Dodaj do ulubionych

sterylizacja kotki

12.10.06, 09:07
szukam dobrego weterynarza dla mojej kotki, który przeprowadziłby zabieg
sterylizacji- możecie kogoś polecić?
Edytor zaawansowany
  • avista99 18.10.06, 15:19
    Jadąc z Radzymina do Wołomina przez Górki dojeżdżasza do kościoła (Józefa
    Robotnika, bodajże). W pierwszym budynku za kościołem, w budynku na rogu
    Gdyńskiej (tej do szpitala) i Piłsudskiego przyjmuje dobry weterynarz. Kosztuje
    to chyba stówkę. Trafisz?
  • piegowata 18.10.06, 18:46
    A nazywa się Wojciech Spruch i jest jedynym weterynarzem, któremu z pełnym zaufaniem powierzam swoje trzy koty (i psa)
    --
  • agatapuchala1 26.10.06, 10:45
    Wytłumaczcie mi coś - wszyscy tak zachwalają dra Sprucha a mnie sam wygląd
    gabinetu po prostu przestraszył. Przecież to jakaś śmierdząca nora! A pan doktor
    nie wykazuje zainteresowania pacjentem i jego właścicielem, wygląda na mruka.
    Czy to tylko złe pierwsz wrażenie???
  • piegowata 30.10.06, 18:13
    Już gdzieś na tym forum pisałam o tym, że gabinet wygląda siermiężnie (jeśli śmierdzi, to tylko karmami dla zwierząt, bo stoją w sklepie otwarte worki) Myślę, że to nie przeszkadza pacjentom (zwierzakom). Pan Spruch być może nie szczebiocze nad pacjentem, ale jest naprawdę wielkim miłośnikiem zwierząt i swojej pracy. Zajmuje się zwierzakiem bardzo konkretnie i fachowo. Mnie nie przeszkadza to, że jest mrukiem. Nie przychodzę po to, by ktoś cmokał i udawał zachwyt moim futrzakiem, a przy okazji naciągał mnie na kolejne sumy. Mam do pana Sprucha zaufanie. Wiem, że nie "wpuści" mnie na niepotrzebne wydatki. No i od wielu lat nie zdarzyło się, by chybił z diagnozą u moich zwierzaków.
    Nie wiem, agatapuchala1, czy ta odpowiedź Cię zadowoliła :)))
    Ciekawe, co ma do powiedzenia na ten temat avista99 :))))
    --
  • avista99 02.11.06, 10:06
    Ja co prawda nie miałbym osobiście sumienia żadnemu zwierzęciu zrobić tego co
    trzy uczestniczące w rozmowie Panie;) ale wszyscy znajomi którzy odwiedzili
    gabinet, o którym rozmawiamy, bardzo chwalili usługi w nim wykonywane na ich
    pupilach. Dlatego też świadomie rekomenduję ten gabinet.


  • aksux 21.11.06, 11:50
    dziękuję serdecznie za pomoc:) - już jest po zabiegu - w polecanym gabinecie;
    kotka bardzo szybko doszła do siebie (ja też - bo nie była to łatwa decyzja;
    przez dwa lata pilnowałam jej i kupowałam tabletki, ale czasami wychodziło do
    bardzo marnie - rezultatem były jakies "dziwne" mioty - niekiedy martwe....
    ciężkie przeżycia i dla kotki i dla mnie). Podejście weterynarza było super -
    po całym zabiegu poinformował mnie jaki jest stan kotki "od wewnątrz" i
    wyjaśnił jakich suplementów w diecie moja kotka potrzebuje i dlaczego. I cena
    tez była całkiem przyzwoita - bo dowiadywałam się w różnych gabinetach, więc
    miałam porównanie:)
    Jeszcze raz wszystkim dziękuję:)
  • avista99 21.11.06, 13:38
    Cenę przez nieświadomość zaniżyłem, a później zapomniałem skorygować. Ale nie
    to, jak widzę, miało dla Ciebie największe znaczenie. U kotki niestety jest to
    poważniejszy zabieg ze względu na większą ingerencję. Poza tym zwierzątko może
    na jakiś czas mieć żal do osoby, która je na zabieg zawiozła, ale to przejdzie.
  • aksux 21.11.06, 14:19
    faktycznie - cena nie była tu najstotniejsza, choć rekonesans odpowiedni
    zrobiłam:). Kotka była przez kilka dni lekko wystraszona, ale mam wrażenie, że
    szybko jej przeszło:) Nawet chętnie bawi sie z maluchem z ostatniego miotu
    (ostał się jeden, biało-rudy samiec). Ponadto straszny klusek teraz się z niej
    zrobił - to normalne? Nie wiem, bo pierwszy raz jestem w takiej sytuacji.... A
    może ktoś chce małego, biało-rudego pieszczocha .....????
  • avista99 21.11.06, 14:47
    Nie wiem jak u kotek, ale koty tyją po takim zabiegu i są w ogóle potem
    drażliwe. No i pić muszą, bo podobno jakieś kruche przewody moczowe im się robią
    i mogą popękać a picie pomaga.
  • aksux 21.11.06, 15:01
    o matko....
    a swoją drogą - bardzo zorientowany jesteś....;)) miałeś jakiegoś kocura może?
  • avista99 21.11.06, 15:31
    Znajomi mieli kota (też rudego), który po takim zabiegu jakoś tak zdziwaczał.
    Ważne jest chyba to picie, bo słyszałem wypowiedź weterynarza w TV, aby nawet
    dawać lekko słone jedzenie by kot pił. Nie wiem tylko czy dotyczy to tylko
    pierwszego okresu po zabiegu czy już tak na zawsze. Znajomi mają tym razem
    kotkę, która miała zabieg u tego weterynarza miesiąc temu i jeśli będziesz miała
    jakieś dziwne podejrzenia co do zachowania itp. to mogę skonsultować jak to u
    nich było:)
  • aksux 21.11.06, 15:46
    dziękuję:))
    jeśli będę miała potrzebę konsultacji - nie omieszkam skorzystać:)))
    pozdrawiam....
  • piegowata 22.11.06, 19:10
    Cieszę się, że wszystko przebiegło bez zakłóceń :) Pozdrów i ucałuj kocusię :))
    Jeśli chodzi o siusianie, to jest taka specjalna karma dla kastratów, które mają problemy z drogami moczowymi. U kotek ten problem raczej nie występuje. A raczej występuje niezależnie od zabiegu. Moja niesterylizowana najstarsza starowinka (odeszła już na wieczne mysie polowania) kilka razy w swoim osiemnastoletnim życiu chorowała na zapalenie dróg moczowych (za każdym razem leczył ją oczywiście pan Spruch w swoim siermiężnym, pachnącym suchą karmą, ale jakże skutecznym gabinecie)
    Obecne trzy moje kochane darmozjady są zdrowe, tylko przestały dbać o linię.
    Tak więc chyba nie ma reguły. Pewne koty mają skłonności do pewnych schorzeń i już.
  • avista99 23.11.06, 16:25
    Czyli konkluzja jaka jest.. samczyk czy samiczka? Bo jedno schorowane, a drugie
    zadziorne.. Bo generalnie, na obecne czasy, chyba kot bardziej niż pies, bo
    serce mi się nieraz kraje, gdy słyszę ten skowyt i drapanie w drzwi u sąsiadów
    (wracających dopiero późno wieczorem z pracy). A kot to i wyjdzie i przyjdzie i
    pośpi bezstresowo. No, chyba że go zabiorą na nieplanowaną wycieczkę do Pana
    Doktora..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka