REserved! marka a godne pożałowania warunki pracy
Autor: Gość: tojak
IP: 62.244.137.*
25.06.08, 14:24
Witam,
moja dziewczyna pracuje w jednym z salonów Reserved - zaznaczę tylko, że jest
to salon franchisingowy w Wielkopolsce. Przed chwilą usłyszałem od niej
gorzkie słowa na temat jej miejsca pracy.
Niestety nie mogę podać bliższych danych, ale może kogoś przestrzegę przed
pracą w tym nazwijmy to "obozie pracy".
Ktoś, odpowiedzialny za zaopatrzenie dosyła potrójną, jeśli nie większą, ilość
towaru. Tylko, że zapomina, a może nie wie (brawo dla osoby zatrudniającej),
że taki towar trzeba przyjąć, "oklipsować" i powiesić na jakimś wieszaku. Przy
ograniczonej liczbie pracowników, dosłownie jedna osoba, trudno wykonać te
czynności. Przy kilkudziesięciu kartonach i normalnym trybie pracy jest to
niewykonalne.
Towar ten wypadałoby sprzedać. A wiadomo klient musi go zobaczyć - nie wejdzie
na magazyn. Przymierzyć - "czy mogę panią poprosić o mniejszy(większy)
rozmiar"... Dziewczyn, zajmujących się sprzedażą też jest, jak kot napłakał. W
kilkukrotnie mniejszych sklepach jest ich tyle samo lub nawet więcej. Takie
dwie sprzedawczynie zajmują się tylko:
1.kasowaniem,
2.układaniem po klientach ciuchów na półkach (przecież nie może być bałagan!!)
Dodajmy do tego, że dziewczyna, która stoi 11 godzin nie będzie już tak
efektywna jak podczas pierwszych godzin pracy. I tak codziennie...
Urlop wakacyjny - ZAPOMNIJ. Dwa dni z rzędu to cud!!!
A na wszystkie żale i skargi kierownictwo z szacownej firmy LPP jakoś jest
głuche. Trochę to uderza w wizerunek firmy, która ma aspiracje zawojować rynek
europejski, a w środku panuje zaścianek i polityka sprzed 10 lat (nie podoba
się to się zwolnij na Twoje miejsce mamy 5 innych osób), gdzie na niższych
szczeblach kierwniczych (szef regionu i pani od zaopatrzenia) pracują
niekompetentni ludzie...
Ciekaw jestem, czy Wy również macie podobne doświadczenia.
A może wiecie, jak temu zaradzić..., aby nikt nie stracił posady (dziewczyny z
salonu), a normalnie pracował i z uśmiechem na twarzy wychodził do domu.
pozdrawiam,
K