Koniec
świata
Zbigniew Chlebowski głosował wczoraj ws. ustawy hazardowej, choć faktycznie
nie było go w Sejmie. Tak wynika z sejmowych dokumentów. Jak to możliwe?
Okazuje się, że jego karty użyła jedna z posłanek PO, która tłumaczyła się
roztargnieniem. - Kartę pożyczył mi klub, bo zapomniałam swojej - mówiła.
Tymczasem Joachim Brudziński sprawę nazywa skandalem.
Czy PO naprawdę sobie nie zdaje sobie sprawy, ze wyborcy łykną "wielkie afery"
(bo daleko od nich, a na dodatek abstrakcyjne), a tego typu cwaniactwa nie
wybaczą?
--
Ludwik Dorn na szefa CBA! Najlepszy z najgorszych... Nieaktualne...