Witam wszystkich, którzy zechcieli to przeczytać.
Zanim zdecydowałem się na napisanie tego tekstu przeczytałem inne, które
znajdują się na forum i dotyczą polskich Dilbertów. Zdałem sobie sprawę, że od
wielu lat mam do czynienia z jego bardziej chamską i prymitywną formą. Nie
oczekuję dyskusji, ale jedynie prezentuje historię firmy, w której pracuję i
ludzi w niej zatrudnionych, podkreślam, że wszystko, co opisuję zdarzyło się
naprawdę i w większości opisywanych zdarzeń występowałem w charakterze świadka
lub słuchacza. Choć historie te wydają się nieprawdopodobne to niestety miały
miejsce. Tekst ten traktuję trochę jako ujście dla mojej frustracji i
bezsilności.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.