Dodaj do ulubionych

Autoszkoła Ola

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 23:25
Polecacie czy nie?
Obserwuj wątek
      • Gość: kursant Re: Autoszkoła Ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.08, 15:16
        Zdecydowane NIE !!!!!

        stare pierniki ucza starej szkoly jazdy! powoli 30 na godzine bo mniej paliwa
        pojdzie....
        tylko kasa sie dla Oli liczy - nie zdawalnosc jej kursantow !!
        zaplacisz - jezdzisz. jak ci wypadnie wazna sprawa i zadzwonisz odwolac jazde to
        ci wpisza pusta!!!

        skonczylem kurs u oli i musialem wykupic 10h wiecej w dora & piotr. tam
        przynajmiej ucza.

        NIE POLCEAM OLI !!!!!!!!!
        • Gość: ja Re: Autoszkoła Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.08, 19:03
          niestety muszę przytaknąć poprzednikom,
          miałem 7 instruktorów na 25 jeździe gościu do mnie mówi zaparkuj a ja że nigdy
          nie parkowałem a on "aha" to jedź dalej :D i z pytaniem "czy nikt wcześniej mnie
          nie uczył parkować" i tak sobie przejeździłem 25 godzin i nic mnie nie nauczyli,
          instruktor spóźniał sie od 5 do 20min jazde konczy sie 15-10 min wczesniej i
          takie tam, po sniadania znikaja na 10min czasami w trakcie jazd,smiech na sali:d
          gdyby nie tata to bym nigdy nie zdał
    • Gość: quara84 Re: Autoszkoła Ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.08, 17:39
      Mnie bardzo dziwi to co piszecie. Robilam tam kurs pare lat temu i
      nie mialam problemow z egzaminem. Mialam dwoch instruktorow jedego
      na placu drugiego na jazde po miescie. Obaj byli nie tylko
      sympatyczni ale i wszystkiego mnie nauczyli tak jak trzeba. Po
      miescie po kilku lekcjach smigalam jak stary kierowca. Tylko cos mi
      sie wydaje ze ani jeden juz tam nie pracuje. Ogolnie mowiac jestem
      zadowolona. Jeszcze jedno. Jak ktos nie ma smykalki do jazdy to
      zadna szkola mu nie pomoze.
        • Gość: quara84 Re: Autoszkoła Ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.08, 15:35
          ale jak ktos na sile chce sie nauczyc bo np. tatus kupi samochod i
          bedzie sie mozna pochwalic albo dostaja sluzbowy wóz to nie ma
          mocnych i zadna szkola mu nie pomoze a skutki pozniej sa takie ze
          jezdza takie sieroty po ulicy i tylko zawadzaja. Ja mowie o swoim
          przypadku ze po tej szkole zdalam egzamin bez problemu i do chwili
          obecnej jada samochodem to dla mnie pikus. Komus moze nie pasowac ja
          mam inne zdanie. I w pewnym sensie to czy ktos bedzie dobrze jezdzil
          to nie zalezy od szkoly ale od wlasnych umiejetnosci.
    • Gość: kursant Re: Autoszkoła Ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.08, 10:35
      nie polecam tej szkoły niczego się nie nauczyłem oblałem na placu a miałem
      tylko w tej szkole godzin placu instruktorzy nie chcą jeżdżić na plac bo jest
      poza miastem ucinają godziny nigdy nie jeżdziłem pełnej godz oszczędzają na
      wszystkim tylko kasę chcą żadnego profesjonalizmu właścicielka arogancka chamska
      po prostu żałość
    • babko1 Re: Autoszkoła Ola 19.03.09, 16:08
      ja byłam zadowolona:)
      miałam wielu instruktorow i dobrze
      wybralam tego,ktory mi najbardziej odpowiadal i tylko z nim jezdzilam
      wystarczy porozmawiac spokojnie i powiedziec czego sie oczekuje
      zdalam za pierwszym razem
    • Gość: Kursantka Re: Autoszkoła Ola IP: *.pzeask.3s.pl 17.05.09, 20:28
      Zdecydowanie ODRADZAM tę szkołę!!! Byłam ich kursantką i jestem
      bardzo niezadowolona. Na dodatkowych jazdach, które wykupiłam przed
      egzaminem w innej szkole okazało się, że właściwie niczego mnie w
      OLI nie nauczyli:-( O naukę poszczególnych manewrów trzeba się u
      nich zwyczajnie upominać, bo sami nie raczą notować, co zostało już
      przerobione, a co jeszcze nie! I tak można zmarnować 30 godzin jazd
      i nie małą kasę oczywiście! Jeszcze raz ODRADZAM!
      • Gość: full Re: Autoszkoła Ola IP: *.mobile.playmobile.pl 18.05.09, 19:46
        Skoro taka zła ta szkoła to czemu nie zrezygnowałaś i nie przeniosłaś się do
        innej lepszej szkoły gdzie by cię może więcej nauczyli, przecież w każdej chwili
        mogłaś to zrobić a może ty jesteś tylko z konkurencji i nie możesz znieść tego
        że mają tylu kursantów, a ty siedzisz i czekając na kursantów piszesz te bzdury
        mając nadzieję, że ktoś w to uwierzy?
          • Gość: Iza Re: Autoszkoła Ola IP: 188.33.98.* 18.05.09, 21:11
            Skoro nie w szkole Ola to może w Hellkarze (he,he,he). Może bardziej ci
            odpowiada nauka u państwa Piekielskich, stary zgred instruktor, który sam dobrze
            jeździć nie umie nie mówiąc już o tym że szkolić to mu się wcale nie chce no i
            oczywiście jego młodziutka "przesympatyczna" żoneczka , która sama ma prawo
            jazdy od dwóch lat a bawi się w wielkiego wykładowcę nie mając żadnej wiedzy,
            umiejętności no i przede wszystkim uprawnień do tego żeby bawić się w szkolenie,
            aha zapomniałabym jeszcze dodać jaki to mają wspaniały sprzęt, starego punciaka,
            którego słychać z dwóch kilometrów. A tak na marginesie, gdybyś robił kurs w OLI
            to wiedziałbyś że nie ma tam tylko dwóch instruktorów tylko trochę więcej,
            pozdrawiam
              • Gość: niuńka Re: Autoszkoła Ola IP: 94.254.143.* 24.05.09, 12:21
                A co ci tak zależy żeby tą Olę tak obsmarowywać, chyba już wiem masz po prostu
                ośrodek dwie bramy dalej, stary samochód i marudnego dziadka instruktora i
                myślisz że jak sobie coś głupiego napiszesz na ich temat albo zerwiesz im kilka
                plakatów to zrobisz sobie tym reklamę ach ta uczciwa konkurencja dobrze ci radzę
                weźcie się lepiej za szkolenie i zatrudnij sobie jakiegoś normalnego instruktora
                no i kogoś kto będzie miał odpowiednie kompetencje i uprawnienia do prowadzenia
                wykładów bo na razie to jest kpina żeby taki żółtodziub, który sam dopiero
                zrobił prawko szkolił innych, powodzenia Hellcarze.
                  • Gość: były kursant Oli Re: Autoszkoła Ola IP: 94.254.130.* 24.05.09, 22:07
                    A ty chyba nie masz na imię Anna tylko Dorota Piekielska, i jesteś właścicielką
                    firmy Hellcar i to nie pani Ola szaleje tylko ty bo nie masz kursantów, i
                    dlatego nie dajesz za wygraną myślisz że ta anty-reklama Oli, jaką cały czas
                    próbujesz robić przysporzy ci więcej klientów, ale uważaj żeby to nie miało
                    wręcz odwrotnego skutku, życzę powodzenia i wielu kursantów.
                • Gość: były kursant Re: Autoszkoła Ola IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.09, 21:02
                  Jak już ktoś wcześniej zauważył jazda z p.Olą to slalom między dziurami "bo się
                  zawieszenie zniszczy", a jazda z p.Tadziem to jeden wielki stres "czemu mnie
                  pani nie słucha, kto pani pozwolił bieg przełączyć" Obcinanie godzin to
                  normalka, jazda ciągle tymi samymi drogami, jak by w Sosnowcu były tylko trzy
                  ulice. Mają jednego instruktora który coś potrafi ale jazda z nim to rzadkość bo
                  najpierw jeżdżą szefowie. Nie polecam nikomu tej szkoły. Potocznie się mówi że
                  na kursie nauki jazdy uczą tylko zdać egzamin, a tu nawet tego nie potrafią, że
                  o właściwym prowadzeniu samochodu nie wspomnę. Tragedia !!!
            • kursa.ntka Re: Autoszkoła Ola 04.07.09, 23:40
              Z tego co pamiętam to wykłady w Oli były tragedią.Byłam na wszystkich.Na
              pierwsze jazdy zostałam wypuszczona na miasto po kilku filmikach i dobrych
              radach-co,w którym pytaniu jest podchwytliwe na testach.Nie wiedziałam nawet
              jaka jest różnica pomiędzy rondem a skrzyżowaniem z wyspą.30 jazd(obcinanych
              notorycznie)to strata czasu i pieniędzy.Zdałam przedwczoraj za pierwszym razem
              ale tylko dzięki dodatkowym godzinom i następnych 3 stówkach.Zdecydowanie
              odradzam Olę!!!
    • adi-90 Re: Autoszkoła Ola-nieporozumienie 26.11.09, 22:55
      Miałem przyjemność uczenia sie w tej szkole. Totalne
      nieporozumienie!! Chamstwo, chciwość, wulgaryzm..Pani Oli. Obcinanie
      godzin jazd, wyjazd z ul.Dekerta to ok.15 min, wykłady-tragedia,
      ciagłe zmiany instruktorów.. LUDZIE szkoda czasu i pieniędzy!!!
      pozdrawiam
      • Gość: Nie michał OSK MICHAŁ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.09, 13:59
        Taka sama tragedia jest u "MICHAŁA" na Targowej kawał cwaniaczka robiłem tam kurs ale teraz dokupiłem jazdy w innym ośrodku bo ten wsiowy nabój nic mnie nie nauczył tylko cwaniakował co to nie on jaki to nie jest dobry a sam ma prawo jazdy tyle co oranżada gwarancji. Pozatym obsamarowywuje wszystkie ośrodki w Sosnowcu a jego podobno jest najlepszy buhahahahahahahaaha
        NIE POLECAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: klaudyna Re: Autoszkoła Ola-nieporozumienie IP: 188.33.100.* 03.12.09, 18:52
        he he zlałam sie.. podstarzała właścicielka.....ale ktoś dowalił,hahahah.ale
        dobra nieważne czytając wszystko co tu pisze nie poszłabym do żadnej szkoły w
        sosnowcu,no bo po co?tam nic nie uczą tam to tu tamto..a jakoś poszłam i jestem
        zajebiście zadowolona..ja się radziłam moich znajomych nie tego śmietnika jakim
        jest internet-spytajcie waszych kumpli gdzie iść to wam rzetelnie doradzą i sie
        na pewno nie przejedziecie na ich opinii;))
    • Gość: miłosz Re: Autorem IP: 94.254.204.* 28.11.09, 20:32
      heheh..........chodziłem do auto remu razem z dziewczyną,,,,,,,,,,brak
      słów..........ona zapłakana po jazdach ,,,,,,,,,,,,ja tak w,,,,wiony ze
      strach.......gdyby nie obawa ze rodzice nam kazali,bo ktos im powiedział i nasi
      i jej ,,,ucieklibysmy gdzie pieprz
      rośnie--TRAGEDIA................GORZEJ!!!!!!!BOJE SIę PRZYPOMINAC OCZYWIśCIE NIE
      ZDALISMY,,,,,A DO AUTA DO DZIS IE BOIMY WSIAść,,,,,,,ECH,,,,,,,,,,,,,
      • Gość: MALWINA,K hellca IP: 94.254.200.* 28.11.09, 20:41
        HELCARA nie pobije nic pracował z olą sie rozeszli a teraz tak szkoli
        że------------------O BOżE UCIEKAJCIE!!!!!!!!!!!!!NIE ZDAłEM JUż 5 RAZY
        OCZYWIśCIE DODATKI GDZIE INDZIEJ---U NICH NAUCZANIE TRAGEDIA I MASAKRA,W
        ANDRZEJU ZRESZTą PO DODATKACH STWIERDZAM żE NIE LEPIEJ,NIC SIE NIE
        NAUCZYłAM,DALEJ PRóBUJE JUZ GDZIE INDZIEJ TE 2 OSRODKI TO żENADA W MIEśCIE
          • Gość: bogusław Re: hellcar i ola IP: 89.108.245.* 28.11.09, 21:26
            dobry wieczór państwu jedyne w sumie co chce powiedzieć że zwiedziłem prawie
            wszystkie osrodki,ale Ola i Hellcar to po prostu jak to mmówiono kiedys o pewnym
            kandydacie.............sosnowiec przeprasza za ole i helcarra jesli nie mają
            ciągle pretensji to sa zli prosze państwa a nauka-nawet ani parkować ani
            zawracac mnie nie uczyli nie polecaju!!!!
          • Gość: Stefan Re: hellca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.09, 17:17
            Czytam i jestem polany :) wszystkie ośrodki w Sosnowcu dziadostwo to jak one prosperują i jak Ci biedni ludzie zdają te egzaminy :) Polak jednak zawsze od zarania dziejów był zawistny i zazdrosny a to forum jest tego najlepszym przykładem :)

            Pozdrowienia dla tych którzy spedzają tu całe dnie i to forum jest dla nich jak BIBLIA
            • zawsze-luck-y-jack LUCKY JACK 24.12.09, 07:36
              Witam wszystkich uczestników dyskusji. Link do tego forum przysłała mi kursantka, zachęcając do wpisu. Przyznam, że jestem lekko przerażony tym, co czytam. Swojej opinii nie wyrażę z prostego powodu – prawo jazdy mam od 20 lat, więc ostatnio nie robiłem żadnego kursu (oprócz kursu na instruktora trzy lata temu). Jestem więc „starym” kierowcą, a zarazem młodym instruktorem. Nie będę się więc chwalił wieloletnim doświadczeniem. Ale trzy lata poszukiwań jak najlepszych sposobów uczenia innych, to też nie całkiem mało. Tym się pochwalę, a także kilkoma opiniami osób, które skorzystały z mojej pomocy w ramach nauki jazdy. Ale to za chwilę. Teraz minimum informacji z mojej strony. Od pół roku jestem właścicielem ośrodka szkolenia kierowców pod nazwą LUCKY JACK. JACK, bo mam na imię Jacek, a LUCKY – dlaczego nie? Przecież o to chodzi, żeby mieć szczęście i innym go życzyć, a nie żałować. Sala wykładowa mojego ośrodka znajduje się w Będzinie, lecz ja sam jestem z Sosnowca. Z tego, gdzie mieszkam, wynika, że do Będzina muszę dojeżdżać. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby podwieźć tam chętnych, którzy chcieliby skorzystać z moich usług. Swoje doświadczenia z nauczania spisałem w „kursie” – jeśli tak to można nazwać – MYŚLĘ więc JEŻDŻĘ, który można znaleźć tutaj: www.zdamprawko.pl/index.php/artykuly/egzamin/nauka_jazdy_na_wesolo_czesc_pier
              A oto kilka opinii na mój temat:
              zdamprawko.pl/forum/viewtopic.php?f=5&t=4&p=1675&hilit=lucky+jack#p1675
              zdamprawko.pl/forum/viewtopic.php?f=5&t=4&p=1810&hilit=lucky+jack#p1810
              zdamprawko.pl/forum/viewtopic.php?f=5&t=4&p=2501&hilit=lucky+jack#p2501

              Oczywiście, że może ktoś mieć zastrzeżenia, czy to aby nie ja sam o sobie takie rzeczy wypisuję. Jeśli chodzi o zarzut autoreklamy, to dopiero ten wpis za taki można uznać. Rzeczywiście piszę te słowa po to, żeby się pokazać, żeby poinformować Czytelników o swoim istnieniu. Autoreklama w tym miejscu ma dwa ewidentne plusy: 1) jest darmowa i 2) trafia do ludzi naprawdę poszukujących, a nie przypadkowych (do których można zaliczyć tych, którzy zapisują się w danym ośrodku, bo tam bliżej lub taniej, albo dlatego, że tam poszli kumple). Co więcej wiąże się to z moją filozofią sprzedaży usług. Preferuję network marketing. W praktyce znaczy to tyle: zadowolony klient poleca mnie swoim znajomym. Do tej pory tak było i chyba dalej tak będzie. Nie potrafię bowiem naklejać swoich plakatów na plakatach innych ośrodków (widziałem takie praktyki), a wolnego miejsca na tablicach i słupach reklamowych już nie ma. Kiedyś pozostawiłem na jednej ze stacji benzynowych – za zgodą jej właściciela – swoje wizytówki. Położyłem je obok wizytówek pewnego ośrodka szkolenia kierowców. Nazajutrz moich wizytówek już nie było (a zostawiłem ich dość sporo). Nie sądzę, żeby je zabrali potencjalni kursanci, bo do tej pory nikt „ze stacji” nie zadzwonił. Oczywiście nie mam dowodów na to, że to działanie konkurencji, ale przecież jest to dowód na to, że moje wizytówki komuś przeszkadzały.

              Na tym zakończę, nie zostawiając szczegółowych danych w przekonaniu, że jeśli ktoś będzie chciał, to mnie znajdzie. Biorąc pod uwagę dzień, w którym piszę te słowa życzę wszystkim Czytelnikom samych dobrych dni – nie tylko tych świątecznych, ale wszystkich w nadchodzącym Nowym Roku.
                • zawsze-luck-y-jack Re: LUCKY JACK 26.12.09, 19:35
                  Cudotwórcą z pewnością nie jestem, ale lubię czasem trochę pofilozofować (w
                  chwilach wolnych od nauki jazdy). W każdym kursie biorą udział dwie osoby:
                  kursant i instruktor. W każdym kursie chodzi o przemianę. Ale myli się ktoś, kto
                  myśli, że wyłącznie w kursancie. W instruktorze też. Niestety, przemiana i
                  instruktorze uzależniona jest od przemiany w kursancie. Na tę ewolucję
                  przeznaczono tylko trzydzieści godzin. Jak więc ta ewolucja wygląda i kto w kogo
                  się przemienia? Jeśli wszystko dobrze idzie, to

                  kursant zaczyna jako pechowiec – a kończy jako fachowiec,
                  instruktor zaczyna jako guru – a kończy jako mistrz.

                  Żeby wszystko było jasne, trzeba zdefiniować występujące w tym rozumowaniu
                  pojęcia. I tak:

                  Pechowiec – to człowiek całkowicie zależny od okoliczności (ktoś kto „ma” pecha,
                  na kogo ciągle „coś” „spada”);
                  Fachowiec – to człowiek kreatywny, biorący swój los w swoje ręce (człowiek,
                  który ma w ręku „fach”, podczas gdy pechowiec jest w rękach losu).

                  Guru – to człowiek, który pomaga pechowcowi (człowiekowi zagubionemu, zależnemu
                  od zewnętrznych okoliczności) w odnalezieniu się;
                  Mistrz – to człowiek, który nie musi nikomu pomagać, bo „wszystko gra”.

                  Czyż kursant na początku nie jest kimś, kto sobie z niczym nie może poradzić?
                  Samochód mu „ucieka”, skręty są za ostre lub zbyt łagodne, hamowanie gwałtowne,
                  gaz do dechy… Instruktor z konieczności musi być wtedy guru – musi mu wszystko
                  dokładnie powiedzieć, albo i pokazać. Jeżeli jednak kursant robi postępy, jeśli
                  potrafi okiełznać tego ognistego rumaka i nie przeszkadzać innym na drodze,
                  instruktor może się wycofać – może jak mistrz zen przyglądać się swemu uczniowi
                  z boku i z satysfakcją odpocząć. Dobra robota – zarówno kursanta, jak i
                  instruktora: w samochodzie nie ma już pechowca i guru; ich miejsce zajęli
                  fachowiec i mistrz. Dokonała się przemiana.

                  Chyba, że instruktor od razu przyjmie mistrzowską postawę i nie będzie się
                  wdawał w żadne instruowanie. Wtedy kursant pozostanie pechowcem, choćby miał
                  zadatki na fachowca, na dobrego kierowcę. Osobiście bardzo się angażuję na
                  początku kursu, żeby ta przemiana w kursancie nastąpiła jak najszybciej. A
                  potem? Potem bywa, że nie muszę. Kursant jest zadowolony, że mu nie gderam. Ja
                  oczywiście też jestem zadowolony, bo zamiast gadać, mogę porozmyślać (a to
                  naprawdę lubię).
                    • Gość: anty jack Re: LUCKY JACK IP: *.adsl.inetia.pl 28.12.09, 00:52
                      ten koles to poser!!!
                      poczytajcie inne fora - nawet on sam dal linka do niektorych.
                      pisze na roznych www jaki on jest super i itd...
                      jezeli mysli ze poprzez to forum wiecej zarobi to sie myli.
                      jak mozna o sobie tak pisac i liczyc ze ktos sie "skusi" na jego oferte?
                      • zawsze-luck-y-jack Re: LUCKY JACK 28.12.09, 05:42
                        Kolo, gdybyś był instruktorem (a może nim jesteś?), to wiedziałbyś, że poważny człowiek nigdy Ci takich rzeczy nie obieca. Po pierwsze są tacy ludzie, których nie da się nauczyć (a skąd mam wiedzieć, że Twoja babcia nie należy do tego wąskiego grona?), a po drugie nawet ci, którzy dobrze jeżdżą, nie zawsze zdają za pierwszym razem. Uświadom jednak babci, że jeśli „zawsze chciała mieć prawko”, to zawsze mogła (i nadal może) spróbować je zdobyć.

                        Anty jacku, pewnie Cię to zmartwi, ale obecność na tym forum może mi pomóc, a już na pewno nie zaszkodzi. Z tych ludzi, którzy przeczytają moje lub Twoje posty jedni pomyślą, że „ten koles to poser!!!” oraz „jak mozna o sobie tak pisac i liczyc ze ktos sie "skusi" na jego oferte?” i nie skuszą się. Inni zaś mogą zaryzykować. Jeśli ktoś zaryzykuje, to już dla mnie zysk: ten ktoś przekona się, że nie kłamię (może wtedy dorzucić na mój temat pozytywnego posta, co jednak nie zmienia faktu, że tacy ludzie, jak Ty mogą to uznać za moją autoreklamę). Albo więc wyjdę na tym „na plus”, albo „na zero”. W najgorszym wypadku nic więc z tego nie będzie, czyli będzie tak, jak do tej pory (tzn. dopóki nikt o mnie nie słyszał). Dzięki za zachętę do czytania na mój temat – właśnie o to chodzi.

                        I jeszcze mała chwila refleksji – dzięki Tobie i na przykładzie Twojej osoby. W moim przekonaniu piszę o sobie bardzo powściągliwie, nikogo nie krytykując i nigdzie nie twierdząc, że jestem najlepszy (skąd miałbym to wiedzieć?). Jeśli ktoś inny tak myśli, to mogę się tylko cieszyć, ale nie jestem w stanie tego udowodnić, więc nigdy takich słów nie wypowiem. Jeśli komuś udało się z moich słów takie przekonanie wyczytać, to znaczy, że czytał z odpowiednim (negatywnym) nastawieniem. Ja nie jestem w stanie udowodnić, że jestem najlepszy, a Ty nie jesteś w stanie udowodnić, że te wpisy na forach na mój temat są mojego autorstwa. Gdybyś był mniej negatywnie nastawiony, to byś pomyślał, że jestem osobą fizyczną (a nie baśniową), którą łatwo znaleźć, zidentyfikować i której łatwo udowodnić, że się myli. Musiałbym być nieprawdopodobnie niepoważny, żeby się na podobne doświadczenie narażać. Z natury jestem człowiekiem, który nie przecenia swoich umiejętności – dopiero sygnały z zewnątrz pozwalają mi w nie uwierzyć. Tych sygnałów było do tej pory na tyle dużo, że uwierzyłem. Do wiary w cokolwiek nikogo nie można zmusić, więc Ty wierzyć nie musisz. Na koniec powiem Ci, że zawsze staram się dobrze życzyć także tym, którzy mi źle życzą. Zatem GOD BLESS YOU!
                        • Gość: toy Re: LUCKY JACK IP: *.adsl.inetia.pl 28.12.09, 14:20
                          Przepraszam, mam pytanie: - Ile Ola zapłaciła jakiemuś lucky za zaśmiecanie
                          forum na jej temat?
                          A może lucky jack nie umie czytać i zamiast sobie otworzyć nowy temat to spamuje
                          temat Autoszkoła Ola?
                          A może te szkoły się połączyły?
                          Pozdrawiam trzeźwo myślących
                          • zawsze-luck-y-jack Re: LUCKY JACK 28.12.09, 14:55
                            Bardzo mi przykro, ale pierwszy mój wpis, choć sam w sobie celowy, to jednak w tym miejscu był nieco przypadkowy - nie zauważyłem, że chodzi tu wyłącznie o wątek "OLI", bo wpisy na temat innych ośrodków też się pojawiały. Zaś moje kolejne wpisy są po prostu reakcją na uwagi pod moim adresem.
            • Gość: Magda Re: hellca IP: *.chello.pl 03.01.10, 20:58
              Akurat ja w hellcarze zdalam za pierwszym razem, ale nie o to
              chodzi. To cale obsmarowywanie innych szkol przez "niby
              uzytkownikow" to robota pani Oli, ktora nie moze zniesc konkurencji
              w centrum Sosnowca. Sama tego doswiadczylam na jazdach, jak wyzywala
              mojego instruktora ze swojej "Elki". I nie tylko jak jezdzilam w
              hellcarze, ale tez jak wykupilam jazde dodatkowa u michala.
    • Gość: kursantka Nie polecam IP: *.cable.smsnet.pl 21.03.10, 12:56
      ja również dorzucę swoje 3 grosze. Przyszłam do Oli, bo polecili mi ją bracia,
      którzy dość szybko zdali egzamin. Dla Oli liczy się tylko kasa. Obcinają jazdy a
      na wykupioną godzinę jeździ się ok. 40- 45 minut. Z samą Olą nie jeździłam,
      natomiast miałam okazję jeździć z p. Tadkiem. Generalnie nie cieszy się on zbyt
      dobrą opinią wśród kursantów. Nie ma do nich podejścia. Jest bardzo
      nieprzyjemny. Ponieważ mają tam jednego naprawdę dobrego instruktora, po jazdach
      z trzema innymi (i wyrobieniu sobie opinii) postanowiłam umawiać się tylko na
      jego godziny, co właścicielom się nie spodobało. Kilkakrotnie brali mnie pod
      włos, żeby dowiedzieć się dlaczego chcę jeździć tylko z nim. Racjonalne
      argumenty nie docierały (że to ich najlepszy instruktor), za to uznali że się w
      nim zakochałam (bzdura!). Pani Ola raczyła mnie nawet poinformować, że jest
      żonaty ;) Kilkakrotnie zostałam potraktowana jak smarkacz. W zasadzie nauczyłam
      się jeździć tylko z tym jednym, inny- (już go nie widuję) był na tyle nerwowy,
      że gdyby miał po swojej stronie kierownicę to samochód prowadziłby za mnie ;)
      Gdybym wiedziała, że takie zasady panują w tym ośrodku- raczej nie wybrałabym go
      po raz drugi. Dodatków przed egzaminem u Oli nie wykupię!!! I tak musiałam
      zapłacić za jedną godzinę dodatkowo, bo p. Ola wpisała mnie na inną godzinę
      (wcześniej) niż chciałam, w związku z czym mi przepadła. Szkoda tylko, że nie
      wzięłam wtedy dowodu wplaty.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka