Dodaj do ulubionych

Maj- będzie powtórka z roku 2006?

21.04.07, 19:53
Tak sobie teraz oglądam wykresy indeksów i doszedłem do wniosku że sytuacja
się powtórzy. Zwłaszcza wykresy małych i średnich spółek mWIG40 i sWIG80.
Chcą chyba zrobić dziurę w niebie, ale zgodnie ze starą zasadą nie można
walczyć z kierunkiem rynku. Jednak kupowanie akcji na średni i długi termin
jest dla mnie co najmniej nierosądne. Nie wiem jak długo jeszcze będziemy
jechać na północ w tym tempie, ale schłodzenie by na pewno wyszło na dobre.
Problem tylko w tym, że w takiej sytuacji na światowych rynkach finansowych z
jaką mamy w tej chwili do czynienia zwały nie będzie. Ameryka rośnie w
najlepsdze, a Euroland za nią. Moim skromnym zdaniem skończy się tak, że
pewnego pięknego dnia zobaczymy rano w Chinach -20%, co wywoła małą panikę, a
u nas nawet dużą, w szczególności wśród posiadaczy małych spółek, którzy nie
będą mieli komu sprzedać swoich "walorów" bo tak wyśrubowanych cenach.

P.S. Ale nie ma się czym przejmować, przecież na razie mamy hossę i nic nie
wskazuje na to aby się skończyła. :-)
Edytor zaawansowany
  • plessok 21.04.07, 20:01
    malo prawdopodobne zeby byla taka powtorka z rozrywki-rynek jest
    nieprzewidywalny-ten scenariusz zbyt wiele osob zna, wiec cos innego nas spotka-
    trzeba jeszcze uwzglednic fakt ze teraz z miesiaca na miesiac coraz wiecej osob
    uczestniczy indywidualnie w na gieldzie,grono osob pracuje zagranica i chce
    jeszcze cos skubnac tutaj-ja kupujac kieruje sie horyzontem krotkoterminowym
    (nawyk forexowyy) z mosliwoscia zamkniecia pozycji przy stratach tygodniowych
    zyskow-hossa trwa jakis czas,poza tym sa stosunkowo dobre dane jesli idzie o
    nasze poletko-nie ma mocnych na zwrosty
  • pklark 21.04.07, 20:07
    Wykresy wykresami ale ja nie wierze w porządną korekte ( taką 20-30 % ) w ciągu
    najblizszego miesiąca-dwóch ,a dlaczego?
    1-kasa leszczy ( takich jak ja ) i to duża wciąż plynie na rynek
    2 - wplynie w ciągu tygodnia,dwóch duża kasa w budowlanke szczególnie
    zachodnich inwestorów instytucjonalnych(EURO 2012)
    3- gospodarka wciąz kwitnie
    4- w ryzyko polityczne( ewentualne przyspieszone wybory ) nie wierze
    5- nowe ( nieduże) firmy wchodzą na rynek,a przydalaby się jeszcze jakas
    duża ,dobra prywatyzacja......
    6- na jesieni ponoc ma ruszyc rynek alternatywny dla malych,startujących firm -
    tam tygodniowo niektórzy pozarabiają i po kilkaset % -a te zrobki pójdą w świat
    7 -gospodarka swiatowa raczej jest OK ,nawet amerykance przestali mówic o
    recesji u nich..........
    itd.itp
  • prenditore 21.04.07, 21:11
    Mam zastrzeżenie do pkt2.

    Żaden zdrowo myślący inwestor instytucjonalny nie będzie kupował za tydzień lub
    dwa akcji spółek budowlanych, które w tym czasie mogą osiągnąć niebotyczne
    rozmiary. (chyba, że będzie do tego czasu spora korekta)
    Na Euro2012 nie ma przewidzianych dodatkowych pieniędzy, czyli budowa
    infrastruktury odbędzie się czyimś kosztem.
    Najwięcej zyskają firmy budujące drogi, ale znowu nie wiadomo które wygrają
    przetargi i zgarną śmietankę, a które zostaną podwykonawcami.
  • elamigo1 21.04.07, 21:15
    Nie ma identycznych korekt czy zachowań rynków. Zawsze sie różniż. Są inne
    czynniki wywołujące czy inne tło fundamentalne.
    W tej chwili nawet ci analitycy którzy nie widzieli podstaw fundamentalnych do
    wzrostów zaczynają na siłę ich szukać. Jak długo można opisywać ryzyko a rynek
    i tak to ignoruje...
    Wyceny na giełdzie są głównie pochodną nastroju. Od nastroju do podstaw które
    faktycznie kształtują ceny droga jest bardzo daleka. Kiedyś jak ludzi kupowali
    akcje to czuli się współwłaścicielami firmy . Dzisiaj jest to abstrakcja jak
    kupon lotto - tyle że z większą szansą wygrania. Za każdym razem ma element
    piramidy finansowej - nawet jeśli wycena jest całkowicie zgodna z fundamentami.
    _____________przykład do myślenia____________
    załóżmy że jest rynek składający się z trzech osób.
    Każda z tych osób ma majątek po 333 zł
    Łączne poczucie majątku i bezpieczeństwa materialnego wynosi 1000 zł.
    bochenek chleba kosztuje złotówkę więc mogą za swój majątek kupić 1000
    bochenków chleba.
    sprawę komplikuje wejście młyna na giełdę.
    emituje 1000 akcji po zlótówce.
    na początku ludzie kupują po równo i ich poczucie majątku się nie zmienia
    czyli na starcie mają po 333
    __
    po roku jeden z nich sprzedaje 133 swoje akcje po złotówce
    więc akcjonariat rozkłada się 400/400/200
    __
    firma przynosi zysk. (powiedzmy kilkadziesiąt złotych.
    ten co odsprzedał chce odkupić swoje (tu uwaga tylko 133 akcje)
    ale ten co mu je chce sprzedać żąda po 2 zł.
    nagle w wyniku jednej transakcji te same 1000 akcji (przecież ilość akcji się
    nie zmieniła) kosztuje 2000 zł.
    Poczucie bogactwa zwiększyło się DWUKROTNIE. Wzrosła skłonność do brania
    kredytów i inwestowania. Ludzie chcą trzymać te akcjie - bo przecież drożeją.
    ALE CAŁA OPERACJA WYMAGAŁA ZALEDWIE DODATKOWYCH 133 ZŁOTYCH KTÓRE MUSIAŁ
    DOŁOŻYĆ TEN TRZECI CO KUPOWAŁ AKCJE. Poczucie bogactwa (wartość zabezpieczeń
    pod kredyty etc) wzrosła 7 razy więcej niż faktycznie trzeba było dołożyć
    pieniędzy na rynkek .
    Na koniec wszytkiego - za całe bogactwo tych trzech ludzi - ILE MOŻNA KUPIĆ
    BOCHENKÓW CHLEBA? - czy w wyniku operacji o wartości 133 złotych ludzie nagle
    mogą kupić zamiast 1000 to 2000 bochenków chleba?
    Czy wszyskto się wam zgadza?
    DLATEGO PISZĘ ŻE KAŻDA INWESTYCJA NA GIEŁDZIE MA ELEMENT PIRAMIDY FINANSOWEJ.
    Prędzej czy późniek KTOŚ będzie chciał kupić ten chleb.
    amigo


    --
    Niniejszy tekst jest wyłącznie wyrazem poglądów autora i nie powinno się go
    interpretować jako jakąkolwiek formę rekomendacji inwestycyjnej.
  • prenditore 21.04.07, 21:26
    Amigo! Trafiłeś w sedno.Prościej nie dałoby się tego wytłumaczyć.
  • rudyrlis 23.04.07, 10:24
    ULMA 422.00zl 24.15% 180,97tys.
    podobnie dzisiaj elbudowa
  • prenditore 21.04.07, 21:22
    Przyznanie Euro2012 spowodowało, że uważa się wzrosty za nieuniknione i
    przecenia się wpływ tego zdarzenia na naszą gospodarkę.
    Wigometr podskoczył o 62 pkt co sugeruje spory wzrost optymizmu.( A weszliśmy
    na nowe szczyty)
    Wykresy indeksów pokazują pewną prawidłowość zdarzeń co roku i uważam, że ten
    nie będzie wyjątkiem.
  • pklark 21.04.07, 22:56
    Uważam,ze EURO2012 bedzie mialo ogromny wplyw na nasze życie i gospodarke (
    czyli posrednio i na gielde) -oczywiscie pozytywny :
    1 - przygotowania sie udzadzą ,bo sport to sprawa ponadpartyjna ,tu nie będzie
    podzialu ,ze jeden ultra-prawicowy katolik z np: PISu zrobi na zlosc nastepnej
    ekipie z post-komunistycznego SLD i bedzie cos torpedowal....
    2 -ktos te stadiony,lotniska ,drogi ,hotele,knajpy etc. bedzie musial zbudowac
    -ja wierze ,że beda to nasze polskie firmy( glównie spólki gieldowe nieukrywajmy)
    3- reklama kraju na cala Europe wplynie na zainteresowanie naszym krajem ( czyli
    i spólkami gieldowymi -wszak to te" lepsze" nasze firmy )
    4-osobiscie dziwie się tak malym wzrostom po tej info . -budowlanka skoczyla tak
    naprawde o kilkanascie % , ja zaiwestowalem spekulacyjnie w AMRESTA i WARIMPEX
    licząc na kilkudzisuiecio% zyski w kilka dni i się rozczarowalem , w piątek
    puscilem te papiery po kursach niewiele odbiegających od zakupu - a kupowalem
    tuz po decyzji o EURO
    5- moim zdaniem ten zaobserwowany na gieldzie wzrost optymizmu jak narazie jest
    stosunkowo maly -licze na wzrosty w przyszlym tygodniu i to spore

    6 - jezu nigdy się tak na forum nie rozpisywalem ( mam nadzieje ,że choc w
    odrobinie sensownie) -a moze to wplyw smirnoffa z colą ????????
  • frolama 22.04.07, 01:33
    Przypomne Ci tylko zdanie które na tym forum padało wielokrotnie .

    Bessa nadejdzie wtedy gdy nikt w nia nie będzie wierzył. Dokładając do tego
    prosty i słuszy wywód Amigo powinieneś zdawać sobie sprawę z ryzyka jakie
    niesie inwestowanie zbyt optymistyczne w piatym roku hossy. Zauważ dodatkowo,
    że Euro 2012 to nie jest impreza która może ochronić nas w przypadku załamania
    na rynku amerykańskim i, że impuls do korkety/krachu nadejdzie z rynku
    Chińskiego.. Pytanie tylko czy dojedziemy do olimpiady, bo moim zdaniem - nie.

    Uważaj nie kieruj się tym ze wszyscy dookoła zarabiają 20 % dziennie. Zapewniam
    Cię nie wszyscy. Inwestuj ostroznie szczególnie teraz.
  • prenditore 22.04.07, 10:37
    Pierwsze prace budowlane związane z Euro2012 zaczną się za wiele miesięcy.
    Materiały budowlane skoczą do góry. Na setki wiaduktów i mostów budowanych w
    krótkim czasie będzie potrzeba cementu, cementu, stali, kruszywa, asfaltu itp.
    Brakuje pracowników. Trzeba będzie podnosić płace.
    Wszystko związane z budowlanką pójdzie do góry. Czasu jest mało. Czy ktoś
    próbował policzyć koszt tego całego przedsięwzięcia? Zmierzył siły na zamiary?
    Kto będzie budował hotele, które po imprezie staną puste?
    U nas najłatwiej wygłasza się deklaracje ( 3mln mieszkań lub jedno za 3mln)
    Teraz za deklaracje zostaniemy szybko rozliczeni i oby nie było wstydu.
    Czy nasza gospodarka wytrzyma ten wysiłek?
  • frolama 22.04.07, 22:06
    No właśnie czy wytrzymamy presję inflacyjną, związaną z gwaltownym wzrostem cen
    w budowlance i transporcie - jak na to zareaguje Nasza giełda.
  • makler2006 22.04.07, 23:25
    No właśnie inflacja- ciekawe jaka będzie decyzja RPP na najbliższym
    posiedzeniu. Myśląc rosądnie powinny być podwyżki stóp, ale kto wie.
  • radiotrwam 24.04.07, 11:42
    w 2006 do połowy maja były silne zwrosty.Po wczorajszych harcach budowlanki
    można chyba powiedzieć że korekta już się zaczeła na 80% spółkach.A pozostałe
    za mocno poszły w górę ,dlatego sytuacja staje się naprawdę poważna.
    - w tym roku korekta może zacząć się już w kwietniu...
  • misty_zwany_krawcem 25.04.07, 00:49
    chciałbym jeszcze dodać pare zdań na temat narodowej histerii pod nazwą
    Euro 2012.
    Czy wszyscy naprawde zdają sobie z tego sprawę czym będą Euro 2012?
    Przecież to będą tylko trochę większe zawody sportowe które będą trwały 2 tygodnie !!!!! (słownie dwa). Można nawet w skrócie myślowym powiedzieć że jeden bo połowa meczy odbędzie się na Ukrainie. Czy ktoś w związku z tym wybuduje hotele czy restauracje żeby mieć zapewnioną obsadę na 1 tydzień? Zapomnijmy o hotelach.
    Autostrady.
    Przez 17 lat nie można było wybudować całej jednej a teraz przez 5 lat ma się udać wybudować kilka? Wierzyć w to można ale wiemy przynajmniej z giełdy że sama wiara nie wystarczy.
    Może uda się wykończyć jedną Wrocław - Ukraina bo ta akurat już jest prawie wybudowana, może uda się wykończyć Poznań -Warszawa ale to wszystko. Jak w sumie bedzie tego z 300 km to bedzie dobrze. Czy wybudowanie 300 km autostrady spowoduje super ożywienie i mega prosperity na najbliższe kilkanaście lat?Wątpie.
    Stadiony.
    O to jedynie chyba możemy się nie bać. Bo to trzeba bedzie koniecznie wybudować. Tylko kto to sfinansuje? Czy nie trzeba będzie podnieść podatków, akcyzy na paliwo i innych obciążeń? Czy kolejne obciążenia firm i pracodawców pobudzą gospodarkę? Myślę że nie. No chyba że ktoś ma nadzieje że dadzą się opodatkować rolnicy, górnicy czy nauczyciele i że to oni pokryją kolejne deficyty.
    Tak więc nie przesadzajmy z tymi mistrzostwami Europy. To nie jest olimpiada czy nawet mistrzostwa świata. To nie jest przystąpienie do Euro czy przyjęcie Euro chociaż na to ostatnie akurat w końcu jest szansa. Euro 2012 bedzie miało tylko wymowe propagandową o ile organizacja przebiegnie sprawnie. Na PKB wpłynie to w ułamku procenta. Nie budujmy strategi i prszyszłości na 2-tygodniowych zawodach.
  • ksawon 25.04.07, 08:29
    O finansowanie się nie martw. Na 15% stadionu to chyba nas stać (przy założeniu,
    że inwestorem jest JST). Resztę pociągną z funduszy strukturalnych UE - i to bez
    konkursu.
  • siurak20 25.04.07, 09:31
    razem zbudujemy nowa ojczyzne oparta na honorze i pracy. Zapakuje sie
    robotnikow na ciezarowki i caly kraj wyruszy budowac drogi. Zeby wstydu nie
    bylo jak przyjada turysci.

    A z tym jednym tygodniem zawodow to mnie ciekawi troche inna sprawa. Pobudujemy
    baltic areny bedzie pieknie kolorowo i wesolo jak bedzie euro a co pozniej? Czy
    ten stadion sie utrzyma, czy beda przychodzic komplety na mecze? bo ja mam
    watpliwosci. Oby nie trzeba bylo wylaczac bursztynowego oswietlenia zeby
    oszczedzic na energii.
  • misty_zwany_krawcem 25.04.07, 22:32
    kto będzie właścicielem tych stadionów, gmina, państwo, klub sportowy? Jak nie bedzie przedsiębiorczego, prywatnego właściciela to te stadiony skończą tak samo jak jeden taki wielki w Warszawie zbudowany na 10-lecie poprzedniego systemu.
  • pamparampa 26.04.07, 22:22
    Stadiony się zbuduje. Kaskę z państwowego się wyciągnie, gracze giełdowi na fali optymizmu nieźle zarobią, a firemki-budowlanki też się wzbogacą. Aż wreszcie będzie Euro, a potem te cementowe trupy będą straszyć, bo po cholerę komu wielgachny stadion. A potem przyjdą straty.

    Tak jak teraz w Portugalii.
  • prenditore 26.04.07, 23:25
    Trzeba wziąść przykład z rzymian i stadiony nie będą świecić pustkami, a nawet
    dadzą zarobić.
  • kojuz 06.05.07, 12:09
    cena akcji za wysoka,złotówka umocniła do $ od 26 stycznia co spowoduje ze
    eksporterzy np. KGHM dostanie mniej kasy za miedz ( mniejszy zysk kwartalny niz
    w 2006roku) inni ekporterzy też.Mniejszy będzie PKB a w USA DJ,S&P zaliczyły w
    piątek maksa i zaczeły opadac( wreszcie jankesi przejrzeli na oczy za akcje są
    za drogie a PKB amerykanskie i rynek pracy słabnie.Inwestorzy zapakowani po max
    w akcje(dawno nie było porządnej korekty).Prognozy społek były korygowane w dół
    i wyniki były trochę lepsze.Amerykanie są bardzo zadłużeni.Aby przyciąnąc
    kapitał zagraniczny do US podwyższają stopy %. Cwansze fundusze spekulacyjne
    już teraż sprzedają akcje nieswiadomym inwestorom , bo pózniej może ruszyć
    lawina po PKC i ceny spadną gwałtownie
  • gorbibanki 06.05.07, 12:30
    Ach co za piękny scenariusz :) Miejmy nadzieję, że tym razem balon nie wytrzyma
    już takiego ciśnienia bo od grudnia szło mu niestety dobrze. To prawda, że
    pojedyńcze sygnały były dotąd mniej lub bardziej ignorowane. Ale jak to
    wszystko uderzy w jednym momencie... . No ale cóż. Ja podobno jestem mało
    wiarygodny bo widzę tylko spadki.
  • radiotrwam 06.05.07, 14:45
    gorbibanki napisał:

    > Ach co za piękny scenariusz :) Miejmy nadzieję, że tym razem balon nie
    wytrzyma
    >
    > już takiego ciśnienia bo od grudnia szło mu niestety dobrze. To prawda, że
    > pojedyńcze sygnały były dotąd mniej lub bardziej ignorowane. Ale jak to
    > wszystko uderzy w jednym momencie... . No ale cóż. Ja podobno jestem mało
    > wiarygodny bo widzę tylko spadki.


    Gorbi :
    - bessa się zacznie jak i Ty w końcu uwierzysz że jest hossa....
  • gorbibanki 06.05.07, 15:08
    Przykro mi, że Cię zawiodę :) Za swoje pieniądze nigdy nie wystawię długiej.
    Wiem, że z profesjonalizmem nie ma to nic wspólnego ale moje ograniczenie
    umysłowe nie pozwala mi zrozumieć na czym polega psychologia wzrostów. Za to
    psychologię i genezę spadków rozumiem z każdym dniem coraz lepiej wściekając
    się czemu jeszcze nie spada. Wściekam się co nie znaczy, że podejmuję błędne
    dezyzje tak jak kiedyś. Zamiast tego przeprowadzam dogłębną analizę czemu w
    danym momencie nie spadło choć powinno. To uczy pokory. Na głębokie spadki mam
    4 poważne opcje sprzedaży, które zabezpieczają mi portfel akcji. To pozwala mi
    w miarę spokojnie czekać na wystawienie krótkich. Jak widać czekanie było do
    tej pory słuszne. Boję się tylko, że tym razem będę zbyt ostrożny i nie
    skorzystam z okazji. No cóż, takie jest życie.
  • radiotrwam 06.05.07, 15:49
    gorbibanki napisał:

    > Przykro mi, że Cię zawiodę :) Za swoje pieniądze nigdy nie wystawię długiej.
    > Wiem, że z profesjonalizmem nie ma to nic wspólnego ale moje ograniczenie
    > umysłowe nie pozwala mi zrozumieć na czym polega psychologia wzrostów. Za to
    > psychologię i genezę spadków rozumiem z każdym dniem coraz lepiej wściekając
    > się czemu jeszcze nie spada. Wściekam się co nie znaczy, że podejmuję błędne
    > dezyzje tak jak kiedyś. Zamiast tego przeprowadzam dogłębną analizę czemu w
    > danym momencie nie spadło choć powinno. To uczy pokory. Na głębokie spadki
    mam
    > 4 poważne opcje sprzedaży, które zabezpieczają mi portfel akcji. To pozwala
    mi
    > w miarę spokojnie czekać na wystawienie krótkich. Jak widać czekanie było do
    > tej pory słuszne. Boję się tylko, że tym razem będę zbyt ostrożny i nie
    > skorzystam z okazji. No cóż, takie jest życie.


    Spadki kiedyś nadejdą bo takie są koleje losu...
    Jednak do czasu kiedy one nastapia może wywiać z rynku wiekszość miśków z
    krótkimi pozycjami.Spadki kiedyś przyjdą i bedą one o wiele szybsze niż
    poprzedzajaca hossa ( teoria mówi że do 3 x szybsze).Ja również nie należę do
    entuzjastów hossy bez końca i cały analizuję ilość swoich pozycji.
    Jestem pewien że z tej hossy mi coś jednak pozostanie gdyż w tej chwili w
    akcjach mam już tylko 20 % kapitału.I aktualnie inwestuję już tylko dla
    podtrzymania kondycji.
    Ośmielam się dodać że w końcówce hossy nawet Ty i inni sceptycy uwierzą że to
    będzie rosło i rosło bez końca .W tej chwili nie ma takiego poczucia , gdyż
    inwestorzy są przewrażliwieni i przy każdych najmniejszych spadkach naciskają
    na enter.Dlatego wzrosty mogą potrwać jeszcze jakiś czas...
    Zdrowie najważniejszym kapitałem....
    Pozdrawiam
  • fular1 06.05.07, 16:05
    zgodze sie
  • poszi 06.05.07, 16:32
    A ja tym razem włożę kij między szprychy i zapytam, skąd się bierze
    przeświadczenie, że spadki nadejdą dopiero, kiedy największe misie przejdą na
    pozycje bycze? Bowiem moim zdaniem ono jest kompletnie fałszywe. Do spadków
    potrzeba przecież sprzedających, którzy uznają, ze to koniec.

    Prawda jest zaś, że każda bańka podobnie jak każda piramida finansowa wymaga
    coraz to większego (wręcz wykładniczego) napływu świeżego kapitału. I kiedy
    przysłowiowy pucybut mówi ci, ile to zarobił na akcjach oznacza, że już prawie
    wszyscy sa "zarażeni" i napływ świeżego kapitału się wkrótce skończy. Dlatego
    szczyt bańki koreluje z euforią. Ale to nie ma nic wspólnego z kapitulacją
    "największych niedźwiedzi". W szczycie bańki jest euforia wśród "dumb money",
    ale "smart money" się ewakuuje.
  • prenditore 06.05.07, 19:30
    I tu Poszi ma rację.
  • eliot33 07.05.07, 10:30
    poszi napisała:

    > A ja tym razem włożę kij między szprychy i zapytam, skąd się bierze
    > przeświadczenie, że spadki nadejdą dopiero, kiedy największe misie przejdą na
    > pozycje bycze? Bowiem moim zdaniem ono jest kompletnie fałszywe. Do spadków
    > potrzeba przecież sprzedających, którzy uznają, ze to koniec.



    Wydaje mi sie, ze się jednak mylisz. Widzisz do wzrostow trzeba nowych
    kupujacych, nie ma innej rady natomiast co do spadkow to wystarczy takze brak
    kupujacych i niestety ale jak to ladnie mówia niektorzy, rynek wtedy opada pod
    własnym ciezarem.
    Co do twierdzenia ze rynek spada jak juz wszedł ostatni niedzwiedz, to cos w
    tym chyba jest, wydaje mi sie ze to twierdzenie wymyslił ktos dla zobrazowania
    ekstremalnej sytuacji, w ktorej to juz nie ma kto kupowac z uczestnikow rynku,
    bo juz wszyscy maja akcje oprocz własnie tych paru niedzwiedzi stojacych z boku.
    Jesli oni zaczynaja kupowac to naprawde juz nie ma na rynku innej zmiany gotowej
    odebrac od nich te akcje wiec koniec moze byc tylko jeden, po drugie jak wiadomo
    osoby te nie sa z ulicy i na giełdzie sie troche znaja, wiec jesli zauwazą, ze
    sie pomylili moga byc dobrym utrwalaczem kontynuacji spadkow
  • poszi 07.05.07, 13:54
    > Wydaje mi sie, ze się jednak mylisz. Widzisz do wzrostow trzeba nowych
    > kupujacych, nie ma innej rady natomiast co do spadkow to wystarczy takze brak
    > kupujacych i niestety ale jak to ladnie mówia niektorzy, rynek wtedy opada pod
    > własnym ciezarem.

    Ależ to jakaś sofistyka. Jeśli nie ma kupujacych i nie ma sprzedających to obrót
    jest zero i ceny zostaja na poprzednim poziomie. Do spadków potrzeba większej
    determinacji sprzedających niż kupujących, a nie żadnych kapitulacji
    niedźwiedzi. Pamietam dobrze krach dotcomów i niedźwiedzie, które stały z boku
    od 1999 roku wcale nie kapitulowały.

    > tym chyba jest, wydaje mi sie ze to twierdzenie wymyslił ktos dla zobrazowania
    > ekstremalnej sytuacji, w ktorej to juz nie ma kto kupowac z uczestnikow rynku,

    Z tym się zgadzam. Bańka się kończy, gdy nie ma nowych pieniędzy, o czym
    napisałem powyżej. Kapitulacja czy nie niedźwiedzi nie ma tu nic do rzeczy.
  • eliot33 07.05.07, 18:03
    To jednak mało wiesz, otoz wyobraz sobie ze niestety akcje zawsze ktos danego
    dnia musi sprzedac i to z roznych powodow, dokladnie takich samych jak ktos
    wydaje pieniadze w sklepie ze skarpety czy wybiera z banku , dziennie tacy
    ludzie z takimi potrzebami sa niestety na gieldzie, dla nich jest to swego
    rodzaju bank z ktorego w danym dniu musza wyplacic kase, do tego na gieldzie
    oprocz tysiaca poowdow jest takze np, splata kredytu, odroczonej platnosci itd.
    natomiast teoretycznie w danym dniu nikt nie musi kupic akcji- moze to sie
    zdarzyc, bo kupujemy tylko wtedy gdy wierzymy ze nam sie to oplaci.
    Taki okres na gieldzie generuje wlasnie spadki,na niskim wolumenie, mniej
    dynamiczne ale spadki
  • poszi 07.05.07, 18:44
    > To jednak mało wiesz, otoz wyobraz sobie ze niestety akcje zawsze ktos danego
    > dnia musi sprzedac i to z roznych powodow, dokladnie takich samych jak ktos
    > wydaje pieniadze w sklepie ze skarpety czy wybiera z banku , dziennie tacy
    > ludzie z takimi potrzebami sa niestety na gieldzie, dla nich jest to swego

    Wiedziałem, że przytoczysz taki argument :) Wiem, że zawsze sa tacy, którzy
    sprzedają, bo potrzebują na chleb.

    Oczywiście, ale gdzie tu wchodza te misie? I ich kapitulacja. Misie mogą sobie
    nie kapitulowac i kupujących też braknie.

    Patrząc zresztą na ostatnie klasyczne pęknięcie bańki jakoś nie widac spadku
    obrotów. Obroty na Nasdaq nawiększe były w połowie bessy.

    faculty.chicagogsb.edu/pietro.veronesi/research/SomeFactsAboutTechBubbleLate1990s.pdf
    To gdzie ten zanik kupujących? To był raczej transfer z rąk słabych do silnych,
    a nie brak chetnych.
  • eliot33 07.05.07, 22:24
    Dobra ostatni raz ,bo zaczynam watpic czy czasami nie udajesz.
    Powiedzenie bessa zaczyna sie wtedy gdy ostatnie niedzwiedzie kapituluja, to tak
    przenosnia. wcale nie musza te misie w kazdym szczycie hossy brac udział ale
    wiedzac ze sa to osoby znajace gielde i ktore juz znacznie wczesniej opuscily
    szeregi posiadaczy akcji, wiec chyba sie zgodzisz ze takie osoby albo w ogole
    juz nie wchodza na rynek albo naprawde juz tak dlugo sa poza rynkiem ze jedyny
    moment w ktorym moga na niego wejsc nie doczekujac sie spodziewanej bessy, to
    niestety szczyt hossy, a ze w takim okresie na pewno juz brakuje nowych
    kupujacych to czas odwrotu jest bliski i jesli te miski to zauwaza to znajac
    sie na gieldzie, i panicznie bojac sie zwaly, nie maja zadnych skrupułow zeby ta
    besse poglebic, uciekajac ze strata z nieudanych pozycji,
    Jesli jestes miskiem to nie bierz tego doslownie do siebie, ze bessa zacznie sie
    wtedy kiedy ty wejdziesz, wiem ze jetes Polak maly, przekorny i predzej mozna
    oczekiwac wig na 100k niz twojego wejscia, ale zwroc uwage ze w przyrodzie sa
    rozne miski: biale, szare, brazowe, koala, grizzli, duze, male glupie i madre,
    grube i drobne, karmiace i skarmiane
  • abramiczek 07.05.07, 21:19
    witam serdecznie
    sorrki za lamerke ale czy "niedzwiedz" oznacza klienta, ktory zaspal przy
    zakupie-sprzedazy akcji?

    dopiero zaczynam interesowac sie gielda i moge wlasnei byc takim niedzwiedziem :)
    szukam odpowiednich porad i zastanawiam sie czy lepiej inwestowac samemu (chyba
    mi na glowe padlo) czy moze lepiej "oddac" fundusze na iwestycje do domu
    maklerskiego i niech oni sie martwia...

    prosze o sensowne porady i nie przeganianie "kijem"

    pozdrawiam
  • js.2 07.05.07, 21:25
    Ten który zaspał ze zleceniem to ślimak nie inwestor.
    Niedźwiedź to ten który spodziewa się spadków, a byk wręcz odwrotnie, liczy na
    wzrosty.

    Do pozostałej części pytania : przejrzyj wątki na forum, było to już wałkowane
    wiele razy.
  • abramiczek 07.05.07, 21:27
    wlasnie czytam..i roznie reaguja moje wlosy na glowie..
    niektore siwieja w szybszym tempie :)

    pozdro
  • gorbibanki 06.05.07, 16:28
    Inni sceptycy może uwierzą ale u mnie jest zupełnie inna geneza. Strach przed
    porażką na długiej jest silniejszy od chęci zysku. Zwłaszcza, że
    stwierdzenie: "Las rośnie powoli a płonie szybko" jest moją filozofią gry na
    kontraktach. Wystarczy poczekać cierpliwie na pożar, a to nie trudno jak
    ściółka już sucha :)
  • makler2006 06.05.07, 15:32
    Moim zdaniem spadki przyjdą tak jak rok temu w trzecim, albo czwartym tygodniu
    maja. Spadki będą dotkiliwe szczególnie na spółkach z indeksu mWIG40 i sWIG80,
    bo to one najbardziej zyskały prze ten ostatni rok (od czerwca 2006 do
    dzisiaj). Wegług mnie WIG20 zachowa się spokojniej, będzie bardziej stabilny,
    bo indeks ten wzrósł przez rok niewiele. U nas spadki zbiegną się zapewne w
    czasie ze spadkami w Ameryce. Tam też przydała by sie już korekta i to dość
    spora. Wątpie żeby najwazniejszy amerukański indeks S&P500 zdołał z marszu
    pokonać szczyt z 2000r. Przy szczytach zawsze jest walka, ale obawiam sie że
    wygrają ją niedźwiedzie.
  • kojuz 06.05.07, 20:58
    dodam swieży news:
    inwestor miliarder amerykanski Warren Buffett juz sprzedaje akcje US ;

    May 6 (Bloomberg) -- Berkshire Hathaway Inc.'s Warren Buffett usually laments
    that his company has more cash than investment opportunities. Yesterday he
    envisioned an acquisition so big that he'd have to sell some stocks to free up
    funds.

    ``We're as prepared as we've ever been to buy a big business outright,''
    Buffett, 76, told about 27,000 shareholders and admirers at Berkshire's annual
    meeting in Omaha, Nebraska. ``One way or another, we'll swing them.''

    Subprime crisis not big threat: Buffett; 'You'll see plenty of misery in that
    field. You've already seen some. I don't seen a big impact on the economy
    though.'

  • maecki 07.05.07, 00:16
    Jak to JUZ? Ze niby co sie ma wydarzyc?

    Sprzedaje tylko dlatego, ze mu kasy zabraklo na przejecie jakiegos duzego
    biznesu, chociaz zawsze narzekal ze w portfelu jego f-my jest wiecej gotowki niz
    "papierow", a teraz jednak musial jescze doskrobac troche gotowki sprzedajac co
    nieco.

    Wiec nie sciemniaj ;)

    I dodal, ze ten subprime crisis to nie jest zagrozenie (dla gospodarki).
  • kojuz 07.05.07, 18:27
    ,, duzego biznesu''
    chyba chodzi o PETROCHINA a to nie jest tanie,
    W.B. gdyby był taki ,,szczery" i mówił to co robi , to napewno nie był by
    miliarderem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka