Dodaj do ulubionych

Bluszcz na ścianach naszych domów

16.08.07, 15:04
Co myślicie o posadzeniu pnączy, które miałyby obrosnąć budynki na
naszym osiedlu?

Moim zdaniem bluszcz pomógłby znacznie zniwelować nadmierną
akustyczność osiedla, ponadto pięknie wygląda. Ostatnio dowiedziałam
się, że nie jest, jak się powszechnie uważa, szkodliwy dla murów.

www.clematis.com.pl/wms/wmsg.php/3358.html
Edytor zaawansowany
  • 16.08.07, 21:13
    popieram. Na scianie nad werandami bedzie wygladalo super. Najlepszym okresem do
    ich sadzenia jest jesien.
  • 17.08.07, 09:14
    Super okazja do przyciągnięcia różnego rodzaju pełzających i
    kroczących owadów różnej maści. Kiedyś miałem taki bluszcz na bloku,
    w którym mieszkałem poprzedniu. Robaczki, żuczki były prawie na
    porządku dziennym...
    Czyli jeżeli chodzi o mnie, to jestem przeciw...
  • 17.08.07, 09:34
    Teraz bluszczu nie ma, a ja i tak mam masę żuczków, robaczków, os,
    pszczół, pająków itp. w domu, mimo, że mieszkam na ostatnim piętrze.
  • 17.08.07, 09:10
    może i był by to fajny efekt, ale co do tego czy niszczy mury to
    chyba masz złe informacje, bo niszczy i to bardzo widziałam nawet
    tynki po bluszczach są do tynkowania, a nie sądzisz że takie rzeczy
    robi się na starych murach by przykryć ich brzydotę? No i ja się
    obawiam że będzie tam pełno pajaków i robactwa fujj, ale w
    niektórych miejscach mogło by to być gdyby się nie rozrastało
    zbytnio...
  • 17.08.07, 09:39
    Jak dla mnie ściana zielonych listków jest ładniejsza od
    jakiegokolwiek muru. Tynki po bluszczach pewnie wymagają jakiegoś
    odświeżenia, ale tynki bez bluszczy po kilku latach użytkowania
    zazwyczaj też. Poza tym nie widzę powodu, żeby się tego bluszczu
    pozbywać jak już się pięknie rozrośnie.

    Może na początek posadzić go wzdłuż ogrodzenia do strony Lazurowej?
    Zasłoniłby trochę mieszkania na parterze od ulicy.
  • 17.08.07, 09:46
    moim zdaniem akystyki to nie poprawi, chyba ze obsadzimy sobie tez
    okna, a tego raczej bym nie chcial :-)

    bluszcz i inne pnacza z biegiem czasu sa coraz trudniejsze do
    opanowania, nie mowiac juz o ew. ich usunieciu. mysle ze na
    zasloniecie balkonow na parterze sa inne sposoby, ale nie mieszkam
    wiec nie bede sie wypowiadal za sasiadow.

    dla mnie osobiscie zbedna atrakcja
  • 17.08.07, 09:59
    ja też jestem przeciw, nie robi to na mnie wrażenia, nie mieszkamy w
    jw przy powstańców żeby wstydzić się bloków a robale to dodatkowy
    powód
  • 18.08.07, 10:25
    Witam,
    budynki na tych zdjęciach wyglądają naprawdę ciekawie. Zgadzam się jednak z
    pozostałymi wypowiedziami, że jeśli ubocznym efektem mogą być wizyty wszelkiego
    robactwa to ja dziękuję. Mieszkam w 3 etapie, który jest nawiedzany przez
    robactwo-mutanty: ćmy wielkości dłoni, ogromne cykady. Ja z owadami nie
    przepadam i nie chciałabym, żeby było ich jeszcze więcej.
    Pozdrawiam
    PS> A jeśli chodzi o zieleń to myślę że znaczna część sąsiadów bardzo ładnie
    przyozdobiła balkony różnymi roślinami, kwiatkami itd. Pierwsze miejsce daję
    balkonowi z drugiego etapu na parterze, piękna roślinność.
  • 18.08.07, 10:57
    w ramach uatrakcyjnienia można posadzić liany i puścić małpy, będzie
    weselej a tak poważnie to bluszcz mnie także kojarzy się ze starymi
    kamienicami i nie pasuje do naszego osiedla
  • 20.08.07, 11:10
    Czemu nie, tropikalną pogodę już mamy ;)
  • 20.08.07, 11:44
    dzikie wino, Bri - może być dzikie wino ? :o)
  • 20.08.07, 12:24
    Ktoś w trzecim etapie na ostatnim piętrze ma jakieś ładne pnącze na
    balkonie. Muszę kiedyś ich zagadnąć, co to takiego i zaprowadzę to u
    siebie w przyszłym roku. Dzikie wino chyba wymaga podpór z tego co
    wiem.
  • 20.08.07, 13:00
    zwłaszcza po wypiciu hehe wtedy wymaga podpórki a co do humoru który
    bawi wszystkich???no widzę że ktoś tu szuka niemożliwego ;)
  • 17.08.07, 10:30
    Szkoda :(
  • 17.08.07, 11:22
    witam,
    ja mam okna od ul. Lazurowej i na pewno nie wyrażę zgody na bluszcz.
    Jak dla mnie to poprostu wygląda fatalnie...
  • 17.08.07, 12:20
    Eee, to znaczy że wolisz widok drucianej siatki i dymiących
    spalinami samochodów za nią?
  • 17.08.07, 12:30
    no cóż pomysł jak widzisz jest durny dla każdego wiec może niech
    każdy zdecyduje sam czy ma ochote na zieleń i wykaże się na balkonie
    i tyle, myślę że każdy kupił nowe mieszknaie bo właśnie chciał w
    takim mieszkać a nie w starej odrapanej kamienicy zarośniętej
    bluszczem bo to mi się tylko z tym kojaży....
  • 17.08.07, 12:58
    Zajrzyj do linków powyżej i zweryfikuj swoje skojarzenia ;)

    I nie martw się, jeśli większości ten pomysł się nie podoba
    ograniczę się do pnączy na swoim własnym balkonie.
  • 17.08.07, 13:09
    tak do własnych pnączy dziewczyno jak Ty sobie to posadzisz to
    wszyscy sąsiedzi dookoła Twego mieszkania będą mieli przymusowego
    bluszcza :):)
  • 17.08.07, 13:14
    Mieszkam na ostatnim piętrze, z jednej strony nie mam żadnych
    sasiadów, z drugiej mój balkon jest oddalony od okien sąsiadów o
    dobre 10 metrów. Pnącza pną się w górę więc sąsiedzi na dole nie
    powinni narzekać - bardziej się martwię, że teraz moje pelargonie im
    tam bałaganią, bo jak wiatr wieje to kwiatki do nich spadają.
    Dziewczyno ;)
  • 17.08.07, 13:18
    o i dobrze że się przyznałaś to pewnie Ty mi zalewasz balkon ciągle
    podlewająć sobie te pelargonie :):) to Ty ?
    a jak bluszcz zmieni kierunek i mi wpełźnie na na 1 pietro i cop ja
    zrobie wiesz ile pająków mam już na balkonie .....żartuje
  • 17.08.07, 13:20
    Napisz na priva gdzie mieszkasz. Jeśli zalewam Twój balkon to
    zmodyfikuję metodę podlewania.
  • 17.08.07, 13:27
    nie wiem gdzie tu się klika aby napisać tylko do Ciebie! a czy to Ty
    darłaś na mnie jape z balkonu abym zgasiła grilla?;)
  • 17.08.07, 13:32
    Nie, ale jakbyś mi dymiła w okna to bym zjechała do Ciebie i
    poprosiła, żebyś przestała. Mój e-mail: bri@gazeta.pl
  • 18.08.07, 15:16
    A mnie się podoba bluszcz a zwłaszcza winogorno... ja też nie lubię pająków ani
    myszy ale według mnie pnącza nie wpływają na ich ilość a już zupełnie nie mają
    związku z żukami i chrabąszczami. Przyłazi do mnie całe zoo z działek po
    sąsiedzku a przy śniadaniu muszę walczyć z osami, które beczelnie porywają z
    talerza kawałki wędliny...
    Bluszcz faktycznie nadaje fajny klimat, romantyczny... cóż... nowe osiedle,
    młodzi ludzie, 'inne' poczucie estetyki... szkoda tylko, że cały czas tak trudno
    o szacunek dla osoby, która ZAPYTA sąsiadów o zdanie i zamiast obiektywnych
    wypowiedzi na temat zbiera epitety w stylu 'durny bluszcz'. Z drugiej strony nic
    dziwnego skoro część osób na zwykłe 'dzień dobry' nie reaguje.
    A może po prostu trzeba być konsekwentnym ? Jeśli głośne imprezy we własnym
    mieszkaniu i grill na swoim balkonie to osobista sprawa lokatorów i nic do tego
    sąsiadom nawet jeśli mają astmę i duszą się dymem, to tak samo z uprawami na
    balkonie i jego wystrojem ? Innymi słowy - jak bedę chciał to sobie zapuszczę
    taki bluszcz, że możecie sie bujać. Fajne ? Pozdro for all :)
  • 18.08.07, 18:59
    chyba niektórzy zbyt serio odbierają każde słowo tu napisane, to że
    niektórzy tu się wypowiedzieli na temat bluszczu to właśnie szczera
    dyskusja o tym że nie wszystkim bluszcz pasuje, minęła komuna i
    można mieć chyba własne zdanie???
  • 19.08.07, 11:13
    ależ tu nikt nie kwestionuje swobody poglądów... rozchodzi się tylko o formę ich prezentowania... widzisz sąsiedzie... 'i się wydaje' że prezentowanie swojego zdania ma kształt - 'podoba mi się' / 'nie podoba mi się'; 'chcę' / 'nie chcę' a kiedy padają hasła 'głupie' / 'mądre' albo wieszanie małp na pnączach to ocena i w takim przypadku o swobodzie wypowiedzi dla każdego, już trudniej mówić. Z tym, że to są chyba kwestie do omówienia przy wdrażanu wątka sportowego, który nam sflaczał, co ? :o)
  • 19.08.07, 15:43
    wątek sportowy był wołaniem gołego na puszczy bo zabrakło zapału a
    co do zamieszczania wypowiedzi tu to wątki humorystyczne są
    zwieńczeniem zbyt poważnego odczytywania niektórych wypowiedzi lub
    ostrym odgryzieniem się na całkowite ignorowanie sąsiadów i
    prezentowanie poglądów typu "mam w d... resztę zrobię co chcę tylko
    u siebie" ... dla mnie net to jednak uboga forma kontaktów
    międzyludzkich i staram się do postów tu podchodzić z dystansem więc
    moją wizję puszczenia szympansów między blokami radzę potraktować
    jak tani żart lub futurystyczną wizję osiedla, pozdrawiam
  • 20.08.07, 11:42
    szympansy ? kategorycznie odpadają. Tylko czerowne półdupki pawianów
    błyskające między intensywnie zielonymi liścmi bedą się dobrze
    komponować w lazurowej dżungli :)
    jestem jak najbardziej za żartowaniem, tylko czemu humor tak łatwo
    się zamienia w humory ? niby już nie komuna a jednak najlepiej
    byłoby żeby wszystkich bawiło to samo w tym samym stopniu...
  • 27.08.07, 12:01
    drodzy wbspólmieszkańcy... moze dobrze a moze żle - bluszczu raczej
    nie będzie, ma on raczej negatywny wpływ na mury, po drugie wymaga
    pracy i to wszyskich koło których rośnie, myslę, iż swobodnie każdy
    z nas moze sam sobie coś takiech posiadać na balkonie w miarę
    potrzeb i chęci.jako członek - członkinia zarządu obiecuję, iż
    zieleń będzie u nas zawsze ładna i ciesząca oko, jednak nie wszystko
    jest takie proste np. zieleń w murkach jest taka ponieważ jest tam
    niewielka warstwa ziemi i trudni cy coś tam duzego rosło, jestesmy
    otwarci na wszelkie propozycje ze strony kazdego kto będzie mial
    pomysł w miarę rozsodny i przystępny cenowo - wydajemy nasze
    pieniadze,
    padła ze strony zarządu propozycja by na budynku I etapu na ścianie
    od Lazurowej znalzło się logo naszego osiedla - co wy na to??
    oczywiscie z logo RONSON za odpowiednia opłatą.
  • 28.08.07, 09:09
    uff wreszcie rozsądny głos kogoś z zarządu odnośnie bluszczu który
    naprawdę nie pasuje do naszego osiedla
  • 28.08.07, 10:14
    Moim zdaniem pasuje. Nie sądzę, żeby jakąś prawdę obiektywną dało
    się w tym temacie ustalić ;)
  • 28.08.07, 10:35
    > padła ze strony zarządu propozycja by na budynku I etapu na ścianie
    > od Lazurowej znalzło się logo naszego osiedla - co wy na to??
    > oczywiscie z logo RONSON za odpowiednia opłatą.

    Dla mnie to poprostu zbędny wydatek - wolałabym już tabliczki z oznaczeniami
    numerów klatek bo nawet listonosze mają wątpliwości nie mówiąc już o np.
    dostwcach pizzy.
    A jeśli chodzi o logo Ronsona to nie jestem zbyt przyjaźnie do tej firmy
    nastawiona ze względu na to jak nas traktowała i jestem przeciwna robieniu im
    reklamy bo moim zdaniem - po doświadczeniach z innymi developerami uważam, że to
    kiepska firma.
  • 28.08.07, 12:50
    też uważam że logo ronsona po tym jak się z nimi załatwia sprawy
    wszelkiego rodzaju po odebraniu mieszkania odstaje znacznie od
    standardów a oznaczenia klatek z numerami mieszkań nie jest złym
    pomysłem
  • 28.08.07, 18:16
    Przychylam się do przedmówców. Na logo dewelopera na elewacji na pewno się nie
    zgodzę. Jeśli chodzi o nazwę osiedla, to może dopiero jak wspólnota nie będzie
    wiedziała co robić z pieniędzmi. Kwestie tabliczek popieram w 100%.
  • 29.08.07, 14:19
    chyba moja intencja jest niezrozumiała - Ronson zapłacił by za swoje
    logo wraz z naszą nazwą - na pewno my nie zakupimy z pieniędzy
    mieszkańców loga i dodatkowo Ronson jescze cos by zapłacił np.
    zrobił oznaczenia klatek z numerami,
  • 29.08.07, 15:01
    No więc to trochę zmienia postać rzeczy - mimo że Ronsonowi jestem nieprzychylna
    to może jednak niech zwycięży dobro osiedla;)
  • 29.08.07, 15:14
    zrozumiałem dobrze że to oni płacą a nie my ale wobec zachowania
    ronsona po oddaniu osiedla mamy się szczycić tym jaki to
    developer????co z tego będziemy mieli, ile zmaleją opłaty
    miesięczne, o 10 zeta????uważam że nie zasłużyli sobie na to ale jak
    to w demokracji wygra większość ;)
  • 29.08.07, 15:33
    ale śmieszni jesteście chca robic sobie logo za swoje pieniądze
    niech sobie robią jak jeszcze my na tym mamy skorzystać to po co się
    temu sprzeciwiać?
  • 29.08.07, 16:43
    To że za swoje pieniądze to jedno, a to że mielibyśmy udostępnić im
    powierzchnię reklamową - to drugie. Koszt wykonania samego loga jest
    niewspółmiernie mniejszy niż 'wynajem' powierzchni reklamowej (czyli
    ściany)i jestem przekonana, że Ronson ma tego świadomość. Nie sądzę
    jednak, by był skłonny ponieść takie koszty (a są niebagatelne), a
    na samą myśl o negocjacjach z nimi robi mi się niedobrze. To tyle
    jeśli chodzi o rozważenie samego wejścia w jakikolwiek układ z
    Ronsonem. A co do korzyści dla mieszkańców: szczerze mówiąc nie
    dostrzegam żadnych. Nazwa osiedla i numery na ich koszt? Jeśli póki
    co budżet wspólnoty nie jest w stanie tego udźwignąć, to chyba
    możemy bez tego żyć. Ale oczywiście to moje zdanie.

    Pozdrawiam
  • 29.08.07, 20:14
    czemu jesteśmy śmieszni???a co może mamy jeszcze błagać ronsona żeby
    zechciał zamieścić tu swoją reklamę???nie jesteśmy upadającym i mało
    poczytnym szmatławcem tylko nowym osiedlem, zależy też jak miałoby
    to wyglądać bo jw ma fatalne sposoby oznakowania swoich osiedli
  • 29.08.07, 20:13
    A to przepraszam, jakieś nieporozumienie się wkradło. Na nazwę osiedla zatem
    mogę się zgodzić, ale bez loga dewelopera (szczególnie jeśli nie będzie go można
    usunąć). Ponieważ jednak to jest pewnie transakcja wiązana 2 w 1 to ja się nie
    zgadzam. Wolę nie mieć nazwy osiedla i optować za tym, żeby wspólnota za własne
    pieniądze zamontowała tabliczki z numerami bloków. Poza tym bez tabliczek jakoś
    daje się życ, przynajmniej do mnie zawsze pizza i kurierzy docierają.
  • 29.08.07, 20:37
    Otóż to! Kto zechce trafić pod wskazany adres, to poradzi sobie bez
    strzałek na chodniku:)A jeśli nazwa osiedla musiałby mieć
    towarzystwo w postaci innej nazwy, to wolę by było to PKP niż RONSON.
  • 29.08.07, 21:33
    1. na bluszcz sie nie zgodze, poniewaz mam juz dosc robactwa, nie chce byc
    zjedzony przez insekty, ktore beda nam ladnie szturmowac lokale, korzystajac z
    nowych badyli. poza tym tez (jak komus ponizej) kojarzy mi sie z tandetnymi
    blokami rodem z prl-u. nie mieszkamy na wiosce, tylko w stolicy, do tego na
    ladnym w miare osiedlu, to po co sie maskowac w zieleni ?
    2. czy ktos trafia, czy nie przydalyby sie przy klatkach informacyjne tabliczki
    z dokladnym numerem danego budynku
    3. logo osiedla tak, bo to fajnie sie czyms takim chwalic, jesli oczywiscie to
    bedzie mialo odpowiednio sensowny wyglad, ale z jakiej racji mamy reklamowac
    ronsona? i tak nie dostaniemy wielkich kokosow, a czy oni sa az tak cudowni, ze
    mamy ich tak promowac? przeciez nie budowali tego osiedla charytatywnie, no i
    nie dawali nam tych mieszkan za friko :)
    to tyle.
    pozdrawiam Rafal M.
  • 30.08.07, 10:26
    Ech, ja to jestem jednak dziewczyna ze wsi (nota bene oddalonej o
    500 metrów od ogrodzenia naszego osiedla). Beton i brak zieleni mnie
    przygnębia, a fakt, że osiedle jest zlokalizowane w stolycy to żaden
    dla mnie powód do dumy. Najchętniej "zamaskowałabym w zieleni" całe
    miasto.
  • 30.08.07, 11:29
    powiedziałam że jesteście śmieszni bo nie przyjżałam się dokładnie
    tej sprawię przepraszam....
  • 10.09.07, 13:24
    Mi też się podoba natomiast weźmy pod uwagę skupisko pająków muszek komarów i
    innych temu podobnych owadów czy na pewno tego chcemy?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.