nie ma wiele Kościołów samodzielnych i samowystarczalnych (por. Denz. 1685). Najwyższe prawo jedności panuje wewnętrznie nad tą społecznością religijną przez Zbawiciela założoną. Nie zapominajmy nigdy o tych niezwykłych słowach świętego Pawła: "Starajcie się troskliwie o zachowanie jedności ducha w spójni pokoju. Jedno ciało i jeden duch, jak jesteście wezwani w jednej nadziei wezwania waszego. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich" (Ef 4,5). Właśnie do tej jedności doskonałej i "do przezwyciężenia przeszkód, jakie się tej pełnej jedności kościelnej przeciwstawiają, zmierza nasz ruch ekumeniczny" (Unitatis red., 3).

Problem zbawienia niewiernych
Powstają jednak tutaj dwie inne ważne kwestie: a co z katechumenami, albo, by to lepiej wyrazić, z tymi wszystkimi, którzy ani Ewangelii, ani Kościoła nie znają? W jaki sposób oni są zbawieni? To pierwsze pytanie jest ogromnej wagi. A oto drugie: a co z grzesznikami nie będącymi w łasce Bożej? Czy oni należą do Kościoła? Nie będziemy odpowiadać na pytania, które wymagałyby długich, ścisłych i dobrze wyważonych wywodów. W sprawie pytania pierwszego powiemy tylko, że do Kościoła należeć można rzeczywiście, albo wirtualnie, in voto, przez pragnienie (jak katechumeni), albo także przez uczciwe ustawienie życia, któremu może brak nawet wszelkiego wyraźnego poznania chrześcijaństwa; jednakże przez swą, prawość moralną jest ono otwarte na tajemnicze działania Bożego miłosierdzia, które może dołączyć do ludzkości zbawionej przez Chrystusa, a więc do Kościoła, także niezmierzone rzesze ludzi "będących w cieniu śmierci" (Ps 106, 10); ich również Bóg w dobroci swojej stworzył i darzy ich miłością (por. Lumen gentium, 13).

Grzesznicy
W sprawie tego drugiego pytania, powiemy tę dziwną, a jednocześnie wspaniałą prawdę, że grzesznicy również mogą należeć do Kościoła. Naukę tę odrzucają ci, co utrzymują, że Kościół ziemski składa się wyłącznie ze świętych (por. św. Ambroży, De Pćnitentia: "My także, starsi, grzeszymy". Grzech przerywa łączność człowieka z Bogiem, ale może on odkupienie swe znaleźć w Kościele, właśnie po to założonym, aby ludzi zbawiać; pod warunkiem jednak, że grzech ten nie zrywa więzi z jednością zbawienia, jaką jest Kościół (tak, jak to jest w przypadku grzechu wyraźnie popełnianego przeciwko przynależności do Kościoła: herezji, schizmy, apostazji, albo grzechu, który za sobą pociąga rozłąkę ze społecznością, mianowicie ekskomunikę). Przypomnijmy sobie przypowieść o sieci: "Podobne jest królestwo niebieskie do sieci zarzuconej w morze i wszelkiego rodzaju ryby zgromadzającej" (Mt 13,47).

Jeżeli streścić chcecie i zapamiętać sobie tę bardzo ważną naukę o przynależności do Kościoła, myślcie raczej o tym podwójnym obrazie, w którym Pan Jezus przedstawia Kościół: oto obraz owczarni i owiec (por. J 10,16). Starajcie się pilnie o to, aby być w Chrystusowej owczarni i należeć do tych szczęśliwych, którzy należą do jego owiec.



Źródło: Paweł VI - Trwajcie Mocni w wierze t.1 - wyd. Apostolstwa Młodych - Kraków 1970


--
Dzielmy się wiarą jak chlebem
Edytor zaawansowany
  • tade-k53 11.01.19, 10:49
    Montini nie był ochrzczony więc nie był katolikiem.
  • a2-a 11.01.19, 11:25
    Znowu Pan, Panie Tadeuszu coś dodaje od siebie.
    Jest tylko info, że nie zachowały się dokumenty z chrztu św. Pawła VI.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • tade-k53 11.01.19, 11:48
    Montini zdradził Piusa XII, który wyrzucił go za zdradę a Jan XXIII przywrócił go i ustanowił kardynałem. Trzeba interesować się zbawieniem, bo niebo to nie to samo co Dom Ojca, jak elegancko nazywa się piekło, by ludzi nie straszyć.
  • a2-a 11.01.19, 12:55
    To Pan nie chce po śmierci iść do Domu Ojca, Panie Tadeuszu?
    Pan Jezus zapewniał, że jest tam mieszkań wiele.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 11.01.19, 22:38

    "Pan Jezus zapewniał, że jest tam mieszkań wiele." - a2-a

    Niektórym wystarczyło przejść na drugą stronę, żeby przejść do wieczności.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 11.01.19, 23:00
    Z tym że, poza Kościołem nie ma zbawienia...

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 11.01.19, 23:45

    "Z tym że, poza Kościołem nie ma zbawienia..." - a2-a

    Najwyżej nas cenią urzędnicy skarbowi.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 12.01.19, 00:21
    kociak40 napisał:

    > Najwyżej nas cenią urzędnicy skarbowi.
    >


    W sensie materialnym, być może :)



    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 12.01.19, 12:18

    "W sensie materialnym, być może " - a2-a

    Za darmo można się urodzić i umrzeć, ale żyć trzeba za pieniądze.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 12.01.19, 12:26
    kociak40 napisał:

    > Za darmo można się urodzić i umrzeć, ale żyć trzeba za pieniądze.
    >


    Owszem, pieniądze krążą jak krew w organiźmie. Nie ma krwi, nie ma życia.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 12.01.19, 14:44

    "Owszem, pieniądze krążą jak krew w organiźmie." - a2-a

    I dlatego chęci do grzeszenia nigdy nie zabraknie.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 12.01.19, 15:39
    To nie jest kwestia grzeszności, po prostu każda instytucja bez kasy jest martwa.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 12.01.19, 15:40

    "Owszem, pieniądze krążą jak krew w organiźmie." - a2-a

    Bez pieniędzy, to nawet trudno jest wejść do Królestwa Niebieskiego.
    Dzisiaj z ambon myśliwi polują na zwierzęta, a księża na wiernych.



    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 12.01.19, 16:50
    Jak ktoś jest wierny, to nie trzeba na niego polować, sam przychodzi do źródła.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 12.01.19, 18:14

    "sam przychodzi do źródła." - a2-a

    Jak podaje encyklopedia, tych "źródeł" czyli religii chrześcijańskich opartych na Biblii jest tysiące.
    Każde takie "źródło" przekonuje, że ono jest właściwą wiarą prowadzącą do zbawienia, te inne tylko do piekła. Nie wiadomo na którym polegać. Masz przykład z tade-k53 nawet na tym forum. W niebie się nie spotkacie.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 13.01.19, 12:03

    "sam przychodzi do źródła." - a2-a

    Na niebo i piekło trzeba sobie zasłużyć. Z takich ilości "źródeł" nigdy nie jesteśmy pewni, że prawda jest prawdą.
    Tylko na diabła zawsze możemy liczyć, że pomoże człowiekowi dostać się do piekła.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 13.01.19, 14:23
    Owszem rzeka może mieć kilka dopływów, ale na jej początku wypływa tylko z jednego źródła...
    To jest prawdziwe źródło.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 13.01.19, 16:05
    a2-a napisał:

    > Owszem rzeka może mieć kilka dopływów, ale na jej początku wypływa tylko z jedn
    > ego źródła...
    > To jest prawdziwe źródło.

    Jedne źródło rzeki, ale rzek jest dużo. Np. Islam ma swoje "źródło" w świętej Księdze Koranie,
    który został bezpośrednio podyktowany Mahometowi przez archanioła Gabriela. Nie będę się rozpisywał, dużo jest religii poza chrześcijaństwem, które też mają swoje Święte Księgi i swoich wiernych. Każda z religii twierdzi, że tylko ona jest prawdziwa, występują w nich cudowne uzdrowienia (najwięcej takich przypadków cudownych uzdrowień jest w religiach pogańskich prowadzonych przez afrykańskich szamanów, tam wiara jest najsilniejsza) itd.
    Dziwnym jest to, że w większości wiara zależy od miejsca urodzenia. Religia nie jest nauką
    (nauką jest religioznawstwo) tylko wyobraźnią człowieka i dostosowaniem do tej wyobraźni
    Boga. Już człowiek jaskiniowy, który nie wynalazł łuku i umiał tylko rozniecać ogień, stwarzał sobie w wyobraźni swojej Boga na swoje duchowe potrzeby.





    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 14.01.19, 00:17
    Wiele jest religii, ale Pan Jezus jest tylko jeden.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 14.01.19, 11:38
    a2-a napisał:

    > Wiele jest religii, ale Pan Jezus jest tylko jeden.


    Jest jeden ale są różne odniesienia co do Jego osoby. Żydzi uważają go za oszusta,
    islamiści tylko za proroka, jeszcze inni, tylko za człowieka, a nawet, że to tylko podanie.




    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 14.01.19, 13:54
    O tych, którzy zostali ochrzczeni w imię Jezusa Chrystusa, mówi się, iż zostali wybieleni we krwi Baranka...
    O pozostałych jest wyjaśnione w rzeczonym dokumencie św. Pawła VI na początku wątku.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 17.01.19, 14:42

    "O tych, którzy zostali ochrzczeni w imię Jezusa Chrystusa" - a2-a

    Chrzest noworodków nie jest prawidłowy, nie jest zależny od przyszłej świadomości człowieka.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 18.01.19, 07:40
    Nie zgadzam się z Pana opinią, ponieważ analogicznie trzeba by było przyznać, że przynależność narodowa osób, które się urodziły w danym narodzie nie jest "prawidłowa, nie jest zależna od przyszłej świadomości człowieka." Czyli np. to, że ktoś jest Polakiem nie byłoby w/g Pana prawidłowe, bo jak się urodził w polskiej rodzinie, to nie miał świadomości :)


    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 18.01.19, 08:07

    "Nie zgadzam się z Pana opinią, ponieważ analogicznie trzeba by było przyznać, że przynależność narodowa osób, które się urodziły w danym narodzie nie jest "prawidłowa, nie jest zależna od przyszłej świadomości" - a2-a

    Źle Pan rozumuje. Przynależność narodowa jest rzeczywistością i jest niezależna od późniejszej świadomości. Natomiast wiara religijna jest wyobraźnią człowieka, a ta kształtuje się w późniejszej
    świadomości człowieka. "Narodowość" jest jedna, a wiara religijna może być różna. Noworodek ma już przypisaną narodowość, a jaką będzie miał wiarę religijną, jaki światopogląd, sam będzie decydował jak będzie tego świadomy. Chrzest noworodka, to narzucenie jemu wiary religijnej przez innych.
    Jezus miał chrzest jak był świadomy tego faktu, noworodek takiej świadomości nie ma.
    To KK wymyślił chrzest noworodków aby mieć większe materialne dochody dla siebie.
    Chrzest powinien być świadomym wyborem człowieka w celu przynależności religijnej zgodnej z jego światopoglądem. Każdy człowiek ma swój obraz świata, który sam sobie maluje i nikt nie może mu tego narzucać.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 18.01.19, 08:33
    Widocznie, wbrew temu co Pan uważa, wiara nie jest wyobraźnią, a rzeczywistością :)

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 18.01.19, 10:52
    a2-a napisał:

    > Widocznie, wbrew temu co Pan uważa, wiara nie jest wyobraźnią, a rzeczywistością.

    Ma Pan błędne wyobrażenie. Rzeczywistość powstaje w przepływie energii do naszych zmysłów. Możemy rzeczywistość określić matematycznie, możemy zmierzyć, zważyć, podlega doświadczeniu i prawom fizyki itd. Wiara religijna to tylko wyobraźnia ludzka i prawom fizyki nie podlega. Rzeczywistość podlega nauce, wiara religijna nie jest nauką tylko psychicznym wyobrażeniem.






    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 18.01.19, 11:19
    Raczej odbiór wiary, to czym ona dla nas jest, jak na nią patrzymy, jak oddziałowywuje ona na nas i na nasze życie,
    jest psychicznym wyobrażeniem, ponieważ postrzegamy ją jako osoby.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 18.01.19, 12:00

    "jest psychicznym wyobrażeniem, ponieważ postrzegamy ją jako osoby." - a2-a

    Boga Osobowego wyklucza teoria względności. Taki wykład w TV przedstawił ksiądz prof. dr hab. Michał Heller, który jest naczelnym kierownikiem watykańskiego obserwatorium astronomicznym.
    Zgadza się z jego wykładem w TV. On perfekcyjnie zna i rozumie teorię względności (obecnie została już w całości potwierdzona przez naukę i stała się nauką). Przed Wielkim Wybuchem czyli początkiem wszechświata, nie było czasu ani przestrzeni. Nie było więc "chwili" ani "miejsca" dla Boga Osobowego. To, że ludzie w swoim wyobrażeniu, przyjmują Boga Osobowego, wynika tylko z braku wykształcenia i znajomości teorii względności. Nie ma to znaczenia, to tylko sprawa ludzkiej wyobraźni. Ważny jest tylko cel wiary religijnej, która ma uszlachetnić człowieka w jego przekazywaniu dobra dla innych ludzi i całej przyrody. Tego "dobra" jaki człowiek może przekazać za swojego życia powinien być jak największy. Po to Bóg obdarzył człowieka intelektem aby wykorzystał go maksymalnie. Trud nauki pozwala nadawać większy wymiar "dobra" jaki możemy swoją pracą przekazać innym. Inny jest wymiar dobra np. sprzątaczki, a inny chirurga przeszczepiającego serce.



    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 18.01.19, 12:14
    W tym samym tonie:
    jeśli Boga Osobowego wyklucza teoria względności, to tym gorzej dla tej teorii... :)

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 18.01.19, 12:51

    "jeśli Boga Osobowego wyklucza teoria względności, to tym gorzej dla tej teorii..." - a2-a

    To tylko twoje urojenia. Teoria względności została potwierdzona doświadczalnie, ma zapis matematyczny, to właśnie ta teoria pozwoliła poznać wielkość wszechświata, loty w kosmos itd.
    Jeżeli korzystasz w samochodzie z GPS, to masz dowód dla siebie, że czas zależy od prędkości i grawitacji. Ja wymyśliłem własną teorię - "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu oraz materii". Tego stwierdzenia nauka nie może wykluczyć. Nauka może odnosić się tylko gdy zaistniał czas i przestrzeń. Wszystkie wartości fizyczne wektorowe wymagają istnienia czasu i przestrzeni. Energia (możliwość wykonania pracy) jest skalarną wielkością fizyczną i nie określona jest przez czas i przestrzeń. Jeżeli do energii doda się inteligencję czyli przewidywanie skutku po zadanej przyczynie, możemy to przyjąć za Absolut czyli Boga i tego nauka wykluczyć nie może. Tylko od wiary zależy czy przyjmiemy wiarę w Boga, czy nie. Przyjmowanie Boga Osobowego jest uproszczeniem bardziej zrozumiałym dla ludzi i nie ma to znaczenia, znaczenie ma tylko cel wiary i psychiczne oczekiwanie człowieka na zaspokojenie swojego pragnienia, co do życia wiecznego.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • a2-a 18.01.19, 13:28
    Teoria, jaka by nie była, nadal pozostaje teorią. To o czym rozmawiamy (teoria względności) jest tylko odkryciem pewnych praw, zależności występujących w przyrodzie. Bóg jak raz stworzył ziemię i stwierdził, że to co stworzył jest dobre, nie zmienia praw fizyki. Owszem, teoria ta może udzielić wielu odpowiedzi na ważne pytania, ale nie na wszystkie, sama w sobie też nie jest inteligentna, nie posiada osobowości, nie ma mocy sprawczej itd. itp. Widać więc że jest ułomna. Generalnie to niedoskonałe narzędzie, aby określać osobowość Bożą.

    --
    Dzielmy się wiarą jak chlebem
  • kociak40 18.01.19, 14:11

    Szanowny Panie a2-a. Na forum, którego ja jestem adminem - "Kościół, religia" swego czasu umieścił Pan reklamę swojego forum oraz złożył życzenia świąteczne. To z wdzięczności za te życzenia, postanowiłem jakby "ożywić" Pana forum, bo na nim była tylko dyskusja a2-a z tade-53.
    Dlatego wszedłem na Pana forum i napisałem kilka "problemów" aby w tym forum było więcej chętnych do dyskusji. Mnie Pana odniesienia do różnych stron aby czytać jakieś czyjeś wypowiedzi nie odpowiada. Nikt nie będzie mnie dyktował co mam czytać, gdzie mam otwierać strony i które itd.
    jest to tylko narzucaniem swoich poglądów, a ja swoje już mam wyrobione.
    Dlatego też zakończmy naszą dyskusję. O ile jeszcze kiedyś chciałby Pan zadać mi jakieś pytanie, to zapraszam na forum - "Kościół, religia" chętnie udzielę odpowiedzi zgodnie ze swoją wiedzą.
    Moim zainteresowaniem są nauki ścisłe, a wiara religijna to tylko pewien dodatek do swojej wiedzy i nie chciałbym Panu przeszkadzać w wierze religijnej, którą Pan ma w swojej świadomości.
    Nie chcę też Panu przeszkadzać w prowadzeniu swojego forum. O ile popełniłem jakiś nietakt, to przepraszam, bo jeżeli tak było, to nie było to zamierzone moje działanie. Wydaje mi się, że im mamy szersze horyzonty, tym trudniej dostrzegamy ludzi i ich potrzeby. Żegnam.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.