Zagraniczny trener, biorąc pod uwagę czołobitność rodaków wobec "postaci z zachodu" jest ostatnią deską ratunkową dla Listkiewicza. Niemniej jednak deska ta jest już trochę spróchniała. Myślałem że po Trynidad i Tobago Loe zacznie trenować drużynę np. Watykanu lub Grenlandii. Od 1990 roku ten facet niczego w piłce nie dokonał. Obym się mylił ale wyciąganie "trupa" z szafy i czynienie nadziei że tchnie w drużynę w której większość zawodników albo gra w II ligach europejskich albo grzeje ławy w I ligach jakiegoś ducha walki to paranoja. Ale jak to powiadają tonący brzytwy się chwyta.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.