Dodaj do ulubionych

Ciemno już

  • veritas 26.06.04, 00:08
  • iza.bella.iza 26.06.04, 00:09
    Niestety nie:( Jest jeden dłuższy. Ten natomiast jest naljepszy:))
  • basia.basia 26.06.04, 00:15
    iza.bella.iza napisała:

    > Niestety nie:( Jest jeden dłuższy. Ten natomiast jest naljepszy:))

    Na forum humorum jest wątek, który ma koło 10 000 postów:)
  • iza.bella.iza 26.06.04, 00:23
    basia.basia napisała:

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    > > Niestety nie:( Jest jeden dłuższy. Ten natomiast jest naljepszy:))
    >
    > Na forum humorum jest wątek, który ma koło 10 000 postów:)

    I się otwiera? To nasz gospodarz zupełnie niepotrzebie chce nasz wątek dzielić!

    No to wypijmy za "syna marnotrawnego" i pod te moje jutrzejsze wyniki. Salute!
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 26.06.04, 00:36
    Chlup, za wyniki.
  • iza.bella.iza 26.06.04, 00:42
    Gość portalu: t1s napisał(a):

    > Chlup, za wyniki.

    No to chlup.
    Z mej strony to rozchodniaczek już. Ale jak jutro zobaczę swoje nazwisko na
    liście, to popijemy na całego:)))
    Dobranoc.
  • Gość: Humbak IP: *.onecik.pl / *.onecik.pl 26.06.04, 00:55
    czytać 5 tys. postów. Mam więc pomysł. Zróbmy konkurs. Kto streści ten wątek w
    jednym poście. Jacyś chętni? To będzi coś jak streszczanie Prousta na czas u
    Pytonów.
  • iza.bella.iza 26.06.04, 00:57
    Poproś Macieja Maksymalnego. On na pewno streści Ci wszystko w bardzo krótkich
    słowach.
  • Gość: Humbak IP: *.onecik.pl / *.onecik.pl 26.06.04, 01:32
    Nie wiem, na której stronie go szukac. Poza tym to by zepsuło możność
    rozerwania się.
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 26.06.04, 01:42
    Pod poniższym linkiem zadaj swoje swoje pytanie. Odpowieź mieć będziesz bardzo
    szybko.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6267270
  • Gość: Humbak IP: *.onecik.pl / *.onecik.pl 26.06.04, 01:54
    Dobra. Rozumiem, że nie chcecie się tu bawić:(
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 26.06.04, 02:06
    Chcemy, tylko nie dzisiaj. Wpadnij jutro późnym wieczorem, a w zasadzie bliżej
    nocy, po meczu. A w ogóle, żeby wiedzieć o co biega w naszej Ciemnicy,
    wystarczy przlecieć ostatnią stronę. To taki misz-msz towarzyski. Niektórych
    strasznie ten nasz luzik denerwuje, najbardziej Macieja właśnie.
  • iza.bella.iza 26.06.04, 20:49
    Jeszcze niezupełnie się ściemniło, ale ja już zapraszam. Stawiam na stół jadła
    i napitki wszelkie dla wszystkich, którzy chcą się zadumać nad Tym, którego
    pożegnaliśmy dziś na zawsze. Może uda nam się podumać tutaj bez towarzystwa
    zawistnych frustratów i moralnych ślepców.

    p.s. egzamin zdałam:)
  • Gość: mała muszka IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 26.06.04, 21:47
    no tak Sekretarzu, okazuje sie ze Baska to heroina foruma
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 00:11
    heroina. heroina. I główna bohaterka, i narkotyk.

    Fajnie bziuczysz:)
  • basia.basia 27.06.04, 00:39
    Gość portalu: t1s napisał(a):

    > heroina. heroina. I główna bohaterka, i narkotyk.
    >
    > Fajnie bziuczysz:)
  • basia.basia 26.06.04, 21:56
    iza.bella.iza napisała:

    > Jeszcze niezupełnie się ściemniło, ale ja już zapraszam. Stawiam na stół
    jadła
    > i napitki wszelkie dla wszystkich, którzy chcą się zadumać nad Tym, którego
    > pożegnaliśmy dziś na zawsze. Może uda nam się podumać tutaj bez towarzystwa
    > zawistnych frustratów i moralnych ślepców.

    Mam nadzieję, że nie wywołałaś wilków z lasu:(
    Zdaje mi się, że wielu ludzi, którzy nie potrafią
    się powstrzymać od wstrętnych komentarzy , nie ma
    pojęcia o tym kim był. I że był kimś wyjątkowym.

    "Śladem dziadka i ojca

    Dziadek mój był bojowcem Organizacji Bojowej PPS. Ojciec w 1920 roku poszedł na
    front na ochotnika. Miał wtedy 15 lat, podstawił kolegę, który zgłosił się za
    niego na komisję lekarską. Potem uczestniczył w powstaniu śląskim. Należał do
    PPS, był w Armii Krajowej. Nie umiem oddzielić tego, co widziałem, od całej tej
    legendy, którą mi przekazywali. Czuję się uczestnikiem rewolucji 1905 roku.
    Kiedy pierwszy raz w życiu zakładano mi kajdanki, odczułem wzruszenie."

    >
    > p.s. egzamin zdałam:)

    GRATULUJĘ:))))
    Twoje zdrowie:)
  • iza.bella.iza 26.06.04, 22:26
    basia.basia napisała:

    >
    > Mam nadzieję, że nie wywołałaś wilków z lasu:(

    No niech się ktory ośmielić wsadzić tutaj swój wstrętny pysk!

    > Zdaje mi się, że wielu ludzi, którzy nie potrafią
    > się powstrzymać od wstrętnych komentarzy , nie ma
    > pojęcia o tym kim był. I że był kimś wyjątkowym.

    Mają pojęcie i dlatego właśnie tak plują. Przy Nim czują bowiem jak im życie
    przeciekło przez palce lub nie są w stanie uwierzyć, że człowiek potrafi być
    dobry, pełen pokory i miłosierdzia. Nie potrafią zrozumieć, że można chcieć żyć
    dla drugiego człowieka a nie dla forsy. To mali ludzie są i niech ich Pan ma w
    swojej opiece, bo zawiść, która ich toczy, to straszne brzemię. Jackowi żadnej
    ujmy nie czynią, sobie tylko wystawiają świadectwo.

    A dzień dziś w Warszawie był chmurno - słoneczny. Pokropiło parę razy, ale tak
    symbolicznie. Pewnie Jacek w niebie śpiewał piosenkę, którą kiedyś napisał dla
    swoich dzieci:

    Słoneczko późno dzisiaj wstało
    I w takim bardzo złym humorze,
    I świecić też mu się nie chciało,
    Bo mówi, że zimno na dworze.

    Lecz gdy piosenkę usłyszało,
    To się tak bardzo ucieszyło,
    Zza wielkiej chmury zaraz wyszło
    I nam radośnie zaświeciło.

    Słoneczko nasze, rozchmurz buzie,
    Bo nie do twarzy ci w tej chmurze,
    Słoneczko nasze, rozchmurz się,
    Maszerować z tobą będzie lżej!

    Słoneczko nasze rozchmurz pyska,
    Bo nie do twarzy ci w chmurzyskach,
    Słoneczko nasze, rozchmurz się,
    Maszerować z tobą będzie lżej!

    > > p.s. egzamin zdałam:)
    >
    > GRATULUJĘ:))))

    Dzięki. To były bardzo ważne egzaminy - teraz zacznę nowy etap mojego życia.
    Jadę rano na tygodniwy, zasłużony urlop.

    > Twoje zdrowie:)

    Twoje również:)




  • goniacy.pielegniarz 26.06.04, 22:29
    iza.bella.iza napisała:


    > p.s. egzamin zdałam:)


    Gratuluję :)
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 00:13
    ja też gratuluję.
  • rolotomasi 27.06.04, 00:32
    Było"
    "Śladem dziadka i ojca
    Dziadek mój był bojowcem Organizacji Bojowej PPS. Ojciec w 1920 roku poszedł na
    front na ochotnika. Miał wtedy 15 lat, podstawił kolegę, który zgłosił się za
    niego na komisję lekarską. Potem uczestniczył w powstaniu śląskim. Należał do
    PPS, był w Armii Krajowej. Nie umiem oddzielić tego, co widziałem, od całej tej
    legendy, którą mi przekazywali. Czuję się uczestnikiem rewolucji 1905 roku.
    Kiedy pierwszy raz w życiu zakładano mi kajdanki, odczułem wzruszenie."'"

    Ładne życiorysy. To dobrze, gdy ma się w rodzinie takich przodków, to źle gdy
    poszło się inną drogą - tak jak zmarły Kur.
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 27.06.04, 00:41
    Ciebie na naszą stypę nikt nie zapraszał:(
    Idź swoją drogą mały człowieczku, tylko uważaj na wilki.
  • lupus.lupus 27.06.04, 00:43
    Gość portalu: Gość który wyszedł napisał(a):

    > Ciebie na naszą stypę nikt nie zapraszał:(
    > Idź swoją drogą mały człowieczku, tylko uważaj na wilki.

    tak, niech uważa....

    PS. Gratulacje!
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 27.06.04, 00:48
    Kochani!

    Wszystkim gratulującym mi dziękuję z całego serca. Pojechałam sprawdzić wyniki
    prosto po pogrzebie Jacka. Tak mi było ciężko na duszy. Jak zobaczyłam swoje
    nazwisko na liście "in plus", to mnie to nawet tak bardzo nie ucieszyło.
    Dopiero potem.

    No, a teraz zmykam do łóżka, bo jutro pobudka o szóstej, a potem urlopik.
    Pozdrawiam. Dobranoc.
  • rolotomasi 27.06.04, 00:47
    ~Podoba~ misie ten ogólnokatolicki ton. Też: zaproszenia, no a przede wszystkim:
    ~kultura osobista~
    --
    już- Dajemy radę
    ps.
    Jestem u siebie, to wolny kraj, na razie
    NRSP
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 27.06.04, 00:52
    rolotomasi napisał:

    "Jestem u siebie"

    I tam pozostań.

    "to wolny kraj, na razie"

    Na pewno nie dzięki tobie, mały człowieczku.
  • rolotomasi 27.06.04, 01:06
    Rozmowa z Krzywą IżąBełą nazywającą siebie: Gość[..] brzydzi mnie, po prostu.
    Jaki i jej hurtowo z tego portalu usunięty forumowy ex-mąż o.Osioł =HomoCośTam=
    Maryjan, ksionc z miasta Dyni.
    Jeszcze raz >> NRSVP
    --
    -
  • iza.bella.iza 28.06.04, 13:28
    To spadaj i nie gadaj. Ja cię o towarzystwo nie proszę, a ty zawsze się
    przyczepisz.

    "I choć padało, choć było ślisko
    To się przywlokło to świniorzysko"
  • basia.basia 27.06.04, 00:42
    rolotomasi napisał:

    > Było"
    > "Śladem dziadka i ojca
    > Dziadek mój był bojowcem Organizacji Bojowej PPS. Ojciec w 1920 roku poszedł
    na
    >
    > front na ochotnika. Miał wtedy 15 lat, podstawił kolegę, który zgłosił się za
    > niego na komisję lekarską. Potem uczestniczył w powstaniu śląskim. Należał do
    > PPS, był w Armii Krajowej. Nie umiem oddzielić tego, co widziałem, od całej
    tej
    >
    > legendy, którą mi przekazywali. Czuję się uczestnikiem rewolucji 1905 roku.
    > Kiedy pierwszy raz w życiu zakładano mi kajdanki, odczułem wzruszenie."'"
    >
    > Ładne życiorysy. To dobrze, gdy ma się w rodzinie takich przodków, to źle gdy
    > poszło się inną drogą - tak jak zmarły Kur.

    Rolo, nie przenoś tutaj sporów o Kuronia.
    I nie oceniaj go.
    KOR zakładał Macierewicz a Kuroń rozkręcał.
    Bez Kuronia byłoby inaczej, myślę że gorzej.
    Daj spokój.
  • rolotomasi 27.06.04, 00:52
    Czasy jedynie słusznej ideologi już minęły, bezpowrotnie minęły - wolno myśleć,
    co się chce.
    Zdaje się, że to jakaś infantylka wypisała swoje oceny - Ja dopisuję swoje
    --
    już- Dajemy radę
    ps.
    Co to za Szczeniaczek powarkuje ~groźnie~ ?
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 27.06.04, 00:58
    rolotomasi napisał:

    > Czasy jedynie słusznej ideologi już minęły, bezpowrotnie minęły - wolno
    myśleć,
    >
    > co się chce.

    Wolno być chamem kiedy się chce i wolno innym włazić do domu z brudnymi butami.
    Wolno się narzucać ze swoimi poglądami każdemu. Wolno zanudzać swoją mizerną
    osobą każdego kogo się spotka. Można wreszcie za powyższe od innego wolnego
    obywatela usłyszeć parę niemiłych słów. Tak więc Rolotomasi usłyszy o sobie co
    następuje - cham chamem na wieki wieków amen.
  • rolotomasi 27.06.04, 01:12
    przedstawicielce Centralnie pojętej Kultury, ~wcale nie chamskiej~ o nie!
    rolotomasi 27.06.2004 01:06 odpowiedz na list odpowiedz cytując
    Rozmowa z Krzywą IżąBełą nazywającą siebie: Gość[..] brzydzi mnie, po prostu.
    Jaki i jej hurtowo z tego portalu usunięty forumowy ex-mąż o.Osioł =HomoCośTam=
    Maryjan, ksionc z miasta Dyni.
    Jeszcze raz >> NRSVP
    --
    -
  • rolotomasi 27.06.04, 01:45
    Odrzuceni
    dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.26/Magazyn/a03/a03.html
    "Ryszarda Wiśniewskiego (lidera siedleckiej "Solidarności" w latach 1980-81)
    nękano specyficznie; nie został internowany, natomiast wciąż był nachodzony
    przez esbeków, przesłuchiwany, szturchany, bity, straszony. Rozpuszczano o nim
    najgorsze plotki. Organizm nie zniósł ciągłego napięcia. Od 1983 roku - z
    krótkimi przerwami - Wiśniewski wciąż się leczy. Dziś jako 49-latek jest
    inwalidą I grupy i jeździ od szpitala do szpitala. Ma za sobą udar mózgu i
    zawał serca, zżera go miażdżyca. 400 złotych renty "
    i
    "Odrzuconych jest kilka tysięcy. Żaden z nich nie miał szczęścia pokazywać się
    w pobliżu ówczesnych tuzów opozycji. Działali w mniejszych ośrodkach, w mniej
    znanych zakładach. I być może dlatego na nich spadł główny ciężar represji
    stanu wojennego, wywracając im życie, przerywając kariery, odbierając zdrowie.
    Dziś są słabi, schorowani, biedni, zgorzkniali. Pozostają poza głównym nurtem
    życia, poza polityką. Za starzy, by walczyć o lepsze warunki życia, ze zbyt
    skomplikowanymi życiorysami zawodowymi (krótszy staż pracy z powodu licznych
    zatrzymań, internowania, więzień, zakazu zatrudniania), by przysługiwały im
    godziwe renty. Janusz Olewiński - II grupa inwalidzka, nieco ponad 400 złotych
    renty, Leon Żbikowski - 400 złotych emerytury, Władysław Kałudziński - II grupa
    inwalidzka, ponad 400 złotych renty, Piotr Bączek, Andrzej i Zygmunt Goławscy,
    Ryszard Piekart.. Co chwilę któryś z nich musi się poddać jakiemuś kosztownemu
    leczeniu, by ratować życie. Nie stać ich na to.

    Ponad dwadzieścia lat temu byli nie tylko młodsi. Byli zdrowi, silni, pełni
    nadziei. Zakładali "Solidarność", mobilizowali ludzi, uczyli się społecznego
    zaangażowania.
    Przeciwko takim jak oni wprowadzono stan wojenny. Większość z nich znalazła się
    w ośrodkach dla internowanych. Niektórzy mieli nieszczęście trafić do Kwidzyna,
    gdzie panowała najbrutalniejsza więzienna pacyfikacja stanu wojennego."
    --
    - Dajemy radę
  • leszek.sopot 27.06.04, 02:33
    o tym porozmawiać albo też zwierzyć się z refleksji po pogrzebie Jacka)

    kończy się pewnie epoka ideałów, z przerażeniem patrzę jak najbliższe mi
    otoczenie, ludzie, których znałem od wielu lat, sa teraz tacy lub prawie tacy
    jak wyzuty ze wszystkich skrupułow "szczery" amerykanin z Ożarowa. Cholera nie
    ma własciwie po co żyć, bo żyć dla siebie - a po co? Tak żyją ci, którym
    pieniądze przysłaniaja świat, którzy bohaterstwo, mądrość i talenty mierzą
    wielkością kapitału. Taki świat nam rośnie w Polsce. I to co mówił Adam... czyż
    on nie widzi, że w układy pracownicze w jego firmie przeczą temu co przysięgał
    na grobem Jacka... ile oni ludzi w gazecie zniszczyli - bo musieli, bo takie sa
    prawa rynku? Naprawi krzywdy? Ech, solidarność, wspólnota, zrozumienie, ematia,
    pomoc wzajemna, tolerancja... Gdzie tego wszystkiego szukać?
    Ta pani Małgosia, która powiedziała kilka słów nad grobem, była dla mnie
    największym chyba przeżyciem podczas oglądania relacji, bo była
    taka "zwyczajna" z tym dzieckiem, które musiała odprowadzić do domu i z tymi
    prostymi podziękowaniami i bez tej oficjalnej sztampy. Dobrze, że Maciej Kuroń
    przyszedł w tej dżinsowej koszuli, odciął się od tych wszystkich w garniturach,
    w tym też jakoś symbolicznie pokazał, że jego ojciec był inny, ze miał wizję...
    a odsunięto go - ci miłośnicy rynku, od politycznego życia - także w UW. Jacek
    był jednak wierny swym przyjaciołom, którzyu dalej byli w partii i popierał ich
    w ważnych chwilach, choc nadaremnie. Może gdyby ta partia słuchała tego, co
    mówił Jacek i nie lansowała tego głupiego hasła o silnej klasie średniej... Ale
    jak mogło byc inne hasło z liberałami na karku w UW... teraz ci liberałowie już
    w PO takiego zapewne hasła lansować nie będą...
    Wzruszył mnie ręcznik od Ukraińców i szal (?) od buddystów, a poruszyło mnie
    przemówienie Modzelewskiego - jak brakuje takich ludzi w polityce! Nie chodzi
    nawet o poglądy, ale o stosunek do świata i człowieka, o brak sztucznej pozy,
    wyuczonych gestów, pompy, a głównie chodzi też o szczerość... i o to, że
    polityka to nie walka o władzę i z wrogami politycznymi, ale że jej uprawianie
    ma pomóc ludziom. Czy słowa Modzelewskiego zostaną w czyjejś pamięci, czy będą
    miały jakikolwiek wpływ na przyszłość... chyba najmniejszego, bo idą cięzkie
    czasy, a tylko dobre dla tych z twardymi łokciami i ograniczoną empatią.
    Nie mogłem pojechać na pogrzeb, nie udało mi się nikogo w tej cholernej
    gdańskiej UW namówić na wyjazd, a Borsuk pojechał pociągiem... Akurat nie
    miałem pieniędzy i miałem nadzieję, że znajdą się jeszcze 3 osoby i złożymy sie
    na benzynę i pojedziemy pożegnac Jacka... a tu nic, w całej unii ani jednego
    chętnego, a władze tej cholernej partii nawet nie pomyślały by zaproponowac
    taki wyjazd członkom i sympatykom... A jeszcze widziałem Lisa, widocznie też
    sobie pojechał prywatnie... trochę nie podobał mi się ten pogrzeb, aż tak
    bardzo oficjalny, dobrze, że była ta pani Małgosia, że był Jacek z gitarą...
    Jednak abym nie przesadził, ci oficjeli też zachowali się przecież w porządku,
    tak trzeba było, a różnych prowokatorów, nienawistników, których i tu gościmy
    na forum można siębyło tam spodziwać... Dlaczego jednak Wałęsa nie przyszedł na
    cmentarz, dlaczego był tylko na mszy polowej... mógł sobie darować tego Kwacha
    i to ani be ani me ani kukuryku... Ale, że nie było nikogo z PO, aż taka jawna
    arogancja... Nawet Kaczyński przyszedł i Buzek...
    Dobrze, że na końcu Klef zaśpiewał Tolerancję, zrobiło sie trochę cieplej... bo
    cały czas czułem do siebie, do świata żal, że na tych krzesłach i w sali
    kolumnowej i na cmentarzu siedziało tylu czerwonych... Ech, spokojnie...
    Tolerancja... Bo tak jak słowa z innej piosenki:

    "Mój przyjaciel Jacek
    co bym nie wymyslił
    mówi, że się musze
    ustrzec nienawiści

    Siedzi w kucki, patrzy
    spod przymkniętych powek
    mówi - "nawet ubek
    też jest brat i człowiek"

    Świety człowiek Jacek
    albo nawiedzony
    bo mu przecież tyle
    dokuczył czerwony"

    i znowu zrobiło się smutno...
  • leszek.sopot 27.06.04, 02:58
    późna noc i coś mnie naszło, i jakieś takie niepoukładane, już lepiej by było
    nic nie pisać, bo wyszło zupełnie cos innego niż chciałem, jest późna noc, spać
    trzeba, sen nie prxzychodzi, myśli od sasa do lasa i najważniejsze rzeczy sie
    pomija jakieś pstre się eksponuje, to nie jest W poszukiwaniu straconego czasu,
    ani drogi do dumu Ulissesa w Dablinie...
  • Gość: mała muszka IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.06.04, 11:07
    najlepsze jest o szczerosci amerykanina z ozarowa
    w ogole to okreslenie jest swietne

  • Gość: wartburg IP: *.b.dial.de.ignite.net 27.06.04, 14:50
    Bardzo dobrze, że napisałeś to, co napisałeś. Transmisję z uroczystości
    pogrzebowych oglądalem wyrywkowo i po przeczytaniu Twojego postu, natychmiast
    tego pożałowałem. Bo to był niezły punkt zobaczenia, co się dzieje nad Wisłą.
    Relacja z pogrzebu oglądanego w telewizorze przez kogoś, kto chętnie by tam
    był, ale komu zabrakło pieniędzy na przyjazd do Warszawy. Takie szczegóły
    otwierają oczy. Natychmiast przypomniał mi się Wyspiański, ktory w podobnym
    jasnowidzeniu zaczął pisać "Wesele". Ten taniec upiorów nad trumną Kuronia.
    Kwach gładki, zdaniami gładkimi klepiący i jego druh Oleksy. Czego oni tam
    szukali?

    Bardzo dobrze, że to napisałeś...
  • basia.basia 27.06.04, 16:54
    leszek.sopot napisał:

    > późna noc i coś mnie naszło, i jakieś takie niepoukładane, już lepiej by było
    > nic nie pisać, bo wyszło zupełnie cos innego niż chciałem, jest późna noc,
    spać
    >
    > trzeba, sen nie prxzychodzi, myśli od sasa do lasa i najważniejsze rzeczy sie
    > pomija jakieś pstre się eksponuje,

    Wcale nie! Myślę, że to co napisałeś to jest żal za prawdziwą"S",
    z tych pierwszych lat. Za wielkim narodowym zrywem, solidarnością
    w walce z komuną i w walce o nowe państwo, oparte właśnie o ideały
    "S". Chodziło o państwo obywatelskie - dla wszystkich. Tak by każdy
    czuł się potrzebny, traktowany z godnością itd.
    Nie wyszło. Ale ja mam nadzieję, że z perspektywy 15 lat widać
    lepiej gdzie były błędy i może następni będą lepiej rządzić.
    Już dwa razy okazało się, że nie da się rządzić przeciw narodowi.
    Może następni wyciągną wnioski?



    to nie jest W poszukiwaniu straconego czasu,
    >
    > ani drogi do dumu Ulissesa w Dablinie...
  • rolotomasi 27.06.04, 17:16
    ""Odrzuconych jest kilka tysięcy. Żaden z nich nie miał szczęścia pokazywać się
    w pobliżu ówczesnych tuzów opozycji. Działali w mniejszych ośrodkach, w mniej
    znanych zakładach. I być może dlatego na nich spadł główny ciężar represji"

    Co jakiś czas przypomnę tu piszącym i czytającym, fragmenty prawdy i rzeczywis-
    tości, nie-mendialnej lecz starej i kiepskopachnącej ale przez to właśnie
    wiarygodnej.
    Będzie to też okazją do wyłuskania z tłumu ~zatroskanych~ nibyInteligentnych=ta-
    kich, jak ci wyżej: samo-się-ujawniający, ordynarni i wrodzy prostej prawdzie o
    zwykłych ludziach, stawiający się na oficjałkach- nieważne jakich -dla wywyższe-
    nia swojej małości.
    --
    już- Dajemy radę
  • leszek.sopot 28.06.04, 19:53
    Dziękuję wam, choć może jednak powinno to byc inaczej napisane, a kilka zdań
    lepiej by nie było a było co innego. Niesprawiedliwie napisałem o Adamie, który
    miał przecież wzruszające pożegnanie, a ja się przyczepiłem nie wiadomo do
    czego... A pominąłem na pewno ważne jeszcze jedno przeżycie, które pojawiło się
    gdy Seweryn czytał wiersz Herberta "Przesłanie Pana Cogito". To jest jeden z
    najważniejszych wierszy w moim życiu...
  • basia.basia 29.06.04, 00:12
    leszek.sopot napisał:

    > Dziękuję wam, choć może jednak powinno to byc inaczej napisane, a kilka zdań
    > lepiej by nie było a było co innego. Niesprawiedliwie napisałem o Adamie,
    który
    >
    > miał przecież wzruszające pożegnanie, a ja się przyczepiłem nie wiadomo do
    > czego...

    Wiadomo czego. O "Przesłanie ..." chodzi. Wiesz dobrze, że AM zapomniał albo
    odrzucił. Podobnie z "Potęgą smaku". A przecież to on w "Dziejach honoru
    w Polsce" napisanych w więzieniu (jeden rozdział poświęcił wierszom i postawie
    Herberta, którego podziwiał i z którym się pokłócił) umieścił dedykację
    dla Czesława Kiszczaka:

    "Poznałem także plemię Jahu
    Co wielbi własne ekskrementy,
    Żyjący w niewolniczym strachu
    Donosicielski lud wyklęty."

    Minęło trochę lat i ...

    Natomiast Jacek Kuroń był po prostu uczciwym człowiekiem.


    A pominąłem na pewno ważne jeszcze jedno przeżycie, które pojawiło się
    >
    > gdy Seweryn czytał wiersz Herberta "Przesłanie Pana Cogito". To jest jeden z
    > najważniejszych wierszy w moim życiu...
  • leszek.sopot 29.06.04, 00:45
    basia.basia napisała:

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > Dziękuję wam, choć może jednak powinno to byc inaczej napisane, a kilka zd
    > ań
    > > lepiej by nie było a było co innego. Niesprawiedliwie napisałem o Adamie,
    > który miał przecież wzruszające pożegnanie, a ja się przyczepiłem nie wiadomo
    do> > czego...
    >
    > Wiadomo czego. O "Przesłanie ..." chodzi. Wiesz dobrze, że AM zapomniał albo
    > odrzucił. Podobnie z "Potęgą smaku". A przecież to on w "Dziejach honoru
    > w Polsce" napisanych w więzieniu (jeden rozdział poświęcił wierszom i
    postawie Herberta, którego podziwiał i z którym się pokłócił) umieścił dedykację
    > dla Czesława Kiszczaka:
    > "Poznałem także plemię Jahu
    > Co wielbi własne ekskrementy,
    > Żyjący w niewolniczym strachu
    > Donosicielski lud wyklęty."
    >
    > Minęło trochę lat i ...

    Ale ja też pamiętam niektóre tekst Herberta, które były drukowane w "Tygodniku
    Solidarność" - mistrz w tych tekstach też nie zachowywał sie honorowo. Pamiętam
    jakis jego tekst, który na mnie sprawił wrażenie jakbym czytał Wrzodaka. Nie
    zachowałem tego tekstu, trzba by spojrzeć w bibliotece do zszywek z pierwszej
    połowy lat 90. Dla mnie te tekst nie miały znaczenia, traktowałem je jakby ich
    nie było, Herbert pozostał dla mnie zawsze tym, który pisał "Raport z
    oblężonego mista" i dawał Przesłanie na przyszłość...

    > Natomiast Jacek Kuroń był po prostu uczciwym człowiekiem.
    >
    > A pominąłem na pewno ważne jeszcze jedno przeżycie, które pojawiło się
    > >
    > > gdy Seweryn czytał wiersz Herberta "Przesłanie Pana Cogito". To jest jeden
    > z
    > > najważniejszych wierszy w moim życiu...
  • kataryna.kataryna 28.06.04, 22:56
    leszek.sopot napisał:

    > późna noc i coś mnie naszło, i jakieś takie niepoukładane, już lepiej by było
    > nic nie pisać, bo wyszło zupełnie cos innego niż chciałem, jest późna noc,
    spać
    >
    > trzeba, sen nie prxzychodzi, myśli od sasa do lasa i najważniejsze rzeczy sie
    > pomija jakieś pstre się eksponuje, to nie jest W poszukiwaniu straconego
    czasu,
    >
    > ani drogi do dumu Ulissesa w Dablinie...



    Nie przesadzaj, napisałeś szczerze, pod wpływem emocji, i na pewno nie Ty jeden
    miałeś mieszane uczucia. Mnie na przykład Michnik bardzo wzruszył, wiem, że
    można mu wiele zarzucić ale te łzy na pogrzebie to przecież także dowód, że sam
    tęskni za ideałami, których nie potrafił jak Kuroń wcielać w życie. To były łzy
    człowieka, który czuje że nie sprostał, na pożegnanie tego, który był wierny do
    końca. Tak to odebrałam, choć pewnie przesadzam bo nie czytałam tego rozumem. W
    każdym razie Michnik znad trumny, łamiącym głosem mówiący o różach, był mi
    bardzo bliski. Druga sprawa - Wałęsa. Nie było go w sejmie, nie było go
    (prawdopodobnie) na cmentatrzu ale był na podwórzu, modlił się w parku - a to w
    tych dwóch miejscach pożegnanie Kuronia było najbardziej bliskie samemu
    Kuroniowi, który zawsze wolał być ze zwykłymi ludzmi niż wśród dygnitarzy
    otoczonymi borowcami. Wałęsa był tam gdzie trzeba było być. A tam gdzie
    wypadało się pokazać - widać nie miał potrzeby. Bujak też wolał ciągnąć lawetę
    z trumną niż pozować w sejmie. Tak jak Ciebie, najbardziej mnie wzruszyła pani
    Bal, ziemia lwowska i ręcznik od Ukraińców, i ta szarfa od buddystów. I list od
    Havla. A największy żal mam do Platformy, która z tej okazji nie przełożyła
    swojej rady krajowej. Zresztą dziwny był to pogrzeb, to jednoczesne pożegnanie
    w Sejmie, gdzie większość ludzi Kuronia nie rozumiała póki żył, i pożegnanie na
    Żoliborzu, przez ludzi, którzy go znali prawdziwego i kochali, dla których
    nigdy nie był niewygodny. Te dwa miejsca, dwa orszaki żałobnoików, były jakieś
    symboliczne.
  • Gość: mała muszka IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 28.06.04, 23:02
    ale o co chodzi z ta konstytucja?
  • Gość: mała muszka IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 28.06.04, 23:04
    oj sorry, bo slucham wlasnie o konstytucji UE

    mialam na mysli pytanie o co chodzi z ta inteligencja zoliborska?

    mala muszka nie mniejsza od okruszka
  • leszek.sopot 28.06.04, 23:57
    Tak, masz rację z Adamem i ja dlatego napisałem, że żałuje tych kilku słów w
    których się do niego niepotrzebnie w tym momencie przyczepiłem. On chyba w tym
    momencie, gdy czytał swoje pożednanie, chyba wtedy dotarło tak głęboko do
    niego, że stracił największego przyjaciela, z którym najbardziej łączyły go
    nieustanne spory... Przy okazji jego tekstu na 15 lecie dyskutowaliśmy trochę o
    nim i o Jacku, ktoś mnie prowokował (chyba Basia?) bym napisał co myślę o
    Adamie po przeczytaniu wywiadu w "Życiu". Wtedy napisałem, wbrew temu co
    wcześniej tłumaczyłem homosovieticowi, że Adam nie czuje już tego, że sprawy w
    Polsce dla prostych ludzi poszły nie tak, że zamknął się w twierdzy gabinetu i
    już nawet zza drzwi dobiegaja szmery z newsroomu o kursach akcji. Pisałem coś o
    tym, że redaktora połknęła Agora a on sam żyje już jedynie w sferze wysokiej
    polityki. Wcześniej uwarzałem, że tak nie jest, że to czytelników w swoim
    tekście na 15-lecie Gazety pragnie przekonać, namówić do tego, by spojrzeli
    pozytywnie na Polske i jej sukcesy, a sam jednak ma w sobie nadal ten cień
    Jacka i jego widzenie współczesności. Na Powązkach mogłem się jednak przekonać,
    że chyba niepotrzebnie zmieniłem zdanie, że on czuje i rozumie podobnie jak
    jacek, ale i podobnie jak on nie wie za bardzo co robić... Mam nadziję, że Adam
    z powrotem stanął na ziemi, że będzie musiał zderzyć się na powrót z wieloma
    problemami. Czy da sobie radę bez Jacka, może tak bo przecież zostały po nim
    choćby te pieśni:

    Seweryn Goszczyński
    "Przy sadzeniu róż"

    Sadźmy, przyjacielu, róże!
    Długo jeszcze, długo światu
    Szumieć będą śnieżne burze,
    Sadźmy je przyszłemu latu!

    My, wygnańcy stronn rodzinnych,
    Może już nie ujrzym kwiatu,
    A więc sadźmy je dla innych,
    Szczęśliwszemu sadźmy światu!

    Jakże los nasz piękny, wzniosły!
    Gdzie idziemy - same głogi;
    Gdzieśmy przeszli - róże wzrosły;
    Więc nie schodźmy z naszej drogi!

    Idźmy, szczepmy! Gdy to znuży,
    Świat wiecznego wypocznienia
    Da nam milszy kwait od róży:
    Łzy wdzięczności i spomnienia.


    Bułat Okudżawa
    "Francois Villon"

    Dopóki nam Ziemia kręci się,
    dopóki jest tak czy siak,
    Panie ofiaruj każdemu z nas,
    czego mu w życiu brak -
    mędrcowi darować głowę racz,
    tchórzowi dać konia chciej,
    sypnij grosz szczęściarzom...
    I mnie w opiece swej miej.

    Dopóki nam Ziemia obraca się,
    o Panie daj nam znak -
    tym, którzy pragną władzy,
    niech władza im pójdzie w smak,
    daj szczodrobliwym odetchnąć,
    raz niech zapłacą mniej,
    daj Kainowi skruchę...
    I mnie w opiece swej miej.
    Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
    ja wierzę w Twą moc i gest,
    jak wierzy żołnierz zabity,
    że w siódmym niebie jest,
    jak zmysł każdy chłonie
    z wiarą Twój ledwie słyszalny głos,
    jak wszyscy wierzymy w Ciebie,
    nie wiedząc, co niesie los.

    Panie zielonooki, mój Boże jedyny spraw -
    dopóki nam ziemia toczy się,
    zdumiona obrotem spraw,
    dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej -
    daj każdemu po trochu...
    I mnie w opiece swej miej.

    Piękne teksty, ale nie muszą się smutno kojarzyć, teraz gdy Jacka już nie ma.
    Jacek po to je powtarzał bo niosły nadzieję...

    Ja wiedziałem, że Wałęsa był na mszy polowej, ale miałem i tak żal, że nie
    poszedł na Powązki - zapewne dlatego, że był tam Kwaśniewski.
  • kataryna.kataryna 29.06.04, 00:07
    leszek.sopot napisał:

    > Tak, masz rację z Adamem i ja dlatego napisałem, że żałuje tych kilku słów w
    > których się do niego niepotrzebnie w tym momencie przyczepiłem. On chyba w
    tym
    > momencie, gdy czytał swoje pożednanie, chyba wtedy dotarło tak głęboko do
    > niego, że stracił największego przyjaciela, z którym najbardziej łączyły go
    > nieustanne spory... Przy okazji jego tekstu na 15 lecie dyskutowaliśmy trochę
    o
    >
    > nim i o Jacku, ktoś mnie prowokował (chyba Basia?) bym napisał co myślę o
    > Adamie po przeczytaniu wywiadu w "Życiu". Wtedy napisałem, wbrew temu co
    > wcześniej tłumaczyłem homosovieticowi, że Adam nie czuje już tego, że sprawy
    w
    > Polsce dla prostych ludzi poszły nie tak, że zamknął się w twierdzy gabinetu
    i
    > już nawet zza drzwi dobiegaja szmery z newsroomu o kursach akcji. Pisałem coś
    o
    >
    > tym, że redaktora połknęła Agora a on sam żyje już jedynie w sferze wysokiej
    > polityki. Wcześniej uwarzałem, że tak nie jest, że to czytelników w swoim
    > tekście na 15-lecie Gazety pragnie przekonać, namówić do tego, by spojrzeli
    > pozytywnie na Polske i jej sukcesy, a sam jednak ma w sobie nadal ten cień
    > Jacka i jego widzenie współczesności. Na Powązkach mogłem się jednak
    przekonać,
    >
    > że chyba niepotrzebnie zmieniłem zdanie, że on czuje i rozumie podobnie jak
    > jacek, ale i podobnie jak on nie wie za bardzo co robić... Mam nadziję, że
    Adam
    >
    > z powrotem stanął na ziemi, że będzie musiał zderzyć się na powrót z wieloma
    > problemami.



    Być może jedyna różnica między nimi to to, że Kuroń do końca wierzył, że można
    i że warto zaś Michnik stał się pragmatykiem i zamiast zmieniać świat pod
    siebie, zmienił się pod świat. Ale jego słowa i łzy na cmentarzu były bardzo
    szczere, to były nie tylko łzy tęsknoty za Jackiem, ale może i za tamtym
    Adamem, który był Jacka druhem, i który Jacka zostawił, mentalnie i
    emocjonalnie. Michnik poszedł do przodu, ale jak się obejrzał za siebie,
    okazało się, że nie ma już tego, do którego warto było wracać. I mam nadzieję,
    że te własne łzy zapamięta, i że dotrzyma przyrzeczenia danego Jackowi. Chociaż
    nie wiem czy to jeszcze możliwe. Bez Jacka.
  • leszek.sopot 29.06.04, 00:21
    Jest chyba jeszcze problem tej całej machiny, firmy czy koncernu Agory - czy
    tam jest miejsce na takie myślenie, czy redakcja nie przegrywa z obecnie juz
    osobną spółką a niegdyś działem marketingu i reklamy? Nie znam specyfiki
    warszawskiej redakcji, nie wiem jaki tam panuje duch, ale zgaduję, że wola
    naczelnego nie wystarczy by czymś natchnąć, coś zacząć zmieniać w jej
    charakterze. Przy okazji jubileuszu Gazety też pisałem o tym, że wolałem tę
    gazetę z pierwszych 3 lat, czułem w niej wówczas tego obywatelskiego ducha,
    była w niej jakaś iskra, ideały. Ideały, które nie były wykorzystywane jako
    slogan reklamowy... Teraz jaka jest gazeta - czy może sobie pozwolić na
    niesloganowe traktowanie ideałów i etosu (jak to nawet brzmi dziś nieładnie!) z
    lat 80.? Adam będzie chciał coś w GW zmienić. Zapewne poza gazetą nic nie
    będzie próbował, no bo i co mógłby robić co mogłoby przyczyniać się do zmiany
    rzeczywistości? Zapewne nie jeden Adam przeżył w Gazecie śmierć Jacka i nie
    tylko on będzie myślał co robić dalej, jak pozbyć się tego balastu reklamowego
    sloganów na bilbordach i ciągle podejmowanych akcji promocyjnych...
    Wszystko poszło już bardzo daleko, zmiany zaszły bardzo daleko tak jak i
    zmienił się sposób traktowania polityki i dyskusji politycznej. Będzie ciężko
    cokolwiek zmienić...
  • Gość: wrombatrgod trzeci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.04, 00:46
  • Gość: franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 00:56
    leszek.sopot napisał:

    > Będzie ciężko
    > cokolwiek zmienić...

    Będzie ciężko, ale - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - coś może się
    udać. To temat na dłuższą i dość osobistą, z powodu pewnych planów, rozmowę.
    Więcej napisać nie chcę i nie mogę, na pewno nie tutaj.
    W każdym razie - trochę osób ma świadomość tego, że trzeba postarać się coś
    zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.
  • leszek.sopot 29.06.04, 01:26
    Trzymam kciuki!
    A dla polepszenia nastroju i chęci do działania posłuchaj pewnego monologu,
    który jakoś kojarzy mi sie z narzekaniami czytelników na Gazetę, które jak
    grochem o ścianę...
    ftp://sunsite.icm.edu.pl/mirrors/ftp.kabaret.art.pl/audio/dudek/Kobuszewski -
    Ksiazka zyczen i zazalen.mp3
  • leszek.sopot 29.06.04, 01:28
    Coś ten link nie działa, więc daję link na stronę:

    www.niniwa2.cad.pl/kabaret-polski.htm
    trzeba wejść na "kabaret Dudek - Edward Dziewoński" i poszukac pliku z książką
    życzeń i zażaleń
    Pozdrawiam
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 01:26
    Gość portalu: franek napisał(a):
    > ...trzeba postarać się coś
    > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.

    I Polska juz nie taka, i Gazeta inna, i my inni. Niektórzy całkiem inni, a
    inni - tylko jacys tacy nieswoi. Wszystko poszło w rozsypkę. Czy istnieje nowy
    wspólny mianownik? Czy ktoś, jak Jacek, potrafi zebrać wokół siebie idealistów,
    którzy potrafią ten wspólny mianownik odszukać? Oczyścić - by zalśnił wskazując
    drogę? Ale nie drogę stamtąd, tamtej już nie ma. Drogę stąd. Tylko... dokąd?...
  • leszek.sopot 29.06.04, 01:48
    Gość portalu: marynat napisał(a):

    > Gość portalu: franek napisał(a):
    > > ...trzeba postarać się coś
    > > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.
    > I Polska juz nie taka, i Gazeta inna, i my inni. Niektórzy całkiem inni, a
    > inni - tylko jacys tacy nieswoi. Wszystko poszło w rozsypkę. Czy istnieje
    nowy wspólny mianownik? Czy ktoś, jak Jacek, potrafi zebrać wokół siebie
    idealistów, którzy potrafią ten wspólny mianownik odszukać? Oczyścić - by
    zalśnił wskazując drogę? Ale nie drogę stamtąd, tamtej już nie ma. Drogę stąd.
    Tylko... dokąd?...

    Nie ma chyba innej drogi niż ta, którą idziemy, ale żeby ta droga była choć
    trochę bardziej uczciwa i mniej wyboista, mniej licencjonowana, kontrolowana i
    jakaś taka bardziej ludzka, byśmy sie na niej nie tłoczyli i nie rozpychali -
    to takie chciejstwo, bo przecież ważne sa sposoby na robienie tych nawet małych
    kroczków, a nie myślenie tylko o ideale (ale i ten jakiś ideał trzeba miec
    stale z tyłu głowy by nie zboczyc na manowce). Nie można, tak jak to mówił
    Kuroń zapomnieć o tych, którym transformacja nie dała możliwości nowego startu,
    o tych pokrzywdzonych lub nieumiejących sobie poradzić - nie przez
    rozdawnictwo, ale przez inicjatywy lokalne.
    Ja kiedyś (z 9 lat temu) miałem taki pomysł, że skoro tyle ziemi leży odłogiem
    w Agencji Rolnej, to czy by nie zrobić nowej reformy rolnej i rozdać ziemi w
    dzierżawę chłopom z byłych PGR, dać im jakieś nasiona, zwierzęta, niech sami
    robia niech próbują zawiązywac spółki - mogli by im pomagać w zarządzaniu
    specjaliści siedzący za biurkami tej Agencji, może ktoś inny. Ważne byłoby
    spróbowac rozruszać tą najbiedniejszą wieś. Ech, nikt nie stworzył dla tych
    ludzi żadnego programu...
  • Gość: 2030 IP: 213.56.66.* 29.06.04, 03:41
    Odpowiadasz na :
    Gość portalu: franek napisał(a):

    > leszek.sopot napisał:
    >
    > > Będzie ciężko
    > > cokolwiek zmienić...
    >
    > Będzie ciężko, ale - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - coś może się
    > udać. To temat na dłuższą i dość osobistą, z powodu pewnych planów, rozmowę.
    > Więcej napisać nie chcę i nie mogę, na pewno nie tutaj.
    > W każdym razie - trochę osób ma świadomość tego, że trzeba postarać się coś
    > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.


    Najkrocej jak mozna :

    ADAM wroc !
  • basia.basia 03.07.04, 00:35
    Gość portalu: 2030 napisał(a):


    > > W każdym razie - trochę osób ma świadomość tego, że trzeba postarać się co
    > ś
    > > zmienić. Inaczej Gazeta przestanie być naszą Gazetą.
    >
    >
    > Najkrocej jak mozna :
    >
    > ADAM wroc !

    Och nie! Adamowi już dziękujemy:(
    Filozofia Adama się nie sprawdziła. Nie chcemy szarej demokracji.
    Chcemy normalnego, dobrze funkcjonującego państwa, które nie będzie
    tłamsić jednych a drugim sypać płatki róż pod stopy.
  • Gość: wartburg IP: 62.80.61.* 29.06.04, 01:07
    leszek.sopot napisał:

    > Jest chyba jeszcze problem tej całej machiny, firmy czy koncernu Agory - czy
    > tam jest miejsce na takie myślenie, czy redakcja nie przegrywa z obecnie juz
    > osobną spółką a niegdyś działem marketingu i reklamy? Nie znam specyfiki
    > warszawskiej redakcji, nie wiem jaki tam panuje duch, ale zgaduję, że wola
    > naczelnego nie wystarczy by czymś natchnąć, coś zacząć zmieniać w jej
    > charakterze. Przy okazji jubileuszu Gazety też pisałem o tym, że wolałem tę
    > gazetę z pierwszych 3 lat, czułem w niej wówczas tego obywatelskiego ducha,
    > była w niej jakaś iskra, ideały. Ideały, które nie były wykorzystywane jako
    > slogan reklamowy... Teraz jaka jest gazeta - czy może sobie pozwolić na
    > niesloganowe traktowanie ideałów i etosu (jak to nawet brzmi dziś nieładnie!)
    z
    >
    > lat 80.? Adam będzie chciał coś w GW zmienić. Zapewne poza gazetą nic nie
    > będzie próbował, no bo i co mógłby robić co mogłoby przyczyniać się do zmiany
    > rzeczywistości? Zapewne nie jeden Adam przeżył w Gazecie śmierć Jacka i nie
    > tylko on będzie myślał co robić dalej, jak pozbyć się tego balastu
    reklamowego
    > sloganów na bilbordach i ciągle podejmowanych akcji promocyjnych...
    > Wszystko poszło już bardzo daleko, zmiany zaszły bardzo daleko tak jak i
    > zmienił się sposób traktowania polityki i dyskusji politycznej. Będzie ciężko
    > cokolwiek zmienić...

    Dla mnie punktem zwrotnym w dziejach gazety były te nieprawdopodobne sumy,
    którymi podzielili się tam wybrani udziałowcy trzy lata temu. Na Michnika
    wypadło 37 milionów dolarów. Nie wziął ich, ale to niczego nie zmienia. Nie
    zapobiegł temu, żeby inni brali. To mi się w głowie nie mogło pomieścić. Była
    opozycja antykomunistyczna, która swoją siłę i legitymację działania opierała
    na ideałach lepszego społeczeństwa, pogrążona w pląsie wokół złotego cielca.

    To się musiało zemścić.
  • leszek.sopot 29.06.04, 01:37
    Znam opinie ludzi związanych jakoś z Gazetą, potwierdzają, że coś wtedy pękło,
    ze część redakcji zamieniła się w chodzących bankowców... Ja jednak to
    pęknięcie zauważyłem już wcześniej, gdzieś w 1992-1993 roku, gdy gazeta zaczęła
    bardzo inwestować i ciągle brakowało pieniędzy i zadaniem głównym stało się
    zdobywanie reklam. W 1992 roku też zrobiono rewolucję w wypłatach honorariów -
    zlikwidowano wierszówki (wliczono je do pensji jako premie uznaniowe), które w
    każdej gazecie najbardziej dopingują do pisania jak najlepszych tekstów.
    Zrobiono moim zdaniem jeszcze kilka błędów w oddziałach. Maszyna zaczęła kręcic
    się lepiej i przynosiła lepsze zyski, ale duch gdzieś zanikał, a wielu
    dziennikarzy - mam może mylen odczucie - zamieniło sie w rzemiślników i
    przepisywaczy... Trudno to będzie zmienić.
  • Gość: wartburg IP: 62.80.61.* 29.06.04, 02:15
    leszek.sopot napisał:

    > Znam opinie ludzi związanych jakoś z Gazetą, potwierdzają, że coś wtedy
    pękło,
    > ze część redakcji zamieniła się w chodzących bankowców... Ja jednak to
    > pęknięcie zauważyłem już wcześniej, gdzieś w 1992-1993 roku, gdy gazeta
    zaczęła
    >
    > bardzo inwestować i ciągle brakowało pieniędzy i zadaniem głównym stało się
    > zdobywanie reklam. W 1992 roku też zrobiono rewolucję w wypłatach honorariów -

    > zlikwidowano wierszówki (wliczono je do pensji jako premie uznaniowe), które
    w
    > każdej gazecie najbardziej dopingują do pisania jak najlepszych tekstów.
    > Zrobiono moim zdaniem jeszcze kilka błędów w oddziałach. Maszyna zaczęła
    kręcic
    >
    > się lepiej i przynosiła lepsze zyski, ale duch gdzieś zanikał, a wielu
    > dziennikarzy - mam może mylen odczucie - zamieniło sie w rzemiślników i
    > przepisywaczy... Trudno to będzie zmienić.

    Pęknięć było z pewnością dużo, ale to, które przypomniałem, wydaje mi się
    najbardziej znamienne. Choć nie wiem, czy nie lepiej byłoby powiedzieć -
    widowiskowe. Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że na takiego Skalskiego
    wypadło ok. 100 milionów zł. Inni też dostali zbliżone sumy. Mówiono mi, że
    po rozdziale udziałów ci najhojniej obdarowani zaczęli składać wymówienia. Po
    co męczyć się w Polsce, skoro można przenieść się na Majorkę albo (jak to się
    Beni Krzykowi marzyło) do Szwajcarii?

    Dopiero pogróżki, że wówczas dostaliby tylko 10 procent należnego, sprawiły, że
    zostali. Choć w przypadku Skalskiego i tak byłoby to 10 milionów. Stokrotność
    nagrody "Nike" przyznawanej przez Gazetę co roku z wielką pompą naszym
    największym pisarzom...

    Jeśli zestawić to z dziadowskimi uposażeniami dla dziennikarzy z lokalnych
    oddziałów GW (wiem coś na ten temat), to otrzymamy pełny obraz tego, co się tam
    dzieje.
  • basia.basia 06.07.04, 01:49
    Marian Hemar: KTO RZADZI ŚWIATEM?
    Po latach rozmysliwan,
    niemal u schylku zycia,
    dokonalem niezmiernie
    glebokiego odkrycia.

    Moje wielkie odkrycie
    raz na zawsze, niezbicie
    rozwiazuje odwieczna
    zagadke, mianowicie,

    rozstrzyga nieomylnie,
    ustala niezachwianie
    ostateczna odpowiedz
    na ciekawe pytanie,

    co dreczy nas od wiekow
    i wciaz wraca od nowa:
    kto rzadzi swiatem? jaka
    mafia anonimowa?

    Nie wierzcie w bajki. Nie ma
    zadnego synhedrionu
    sekretnych wladcow. nie ma
    zadnych "medrcow syjonu".

    Wiec to bajka. i bujda,
    ze "swiatem rzadza kobiety"
    i nieprawda, ze swiatem
    rzadza zydzi - niestety.

    Nie my, t.j. nie oni.
    nie zydzi i nie masoni,
    nie mormoni, nie kwakrzy
    nie fabrykanci broni.

    Nie junkrzy, nie sztabowi
    wojskowi kondotierzy,
    nie monopole, kartele,
    bankierzy ni bukmakierzy,

    Nie zwiazki zawodowe,
    nie "standard oil", nie watykan,
    nie internacjonalka
    kalwinow czy anglikan,

    nie miedzynarodowka
    komuny, czy "kapitalu" -
    Ktos inny. kto? - pytacie.
    zaraz, ludzie, pomalu.

    Gotowiscie na wszystko?
    Ha, dobrze, jam tez gotow.
    Sluchajcie: swiatem rzadzi
    wielka zmowa idiotow.

    Swiatem rzadzi sekretna
    pomiedzynarodowka
    agresywnego durnia
    i nadetego polglowka.

    Trade union grafomanow,
    tajna loza becwalow,
    klub cwiercinteligentow,
    konfederacja cymbalow,

    aeropag jelopow,
    jalowych namaszczencow,
    pompatycznych wazniakow,
    indyczych napuszencow.

    To oni, sprzymierzeni
    w powszechnym zwiazku, ktory
    rozstrzyga o powodzeniu
    teatru, literatury.

    Gramofonowej plyty,
    filmu, obrazu, symfonii.
    to oni decyduja
    o kulturze, to oni.

    Przydzielaja posady
    stypendia, nagrody, szanse,
    ordery, renumeracje,
    bonusy i awanse.

    Samym instynktem glupoty
    odnajduja sie wzajem.
    Rozumieja sie wspolnym
    jezykiem i obyczajem.

    I haslem, ktore wola
    z ochota razna i racza:
    kretyni wszystkich krajow
    laczcie sie! wiec sie lacza.

    Przeciw wszelkim ambicjom,
    przeciw wszystkim talentom,
    przeciwko swoim wrogom,
    przeciw nam - inteligentom.

    To oni - pan general,
    co dzis rozumie bezwiednie,
    jak dzis w cuglach, szach mach, wygrac
    wszystkie wojny poprzednie.
    To cenzor, ktory skresla
    wszystkie madre kawaly,
    tak, aby w rekopisie
    same glupie zostaly.

    To krytyk, co belkoce,
    chociaz nikt go nie slucha
    i czepia sie cudzego
    piora, jak wesz kozucha.

    Ekonomista, ktory
    kosztem ogolnej nedzy
    uzdrowi "wymiane dewiz"
    i "pokrycie pieniedzy".

    To polityk, maz stanu
    dyplomata, co wkopie
    niewinnych ludzi w azji,
    w afryce i w europie

    w tak trudne sytuacje,
    w tak krete labirynty,
    w tak polityczne kanty
    i dyplomatyczne finty,

    ze z nich jedyne wyjscie
    na swiat i swiatlo Boze -
    przez wojne, ktorej nikt nie chce,
    przez morze krwi i morze

    lecz. - oni nas trzymaja
    w ryzach, za twarz i pod batem.
    to ONI - i to jest wlasnie
    ta mafia, co rzadzi swiatem.

    A jaka na nich rada?
    Bo czuje moi mili,
    ze z dziecieca ufnoscia
    pytacie mnie w tej chwili,

    musze prawde powiedziec,
    wbrew ufnosci dzieciecej:
    niestety, nas jest za malo.
    Durniow jest znacznie wiecej.

    My skloceni, wiec slabi.
    durnie zgodni, wiec silni.
    my sie czesto mylimy.
    durnie sa nieomylni.

    My sceptycy, zblakani
    na ziemi i na niebie -
    a ONI tak aroganccy
    i tacy pewni siebie

    i tacy energiczni
    ze serce z trwogi mdleje.
    Ach, nie znam zadnej rady.
    Mam tylko jedna nadzieje.

    Zyje tylko ta drobna
    otucha i nadzieja
    ze my umiemy smiac sie.
    A durnie nie umieja.

    Kto wie... moze po wiekach,
    kto wie... moze w oddali,
    to jedno przed durniami
    obroni nas i ocali.

    Tym smiechem was zaslonie
    i do serca przygarne.
    I moze nie pojdziemy
    ze wszystkim na he... marne
  • rolotomasi 06.07.04, 02:25
    Po BaBie spodziewałbym się podania wiersza w polskiej transkrypcji, ale,
    ale dobre i eto .
    --
    już- Dajemy radę
  • basia.basia 06.07.04, 23:57
    A mnie się ciemno przed oczami robi jak czytam
    dzisiejsze popisy naszych niektórych forumowiczów.

    Trzeba się koniecznie odkazić, żeby się nie zarazić:

    Pije zdrowie wszystkich spragnionych a zwłaszcza
    smakosza sliwowicy:)

    ps
    Wyczytałam dzisiaj u Kisielewskiego taki kawał
    z czasów ciężkiej komuny i niedoborów na rynku:
    - Każdy obywatel dostanie ćwiartkę świni na rok
    a jak mu będzie mało to może jeszcze dostać ryj:)))))
  • rolotomasi 07.07.04, 00:42
    Nawet wiem, po czyich wpisach to obsunięcie we wzwroku nastąpiło, hłe hłe
    --
    już-
  • rolotomasi 07.07.04, 00:46
    A, jeszcze>> *wic*
    Kości zostały rzucone.
    -powiedział mąż,
    rzucając chudą żonę.
    --
    już-
  • basia.basia 07.07.04, 01:08
    rolotomasi napisał:

    > Nawet wiem, po czyich wpisach to obsunięcie we wzwroku nastąpiło, hłe hłe

    No ciekawa jestem czy naprawdę wiesz:)
  • rolotomasi 07.07.04, 02:34
    Norman Podhoretz, PSYCHIATRA
    Data: 07.07.2004 00:25
    " Droga Basiu, Jeśli mogę Cię prosić, przeczytaj ten mój tekst w miarę
    możliwości bez pośpiechu.

    Zdziwiłaś się, że już dwukrotnie stwierdziłem, iż nie chcę komentować twych hm,
    poglądów, w dziedzinie etiologii homoseksualizmu, a więc powiedzmy poglądów z
    pogranicza - w tym wypadku - medycyny i psychologii. Otóż, rzecz ma się tak, że
    o ile postrzegam forum, jako miejsce wymiany myśli, czy poglądów, jako miejsce,
    gdzie można się również czegoś dowiedzieć, czy też poszerzyć swoją wiedzę, to
    jednak z pewnością nie jest to właściwe medium do dyskusji o charakterze -choćby
    częściowo- naukowym.
    Odbywające się na ogólnych forach dysputy niejednokrotnie powołują się na
    tzw. naukowe argumenty. Czy to w postaci statystyk, czy przytaczania cudzych
    naukowych opinii (tak jak to sama zrobiłaś w przypadku Normana Podhoretza).
    Problem widzę jednak w tym, że dysputy te mają głównie światopoglądowy charakter
    , a te ~naukowe~ argumenty przywoływane są przez forumowiczów, którzy nie ylko,
    że nie praktykują odnośnych nauk, ale też często nie mają w danej dziedzinie
    żadnego niemal rozeznania.
    W większości przypadków, nawet tych zdecydowanie bardziej propagandowych, niż
    jakkolwiek naukowych, staram się doceniać zaangażowanie dyskutantów, choćby i
    dlatego, że wkładają w dyskusję pewien dodatkowy wysiłek i starają się wykroczyć
    ponad margines wzajemnego obrzucania się epitetami. Jednakowoż zbyt często już
    spotykam się z sytuacją, kiedy to osoba przytaczająca jakieś tzw. dane np.
    statystyczne, nie zadaje sobie w ogóle trudu. aby je przejrzeć, a zamiast tego
    podaje ich propagandową interpretację. Podobnie rzecz się ma, niestety,z różnymi
    cytatami z wszelakich "doktorów Cohenów" i im podobnych.
    W dzisiejszym świecie każdy właściwie ma możliwość wypowiedzi na dowolny temat,
    a tytuł doktora nie czyni go bynajmniej autorytetem w świecie nauki, choć może
    takim poczynić - dla świata propagandy. Do oceny autorytetów w naukach -nawet
    przybliżonej- trzeba, niestety, bądź to samemu być naukowcem, bądź się przynaj-
    mniej o odnośne nauki choć trochę praktycznie -ale realnie- ocierać.Jakoże,ocena
    taka ma niestety charakter kolektywny. Ktoś jest uznanym w danej dziedzinie
    autorytetem, ktoś inny nie jest. Podobnie rzecz się ma z czasopismami. Możesz
    mieć wiele publikacji, ale jeśli masz być jakimś autorytetem, to liczą się
    praktycznie tylko te twoje publikacje, które ujrzały światło dzienne w tzw.
    czasopismach topowych; ( ech, taka sobie naukawa nowomowa :)
    Naprawdę chcę Cię solennie zapewnić, że nie poczuwam się do roli autorytetu w
    dziedzinie etiologii homoseksualizmu. Moje zainteresowania dotyczą pewnej szcze-
    gólnej działki w teorii osobowości, i tylko tam mogę się wypowiadać z jako taką
    pewnością, że to, o czym mówię, ma realną podbudowę i sens. Nie mam w ogóle do
    czynienia z psychologią kliniczną, choć - podobnie jak Ty - mam oczywiście pewną
    grupkę kolegów i koleżanek paktykujących w tej dziedzinie.
    Pomimo tego, z wyjątkiem trzech właściwie przypadków dyskusji na forum,niejedno-
    krotnie czułem się tak, jakbym musiał dyskutować z przedstawicielem Towarzystwa
    Ziemi Płaskiej, a na dodatek z przedstawicielem fanatycznym.
    Przepraszam, za to, co za chwilę napiszę - naprawdę nie chcę się tu kreować
    na żadnego eksperta. Nie chcę też urazić, ani Ciebie, ani kogokolwiek innego z
    kim sobie na forum dyskutowałem, bądź dyskutuję. Niemniej muszę to jednak
    napisać, choćby po to, żeby wyjaśnić, jak to ja się czasem czuję :) Otóż, rzecz
    w tym, że gdyby na dowolnym sympozjum, czy panelu, w którym mogło mi się
    zdarzyć wziąć udział, ktokolwiek zaprezentował takie poglądy, (jak m.in. twoje)
    i na dodatek w taki sposób, rzecz prawdopodobnie skończyłaby się telefonem na
    pogotowie. Z takimi poglądami po prostu NIE DA się prowadzić dyskusji :((
    ) Zaraz na końcu wkleję streszczenie artykułu (z 1997 roku), który mi
    )zrobił jeszcze większy zamęt w głowie. Opublikowany został w poważnym
    ) piśmie a nie w jakimś szmatławcu czy brukowcu. Autor jest profesorem
    ) (chyba) na uniwersytecie harwardzkim i psychiatrą.

    Norman Podhoretz nie jest, ani psychiatrą, ani też profesorem.Jest z wykształce-
    nia filologiem, a przez 35 lat pracy był redaktorem naczelnym prawicowego czaso-
    pisma. Należy do grupy żydowskich neo-konserwatystów. Związany jest polityczną
    działalnością z prawicowymi politykami, takimi jak np. Donald Rumsfeld. Jego
    zięć, Elliot Abrams, urzędnik w Departamencie Stanu, podczas prezydentury
    Reagana, został skazany za składanie fałszywych oświadczeń przed Kongresem
    podczas słynnej afery Iran-Contras.
    "Commentary" to nie jest nazwa artykułu, ale czasopisma, którego przez tak wiele
    lat był właśnie redaktorem (niedawno odszedł z tej funkcji).Nie ma NIC WSPÓLNEGO
    z żadnym Harwardzkim Uniwersytetem. Hudson Institute, w którym prowadzi odczyty,
    nie jest w ogóle placówką naukowo-dydaktyczną, lecz zajmuje się analityką
    polityczną.
    Innymi słowy, pan Podhoretz (choć przyznać trzeba, iż znany w USA), ma tyle
    wspólnego z profesorem psychiatrii na uniwersytecie, co miałby np.pan Marek Król
    z "Wprost", gdyby się dodatkowo zatrudnił w Instutycie Lecha Wałęsy.
    O ile, nie mogę się ostatecznie wypowiedzieć o pracy pani Głodowskiej, (a to
    z tego powodu, iż przytoczyłaś wyłącznie fragmenty), to mogę ostatecznie
    stwierdzić -po przeczytaniu oryginału- iż streszczenie twoje przedstawia artykuł
    Podhoretza w sposób nawet tendencyjny, oderwany od jego faktycznych treści, a na
    dodatek zawiera błędy interpretacyjne. Na przykład:
    )W środowiskach uniwersyteckich posługiwano się nazwą „queers” (dziwni) – w
    )opozycji do nazywania skłonności homoseksualnych perwersją, schorzeniem
    )czy odchyleniem od normy.
    Podhoretz pisze zaś, iż terminem 'queer' posługiwano się w środowiskach
    gejowskich oraz niektórych akademickich, nie dlatego, aby przyznawać, iż homo-
    seksualizm jest perwersją, ale by demonstrować swoją kontestatycjną postawę.
    Na dodatek, nie chodzi o okres lat 50-tych, ale o czasy bieżące.
    "Nowadays the radicals within the gay community, and the professors who
    teach Gay and Lesbian Studies in the universities, like to call themselves
    "queer." Whatever this may inadvertently reveal, it is intended as a piece
    of in-your-face bravado, a declaration that homosexuals are rebels against
    a repressive society, not an admission that homosexuality is a perversion."
    )Podhoretz w posumowaniu artykułu pisze, że fałsze i wypaczenia na temat
    )homoseksualizmu zostały wprowadzone do powszechnego myślenia na ten temat.
    )Jeśli chodzi o homoseksualizm, jako odmienną orientację seksualną, to może
    )być ona spowodowana wadą wrodzoną, wychowaniem w dysfunkcyjnym środowisku
    )itp., ale można z tym walczyć i leczyć.
    NICZEGO, o żadnych WADACH, nie ma w podsumowaniu artykułu:
    "[...] even if gay sex no longer entailed the danger of infection and even
    if everything about it were legalized by all 50 states and ratified by all
    nine Justices of the Supreme Court.
    If that should ever happen, and if I am still around when it does, I hope I
    will still have the strength to HOLD ON TO MY OWN SENSE of the fundamental
    realities of life against the terrible distortions that have been
    introduced into the general understanding of those realities by the
    gay-rights movement and its supporters."
    "Hold on to my OWN sense", Basiu. I taki jest właśnie wydźwięk całego
    artykułu Podhoretz'a. Który to artykuł jest po prostu komentarzem politycznym
    (m.in. do Ustawy o Ochronie Małżeństwa). Komentarzem traktowanym, jako głos
    subiektywny, nawet przez samego autora. Autora, który nic wspólnego z naukami
    medycznymi nie ma i nigdy nie miał.
    A podsumowując czuję się jednak w obowiązku aby coś dodać.
    Jak Ci już wcześniej napisałem, uważam iż jesteś homofobką :) Z czym się zresztą
    zgodziłaś. Nie wymyślałem Ci nigdy od "ciemnogrodzianek". I teraz też nie
    zamierzam. Takie opinie, na w
  • rolotomasi 07.07.04, 02:37
    Norman Podhoretz, PSYCHIATRA
    Data: 07.07.2004 00:25 cd.
    " A podsumowując czuję się jednak w obowiązku aby coś dodać.
    Jak Ci już wcześniej napisałem, uważam iż jesteś homofobką :) Z czym się zresztą
    zgodziłaś. Nie wymyślałem Ci nigdy od "ciemnogrodzianek". I teraz też nie
    zamierzam. Takie opinie, na własny temat, każdy człowiek powinien już sam sobie
    kształtować. "

    Sądziłem, że to o ten wpis szło, do czasu aż odczytałem godzinę wpływu- po twoim
    Nie czytałem -dla mnie za długie- ale cytuję, by podnieść wątek na strony
    początek.
    --
    -
  • basia.basia 06.07.04, 23:58
    nie może?

    Iza! już odpoczęłaś, wyluzowałaś, dowody są że masz
    w pobliżu komputer. Dość tej izolacji!!!!
  • basia.basia 07.07.04, 00:29
    iza.bella.iza napisała:

    > www.kudowa.pl/modules.php?name=Publikacje&sop=viewarticle&artid=78
    > I dobrze się bawię. Urlop mam przedłużony. Czasem podglądam FK. Serdecznie
    > pozdrawiam - Basię i pozostałych "Ciemniaków". :-)

    Cmok, cmok:)
    Czy mieszkasz w którymś z tych pałaców?
    Ale Ci dobrze! Zazdroszczę. W zeszłym roku
    byłam w Cieplicach, cóż za wspaniałe okolice.
  • iza.bella.iza 07.07.04, 00:33
    Te pałace to ratusz i Hotel Polonia (filmowa Bohemia). Polecam postudiować
    stronkę - Kudowa umie się reklamować:)
    Ja mieszkam skromnie - u rodzinki.

    Odmeldowuję się. Dobranoc.
  • basia.basia 06.07.04, 23:59
    Tęsknię za Wami:)))))))))))))
  • goniacy.pielegniarz 07.07.04, 21:15
    basia.basia napisała:

    > Tęsknię za Wami:)))))))))))))


    Może mamy do czynienia z przerwą wakacyjną???
  • katarsis 07.07.04, 21:22
    Hej! w moim wypadku można mówić o przerwanej przerwie wakacyjnej...To minął już
    miesiąc od wyjazdu? Wpierw się zrobiło 2 tygodnie a potem następne 2.
    Uprawiałam w tym czasie sport rowerowy w przemieszczaniu się po Mierzei
    Wiślanej...Tak się przemieściłam, że spadłam z roweru do basenu na pewnym
    ośrodku wczasowym :) Jak się okazało rower za mało zwrotny był. ale potem szło
    mi już znacznie lepiej :)
  • goniacy.pielegniarz 07.07.04, 21:30
    Rower mało zwrotny czy może po spożyciu byłaś, że tak powiem, z tęsknoty za
    nami, ma się rozumieć!?
    Całe szczęście, że do basenu a nie w jakieś bardziej nieprzyjemne miejsce typu
    pokrzywy czy coś.
  • katarsis 07.07.04, 21:44
    Zapewniam, że nie tak całe szczęście, bo ja tam na tym rowerze w celach
    służbowych...I do tego ośrodka...Najpierw (po wyskoczeniu się z basenu w obawie
    przed utonięciem ważnych dokumentów) oniemiałam dosłownie, a potem
    zastanawiałam się jeszcze jak wyjaśnić zbiegowisku pracowników powód mojej
    wizyty...jak najbardziej służbowy.Jak już doszliśmy do tego, że właściwie bez
    większych szkód na zdrowiu to...nie pytaj kto się najdłużej i najgłośniej śmiał
    bo nie wiem...
    Opcja gorsza to był upadek do betonowej niecki bez wody...Ale udało się
    szczęśliwie zapoczątkować sezon pływacki na ośrodku...Potem jeszcze suszenie
    ciuchów w kotłowni, ech...i opowieści komu co głupszego w życiu się
    przytrafiło...
  • katarsis 07.07.04, 21:48
    Ma się rozumieć, że to był skok rozpaczy Wandy, której Niemiec nie chciał,
    znaczy z tęsknoty za Wami oczywiście...
  • goniacy.pielegniarz 07.07.04, 22:02
    Jeśli skok był czysto służbowy, to oczywiście żadnych podtekstów dopatrzeć się
    nie można.
  • katarsis 07.07.04, 22:23
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > Jeśli skok był czysto służbowy, to oczywiście żadnych podtekstów dopatrzeć
    się
    > nie można.
    Raczej wyskok :) Gdyby nie naglące sprawy to wcale nie byłoby tak spieszno
    stamtąd wychodzić...

    A Ty GP przytrafiło Ci się kiedyś coś takiego? Konserwator opowiadał, jak
    kiedyś wpadł twarzą w błoto jak się zamachnął młotem bo coś tam wbijał i nie
    trwfił. Młot pociągnął go za sobą swoim całym ciężarem do ...

    Mi jeszcze się kiedyś przytrafiła niezła historia...otóż małe dziewczynki mają
    zazwyczaj to, że często paradują w szpilkach mamy. No a ja bardzo pragnęłam
    mieć takie stukające szpilki dopasowane numeracją i wogóle. No i wujcio mój nie
    całkiem mądry wpadł na pomysł że wbije mi w obcas sandała odpowiedniego
    gwoździa, żeby mi tak stukał, i był dopasowany do masy ciała. Oczywiście
    operację poprzedził stosownymi obliczeniami no, ale nie przewidział jednego
    małego szczególu...Że ja pójdę sobie skakać w tych sandałach na sianie...A
    potem z całkiem poważnej wysokości zeskoczę z siana na beton. Na szczęście
    obyło się bez chirurga, ale z kilkioma bandażami i plastrami :) Tym gwoździem
    wybił mi na całe życie szpilki z głowy :)
  • katarsis 07.07.04, 22:38
    GP coś widzę, że umysł trzeźwy, czujny i wyprostowany w postawie na baczność!
    Niezbyt skory do zwierzeń-zjeżeń. Ja się zaraz ulatniam, ale zanim to uczynię
    jeszcze trochę humoru z komentarzy sportowych wrzucam od innych forumowiczów
    pt. Szpaczek i jego teksty na Euro 2004:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=272&w=13970867&a=13975162
    doBrołNoc
  • basia.basia 07.07.04, 22:43
    katarsis napisała:

    > GP coś widzę, że umysł trzeźwy, czujny i wyprostowany w postawie na baczność!
    > Niezbyt skory do zwierzeń-zjeżeń. Ja się zaraz ulatniam, ale zanim to uczynię
    > jeszcze trochę humoru z komentarzy sportowych wrzucam od innych forumowiczów
    > pt. Szpaczek i jego teksty na Euro 2004:
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=272&w=13970867&a=13975162
    > doBrołNoc

    A czemu się już ulatniasz?:(
    Coś tu pustawo ostatnio. Mało kto zagląda,
    wypić nie ma z kim. Tudzież pogadać itd.:(
  • katarsis 07.07.04, 22:58
    Hej! ja nie mogę, bo jak się napije to zaraz mnie sen dopadnie. Muszę coś
    przeklepać jeszcze...
    Ale będę zaglądać co 12 minut, więc moge co nieco poudzielać się jeszcze
    towarzysko :)
  • basia.basia 07.07.04, 23:02
    katarsis napisała:

    > Hej! ja nie mogę, bo jak się napije to zaraz mnie sen dopadnie. Muszę coś
    > przeklepać jeszcze...
    > Ale będę zaglądać co 12 minut, więc moge co nieco poudzielać się jeszcze
    > towarzysko :)

    To ja piję Twoje zdrowie w dwójnasób:)

    ps
    Pytałam kiedyś o Roztocze. Czy ten temat masz już zaliczony?
  • katarsis 07.07.04, 23:15
    basia.basia napisała:

    > katarsis napisała:
    >
    > > Hej! ja nie mogę, bo jak się napije to zaraz mnie sen dopadnie. Muszę coś
    > > przeklepać jeszcze...
    > > Ale będę zaglądać co 12 minut, więc moge co nieco poudzielać się jeszcze
    > > towarzysko :)
    >
    > To ja piję Twoje zdrowie w dwójnasób:)
    >
    > ps
    > Pytałam kiedyś o Roztocze. Czy ten temat masz już zaliczony?

    Tak. Polecam Zwierzyniec, a ze Zwierzyńca kwatery prywatne u państwa Koman.
    świetni ludzie. Taniutko. W zeszłym roku brali od nas 15 zł za nocleg!
    Choć trochę nam upuścili bo było przed sezonem :)
    Kwatera prywatna - Anna Koman
    ul. Partyzantów 66, 22-470 Zwierzyniec
    tel. 084/ 68 72 448

    Super jest domek Bacówka czy Leśniczówka (już nie pmiętam) w Lipnicy k.
    Zwierzyńca - na wzniesieniu, świetne warunki (jak na mnie to nawet za duży
    luksus:) Muszę tylko znaleźć adres...To znaczy wiem gdzie go mam ale podam
    później...
  • goniacy.pielegniarz 07.07.04, 22:44
    Nie :) Po prostu już się szykuję do spania, bo zmęczony jestem i teraz tylko
    zajrzałem na chwilę. Nie mam po prostu już dzisiaj siły:(

    dobranoc
  • basia.basia 07.07.04, 23:02
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > Nie :) Po prostu już się szykuję do spania, bo zmęczony jestem i teraz tylko
    > zajrzałem na chwilę. Nie mam po prostu już dzisiaj siły:(
    >
    > dobranoc

    Słodkich snów:)
  • katarsis 07.07.04, 23:05
    Mam spore zaległości, ale dziękuję za pomoc we wprowadzaniu na saloony :)
    Zdążyłam się już obśmiać. Szpaq poprostu Szpaq.
  • rolotomasi 07.07.04, 23:31
    Saloon to jedynie słuszna nazwa dla tego co wyprawiają twoje współpłećki.
    Szczęściem jest sezon i chociaż bez Naszych to się ogląda. teraz Piłka potem
    olimpiada i nie musi być nawet lata
    --
    już-
  • katarsis 07.07.04, 23:39
    rolotomasi napisał:

    'współpłećki'

    Dobre. Zakupuję to słowo. Niestety w zamian nagrania na wyłaczność nie może
    być - wystarczyć musi sama opowieść z prawem do kolportażu, powielania i
    reprodukcji :)
  • katarsis 07.07.04, 22:07
    Otóż kurde jezdem acz zasiedze tu chwilu.

    Chłonę sobie właśnie atmosferę sporów wokół naszych osiągnięć w sportach
    zespołowych na kanwie sukcesów reprezentacji Grecji i dotkliwej porażki
    polskich siatkarzy w meczach ligi światowej z Bułgarią. Liga polityczna jak
    narazie zaczęła mnie obchodzić szerokim łukiem aż do dzisiejszego wydania GW i
    dającego do myślenia artykułu red. Steca
    sport.gazeta.pl/sport/1,35336,2165498.html
    Bo nagle zakołatało się w głowie kolejne banalnie proste, tak proste że aż
    podchwytliwe w swej prostocie pytanie: dlaczego w kraju, w którym prezydentem
    jest były minister od sportu nie mamy ani jednego porządnego stadionu? Albo
    dlaczego polska myśl szkoleniowa zatrzymała się na osiągnięciach roku
    siedemdzisiątego czwartego ubiegłego wieku, a co gorsze kurczy się także w
    zatrważającym tempie? A minister były od sportu zamiast motywować swym
    niepodważalnym autorytetem zasiedziałych futbolowych pryków do zdjęcia nogi z
    funkcji biegu wstecznego- urządza sobie samotną pogoń za piłką po Wembleyewie.
    Po czym po wbiciu jej do nieubezpieczonej bramki oznajmia zadowolony wszem i
    wobec, że właśnie spełnił się życiowo.

    Pod troskliwym okiem byłego ministra sportu dokonała się jak narazie w polskiej
    myśli szkoleniowej jedna istotna zmiana, którą wolne acz czasem zbyt wolne
    media raczyły nie odnotować. Otóż nie posądzam łacha Kwacha o tajne związki z
    Jelcynem tylko dlatego, że obaj na każdym kroku manifestują swoje wielkie
    zamiłowanie do tenisa. Tymniemniej sama dyscyplina zanim ponownie zaczęliśmy w
    niej osiągać jakiekolwiek wyniki już stała się źródłem wielu domysłów i
    podejrzeń rodaków: po co właściwie w tego tenisa się gra? Komu ona służy i do
    załatwiania jakich interesów właściwie jest potrzebna?

    Pamiętamy przecież osławiony, przekazany dyskretnie niewielki karteluszek przez
    Lwa Niegodziwego do kieszeni pana prezydenta obecnego a byłego ministra sportu-
    podczs ich pobytu na kortach tenisowych. No i co ważne zwitku papieru w porę
    nie ujawnionego przed obliczem ciekawskiej komisji. Jakież było również moje
    zdziwienie czytając niedawną wypowiedź nowego Prezesa Polskiego Związku
    Tenisowego...mniejsza o czym była. Ważne kto był nadawcą komunikatu. Otóż pan
    nowy prezes PZT Waldemar Dubaniowski...Nazwisko skądinąd znane, pewnie i nie
    było by szerzej kojarzone gdyby nie rzeczony Rywin Lew właśnie i jego osławiona
    sprawa.

    Zataczając więc koło obszernego uzasadnienia i powracając do fundamentalnego
    pytania chce je wyartykułować je jeszcze raz a dobitnie: COŚ TY QURVA NIEDOŁĘGO
    UCZYNIŁ Z RODZIMEGO SPORTU?

  • rolotomasi 07.07.04, 22:48
    Komu Dybryyy temu dyby.
    Do felietonu sportowego niewiele jest co dodać. Może jedno-korekta:po Q nie ma U
    --
    już-
  • katarsis 07.07.04, 23:02
    Kombitowałam tak aby nie zdjęli. Chociaż sądząc po wysypie rydzykowej
    propagandy - cenzura forumowa chyba na wakacjach ?
  • rolotomasi 07.07.04, 23:37
    Wbrew pozorom nie jestem aż tak na bieżąco, aby wiedzieć, co robi cenzura, ale,
    jak widać po poniższym wpisie zawsze znajdzie się jakaś życzliwa foruma w
    zastępstwie ;)

    Felieton jest jak Najbardziej, gdyby za bardzo na Nieistotne szczegóły zeszło
    --
    już-
  • katarsis 07.07.04, 23:44
    rolotomasi napisał:

    > Wbrew pozorom nie jestem aż tak na bieżąco, aby wiedzieć, co robi cenzura,
    ale,
    >
    > jak widać po poniższym wpisie zawsze znajdzie się jakaś życzliwa foruma w
    > zastępstwie ;)
    >
    > Felieton jest jak Najbardziej, gdyby za bardzo na Nieistotne szczegóły zeszło

    Czy przed "zeszło" miało jeszcze coś być np. "nie"- bo nie wiem jak czytać -
    przodem czy wspak...
  • rolotomasi 07.07.04, 23:55
    " Czy przed "zeszło" miało jeszcze coś być np. "nie"- bo nie wiem jak czytać -
    przodem czy wspak... "
    Wiesz, wiesz, len się krygujesz, lebo nie trenujesz, jeno wczasujesz.

    A co do sport komentu rzuć uchem w >>www.radio.com.pl/trojka/zd3/
    ! daję gwarancję na cały dzisiejszy wieczór :))
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: Gość ciekawski IP: *.chello.pl 07.07.04, 23:30
    rolotomasi napisał:

    >Może jedno-korekta:po Q nie ma U

    A na podstawie jakiego słownika i w odniesieniu do jakiego języka ta korekta,
    hmm?

    Starożytni Rzymianie pisali swój rodzimy przymiotnik, znaczący tyle co krzywa,
    krzywa, krzywe: QURVUS, QURVA,QURVUM! I zawsze po literze Q dodawali literę U!
    Języki romańskie zachwały tę zasadę do dziś!!!
  • katarsis 07.07.04, 23:34
    Gość portalu: Gość ciekawski napisał(a):

    > rolotomasi napisał:
    >
    > >Może jedno-korekta:po Q nie ma U
    >
    > A na podstawie jakiego słownika i w odniesieniu do jakiego języka ta korekta,
    > hmm?
    >
    > Starożytni Rzymianie pisali swój rodzimy przymiotnik, znaczący tyle co
    krzywa,
    > krzywa, krzywe: QURVUS, QURVA,QURVUM! I zawsze po literze Q dodawali literę
    U!
    > Języki romańskie zachwały tę zasadę do dziś!!!

    Belcia?
  • Gość: Gość ciekawski IP: *.chello.pl 07.07.04, 23:38
    katarsis napisała:

    > Belcia?

    in cognito, per procuram, etc. :))))))))
  • katarsis 07.07.04, 23:49
    Gość portalu: Gość ciekawski napisał(a):

    > katarsis napisała:
    >
    > > Belcia?
    >
    > in cognito, per procuram, etc. :))))))))

    Witajus :) Nie spodziewałam się,
    że będziesz miała dziś wejście
    pod postacią cienia powolnie sunącego :)
    Mam nadzieję, że humoru nie brakuje...
    Będziecie się dziś podszczypywać,
    ile miejsca Wam trzeba na bodzenie?
    Ani mi w głowie godzenie :)
    Dziś nie rymuję bo nie ma formy do tego
  • Gość: Gość ciekawski IP: *.chello.pl 08.07.04, 00:06
    Wróciłam własnie z Wód
    Atrakcji miałam wbród
    Ja samiczka to nie bodzę
    Z rogaczami też nie chodzę:))))))

    Buena notte:)
  • Gość: Gość ciekawski IP: *.chello.pl 08.07.04, 00:08
    Z rogaczami zaś...
  • rolotomasi 07.07.04, 23:40
    "Bełcia?"
    Nono, Niente , Santa Marija !
    --
    już-
  • rolotomasi 08.07.04, 00:08
    Korzystając z przerwy wakacyjnej gogolanki załączam>>
    Umoczony milerem, czyli nowy bon mot '4.07.7 21:52
    Kochane i Szanowni,
    spieszę poinformować, że właśnie wynalazłem kolejny bon mot >> UMOCZONY mILEREM.
    Co to oznacza- każdy wie, ale: " co zapisane, to spamiętane" ,więc powtórzę :
    wymuszenia, łapownictwo, czatowanie (stanie na politycznych czatach w czasie
    rabunku), blindowanie (przemycanie swoich członków do porządnych firm) plus
    pospolite rozboje i zwyczajny bandytyzm, oraz inne domyślne.
    Jednocześnie wskazuję na pewien -mało znaczący, ale jdnak- udział %-owy w
    zgłoszonym patencie tej wyżej, Ba.Ba., co podsunęła wątkiem pomysł Waszemu
    Dobromirowi; Także Nieznany Forumowicz, który onegdaj otwarł był pakiet
    "Ukąszenie Heglem" ma swoją część w tantiemach.
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 12.07.04, 01:20
    Przegapiłem znów Twój powrót Katarsis:(
    Spóźnione pozdrowienia:)
  • katarsis 28.07.04, 05:00
    oj, a ja przegapiłam pozdrowienia.
    witam
    ...te ciągłe rozstania i powroty...
  • goniacy.pielegniarz 10.07.04, 20:29
    Orientuje się ktoś może, czy są gdzieś w internecie jakieś strony z przeglądem
    prasy anglojęzycznej, gdzie zamieszczane są artykuły z różnych gazet, coś jak
    na przykład w Wirtualnej Polsce z polską prasą?

    wiadomosci.wp.pl/prasa.html?kat=8131
  • basia.basia 10.07.04, 21:45
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > Orientuje się ktoś może, czy są gdzieś w internecie jakieś strony z
    przeglądem
    > prasy anglojęzycznej, gdzie zamieszczane są artykuły z różnych gazet, coś jak
    > na przykład w Wirtualnej Polsce z polską prasą?

    Próbowałam sama znaleźć ale nic z tego ale ... wysłałam wici i może coś z tego
    będzie, bo ten Maorys czyta parę i da znać gdy go wiadomość ode mnie dopadnie:)

    Rację ma też Marcepanna radząc byś po prostu wątek osobny z pytaniem założył.
    Zauważyłam, że parę osób wrzuca czasem teksty angielskie - mogą pochodzić z
    jakiegoś portalu.

    pzdr

  • basia.basia 10.07.04, 23:15
    On mówi, że najlepszy jest:

    news.google.com/
    Tam jest to zrobione trochę inaczej niż w onecie ale może nawet lepiej,
    bo podają linki do różnych gazet, które omawiają tę samą sprawę.
  • goniacy.pielegniarz 10.07.04, 23:27
    O.K, dzięki.
    Zaraz spadam, więc z góry mówię dobranoc :)
  • iza.bella.iza 12.07.04, 00:55
    "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."

    Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
    przeczytają, że mam dla nich prezenty.
  • basia.basia 12.07.04, 01:00
    iza.bella.iza napisała:

    > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
    >
    > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
    > przeczytają, że mam dla nich prezenty.

    :)))))))
    Masz coś dla mnie?
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 01:06
    basia.basia napisała:

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    > > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
    > >
    > > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
    > > przeczytają, że mam dla nich prezenty.
    >
    > :)))))))
    > Masz coś dla mnie?

    A dla mnie? Kieliszek mam pojemny, a i pragnienie niekiepskie
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 01:13
    Tak się zgoniłem na rowerze, że jeszcze moment a się rozeschnę
  • basia.basia 12.07.04, 01:17
    Gość portalu: marynat napisał(a):

    > Tak się zgoniłem na rowerze, że jeszcze moment a się rozeschnę

    Tymczasem łyknij śliwowicy (mam zawsze zapas):)
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:19
    Tylko się w bawełnie zplątałam:)
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:17
    Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Złoty
    Bażant" z Nahodu.

    Poza tym koszulki z napisami:
    - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
    - dla Marynata "Mam okres prosperity"
    - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
    - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
    - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"
  • basia.basia 12.07.04, 01:23
    iza.bella.iza napisała:

    > Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Złoty
    > Bażant" z Nahodu.
    >
    > Poza tym koszulki z napisami:
    > - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
    > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
    > - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
    > - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
    > - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"

    A ode mnie masz w rewanżu: "wyRoluj mnie"
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:25
    basia.basia napisała:

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    > > Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Złoty
    > > Bażant" z Nahodu.
    > >
    > > Poza tym koszulki z napisami:
    > > - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
    > > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
    > > - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
    > > - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
    > > - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"
    >
    > A ode mnie masz w rewanżu: "wyRoluj mnie"

    To chyba napis dla...sama wiesz kogo:)
    Dla mnie to chyba powinno być "Ja się nie dam wyRolować".
  • basia.basia 12.07.04, 01:27
    iza.bella.iza napisała:

    > basia.basia napisała:
    >
    > > iza.bella.iza napisała:
    > >
    > > > Oczywiście dla wszystkich dobre trunki - tym razem (ponieważ lato) "Z
    > łoty
    > > > Bażant" z Nahodu.
    > > >
    > > > Poza tym koszulki z napisami:
    > > > - dla pań z Ciemnicy koszulki z napisem "Uwielbiam Marynaty"
    > > > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
    > > > - dla Goniącego Pielęgniarza "Zrzuć koszulkę - złóż kaftan"
    > > > - dla Katarsis "Trenuję minitriatlion"
    > > > - dla Oszołoma "Rydzyk to dobry grzyb"
    > >
    > > A ode mnie masz w rewanżu: "wyRoluj mnie"
    >
    > To chyba napis dla...sama wiesz kogo:)
    > Dla mnie to chyba powinno być "Ja się nie dam wyRolować".

    To była taka mała prowokacja:)
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:34
    basia.basia napisała:

    > To była taka mała prowokacja:)

    Oj, bo się pogniewam i koszulkę zabiorę! Wiesz, że mam słabe nerwy:(
  • basia.basia 12.07.04, 01:37
    iza.bella.iza napisała:

    > basia.basia napisała:
    >
    > > To była taka mała prowokacja:)
    >
    > Oj, bo się pogniewam i koszulkę zabiorę! Wiesz, że mam słabe nerwy:(

    Ale ja uwielbiam Twoje potyczki z Rolo (właśnie się pojawił) i to jego
    chciałam sprowokować. Jestem wredna:( Przepraszam:(
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:49
    basia.basia napisała:

    > Ale ja uwielbiam Twoje potyczki z Rolo (właśnie się pojawił) i to jego
    > chciałam sprowokować.

    Nie wydają Ci się one nudne? Przynajmniej z jednej strony?

    > Jestem wredna:( Przepraszam:(

    No już dobrze, dobrze. Nie przesadzaj z tą samokrytyką. Wystarczy, że założysz
    koszulkę z napisem "samobiczowanie lepsze niż kochanie":)))
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 01:36
    iza.bella.iza napisała:

    > > - dla Marynata "Mam okres prosperity"

    Dzięki, ale czy moze być "Mam okres" nad pasem, a "prosperity" poniżej? Tylko
    dla dam... Albo od zatyłka? Dla osób co mi robia koło?
    I małym druczkiem, żeby się Urząd Skarbowy nie zrobił zbyt dociekliwy...
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:39
    Gość portalu: marynat napisał(a):

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    > > > - dla Marynata "Mam okres prosperity"
    >
    > Dzięki, ale czy moze być "Mam okres" nad pasem, a "prosperity" poniżej?
    Tylko
    > dla dam... Albo od zatyłka? Dla osób co mi robia koło?
    > I małym druczkiem, żeby się Urząd Skarbowy nie zrobił zbyt dociekliwy...

    A może tak jak miał Rosiewicz na festiwalu w Sopocie anno domini 1980 (bodaj) -
    z przodu "NIE LUBIĘ RUSKICH" z tyłu "PIEROGÓW"?
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 01:53
    Oooo! Tak! Cudowny zestaw! "Zlaty Bażant", i pierogi, mogą być ruskie. A co do
    prosperity, to jednak proszę z przodu, nie za drobnym druczkiem... ale niżej
    pasa... I jeszcze raz "Zlaty Bażant" - s`il vous plait
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:58
    Gość portalu: marynat napisał(a):

    > Oooo! Tak! Cudowny zestaw! "Zlaty Bażant", i pierogi, mogą być ruskie. A co
    do
    >
    > prosperity, to jednak proszę z przodu, nie za drobnym druczkiem... ale niżej
    > pasa... I jeszcze raz "Zlaty Bażant" - s`il vous plait

    Dla Ciebie wszystko wedle życzenia:))) Avec plaisir, monsieur!
  • rolotomasi 12.07.04, 02:05
    W miejsce promocji mojego nicku propo używać aforyzm >>
    Chciałaby cała do raju, lecz tusza nie dajut.
    Dzinkóje.
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 02:10
    Rollo, to co u Ciebie mi się podoba najbardziej, to to, że sie zawsze umiesz
    znaleźć...i skomplimentować damę, rzecz jasna...
  • rolotomasi 12.07.04, 02:20
    komu Dama
    Temu dana.

    Bry naNoc.
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 12.07.04, 01:17
    iza.bella.iza napisała:

    > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
    >
    > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
    > przeczytają, że mam dla nich prezenty.

    Mniam?
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:24
    I mniam i coś więcej.

    Dla Ciebie koszulka z napisem "Zostaw muszki - łap komuszki".
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 12.07.04, 01:32
    iza.bella.iza napisała:

    > I mniam i coś więcej.
    >
    > Dla Ciebie koszulka z napisem "Zostaw muszki - łap komuszki".

    Dzięki:) nałoże do niej czerwony krawat. Nie wiem czy będzie pasować ale tylko
    takie mam.
  • basia.basia 12.07.04, 01:26
    Gość portalu: t1s napisał(a):

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    > > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
    > >
    > > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
    > > przeczytają, że mam dla nich prezenty.
    >
    > Mniam?

    Coś długo myśli nad napisem na Twoją koszulkę:(
    Może: "naród z partią, partia z narodem"?

    No i koszulki nie da się wypić:(

    Musisz się zadowolić moją śliwowicą:)
    No to za partię:) Chlup!
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 12.07.04, 01:37
    basia.basia napisała:

    > Gość portalu: t1s napisał(a):
    >
    > > iza.bella.iza napisała:
    > >
    > > > "Pusto wszędzie, głucho wszędzie..."
    > > >
    > > > Ale to nic. Usiądę sobie w kąciku i poczekam na gości. Zlecą się jak
    > > > przeczytają, że mam dla nich prezenty.
    > >
    > > Mniam?
    >
    > Coś długo myśli nad napisem na Twoją koszulkę:(
    > Może: "naród z partią, partia z narodem"?
    >
    > No i koszulki nie da się wypić:(
    >
    > Musisz się zadowolić moją śliwowicą:)
    > No to za partię:) Chlup!

    To ja wypiję Twoje i innych zdrowie. Chlup w czerwony dziób.
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 03:57
    Tak se na dobranoc śpiwa wesoła egzekutywa:
    www.kurde.pl/flash/baila.html
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 13.07.04, 02:36
    Gość portalu: marynat napisał(a):

    > Tak se na dobranoc śpiwa wesoła egzekutywa:
    > www.kurde.pl/flash/baila.html

    :)
  • rolotomasi 13.07.04, 19:03
    --------------------------------------------------------------------------------
    Prypomniał misie - ciekawe czemu >>
    *wic*
    Ludożercy złapali Amerykanina Rosjanina i Polaka.
    -Wypuścimy was jeżeli nie będziemy mieli odpowiedzi na jedno pytanie od
    każedgo z was.
    Zaczyna Amerykanin: Co to jest coka-cola?
    Kanibale odeszli na stronę i słychać, jak się naradzają: szu, sze, hm, hę, wr.
    Wracają i mowią: brązowy napój z bombelkami. I Use-jczycyk wylądował w kotle.
    Teraz pytanie zadaje Rosjanin: Czy znacie kto eto kosmonaut ?
    Dzicy odeszli na bok i znów: szu, hr, sze, hę,wr.Po chwili jeden mówi: kosmonaut
    to jest wtedy, gdy wojownik fruwa w pudełku do gwiazd. I Ruski padoch.
    Kolej na Polaka; a ten mówi: Co to jest egzekutywa?
    Ludożercy jeszcze raz poszli na stronę i słychać jak się naradzają: szu, sze, hr
    ee, uuu. Długo to trwa i nic. W końcu strapieni przychodzą do Polaka i sami go
    pytają:Co to jest? więc ten odpowiada: Egzekutywa to jest tak jak u was: wszyscy
    odchodzą gdzieś na bok, robią szu-szu, no a potem jednego wrzucają do kotła.
    --
    już- Dajemy radę
  • iza.bella.iza 12.07.04, 01:37
    basia.basia napisała:

    >> Coś długo myśli nad napisem na Twoją koszulkę:(

    Ale czy warto mi było tak myśli wytężać? Podoba Ci się efekt mojego wysiłku?
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 01:42
    basia.basia napisała:
    > No i koszulki nie da się wypić:(

    Aleee, kiedyś mi się flaszka stłukła w plecaku - i koszulki wyżymalismy i takie
    tam... i "już daliśmy radę"...
  • rolotomasi 13.07.04, 02:54
    "Aleee, kiedyś mi się flaszka stłukła w plecaku - i koszulki wyżymalismy i
    takie tam... "
    Zmarynowana flaszka ? << znów mój wynalazek !
    --
    właśnie- Dajemy radę
  • iza.bella.iza 12.07.04, 02:09
    Z napisem "Dobranoc".

    Paaaaaaaa!
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 02:17
    Jeszcze nie mieliśmy w Ciemnicy miss mokrego podkoszulka, ale już mamy !!!
    Gratulacje IBI !!!
    I dobranoc...
  • rolotomasi 13.07.04, 02:16
    [ba.ba. dedykuję z adnotacją: Pierwszy!]
    Z ostatniej chwili >>
    Tradycyjne Zawody Prawdy w skokach narciarzy odbędą się w tym roku na Krywaniu
    w Słowacji.
    Po zakończeniu sezonu i wręczeniu kryształów zainteresowani udadzą się w
    Wyżnie Tatry, gdzie bez udziału wścibskich kamer i towarzyskich pań, a za to,
    we własnym gronie zawodowców wyłonią the beścia= najlepszego w Skoku Kucznym z
    Miejsca,/ SKM / przez skrzynki slovenskie pivo ZLATNI BAŻANT. SKM- zwany
    inaczej Testem Prawdy na Mistrza- zadecyduje [a nie ilość i wielkość zdobytych
    Kryształowych Kul] o końcowej wysokości narciarskich transferów. Na giełdzie
    mówi się że: Morgenstern zostanie wypożyczony na kolejny sezon do Norwegii.
    Szykuje się za to, definitywny transfer Ljoekelsoeya do drużyny Austriackiej.
    Chociaż - są nim zainteresowani Słowacy – mówi się, że pasuje im do reklamy
    Zlatnego Bażanta, gdyż tylko po spożyciu realna jest prawidłowa wymowa jego
    nazwiska. Przez Austriaków kuszony jest też Ahonen, któremu z końcem sezonu
    wygasa kontrakt z Nokią. Natomiast zdecydowanie nie należy spodziewać się
    przedłużenia kontraktu ze starzejącym się Hoellwarthem/31/, który na sportową
    emeryturę wybiera się do pobliskiej Szwajcarii, gdzie ma rozgrywać wspólnie z
    Ammanem i ich nowym nabytkiem Skupniem. Z kolei Japończycy chcą Tami Kiuru.
    Faworytem SKM, u bookmacherów, jest wysoki Niemiec - Goerg Speth. I pewnie
    wygra; O ile, planów menedżerskich znów nie pokrzyżuje kolejny wariat,
    zwycięskim skokiem w stylu: Powrót Ammana czy Morgiego - niektórzy zawodnicy,
    ostatnio Nasz Adaś, obserwując sukcesy obu pourazowców zaczęli trenować planowy
    upadek na skoczni !? Widzą w tym źródło sukcesów, co patrząc na dwa złote
    medale Simmona-Hary’ego Ammana zdobyte tuż po rehabilitacji poupadkowej – nie
    jest pozbawione sensu.Na giełdzie trenerskiej zastój. Dla mendiów, rozsiewa się
    plotki, że wraca do Polski trener Kojonkoski, który gastarbaituje w Norwegii,.
    Tajner wtedy, wróciłby na swoją Słowację.
    Jednocześnie, demontuje się, jako krańcowo niekompetentne i złośliwe pogłoski o
    menedżerach od transferów mówiące, że przy wyborze państwa transferu kierują
    się słuchając brzmienia nazwiska kandydata.
    Rozmowy się kontynuują.
    Podało Lokalne Radio Liptowski Mikulasz w wiadomościach po-szpuntowych
    ['4.02]
    --
    już- Dajemy radę
  • basia.basia 14.07.04, 00:57
    mogiliani napisał:

    > kurde.pl/gfx/kubus5.jpg

    Źle trafiłeś, bo zdaje się dzisiaj pijemy w realu:))))))
    Zapraszam na jutro:)))))))))

    ps
    A cóż to za dziwny język? Fiński?

    ps2
    czerwone, wytrawne, słoweńskie:)
  • mogiliani 14.07.04, 01:16
    basia.basia napisała:

    > mogiliani napisał:
    >
    > > kurde.pl/gfx/kubus5.jpg
    >
    > Źle trafiłeś, bo zdaje się dzisiaj pijemy w realu:))))))
    > Zapraszam na jutro:)))))))))

    Jutro, czyli dziś?

    > ps
    > A cóż to za dziwny język? Fiński?

    Hi, hi...

    > ps2
    > czerwone, wytrawne, słoweńskie:)

    vzerwone, wytrawne, francuskie:))

    PS
    Oto ramówka telewizyjna nowo otwartego kanału telewizyjnego Dla alkoholików
    BOLSAT (źródło: www.dami.pl/~pannikt/).
    06:30 - Gdzie jestem, kim jestem - teleturniej z nagrodami
    08:30 - Piwko czy winko - program poranny
    09:00 - Wiadomości
    09:30 - Alkobiznes - program integracji polsko-czeskiej
    10:00 - Dębowe Przedszkole - program dla początkujących
    11:00 - The Smirnoffs - telenowela rosyjska
    12:00 - Haftowanie na ekranie - reality show
    12:30 - Soplicowo 2002 - Relacja z festiwalu piosenki Polskiej
    13:00 - Sport - MŚ : Sztafeta 4x100
    15:00 - Kielonopolscy (odc. 0.75) - telenowela Polska
    14:20 - Teatr Bolstatu : Shakesbeer : To drink or not to drink.
    15:30 - Łowienie na żywca - program dla samotnych kobiet
    16:00 - 1410 - Program historyczny
    17:00 - Po kielonie - rozmowy polityczne
    17:30 - Liga Angielska - Guiness vs. Kilkeny
    18:45 - Zwierzyniec - Złoty Bażant - film słowacki
    19:00 - Wieczorynka - Przygody Jasia Wędrowniczka (The Adventures ofJohny
    Walker) - film animowany prod. angielskiej
    19:30 - Zagrożenia XXIw. - Esperal
    20:00 - SUPERKINO : Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Warki -film fab. USA
    21:30 - Rozmowy w rynsztoku - talk show
    22:00 - 40% - lista,lista,lista przebojów
    22:30 - Z gwinta - Magazyn reporterów Bolsatu
    23:30 - Decyzja należy do ciebie - odc. pt: 0,7 czy połówka
    00:00 - Kino Mocne : Odwyk - Pogromca wyzwolonych - horror USA
    02:00 - Gość Bolsatu : The Beertels
    02:30 - Na planie : Absolwent
    03:00 - Jak przerobić Pana Tadeusza - program edukacyjny
    03:30 - Wycieczki Bolsatu : TATRA
    04:15 - X-Flaszki - program nocny

    --
    www.zen.art.pl/nyogen_and_ewa/images/fudo_myoo2.jpg
    Dai sai ge dap-puku. / Mu so fuku den e.
    Hi bu nyo rai kyo. / Ko do sho shu jo.
  • basia.basia 14.07.04, 01:24
    mogiliani napisał:

    > basia.basia napisała:
    >
    > > mogiliani napisał:
    > >
    > > > kurde.pl/gfx/kubus5.jpg
    > >
    > > Źle trafiłeś, bo zdaje się dzisiaj pijemy w realu:))))))
    > > Zapraszam na jutro:)))))))))
    >
    > Jutro, czyli dziś?
    >
    > > ps
    > > A cóż to za dziwny język? Fiński?
    >
    > Hi, hi...
    >
    > > ps2
    > > czerwone, wytrawne, słoweńskie:)
    >
    > vzerwone, wytrawne, francuskie:))
    >
    > PS
    > Oto ramówka telewizyjna nowo otwartego kanału telewizyjnego Dla alkoholików
    > BOLSAT (źródło: www.dami.pl/~pannikt/).
    > 06:30 - Gdzie jestem, kim jestem - teleturniej z nagrodami
    > 08:30 - Piwko czy winko - program poranny
    > 09:00 - Wiadomości
    > 09:30 - Alkobiznes - program integracji polsko-czeskiej
    > 10:00 - Dębowe Przedszkole - program dla początkujących
    > 11:00 - The Smirnoffs - telenowela rosyjska
    > 12:00 - Haftowanie na ekranie - reality show
    > 12:30 - Soplicowo 2002 - Relacja z festiwalu piosenki Polskiej
    > 13:00 - Sport - MŚ : Sztafeta 4x100
    > 15:00 - Kielonopolscy (odc. 0.75) - telenowela Polska
    > 14:20 - Teatr Bolstatu : Shakesbeer : To drink or not to drink.
    > 15:30 - Łowienie na żywca - program dla samotnych kobiet
    > 16:00 - 1410 - Program historyczny
    > 17:00 - Po kielonie - rozmowy polityczne
    > 17:30 - Liga Angielska - Guiness vs. Kilkeny
    > 18:45 - Zwierzyniec - Złoty Bażant - film słowacki
    > 19:00 - Wieczorynka - Przygody Jasia Wędrowniczka (The Adventures ofJohny
    > Walker) - film animowany prod. angielskiej
    > 19:30 - Zagrożenia XXIw. - Esperal
    > 20:00 - SUPERKINO : Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Warki -film fab.
    US
    > A
    > 21:30 - Rozmowy w rynsztoku - talk show
    > 22:00 - 40% - lista,lista,lista przebojów
    > 22:30 - Z gwinta - Magazyn reporterów Bolsatu
    > 23:30 - Decyzja należy do ciebie - odc. pt: 0,7 czy połówka
    > 00:00 - Kino Mocne : Odwyk - Pogromca wyzwolonych - horror USA
    > 02:00 - Gość Bolsatu : The Beertels
    > 02:30 - Na planie : Absolwent
    > 03:00 - Jak przerobić Pana Tadeusza - program edukacyjny
    > 03:30 - Wycieczki Bolsatu : TATRA
    > 04:15 - X-Flaszki - program nocny
    >

    :)))))))))))))

    Padam na twarz. Idę śnić o słonecznej Italii i Chianti:)

    Dobranoc:)
  • rolotomasi 14.07.04, 01:00
    Nie za Czerwono tu ? propo cuś dać od się, może być czarno na białym.
    --
    już- Dajemy radę
  • basia.basia 14.07.04, 01:19
    rolotomasi napisał:

    > Nie za Czerwono tu ? propo cuś dać od się, może być czarno na białym.
    Chcesz to masz:)

    Wydało się, że jesteś antyklerykał a ja nie lubię wszelkich ekstremizmów.
    Znam jednego księdza, który jest historykiem sztuki, znam innego - a ten
    jest terapeutą. Mamy tutaj fajnego kardynała, ks. Malińskiego słynnego z
    krótkich kazań (czasami wstrząsających:)), biskupa Pieronka oraz wielu innych
    z różnych półek - są tacy sami jak reszta społeczeństwa. Zrobiłeś mi przykrość
    tym wygadywaniem anty...

  • mogiliani 14.07.04, 01:22
    Jak Rinaldo Rinaldini tańcował z kardynałem

    Sącz się, wino z włoskich winnic,
    dzwoń mi, strofo doskonała:
    o Rinaldo Rinaldinim
    i kuzynce kardynała:

    Miał Rinaldo siedem szpad,
    złote były wszystkie szpady.
    Końcem szpady serenady
    na gitarze grał i bladł -

    i tak śpiewał wciąż: - Kuzynko,
    serce z żalu pęka mi,
    o! szatynko, chodź na winko,
    bella stella do re mi!

    Zasię ona: - Nie chcę zbója,
    co miast czoła nosi miedź;
    gdy chcesz ze mną dzieci mieć,
    wyspowiadaj się u wuja.

    Trudna rada. Nie ma co!
    Rinaldo ze strachu kona.
    Idzie. Patrzy: konfesjonał,
    kardynał ma gębę złą.

    Chwila bardzo uroczysta.
    Witrażowe płoną szkła,
    a pyzaty organista
    na organach gra i gra.

    Jakieś kwiaty jeszcze kwitną.
    Ukląkł Rinald, czuje wiarę
    i za kurtką aksamitną
    delikatnie skrył gitarę.

    Płyną grzechy w gniewne ucho,
    syczy labuś, grzmi jak bąk:
    - Nic nie ujdzie ci na sucho!
    Wtem gitara brzdąk i brzdąk!

    Stropił się Rinaldo. Myśli:
    "Popełniłem nowy grzech,
    prawdę rzec, nienaumyślnie".
    A kardynał buchnął w śmiech.

    Trzęsły mu się trzy podbródki,
    kartoflany skakał nos:
    - Gadaj grzechy, mój malutki,
    byle prędzej, byle w głos.

    Więc Rinaldo jął mu gadać:
    (tyle zbrodni, tyle żądz!)
    drży gitara, błyszczy szpada,
    przytupuje butem ksiądz.

    "Ksiądz jest chyba energumen -
    myśli Rinald - mogę wstać".
    W obie ręce wziął instrument
    i jak zacznie na nim grać!

    A jak śpiewać, a jak tańczyć
    różne takie widzimisie -
    że aż w ogród wtoczyli się,
    kędy kwitły pomarańcze.

    I tak dalej, dalej w tany
    purpuratus szedł ze zbójem,
    a zbój rzęził: - Daj kuzynkę,
    bo na śmierć cię zatańcuję!

    Trudna rada: trzeba dać,
    gdy się chce na nogach stać.

    Wziął Rinaldo Rinaldini
    kuzyneczkę kardynała.
    Kłaniał mu się Mussolini
    i zgoła Italia cala.

    Szczęśni byli niewymownie,
    a szczęście - to chyba wszystko.
    Ona potem została stenotypistką
    w papieskiej elektrowni.


    Konstanty Ildefons Gałczyński
    "Cyrulik Warszawski", 1929 nr 25
    --
    www.zen.art.pl/nyogen_and_ewa/images/fudo_myoo2.jpg
    Dai sai ge dap-puku. / Mu so fuku den e.
    Hi bu nyo rai kyo. / Ko do sho shu jo.
  • rolotomasi 14.07.04, 01:45
    Gocłowszczyzna
    $
    Purpurat wiedział że bierze
    ale nie sądził że pierze
    bo żył w głębokiej wierze,
    że manna ta Aniołów pieże

    Grożą mu wysokie wieże
    od Szefa Nieba pacierze
    A mogły być papieże
    pielgrzymki w macierze
    *
    żyć przyjdzie po ofierze
    /RT/
    --
    WŁAŚNIE- Dajemy radę
  • iza.bella.iza 14.07.04, 01:52
    Witaj Malarzu w naszym kątku:)))
    Zobacz co znalazałam na stronie "wirulne media":

    "Na zakończonym w sobotę I toruńskim "Letnim festiwalu grozy" rozdano
    antynagrody Dyby, przyznawane dla najstraszliwych osób/wydarzeń, które
    najbardziej przeraziły Polaków. I tak nagrody otrzymali.

    W kategorii najstraszliwszy show telewizyjny: "Bar" w Polsacie
    Uzasadnienie: Kultura dresu, dres bez kultury + "Doda" + "Frytka". Gorzej być
    nie może?

    W kategorii najstraszliwszy polityk: Andrzej Lepper, szef Samoobrony.

    Uzasadnienie: Za całokształt twórczości.

    W kategorii najstraszliwsza postać: Mariusz Łapiński, były minister zdrowia.

    Uzasadnienie: za to iż stał się uosobieniem straszliwości w polityce oraz za
    to, iż jest w gruncie rzeczy straszliwym nieudacznikiem - bo dał się złapać. No
    i że straszliwie załatwił służbę zdrowia.

    W kategorii najstraszliwsze wydarzenie: Propozycja zorganizowania Renacie Beger
    z Samoobrony rozbieranej sesji dla Playboya

    Uzasadnienie: czyż to nie straszliwe, że ktoś wpadł na taki pomysł?!


    W kategorii najstraszliwszy film: "Stara baśń" Jerzego Hoffmana.

    Uzasadnienie: film ten musiał być naprawdę straszny, gdyż nie ukazała się
    prawie żadna porządna recenzja tego dzieła, a wszystkie opinie widzów były
    miażdżące. Poza tym film prezentuje nurt w polskim kinie, który powinien
    zdecydowanie wyschnąć. Bo inaczej doczekamy się ekranizacji ":Naszej szkapy".

    W kategorii najstraszliwszy aktor/ka: Izabella Trojanowska

    Uzasadnienie: za wprowadzenie i utrzymywanie nowego standardu gry aktorskiej w
    polskiej twórczości telewizyjnej.

    W kategorii najstraszliwsza piosenka: "Keine Grenzen" Ich Troje.
    Uzasadnienie: za przekroczenie granic… dobrego smaku, wyczucia i gustu.

    W kategorii najstraszliwsza postać show-biznesu: Michał WIŚNIEWSKI

    Uzasadnienie: za to jaki jest.

    Wybory dokonało kilkuset dziennikarzy, kabareciarzy, satyryków, rysowników,
    aktorów i animatorów kultury kapituła Dybów."

    A my, Ciemni której z osób (lub któremu przedsięwzięć) publicznych byśmy Dyby
    przyznali? Czekam na propozycje do jutra po zmroku:)

  • basia.basia 14.07.04, 17:00
    iza.bella.iza napisała:


    >
    > A my, Ciemni której z osób (lub któremu przedsięwzięć) publicznych byśmy Dyby
    > przyznali? Czekam na propozycje do jutra po zmroku:)
    >

    Na gorąco przyszła mi do głowy Alicja Resich-Modlińska - za dyzgust
    na widok chorych na raka.

    Oraz Hiena roku czyli Orcholski - za sam wygląd:(((((

    I jeszcze PTP czyli towarzystwo wzajemnej adoracji - za podkopanie
    zaufania społecznego do prawdziwych psychoterapeutów:(
  • iza.bella.iza 14.07.04, 23:12
    Popieram Twoje zdanie, Malarzu. Jednocześnie przyznaję, że Basi typy są też
    niezłe. Przedłużam zgłaszanie nominacji do jutra, do północy. Potem będziemy
    głosować.
  • leszek.sopot 15.07.04, 15:38
    Jestem w rozdarciu pomiędzy dwoma panami na literę "r". Pierwszy to o. Rydzyk,
    który pewnie swym nowym cackiem ks. Jankowskiego doprowadził do furii.
    Drugi pan na "r" to oczywiście Rokita, za życie po życiu - czyli pewnie za
    bycie zjawą polskiej polityki, który obwieścił publicznie, że "Nicea albo
    śmieć" a dalej żyje (a i jeszcze za raport jak to Agora szantażowała Millera -
    czyli za niezwykłą logikę i dedukcję godną super nagrody im. Sherloka Holmsa).
  • Gość: wartburg IP: *.pool.mediaWays.net 15.07.04, 18:25
    dodam też parę typów, o ktorych jury jakoś zapomniało


    W kategorii najstraszliwszy show telewizyjny: "Monitor Wiadomości"

    a w nim - dotknięta nieuleczalnym oczowytrzeszczem flądra Jola Pieńkowska,
    która do tego stopnia opanowała sztukę przerywania zdania w połowie słowa, że
    przerywa sobie podkreślając to oczowytrzeszczem...

    oraz Kamil Durczok, broniący się resztkami sił przed zawodową jak widać chorobą
    oczowytrzeszczu i przy tym wijący się na krześle z lewej na prawą i z prawej na
    lewą... Czyżby nękały go gazy?




    W kategorii najstraszliwszy polityk: Andrzej Lepper oczywiście też, ale
    pierwszeństwo daję Millerowi

    Uzasadnienie: Za wyhodowanie Leppera i niezłomną konsekwencję w rżnięciu głupa.

  • goniacy.pielegniarz 15.07.04, 19:40
    No ale o co chodzi? Przecież Belka powiedział, że to, co wynogocjowano
    ostatnio, daje mocniejszą pozycję Polsce niż Nicea. A zdaje się, że Belka jest
    bardzo wiarygodny dla polityków, których popierasz.
    A tak całkiem poważnie to "Nicea albo śmierć" nie było moim ulubionym hasłem,
    ale zastanawiam się, czy gdyby nie takie ostre postawienie sprawy, to o czym
    byśmy dzisiaj mogli mówić. Biorąc pod uwagę to, że ci, którzy go tak tępili za
    takie postawienie sprawy i jednocześnie podnieśli lament, jakby to Europa się
    waliła z polskiej winy po niezawarciu kompromisu podczas pierwszego szczytu
    oraz to, że Chirac nie chciał słyszeć o żadnych ustępstwach przy pierwszym
    szczycie, myślę, że warunki byłyby gorsze niż te ostatnie. Ale przynajmniej
    nasze, tfu, "elyty" by się mogły podniecać, że po europejsku żeśmy to zrobili i
    forma była zachowana.
  • leszek.sopot 15.07.04, 21:44
    to już wiem, że moja kandydatura w kategorii polityczna "zjawa roku" przepadła,
    ale na szczęście nie głosujesz przeciwko mojej nominacji w kategorii imienia
    genialnego dedektywa:)))

    Ja myślałem, że pierwsza zirytuje sie IBI, ale to ty wykazałeś się większą
    czujnością, a przecież wydawało mi się, że chodzi o kpiarkie podejście do
    świata poplityki;)
    By nie było, że o tzw. swoich zapomniałem, to może jeszcze nominację
    zaproponuję...
    Mianowicie proponuję by za "cepa roku" uznać red. Adama Michnika, który skarcił
    sąd twierdząc, że "to jest proste jak cep" - czyli dając do zrozumienia, że sąd
    jest głupi bo afery Rywina nie rozumie. (redaktor też nadawałby się do
    nominacji w kategorii "pocałunek roku" - ten z Kwchem po referendum).
    I może jeszcze jedną nominację w kategorii Matrix Reloaded - Frasyniukowi za
    reaktywacje UW (no, może zbyt szybko mówię hop).
  • basia.basia 15.07.04, 22:02
    leszek.sopot napisał:

    > to już wiem, że moja kandydatura w kategorii polityczna "zjawa roku"
    przepadła,
    >
    > ale na szczęście nie głosujesz przeciwko mojej nominacji w kategorii imienia
    > genialnego dedektywa:)))

    Jak już miałabym typować kogoś za raport to raczej Anitę:)
    Wszyscy okazali się być czyści kiej ta łza:)

    ps
    O tamtym wątku pamiętam i odpowiem ale muszę odszukać link i jeszcze
    raz posłuchać. Pamiętam, że miałeś zastrzeżenia do tego co wtedy
    mówił ale nie pamietam jakie i mam wrażenie, że nie zgodziłabym się
    z Tobą. Pamiętaj, że ja mam tę książkę i wiem co on w niej pisze.
    On nikogo nie oskarża tylko relacjonuje przebieg wypadków opierając
    się na dokumentach, które są przytoczone. Zdarza mu się pisać, że można
    domniemać to lub owo, bo logika tak dyktuje ale nie ma żadnych dowodów.
    Nie wydaje mi się, by mozna facetowi zarzucać nierzetelność.
    W artykule GW (baza obecnej dyskusji) oni zmanipulowali to co powiedział.
  • leszek.sopot 15.07.04, 22:17
    Linki ci już podałem pod postem w tamtym wątku.

    PS
    co do tych brązowych spodni i włosów:))
    www.ahajokes.com/cartoon/hones.jpg
  • leszek.sopot 15.07.04, 22:21
    To dalej apropo co do dyskusji z marsepanna o twoim wizeruku:))) jako dewotki
    we władzy Torquemady
    www.ahajokes.com/cartoon/nunin.jpg
  • basia.basia 15.07.04, 22:29
    leszek.sopot napisał:

    > To dalej apropo co do dyskusji z marsepanna o twoim wizeruku:))) jako dewotki
    > we władzy Torquemady
    > www.ahajokes.com/cartoon/nunin.jpg

    :))))))))))))))))))
  • goniacy.pielegniarz 15.07.04, 22:31
    leszek.sopot napisał:

    > to już wiem, że moja kandydatura w kategorii polityczna "zjawa roku"
    przepadła,

    Jeśli można w zastępstwie, to może Chirac? Choć jego akurat The Sun już
    nazwał "łysiejącym pigmejem, odgrywającym rolę Joanny d'Arc". A taki tytuł
    jednak trudno przebić.

    > ale na szczęście nie głosujesz przeciwko mojej nominacji w kategorii imienia
    > genialnego dedektywa:)))

    Ale to miał być Porfiry Pietrowicz a nie Holmes!! Tak go przynajmniej
    kokietowała jakaś pani redaktor w wywiadzie dla jakiejś kobiecej gazety, a
    Rokita twardo udawał, że go to porównanie nie łechta.

    > Ja myślałem, że pierwsza zirytuje sie IBI, ale to ty wykazałeś się większą
    > czujnością, a przecież wydawało mi się, że chodzi o kpiarkie podejście do
    > świata poplityki;)

    Ja się już do tego nie nadaję. Szczególnie od czasu, gdy Lew Andowski przeszedł
    do SdPL i zaczłą tropić afery w SLD.

    > By nie było, że o tzw. swoich zapomniałem, to może jeszcze nominację
    > zaproponuję...
    > Mianowicie proponuję by za "cepa roku" uznać red. Adama Michnika, który
    skarcił
    > sąd twierdząc, że "to jest proste jak cep" - czyli dając do zrozumienia, że
    sąd
    > jest głupi bo afery Rywina nie rozumie. (redaktor też nadawałby się do
    > nominacji w kategorii "pocałunek roku" - ten z Kwchem po referendum).

    To był całus długi, rozłożony na dwa, bo był jeszcze całus z Millerem po
    negocjacjach. I śmiem twierdzić, że tamten wbrew pozorom był bardziej
    emocjonalny, bo to przy tamtym były łzy (ze strony Michnika oczywiście; Miller
    jako prawdziwy(...) nie płakał). Był jeszcze mały całusik z Szymczychą po
    referendum, ale kim jest Szymczycha, żeby go uwzględniać?
    Ja bym dał za lojalność i jej brak. Pierwsze w stosunku do niektórych osób, a
    drugie odnośnie sądu, który był w stosunku do Michnika "złośliwy i nielojalny"
    (czy jakoś tak).


    > I może jeszcze jedną nominację w kategorii Matrix Reloaded - Frasyniukowi za
    > reaktywacje UW (no, może zbyt szybko mówię hop).

    Może być, z tym, że Frasyniuk nie miał z tym nic wspólnego.
    Tylko nie wiem, co w tym śmiesznego :)
  • leszek.sopot 15.07.04, 22:50
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > leszek.sopot napisał:
    > > to już wiem, że moja kandydatura w kategorii polityczna "zjawa roku"
    > przepadła,
    >
    > Jeśli można w zastępstwie, to może Chirac? Choć jego akurat The Sun już
    > nazwał "łysiejącym pigmejem, odgrywającym rolę Joanny d'Arc". A taki tytuł
    > jednak trudno przebić.

    Ale my ślepi jesteśmy!!!!! Ani ci dziennikarze, ani my jakoś nie typujemy tego
    co skończył, a nie mógł skończyć bo się zawiesił w tym kończeniu, a więc w
    kategorii koniec bez końca nominuję Millera (choć może w końcu skończył?)


    > > ale na szczęście nie głosujesz przeciwko mojej nominacji w kategorii imie
    > nia genialnego dedektywa:)))
    >
    > Ale to miał być Porfiry Pietrowicz a nie Holmes!! Tak go przynajmniej
    > kokietowała jakaś pani redaktor w wywiadzie dla jakiejś kobiecej gazety, a
    > Rokita twardo udawał, że go to porównanie nie łechta.
    >
    > > Ja myślałem, że pierwsza zirytuje sie IBI, ale to ty wykazałeś się większ
    > ą czujnością, a przecież wydawało mi się, że chodzi o kpiarkie podejście do
    > > świata poplityki;)
    >
    > Ja się już do tego nie nadaję. Szczególnie od czasu, gdy Lew Andowski
    przeszedł do SdPL i zaczłą tropić afery w SLD.

    Hm, o nim to mozna by wspomiec chocby przy okazji kurwików i owsa...


    > > By nie było, że o tzw. swoich zapomniałem, to może jeszcze nominację
    > > zaproponuję...
    > > Mianowicie proponuję by za "cepa roku" uznać red. Adama Michnika, który
    > skarcił
    > > sąd twierdząc, że "to jest proste jak cep" - czyli dając do zrozumienia,
    > że sąd
    > > jest głupi bo afery Rywina nie rozumie. (redaktor też nadawałby się do
    > > nominacji w kategorii "pocałunek roku" - ten z Kwchem po referendum).
    >
    > To był całus długi, rozłożony na dwa, bo był jeszcze całus z Millerem po
    > negocjacjach. I śmiem twierdzić, że tamten wbrew pozorom był bardziej
    > emocjonalny, bo to przy tamtym były łzy (ze strony Michnika oczywiście;
    Miller
    > jako prawdziwy(...) nie płakał). Był jeszcze mały całusik z Szymczychą po
    > referendum, ale kim jest Szymczycha, żeby go uwzględniać?
    > Ja bym dał za lojalność i jej brak. Pierwsze w stosunku do niektórych osób, a
    > drugie odnośnie sądu, który był w stosunku do Michnika "złośliwy i
    nielojalny" (czy jakoś tak).
    >
    >
    > > I może jeszcze jedną nominację w kategorii Matrix Reloaded - Frasyniukowi
    > za reaktywacje UW (no, może zbyt szybko mówię hop).
    >
    > Może być, z tym, że Frasyniuk nie miał z tym nic wspólnego.
    > Tylko nie wiem, co w tym śmiesznego :)

    No jakto co, ożywił mumię:)
  • basia.basia 15.07.04, 21:56
    goniacy.pielegniarz napisał:

    > A tak całkiem poważnie to "Nicea albo śmierć" nie było moim ulubionym hasłem,
    > ale zastanawiam się, czy gdyby nie takie ostre postawienie sprawy, to o czym
    > byśmy dzisiaj mogli mówić.

    Widziałam w TVN24 Millera, który przepytywany na okoliczność ostatnich ustaleń
    zapomniał się i powiedział coś takiego, że niby hasło "Nicea albo śmierć" jest
    bee - histeria, nadużycie itd. ale parę zdań później powiedział, że osobiście
    branił jak lew Nicei, bo to i tamto.
    Ja też uważam, że gdyby nie to wystąpienie Rokity to by pojechał i podpisał
    wszystko co by mu podetknęli. A tak, to przynajmniej jest trochę lepszy ten
    system głosowań niż wersja wstępna.
  • iza.bella.iza 15.07.04, 22:52
    Rydzyk i Michnik:)))

    Wszyscy zgłaszający typy na dyby są jurorami. Proszę swoje ostateczne
    kandydatury wraz z usadnieniem zapisać na kartce i wrzycić do tej beczki po
    piwie, która stoi za kontuarem. Wyniki zostaną ogłoszone przez Gospodarza -
    naszego drogiego Pilęgniarza - jutro o zmroku.
  • iza.bella.iza 15.07.04, 23:50
    Musi być, bo wszystko odbywa się jawnie.

    p.s. ta mysz jest lubieżna:)
  • leszek.sopot 16.07.04, 00:05
    iza.bella.iza napisała:

    > Musi być, bo wszystko odbywa się jawnie.
    >
    > p.s. ta mysz jest lubieżna:)

    Może to myszka? W końcu to chyba ma ona faceta w ręku... Jeszcze się za tę
    lubieżność gospodarz obraził:( znikł jakoś...
  • iza.bella.iza 16.07.04, 00:25
    leszek.sopot napisał:

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    > > Musi być, bo wszystko odbywa się jawnie.
    > >
    > > p.s. ta mysz jest lubieżna:)
    >
    > Może to myszka? W końcu to chyba ma ona faceta w ręku... Jeszcze się za tę
    > lubieżność gospodarz obraził:( znikł jakoś...

    Chyba nie. On chodzi ostatnio wcześnie spać. Pewnie ma z kim:)
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 17.07.04, 00:03
    W dyby tow. Prezydenta. Schudnie trochę.
  • rolotomasi 14.07.04, 01:53
    dla czytającej Inaczej i Szanownych - cytuję się>>
    "NO PASARAN !
    rolotomasi 14.07.2004 00:51 odpowiedz na list odpowiedz cytując
    Jest pewien szkopuł:walczących ze złodziejami i pospolitymi naciągaczami z Kości
    Kat. gładko nazywają tu antyklerykałami, nie wchodząc do środka tematu.

    Kraj jest tą bakterią przeżarty niczym Dąb Bartek kornikami, ale leśniczym zdaje
    się to wcale nie przeszkadzać, a Ludność się przyzwyczaiła, jak kiedyś do Komuny
    -swego rodzaju fatalizm = "tak musi być" - myślą. Gdy mówię i piszę NO PASARAN !
    w najlepszym razie oczekują, że ktoś zrobi to za nich,a przeważnie są ~nieprzy-
    jaźni~ hłe "'"
    Jak widać, prócz: odczytywania osobowości z nicków, bez noktowizora zresztą,
    posiadam też umiejętność antyCypowania reakcji person forumowych, hłe <<sądząc
    po reakcji jaką otrzymałem po piętnowaniu krętaczy i złodziei, tyle że w
    ornatach, bo nie w sutunnach !
    --
    już- Dajemy radę
  • rolotomasi 14.07.04, 01:55
    jeszcze link o naciągaczach i złodziejach w biskupich ornatach>>
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11879417&a=11879417

    --
    -
  • rolotomasi 14.07.04, 02:07
    "Zrobiłeś mi przykrość " << dobre, na prawdę niezłe ! a nawet takie sobie, całe
    rodziny tracą majątki=efekt pracy wielu ich pokoleń, ludzie umierają ze zgryzoty
    nie doczekawszy się sprawiedlwości od krzywd Kościoła, a ona mi: "mam przykrość"
    A czemu to o.Osioł =HomoCośTam =Maryjan z Dyni schował się, czyteż zniknął
    ostatecznie ? Temu właśnie, że wyczuł nadchodzący niefart dla takich, jak Myler
    i Gocłowski, bo to jedna kompanija - dla pozoru sobie nieprzychylna!
    nie pozdrawiam :|
    --
    już- Dajemy radę
  • marcepanna 14.07.04, 22:32
    Na Kazimierzu
    Wysiada baba z rozowego czinkłeczento , szczupla starszawa blondynka w zoltym
    kostiumie
    Normalnie wymieklam
    I idzie do Kolorow
    To musiala byc ona jak nic ! Z szoku pomylilam ulice
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 14.07.04, 22:49
    A miała glany i rajstopy w paski? Jak nie, to niestety - to nie była ona.
  • marcepanna 14.07.04, 22:54
    Pisze ze miala zolty kostium i wyczesane blond wlosy "na penderecka"

    a jak doszlam na plac nowy to zamowilam zamiast endziorowki pyrtka w tym szoku

    bzzzzzzzzzzzzzz
    mala muszka nie mniejsza od okruszka
    serio to byla ona jak nic

    baska i glany ??? wez ty sie puknij w czolko kobieto !!!
    ona nosi fryz na penderecka , w koncu jak elka kroluje w krakowku tak baska na
    forumie
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 14.07.04, 23:10
    Nigdy w życiu! Baśka jest konserwa, ale nowoczesna i napewno nie czesze się jak
    dyrygentowa. Jeśli już mam szukać jakichś znanych pań, których styl kojarzy mi
    się z Basią, to ja obstawiam Joasię Szczepkowską, z fryzurą włącznie:)

    Ps. O której przeżyłaś ten szok?
  • marcepanna 14.07.04, 23:12
    Ok 16.00
    wyszlam z parcy, szlam na obiad do Pana Endziora i zamiast zupy zjadlam kotleta
    a czemu pytasz???
  • iza.bella.iza 14.07.04, 23:14
    marcepanna napisała:

    > Ok 16.00
    > wyszlam z parcy, szlam na obiad do Pana Endziora i zamiast zupy zjadlam
    kotleta
    > a czemu pytasz???

    No, bo jeśli pisała wtedy na forum, to znaczy, że nie mogłaś jej widzieć na
    Kazimierzu jak wysiada z samochodu! Lecę sprawdzić.
  • marcepanna 14.07.04, 23:16
    Sprawdz sprawdz
    Ale to byla ona z fryzura jak na dyrygentowa przystalo
  • iza.bella.iza 14.07.04, 23:25
    Była na FK około 14.30 a potem o 16.24 - teoretycznie (ale z małą dozą
    prawdopodobieństwa) mogłaś ją widzieć. Pozostają nam domysły, bo sama na pewno
    ani nie potwierdzi, ani nie zaprzeczy.
  • basia.basia 15.07.04, 00:22
    iza.bella.iza napisała:

    > Była na FK około 14.30 a potem o 16.24 - teoretycznie (ale z małą dozą
    > prawdopodobieństwa) mogłaś ją widzieć. Pozostają nam domysły, bo sama na
    pewno
    > ani nie potwierdzi, ani nie zaprzeczy.

    :)))))))))))))))))))))))

    To nie byłam ja:) Różowe cc i żółty kostium!!!

    Dlaczego myślałaś, że to ja?

    Całkiem niepodobna jestem do tej w żółtym i do Pendereckiej:)
    Ale się uśmiałam:)))))
    Mam na sobie brązowe dżinsy, takiż podkoszulek i sweter
    (zimno u nas jak cholera!) - lubię brązy:) Wychodziłam dzisiaj
    ale po 20-tej, nawet jeździłam samochodem i wtedy miałam nie glany
    a trampki w kolorze ecru:)))
    Mam brązowe włosy, dość krótkie - nie trawię żadnych "trwałych" i lakierów:)))

    Różowe cc - dajcie spokój!!!!

    Aleś się zawzięła Marcee. 3 razy proponowałam spotkanie ale się
    wymigałaś (ze strachu:)) a teraz to mi się już odechciało.
    Możesz się wypchać i dalej kombinować:)))
  • iza.bella.iza 15.07.04, 00:31
    No nie mówiłam, że preferujesz styl Szczepkowskiej?! Jej loki są naturalne, a
    Twoje? Pewnie masz proste włosy:) Ale różowe CC czemu nie? Mogło być przecież
    pożyczone:))))
  • iza.bella.iza 15.07.04, 01:18
    Basiu, zajrzyj do skrzynki, plizzzzzzzz:)
    Ale nie do tej z winem Chianti!!!
  • basia.basia 15.07.04, 01:52
    iza.bella.iza napisała:

    > Basiu, zajrzyj do skrzynki, plizzzzzzzz:)
    > Ale nie do tej z winem Chianti!!!

    Zrobione:) Ale Ty też:)

    A przy okazji. Nie zgadza mi się ilość postów i podejrzewam,
    że pojawiły się posty czy post Rolo, który jest dla mnie
    niewidoczny. To Ci właśnie chciałam powiedzieć. Dostał się
    na listę wrogów, bo dzisiaj przekroczył wszelką miarę.
    Ja durna myślałam, że on się z Tobą przekomarza!!!
    Jak pomyślę, że go tutaj jakby zwabiłam, żeby obserwować
    Wasze przepychanki, to mi się niedobrze robi:((((
    Nigdy więcej! Ty, Marian i parę innych osób jeseście u niego
    na liście wrogów a on się dostał na moją.



  • iza.bella.iza 15.07.04, 02:08
    No, no - to ma gorzej niż u mnie, bo u mnie jest tylko "zrobiony na szaro".
    Zaraz polecę wiesz gdzie, ale za nim sobie wyskoczę na chwilę, to proponuję po
    kieliszczku dobrego winka na uspokojenie nerwów. Co powiesz na "domace vino"
    prosto z chorwackiej winnicy?
  • rolotomasi 15.07.04, 03:50
    Nie szkodzi, dalej was lubię, trochę mniej, ale wciąż jeszcze.
    Aha: jakimi słowy woła się rozbiegnięte kurki, bo tu jest podobnie ?
    --
    już- Dajemy radę
  • basia.basia 15.07.04, 21:49
    iza.bella.iza napisała:

    > No, no - to ma gorzej niż u mnie, bo u mnie jest tylko "zrobiony na szaro".
    > Zaraz polecę wiesz gdzie, ale za nim sobie wyskoczę na chwilę, to proponuję
    po
    > kieliszczku dobrego winka na uspokojenie nerwów. Co powiesz na "domace vino"
    > prosto z chorwackiej winnicy?

    Wczoraj poszłam spać i nie przeczytałam tego postu.
    Mam nadzieję, że oferta nadal aktualna:)

    Twoje zdrowie:)
  • iza.bella.iza 15.07.04, 22:56
    Oferta zrealizowana, jak już wiesz. Dziś masz coś nowego:))))
  • iza.bella.iza 16.07.04, 00:27
    Dziękuję. Dziękuję. Dwa razy - wiesz za co;)
  • rolotomasi 16.07.04, 01:53
    info.onet.pl/950732,11,1,0,120,686,item.html
    " Opuścił areszt dzięki pożyczce z Jasnej Góry
    2 mln zł poręczenia majątkowego,na podstawie których jeden z oskarżonych o
    udział w tzw. aferze paliwowej - Artur K. ze Śląska - opuścił w środę krakowski
    areszt,pochodziły z pożyczki udzielonej mu przez zakon paulinów na Jasnej Górze"
    -
    WŁAŚNIE- Dajemy radę
    po powyższym chyba się wam kolejne flaszki zmarynowały, hłe
  • basia.basia 15.07.04, 00:44
    marcepanna napisała:

    > Na Kazimierzu
    > Wysiada baba z rozowego czinkłeczento , szczupla starszawa blondynka w zoltym
    > kostiumie
    > Normalnie wymieklam
    > I idzie do Kolorow
    > To musiala byc ona jak nic ! Z szoku pomylilam ulice

    Ale nie mogę zrozumieć dlaczego pomyślałaś, że to ja?
  • Gość: krystyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 23:21
    kupcie sobie dziewczeta po sztucznym fallusie, bo wam sie nudzi chyba.
  • goniacy.pielegniarz 16.07.04, 23:22
    www.maybach.gsi.pl/maybach_43.jpg
    www.maybach.gsi.pl/maybach_42.jpg
    www.maybach.gsi.pl/maybach_31.jpg

    Przpomniała mi się przy okazji opowiastka z telewizji, gdy David Lynch, będąc w
    Polsce, zażyczył sobie w prezencie Malucha. Zapytany, dlaczego akurat wybrał
    taki prezent, odpowiedział, że zawsze mu się podobały dziwne samochody.


    p.s.
    Tylko nie myślcie przypadkiem, że tam w głębi na tym trzecim zdjęciu to ja
    siedzę. Otóż od razu rozwiewam wszelkie wątpliwości i zaznaczam z góry, że to
    nie ja.




  • rolotomasi 20.07.04, 23:52
    -moja, ale nie ze Mnie, a z warsiawskiego fiłołoga krajowego, cyt:
    „ :dziwaczny styl i "specyficzny" język z bezsensownymi słowami,
    specyficzna ortografia i nadużywanie znaków przestankowych oraz dużych liter,
    litery łamane w różnych kierunkach, opuszczanie lub powtarzanie liter, słów i
    znaków, łączenie słów w jedno ”
    Ma ksywę Miech, taki czart Mazowiecki z foWawa, myślę sobie w sam raz dla
    KrzywejIżyBeły - z tej samej okolicy wszak i odchylenie tożsamo.
    Forum odetchnęłoby, gdyby tacy zajęli się sobą.
    Mam widzenie: same z tego zyski widzę.
    --
    już- Dajemy radę
    To^^tak z okazji sezonu, nomen omen, ogórkowego.
  • basia.basia 20.07.04, 23:56
    :)))))
  • mala_muszka 21.07.04, 00:01
    ale zaraz ide spac bom padnieta
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 21.07.04, 00:35
    Jest taki jeden, co go nie widzisz, bo mu czapkę niewidkę założyłaś na łeb i
    strasznie pod czapką bredzi. Dobrze, że tego nie widzisz, bo zaraz byś pewnie
    dla niego pomocy szukała:))))

    p.s. wcale mnie tu nie było i nie będzie przez najbliższy czas, bo jadę w las;)
  • basia.basia 21.07.04, 00:45
    Gość portalu: Gość który wyszedł napisał(a):

    > Jest taki jeden, co go nie widzisz, bo mu czapkę niewidkę założyłaś na łeb i
    > strasznie pod czapką bredzi. Dobrze, że tego nie widzisz, bo zaraz byś pewnie
    > dla niego pomocy szukała:))))

    O nie! Już nie:)

    >
    > p.s. wcale mnie tu nie było i nie będzie przez najbliższy czas, bo jadę w
    las;)

    To masz dobrze, bo grzyby są! Łanów prawdziwków Ci życzę:)

    Zdrówko Twoje czerwonym wytrawnym piję:)
  • leszek.sopot 21.07.04, 01:35
    Ogłosiła konkurs, później rozstrzygnięcie zwaliła na pielęgniarza, który znikł,
    a teraz sama hyc i pa pa...
    No to pora spac, pa, pa...
  • rolotomasi 22.07.04, 20:31
    Za udane swatanie w kaszubskich stronach dają prezenty : a to gęś i ciasta a
    chłopu wódeczkę, a to baranka, czy inną rogaciznę.
    Się nie przystawiam -> przeciwnie! ale przy okazji zwyczaje pokazuję.
    --
    już- dajem radę
  • mogiliani 22.07.04, 20:20
    A szczególnie założyciela tego wątku, który godnie podtrzymuje tradycję
    omijania państwowego monopolu spirytudsowego i rozpija tu napojami z
    kontrabandy i własnego chowu całe to wątkowe towarzystwo
    komunizm.px.pl/galeria/bimber.jpg
    --
    www.zen.art.pl/nyogen_and_ewa/images/fudo_myoo2.jpg
    Dai sai ge dap-puku. / Mu so fuku den e.
    Hi bu nyo rai kyo. / Ko do sho shu jo.
  • rolotomasi 22.07.04, 20:56
    !temu - kilka wpisów wyżej widać. Z działań wyprzedzających wyszło,że parafianie
    nie tolerują innych, jak tylko swoich =katolickich i klerykalnych; I choćbym nie
    wiem jaki mądry był- a jestem, wiersze pisał- a piszę, na polityce się znał- a
    znam, gospodarkę finansową rozumiał- rozumiem + parę innych talentów, to>>
    skoroś nie nasz, znaczy nieKościelny,toś odrzucany i obrzucany, a jak trzeba- na
    stosie spalony. To nie są, wbrew pozorom, Żale z Powodu, ale diagnoza Miejscowe-
    go żalu =Wiecznego niespełnienia i od reszty świata odstawania.
    Wystarczy ten jeden przypadek osobowy przemnożyć przez ilość nie-katolików, aby
    to zrozumieć, nie jest to trudne.
    Nie każdy jest Małyszem, czy Ślunskim politykiem- protestantem, aby publicznie
    się udowodnić, większość jest ZAŁATWIANA ~kulturalnie~ =po cichu. Ilu Małyszów
    nawet na skocznię nie wpuszczono wkraju tradycyjnej twardogłowej tolerancji TTT?
    --
    już- Dajemy radę
  • basia.basia 22.07.04, 23:18
    mogiliani napisał:

    > Aleć to przecie nie prywatne forum, więc każdy może tu baraszkować
    > Mimo, że na pewno jakieś oko czuwa:((

    No to pobaraszkujmy:)
    Szkło w dłoń i do przodu:)

    I kawał z prlu:
    Nie. Najpierw będzie o Przekroju z prlu czyli kawałek z "Dzienników Kisiela",
    który świetnie oddaje tamte czasy:)

    "Mówię mu na to, że słuchałem właśnie w "Wolnej Europie" wywaidu z Kuzniecowem,
    który to Kuzniecow też zachwycał się polską prasą , bo na przykład
    dzięki "Przekrojowi" dowiedział się o istnieniu Salwadora Dali, o czym w Rosji
    nie miałby pojęcia. A na to N.: - A po cóż "Przekrój", toż już "Trybuna Ludu"
    jest rewelacyjna! Może się pan z niej dowiedzieć, że w Warszawie pies wpadł pod
    tramwaj. W Moskwie nigdy zaden pies pod tramwaj nie wpada! Okropne!"

    A teraz kawał (też za Kisielem):

    "W Australii rekin zjadł premiera. A u nas? U nas tylko dorsze i dorsze!"




  • mogiliani 23.07.04, 01:20
    ech... miałem taka ochotę, ale obok natknąłem się na na coś lepkiego i
    wstrętnego, co poprzez faszyzm chciałoby Europę rozwalić...
    --
    www.zen.art.pl/nyogen_and_ewa/images/fudo_myoo2.jpg
    Dai sai ge dap-puku. / Mu so fuku den e.
    Hi bu nyo rai kyo. / Ko do sho shu jo.
  • rolotomasi 23.07.04, 12:23
  • Gość: Jasnygwint IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.04, 13:28
    i też szkodliwy przy tym.
  • rolotomasi 23.07.04, 14:08
    hasło na nadchodzący okres; Bez kontrowersji, oczywiście :))
    --
    właśnie- Dajemy radę
  • rolotomasi 23.07.04, 23:31
    Hasło wyżej zapodałem nie tylko dla o.Osioła vel HomoSobieTykusia wyposzczonego
    na przepustkę forumową(vide cult-poezje), a kontrowersyjnie wpisanego ponad moim
    -anonimowo, jak to ksionc.
    Patrzcie, czytajcie i wnioski wyciągajcie.
    --
    już- Dajemy radę
  • basia.basia 24.07.04, 00:17
    Puchar najlepszej śliwowicy (tej ze słodkich górskich śliwek:))
  • lupus.lupus 24.07.04, 00:20
    basia.basia napisała:

    > Puchar najlepszej śliwowicy (tej ze słodkich górskich śliwek:))

    Co trzeba zrobić by otrzymać taką nagrodę?
  • basia.basia 24.07.04, 01:19
    lupus.lupus napisał:

    > basia.basia napisała:
    >
    > > Puchar najlepszej śliwowicy (tej ze słodkich górskich śliwek:))
    >
    > Co trzeba zrobić by otrzymać taką nagrodę?

    Sekretarz zgadł kto jest autorem diagnozy mówiącej, że wszyscy
    jestesmy oportunistami (zadałam zagadkę w wątku o prlu).
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 24.07.04, 00:30
    basia.basia napisała:

    > Puchar najlepszej śliwowicy (tej ze słodkich górskich śliwek:))


    Chrum, chrum
    Puchar postawię na honorowym miejscu w chlewiku. Po opróżnieniu oczywiście.
  • lupus.lupus 24.07.04, 00:40
    Gość portalu: t1s napisał(a):

    > basia.basia napisała:
    >
    > > Puchar najlepszej śliwowicy (tej ze słodkich górskich śliwek:))
    >
    >
    > Chrum, chrum
    > Puchar postawię na honorowym miejscu w chlewiku. Po opróżnieniu oczywiście.

    A niech Cię :)
    A ja mam czarną rękawiczkę, która Basia rzucała w pierwszej setce wspisów :)))
    Chociaż tyle :)
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 24.07.04, 00:47
    lupus.lupus napisał:

    > Gość portalu: t1s napisał(a):
    >
    > > basia.basia napisała:
    > >
    > > > Puchar najlepszej śliwowicy (tej ze słodkich górskich śliwek:))
    > >
    > >
    > > Chrum, chrum
    > > Puchar postawię na honorowym miejscu w chlewiku. Po opróżnieniu oczywiści
    > e.
    >
    > A niech Cię :)
    > A ja mam czarną rękawiczkę, która Basia rzucała w pierwszej setce wspisów :)))
    > Chociaż tyle :)

    Chyba wybiorę się do lasu z dwulufówką:)
    Ale najpierw pójdę do stodoły za chlewikiem, wezmę narzędzia, sklecę tabliczkę
    z napisem "nudystom zakaz kąpieli" i postawię przed wanną ze śliwowicą, żeby
    żaden Golas mi do niej nie wskoczył.
  • lupus.lupus 24.07.04, 01:00
    Gość portalu: t1s napisał(a):


    > Chyba wybiorę się do lasu z dwulufówką:)
    > Ale najpierw pójdę do stodoły za chlewikiem, wezmę narzędzia, sklecę
    tabliczkę
    > z napisem "nudystom zakaz kąpieli" i postawię przed wanną ze śliwowicą, żeby
    > żaden Golas mi do niej nie wskoczył.

    Wanna ze śliwowica :) Można pomarzyć. Częstuję wyśmienitą palinką. We wrześniu
    jadę po nową dostawę :)

    Dobranoc

  • basia.basia 24.07.04, 01:21
    lupus.lupus napisał:

    > Gość portalu: t1s napisał(a):
    >
    >
    > > Chyba wybiorę się do lasu z dwulufówką:)
    > > Ale najpierw pójdę do stodoły za chlewikiem, wezmę narzędzia, sklecę
    > tabliczkę
    > > z napisem "nudystom zakaz kąpieli" i postawię przed wanną ze śliwowicą, ż
    > eby
    > > żaden Golas mi do niej nie wskoczył.
    >
    > Wanna ze śliwowica :) Można pomarzyć. Częstuję wyśmienitą palinką. We
    wrześniu
    > jadę po nową dostawę :)
    >
    > Dobranoc

    Za miły fetyszyzm:)
  • basia.basia 24.07.04, 01:24
    PIĘTNAŚCIE LAT WOLNOŚCI
    Jak odróżnić lisa od wilka

    MAGDALENA BAJER

    Profesor Jan Błoński przypisał mi niegdyś postawę lisa, chcącego oszukiwać
    redakcję "Polityki", gdzie pracowałam w końcówce lat siedemdziesiątych i skąd
    odeszłam z grupą kolegów po ogłoszeniu stanu wojennego. Oszustwo miało polegać
    na przemycaniu myśli... nieprawomyślnych z punktu widzenia zwierzchności tego
    pisma, cieszącego się limitowaną wolnością. Profesor powiedział mi to podczas
    rozmowy z cyklu "Racje" dla "Tygodnika Powszechnego", która ukazała się
    niedługo przed rozpoczęciem obrad Okrągłego Stołu.

    Nie zamieściłam w tekście tej oceny. Nie byłam lisem, panie profesorze,
    godziłam się wtedy na wyznaczone odgórnie granice liberalizmu i wydawało mi
    się, że tak ma być, bo tylko tyle można. Ludziom, którzy nie ulegli złudzeniom
    i nie dawali uwieść się utopii, z trudem mieściło się w głowie zaślepienie
    innych, o których rozumie mieli nie najgorszą opinię.

    Nie zamierzam pisać o sobie, przywołałam to przeżycie, bo należy do obecnego
    tematu, a Jan Błoński poruszył w tamtej rozmowie rzecz paląco dziś aktualną:
    istnienie "kodów porozumienia narodowego", które pozwalały Polakom odróżniać
    lisy, rozmaicie farbowane, od wilków, nawet gdy te drugie wdziewały lisią skórę.

    Kiedy to było? W epoce zaborów. W sytuacji gdy nie można się było określić
    poprzez postawę wobec własnego państwa, bośmy go nie mieli. Kryterium oceny -
    ludzi, środowisk, enuncjacji publicznych, programów ideowych - był stosunek do
    niepodległości, o której XIX-wieczni Polacy (po fali zwątpienia wywołanego
    trzecim rozbiorem, która przyniosła liczne samobójstwa w dworach szlacheckich)
    byli przekonani, że nadejdzie wywalczona zbrojnie, wypracowana patriotycznym
    wychowaniem pokoleń. W ruchach spiskowych tamtej epoki niemało miejsca
    zajmowały dysputy i spory o to, jaka ta przyszła niepodległa Polska powinna
    być, a wzorów szukano m.in. u Alexisa de Tocqueville'a, marząc o demokracji na
    wzór amerykański.

    Paralela historyczna

    Lektura gazet, oglądanie telewizyjnych programów publicystycznych, rozmowy z
    ludźmi, których cokolwiek szerszego obchodzi, uparcie mi podsuwają myśl, że w
    Polsce, która odnotowała właśnie piętnastolecie nowej niepodległości, istnieje
    jakieś podobieństwo do tamtej odległej epoki. Znów zapanowało powszechne
    przygnębienie, choć kto wie na pewno, czy powszechne, czy nie należałoby
    dokładniej przyjrzeć się odcieniom? Przygnębieni są ci, którym jakoś leży na
    sercu los większej liczby współobywateli niż stanowiący rodzinę i krąg
    przyjaciół. Duża część pozostałych (nie licząc tych, co mają powody do radości
    z tak czy inaczej mierzonych sukcesów) jest rozjuszona i miotana pretensjami,
    tudzież roszczeniami. Łączy wszystkich "nieufność publiczna" i totalna
    podejrzliwość.

    Kiedy tak było? - pytam teraz retorycznie, wracając do owej paralelnej
    sytuacji, po powstaniu styczniowym, po klęsce, która pogrążyła ówczesnych
    Polaków w żałobie bez dostojeństwa i w rozpaczy obezwładniającej, rodzącej
    destrukcję. Władysław Terlecki opisał ów stan ducha w książce "Lament" - gorzko
    i, jak myślę, niezmiernie trafnie. Przedstawił dojmująco gęstą sieć podejrzeń i
    oskarżeń, jaka oplotła kraj, przede wszystkim Królestwo, gdzie carskie służby
    perfekcyjnie, o wiele skuteczniej niż w pozostałych zaborach, polowały na lisy,
    tj. wikłały i uzależniały ludzi podejmujących knowania, a w ich następstwie
    działania wyzwoleńcze, formujących młodzież w etosie spiskowym.

    Czy wolno to porównywać z sytuacją dzisiejszą? Czy mamy prawo upatrywać
    analogii między XIX-wiecznymi spiskowcami, więzionymi w Cytadeli i wywożonymi
    kibitkami na Sybir, a nami, budującymi w suwerennej Polsce demokrację? Nami,
    którzy wróciliśmy właśnie do Europy i wybrali swoich deputowanych do Parlamentu
    Europejskiego?

    A jeśli wolno, to czy takie porównanie jest jakkolwiek płodne? Czy pomoże
    lepiej zrozumieć, co się z nami stało w piętnastoleciu wolności, i wyjść poza
    uczucie obrzydzenia spowodowane powszechnym upadkiem moralności oraz apele o
    trud dla dobra wspólnego? Historia jest nauczycielką życia średnio efektywną,
    zwłaszcza gdy nie bierzemy pod uwagę tego, że jej powtórki zawierają zawsze
    istotne odmienności, coś, co w każdym nowym rozdziale dziejów stanowi zalążek
    rozwoju, ale jest nikłe, można tego nie zauważyć i łatwo zmarnować.

    W epoce lamentu, która wedle wielu badaczy utrwaliła naszą "kulturę klęski",
    owym zalążkiem (niejedynym) były właśnie kody porozumienia, pozwalające
    rozpoznawać, który z lisów chytrzących około władzy pofarbował się
    patriotycznie, żeby na tym chytrzeniu skorzystać, a kto naprawdę paktuje w
    narodowej sprawie.

    Główny znak rozpoznawczy i kryterium społecznej oceny stanowił stosunek do
    Sprawy, sprawą zaś najważniejszą było odzyskanie niepodległego państwa.
    Nieczęsto tak to formułujemy, a często zapominamy, że pielęgnowane w sercach
    marzenie, dla którego ponoszono ofiary, odnosiło się bardzo wyraźnie do
    własnego suwerennego państwa, gdzie będziemy sami się rządzić, wedle
    najszczerszych intencji i najlepszych umiejętności. Najpierw trzeba było
    zrzucić jarzmo niewoli.

    Dwie partie polityczne o zbliżonych pod względem radykalizmu społecznego
    programach - SDKPiL oraz PPS - różniły się w tej kwestii zasadniczo. Dlatego
    pierwsza (głosząca podporządkowanie idei narodowej hasłom
    internacjonalistycznym; mniejsza tu o proweniencję i afiliacje) nie należała do
    głównego nurtu społecznej debaty i nie zapisała się w dziejach ojczystych,
    jedynie w "historii ruchu robotniczego" - druga należy do nich pełnoprawnie,
    choć nie bezdyskusyjnie.

    Poznając poprzez lektury generacje "niepokornych" - jak ich nazwał Bohdan
    Cywiński w tytule książki o przygotowywaniu się Polaków do niepodległości,
    próbując pośród nich szukać wzorów - przejmujemy, niekoniecznie to sobie
    uświadamiając, podstawowe znaki tego samego kodu, mimo że jesteśmy bogatsi o
    doświadczenie dwudziestolecia, wojny i całego pomieszania, jakie nastąpiło po
    niej na niemal pół wieku.

    Przerwany oddech

    Pierwsze z tych doświadczeń różne jest istotnie od pozostałych pod względem, o
    jaki mi idzie. Spłynęli wtedy do Niepodległej najlepsi, a przede wszystkim
    najmądrzejsi jej synowie, rozproszeni po świecie, którzy na rozmaitych
    odległych obczyznach nie próżnowali, ale kształcili się, robili kariery
    akademickie w Berlinie, Bernie, Heidelbergu, Petersburgu, Kazaniu, i z punktu
    zabrali się do urządzania uniwersytetów, laboratoriów, instytutów, bibliotek,
    zakładania organizacji oraz tworzenia środowisk życia umysłowego. Wartość tych
    ludzi rozpoznawano po gotowości do tego właśnie, żeby porzuciwszy nęcące
    perspektywy, rezygnując z już uzyskanego znaczenia, stanąć do ciężkiej pracy w
    niełatwych warunkach. Wtedy znakami kodu były ofiarność, żarliwość i entuzjazm
    w służbie, choć słowa "służba" nie nadużywano. Słyszę oponentów
    przypominających, że wszystko to dotyczyło cienkiej warstwy ówczesnej
    inteligencji, wykarmionej przez dziesięciolecia zaborów wizją takiej ojczyzny,
    w której będzie można bez obcego dyktatu, decydować, o najważniejszych
    wspólnych sprawach.

    Krótko tak było i też, zwłaszcza pod koniec, atmosferę społeczną zatruwały
    antagonizmy polityczne oraz waśnie parlamentarne. Czym różniły się od tych,
    jakich jesteśmy świadkami? Do dzisiaj, a na pewno do wczoraj jeszcze, kłócili
    się zajadle zwolennicy Dmowskiego ze zwolennikami Marszałka przecież nikomu nie
    przychodziło do głowy kwestionować podstawowe kwalifikacje moralne
    któregokolwiek z bohaterów tego sporu. Osoba pozbawiona owych kwalifikacji,
    choćby taka, co do której byłyby w tej mierze wątpliwości, nie mogła utrzymać
    się dłużej na publicznej scenie ani nawet na publicznej widowni. Rażące
    uchybienia moralne usuwały tego, kto się ich dopuścił, poza orbitę
    obywatelskich zainteresowań i sporów ideowych.

    Jak pokolenie Drugiej Rzeczypospolitej rozp
  • basia.basia 24.07.04, 01:26
    Do dzisiaj, a na pewno do wczoraj jeszcze, kłócili się zajadle zwolennicy
    Dmowskiego ze zwolennikami Marszałka przecież nikomu nie przychodziło do głowy
    kwestionować podstawowe kwalifikacje moralne któregokolwiek z bohaterów tego
    sporu. Osoba pozbawiona owych kwalifikacji, choćby taka, co do której byłyby w
    tej mierze wątpliwości, nie mogła utrzymać się dłużej na publicznej scenie ani
    nawet na publicznej widowni. Rażące uchybienia moralne usuwały tego, kto się
    ich dopuścił, poza orbitę obywatelskich zainteresowań i sporów ideowych.

    Jak pokolenie Drugiej Rzeczypospolitej rozpoznawało, kto ma naturę wilczą i
    zajęty jest zdobywaniem łupów, a kto przywdziewa czasem lisią skórę (wtedy
    mniej było do tego okazji), żeby się układać z takimi, co myślą inaczej, widzą
    inną drogę, lecz cel mają ten sam? Pytałam o to wielu przedstawicieli
    przedwojennej elity umysłowej, a także ich potomków. W odpowiedziach bardzo
    często padało słowo "oczywiste" albo "naturalne". Dla tych ludzi oczywiste i
    najzupełniej naturalne były takie cnoty, jak prawdomówność, zarazem naganność
    kłamstwa, choćby mieli je czasem usprawiedliwić okolicznościami,
    bezinteresowność, niekonfrontowana z osobistą ambicją, rzetelność, niepoddawana
    nigdy taryfie ulgowej. Szczególnym znakiem w owoczesnym kodzie Polaków,
    porozumiewających się ze sobą w sprawach skali krajowej, była... apolityczność.
    Taka, jaką, mam wrażenie, przestaliśmy zgoła pojmować, nie mówiąc o
    praktykowaniu - taka, która nawet nie rodzi pokus prywaty, nepotyzmu,
    jakiegokolwiek rodzaju osobistych korzyści.

    Imponujący zastęp profesorów, rektorów, prezesów organizacji naukowych
    dwudziestolecia międzywojennego ma w biografii wątek polityczny, zaangażowanie
    w tworzenie instytucji państwowych, potem krótszą lub dłuższą pracę na
    wysokich, nierzadko rządowych, stanowiskach. Wspomnę tylko, by nie być
    gołosłowną, Eugeniusza Romera - wielki geograf i kartograf spędził rok (trzeba
    powiedzieć - przeharował, nie śpiąc nocami) na Konferencji Wersalskiej, gdzie
    niemal codziennie pokazywał obradującym mapy, dokumentujące nasze roszczenia
    terytorialne, nie mówiąc o udziale w rozlicznych spotkaniach i naradach
    niższego szczebla. Innej specjalności badacz, Wacław Sieroszewski, prawa ręka
    Piłsudskiego, później współzałożyciel i prezes Polskiej Akademii Literatury.
    Nie byli zawodowymi politykami, nie w polityce szukali awansów, byli
    rzeczywiście fachowcami w rządach i w urzędach państwowych, za jakimi dzisiaj
    daremnie tęsknimy. Mieli zwolenników i antagonistów, któż jednak rzuciłby na
    kogokolwiek z tych ludzi podejrzenie natury moralnej? I proszę w tym
    stwierdzeniu nie upatrywać bezrefleksyjnej idealizacji czasu minionego. Brali
    wszyscy ci synowie Niepodległej cenną dla nich ogromnie zapłatę - satysfakcję i
    dumę z rezultatów swego wysiłku, co można bardziej współczesnym językiem nazwać
    poczuciem sukcesu. Pewnie inaczej owo poczucie cenili niż my dzisiaj.

    Bywali także wtedy ludzie nikczemni i zdarzali się tacy w kręgach elit. Tylko
    że szybko ich rozpoznawano, po czym eliminowano z grona, które chciało być
    przyzwoite, a dysponowało niezawodną miarą oceny czynów oraz intencji. Kodeksów
    honorowych nie spisywano tak skwapliwie, jak robią to teraz rozmaite środowiska
    społeczne (inaczej nazywając), do tych nielicznych zaś, jakie powstały, mało
    kto i mało kiedy zaglądał. Znaki kodu porozumienia, zarazem oznaki
    przyzwoitości, wdychało się w atmosferze domów inteligenckich, ale także
    proletariackich i chłopskich, gdzie wychowywano dzieci na "porządnych ludzi",
    rozumiejąc, co to znaczy. Określenie "lumpenproletariat" zawiera swoiste
    orzeczenie moralne, mianuje tych, co z rozmaitych, zwykle niezawinionych,
    przyczyn nabrali złych obyczajów i rozluźnili rygory przyzwoitości.

    Robić swoje

    Koniec przerwy w niewoli, gwałtowny krach państwa, ale i indywidualnych karier,
    przerwanych w pół kroku, zrujnował, razem z fizyczną zagładą dużej części
    polskiej inteligencji, tkankę społecznego zaufania rozpiętą na
    niekwestionowanych wzorach osobowych. Wojna uprawomocniła wilcze cechy,
    pozwalając nawet tym, którzy zdawali sobie sprawę z ich niegodziwości,
    pocieszać się wiarą, że będzie to przejściowe. Lisie sposoby działania, stając
    się udziałem znacznej części społeczeństwa, ogromnie się wydoskonaliły,
    przynosząc wiele bardzo dobrego w oporze przeciwko okupantom, nie pozostając
    wszakże bez śladu w mentalności tych, co po wojnie lisami już być nie musieli
    ani chcieli. Deprawacja jest skutkiem ubocznym działań konspiracyjnych, a nam
    zwykle Opatrzność dawała za krótkie przerwy w konspirowaniu, by się zeń
    skutecznie leczyć. I może dopiero pokolenie moich wnuków przestanie się
    rozczarowywać za każdym razem, kiedy historycy zdejmują rycerskie płaszcze z
    podziwianych Wallenrodów, obnażając ich wilcze kształty.

    Polska powojenna tę sytuację pomieszania znaków kodu zrazu po prostu utrwaliła,
    ale ponieważ była tworem skłamanym - władze nachalnie i bez żenady wmawiały
    obywatelom, że mają prawdziwą wolność, prawdziwą równość i prawdziwą,
    choć "ludową", demokrację. Zanikało porozumienie narodowe w podstawowej
    sprawie: kto jest dobrym Polakiem. Mieliśmy przy tym do czynienia nie z samą
    tylko dezorientacją, lecz z różnicowaniem się ról o tyle autentycznym, ile
    młodego pokolenia, tego, które w pierwszych latach po wojnie zaczynało udzielać
    się publicznie - udało się komunistom obałamucić, porwać utopią społeczną,
    uwieść ofertą roli pierwszoplanowej w urzeczywistnianiu tej utopii. Coraz
    więcej przedstawicieli tego pokolenia przyjmowało role w nowym narzuconym
    porządku życia publicznego. Inni "robili swoje", nieliczni przeciwstawiali się
    systemowi. Musiało się to wszystko odbywać na gruzach dotychczasowych
    autorytetów, na polu oczyszczanym planowo i radykalnie z patriotyzmu w jego
    tradycyjnej wersji, potępionej jako szlachecka oraz burżuazyjna pospołu, zatem
    z natury przeciwna nowemu państwu klasy robotniczej.

    W jakim stopniu zatraciliśmy kod porozumienia narodowego? A może ten kod
    zmodyfikował się i przez cały czas PRL potrafiliśmy odróżniać lisy od wilków,
    tylko po czymś innym niż przed wojną i jeszcze dawniej? Mówiło się przecież w
    domach: "partyjny, ale... porządny człowiek". Dokumentując inteligenckie
    tradycje prawie stu rodzin, w których wyrosło wielu uczonych pierwszej miary,
    przekonałam się, że ocalało więcej tradycyjnych wartości, niż sądziłam
    przedtem. Domy rodzinne uczyły odróżniać ludzi przyzwoitych od łajdaków, a przy
    tym wpajały tolerancję, tę rzeczywistą, wyrozumiałą dla słabości i gotową do
    dialogu z odmiennymi przekonaniami, jeśli są autentyczne, zaświadczone
    bezinteresowną wiernością.

    Po doświadczeniach Sierpnia '80 i Czerwca '89 wiemy już, że mieszanie probierzy
    i zacieranie znaków kodu porozumienia narodowego nie przyniosły, na szczęście,
    skutków nieodwracalnych. Po Sierpniu kryteria stawały się znów wyraziste - tak
    jest zawsze wtedy, gdy ruch społeczny odnosi, mniej czy bardziej trwałe,
    zwycięstwo. W Stoczni Gdańskiej, jak rok wcześniej na spotkaniach z Ojcem
    Świętym, była prawdziwa Polska, a poza tymi miejscami byli "oni", którym,
    zdawało się w takich chwilach, potrafimy wybaczyć, jeśli zechcą pójść z nami.

    Nie całkiem stosuje się do tamtego czasu podział na lisy i wilki, jakkolwiek
    lisiego rozumu było trzeba, żeby się układać z władzą, która, jak mogła,
    maskowała wilcze kły. I również ta przerwa w drodze do prawdziwej wolności
    okazała się za krótka, by porozumienie narodowe (trzymam się tego określenia) w
    rzeczach najważniejszych zdołało się ugruntować. Przyszedł znowu lament, a z
    nim ta, znana już z historii ojczystej, przygnębiająca pajęczyna insynuacji,
    wybuchających raz po raz głośno pomówień i - co bodaj najgorsze, bo mniej
    widoczne, a szczególnie uporczywe - rezerwy wobec wszelkich programów. Każdego,
    kto proponuje jakieś działanie o szerszym zasięgu i zwra
  • basia.basia 24.07.04, 01:28
    Nie całkiem stosuje się do tamtego czasu podział na lisy i wilki, jakkolwiek
    lisiego rozumu było trzeba, żeby się układać z władzą, która, jak mogła,
    maskowała wilcze kły. I również ta przerwa w drodze do prawdziwej wolności
    okazała się za krótka, by porozumienie narodowe (trzymam się tego określenia) w
    rzeczach najważniejszych zdołało się ugruntować. Przyszedł znowu lament, a z
    nim ta, znana już z historii ojczystej, przygnębiająca pajęczyna insynuacji,
    wybuchających raz po raz głośno pomówień i - co bodaj najgorsze, bo mniej
    widoczne, a szczególnie uporczywe - rezerwy wobec wszelkich programów. Każdego,
    kto proponuje jakieś działanie o szerszym zasięgu i zwraca się o udział,
    podejrzewamy a priori, usiłując najpierw zweryfikować pod kątem ewentualnych
    powiązań i dających się wyobrazić interesów, skrywanych za propozycją, potem
    dopiero przyglądamy się samej propozycji. Niestety, afery i tak zaskakują
    obywateli, pogłębiając nieufność.

    Sprzężenie zwrotne

    Na koniec raz jeszcze przywołam tę dawną rozmowę z Janem Błońskim, od której
    zaczęłam niniejsze uwagi o lisach i wilkach. Powiedział wtedy (była to wczesna
    jesień 1988 r.): "Gdyby Lech Wałęsa zaapelował teraz o poparcie generała
    Jaruzelskiego, większość ludzi poszłaby za nim, a dopiero potem zastanawialiby
    się, co to właściwie ma znaczyć". Kredyt społecznego zaufania miał Wałęsa tak
    duży, że wtedy nie przypisano by takiemu postępowaniu niczego innego jak lisią
    przebiegłość, potrzebną dla osiągnięcia szlachetnego i powszechnie
    akceptowanego celu. Nawet ci, u których ta cecha wywołuje odruch niechęci, nie
    kwestionowali wtedy moralnej jednoznaczności intencji kogoś, kto posiadał ów
    kredyt. Taką interpretację potwierdza, osobliwie, fakt, że cenzura wykreśliła z
    tamtej rozmowy właśnie to (tylko to) zdanie.

    Niedawno, w gronie ludzi, należących do tzw. umiarkowanej opozycji, rozumnych,
    otwartych i ożywionych obywatelską troską o sprawy publiczne, sprowokowałam
    dialog o kodach porozumienia, pytając czyjego wezwania do istotnych ustępstw
    wobec SLD posłuchaliby odruchowo? Długo trwało, zanim padły nazwiska: Władysław
    Bartoszewski, Jan Nowak Jeziorański i... biskup Chrapek, gdyby żył. A jeśli
    ktoś z nich ogłosiłby to wezwanie na łamach "Trybuny"? Odpowiedź nastąpiła
    szybciej, ale nie była jednakowa. Niektórzy uważali, że mimo zdziwienia
    odpowiedzieliby pozytywnie, inni - że to kazałoby im głęboko się zastanowić i
    zrewidować opinię o autorze pomysłu. Większość pytanych kategorycznie
    zaprzeczyła, by w ogóle było możliwe pojawienie się na tych łamach wymienionych
    osób.

    Znakiem kodu okazuje się dzisiaj konsekwentna jednoznaczność. Zraziliśmy się do
    lisów i uważamy, że w kraju wolnym, jako tako demokratycznym, przebiegłość może
    przynosić więcej szkody niż pożytku. Ale ten ujemny znak nie jest zbyt
    wyrazisty. Nie jest dość wyrazisty, by na "zrzuceniu lisiej skóry" gruntował
    się trwale autorytet osobowy. Kredyt zaufania, jakim społeczeństwo obdarza
    bardzo nielicznych przedstawicieli swojej elity, skurczył się i myślę, że
    kurczy się ciągle - po paru publikacjach w "Trybunie" pewnie by się wyczerpał.
    Autorytet wymienionych wyżej osób opiera się mocno m.in. na tym, że ludzie ci
    w "Trybunie" nie pisują.

    W szczególnym, a kłopotliwym, sprzężeniu zwrotnym działają czynniki, od których
    zależy funkcjonowanie dzisiaj kodów porozumienia społecznego, przy czym żaden z
    tych czynników nie jest dość silny, by znaki kodu mogły się uwyraźniać i
    funkcjonować szerzej. Dobrym Polakiem, w oczach wielu z nas, jest ten, kto
    własnym życiem daje świadectwo uczciwości, bezinteresowności, altruizmu. Żeby
    świadectwo mogło być poznane, musi się znaleźć na szerszym forum życia
    publicznego, to zaś jest niejako z góry podejrzane, postrzegane jako
    przestrzeń, gdzie wszyscy i wszystko owym cechom zaprzeczają albo, jeszcze
    gorzej, deklarując ich posiadanie - kłamią. Upraszczając, im większy udział w
    życiu publicznym, tym autorytet bardziej narażony na szwank, a kredyt zaufania
    na szybsze wyczerpanie. Piastowanie autorytetu i pomnażanie kredytu w wąskim
    środowisku zawodowym czy małej wspólnocie lokalnej służy zdrowiu moralnemu tego
    środowiska albo tej wspólnoty, podczas gdy pilnie potrzeba terapii o zasięgu
    ogólnospołecznym. Znam opinie, że lokalne autorytety zaczną się kiedyś sumować,
    i wiem, że ten proces należy wzmacniać. Czy mamy czas na czekanie w rosnącym
    pomieszaniu znaków kodu i w sytuacji, kiedy porozumienie potrzebne jest nam jak
    powietrze?

    Oznaki wrażliwości

    Nie odpowiem na tytułowe pytanie, bo zdarza mi się nie rozpoznawać fałszywych
    lisów, a może (byłoby to najgorsze) lisich mutantów, które łączą w sobie
    przebiegłość z bezwzględną drapieżnością, i zawsze wstydzę się tego sama przed
    sobą.

    Dawniejsze kody zawodzą bądź bywają falsyfikowane - tak jak to się stało z
    samym pojęciem "dobrego Polaka", zawłaszczonym przez ugrupowania polityczne,
    które uzurpują sobie prawo do orzekania o dobru wspólnym, ciasno i
    ksenofobicznie traktując wspólnotę udziałowców dobra.

    W nowej sytuacji, przede wszystkim cywilizacyjnej, potrzeba może kodów bardziej
    uniwersalnych, tym jednak grozi formułowanie tak ogólne, że każdy będzie mógł
    utrzymywać, iż się nimi posługuje, w rzeczywistości powtarzając slogany,
    pozbawione jakiegokolwiek sprawstwa, nieprzydatne w żadnej ocenie. Kodów, o
    których mówię, niepodobna ustalić ani zadekretować. Kto, zresztą, miałby się
    tego podjąć? Rezerwuarem wzorów osobowych były w kulturze przedmasowej elity -
    uczeni, artyści, także politycy, ci traktujący politykę jak służbę, wyłaniani
    do niej z racji posiadania autentycznego dorobku w jakiejś innej dziedzinie,
    wymagającej znacznych kompetencji. Rezerwuar ten jest prawie pusty. Co więcej,
    brakuje miary zasług indywidualnych, upoważniających do stanowienia miar
    powszechniejszych.

    Przecież, pośród całego zamętu moralnego, w jakim żyjemy, pojawiają się oznaki
    wrażliwości. Niedawno uczestniczyłam w konferencji poświęconej etyce w
    biznesie. Kiedy indziej, na spotkaniu bardziej kameralnym, jednak licznym,
    usłyszałam o potrzebie przywracania "wielkich słów", takich jak patriotyzm,
    ideowość, niezłomność, naszej mowie, kiedy chcemy rozmawiać o rzeczach
    wspólnych. Mnożą się zawodowe i środowiskowe kodeksy etyczne i - niezależnie,
    co o nich samych sądzimy - świadczą o rozglądaniu się za znakami porozumienia w
    odróżnianiu dobra od zła, w rozróżnianiu lisów, wilków i - bo ja wiem? - lwów,
    pozostając przy metaforach ze zwierzyńca, a uznając króla zwierząt za jakiś dla
    nich wzór. Krzepi mnie to trochę, bo chyba zaczynamy wracać do normalności, o
    czym od dawna mówimy, a czego warunkiem pierwszym jest jasne wyobrażenie i
    określenie norm.

    Magdalena Bajer
  • leszek.sopot 24.07.04, 01:58

    Lis (właściwie lisica) wygląda tak:
    rds.yahoo.com/S=96062883/K=fox/v=2/l=IVS/*-
    butterscotch.furrynet.com/Butterscotch%20Vixen/Butter%20by%20Lone%20Fox.jpg

    a wilk tak
    www.dpddg.com/gallery/images/Wolf-Moon.jpg
    Bajeczka na dobranoc
    Jean da La Fontaine "Wilk i lis"
    Jak na jednego zdrajcę i urwisa,
    Ma wilk rozumu niemało.
    Ale jednak powiem śmiało,
    Ani się umył do lisa.
    Ten łotr pewnego wieczoru
    Dybiąc na zgubę gęsiego plemienia
    Biegł milczkiem dokoła dworu.
    I tak jakoś od niechcenia
    Spojrzał w studnię.
    A księżyc świecił przecudnie
    I w cichej wodzie jego tarcza biała
    Jasno błyszczała.
    Lis zgrzytnął zębem i wytrzeszczył oko:
    "To ser! A ja z głodu ginę!
    Skoczyć? Ej, nie! Za głęboko!"
    Gdy tak rozmyśla, w zapale
    Wdrapał się na cembrowinę.
    Spostrzega wał, a na wale
    Okręcone jakieś sznury
    I cebry: jeden na dnie, a drugi u góry.
    Dał susa w ceber - i jedzie,
    Spuszcza się na dół, ale zamiast sera,
    Żłopnął wody. Aj, gwałtu! Co począć w tej biedzie?
    Tymczasem dzień zaświtał. Lis z głodu umiera,
    Słyszy psów ujadanie i kroki człowieka -
    I śmierci niechybnej czeka.
    Czekał dwa dni. Już księżyc, zwykłą dążąc drogą,
    Trzeciej nocy wydawał się od prawej strony
    Jak wyszczerbiony,
    A tu nie widać nikogo!
    Wtem, o radości! Czy go wzrok nie myli?
    Para błyszczących oczu do studni się chyli:
    Wilk! "A witajże, kumie! Gościu najmilejszy!
    Czekałem cię jak zbawienia!
    Patrz: mam tu coś dla ciebie, coś nie do wzgardzenia,
    Coś do zjedzenia!
    Czy widzisz ten ser? Kawałeczek mniejszy
    Sam zjadłem; patrz, nic prawie; ot, cząsteczkę czwartą;
    Ale z tym wielkim kawałem
    Na ciebie duszko czekałem;
    Zobaczysz, buzi dać warto.
    Siadajże w ceber, com ci tam zostawił,
    I w lot przybywaj." Wilk gracko się sprawił,
    Skoczył i swym ciężarem na cebrze zawisa.
    Jedzie w dół, lis do góry: drapnął - nie ma lisa.
    Nie szydzcie jednak czytelnicy moi,
    Z wilka i lisa kłopotów,
    Bo i z nas każdy chętnie wierzyć gotów
    W to, czego pragnie lub czego się boi.
  • basia.basia 27.07.04, 01:01
    pełna ... co za zapach ... ach!

    Smacznego:)
  • Gość: prosię IP: *.acn.waw.pl 27.07.04, 01:10
    basia.basia napisała:

    > pełna ... co za zapach ... ach!
    >
    > Smacznego:)

    Nie zasłużyłem, ale co tam:)
    chrum, chrum:)

    przyjdzie prosiak dziś do Basi
    do Jej nóżek się połasić
    bedzie prosić, by choć troszkę
    podrapała go za uszkiem

    na dobranoc wszak drapanko
    lepsze jest niż kołysanka
    może Basia-któż to wie
    o to też uprosić da się

    świnie są takie, że jak dasz palec, to całą rękę wezmą i jeszcze więcej:)
  • Gość: prosię IP: *.acn.waw.pl 27.07.04, 01:17
    Och, śpisz już pewnie. To miłych snów:)
  • rolotomasi 27.07.04, 21:55
    Letnia pora nie sprzyja chłodnym rozmowom, ale próbować trzeba - tak jak wyżej
    zostało zrobione ;)
    Znaczy: Kto lis, a kto wilk << To będzie miało podstawowe znaczenie.
    --
    już-
  • leszek.sopot 27.07.04, 23:06
    rolotomasi napisał:

    > Letnia pora nie sprzyja chłodnym rozmowom, ale próbować trzeba - tak jak
    wyżej
    > zostało zrobione ;)
    > Znaczy: Kto lis, a kto wilk << To będzie miało podstawowe znaczenie.

    Nie tylko znaczenie ma rozeznanie, ale i wiedza o tym co z tego ma wynikać.
    Machiavelli radził księciu:

    "Ponieważ więc książę obowiązany jest umieć używać bestii, powinien sobie
    wybrać lisa i lwa, lew bowiem nie poradzi przeciw sieciom, lis nie poradzi
    przeciw wilkom. Należy więc być lisem, aby się poznać na sieciach,
    i lwem, aby odstraszać wilków".
    [Niccolo Machiavelli (1469 - 1527)]

    I może jeszcze kilka światłych powiedzonek o wilkach:

    Wilk nie winien temu, że Pan Bóg stworzył go wilkiem.

    Wilk psa się nie boi, tylko nie lubi jego szczekania.

    Wilk, niech jak wilk żyje, w lisią skórę się nie kryje.

    Zachciało się kozie męża, poszła za wilka.

    Wilki są chyba szlachetniejsze od owiec, z trudem wyobrażają sobie istnienie
    bez tych ostatnich,zaś owce? Szkoda mówić.
    [Stanisław Jerzy Lec (pierw. de Tusch - Letz, 1909 - 1966)]


    No i na deser z dedykacją dla basi.basi by się strzegła pewnego krakowskiego
    lupus.lupusa:

    Jan Brzechwa, WILK I GĄSKA
    Wilk pewien, przystojny i młody,
    Poznał gąskę niezwykłej urody.
    Kręcił się przy niej zawzięcie
    I wciąż przynosił w prezencie
    Świętojańskie robaczki
    I grylażowe raczki,
    Marcepanowe grzybki,
    Złote i srebrne rybki,
    Czekoladowe żabki
    I śmietankowe babki.
    Raz, kiedy spotkał gąskę,
    Podał jej bzu gałązkę
    I tak przemówił grzecznie:

    "Będę cię kochał wiecznie
    I z tobą się ożenię,
    Bo jesteś jak marzenie,
    Jesteś jak biała chmurka
    W swoich powiewnych piórkach,
    A zgrabna niczym sarna,
    A jaka gospodarna!
    Wyznaję to prosto z mostu,
    Że gdy widzi się twoje zalety,
    Chciałoby się ciebie zjeść po prostu!"

    No - i zjadł ją. Miał dobry apetyt.
  • rolotomasi 28.07.04, 00:29
    było>>
    Wilk nie winien temu, że Pan Bóg stworzył go wilkiem.
    Wilk psa się nie boi, tylko nie lubi jego szczekania.
    Wilk, niech jak wilk żyje, w lisią skórę się nie kryje.
    Zachciało się kozie męża, poszła za wilka.
    extra^^lux; nie wszystkie znałem.
    Wilki są chyba szlachetniejsze od owiec, z trudem wyobrażają sobie istnienie
    bez tych ostatnich,zaś owce? Szkoda mówić.
    [Stanisław J.Lec1909:1966]

    Machiavelli i jego "Książe" to jedyna książka warta czytania, wg Napoleona
    Bonaparte. Robiłem z tego spicz <wystąpienie <referat.
    --
    już- Dajemy radę
  • Gość: bajki jełopa IP: *.acn.waw.pl 29.07.04, 00:02
    Basia powinna strzec się czego innego;

    razu pewnego w bajkowym lesie
    żyła wewiórka imieniem Basia
    co z każdym zwierzem żyć chciała w zgodzie
    różnie bywało-jak to w przyrodzie

    bo jak wiadomo las też jest pełny
    insektów wściekłych i typów wrednych
    i gdy kleszcz taki, podły z natury
    chciał wbić się Basi kiedyś za skórę

    Ona poczęła pytać dlaczego;
    "cóżem Ci uczyniła złego?"
    kleszcz widząc okazję, poczuł się pewniej
    i już się wbijał głębiej i głębiej

    i nim się Basia skończyła pytać
    kleszcz wgryzł się mocno, nażarł do syta
    teraz za późno, skaranie losu
    bo już cholerstwa wyrwać nie sposób

    smutną rzecz na koniec powiem
    bo z tej smutnej bajki bowiem
    smutny morał też wynika;
    najpierw utłucz, potem pytaj
  • basia.basia 29.07.04, 00:14
    Gość portalu: bajki jełopa napisał(a):

    >
    > Ona poczęła pytać dlaczego;
    > "cóżem Ci uczyniła złego?"
    > kleszcz widząc okazję, poczuł się pewniej
    > i już się wbijał głębiej i głębiej
    >

    Jestem specjalistką od odkleszczania, spokojna głowa:)
  • Gość: jełop.jełop IP: *.acn.waw.pl 29.07.04, 00:18
    basia.basia napisała:

    > Gość portalu: bajki jełopa napisał(a):
    >
    > >
    > > Ona poczęła pytać dlaczego;
    > > "cóżem Ci uczyniła złego?"
    > > kleszcz widząc okazję, poczuł się pewniej
    > > i już się wbijał głębiej i głębiej
    > >
    >
    > Jestem specjalistką od odkleszczania, spokojna głowa:)

    :)

    a ja jestem jełop, więc co się dziwić, że pudło:)
  • Gość: jełop IP: *.acn.waw.pl 29.07.04, 00:50
    Uch, mogło głupio wyjść. Jełop jestem i nie pomyślałem, że podwójnego jełopa
    mógłby ktoś źle odebrać. Od razu zaznaczam, że odebrałby błędnie:)
  • basia.basia 28.07.04, 00:17
    Gość portalu: prosię napisał(a):

    > Och, śpisz już pewnie. To miłych snów:)

    Nie śpię, właśnie skończyłam czytać link, który
    mi podrzuciłeś:) Dziekuję i drapię z przyjemnością:)

  • Gość: prosię IP: *.acn.waw.pl 28.07.04, 00:21
    basia.basia napisała:

    > Gość portalu: prosię napisał(a):
    >
    > > Och, śpisz już pewnie. To miłych snów:)
    >
    > Nie śpię, właśnie skończyłam czytać link, który
    > mi podrzuciłeś:) Dziekuję i drapię z przyjemnością:)
    >


    A ja z radości głośno chrumkam:)
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 02:47
    Tylko czemu tu tak pusto? A ja wracając zatankowałem u sąsiadów full kanister
    palinki świeżuchnej, z tegorocznych morelek... A tu ani gosci, ani kwaszonego
    ogórka... To po co ja tak gnałem?...Sie pytam.
  • basia.basia 31.07.04, 22:58
    Gość portalu: marynat napisał(a):

    > Tylko czemu tu tak pusto? A ja wracając zatankowałem u sąsiadów full kanister
    > palinki świeżuchnej, z tegorocznych morelek... A tu ani gosci, ani kwaszonego
    > ogórka... To po co ja tak gnałem?...Sie pytam.

    Melduję się:)

    Ja też wróciłam dzisiaj i też zawadziłam o sąsiadów, toteż w naszym barku
    pojawia się duża ilość Frankovki Modrej oraz Smadny Mnich i Gambrinus.
    Mam też śliwowicę z podhalańskich śliwek:)

  • homosovieticus 31.07.04, 23:35
    Dobrywieczór wszystkim ciemniakom! :))
    Droga BB, czy dla człowieka, strudzonego wielce pielgrzymowaniem, znajdzie się
    Kapra butelczyna?
  • basia.basia 01.08.04, 00:11
    homosovieticus napisał:

    > Dobrywieczór wszystkim ciemniakom! :))
    > Droga BB, czy dla człowieka, strudzonego wielce pielgrzymowaniem, znajdzie
    się
    > Kapra butelczyna?

    Oczywiście, na zdrowie:)

    ps
    Czytam sobie zaległości no i cóż widzę?
    Wkroczyłeś do akcji z impetem, zakwestionowałeś
    działanie "magicznego oka", tropicielu "sprzeczności":)
  • homosovieticus 01.08.04, 01:07
    nicka rolotomasi, Ty także czuj się powitany i zaszczycony.Mój Ty geniuszu
    forumowy.
  • rolotomasi 01.08.04, 01:29
    Tfu, na psa urok - zgiń przepadnij maro piekielna !

    Nie mogłem tego tak zostawić
    --
    WŁAŚNIE!
  • Gość: Homosovieticus IP: *.gdynia.mm.pl 01.08.04, 01:42
    Nie dąsaj się złotko, przecież wiem żeś tęsknił za mną a w duchu obiecywałeś
    sobie, że miłym będziesz i grzecznym chłoptasiem.Nieprawdaż Rolciu?
  • rolotomasi 01.08.04, 02:35
    Ani chybi prałat HenioJ wyjąc z żalu porzucenia,po foKra się włóczy w przebraniu
    o.Osioła i menskiej kampani iszcze, skoro go chłopię odeszło.
    tfu, po 100-kroć tfu !
    --
    WŁAŚNIE- Dajemy radę
  • homosovieticus 01.08.04, 00:59
    trunek z konwalii.Pycha.Pachnie jak one a smakuje jak najprawdziwsza szkocka
    najwyższej jakości.Wg. receptury, o którą bezskutecznie dobija się - dla
    Łasiczki zapewne - pewien francuski pisarz, piewca radości życia, niejaki
    Colas.
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 01:51
    ...Basia z wojaży, Homoś z peregrynacyj pątniczych, Rollo ze swym holzhammerem
    do klepania blach... I już Kaper sie leje, a i innych trunków dostatek. Kłaniam
    się wszystkim i stakańczyk wyciagam. Może by tak w miłym towarzystwie
    śliwowiczki skosztować i wiadomości ze swiata dalszego niż sklepik za rogiem
    posłuchać? Oczywiście z umiarem, żeby dla Pierwszego starczyło, bo on na tę
    brejkę okrutnie łasy...
  • rolotomasi 01.08.04, 02:31
    ...miło i Towarzystwo hajFaj to będzie jak wojenkę akonczim, teraz pić nie nada,
    Ale nie powiem - kłaniam...
    --
    już-
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 02:56
    Rollo pacyfikuje, sovieticus resocjalizuje - a mnie się fajnie w śliwowiczce
    marynuje.
  • rolotomasi 01.08.04, 03:16
    Sezon na takich jest stale; Jedno ale - szkoda prochu>
    Sami pod własnym ciężarem upadną i się rozpadną.

    Też bym się napił, ale jeszcze zdążę, gdy skończę.
    --
    już-
  • basia.basia 06.08.04, 00:30
    Gdzie się podziewacie?
  • Gość: t1s IP: *.acn.waw.pl 06.08.04, 00:33
    Ja jestem. I moja miseczka też.
  • basia.basia 06.08.04, 01:18
    Gość portalu: t1s napisał(a):

    > Ja jestem. I moja miseczka też.

    To mieszamy śliwowicę z czerwonym winem:)

    ps
    Niestety miejsce, wydawałoby się odludne ...
  • Gość: prosię IP: *.acn.waw.pl 06.08.04, 01:25
    basia.basia napisała:

    > Gość portalu: t1s napisał(a):
    >
    > > Ja jestem. I moja miseczka też.
    >
    > To mieszamy śliwowicę z czerwonym winem:)

    Będziemy pić z jednego naczynia? Chrum, chrum, obok siebie:)


    > ps
    > Niestety miejsce, wydawałoby się odludne ...

    Bo oprócz Ciebie jest tylko świnia:(
  • basia.basia 06.08.04, 01:37
    Gość portalu: prosię napisał(a):

    > > Niestety miejsce, wydawałoby się odludne ...
    >
    > Bo oprócz Ciebie jest tylko świnia:(

    Miałam na myśli miejsce pokątne, gdzie świnia mi zupełnie
    wystarczy no ale tam jesteśmy jak w zoo:(
  • Gość: prosię IP: *.acn.waw.pl 06.08.04, 01:43
    basia.basia napisała:

    > Gość portalu: prosię napisał(a):
    >
    > > > Niestety miejsce, wydawałoby się odludne ...
    > >
    > > Bo oprócz Ciebie jest tylko świnia:(
    >
    > Miałam na myśli miejsce pokątne, gdzie świnia mi zupełnie
    > wystarczy no ale tam jesteśmy jak w zoo:(

    Dopiero dotarło do mojego świńskiego łba:)
    Ale skoro już, to może napój zagryziemy watą cukrową?
  • basia.basia 06.08.04, 01:46
    Gość portalu: prosię napisał(a):

    > basia.basia napisała:
    >
    > > Gość portalu: prosię napisał(a):
    > >
    > > > > Niestety miejsce, wydawałoby się odludne ...
    > > >
    > > > Bo oprócz Ciebie jest tylko świnia:(
    > >
    > > Miałam na myśli miejsce pokątne, gdzie świnia mi zupełnie
    > > wystarczy no ale tam jesteśmy jak w zoo:(
    >
    > Dopiero dotarło do mojego świńskiego łba:)
    > Ale skoro już, to może napój zagryziemy watą cukrową?

    I owszem a baloniki i różowe chnurki nam się przyśnią:)


  • Gość: prosię IP: *.acn.waw.pl 06.08.04, 01:52
    basia.basia napisała:

    > Gość portalu: prosię napisał(a):
    >
    > > basia.basia napisała:
    > >
    > > > Gość portalu: prosię napisał(a):
    > > >
    > > > > > Niestety miejsce, wydawałoby się odludne ...
    > > > >
    > > > > Bo oprócz Ciebie jest tylko świnia:(
    > > >
    > > > Miałam na myśli miejsce pokątne, gdzie świnia mi zupełnie
    > > > wystarczy no ale tam jesteśmy jak w zoo:(
    > >
    > > Dopiero dotarło do mojego świńskiego łba:)
    > > Ale skoro już, to może napój zagryziemy watą cukrową?
    >
    > I owszem a baloniki i różowe chnurki nam się przyśnią:)
    >

    Dobranoc:)
    Różowe chmurki...Może chociaż raz przyśni Ci się też knurek:)
  • basia.basia 06.08.04, 23:55
    Gość portalu: prosię napisał(a):


    > >
    > > I owszem a baloniki i różowe chnurki nam się przyśnią:)
    > >
    >
    > Dobranoc:)
    > Różowe chmurki...Może chociaż raz przyśni Ci się też knurek:)

    To tylko od Ciebie zależy. Jeśli będziesz intensywnie o mnie myślał
    to ... A ja się zaopatrzę w poduszkę z chmielu:)
  • Gość: prosię IP: *.acn.waw.pl 07.08.04, 17:52
    Mocniej niż ja o Tobie, myśleć już nie można:)
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 01:26
    Tylko, pozwólcie - otworzę okno, bo dawno nie wietrzone i jakimis miazmatami
    zalatuje...
    A tu moja szklaneczka. Chodzę z własną, bo pod naszą nieobecność zagladają tu
    tacy różni i pasuda ginie...
  • basia.basia 06.08.04, 01:35
    Gość portalu: marynat napisał(a):

    > Tylko, pozwólcie - otworzę okno, bo dawno nie wietrzone i jakimis miazmatami
    > zalatuje...

    :))))))))))

    > A tu moja szklaneczka. Chodzę z własną, bo pod naszą nieobecność zagladają tu
    > tacy różni i pasuda ginie...

    Zapraszam:))))))

    Śliwowica z marynowanych śliwek może być?
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 01:45
    W reastauracji "Angelica" nalewali setę i dawali widelec. Każdy miał prawo do
    jednego "dziaba". W słoju z zalewą pływały grzybki, na dnie leżały śliwki i
    korniszony. Każdy polował na grzybka, a trafiał w co insze. Jak to w życiu...
  • Gość: marynat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 02:14
    Ale trzeba sobie umieć radzić. Jest czym zagryźć i czym popić. W realu! Idę
    szukać towarzystwa. By, by
  • basia.basia 06.08.04, 23:57
    Opowiadaj jak było a ja będę polewać każdemu
    chętnemu:)
  • iza.bella.iza 07.08.04, 00:18
    basia.basia napisała:

    > Opowiadaj jak było a ja będę polewać każdemu
    > chętnemu:)

    Polej, polej - może Katarsis oderwie się od swoich tabelek (ankietek?)na
    chwilę. Chociaż ona to już tylko o chłopakach z naszej narodowej kadry
    siatkarzy myśli:)
    Było Wspaniele - pogoda idealna do łażenia po górkach i zwiedzania, a nawet
    opalania. Zdjęcia właśnie sobie oglądam - z Gór Stołowych. Po czeskiej stronie
    też byłam na zakupach:)))Opaliłam się, wypoczęłam, schudłam 2 kilo i mniej
    paliłam. Czuję się świetnie, choć wracałam nocą i nie miałam kiedy jej odespać,
    bo przyjechała z Anglii moja siostra z dziećmi. Ale to też radocha, bo widzimy
    się tylko raz w roku.
  • katarsis 07.08.04, 00:34
    iza, ty palisz???

    To ja opowiem taką wakacyjną anegdotke. Mój ociec uprawia wypoczynek
    tzw. 'miejski'. Jeżdzi sobie na rowerku, przysiada na ławeczkach by załapać
    nieco opalenizny, odwiedza babcie, podlewa kwiatki, pobawi sie z psem no i
    ruszać z domu na jakiś specjalny urlop to nigdzie mu się nie chce. Niedawno -
    był sobie na rowerku na Wyspie Bolko (to są takie 'zielone płuca Opola',
    miejsce spacerów dla zakochanych). Jedzie sobie jedzie na tym rozklekotanym
    pojeżdzie a tu nagle zza krzaka wyskakuje na niego exhibicjonista rozdziawiając
    płasz i obnaża to swoje przyrodzenie wołając przy tym: Która godzina???
    A ociec mu na to: 'wskazówka pokazuje dwunastą' :)
  • iza.bella.iza 07.08.04, 00:45
    katarsis napisała:

    > iza, ty palisz???

    Niestety tak:( Tylko na mnie nie krzycz, bo i tak mam straszne komleksy z tego
    powodu.

    >
    > To ja opowiem taką wakacyjną anegdotke. Mój ociec uprawia wypoczynek
    > tzw. 'miejski'. Jeżdzi sobie na rowerku, przysiada na ławeczkach by załapać
    > nieco opalenizny, odwiedza babcie, podlewa kwiatki, pobawi sie z psem no i
    > ruszać z domu na jakiś specjalny urlop to nigdzie mu się nie chce. Niedawno -
    > był sobie na rowerku na Wyspie Bolko (to są takie 'zielone płuca Opola',
    > miejsce spacerów dla zakochanych). Jedzie sobie jedzie na tym rozklekotanym
    > pojeżdzie a tu nagle zza krzaka wyskakuje na niego exhibicjonista
    rozdziawiając
    >
    > płasz i obnaża to swoje przyrodzenie wołając przy tym: Która godzina???
    > A ociec mu na to: 'wskazówka pokazuje dwunastą' :)

    Dobre!!! Przytomny gość z Twojego taty jest!
    Wypijmy za to - mam trochę czeskich specjałów. Niedużo (bo ceny się zrównały i
    nie mam motywacji do przemytu), ale dla Ciebie wystarczy. Co sobie życzysz?
    Piwko, palinkę?
  • katarsis 07.08.04, 00:48
    iza.bella.iza napisała

    Piwko, palinkę?

    Zostaję przy Pi. Mam w realu więc łatwiej mi będzie wzniesć toast :)
  • iza.bella.iza 07.08.04, 00:51
    W ciepłą noc piwko najlepsze:) Podrzucam Ci Bażanta - na zdrówko!
  • basia.basia 07.08.04, 00:44
    iza.bella.iza napisała:

    > basia.basia napisała:
    >
    > > Opowiadaj jak było a ja będę polewać każdemu
    > > chętnemu:)
    >

    Zapomniałam napisać, że Cię serdecznie witam:)

    > Polej, polej - może Katarsis oderwie się od swoich tabelek (ankietek?)na
    > chwilę. Chociaż ona to już tylko o chłopakach z naszej narodowej kadry
    > siatkarzy myśli:)
    > Było Wspaniele - pogoda idealna do łażenia po górkach i zwiedzania, a nawet
    > opalania. Zdjęcia właśnie sobie oglądam - z Gór Stołowych. Po czeskiej
    stronie
    > też byłam na zakupach:)))Opaliłam się, wypoczęłam, schudłam 2 kilo i mniej
    > paliłam. Czuję się świetnie, choć wracałam nocą i nie miałam kiedy jej
    odespać,
    >
    > bo przyjechała z Anglii moja siostra z dziećmi. Ale to też radocha, bo
    widzimy
    >
    > się tylko raz w roku.

    Czyli "życie jest piękne":)

    ps
    Ja wyjeżdżam w niedzielę, wpadnę na 2 dni do Mamy a potem
    3 tygodnie na Roztoczu. Już mam "reise fieber":)
  • iza.bella.iza 07.08.04, 00:49
    Ja Cię też pozdrawiam a Ty pozdrów mamę:)
    Roztocze też piękne podobno. Ja tam jeszcze nie dotarłam, choć na
    Lubelszczyżnie bywał kiedyś często. Zwiedziłam tylko "przedpole" roztoczańskie.
    Pogoda ma tam być lepsza niż ostatnio.
    Wypijmy za Rogasia z doliny Roztoki:)))

  • lupus.lupus 07.08.04, 00:52
    iza.bella.iza napisała:

    > Wypijmy za Rogasia z doliny Roztoki:)))

    :))))
    Pozdrawiam Panie i toast zimnym Faxe wznoszę.
  • iza.bella.iza 07.08.04, 01:10
    lupus.lupus napisał:

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    > > Wypijmy za Rogasia z doliny Roztoki:)))
    >
    > :))))
    > Pozdrawiam Panie i toast zimnym Faxe wznoszę.

    Ciekawe dlaczego nasz Lupus śmieje się z toasu za Rogasia? Czyżby go zjadł na
    zakąskę?

    Też pozdrawiam i życzę udanych wakacji na Puszcie. Przywieź nam stamtąd trochę
    słoneczników i parę litrów dobrego tokaju. Egri Bikaver też może być:)
  • lupus.lupus 07.08.04, 01:39
    iza.bella.iza napisała:


    > Ciekawe dlaczego nasz Lupus śmieje się z toasu za Rogasia? Czyżby go zjadł na
    > zakąskę?

    Rogasia? Nigdy :)
    >
    > Też pozdrawiam i życzę udanych wakacji na Puszcie. Przywieź nam stamtąd
    trochę
    > słoneczników i parę litrów dobrego tokaju. Egri Bikaver też może być:)

    To dopiero we wrześniu. Przywiozę dla wszystkich, a z myślą o Tobie wypiję
    szklaneczkę w znajomej csardzie niedaleko Szolnok.
  • iza.bella.iza 07.08.04, 01:55
    lupus.lupus napisał:

    > iza.bella.iza napisała:
    >
    >
    > > Ciekawe dlaczego nasz Lupus śmieje się z toasu za Rogasia? Czyżby go zjad
    > ł na
    > > zakąskę?
    >
    > Rogasia? Nigdy :)

    Odechtchnęłam z ulgą.

    > >
    > > Też pozdrawiam i życzę udanych wakacji na Puszcie. Przywieź nam stamtąd
    > trochę
    > > słoneczników i parę litrów dobrego tokaju. Egri Bikaver też może być:)
    >
    > To dopiero we wrześniu. Przywiozę dla wszystkich, a z myślą o Tobie wypiję
    > szklaneczkę w znajomej csardzie niedaleko Szolnok.

    Dzięki. Ja na Węgrzech nigdy nie byłam, choć już kiedyś miałam nawet bilet na
    pociąg do Budapesztu:( Wiele lat temu poznałam dwóch studentów znad Balatonu.
    Jeden miał babcię Polkę i choć pochodził z Siemiogrodu pisał wiersze po polsku.
    Drugi studiował etykę i porozumieć mogłam się z nim tylko po łacinie (!). Obaj
    zaopatrywali nasze studenckie imprezy w wino ze sklepu przy ambasadzie
    węgierskiej. To był straszny sikacz w kartonach, ale w tamtych czasach
    (alkohole sprzedawano od 13) wydawał się ambrozją:)

    Teraz już na poważnie i nieodwołalnie - dobranoc.

  • katarsis 07.08.04, 00:51
    Basia na Rostocze hmmm
    Była na początku lipca :)
    Teraz w zwierzyńcu jest ciekawy festiwali filmowy do 15 sier.
    Pewnie się załapiesz. Pozdrów ode mnie rodziny: Wyłupków i Komanów...
    A znasz zagrodę Guciów i sołtysa Stacha Jachymka?
    On ostatnio miał problemy z prokuraturą bo nielegalnie bimber pędził i
    sprzedawał. Przeciwnicy polityczni donieśli na niego. śledztwo umorzono jednak,
    bo nie znalezniono aparatury do pędzenia bimbru :)

  • katarsis 07.08.04, 00:53
    No proszę, jak niewiele trzeba...Już mi się literki prszetsawajają :)