Dodaj do ulubionych

Bardzo drodzy Amerykanie

18.07.09, 16:58
Nie tylko zwalnia w Kaliforni i zatrudnia w Indiach ale też zwalnia w
Kaliforni a zatrudnia w innych stanach, chociaż jest możliwość relokacji.
Jestem też ciekaw co na to klienci którzy chcą mieć ludzi w USA a nie w Indiach.
Edytor zaawansowany
  • uii 19.07.09, 13:00
    W czasie gdy polscy pracownicy tez staja sie za drodzy...
  • corgan1 19.07.09, 13:12
  • mcov 19.07.09, 16:11
    Outsourcing w USA? Podobno zaczal sie juz w 2000 roku, minelo 10 lat i zatrudnienie w IT ciagle rosnie.

    Moja firma ciagle szuka ludzi i placi $1500 bonus za polecenie kolegow. Zarobki? DBA $100,000, Abinitio Developer $120,000, BO Developer $80,000.

    Gownazeria ze StockWatch napisze jakiekolwiek klastwa aby nabic sobie czytelnictwo i nagonic frajerow na ich mierne uslugi.

    --
    McOv

    Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."
  • puch4cz 19.07.09, 16:58
    Zgadza się, zarobki dla wykwalifikowanych ludzi są duże. 130K nie jest niczym
    wyjątkowym. Problem zaczyna się gdy poszukujesz pracy z niewielką ilością
    doświadczenia.
    --
    Takich trzech, jak nas dwóch, to nie ma ani jednego - powiedział piąty i w
    czwórkę wyszli...
  • profzwdrhab 19.07.09, 17:10
    Slyszales o fallalcy of composition? W czasie recesji rosna przeciez
    zyski psychiatrow i zakladow pogrzebowych. I co z tego?
  • xxxx50 19.07.09, 17:15
    Dla wysoko wyspecjalizowaych inzynierow zawsze bedzie praca w
    Stanach. Jak ich tam nie znajda, to sprowadza z zagranicy. I beda
    tak coraz czesciej szukac. Jest cala masa ludzi zwiazanych z IT co
    pracy znalezc nie moze. Twoja firma to jeszcze nie cale USA. Ja sie
    zajmuje programowaniem mikroprocesorow, tego tez sporo wyjechalo za
    granice. Tak sie sklada, ze stracilem prace miesiac temu - wlasnie
    zwolnili mnie z Cisco. O prace sie nie boje, w najgorszym razie
    wezme kontrakt. John Chambers (CEO Cisco) ma jedno ulubione slowo -
    globalizacja. To co jest napisane w tym artykule to szczera prawda.
    Co chciales powiedziec przez:

    > Gownazeria ze StockWatch napisze jakiekolwiek klastwa aby nabic
    sobie czytelnic
    > two i nagonic frajerow na ich mierne uslugi.

    Dajesz swiadectwo kim Ty sam jestes. Fachowcy z IT sa w Indiach,
    niech sobie twoja firma ich stamtad sprowadzi. Jak sie tam wywozi
    prace, tam tez sie tworzy specjalistow. Do kolegow z Polski - dla
    Was jest miejsce w USA jak jestescie dobrzy. Dobrzy sa tu zawsze
    potrzebni.
  • mr_kagan 19.07.09, 19:10
    Znasz przyszlosc? Zgoda, dla wysoko wyspecjalizowaych inzynierow
    zawsze bedzie praca, ale niekoniecznie w USA, a np. w Chinach...
    Kontraktow tez moze zabraknac...
    A globalizacja to dzis juz przeszlosc - globalna recesja oznacza
    poczatek jej konca i powolny, ale nieunikniony powrot do
    protekcjonizmu... Tyle, ze USA stracic moze do tego czasu swa
    przewage w dziedzinie hig-tech na rzecz np. Chin, i co wtedy?
  • xxxx50 19.07.09, 20:08
    Przyszlosci nie znam... Na Twoje pytanie odpowiem trywialnie: mam
    nadzieje byc wtedy na emeryturze lub w piachu. Jesli spoleczenstwo
    amerykanskie w swej wiekszosci nie zrozumie ze kwestia zatrudnienia
    ma rowniez swoj aspekt spoleczno-polityczny a nie tylko finansowy,
    bedzie zle. Protekcjonizm wydaje mi sie nieunikniony... Chyba ze
    przymiemy (my Amerykanie) ze trzeba ksztalcic dwie grupy
    specjalistow: zolnierzy, by podbijac i potem trzymac swiat za morde
    oraz menadzerow, by tym swiatem rzadzic... Aha, jeszcze troche ludzi
    do swiadczenia uslug, ale tych wezmiemy z Meksyku.
  • jednorazowy3 19.07.09, 13:37
    cale szczescie, ze jako programistka zarabiam 2,3 tys netto
    mnie raczej nie wyrzuca z powodu kosztow
  • al_bundy123 19.07.09, 13:48
    trwa szturm bo taka jest sytuacja na rynku pracy jedynymi tak naprawdę
    potrzebnymi inżynierami są ci z szeroko pojętej branży IT. Więc nie ma się co
    dziwić że jest szturm na takie studia. Jeżeli po nich każdy wcale nie wybitny
    klepacz kodu może zarabiać niezłą kasę i nie musi się martwić o pracę. Pomijajam
    oczywiście tych naprawdę zdolnych bo to inna broszka. Ale taka jest teraz
    sytuacja co widać w ogłoszeniach o pracę i tak dalej. Oj myślę zę Polacy i tak
    są tańsi niż amerykanie więc narazie nam nie grozi taki scenariusz. Pozdrawiam
  • uii 19.07.09, 18:12
    Dobra kase to zarabia dentysta, notariusz albo inzynier z
    uprawnieniami drogowymi (a propos inzynierow) a nie informatyk z
    pensja 2,5tys. Praca dla informatykow to moze i jest ale tylko w 3-4
    miastach w Polsce.
  • puch4cz 19.07.09, 16:57
    Studia informatyczne to dalej przyszłość. Sieć nieustannie się rozwija,
    technologie też, ktoś musi to znać i pracować przy tym.
    --
    Takich trzech, jak nas dwóch, to nie ma ani jednego - powiedział piąty i w
    czwórkę wyszli...
  • profzwdrhab 19.07.09, 17:15
    Siec sie rozwija, to znaczy, ze sie coraz bardziej automatyzuje,
    wiec popyt na informatykow bedzie malal, w miare wprowadzania
    lepszych systemow i narzedzi. 30-40 lat temu komputer o mocy
    obliczeniowej mnejszej niz dzisiejszy PC (np. ODRA czy RIAD)
    potrzebowal nie tylko armii programistow, ale tez i dywizji
    konserwatorow. Gdyby nie postep techniczny, to wyszlo by, ze dzis w
    USA wszyscy musieli by pracowac przy obsludze komputerow...
  • mcov 19.07.09, 18:33
    > Siec sie rozwija, to znaczy, ze sie coraz bardziej automatyzuje,
    > wiec popyt na informatykow bedzie malal, w miare wprowadzania
    > lepszych systemow i narzedzi. 30-40 lat temu komputer o mocy
    > obliczeniowej mnejszej niz dzisiejszy PC (np. ODRA czy RIAD)
    > potrzebowal nie tylko armii programistow, ale tez i dywizji
    > konserwatorow. Gdyby nie postep techniczny, to wyszlo by, ze dzis w
    > USA wszyscy musieli by pracowac przy obsludze komputerow...

    Tak, popyt na informatykow maleje nieprzerwanie od czasow ODRY, postep techniczny, automatyzacja itd... LOL...


    --
    McOv

    Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."
  • mr_kagan 19.07.09, 18:53
    Zmalal na 1 MB pamieci czy na milion operacji na sekunde, a wzrosl
    tylko dla tego, ze przybylo komputerow. Ale tempo komputeryzacji
    zacznie niedlugo zwalniac, bo juz nie bedzie czego komputeryzowac, i
    co wtedy?
  • cloclo80 19.07.09, 20:37
    Wymyślą bardziej wariackie sposoby programowania. Uporczywe propagowanie różnych
    odmian Javy - debilnego środowiska które można by zastąpić BASICiem wynika tylko
    i wyłącznie z potrzeby utworzenia podkasy Java Developers.
  • redant 19.07.09, 21:28
    O ile istnieje w technologiach IT bezwład (historyczny, menadżerski albo bo ktoś
    tak zaczął a kod trzeba utrzymywać) to każda firma developerska stara się ciąć
    (co naturalne) koszty. Nikt nie wymyśla nowych sposobów tylko aby zwiększać
    zatrudnienie i tym samym koszty. To absurd!
  • phemieh_tusk 19.07.09, 22:24
    Od kiedy jezyk Basic jest tak wspanialy, ze mozna napisac w nim program,
    skompilowac do postaci binarnej i uruchamiac na roznych maszynach i systemach
    operacyjnych, tak jak w jezyku Java?

    Od kiedy to jezyk Java ma jakas maszyne wirtualna, zaimplementowana na roznych
    platformach sprzetowych i programowych?

    Jak nie wiesz o czym piszesz, to nie pisz.
  • cloclo80 19.07.09, 23:22
    Chciałeś matole zabłysnąć, ale ci nie wyszło. Nie masz pojęcia ani o Javie, ani
    o Basic. Nie rozróżniasz interpreterów od kompilatorów. Totalne dno.
    A tym zdaniem skompromitowałeś się ostatecznie (przeczytaj to jeszcze raz i
    zapłacz nad swoją głupotą):
    > Od kiedy to jezyk Java ma jakas maszyne wirtualna, zaimplementowana > na
    roznych platformach sprzetowych i programowych?
  • puch4cz 19.07.09, 18:54
    Sieć się nie zautomatyzuje przy wprowadzaniu nowych technologii, doprowadzaniu
    nowych nitek oraz troubleshootingu. Jakby tak było, to ludzi w sieciach by chyba
    nie przybywało? A przybywa. Wiem co mówię, pracuję w Cisco...
    --
    Takich trzech, jak nas dwóch, to nie ma ani jednego - powiedział piąty i w
    czwórkę wyszli...
  • mr_kagan 19.07.09, 19:06
    Tylko opracowywanie nowych technologii lezy, jak na razie, poza
    mozliwosciami komputerow takich, jakie je znamy od czasow ENIACA.
    A doprowadzanie nowych nitek oraz troubleshooting da sie
    zautomatyzowac. Slyszales o AI? A robimy w niej dopiero pierwsze
    kroki!
    CISCO tez bedzie niedlugo zwalniac. Obys nie byl pierwsza ofiara
    tych zwolnien. Pamietaj, ze szef twego szefa dostanie premie za to,
    ze twoj szef ciebie zwolni w ramch tzw. racjonalizacji zatrudnienia.
  • cloclo80 19.07.09, 20:40
    Ludzi od sieci przybywa przede wszystkim dlatego, że sieć wykorzystuje się do
    wszystkiego tylko nie do komunikacji. Żeby kraść dane i przeprowadzać cyberataki
    albo szpiegować w sieci rzeczywiście potrzeba fachowców. To paranoja by wysiłek
    nie był skierowany na usprawnianie komunikacji, ale na celowe jej zaburzanie.
  • ff6 20.07.09, 00:00
    Siec sie rozwija, to znaczy, ze sie coraz bardziej automatyzuje,
    wiec popyt na informatykow bedzie malal, w miare wprowadzania
    lepszych systemow i narzedzi. 30-40 lat temu komputer o mocy
    obliczeniowej mnejszej niz dzisiejszy PC (np. ODRA czy RIAD)
    ===========
    chlopcze o czym ty mowisz? chyba cos ci sie pomergalo. 30-40 lat temu nie bylo
    systemow ktore istnieja dzisiaj i ktore trzeba programowac, budowac itp... jak
    np. zaawansowane sieci telefonii komorkowej, internet, automatyzacja wielu
    procesow przemyslowych ktore tez trzeba budowac, rozwijac i usprawnia. Nie
    wspominajac rowniez o coraz to bardziej rozrastajacej sie administracji ktora
    potrzebuje obslugi swoich PITow itd... przykladow mozna mnozyc.

    Jakim wiec cudem wymysliles sobie ze automatyzacja prowadzi do zmniejszenia
    popytu informatykow?
  • amoremio 20.07.09, 00:25
    Haha, ostatnio tez rozmawialem z takim madralinskim z Polski,
    co to mi "tlumaczyl", ze popyt na SAPerów juz sie konczy,
    bo to "dziadowstwo" ma juz w koncu 20 lat.

    Z ta jego "logika" to mu sie cos poplatalo,
    bo nie umial sie zdecydowac - czy nioby ze program przestarzaly,
    czy niby ze taki dobry i "wykonczony" w sensie zintegrowany i stabilny.

    No, ale specjalista byl. I pewnie tez tvn ogladal i wprost czytal.
    Takie to teraz lebki w tej Polandii. Az strach bierze przed taka 2elita", a
    smiech przed ich post-graduate studiami typu polskie MBA. :)
  • br00net 19.07.09, 22:39
    - historie w stylu jestem informatykiem i mam tylko 1,5tyś - znajomośc windowsa
    i office nie uprawnia cię do nazywania się programistą
    - historie w stylu jestem programistą i zarabiam 2,5tyś - jeżeli na początek to
    nie bądź zachłanny, zdobędziesz doświadczenie i wiedzę dostaniesz więcej, w
    przeciwnym wypadku "programista" PHP, to jak dla mnie ciągle w ""

    - skończyłeś studia, chcesz porządne pieniądze zarabiac i uważasz że twoja
    edukacja zakończona jest? zapomnij, \
    powiem więcej, nie musisz nawet studiów kończyc, bylebyś się ciągle rozwijał,
    zdobywał kolejne certyfikaty, kursy, dostaniesz wtedy dobre pieniądze nawet na
    poziomie 10tyś netto

  • cloclo80 19.07.09, 23:24
    10 tyś netto? Jedynie pod warunkiem, że nikt nigdy nie sprawdzi co naprawdę umiesz.
  • intel-e-gent 19.07.09, 13:25
    A w Stanach rośnie stopa bezrobocia. Oczywiście kłamstwem jest mówienie, że
    to z powodu outsourcingu.


    Nie, oczywiście, że to kłamstwo. Likwidacja miejsc pracy na pewno nie przełoży
    się negatywnie na poziom konsumpcji, skąd. Przecież wiadomo, że pracownicy nie
    są konsumentami, prawda?

    To trochę jak w tym dowcipie, w którym firma motoryzacyjna otworzyła nową,
    automatyczną fabrykę i prezes oprowadza po niej szefa związków zawodowych, który
    cmoka z zachwytu, a na koniec pyta: "Wszystko pięknie, tylko kto te samochody
    będzie kupował, jeśli nikt nie będzie pracował?"

    --
    Lewy sierpowy - lewicowypunkt widzenia
  • profzwdrhab 19.07.09, 17:23
    Otoz to: kapitalizm naturalnie upadnie, gdy postep techniczny,
    ktory jest ze swej natury pracooszczedny, zmarginalizuje
    zapotrzebowanie na prace ludzka
    (takze w uslugach) i tym samym
    zlikwiduje popyt na prawie w 100% automatycznie wytwarzane dobra i
    uslugi...
    Pisal o tym Lem w Podrozy 24 (Dzienniki Gwiazdowe).
    staszyna.jogger.pl/2004/10/20/indioci/
  • uii 19.07.09, 18:21
    Poki co mamy 21 wiek a zapotrzebowanie na sprzataczki ze sciera
    wcale nie maleje.
  • mr_kagan 19.07.09, 18:57
    Rosnie tylko dla tego, ze przybywa wciaz powierzchni do sprzatania
    (coraz wiecej ludzi 'pracuje' w urzedach i roznych biurach). Ale jak
    wprowadza automatyczne odkurzacze i samobiezne mopy, to bedzie inna
    historia...
  • uii 19.07.09, 20:28
    Jeszcze musza wynalezc antygrawitacyjne scierki do scierania ze
    stolow, automatyczne berla do czyszczenia kibli, autmatyczne
    urzadzenia do wkladania naczyn do zmywarki i pozniej wyjmowania i
    ukladania tego na polkach, automatyczne urzadzenia do uzupelniania
    sraj tasmy i mydla w kiblach, autmatyczne zmywaki do okien, moge tak
    pisac jeszcze dwa dni. Za tysiac lat Twoja hipoteza byc moze bedzie
    prawdowpodobna.
  • dexterek011 19.07.09, 13:27
    Miałem kilka dni temu, rozmowę techniczną z informatykami z Bangalore z Indii
    przez telefon (to była znana firma Oracle). Ni cholery nie idzie ich zrozumieć,
    nie wiem po jakiemu gadają, ale na pewno nie jest to angielski. Technicznie też
    nie byli zbyt mocni, odniosłem wrażenie, że pytania czytają z kartki, mieli
    problemy z doprecyzowaniem o co tak naprawdę pytają. Wygląda na to, że umieją
    poruszać tylko w obrębie procedur, wszelka sytuacja wykraczająca poza sytuacje
    opisane w procedurach rozkłada ich na łopatki. Generalnie porażka...
  • jednorazowy3 19.07.09, 13:40
    spokojnie, wszyscy przeciez sie ucza i doskonala
    z pare lat nikt juz w europie czy usa nie bedzie programowal, tak samo jak nikt poza azja nie produkuje elektroniki
  • dexterek011 19.07.09, 13:58
    Z jakiegoś jednak powodu, duży projekt przeniesienia centrum obliczeniowego
    jednej z instytucji finansowych z USA jest realizowany w Polsce. Najwidoczniej
    nie za bardzo układa się ta współpraca z nimi. Hindusi z firmy Oracle Financial
    Services (dawny i-Flex) mają tylko na celu tylko zweryfikować umiejętności
    techniczne kandydatów. A trudno o to, skoro sami nie bardzo wiedzą o co pytają.
  • zmijewska 19.07.09, 15:18
    Z jakiegoś jednak powodu.Ale nie dlatego że Amerykanie uważają
    ich za gorszych w IT od Polaków, jest dokładnie odwrotnie niestety.
    Co do ich akcentu tu w US wszyscy ich rozumieją także radzę się
    osłuchać -:)
  • mara571 19.07.09, 18:02
    przed kilku laty grupa brytyjskich inwestorow kupila w Niemczech kilka firm
    programujacyc software dla sluzby zdrowia.
    Software miala obslugiwac 2 z 5 brytyjskich "regionow zdrowotnych"
    Mieli genialna koncepcje, mieli byc tzw "global player".
    Rozwoj oprogramowania przeniesiono do Indii.
    Po 3 latach cwani Brytyjczcy sprzedali firme Australijczykom, oprogramowania w
    calosci ja nie bylo tak nie ma.
    Problem lezy u postaw: Hindus z klasy sredniej nie ma pojecia jak funkcjonuje
    sluzby zdrowia w pierwszym swiecie. A kaza mu pisac software odzwieciadlajaca
    procesy pracy.
  • uniwr 19.07.09, 13:58
    No niestety, outsourcing do Indii trwa już te parę lat i postępów jakoś nie
    widać. Wciąż brak kompetencji, punktualności itd. To już lepiej sięgnąć po firmę
    informatyczną z Białorusi - nie żartuję, są takie i działają na poziomie. A
    przynajmniej poczucie obowiązkowości mają europejskie :)
  • wi42 19.07.09, 13:46
    tak zle, ale ogolnie oni, podobnie jak chinczycy umieja robic
    samoreklame wlasnych "osiagniec". Troche jestem zdziwiony,ze Hindusi
    mieli problemy z angielskim - naogol maja niezle a czesto b. dobre
    przygotowanie jezykowe. Moze juz sie wyczerpaly zasoby tych lepszych
    i zatrudniaja jak idzie. (Oczywiscie ich akcent/wymowa to juz inna
    sprawa).


    dexterek011 napisał:

    > Miałem kilka dni temu, rozmowę techniczną z informatykami z
    Bangalore z Indii
    > przez telefon (to była znana firma Oracle). Ni cholery nie idzie
    ich zrozumieć,
    > nie wiem po jakiemu gadają, ale na pewno nie jest to angielski.
    Technicznie też
    > nie byli zbyt mocni, odniosłem wrażenie, że pytania czytają z
    kartki, mieli
    > problemy z doprecyzowaniem o co tak naprawdę pytają. Wygląda na
    to, że umieją
    > poruszać tylko w obrębie procedur, wszelka sytuacja wykraczająca
    poza sytuacje
    > opisane w procedurach rozkłada ich na łopatki. Generalnie
    porażka...


    --
    wi42
  • profes79 19.07.09, 13:49
    Troche jestem zdziwiony,ze Hindusi
    > mieli problemy z angielskim - naogol maja niezle a czesto b. dobre
    > przygotowanie jezykowe. Moze juz sie wyczerpaly zasoby tych
    lepszych
    > i zatrudniaja jak idzie. (Oczywiscie ich akcent/wymowa to juz inna
    > sprawa).

    Ale to wlasnie jest problem - czasami hindusa nie moze zrozumiec
    rodowity Anglik a co dopiero ktos, kto sie uczyl jezyka jako drugiego
    - akcent i wymowa hindusow sa fatalne; zreszta z jakiejs przyczyny
    dotyczy do ( z pewnym uogolnieniem) takze Afryki i krajow bliskiego
    wschodu - plus wschodnioeuropejskiej czesci Europy (Rumunia np.)
    --
    Longeta i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • szczepan_swiech 20.07.09, 09:23
    Hindusi to napewno specificzny naród. Pracuje w miedzynarodowej
    korporacji gdzie spora ilosc specjalistow zostala wyoutsourcowana
    wlasnie tam, ponadto spedzilem tam wakacje dwa lata temu, wiec mysle
    ze to wystarczy zeby moc powiedziec co nieco o nich:)
    Musze przyznac, ze jest w tym, niestety a moze na szczescie sporo
    prawdy....
    Rozmawiajac z nimi rzeczywiscie ma sie wrazenie, jakby czytali z
    kartki lub jakiegos skryptu, po prostu wyglada jakby nie sluchali.
    Wyglada to mniej wiecej tak:
    www.youtube.com/watch?v=_ekIIvfyfD8
    Dokoki dotyczy to spraw o niskim znaczeniu jak helpesk nie ma to
    zbyt duzego znaczenia. Problem zaczyna sie jesli powierza sie im
    powazniejsze sprawy. Fatalna infrastruktura telekomunikacyjna
    wynikajaca z ich niedbalstwa (w serverowniach wszedzie wisza kable,
    sprzet jest podpiety bezpośrednio do jednego gniazdka, czasami mozna
    spotkac nawet gryzonie) sprawia, ze kilka razy na dzien zglaszaja
    problemy, ze nie moga pracowac. Brak komunikacji sprawia, ze od
    jakiegos roku nie przyjmuja do wiadomosci takich prostych rzeczy,
    jak np. to, ze trzeba sie wylagowac po skonczeniu pracy zamiast
    wylaczac komuter z guziora. Zreszta mozna by o tym pisac przez wiele
    stron.
    Na szczescie w mojej firmie zaczynaja to dostrzegac i coraz wiecej
    stanowisk przenosza z Indii do Polski. Takze par
  • cehaem 19.07.09, 14:34
    > Miałem kilka dni temu, rozmowę techniczną z informatykami z Bangalore z Indii
    > przez telefon (to była znana firma Oracle). Ni cholery nie idzie ich zrozumieć,
    > nie wiem po jakiemu gadają, ale na pewno nie jest to angielski.

    Nie jest to "szkolny" angielski. Indyjski angielski ma mase nalecialosci z
    roznych jezykow subkontynentu, od leksyki po skladnie. Przecietny nawet dobrze
    wyksztalcony Polak, znajacy jezyk angielski, nie jest do tego jezyka po prostu
    przyzwyczajony. W sumie kompetencje jezykowe wiekszosci wyksztalconych obywateli
    Indii (bo to nie tylko Hindusi), przerastaja nasze. Na uczelniach wyklada sie
    prawie tylko po angielsku.

    Ja chwile zdziwienia przezylem, gdy uslyszalem konwersacje po "Singlish", ale to
    juz przypadek bardziej ekstremalny.
  • douglasmclloyd 19.07.09, 16:23
    Najważniejsze, iż rozumieją ich Amerykanie. Zatrudniają inżynierów z Indii, a
    wykszatałceni w tym kirunku Amerykanie kopią doły, bo dług za szkołę trzeba płacić.


    P.S.
    Ile płacą w Oracle?
  • strangeday 19.07.09, 17:33
    Słuszne obserwacje!

    Dlatego też co rozsądniejsze firmy lub też te które zaczęły wcześniej, powolutku wycofują się z Indii, kierując sie w stronę Chin.
    My jako Europa Środkowa zbieramy świetne recenzje, jednak niestety załatwia nas rozdrobnienie (wiele państw, róznice lokalne itd.) co oznacza mniejszą skalę oraz cena - już wyższa niż w Chinach, a perspektywnie dobijająca do średniej zachodnioeuropejskiej.

    Co cieszy, to to że poziom ludzi w IT m.in. w Polsce przekonuje firmy do lokowania tutaj coraz wyżej specjalizowanyc działów.
    Oczywiście w gazecie o tym nie przeczytacie :)

  • 7_qweasd 19.07.09, 18:20
    widac ze du py z kraju nir ruszyles. U nich jezykiem uyrzedowym jest
    angielski . Wiec jak on gadal ze ty go nie rozumiales. Mowil do ciebie
    jak: "ALA Ma KOTA" bo nei chwytales o co mu chodzi. to jak mial do
    ciebie mowic. To pokazuje gdzie jest polski informatyk. nadaje sie
    tylko do przeinstalowania windowsa.
  • dexterek011 19.07.09, 18:43
    Niewiele o mnie wiesz, więc mnie nie obrażaj...
  • 7_qweasd 19.07.09, 22:47
    to sie nie obrazaj ze stwierdzenia faktu że nie rozumiesz gostka co
    mowi po angielsku od urodzenia bo ty uczyles sie tego na kursie i nie
    miales/ nie masz mozliwosci. Po prostu z angielskiego jestes noga.
    Czytac potrafisz i napisales sobie w cv ang.-bdb. ale życie cie
    zweryfikowalo in minus.

  • xxxx50 19.07.09, 23:34

    > to sie nie obrazaj ze stwierdzenia faktu że nie rozumiesz gostka
    co
    > mowi po angielsku od urodzenia bo ty uczyles sie tego na kursie i
    nie

    Od urodzenia uczyl sie swojego jezyka, na tyle jednak dlugo by miec
    silny akcent.

    > miales/ nie masz mozliwosci. Po prostu z angielskiego jestes noga.

    Niekoniecznie. Angielski w wydaniu ludzi z Indii nie jest zadnym
    standartem, nigdzie, nawet w samych Indiach.

    > Czytac potrafisz i napisales sobie w cv ang.-bdb. ale życie cie
    > zweryfikowalo in minus.

    W samych Stanach rodowici Amerykanie z roznych stron maja problemy z
    porozumiewaniem sie przez akcent wlasnie.
  • 7_qweasd 19.07.09, 23:47
    > W samych Stanach rodowici Amerykanie z roznych stron maja problemy
    z
    > porozumiewaniem sie przez akcent wlasnie.

    Własnie to mialem cały czas na uwadze zaczynajac tę dyskusję.
    Tak pisząc o Hindusach widać że gostek nie był nigdzie za granicą i
    nie wie o akcencie ktory jest niezrozumialy np dwa hrabstwa dalej.
    Tylko prosze zauważyc jak nadymany polski "informatyk" mysli że jest
    pępkiem całego świata.
    Ale motłochowi z kraju mozna wmowic w cv że sie umie angielski na bdb
    . Żałosne.
  • amoremio 20.07.09, 00:34
    Masz racje. Tez mialem sluzbowy i prywatny kontakt z Pakistanczykiem.
    Myslalem, ze umre. Ale po kilku dniach-tygodniach (i wielokrotnych prosbach, ze
    jest OK i ze mówi lepiej ode mnie - ale zeby mówil WOLNIEJ), jakos sie "osluchalem".

    A np. Afrykanów (tych mówiacych po angielsku jako drugi jezyk lub intensywny
    szkolny - np. Nigeria), to akurat nie mam wcale zadnego klopotu zrozumiec.


  • jodka5 19.07.09, 21:41
    zgadzam się ich angielski brzmi jak inny język, nie dość że mocny
    akcent to jeszcze mówią takim "słowotokiem" ciężko wydzielić
    słowa...podejście do klienta: tu przemilczę, bo szkoda gadać, chyba
    to kwestia innej kultury, trudno pewne bariery przekroczyć nawet jak
    się mówi po angielsku,
  • 7_qweasd 19.07.09, 22:48
    nastepny poliglota - krolewicz. Ciemny lud nic wiecej. Rusz sie
    czlowieku za granice i zobacz jakim angielskimludzie mowia a nie
    narzekasz że nie mowia angielskim z londynu.
  • xxxx50 19.07.09, 23:23
    Indie to nie tylko Hindusi. To z kilkadziesiat innych nacji w jednym
    panstwie. Ratuje ich wspolny jezyk - angielski, za co sa do dzis
    wdzieczni Brytyjczykom. Studiowalem razem z ludzmi z Indii, mialem
    przez 2 lata Hindusa jako partnera na laboratoriach, wielu
    przyjaciol wsrod nich. Kazdy z nich zna angileski bardzo dobrze, bo
    uczy sie go bardzo wczesnie. Nie zmienia to faktu, ze ludzie z Indii
    maja czesto bardzo ciezki akcent. Zwlaszcza jak mowia przez telefon.
    Trzeba troche czasu by sie z nim osluchac. Jedynie rozumie ich bez
    problemow taki bywaly w swiecie poliglota jak TY.
  • 7_qweasd 19.07.09, 23:54
    Mieszkałem z gostkiem z Bangladeszu przez kilka miesiecy, nastepnie z
    irlandczykami wynajmowalismy dom. Pracowałem w biurze z wyksztalconymi
    ludzmi z calego swiata operujac angielskim.
    Widze, ze znasz klimaty pracy za granica. Ale nie wiem czy nie chodzil
    kolo ciebie cały czas tłumacz bo ci było ciężko zrozumiec nadstawiajac
    ucho jak pakistan mowi.
  • eva15 19.07.09, 13:43
    "Wydaje się, że od rozwiązania problemu przenoszenia miejsc pracy poza granice
    Stanów Zjednoczonych zależy w dużym stopniu bliższa i dalsza przyszłość ciągle
    największej gospodarki świata. A więc i pośrednio nas wszystkich. Bo bez
    silnego popytu ze strony amerykańskich konsumentów nie uda się szybko wyjść z
    kryzysu."
    ______________

    Ech to nabożne przekonanie, że zbawienie świata jest w rękach Hameryki.
    Tymczasem wzrost gospodarczy w Chinach wyniesie w tym roku ca 8-9%, cała Azja
    płd.-wsch. wykazuje spory wzrost, BEZ oglądania się na USA.
  • pol_icek 19.07.09, 16:03
    Wlasnie z ogladaniem sie na USA. Zwaz ze gdyby nie USA kto kupilby chinski produkt? Hindusi? Raczysz zartowac tam 90% populacji zastanawia sie jak przezyc do nastepnego dnia. Sami chinczycy, za wyjatkiem najzamozniejszej garstki, nie moga sobie pozwolic na wlasne produkty. Bzdury pleciesz Eva. Pozdrawiam.
  • mcov 19.07.09, 16:14

    --
    McOv

    Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."
  • fawad 19.07.09, 16:48
    > Zwaz ze gdyby nie USA kto kupilby chinski produkt?

    Jak to kto? Jak możesz nawet zadawać evie 15 takie naiwne pytanie? Ona od kilku
    lat z uporem maniaka tłumaczy nam, że zbawienie świata jest w rękach Rosji. To
    Rosjanie i inne cegły przejmą import z Chin. Nie marzą o niczym innym.

    - TomiK
  • cree-is-me 19.07.09, 17:27
    Gdzie te buce będą zboże kupować, jak już im się te marzenia spełnią
    i w końcu ta "Hameryka" upadnie? ;))))))))))))
  • mr_kagan 19.07.09, 19:01
    Sami je wyprodukuja, albo kupia nadwyzki z UE.
  • druop22 19.07.09, 17:29
    jak dla mnie 57tyś USD dla średniaka w IT to kasa nie do osiągnięcia w naszej
    liberalnej, demokratycznej unijnej gospodarce z aspiracjami.
    Ludzie ciągle myślą że tam się pracuje za miskę ryżu?nawet na taśmie zarabiają
    tam ok.300-400$/msc to po ostatnim kursie USD/PLN wcale nie tak maŁo za robotę
    maŁpy.
  • druop22 19.07.09, 17:32
    tu masz link do zarobków w IT w Chinach:
    forum.gazeta.pl/forum/w,27,97994829,98022370,Re_Zbawienie_swiata_w_rekach_Hameryki.html
    BTW: Huawei wykosi wszystko i wszystkich, mają taki potencjaŁ że ho ho,
    a nieograniczona kasa z budżetu państwa w czasach kryzysu zrobi swoje,
    jeśli nie zadecyduje polityka to reszta świata nie ma szans w tym nawet Cisco.
  • mara571 20.07.09, 22:46
    54 tys ale euro, to srednia placa pracownikow IT kliniki uniwesyteckiej w
    Niemczech...
  • cree-is-me 19.07.09, 18:19
    A co ma jedno do drugiego? Wydatki państwowe akurat u nich
    niekoniecznie przekładają się na poziom życia tzw. przeciętnego
    obywatela, który żyje głównie poza centrami wielkoprzemysłowymi.
    Poza tym, ilość nie przechodzi w jakość. Np. w Chinach istnieje
    około 15-16 tys. budowli hydrotechnicznych, z czego ok. 6 tys. grozi
    katastrofą. Może tobie odpowiada taki sposób "budowania", bo mnie
    wcale.
  • mr_kagan 19.07.09, 18:59
    W Polsce tez wiekszosc budowli hydrotechnicznych jest w b. zlym
    stanie, z tama pod Wloclawkiem na czele...
  • ambl 19.07.09, 19:50
    eva15:i,o zgrozo o matuszce ani słowa?
  • 7_qweasd 19.07.09, 23:55
    eva15 napisała:
    >
    > Ech to nabożne przekonanie, że zbawienie świata jest w rękach
    Hameryki.
    > Tymczasem wzrost gospodarczy w Chinach wyniesie w tym roku ca 8-9%,
    cała Azja
    > płd.-wsch. wykazuje spory wzrost, BEZ oglądania się na USA.


    Tyle wyniesie wzrost w China bo ludzi kupuja tansze towary.
  • bialychinczyk 19.07.09, 14:37
    mialem polakow do pracy na internecie - wyniki kiepskie, pretensje, ego,
    pyskowki, kaza sobie placic sporo a efektow nie ma. Wiec zatrudnilem 4 hindusow-
    juz pracuja za 10000 rupies miesiecznie, okolo 220$ i pracuja 10 godzin
    dziennie, efekty od razu widac.
    Ludzie po studiach, angielski komunikatywny.
    Wiec za miesiac-dwa przenosze z USA caly customers service - za 10 hindusow bede
    placil tyle co za jednego w kalifornii, efekty na pewno beda wieksze niz ten
    jeden gringo.

    Czyli polacy tez dostaja po kosciach

    Jak znalesc hindusow do pracy?? oglos sie w roznych forach i na hinduskich www
    gdzie poszukuja pracy, zglosi sie ich setka
  • pol_icek 19.07.09, 15:58
    Wolno spytac na jakim rynku sprzedajesz swoj produkt? Czy tez na indyjskim? Bo jesli ciagle na amerykanskim to wkrotce czeka Cie przyjacielu przykra niespodzianka, jesli tak dalej pojdzie to nikt w Ameryce twego produktu nie kupi i bedziesz musial sprzedwac za rupie w cenie indyjskiej nie amerykanskiej. Co wtedy? Dziwi mnie krotkowzrocznosc i pogon za szybkim, latwym zyskiem tak zwanych businesmenow jak Ty. Nie wiesz moze ale za pare lat drugi koniec kija udezy Ciebie. Co zrobisz ze swoim produktem w zubozalym amerykanskim spoleczenstwie? Pozdrawiam z deszczowego (jak na razie) Toronto.
  • beblok 19.07.09, 18:11
    Straszny z ciebie fiut a do tego bezwstydny skapiec skoro publicznie piszesz o takim wyzysku. 600zł miesiecznie za 10 godzinna prace. Nie masz wstydu czlowieku za grosz piszac takie rzeczy. Zaloze sie ze ty pewnie jezdzisz lexusem a 600zł zostawiasz napiwku w restauracji za obiad.
    Zycze ci zeby twoja firma bardzo szybko upadla i zebys tak nisko spadl ze z glodu przeganialbys psy ze smietnika w poszukiwaniu jedzenia.

    Ze tez ziemia musi nosic takich popaprancow...
  • pawelk77 19.07.09, 22:20
    wyluzuj człowieczku i poczytaj co to parytet siły nabywczej.
  • xxxx50 19.07.09, 23:28
    A moze bys tak grzecznie powiedzial o co Ci chodzi, Jasnie
    Oswiecony??
  • 314zda 19.07.09, 21:59
    bialychinczyk napisał:

    > mialem polakow do pracy na internecie - wyniki kiepskie,
    >pretensje, ego, pyskowki, kaza sobie placic sporo a efektow nie ma.
    > Wiec zatrudnilem 4 hindusow-

    Głupku zatrudnileś po prostu BANDĘ BARANOW.
    To WLASNIE HINDUSI ROZPIEPSZYLI ZAROWNO amd, A TERAZ INTEL ...

    Z tą chołota nie da sie pracowac!

    > juz pracuja za 10000 rupies miesiecznie, okolo 220$ i pracuja 10
    > godzin dziennie, efekty od razu widac.

    Pracuj?

    Widziales kiedyś hindusa pracujacego?
    Oni myślą, ale nikt nie wie o czym ...

    > Ludzie po studiach, angielski komunikatywny.
    > Wiec za miesiac-dwa przenosze z USA caly customers service - za 10
    > hindusow bede placil tyle co za jednego w kalifornii, efekty na
    > pewno beda wieksze niz ten jeden gringo.

    Jesteś BARANEM!

    Za miesiąc twoja firma będzie na drodze do bankrupctwa!

    > Czyli polacy tez dostaja po kosciach

    Praca z polakami dla polaków to tak jak droga pod gorkę po błocie!

    > Jak znalesc hindusow do pracy?? oglos sie w roznych forach i na
    > hinduskich www gdzie poszukuja pracy, zglosi sie ich setka

    tobie naprawde coś piepsznęło w tym glupimpolskim łbie!

    NIE ZARTRUDNIE HINDIUSA nawet gdyby pracowal za 1/10, wole amerykanina,
    izraelczyka lub polaka!

    Glupcy zatrudniajż najtańszych, inteligentni zatrudniaja najepszych!

    A za tych trzeba placic, i jednak to sie opłca!

    Żyzę ci szybkiego "Chapter 11" polski ciemniaku!

    Wracaj do CIEMNOGRODU!
  • stopchina 19.07.09, 22:19
    i bardzo dobrze. Twoja firma updanie jeszcze szybciej niz myslisz.
    Hindusi nie umieja dobrze pracowac. Przekonasz sie o tym.
  • herr7 19.07.09, 22:48
    i to specjaliście po studiach inżynierskich, które w Indiach są najdroższe? A to
    ci nowość! Jaki uniwersytet oni skończyli, że godzą się na tak niską płacę?
  • charlie11 19.07.09, 14:56
    I jeszcze bardziej zacheca do przenoszenia sie za granice. Ta walka
    Obamy z biznesem odbije sie czkawka.

    --
    'The most terrifying words in the English language are: I'm from the
    government and I'm here to help.' - Ronald Reagan

    'A government big enough to give you everything you want, is strong
    enough to take everything you have.' - Thomas Jefferson
  • last.man.standing 19.07.09, 15:06
    Każdy kto choć troszeczkę poznał outsourcing w Indiach wie czym to pachnie. Brak
    kompetencji, olewanie roboty, problemy z komunikacją i tak dalej. Ja w swojej
    pracy miałem relacje od osób, które muszą korzystać z pomocy centrum księgowego
    w Delhi. Kompletnie nic nie można było z nimi załatwić. Praca zachodnich
    specjalistów jest znacznie droższa ale jest gwarancja, że robota zostanie
    wykonana. Bez urazy, ale hindusi niech zakończą podbijanie Świata na Tato.
  • dexterek011 19.07.09, 15:17
    Podobnie jest z outsourcingiem IT. Okazuje się, że właśnie Europa środkowa
    oferuje najlepszy stosunek kosztów do jakości. Dlatego IBM powoli likwiduje
    swoje działy w Indiach, rozwijając te w Czechach, Cisco w Bułgarii, a HP czy
    Atos Origin właśnie w Polsce. Co z tego, że Hindusi są tańsi, jeśli nic nie są w
    stanie wykonać.
  • momy 19.07.09, 15:22
    Ważne, że taniej. To, że z Hindusem ie idzie się dogadać wiadomo już od kilku
    lat, odkąd ten zwyczaj się przyjął. Hindusi już nawet redaguję jakąś gazetę
    lokalną w Kalifornii. Jakość przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Ważne, by
    mniej zapłacić. Wszystko po to, by sztucznie podnieść zyski firmy i by lepiej
    wyglądać w oczach akcjonariuszy. Czyli każdego Amerykanina. Błędne koło cudownej
    gospodarki. Amerykanina zwalniają z pracy po to, by ciut więcej zarobił... na
    akcjach swojej firmy, a nie dużo na pracy w niej.
    Nic tu nie pomoże, tylko zmowa klientów i ignorowanie byle jakich wyrobów i
    usług. Ale na to szanse są kiepskie, bo amerykańska pannica woli mieć siedem par
    byle jakich butów niż dwie dobrych.
  • puch4cz 19.07.09, 16:56
    Wszędzie są ludzie gotowi do dobrej roboty. Cisco ma większość swoich
    deweloperów w Indiach. Jak narazie jest tam też L1 technical support i powoli
    też przenosi się L3... Problemem jest nieraz bariera językowa i to mnie ciekawi
    co powiedzą klienci jak nie będzie nikogo z obywatelstwem USA żeby zająć się
    klientem :)
    --
    Takich trzech, jak nas dwóch, to nie ma ani jednego - powiedział piąty i w
    czwórkę wyszli...
  • xxxx50 19.07.09, 20:36
    A mnie ciekawi sytuacja Cisco w ukladzie bezpieczenstwa danych,
    internetu, atakow na sieci, etc., jesli takie gro specjalistow jest
    poza krajem i tyle software'u jest tamze rozwijane. Poza tym caly
    sprzet Cisco jest produkowany poza krajem, glownie w Chinach. Z
    kawalkow mozaiki tez mozna zlozyc calosc. Ciekawe, jak wladze
    federalne do tego podejda.
  • drenlo 20.07.09, 07:19
    Do last.man.standing i towarzyszy. Ciekawy jestem gdzie wy widzieliscie i
    slyszeliscie Hindusa. Bo jesli pracownik z firmy w Polsce musial dzwonic do
    Delhi, do centrum ksiegowego i nie mogł sie dogadac, to winna byla temu
    znajomosc j. angielskiego Polaka, a nie kompetencje Hindusa.

    Sory, ja w swoim zyciu bywalem tu i tam, a angielski jest moim drugim jezykiem
    uzytkowym od dziecka i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze z Polakiem po angielsku
    dogadac sie nie da. Polak bedzie stekal, kwetkal, dukal i sie pocil, zanim cos
    wydusi i to z b. silnym wschodnioeuropejskim akcentem, ktory po angielsku brzmi
    mniej wiecej tak jak zgrzyt metalu po szkle. I jeszcze bedzie mial pretensje ze
    nikt nie rozumie jego "angielskiego". A z Hindusem da sie dogadac i to bez problemu.

    Ale przeciez kazdy kto nigdy nie wysciubil nosa z Polski wie lepiej jak jest. Na
    swiecie, w Indiach, itd...
  • asd616 19.07.09, 15:22
    Mogą przenosić, ale za to kosztem jakości. Miałem przyjemność pracować ze "specjalistami" z Indii (w tym z Bangaluru) i odniosłem wrażenie, że zatrudniają tam 50 przypadkowych ludzi w miejsce jednego z wykształceniem i doświadczeniem. Kod, który tam produkują nadaje się tylko do /dev/null
  • sniegbielszy 19.07.09, 16:06
    Amerykanie nie sa "drodzy". Amerykanie musza zarabiac tyle, aby pokryc BARDZO
    DROGIE koszty zycia tutaj. W ostatnich latach nieslychanie zostaly podniesione
    ceny zycia i mieszkania. Nie uzasadniano tego wcale, albo uzasadniano wysokimi
    kosztami paliwa... Ceny ropy nastepnie drastycznie spadly, ale ceny pozostaly
    juz na tym wywindowanym poziomie i dalej rosna, a ludzie traca prace. Wyglada na
    to, ze ta "najwieksza gospodarka swiata" zapedzila sama siebie w kozi rog bez
    wyjscia. Podnosza ceny i rownoczesnie zwalniaja ludzi z pracy. Nikt tu nie mysli
    na skale calego kraju, czy narodu, kazdy rwie tylko dla siebie. Zaginal
    patriotyzm i lojalnosc dla swojego narodu. Liczy sie tylko zysk! Nie jest dobrze
    niestety! Pozostaje nadzieja, ze prez. Obama znajdzie jakies logiczne
    rozwiazanie dla am. gospodarki i ekonomii. Swiat bardzo sie zmienil w ostatnich
    20tu latach i niestety na gorsze. Wyglada na to, ze pod kazdym wzgledem
    cofnelismy sie do jakosci zycia i prymitywnego kapitalizmu jaki byl w Anglii na
    poczatku 19go wieku. Czlowiek dla drugiego czlowieka stal sie tylko i wylacznie
    obiektem do wyzysku. Szkoda, bo mialo byc tak pieknie:)))))
  • g1tzb1051 19.07.09, 18:35
    Wyglada na to, ze ta "najwieksza gospodarka swiata" zapedzila sama
    siebie w kozi rog bez wyjscia. Podnosza ceny i rownoczesnie
    zwalniaja ludzi z pracy. Nikt tu nie mysl i na skale calego kraju,
    czy narodu, kazdy rwie tylko dla siebie. Zaginal patriotyzm i
    lojalnosc dla swojego narodu. Liczy sie tylko zysk!
    ....................................
    Brawo, swietnie napisane, zgadzam sie w 100%.
    Po 33 latach pobytu w Stanach i pracy w IT (dawniej nazywane
    Automation Services) wiem cos na ten temat.
  • xxxx50 19.07.09, 20:22
    Dokladnie tak jest jak napisales. Obserwuje te rownie pochyla od 24
    lat. O nadchodzacym etapie swobodnego spadku nie chce myslec.
  • cloclo80 19.07.09, 20:25
    Pozostaje jeszcze pytanie ile z tych wysokich kosztów życia pochłaniają koszty
    udowadniania innym, że nie jest się zwyczajnym dziadem. Drogie auto, drogi dom,
    wszystko na max. Ale to kosztuje.
  • pawelk77 19.07.09, 22:29
    Pozostaje nadzieja, ze prez. Obama znajdzie jakies logiczne
    > rozwiazanie dla am. gospodarki i ekonomii.

    Ha ha ha, kolego idź wytrzeźwiej, macie wydmuszkę a nie prezydenta. Kanał w USA
    to się dopiero zacznie, troszkę więcej ekonomii polecam.
  • porque 20.07.09, 07:00
    sniegbielszy napisała:

    > Amerykanie nie sa "drodzy". Amerykanie musza zarabiac tyle, aby pokryc BARDZO
    > DROGIE koszty zycia tutaj. W ostatnich latach nieslychanie zostaly podniesione
    > ceny zycia i mieszkania. Nie uzasadniano tego wcale, albo uzasadniano wysokimi
    > kosztami paliwa... Ceny ropy nastepnie drastycznie spadly, ale ceny pozostaly
    > juz na tym wywindowanym poziomie i dalej rosna,

    Po tych zdaniach widac, ze Ameryke znasz z opowiadan a sam tekst na poziomie
    pierwszoklasisty. Widac, ze nawet "Phds" ci przytakneli...
    Ubaw po pachy:)
  • xxxx50 19.07.09, 20:19
    Studiowalem dwie dekady temu z w USA z wieloma Hindusami, z ktorych
    sporo wrocilo do domu. Moge przypuszczac, ze byl iles lat temu czas
    kiedy byla w Indiach obfitosc kwalifikowanych specow od IT i
    programowania w ogole, czesto wyksztalconych na Zachodzie i z
    przywiezionym stamtad doswiadczeniem. Wiem natomiast napewno, ze
    teraz ksztalci sie w Indiach masowo, aby zaspokoic potrzeby
    outsorcingu. Mierni i bez doswiadczenia mlodzi Hindusi robia to co
    kiedys robili doswiaczeni Amerykanie. Tyle ze robia to tanio.
    Dlatego jest tak, jak napisales.
  • cloclo80 19.07.09, 20:26
    Nie można wykluczyć, że jest tak jak napisałeś. A co na to Polska?
  • pitland.pl 19.07.09, 15:46
    Ciekawe kiedy tak o nas będą pisać. A wynika to z ubezpieczeń społecznych. Czy
    tylko ja mam wrażenie, że narasta niechęć ludzi pracujących do wszelkich
    przywilejów emerytalnych, za które płacą ci co pracują?
    --
    pitland.pl udostępnił aktywne formularze podatkowe NIP PIT PCC CIT VAT
  • profzwdrhab 19.07.09, 17:08
    No coz, to jest jedna z podstawowych sprzecznosci kapitalizmu
    : oszczednosci jednego kapitalisty oznaczaja trudnosci dla
    innego
    . Zwalniajac pracownikow, jeden kapitalista oszczedza, a
    wiec ma (przynajmniej chwilowo) wieksze zyski, ale inni kapitalisci
    traca wtedy konsumentow, a wiec maja nizsze zyski. I tego problemu
    nie da sie nijak rozwiazac w ramach kapitalizmu rynkowego...
  • cloclo80 19.07.09, 20:28
    Kapitaliści podobnie jak każda inna grupa są różni: są biedni i bogaci
    kapitaliści. Nie tworzą jednolitej kasty.
  • pawelk77 19.07.09, 22:36
    da się człowieczku da. tu nie ma żadnej sprzeczności, skoro ktoś zaoszczędza to
    oznacza że ktoś inny mniej wyda, wolumen pieniądza na rynku zostaje ten sam.
    gdzie tu strata ??? myśleć ludzie myśleć !
  • mobos 19.07.09, 18:56
    pobozne zyczenia. zobaczymy jak ci tak samo dobrze wykwalifikowani beda
    realizowali projekty najwyzszej jakosci. Juz widzialem kilka takich
    outsourcingow, gdzie zwalniano "zbyt drogich" specjalistow i zatrudniano "tak
    samo dobrych" ale tanszych w krajach 3 swiata. Rezultaty byly podobne: to co
    robi nowy oddzial jest tak slabe, ze nie nadaje sie do uzycia, wiec w koncu
    zostaje zamkniety. Masa kasy utopiona, rodzime zespoly rozbite, zarzad
    oczywiscie nie ma sobie nic do zarzucenia.
  • stopchina 19.07.09, 19:55
    chińskich produktów, bojkutuj je. Tak samo hinduskie firmy.

    stop-china-now.blogspot.com/
  • areabis 19.07.09, 20:30
    Za dużo oszustw , za dużo afer na miliardy dolarów , za dużo biedy i nędzy ,
    latynosów i murzynów . Nie ma szans . Jeszcze trochę pożyją na zapas , ale
    przyrost naturalny kolorowych zeżre im to szybko .
  • cloclo80 19.07.09, 20:31
    Upadnie?
    Jaki procent obywateli amerykańskich był lub jest w wojsku? Przecież to
    potwornie zmilitaryzowane społeczeństwo.
  • lancut 19.07.09, 22:23
    Ty sie martw o ginacy narodek polski. Jak sie nie zabierzecie za jeb.nie to do
    2040 roku nie bedzie nowego pokolenia. Wiec do roboty, a Ameryke sie nie martw.
    Oni sobie bez jkiejs tam Polandii poradza. Europa z reszta tez pada. Po 2011
    roku Unia rozpadnie sie, za sprawa takich krajow jak Polska i takich przywodcow
    jak Jan Pawel II Buzek.
  • cracovian 20.07.09, 05:35
    Jak sie maja zabrac za yeb.anie kiedy to banda lysych i leniwych
    impotentow. Ja bym wiecej Wietnamczykow do Polandii sprowadzil, bo nie
    bedzie mial juz kto rowow kopac. Rosjanie i Ukraincy juz praktycznie
    zapili sie na smierc albo do NYC wyjechali.
  • amoremio 20.07.09, 00:17
    Era Bangalore itp. konczy sie i to szybkimi krokami.

    Sporo powazn<ych firm juz sie wycofuje, a przynajmniej swoich pracownikow.
    Coraz drozej, coraz chciwiej i bezczelniej, bardzo zle warunki zycia
    (metropolia-obled), a miejscowi pracownicy nielojalni
    i probujacy sie co chwile "polepszyc", glownie do USA.

    Indie sie koncza. W kazdym razie co do bardziej ambitnych planow.
    Co innego low-level projekty, jak np. klepanie codu i proste hotlajny.
  • tychik1 20.07.09, 03:33
    ! wcześniej!
    Ktoś tu napisał że protekcjonizm jest konieczny.Zgadzam się tylko
    jestem zdania że wielkie korporacje do tego nie dopuszczą.
    Globalizacja i tak zwany neoliberalizm(spadek dla UE po socjaliźmie)
    za daleko zaszły i są to już procesy nieodwracalne.Nie chcę tu
    straszyć,ale nasz świat stoi przed nieobliczalną i trudną do
    przewidzenia przyszłością.Takie kraje jak Chiny czy Indie po
    zachodniej zaprawie technologicznej zapewne wypną się teraz na stary
    zachód.Wolno przestaną przykładowo kupować obligacje i zaczną dawać
    zarabiać własnym obywatelom właśnie w przeciwieństwie do USA czy
    nawet Europy,a tym samym pobudzą swoje rynki:)A w tym satrym
    zachodnim świecie rządzą korporacje i banki,uciekną do Azji,same u
    nas na przekrętach będą się miały dobrze,a nas w -

    Te firmy i korporacje które chcą sprzedawać i tym samym zarabiać w
    danym kraju,powinny też i dla tego kraju coś zrobić.Tu przykładowo
    właśnie dać zatrudnienie dla lokalnej społeczności,a jak nie to
    powinno się podnieść podatki na ich towary.Najczęściej nie płacą
    tych podatków,żadnych obowiązków ,a po nich choćby POtop.Dlaczego od
    obywateli wymaga się obowiązków i poświęceń ,a od latającego biznesu
    nic i jeszcze pozwala się na taką bezkarność???!!!

    Zacytuję Wam tu mój stry wpis:
    forum.gazeta.pl/forum/w,30,84685441,84748441,Re_Dzisiajszego_problemu_USA_nalezy_szukac_wczesni.html

    Re:Dzisiajszego problemu USA należy szukać wcześni
    Autor: tychik1 16.09.08, 20:14

    Mnie się wydaje że dzisiajszego problemu Ameryki należy szukać dużo
    wcześniej niż w nieroztropnie udzielanych pożyczkach.
    Kryzys zaczoł się już wtedy kiedy Amerykańskie firmy zaczeły masowo
    uciekać za granice i tam tanio produkować a w Ameryce drożej
    sprzedawać !
    Efekty gospodarcze przychodzą powoli ,a jeśli mamy do czynienia
    z takim bogatym kolosem jak USA to już na pewno.Niemniej jednak
    wszystko ma swoją wytrzymałość i w końcu zatrznie trzeszczeć !
    Dzisiaj dla przykładu przeciętny Amerykanin z ulicy praktycznie nie
    ma na sobie nic wyprodukowanego w USA !
    Druga spawa to tak zwana “polityka zachłanności ” w imie której
    bogaty miał być coraz bogatszy,a biedny coraz biedniejszy!
    Oferuje się sprzedaż meszkań po kilkadziesiąt milionów dolarów,(50-
    70 Manhattan )a jednocześnie wielu średniaków ma problemy
    z zapłacenim przyciętnego czynszu tysiąc-dwa miesięcznie,
    i o kredytach za domy już nie wspomnę.Dochodzą do tego jeszcze inne
    problemy jak właśnie zadłużenie społeczeństwa.
    Dodajmy koszty wojen i zyski przymysłu zbrojeniowego czy
    naftowego.Nie chcę żeby to zapachniało socjalizmem więc szybko
    wyjaśniam o co mi chodzi:
    Ameryka swoją polityką jak wyżej skutecznie dobija własną klasę
    średnią która jest motorem każdej gospodarki.Mówiło się że w Ameryce
    opłaca się być albo bardzo bogatym,albo bardzo biednym !
    A na podtwierdzenie to nwet Bush i jego ekipa wydają się w końcu
    zauważać ofrując jednorazowo na osobę tak zwany “economic stimulus
    payment” Czyli kilka stówek na zakupy co jest oczywiście kroplą w
    morzu : )
    Przez lata przyzwyczailiśmy się że po kolejnym kryzysie wracała
    hossa,a tylko dlatego że ludzie wracali do pracy tej samej lub nawet
    lepszej ! Obecnie jednak mogą być i z tym być kłopoty ,a jeśli
    Johnowi Doe uda się zatrzymać taką samą płatną pracę to
    już będzie sukces !Dlatego wydaje mi się że ten obecny kryzys może
    być inny od wszystkich, w jakimś sensie nowy ,nieprzewidywalny,a już
    na pewno długotrwały !
    Nie chcę straszyć ale pasowało by tu określenie że :Wyciągnięto
    wszystkie soki, i zaczyna zagrażać widmo wyschniętego wymienia!

    To nie to że dawano porzyczki tym którzy się nie kwalifikowali ,
    tylko to ,że lepszych do pożyczek już nie było !!!
    Gdyby i im nie dano to rynek budowlany stanoł by dużo wcześniej ,
    a za nim całe usługi i w końcu gospodarka.
    A tak to przez jakiś czas mogli się łudzić i liczyć na jakiś cud
    (Tuska:)
    Oczywiście skutki odbiją się w Europie i Polsce, a takie kraje jak
    Chiny czy Indie na tym wagrają !
    Wyobraźcie sobie państwo że nawet podatki są elektronicznie wysyłane
    do Indii i tam przez tańszego inkasenta rozliczane ! ; )
    Globalizacja i dziki kapitalizm pokazują swoje prawdziwe oblicze.
    W Polsce POlityka cudów Tuska prowadzi dokładnie do tego
    samego,dlatego też zawsze popierałem PiS i Kaczyńskich którzy w tak
    w ekonomi jak i polityce wykazywali się pewną wstrzemięźliwością
    i rozsądkiem.
    Pozdrawiam !
  • dyll 20.07.09, 05:15
    Chcesz byc kobieta nowoczesna?
    Kup sobie jedna z najmodniejszych na
    tegoroczne lato torebek amerykanskich

    www.bing.com/shopping/search?q=women's%20tote&p1=%
    5bCommerceService+scenario%3d%22f%22+r%3d%22%2cleafcategoryid%7c4447%
    22+p%3d%22df5c7f1ba4404c05b3f423c4e307eee6%22%
    5d&form=SHOPH1&crea=071809tote

    no i po reklamie :(

  • dixxi 20.07.09, 05:57
    zamienione w slumsy, wyludnione, a bezrobotni nedzarze milionami
    oblegaja miasta poludnia. Wkrotce ci nedzarze zabiora sie za palace
    CEOs, ktorzy pozbawili ich pracy.
  • galtom 20.07.09, 07:23
    "Wydaje się, że od rozwiązania problemu przenoszenia miejsc pracy
    poza granice Stanów Zjednoczonych zależy w dużym stopniu bliższa i
    dalsza przyszłość ciągle największej gospodarki świata. A więc i
    pośrednio nas wszystkich. Bo bez silnego popytu ze strony
    amerykańskich konsumentów nie uda się szybko wyjść z kryzysu."

    Ale amerykanski (zaden) konsument nie bedzie kupowal skoro sie go
    zwalnia z pracy! Firmy chca aby konsumenci kupowali, znow i znow,
    coraz wiecej jednak jednoczesnie zwalniaja z pracy na swoim glownym
    rynku w USA i w Europie przenoszac produkcje tam gdzie taniej,
    efekt...

    Kowalski/Smith/Braun zarabiajacy do tej pory powiedzmy 2 tys. Euro
    miesiecznie i wydajacy je na twoary i uslugi duzych firm teraz
    zarabia 0 i juz nie wydaje towary leza.... a nastepca Kowlaskiego w
    Indiach przy dobrym ukladzie zarabia np. 200 euro i tez na te towary
    czy uslugi go nie stac - co wiecej nie jest nimi zaintereswoany bo
    nie sa adresowane do niego. Zatem zaczyna to przypomoinac zamkniete
    kolo - z jedenj strony sie dla Kowlaskiego produkuje a z drugiej
    strony robi z niego bezrobotnego automatycznie eliminujac go jako
    klienta... kryzys....

    --
    Pozdrawiam,
    G.
    A Ty jak parkujesz?? fotoforum.gazeta.pl/72,2,733,76699027,76699027.htmla

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka