Dodaj do ulubionych

Absolwenci Lic.Nalkowskiego

04.09.04, 20:14
Witam Wszystkich. Podobno w tym roku ma sie odbyc zjazd absolwentow Liceum
Nalkowskiego. Czy ktos z Was moze powiedziec cos na ten temat? Kiedy, kto sie
tym zajmuje, jaki kontakt mailowy, telefon itp.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • cage00 07.09.04, 07:54
    Telefony (prawdopodobnie do sekretariatu lub dr) znalezione na stronie UM
    Wołomin: 776-27-63, 776-34-46. Jakiś czas temu przemknęła mi przed oczami
    informacja na ten temat ale w tej chwili nie pamiętam w jakich okolicznościach,
    może w prasie lokalnej...? Zapytaj na forum wirtualnego Wołomina:
    www.wolomin.net.pl/vivo_php/index.php zagląda tam wiele osób w różnym
    wieku, napewno znajdą się i absolwenci i obecni uczniowie...
    Pozdrawiam i życzę powodzenia
  • observer2 07.09.04, 08:39
    Witam i dziekuje. Zlapalem kontakt i juz dostalem faxem zaproszenie.
    Zjazd jest 23 pazdziernika.
    Pozdrawiam
  • cage00 07.09.04, 14:18
    A ile kosztuje "wjazd" na zjazd i na co tym razem zbierają? ;)
  • observer2 08.09.04, 08:23
    cage00 napisał:

    > A ile kosztuje "wjazd" na zjazd i na co tym razem zbierają? ;)

    Czesc oficjalna, czyli siedzenie na "akademii" - za friko.
    Bal - stowke PLN od lebka.

    Nie wiem na co zbieraja tym razem. Zreszta takze nie wiem na co zbierali, bo
    nie mialem okazji nawet wiedziec o poprzednich zjazdach - ja juz nie z Wolomina
    i teraz sie dowiedzialem przypadkiem. A jak poprosilem o przyslanie do domu
    zaproszenia, to ... odpowiedzi nie bede cytowal. Rozumiem z tego, ze to moze
    jest na tej zasadzie, ze "sami swoi" i tak sie dowiedza. Troche to brzydkie,
    ale troche racji jest w tym, ze nie znaja adresow i za duzo by stracili na te
    wysylki w ciemno. Tyle, ze w takim razie przydaloby sie jakies
    ogloszenie "ogolnopolskie", lub na necie. A szkola nawet nie ma wlasnej www !!!
  • cage00 09.09.04, 07:02
    Niestety renoma tej szkoły od dobrych kilku lat ma tendencję spadkową. Myślę, że
    wiąże się to z pojawieniem się w roku bodajże 1994 nowego wc. dyrektora (mam
    wrażenie że przyniesionego w teczce), systematycznym odchodzeniem starej dobrej
    kadry i ogólnym spadkiem morale grona pedagogicznego. No cóż, jaki pasterz takie
    owce...
  • piegowata 12.10.04, 08:48
    Czy LO Nałkowskiego ma swoją stronę w internecie? Może tam coś jest na temat tego zlotu? Jeśli ktoś zna adres www, to poprosze o link :)))

    --
    Always look on the bright side of life ♫♫♪♫♪♫♪♫♪....
  • aerde 29.10.04, 20:37
    No i co, ktoś był i może podzielić się wrażeniami?
  • observer2 30.10.04, 10:35
    aerde napisał:
    ) No i co, ktoś był i może podzielić się wrażeniami?

    A bylem, bylem... wino pilem, miodu nie...

    Wrazenia, powiedzialbym mieszane, choc zadowolenie spore. Na poczatku
    powinienem jednak powiedziec, ze naleze do grupy "wykopaliskowej" (wczesne
    lata .60). Nawet ten nasz stol byl krotszy od innych - moze dla podkreslenia,
    ze reszta ludzi juz pod ziemia.
    Inne zjazdy (w innych szkolach) znam z opowiesci roznych osob i z publikacji
    internetowych. Poza tym do Wolomina mam 370 km i dotarlem, inni maja rzut
    beretem, ale niektorzy nawet o zjezdzie nie wiedzieli.
    Moze dlatego moje spostrzezenia sa ostrzejsze, ale nie chodzi tu o
    krytykanctwo - raczej o tzw konstruktywna krytyke.

    Plusy i minusy ponizej (niektore punkty dotycza tych samych tematow).

    Plusy.

    1. Jak zwykle - okresowe spotkania z dawnymi znajomymi. Po wielu latach nawet
    calkowitego braku kontaktu zawsze bardzo milo jest spotkac starych kolegow
    (a jeszcze milej kolezanki, niektore "zakonserwowane" tak, ze chyba czas im sie
    zatrzymal na maturze, a niektore wygladaly nawet znacznie korzystniej niz
    kiedys). Jest wtedy wiele tematow do obgadania, brakuje jednak czasu, bo to
    tylko pare godzin. Przewaznie wiec przywoluje sie jakies charakterystyczne
    momenty. W sumie jest to bardzo sympatyczne spotkanie, a czasami stare
    znajomosci obfituja w przedluzenie ciaglosci i zaciesnienie kontaktu. Na stare
    lata to sie ceni, nawet jesli na taki zjazd trzeba bylo dojechac pareset
    kilometrow (spotkalem nawet kolege mieszkajacego obecnie w Kanadzie). Osobiscie
    poprzedni raz bylem w szkole na balu maturalnym, czyli 43 lata temu, a w samym
    Wolominie bywam od tamtego czasu bardzo sporadycznie. Tym bardziej taki "spęd"
    byl dla mnie czyms egzotycznym.

    2. Pozytywnie oceniam troske organizatorow o samochody uczestnikow. Wieczorem
    kilkakrotnie oglaszali, zeby je przestawic z ulic na plac szkolny, gdzie
    dzialali ochroniarze.

    3. Mysle, ze dosc dobrze byl dobrany repertuar kapeli - tak zeby starsze osoby
    nie wpadaly w kompleksy jesli chodzi o kondycje i ilosc decybeli. Wyszedlem
    troche po polnocy i do tej pory bylo bardzo przyjemnie, nie wiem jak bylo dalej.

    4. Mozna bylo kupic sobie kilka ksiazeczek, ktore uprzyjemnia teraz jesienne
    wieczory ogladaniem fotografii i czytaniem list absolwentow z poszczegolnych
    rocznikow.

    Minusy.

    1. Parkowanie samochodow. Mozna bylo lepiej zabezpieczyc przejazd przez ostry i
    wysoki kraweznik, zeby nie walic podwoziem przy zjezdzaniu. Od strony
    "podjezdzajacej" lezaly wlasciwe elementy.

    2. Ksiazeczki. Wsrod list absolwentow z mojego i sasiednich rocznikow jest
    bardzo duzo bledow w nazwiskach. Sa takze braki w tzw "szkolnych" parach
    malzenskich (brak przynajmniej trzech par). Nie wiem w jaki sposob uzupelniane
    bylo zrodlo wiadomosci, ale wydaje mi sie, ze przez te czterdziescipare lat
    mozna bylo to zrobic (brakujace osoby mieszkaja w Wolominie i okolicach,
    a na liscie jest np para z USA). Jesli chodzi o fotografie, to akurat w "moim"
    przedziale lat jest dziura - po prostu nie ma zadnych zdjec, a wiem, ze byly
    pstrykane, bo sam w domu gdzies jeszcze jakies mam. Identyczne maja moi znajomi.
    Oczywiscie mozna powiedziec: trzeba bylo je przyslac, to by sie znalazly w
    publikacjach. Ale moja odpowiedz: trzeba bylo gdzies oglosic, ze ktos to zbiera
    i podac wlasciwy adres, gdzie to wyslac (w tym ewent. adres internetowy).

    3. Cos tak duzego formatu jak zjazd absolwentow z okazji 60-lecia szkoly
    mogloby byc kilkakrotnie nawet ogloszone w jakiejs gazecie ogolnopolskiej i w
    internecie. Ja dowiedzialem sie o zjezdzie poczta pantoflowa (od kuzynki
    mieszkajacej w okolicy). Inaczej w ogole bym nic nie wiedzial - jak o
    poprzednich zjazdach. Kiedy juz wiedzialem o fakcie przygotowywania zjazdu, to
    przewertowalem "polowe" internetu w poszukiwaniu jakiegos komunikatu o zjezdzie
    i danych kontaktowych (numery telefonow, faxow, adresy internetowe itp). Otoz
    szczeka mi opadla (na szczescie jeszcze nie wypada), gdy nie znalazlem nigdzie
    strony szkolnej. Naturalnie jakies linki do tych www, gdzie figuruje szkola,
    zostawilem sobie na boku, ale poza adresem Liceum i telefonow do sekretariatu
    nie ma tam w zasadzie nic wiecej. Trzeba bylo zadzwonic do sekretariatu i
    poprosic o przyslanie faxem informacji o zjezdzie. Brak swojej szkolnej strony
    w necie w XXI wieku jest chyba ewenementem, bo nawet szkoly podstawowe maja
    teraz swoje strony. Chyba nie brakuje w Wolominie mlodych zdolnych internautow,
    ktorzy moze nawet maja swe wlasne strony i moze pomogliby w zalozeniu strony
    szkolnej.

    4. Sposob "rekrutacji" absolwentow na ten zjazd. To rozszerzenie w nawiazaniu
    do w/w uwag. Brak tzw naglosnienia. Byc moze wiele osob po prostu o tym nie
    mialo pojecia. Pani w telefonie powiedziala mi, ze nie wysylaja zaproszen na
    adresy domowe, bo tego byloby za duzo, a brak funduszy na znaczki. To
    zrozumiale, dlatego wlasnie pisze o ogloszeniach gazetowych i internetowych.
    Jednakze nawet adres podany mi faxem byl po prostu bledny (serwer odrzucal
    wyslana tam poczte, a nikt przez telefon nie potrafil od razu tego skorygowac).
    W tresci faxowej ulotki byla prosba o zglaszanie zwlaszcza materialow dot tzw
    "szkolnych" malzenstw, ale jak wyslac zalaczniki ze zdjeciami, kiedy nie
    wiadomo jaki w ogole jest wlasciwy adres (i czy w ogole on istnieje). Byc moze
    organizatorzy dzialali "jak za krola Ćwieczka", czyli czekali az ktos porobi u
    fotografa kopie posiadanych zdjec i wysle je zwykla poczta, lub po prostu
    przyniesie.
    Naturalnie nie zawsze na takie apele czy ogloszenia odpowiedza wszystkie osoby,
    bo niektore po prostu sa niechetne tego rodzaju imprezom i nie daja sie do nich
    przekonac. Mysle, ze szkoda, a dla kontrastu powiem, co wiem od Ojca, ze np
    zjazdy absolwentow warszawskiego Liceum im.Wladyslawa IV zgrupowaly bardzo duzo
    osob z rocznikow bardzo starych - widac jakos potrafili to zrobic.

    5. Jesli juz ktos wplacil te 100 zl, to przynajmniej powinien otrzymac przy
    wejsciu plakietke z nazwiskiem i rocznikiem. Niektore osoby porobily sobie same
    takie plakietki - widocznie zadzialalo tu doswiadczenie z poprzednich zjazdow.
    Na czesci oficjalnej byl spory tlum (chyba 300 osob, a moze wiecej) i trudno
    bylo wyszukiwac wsrod nich swoich starych znajomych.

    6. Czesc oficjalna. Rzedy krzesel moglyby byc oznaczone tak, zeby bylo wiadomo
    gdzie siedza ktore roczniki (podobnie jak stoly na balu). Bylo sporo
    rozgladania sie i zaloze sie, ze niektorzy ludzie wcale nie wiedzieli, ze
    gdzies z boku sa jeszcze inni z ich klas. Poza tym udrapowanie sali
    gimnastycznej olbrzymimi plachtami pod sufitem spowodowalo automatyczne
    ograniczenie ilosci powietrza do oddychania. Czlowiek szybko stawal sie mokry,
    bo byla wtedy niezla pogoda. [Lepiej z tym bylo na balu - mniej osob, stoly
    zajmowaly mniej wiecej polowe sali, otwarte drzwi boczne - choc niektorzy
    narzekali wtedy na przeciagi.] Organizatorzy nie przewidzieli takze, ze gdy po
    latach spotyka sie starych znajomych, to ciekawsze sa pogaduchy z nimi na
    goraco, niz sluchanie przemowien oficjalnych. Efekt byl taki, ze pan dyrektor
    swoje (a potem burmistrz), a ludzie swoje. Zreszta w tym gwarze mimo
    naglosnienia nie slychac bylo zupelnie w tylnych rzedach tego, co do
    powiedzenia mialy tzw wladze. Mysle, ze z powodzeniem mozna bylo poprzestac na
    rozdaniu gadzetow okolicznosciowych osobom zasluzonym i krotkich mowach
    powitalnych. Ale jak zwykle - kazdy taki mowca po prostu MUSI przeczytac te
    pare stron tekstu na temat swoich i nie swoich przewag (tak dla "splendoru" i
    nie zwracajac uwagi, czy to kogos interesuje).

    7. Podobno mozna bylo (oczywiscie przy pomocy organizatorow) skrzyknac sie w
    mniejszym gronie w ktorejs sali na pietrze. To dobrze, ale o czyms takim
    wiedzialy osoby majace blizszy kontakt z organizatorami i ze soba przed
    zjazdem. O tym nigdzie nikt szerzej nie informowal (np w tr
  • ffurbo 27.12.04, 16:25
    Witam,
    na balu Absolwentow nie bylam, jednak slyszalam, ze powstala ksiazka z okazji
    60-lecia szkoly. Bardzo mnie interesuje czy mozna ja jeszcze kupic i jesli tak
    to gdzie.
    Dziekuje za pomoc
    Pozdr :)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka