Bluszcz na ścianach naszych domów Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Co myślicie o posadzeniu pnączy, które miałyby obrosnąć budynki na
    naszym osiedlu?

    Moim zdaniem bluszcz pomógłby znacznie zniwelować nadmierną
    akustyczność osiedla, ponadto pięknie wygląda. Ostatnio dowiedziałam
    się, że nie jest, jak się powszechnie uważa, szkodliwy dla murów.

    www.clematis.com.pl/wms/wmsg.php/3358.html
      • popieram. Na scianie nad werandami bedzie wygladalo super. Najlepszym okresem do
        ich sadzenia jest jesien.
        • Super okazja do przyciągnięcia różnego rodzaju pełzających i
          kroczących owadów różnej maści. Kiedyś miałem taki bluszcz na bloku,
          w którym mieszkałem poprzedniu. Robaczki, żuczki były prawie na
          porządku dziennym...
          Czyli jeżeli chodzi o mnie, to jestem przeciw...
          • Teraz bluszczu nie ma, a ja i tak mam masę żuczków, robaczków, os,
            pszczół, pająków itp. w domu, mimo, że mieszkam na ostatnim piętrze.
    • może i był by to fajny efekt, ale co do tego czy niszczy mury to
      chyba masz złe informacje, bo niszczy i to bardzo widziałam nawet
      tynki po bluszczach są do tynkowania, a nie sądzisz że takie rzeczy
      robi się na starych murach by przykryć ich brzydotę? No i ja się
      obawiam że będzie tam pełno pajaków i robactwa fujj, ale w
      niektórych miejscach mogło by to być gdyby się nie rozrastało
      zbytnio...
      • Jak dla mnie ściana zielonych listków jest ładniejsza od
        jakiegokolwiek muru. Tynki po bluszczach pewnie wymagają jakiegoś
        odświeżenia, ale tynki bez bluszczy po kilku latach użytkowania
        zazwyczaj też. Poza tym nie widzę powodu, żeby się tego bluszczu
        pozbywać jak już się pięknie rozrośnie.

        Może na początek posadzić go wzdłuż ogrodzenia do strony Lazurowej?
        Zasłoniłby trochę mieszkania na parterze od ulicy.
        • moim zdaniem akystyki to nie poprawi, chyba ze obsadzimy sobie tez
          okna, a tego raczej bym nie chcial :-)

          bluszcz i inne pnacza z biegiem czasu sa coraz trudniejsze do
          opanowania, nie mowiac juz o ew. ich usunieciu. mysle ze na
          zasloniecie balkonow na parterze sa inne sposoby, ale nie mieszkam
          wiec nie bede sie wypowiadal za sasiadow.

          dla mnie osobiscie zbedna atrakcja
      • Witam,
        budynki na tych zdjęciach wyglądają naprawdę ciekawie. Zgadzam się jednak z
        pozostałymi wypowiedziami, że jeśli ubocznym efektem mogą być wizyty wszelkiego
        robactwa to ja dziękuję. Mieszkam w 3 etapie, który jest nawiedzany przez
        robactwo-mutanty: ćmy wielkości dłoni, ogromne cykady. Ja z owadami nie
        przepadam i nie chciałabym, żeby było ich jeszcze więcej.
        Pozdrawiam
        PS> A jeśli chodzi o zieleń to myślę że znaczna część sąsiadów bardzo ładnie
        przyozdobiła balkony różnymi roślinami, kwiatkami itd. Pierwsze miejsce daję
        balkonowi z drugiego etapu na parterze, piękna roślinność.
    • Szkoda :(
    • A mnie się podoba bluszcz a zwłaszcza winogorno... ja też nie lubię pająków ani
      myszy ale według mnie pnącza nie wpływają na ich ilość a już zupełnie nie mają
      związku z żukami i chrabąszczami. Przyłazi do mnie całe zoo z działek po
      sąsiedzku a przy śniadaniu muszę walczyć z osami, które beczelnie porywają z
      talerza kawałki wędliny...
      Bluszcz faktycznie nadaje fajny klimat, romantyczny... cóż... nowe osiedle,
      młodzi ludzie, 'inne' poczucie estetyki... szkoda tylko, że cały czas tak trudno
      o szacunek dla osoby, która ZAPYTA sąsiadów o zdanie i zamiast obiektywnych
      wypowiedzi na temat zbiera epitety w stylu 'durny bluszcz'. Z drugiej strony nic
      dziwnego skoro część osób na zwykłe 'dzień dobry' nie reaguje.
      A może po prostu trzeba być konsekwentnym ? Jeśli głośne imprezy we własnym
      mieszkaniu i grill na swoim balkonie to osobista sprawa lokatorów i nic do tego
      sąsiadom nawet jeśli mają astmę i duszą się dymem, to tak samo z uprawami na
      balkonie i jego wystrojem ? Innymi słowy - jak bedę chciał to sobie zapuszczę
      taki bluszcz, że możecie sie bujać. Fajne ? Pozdro for all :)
      • chyba niektórzy zbyt serio odbierają każde słowo tu napisane, to że
        niektórzy tu się wypowiedzieli na temat bluszczu to właśnie szczera
        dyskusja o tym że nie wszystkim bluszcz pasuje, minęła komuna i
        można mieć chyba własne zdanie???
        • ależ tu nikt nie kwestionuje swobody poglądów... rozchodzi się tylko o formę ich prezentowania... widzisz sąsiedzie... 'i się wydaje' że prezentowanie swojego zdania ma kształt - 'podoba mi się' / 'nie podoba mi się'; 'chcę' / 'nie chcę' a kiedy padają hasła 'głupie' / 'mądre' albo wieszanie małp na pnączach to ocena i w takim przypadku o swobodzie wypowiedzi dla każdego, już trudniej mówić. Z tym, że to są chyba kwestie do omówienia przy wdrażanu wątka sportowego, który nam sflaczał, co ? :o)
          • wątek sportowy był wołaniem gołego na puszczy bo zabrakło zapału a
            co do zamieszczania wypowiedzi tu to wątki humorystyczne są
            zwieńczeniem zbyt poważnego odczytywania niektórych wypowiedzi lub
            ostrym odgryzieniem się na całkowite ignorowanie sąsiadów i
            prezentowanie poglądów typu "mam w d... resztę zrobię co chcę tylko
            u siebie" ... dla mnie net to jednak uboga forma kontaktów
            międzyludzkich i staram się do postów tu podchodzić z dystansem więc
            moją wizję puszczenia szympansów między blokami radzę potraktować
            jak tani żart lub futurystyczną wizję osiedla, pozdrawiam
            • szympansy ? kategorycznie odpadają. Tylko czerowne półdupki pawianów
              błyskające między intensywnie zielonymi liścmi bedą się dobrze
              komponować w lazurowej dżungli :)
              jestem jak najbardziej za żartowaniem, tylko czemu humor tak łatwo
              się zamienia w humory ? niby już nie komuna a jednak najlepiej
              byłoby żeby wszystkich bawiło to samo w tym samym stopniu...
              • 27.08.07, 12:01
                drodzy wbspólmieszkańcy... moze dobrze a moze żle - bluszczu raczej
                nie będzie, ma on raczej negatywny wpływ na mury, po drugie wymaga
                pracy i to wszyskich koło których rośnie, myslę, iż swobodnie każdy
                z nas moze sam sobie coś takiech posiadać na balkonie w miarę
                potrzeb i chęci.jako członek - członkinia zarządu obiecuję, iż
                zieleń będzie u nas zawsze ładna i ciesząca oko, jednak nie wszystko
                jest takie proste np. zieleń w murkach jest taka ponieważ jest tam
                niewielka warstwa ziemi i trudni cy coś tam duzego rosło, jestesmy
                otwarci na wszelkie propozycje ze strony kazdego kto będzie mial
                pomysł w miarę rozsodny i przystępny cenowo - wydajemy nasze
                pieniadze,
                padła ze strony zarządu propozycja by na budynku I etapu na ścianie
                od Lazurowej znalzło się logo naszego osiedla - co wy na to??
                oczywiscie z logo RONSON za odpowiednia opłatą.
                • 28.08.07, 09:09
                  uff wreszcie rozsądny głos kogoś z zarządu odnośnie bluszczu który
                  naprawdę nie pasuje do naszego osiedla
                  • 28.08.07, 10:14
                    Moim zdaniem pasuje. Nie sądzę, żeby jakąś prawdę obiektywną dało
                    się w tym temacie ustalić ;)
                • > padła ze strony zarządu propozycja by na budynku I etapu na ścianie
                  > od Lazurowej znalzło się logo naszego osiedla - co wy na to??
                  > oczywiscie z logo RONSON za odpowiednia opłatą.

                  Dla mnie to poprostu zbędny wydatek - wolałabym już tabliczki z oznaczeniami
                  numerów klatek bo nawet listonosze mają wątpliwości nie mówiąc już o np.
                  dostwcach pizzy.
                  A jeśli chodzi o logo Ronsona to nie jestem zbyt przyjaźnie do tej firmy
                  nastawiona ze względu na to jak nas traktowała i jestem przeciwna robieniu im
                  reklamy bo moim zdaniem - po doświadczeniach z innymi developerami uważam, że to
                  kiepska firma.
                  • 28.08.07, 12:50
                    też uważam że logo ronsona po tym jak się z nimi załatwia sprawy
                    wszelkiego rodzaju po odebraniu mieszkania odstaje znacznie od
                    standardów a oznaczenia klatek z numerami mieszkań nie jest złym
                    pomysłem
                    • 28.08.07, 18:16
                      Przychylam się do przedmówców. Na logo dewelopera na elewacji na pewno się nie
                      zgodzę. Jeśli chodzi o nazwę osiedla, to może dopiero jak wspólnota nie będzie
                      wiedziała co robić z pieniędzmi. Kwestie tabliczek popieram w 100%.
                      • chyba moja intencja jest niezrozumiała - Ronson zapłacił by za swoje
                        logo wraz z naszą nazwą - na pewno my nie zakupimy z pieniędzy
                        mieszkańców loga i dodatkowo Ronson jescze cos by zapłacił np.
                        zrobił oznaczenia klatek z numerami,
                        • No więc to trochę zmienia postać rzeczy - mimo że Ronsonowi jestem nieprzychylna
                          to może jednak niech zwycięży dobro osiedla;)
                          • 29.08.07, 15:14
                            zrozumiałem dobrze że to oni płacą a nie my ale wobec zachowania
                            ronsona po oddaniu osiedla mamy się szczycić tym jaki to
                            developer????co z tego będziemy mieli, ile zmaleją opłaty
                            miesięczne, o 10 zeta????uważam że nie zasłużyli sobie na to ale jak
                            to w demokracji wygra większość ;)
                            • ale śmieszni jesteście chca robic sobie logo za swoje pieniądze
                              niech sobie robią jak jeszcze my na tym mamy skorzystać to po co się
                              temu sprzeciwiać?
                              • To że za swoje pieniądze to jedno, a to że mielibyśmy udostępnić im
                                powierzchnię reklamową - to drugie. Koszt wykonania samego loga jest
                                niewspółmiernie mniejszy niż 'wynajem' powierzchni reklamowej (czyli
                                ściany)i jestem przekonana, że Ronson ma tego świadomość. Nie sądzę
                                jednak, by był skłonny ponieść takie koszty (a są niebagatelne), a
                                na samą myśl o negocjacjach z nimi robi mi się niedobrze. To tyle
                                jeśli chodzi o rozważenie samego wejścia w jakikolwiek układ z
                                Ronsonem. A co do korzyści dla mieszkańców: szczerze mówiąc nie
                                dostrzegam żadnych. Nazwa osiedla i numery na ich koszt? Jeśli póki
                                co budżet wspólnoty nie jest w stanie tego udźwignąć, to chyba
                                możemy bez tego żyć. Ale oczywiście to moje zdanie.

                                Pozdrawiam
                                • 29.08.07, 20:14
                                  czemu jesteśmy śmieszni???a co może mamy jeszcze błagać ronsona żeby
                                  zechciał zamieścić tu swoją reklamę???nie jesteśmy upadającym i mało
                                  poczytnym szmatławcem tylko nowym osiedlem, zależy też jak miałoby
                                  to wyglądać bo jw ma fatalne sposoby oznakowania swoich osiedli
                        • 29.08.07, 20:13
                          A to przepraszam, jakieś nieporozumienie się wkradło. Na nazwę osiedla zatem
                          mogę się zgodzić, ale bez loga dewelopera (szczególnie jeśli nie będzie go można
                          usunąć). Ponieważ jednak to jest pewnie transakcja wiązana 2 w 1 to ja się nie
                          zgadzam. Wolę nie mieć nazwy osiedla i optować za tym, żeby wspólnota za własne
                          pieniądze zamontowała tabliczki z numerami bloków. Poza tym bez tabliczek jakoś
                          daje się życ, przynajmniej do mnie zawsze pizza i kurierzy docierają.
                          • Otóż to! Kto zechce trafić pod wskazany adres, to poradzi sobie bez
                            strzałek na chodniku:)A jeśli nazwa osiedla musiałby mieć
                            towarzystwo w postaci innej nazwy, to wolę by było to PKP niż RONSON.
                            • 29.08.07, 21:33
                              1. na bluszcz sie nie zgodze, poniewaz mam juz dosc robactwa, nie chce byc
                              zjedzony przez insekty, ktore beda nam ladnie szturmowac lokale, korzystajac z
                              nowych badyli. poza tym tez (jak komus ponizej) kojarzy mi sie z tandetnymi
                              blokami rodem z prl-u. nie mieszkamy na wiosce, tylko w stolicy, do tego na
                              ladnym w miare osiedlu, to po co sie maskowac w zieleni ?
                              2. czy ktos trafia, czy nie przydalyby sie przy klatkach informacyjne tabliczki
                              z dokladnym numerem danego budynku
                              3. logo osiedla tak, bo to fajnie sie czyms takim chwalic, jesli oczywiscie to
                              bedzie mialo odpowiednio sensowny wyglad, ale z jakiej racji mamy reklamowac
                              ronsona? i tak nie dostaniemy wielkich kokosow, a czy oni sa az tak cudowni, ze
                              mamy ich tak promowac? przeciez nie budowali tego osiedla charytatywnie, no i
                              nie dawali nam tych mieszkan za friko :)
                              to tyle.
                              pozdrawiam Rafal M.
                              • 30.08.07, 10:26
                                Ech, ja to jestem jednak dziewczyna ze wsi (nota bene oddalonej o
                                500 metrów od ogrodzenia naszego osiedla). Beton i brak zieleni mnie
                                przygnębia, a fakt, że osiedle jest zlokalizowane w stolycy to żaden
                                dla mnie powód do dumy. Najchętniej "zamaskowałabym w zieleni" całe
                                miasto.
    • Mi też się podoba natomiast weźmy pod uwagę skupisko pająków muszek komarów i
      innych temu podobnych owadów czy na pewno tego chcemy?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.