31.12.16, 18:15
Wszystkiego najlepszego mrecku! - i chlup! - do lustra.
Edytor zaawansowany
  • 01.01.17, 02:12
    Wszystkiego najlepszego Mrecku- odpowiedzialo.
  • 03.01.17, 21:55
    Tu przerwał, lecz róg trzymał i wszystkim się zdawało że piotrce wciąż gra jeszcze a to echo grało. Najlepszego!
  • 04.01.17, 19:08
    Najgorsze ze wypiło... z nie swojego kubeczka
  • 09.01.17, 18:11
    Psik.
  • 17.01.17, 21:32
    Na drugą nóżkę! Zdrówko.
  • 22.01.17, 11:16
    No to jeszcze piweńko.
  • 27.01.17, 15:37
    Gdzieś tu jeszcze jedna flaszka była. ..
  • 02.02.17, 20:14
    Sam popijasz?
  • 07.02.17, 11:59
    do lustra. Siadaj.
  • 07.02.17, 22:30
    Ty i ja.
    Plus odbicia dwa.
    Zakrawa o tłum.
  • 08.02.17, 16:13
    i jeszcze twoja biała myszka hyp... oszywiscie tez może sie napić...
  • 08.02.17, 18:19
    No to chlup!
    Ten rum zakamuflowany na lepsze czasy jeszcze się ostał?
  • 09.02.17, 13:57
    co do kropelki... oszuszy ... oszyli... oszuszylismy go z Ignatzem... we dwóch... ale korek jeszcze leży... spił się jak świnia... znaczy się korek nie ignatz... Czy mi się wydaje, czy twoje odbicie opuszcza kolejkę?
  • 09.02.17, 18:06
    Tosz to podłe oszer... hyp..czerstwa.. - rzecze moje odbicie.
    A ja zapobiegliwie, w pamięci ciągle mając Ignatzowe zdolności, przytaszczam beczułkę przedniego miodu, cobyśmy o suchych pyskach siedzieć i trzeźwieć nie musieli.
    A nuż kogoś jeszcze wiatry przywieją..
  • 10.02.17, 14:25
    dobra, ogórki przyniosłem. Kiszone. Do miodu rychtyk jak znalazł. Miód zacny, gąsiorek omszały słusznych rozmiarów. Wiatry... no nie w towarzystwie wiatrów nie będziemy puszczali.
    Tęsknisz widzę za naszą ferajną, a ona chyba ciurkiem wyciekła.
    Co Ciebie na forum przygnało? Przecież nie moje starcze utyskiwania?
  • 10.02.17, 19:39
    Mmmm..ogóreczki.. pycha! A co mię przygnało? Baloo przyśnił mi się pewnej styczniowej nocy, choć wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to on i dopiero później skojarzyłam..Wiesz, mówił mądrze i słowami wielu języków..
    A poza tym, coby atmosfera nie zrobiła się lekko przyciężka - takie jak ja zawsze wracają..
    Tam, gdzie im było dobrze, choćby wiązało się to z wysłuchiwaniem starczych utyskiwań.
    Tak więc słucham..
  • 11.02.17, 16:01
    Baloo, Panie świeć nad Jego duszą. Zawsze podziwiałem jego proste, konstruktywne, inżynierskie podejście. Zdrowie!
    Ja sobie tu kustoszuję, żeby kurz nie obsiadł wszystkiego prócz gąsiorków z węgrzynem. Ciurkam dziś 800 metrów od plaży. Morze szumi cokolwiek leniwie. A nie przysuwaj się zanadto, cobym rozochocony nazbyt wysokoprocentowym ogórkiem snadnie tłamszenia i bezczeszczenia dziewic nie zapragnął. Ale widzę, że ci okulary zaparowały, czekaj do pieca dorzucę. Mów co tam w wielkim świecie. Musimy korzystać z okazji póki PiotraC-e nie ma, bo będzie nam wyschnięty serniczek wtykał. A gdzie będzie wtykał... Bóg raczy wiedzieć.
  • 12.02.17, 14:45
    Salut!
    Leniwy, niezbyt głośny szum w ciepłe niedzielne popołudnie - tego potrzebuję przed jutrzejszym powrotem do Wielkiego Świata. A co do przysuwania się - nic Ci Starziku z mojej strony nie grozi, nie obawiaj się.. Aczkolwiek jeśli spotkasz jakąś dziewicę godną bezczeszczenia, lub co gorsza, jeśli sama tu taka przypadkiem zawita - chętnie przygarnę pod swoje opiekuńcze skrzydła, nauczę piec serniczek i parzyć kawkę, a po takim przyspieszonym kursie do tłamszenia i częstowania ogórkiem przystąpić możemy wespół.
    I wtedy pewnie i PiotrC-e się pojawi zza wydmy.. a serniczek będzie jeszcze świeży (o dziewicy już w tym kontekście nie wspomnę).
  • 13.02.17, 10:55
    Musiałaby tu jakaś dziewica przypadkiem skręcić... ale admin drogowskazy pousuwał. Ja jeszcze jeno drogę pomnę i kosturem wymacam. Tęskno troche za czasami kiedy było tu całkiem tłoczno. Było komu szpilę wetknąć, nie przymierzając tam gdzie serniczki żywot kończą.
    Ono ów Wielki Świat mnię ciekawi wielce. Powiadają, że wystarczy nosa wysunąć za wydmę, żeby onym sie zachłysnąc.
    Sprzedawca kukurydzy na plaży, jak jeszcze żył to mówił mi, ze wystaczy kabel od klawiatury chwycić i za nim iść a Wielki Świat sam przed oczami stanie, ale chyba ściemniał, bo nijakiego kabla przy klawiaturze nie mam. :(.
    psssst, podobno gdzieś Na Plaży opalaja sie dziewice bez staników... ciiiiii bo ksiądz katecheta usłyszy....
  • 13.02.17, 19:03
    O to to, przypadkowe dziewice są najlepsze! Zważ na mój wielki entuzjazm w tej materii, nawet ksiądz katecheta wypatrujący braku staników (lub tego co zazwyczaj się pod nimi kryje) mi nie straszny, jako że do rozmów o imponderabiliach garnę się równie chętnie co do serniczka.
    Droga na plażę faktycznie trochę zarośnięta i kurzem- któremu tak dzielnie kustoszujesz mimo lat upływu, za co na wielki szacunek zasługujesz- pokryta. I trochę przed wzrokiem ludzkim bardziej ukryta, ale dzięki temu przywodzi mi na myśl tajemniczy ogród, li tylko wypełniony ciepłym, smyrającym w stopy piaskiem, a nie zielskiem kłującym. Bo od kłucia są przecież szpile.
    A za Wielkim Światem nie tęsknij (względnie do rozpatrzenia mamy kwestię zasadniczą - czy można tęsknić za czymś, czego nigdy się nie miało - widzisz, jakam refleksyjna czy tam refluksogenna) zanadto. Zbyt wielu stamtąd nie powróciło. Na plaży łono.. bądź jakiekolwiek inne.. łono,hyhyhy..
    Ale jeśli bardzo pragniesz, pomogę Ci odnaleźć switch-przełącznik schowany gdzieś przed wszędobylskim piaskiem w szczelnej szafie na skraju wydm. Po kablu do niego wpiętym z całą pewnością dotrzesz do kłębka cywilizacji..
  • 14.02.17, 12:25
    kłębek cywilizacji - nić która doń prowadzi nie od Ariadny pochodzi, lecz od Dejaniry, co się jej od Heraklesowej koszuli ostała. Zatrute tegoż świata owoce. A nie sądź, żem prostaczek, choćm chudopachołek. O wielki świat raz żem się otarł - w zaprzeszłym roku widziałem jednego pana z W-a-r-r-s-z-a-w-y jak podkreślił i nawet mi dzień dobry powiedział, za co wdzięczen mu jestem niezmiernie.
    O ileż wdzięczniejsze jest życie na plaży, nawet lodem skutej. Chodzić możesz do woli w dwie strony albo na wschód - tam musi być jakaś cywilizacja, albo na Zachód skąd wiatr stęchły zapach zgnilizny moralnej przywiewa. Owo na zachodzie tych przypadkowych dziewic bez staników szukać pono trzeba.
    Obawiam się jeno, czy to aby nie są harpie. Syreni ich śpiew.
    no dbra, zaryzykuję - stłamszę i zbezczeszczę jedną - przytrzymasz?
  • 14.02.17, 19:33
    Delikatną gorycz wyczuwam w Twoim postrzeganiu nowożytnego świata - może zbyt długo trwałeś samotnie na tym posterunku, za towarzyszy mając jedynie skrzekliwe mewy, truchła niedojedzonych serniczków i kserokopiarkę, której od słonej bryzy i prażących promieni słońca trybiki zaśniedziały a obudowa pożółkła. I gdzieżbym tam śmiała pomyśleć o Tobie w kategoriach prostaczków! Prostaczkowie to raczej tam, na zewnątrz, otaczają mnie, nieświadomi nawet możliwości innego istnienia. A o tym panu z W-a-r-s-z-a-w-y musisz kiedyś więcej opowiedzieć, słyszałam ja co nieco o tym miejscu, jego ambicjach i ekscentrycznej ekspansji, acz większość z tych nowin uznawałam za niewarte zapisywania. Może jednak się myliłam..
    Co do Harpii - byle ta, którąś złapał nie była tą z czterech, która nosi imię Podagra, bo biada nam..Może więc wpierw przesłuchamy panienkę, zanim weźmiemy się do czynów? (patrz, taka młoda jestem, a jaki rozsądek przeze mnie przemawia!)
  • 15.02.17, 14:03
    Co do goryczy to rację Ci przyznaję. Łaknę nie tyle dziewic ponętnych a kumpla w spódnicy co by z nim można winko do białego rana na wydmach popijać w blednące gwiazdy się wpatrywać i słuchać opowieści z egzotycznych krajów. A wszystko w majtkach z rączkami na kocyku. Gwiazdy spadające spełniły wszystkie moje życzenia, a że trywialne miałem więc Porsze nie jeżdżę a jedna wizyta u dermatologa złamane serce uleczyła.
    Odkorkujmy jeszcze jedną butelkę. Byle nie tą którą morze na brzeg wyrzuciło z listem w środku. Niech tajemnicę swoją chowa w zielonej czeluści, podtrzymując nadzieję nieznanego Robinsona. Nie można wszak odbierać nadziei człowiekowi odbijając korek pieczołowicie zalakowanej butelki. Odkorkowana tajemnicę swa ujawni i może się okazać że uchodźców nie tolerujemy.

    Zatem Podagra odpada, a masz może telefony do pozostałych harpii? Będzie jak znalazł jak do sił już dojdę i krzyża rozprostuję.
    Co by tam ją zresztą przepytywać - a po co? Zali ludzkim językiem mówi? Moje trzecie oko mylić się nie może - choć niedowidzi. Kibić wiotka, więc na pieczyste się nie nadaje, a rosołu nie jadam.
    Powiedz mi lepiej moja droga jakież to wiatry nieprzyjazne zagnały Ciebie nad to morze ciemne jak wino kędy tylko duch starego mrecka straszy? Maszże tedy opowieść na noc pierwszą z tysiąca i jednej?
  • 15.02.17, 19:01
    Ot, na kumpla w spódnicy się piszę! zaiste bliskie to mojemu jestestwu. A trudne ostatnimi czasy do wykonania, żeby takim kumplem być, bo spódnica zawsze jakoś za krótka się niektórym wydaje i zbyt zalotna, nawet jeśli totalnie bez takich zamiarów założona i żadne koronki lubieżne spod niej nie wystają.
    A nawet jak worek pokutny poziemniaczany miast spódnicy, to też drapieżne spojrzenia przyciąga, bo przecież pod workiem tajemnica większa się kryje.. - tak mi się po tym winie na zwierzenia zebrało, jednak po dziewczęcemu trochę.
    Ale flaszeczka dobrrra, łyknę wieczorową porą jeszcze, przeszukując stare kontakty w moim różowym ajfonie (Memory, find..) w poszukiwaniu Harpii jakoś lepiej zbudowanej, coby Cię Mrecku zadowoliła..Tylko piórka kto oskubie? Jak szponom radę damy? Bo ja osobiście szpon nie lubię..
    A do ognia drew dorzucę, bo choć powiew wiosny przebijający się przez zasłonę smogu dziś poczułam, to jednak wieczór chłodny się zrobił, a w samotnym zimnie w grajdołku siedzieć trochę smutno. Drzewiej i wieczorami bywało tu trochę kompanów.
  • 16.02.17, 12:27
    Spod spódnicy powinny wygladać nogi cokolwiek podrapane, z poobijanymi kolanami i śladami ukąszeń komarów - koniecznie w skarpetkach babciowych, niekoniecznie opalone. Tylko skad ja Ci teraz komarów wytrzasnę i pokrzywy? Oset dziewięćsił i mech chrobotek jakoś zasuszone przetrwały. Może na początek zamiast pokrzyw się nadadzą?
    Powiadasz harpię trzebaby z pierza pierwej oskubać? Może sie jakas nieopierzona trafi? Bo ile za pierze na skupie dają? Grosze marne - na mamrota nie starczy.
    Gul.
    Jak już na desu zeszło to osobliwie podobają mi się majtki z golfem - wesja antywłamaniowa w kolorze khaki. Dobry to kolor maskujący znakomicie niecertyfikowane pobyty w młodnikach na wydmach w celach wiadomych.
    Gul.
    O - Wieloryb! A, nie, to tylko zwłoki morsa co zimowej kąpieli w odmętach zażywał.
    Chlup! do dna!
    Chciałbym ci przedstawić Komisię, którą sam na plaży w samotne wieczory spłodziłem. Tymi ręcyma płodziłem. Ale nie wiem który adres twojego gołębnika działa i czy nie odprawisz posłańca w kwitkami?
    Bo ona Komisia to bardzo wrażliwa istotka.
  • 16.02.17, 18:18
    O, Komisię chętnie zapoznam, szczególnie twymi szacownymi rękoma płodzoną. Tak więc z nieukrywaną przyjemnością na gazetowy gołębnik zapraszam - powinien działać. Bardzom ciekawa!
    Rany, ależeśmy tych trunków osuszyli przez ostatnie dni, jakby kto tu zajrzał to na niezłą jak-to-teraz młodzież-mówi patolę byśmy wyszli. A że o reputację dbać należy, to otwórzmy kolejną butelczynę -dziś polecam twojej uwadze porto, o ciemnym kolorze i wyrazistym smaku. Rozgrzewa wybornie.
    Jak znalazł komponuje się z cokolwiek podrapanymi nogami (zastanawiam się skąd o tym wiesz, bo przekonana byłam, że tego kompromitującego wyczynu nikt postronny nie był świadkiem) i kolorowymi skarpetkami - w panterkę (bo niby kto mi zabroni?). Lubię porto.
    A ten golf w niewymownych to taki do samej szyi ma być? Czy jakoś w drugą stronę? Bo chyba nie kojarzę koncepcji..
  • 17.02.17, 17:29
    Z golfem i szalokominiarką - pancerny. Nadaje się na pierwsze randki, a tez kąpieli można w nim zażywać jak się dziury ba kolanach zaceruje. De lux z klapką toaletową.
    Porto - pyszne - brrr, fuj - dobre bo mocne - sama pędziłaś ?
    Oną dziewczynkę posłałem -abyś jako ciotka-guwernantka miała na nia baczenie, a pamiętaj, że nie dość że pierworodna to jeszcze jedynaczka. Boję się żeby mojego kruchego ego nie zraniła.
    Że nogi podrapane - nie dziwota -kto się szwęda nocami po plaży to się nie na takie kondycje naraża. Skąd zas masz siniaki na kolanach i łokciach - bóg jeden raczy wiedzieć.
    Zatem - wypijmy. Zakąskę masz swoją, czy pod wędzone marynowane dżdżowniczki pijemy?
  • 17.02.17, 17:41
    Na drzwiach gołębnika wisi kłódka. Może masz jakiś inny bardziej pojemny ? Mój otwarty jest i posłańców przyjmuje.

    This is the mail system at host smtp.poczta.onet.pl.

    I'm sorry to have to inform you that your message could not
    be delivered to one or more recipients. It's attached below.

    For further assistance, please send mail to postmaster.

    If you do so, please include this problem report. You can
    delete your own text from the attached returned message.

    The mail system
    Gołebnik zapchany. Wyślij na mój inny kluczyk.

    <kalgar@gazeta.pl>: host mx.poczta.onet.pl[213.180.147.146] said: 550 5.1.1
    <kalgar@gazeta.pl>: Recipient address rejected: User unknown (in reply to
    RCPT TO command)
  • 17.02.17, 21:40
    Proponuję zatem kalgar@tlen.pl, ten działa z pewnością :)
  • 18.02.17, 15:52
    Posłałem ją do Ciebie. Jakoż umilkłaś - czyżbym fopa jakiegoś popełnił? Zatem przepraszam za tak obcesowe dopominanie o kluczyk do gołębnika.
    Dziś sobota, więc znowu oganiam się od dzików w KM. Morze spokojne i śladów smogu nie ma. Ciur nieubłagany dopada mię tu co tydzień. A jak zacznie się sezon to będę tu kwitł zapewne od piątku do poniedziałku. Nie licząc zwykłego ciurkotania w tygodniu.
    Jakoż - rzuciłaś okiem na dziewczynkę? Zali nadobna?
  • 18.02.17, 18:20
    Gołębnik sprawdziłam, Komisie wstępnie zapoznałam- tak tylko czym prędzej daje znać, żebyś właśnie o fopa żadnym nie pomyślał. W rozjazdach dzis i jutro jestem i ledwo chwile mam, ale jużem niecierpliwa chwili kiedy na spokojnie nad nią zasiądę. I od razu już dziękuje i zaszczycona się czuje, ze się nią ze mną podzieliles. Tyle na szybko!
  • 20.02.17, 18:39
    też mam mało czasu, bo dwa ciurki za mną ciekną. W tygodniu do pracy mam 1,5 m. Telepraca - tak to się teraz nazywa, a w soboty pędzę 70 km do KM. Tam upajam się bezsmogowym powietrzem, szumem fal i nogą wygrzebuję resztki świetności plaży - jako to uschłe badyle skąd z Riglem podglądaliśmy dziewczyny, jednorazowe kubeczki po porannej kawie i oceanogramów Baloowych postrzępione rękopisy.
    Zdrowie - Mrecku, bo znów przyszło ci pić samemu.
  • 20.02.17, 19:07
    Ja już wróciłam z odmętów niebytu i ma się rozumieć nie dam Ci pić samemu, co to to nie, dawaj kubeczek, dawaj zagrychę, bom głodna i spragniona.
    Telepracę znam doskonale - przez kilka lat byłam nawet dumną posiadaczką "umowy o telepracę" w pełnym wymiarze godzin, miałam nawet specjalny dres tylko do celów pracowniczych, bo nikt mię oglądać nie musiał, a i ja nikogo. Ale potem mi się znudziło, długa historia.. Teraz już do ludzi muszę wychodzić i kamuflaż inny przybierać. Ciekawe kiedy znów się znudzę.
    A w moim grajdołku smogu tyle samo co zawsze, nie czuję, żeby przez lata coś było lepiej albo gorzej, ale że od małego się w nim hartuję, to i niejako przyjacielem mi się stał i w komitywie dobrej żyjemy, do śmierci jego albo mojej.
    Co się tyczy kwestii Dziewczęcia mi zaprezentowanego - jestem w jakiejś 1/4 objętości czy tam innych dwudziestu pięciu procentach, planuję do końca tygodnia skończyć, jak nie szybciej.
  • 21.02.17, 19:28
    Dobra , nakryję na tym pieńku, morze wyrzuciło. Chluśniem bo uśniem. Udko ud kurczaka, czy coś - żywe się jeszcze wczoraj kręciło. Czy to możliwe, żeby kurczak miał 4 udka? Po dwa wypada - częstuj się.
    Takie to już moje mreczne szczęście. Do szkoły też miałem pod górkę. W moim grajdole jest jedna ulica przeklęta. Zawsze przy niej pracuję, w której bym firmie się nie zatrudnił. A jak się przeprowadziłem na te ulicę to ciurek przyciurkał tu za mną.
    Lubię długie historie.
    Azaliż dziewczęciem się nie przejmuj. Trochę już od 2009 urosła. Ciekawe co teraz robi.
    Ziewając pozdrawiam serdecznie - Strzemiennego?
  • 21.02.17, 21:01
    Zdrowie pięknych pań i tu obecnych!
    To może nie kurczak znad morza a mała krówka (z Darłówka?), jak cztery udka posiada..a są dwa prawe i dwa lewe czy dwa przednie i dwa tylne? Waszak spożyję tak czy owak, bo jak mięsem częstują, to nie raczę odmawiać, coś jak z alkoholem i z tym tam jednym jeszcze.
    Mnie ciur dziś ostro pogania, a jutro ma być jeszcze gorzej, kierat szanowny prezes nade mną trzyma, coby hajsy mu się zgadzały na koniec miesiąca, który już nadwyraz bliski (koniec miesiąca, a nie prezes, kierat, hajsy czy co by Ci tam do głowy przyszło).
    Przyjmując się do nowej pracy, na ostatniej rozmowie, podczas której już w zasadzie było pewne, że ja chcę ich, a oni mnie, przyszły mój dyrektor pyta:
    -Pani Kalgar (bo na Ty jeszcze wtedy nie przeszliśmy), ale tak szczerze proszę powiedzieć, co jeszcze Panią skłoniło, żeby chcieć u nas pracować?
    A ja mu na to:
    -Mam stąd blisko do domu.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.