Dodaj do ulubionych

Ostatni tekst Kuronia

IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.04, 14:08
Do przyjaciół alterglobalistów

Za naszego życia na świecie dokonał się największy w jego dziejach przewrót
technologiczny. Odeszła epoka maszynowa, a nastała informatyczna. W
dotychczasowej historii podstawową siłą wytwórczą była najczęściej fizyczna
praca ludzka, surowce i inne zasoby. Stąd znaczenie produkcji i produktów,
obrotu towarowego, który obok stosunków, w jakie wchodzą ze sobą ludzie w
procesie produkcji wyznaczały w znacznym stopniu stosunki międzyludzkie. Dziś
pracę powtarzalną wykonują w coraz szerszym zakresie automaty, a domeną
człowieka pozostała działalność twórcza. Obecnie główną siłą wytwórczą stała
się wiedza ludzka i stąd informacje, zastępujące w znacznym stopniu obrót
towarowy i w całości finansowy, wyznaczają niemal całokształt stosunków
międzyludzkich. Kiedy obrót finansowy przyjmuje charakter informatyczny,
przestają istnieć - przynajmniej w tej sferze - granice państw. Następuje
gospodarcza globalizacja.

Opisany wyżej przewrót technologiczny jest zarazem zasadniczym przewrotem
kulturowym. Upadła kultura wypracowanych w granicach państw narodowych
kompromisów społecznych. Kapitalizm wyrwał się z form w nich wytworzonych i
zdziczał. Obowiązuje równanie w dół, do głodu, nędzy, prawa silniejszego.
Szybko maleje grupa ludzi o pełnym dostępie do kultury, a wzrasta olbrzymia
większość pozbawionych jej całkowicie.

My - starzy i młodzi mieszkańcy globu - nie umiemy żyć w nowej,
informatycznej, globalnej rzeczywistości. Na pewno nie umieją pełnić w niej
swojej roli elity władzy, pieniądza, mediów. Zamiast organizować współpracę
społeczną, by wspólnie rozwiązać globalne problemy nędzy, głodu, braku
dostępu do kultury, w pogoni za zyskiem działają czesto na niekorzyść
społeczeństw, którym przewodzą. W zglobalizowanej gospodarce niezbędna jest
harmonijna współpraca przynajmniej najwyżej uprzemysłowionych krajów świata ?
a tej nam dziś brakuje.

Posiadamy nieograniczone możliwości ludzkiej wytwórczości, a na świecie
wzrasta nędza i bezprawie. Jak się rzekło, większość ludzkości nie ma dostępu
do kultury, nie może więc z tych możliwości korzystać. To wy, drodzy
przyjaciele, musicie dokonać tego, czego nie są w stanie zrobić dzisiejsze
elity: tworzyć nowe koncepcje współpracy społecznej, urzeczywistniać ideały
wolności, równości i sprawiedliwości społecznej. Przed Wami wyzwanie
rewolucji edukacyjnej - zniesienia wszelkich przeszkód w dostępie każdego
mieszkańca globu do kultury.

To w waszych rękach jest przyszłość świata - musicie taką rolę spełnić, bo
jeśli nie wy, to kto?


Jacek Kuroń



Ostatni tekst Jacka Kuronia, ukazał się w Gazecie AntySzczyt, rozdawanej
przez alterglobalistów na ulicach Warszawy w czasie protestów pod koniec
kwietnia 2004.
Edytor zaawansowany
  • 17.06.04, 14:31
    Przypomnijmy lepiej jego pierwsze teksty chwalace tow. Stalina i zachecajace do
    rzkulaczania nawet sredniakow, oraz te, chwalace neoliberalne reformy, ktore
    pozbawily miliony Polakow pracy i zmusily ich do zarcia zupek kuroniowych...:(
  • Gość: Gość który wyszedł IP: *.chello.pl 17.06.04, 14:44
    rajchman napisała:

    > Przypomnijmy lepiej jego pierwsze teksty chwalace tow. Stalina i zachecajace
    do
    >
    > rzkulaczania nawet sredniakow, oraz te, chwalace neoliberalne reformy, ktore
    > pozbawily miliony Polakow pracy i zmusily ich do zarcia zupek kuroniowych...:(

    Rajchmanie!
    Przypomnij sobie lepiej własne, przepełnione nienawiścią teksty...
    Przypomnij sobie, choć jeden,swój własny godny czyn...
    Przypomnij sobie, że jesteś człowiekiem...
  • 17.06.04, 15:18
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: Nycka IP: *.chello.pl 17.06.04, 15:51
    rajchman napisała:

    >Kuron byl zas zwykla szmata, udajacym "przyjaciela ludu"... :

    i to napisał człowiek? nie obrażaj ludzi, nazistko
  • 17.06.04, 16:05
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 17.06.04, 17:00
    A o prawicowości i lewicowości poczytaj sobie trochę samego Jacka. Fragment z
    książki Jacka Kuronia „Gwiezdny Czas”, w którym opisuje głodówke w Podkowie
    Leśnej i Maciarewicza.
    Wracając jednak do różnic obyczajowych i ideowych podziałów. Mieliśmy w
    kościele do spania dwie salki, którymi mogliśmy dowolnie gospodarzyć. Bardzo
    szybko dogadaliśmy się, że w pierwszej części spać będą ci, którzy wolą kłaść
    się wcześniej, a drugą zajmą nocne marki długo w noc gadające. Już wkrótce ze
    zdumieniem spostrzegłem, że my w tych pokoikach podzieliliśmy się na lewicę i
    prawicę. Wcześnie kładli się spać prawicowi, a w noc gadali lewicowi i w żadnej
    mierze nie dotyczyło to powiązań towarzyskich, bo różnice w zasypianiu były
    wyraźne. Często, gdy myśmy do snu się układali, to prawica wstawała na poranną
    mszę o 7-ej. Prawicowi nosili piżamy, lewica ich nie używała. Prawica obnosiła
    się z rytuałem mycia, lewica robiła to mimochodem. W pokoju prawicy panował
    idealny porządek, niemal jak w żołnierskiej izbie, a u nas nigdy nie dało się
    tego opanować. Bardzo wyraźne byty również różne style ubierania się w obydwu
    tych pokojach. Prawicowa młodzież nosiła garnitury i byli to przeważnie sami
    mężczyźni. U nas dziewczyn zawsze było więcej niż garniturów. Kiedy pod koniec
    głodówki ogłosiłem wyniki swoich obserwacji, to oczywiście przywitał je wybuch
    radosnego śmiechu, ale kilka osób stanowczo memu przyporządkowaniu zaprzeczyło,
    a nawet zadeklarowało w związku z tym chęć zmiany materaca. W dyskusjach, które
    miały tam miejsce, można było wyraźnie zaobserwować dwa różne sposoby podejścia
    do problemów. Jeden odwoływał się do zasad, obyczajów społecznych, jako do
    ostatecznej instancji, nie wymagającej uzasadnienia, a pozwalającej osądzić
    wszystko. Drugi sposób, właściwy ludziom z naszego pokoju, polegał na podawaniu
    w wątpliwość wszystkiego. Każdą sprawę rozważano tak, jakby była pierwszym
    problemem w dziejach myśli ludzkiej. Oczywiście moja obserwacja kilkunastu osób
    w specyficznej dość sytuacji nie była wiele warta, gdyby nie potwierdzała
    wieloletnich doświadczeń moich i Gajki.
    Kilka osób z naszego towarzystwa wymykało się temu schematowi taki byt Olek
    Hall, taki – Henio Wujec – ale generalnie wydawał się słuszny. Ciekawe, że
    często osoba zainteresowana, gdy dowiadywała się o naszym rozpoznaniu, to
    protestowała, absolutnie nie godząc się na opcję, którą przypisaliśmy jej. Tak
    było z Joasią Szczęsną, która z Sewkiem Blumsztajnem robiła najlepsze nasze
    pismo, Biuletyn Informacyjny i była z ducha jak najbardziej lewicowa w
    przyjętym tutaj tego słowa znaczeniu. Kiedy jednak usłyszała nasz opis swojej
    osoby, to oburzyła się szczerze i na żadną lewicę nie chciała się zgodzić.
    Problem lewicy i prawicy najostrzej się ujawnił w konflikcie z Antkiem
    Macierewiczem, Piotrkiem Naimskim, Ulą Doroszewską i Ludkiem Dornem, nazwijmy
    ich grupą Głosu – najpoważniejszą frondą w KSS „KOR”. Wszyscy oni to ludzie o
    bardzo silnej tendencji twórczej i prócz Antka na pewno nie wyrośli z ducha
    prawicy. Ojciec Antka był przed wojną działaczem chadecji, jednak Antek
    najbardziej z całej czwórki podkreślał swoją lewicowość, a mimo to nie darzył
    zaufaniem nas, ludzi, których określał mianem lewicy. Nieufność i podejrzliwość
    Antka wyczuwałem od początku naszej znajomości. Już przy pierwszym spotkaniu
    zgłosił rozliczne do mnie pretensje, głównie o harcerstwo. [...] Wszyscy
    wymienieni obok Antka przyjaciele byli jego wychowankami lub współpracownikami
    z harcerskiej Czarnej Jedynki. Z drużyny tej wywodził się również Andrzej
    Celiński, Wojtek Onyszkiewicz i wiele innych znakomitych osób [...]. Wiosna 81
    roku, Antek ogłosił w Wiadomościach Dnia swoją interpretację historii KOR-u.
    Stwierdził tam między innymi, że środowisko Czarnej Jedynki nigdy mi nie ufało
    jako temu, który zniszczył harcerstwo. Wywołało to burze towarzyską i w efekcie
    kilkanaście osób, na które się powoływał, napisało sprostowanie, że wręcz
    przeciwnie, interesował ich mój dorobek pedagogiczny rozwijany w drużynach
    walterowskich. [...]
    Właśnie stosunek do ludzi, którzy tak jak ja uczestniczyli w stalinizmie,
    stanowił to, co wspólne dla postawy grupy Głosu. Przeświadczenie, że ci, którzy
    maczali w tym palce, są obcy polskości, nie rozumieją narodu i jego kultury,
    wiąże się z przeświadczeniem, że podstawą oporu antytotalitarnego Polaków jest
    tradycja narodowa zakorzeniona w katolicyzmie. Stąd już tylko do wniosku, że
    tylko ci, którzy w tradycji takiej wyrośli, zdolni są przewodzić opozycji, a
    gdy biorą się za to inni, to szkodzą.
  • Gość: Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.04, 22:37
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: stypa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 13:27
    Gość portalu: Kagan napisał(a):

    > Po co sie tak rozpisujesz o tych biwakach? Faktem jest, ze Jacek Kuron"
    > 1. Byl czlonkiem PZPR, i to w latach stalinizmu.

    /ciach/

    A i tak był tysiące razy lepszym człowiekiem od ciebie.
  • Gość: Kagan IP: *.org 19.06.04, 13:14
    Tez byles w PZPR?
  • Gość: Cenzura IP: 213.134.139.* 18.06.04, 12:47
    Wycielismy nieslusznie politycznie wypowiedzi kagana.
  • 18.06.04, 10:44
    Gość portalu: Gość który wyszedł napisał(a):

    > rajchman napisała:
    >
    > > Przypomnijmy lepiej jego pierwsze teksty chwalace tow. Stalina i zachecaja
    > ce
    > do
    > >
    > > rzkulaczania nawet sredniakow, oraz te, chwalace neoliberalne reformy, kto
    > re
    > > pozbawily miliony Polakow pracy i zmusily ich do zarcia zupek kuroniowych.
    > ..:(
    >
    > Rajchmanie!
    > Przypomnij sobie lepiej własne, przepełnione nienawiścią teksty...
    > Przypomnij sobie, choć jeden,swój własny godny czyn...
    > Przypomnij sobie, że jesteś człowiekiem...

    -teraz już nie mam wątpliwości że środowisko GW ma korzenie STALOINOWSKIE!!!!!
  • 18.06.04, 11:08
    oszolom.z.radia.maryja napisał:

    > Gość portalu: Gość który wyszedł napisał(a):
    >
    > > rajchman napisała:
    > > > Przypomnijmy lepiej jego pierwsze teksty chwalace tow. Stalina i zach
    > ecajace do rzkulaczania nawet sredniakow, oraz te, chwalace neoliberalne
    reformy, ktore pozbawily miliony Polakow pracy i zmusily ich do zarcia zupek
    kuroniowych.
    > > ..:(
    > >
    > > Rajchmanie!
    > > Przypomnij sobie lepiej własne, przepełnione nienawiścią teksty...
    > > Przypomnij sobie, choć jeden,swój własny godny czyn...
    > > Przypomnij sobie, że jesteś człowiekiem...
    >
    > -teraz już nie mam wątpliwości że środowisko GW ma korzenie STALOINOWSKIE!!!!!

    Pisząc tak, piszesz o wszystkich, którzy działali w "S" bo bez tego środowiska
    nie byłoby 10-milionowego związku. Ja w czasach stalinowskich nie żyłem, ale
    starsi musili w tych czasach żyć. Możesz więc wszystkich Polaków wyzywać od
    stalinowców lub nazywach ich dziećmi PRL.
    Posługując się dużymi literami dajesz znak, że cieszy cię, małego podłego
    człowieczka, sprawianie przykrości innym. Jak sobie chcesz, możesz mnie nazywać
    jak chcesz, olewam ciebie i twoje poglądy, są one dla małych zakompleksiałych i
    złych ludzi. Budzą tylko wstręt.
    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • 17.06.04, 16:16
    Gość portalu: V.C. napisał(a):

    > Ostatni tekst Jacka Kuronia, ukazał się w Gazecie AntySzczyt, rozdawanej
    > przez alterglobalistów na ulicach Warszawy w czasie protestów pod koniec
    > kwietnia 2004.



    Wszystko co Kuroń w tym liście napisał jest prawdą, tyle, że niepopularną, nie
    wypada wyrywać się publicznie z naiwną niezgodą na świat. Wolę młodzieńczą
    naiwność i idealizm u starego Kuronia niż "dojrzały" cynizm i wyrachowanie u
    niektórych młodych polityków. Ja Kuronia za ten list lubię jeszcze bardziej.
  • Gość: Kagan IP: *.org 19.06.04, 13:16
    Kuron: stalinowska szmata, a pozniej czlowiek-choragiewka, co poglady zmienial
    jak inni skarpetki...:(
  • Gość: wuk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.04, 16:30
    To smutne.
    Smutne, że gdy odchodzi człowiek szlachetny i godny szacunku, prześladowany i
    więziony przez komunistów, znajdzie się banda gnojków, która po jego śmierci
    jeszcze mu ubliża.
    Nie będę się na tym forum spierać z tymi elementami, bo to mi uwłacza. Czasem
    lubię się posprzeczać, nawet z jakimś prymitem, ot, tak. Teraz to po prostu nie
    przystoi.
    Sama przynależność do PZPR niewiele znaczy, skoro należeli do niej ludzie tak
    różni jak Jacek Kuroń i Maciej Giertych. Ten pierwszy za swą odwagę w latach
    stalinowskich został wyrzucony z PZPR, walczył i cierpiał za demokrację w
    Polsce. Drugi, partyjniaczek w epoce upadku władzy komunistycznej, dochrapał
    się ostatnio mandatu europarlamentarzysty głosząc swoje populistyczno-
    nacjonalistyczno-klerykalne slogany.
    Kto z nich zasłużył się lepiej dla Polski? Osądźcie sami. A ci, co nie mają nic
    do powiedzenia, niech lepiej milczą.
    Uczcijmy pamięć Jacka Kuronia chwilą powagi.
  • 18.06.04, 13:19
    wuk:
    > To smutne.
    > Smutne, że gdy odchodzi człowiek szlachetny i godny szacunku, prześladowany i
    > więziony przez komunistów, znajdzie się banda gnojków, która po jego śmierci
    > jeszcze mu ubliża.

    Ta banda jest jednoosobowa. Rejchman, Kagan, Kamila_nz i jeszcze kilka innych,
    to ta sama osoba. Kopiuje i wkleja ciągle te same ,,prawdy'' w różne wątki i
    nie interesuje się opiniami innych ludzi. Podziwiam Laszka.Sopot, że wychodząc
    z założenia, że ,,Kagan też jest człowiekiem'' za każdym razem odpowiada mu w
    sposób głęboki i oryginalny. To prawda, jest człowiekiem, ale mnie brakuje
    samozaparcia, żeby poświęcać tyle czasu i wysiłku dla przekonania jednego
    jedynego człowieka, który nie chce ani przekonać ani być przekonany, tylko bawi
    go obrzucanie błotem.

    Kagan długo mieszkał gdzieś u diabła na kuliczkach w izolacji od świata a w
    szczególności od Polski. Niby zna nasz język i naszą historię, ale tylko tak
    jak ślepy może wiedzieć, że czerwony i zielony ludzie nazywają kolorami i na ten
    pierwszy mówią, że jest cieplejszy od tego drugiego. Kagan nie odróżnia
    polityki od etyki i nie rozumie, że do pewnych ludzi jego klasyfikacja na
    komuchów i niekomuchów się nie stosuje.

    Kagan naprawdę jest samotny. Przed majestatem śmierci Kuronia nawet Oszołom
    powstrzymał się przed złośliwościami. A wczoraj słyszałem w radiu wypowiedź
    Giertycha -- to była taka krótka modlitwa o spokój duszy dla Kuronia. Na pewno
    poglądami różni się od Kuronia, ale rozumiał, że w tym momencie różnice
    polityczne są bez znaczenia.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • Gość: basia.basia IP: *.localdomain / *.kim.pl 17.06.04, 16:36
    nową książkę.

    Jacek Żakowski: Jacek Kuroń zostawił nam testament

    Katarzyna Kolenda-Zaleska 17-06-2004, ostatnia aktualizacja 17-06-2004 11:46

    - To jest jego testament polityczny i myślę, że będziemy przez jakiś czas
    jeszcze mogli iść tropem jego myśli, jego rad, czy jego marzeń - powiedział
    Jacek Żakowski w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w "Poranku w radiu TOK
    FM".

    Katarzyna Kolenda-Zaleska: Jacek doskonale od lat znał Jacka Kuronia. Był jego
    bliskim współpracownikiem. Napisał z nim książkę. Ja wiem, że strasznie trudno
    jest w tym momencie mówić o takich rzeczach i trudno właściwie zebrać myśli,
    ale powiedz kim był dla ciebie Jacek Kuroń?

    Jacek Żakowski: Jacek Kuroń był rzeczywiście guru mojego pokolenia i był
    przyjacielem wszystkim, to pewnie słuchaczom TOK FM nie trzeba o tym mówić, ale
    przede wszystkim dla mnie był człowiekiem, który zawsze pozostał sobie wierny.
    Ja byłem pod ogromnym wrażeniem listu, który ostatnio Jacek Kuroń wystosował do
    antyglobalistów. Listu, w którym napisał, że oni są przyszłością świata. To
    znaczyło, że mimo ciężkiej choroby, która od dawna go dręczyła; mimo wieku;
    mimo tego całego zamieszania dookoła nas, pozostał człowiekiem, który czuł się
    związany z tymi, którzy chcą poprawiać świat, którzy się buntują, którzy się
    sprzeciwiają. Myślę, że dla niego bunt, sprzeciw, pewien taki szlachetny
    idealizm, był wartością od najmłodszych lat - to wiedzą doskonale wszyscy
    czytelnicy "Wiary i winy" - właśnie aż do końca. To się szalenie rzadko zdarza,
    bo na ogół jesteśmy, obserwujemy takie zjawisko opisane w powiedzeniu "kto za
    młodu nie był socjalistą" i tak dalej. Jacek Kuroń był sobą przez całe życie.
    To jest niezwykłe. Nie będę opowiadał jego biografii, bo akurat słuchacze TOK
    FM są ludźmi, którzy wiedzą, kim był Jacek Kuroń. Myślę, że to był zupełny
    fenomen.

    Katarzyna Kolenda-Zaleska: Fenomen był też taki, że Jacek Kuroń właściwie był
    już nieobecny czynnie na scenie politycznej. Od czasu do czasu dawał znać o
    sobie, mówiąc tak krótko, właśnie takim listem do antyglobalistów, czy np.
    swoim sprzeciwem wobec zaangażowania się Polski w wojnę w Iraku. Ale od dawna
    go nie było, nie uczestniczył czynnie, a jednak w tych wszystkich rankingach
    popularności czy poparcia on zawsze był na pierwszym miejscu. Zmieniło się parę
    miesięcy temu. Jak myślisz, dlaczego? Co on miał w sobie takiego, że ludzie -
    mimo, że był nieobecny - ciągle o nim pamiętali i ciągle go nagradzali swoim
    zaufaniem?

    Jacek Żakowski: Ja myślę, że to, co powiedziałem, było wyczuwalne. Ta jego
    autentyczność i to, że w Jacek odróżnieniu od bardzo wielu osób, które przecież
    były zaangażowane w opozycji, nie przeszedł jakby na pozycję polityka
    grającego. Polityka, który uważa, że przede wszystkim powinien osiągać cele.
    Jacek pozostał wierny wartościom i wierny swoim emocjom w dużym stopniu. To
    było niezwykłe. Pamiętam, parę lat temu myśmy napisali razem dwie książki, to
    znaczy Jacek przy mojej pomocy - jedna to "PRL dla początkujących", a druga to
    książka pt. "Kto ukradł Polskę?". On miał takie poczucie, że właśnie ci
    najsłabsi; ci - jak mówił - poniżeni, że oni tą III Rzeczpospolitą przegrali,
    że coś tutaj się złego stało, nie myślał z punktu widzenia człowieka, któremu
    się udało, który się tu fantastycznie odnalazł, czuł się bezpiecznie, tylko
    cały czas jakby chodził w butach tych najsłabszych. Pamiętam taką specyficzną
    scenę, kiedy pracowaliśmy nad książką, trochę mówiącą o Jacku: prezes
    Wydawnictwa Dolnośląskiego, pan Adamus, przywiózł parę godzin przed naszym
    spotkaniem Jackowi zaliczkę. To była spora kwota. Ta zaliczka leżała w
    szufladzie. Siedzimy, rozmawiamy, pracujemy nad tekstem i w pewnym momencie
    przychodzi taka biedna dziewczynka z Żoliborza. Coś tam szepczą z Jackiem,
    szepczą. Jacek idzie do szuflady, wyjmuje te pieniądze i daje jej. Potem
    pracujemy dalej, godzinka, Jackowi kończą się na papierosy i mówi: "Masz dychę
    na papierosy?", bo oddał jej wszystko co miał, oddał do końca po prostu. To
    trochę opowiada o jego stosunku właśnie do siebie, że gotów był wyskoczyć z
    ostatnich pieniędzy, oddać pewnie koszulę. To zresztą był nieustanny problem
    Jacka Kuronia, bo właśnie wszystko chętnie oddawał, a potem sam nie miał. Kiedy
    człowiek jest autentycznie taki, kiedy - w odróżnieniu np. od SLD - nie
    zastanawia się, czy być po stronie przedsiębiorców, czy po stronie robotników.
    To się bardziej opłaca, tylko postępuje tak, jak serce mu każe w każdej chwili.

    Katarzyna Kolenda-Zaleska: Ludzie wyczuwają taką autentyczność...

    Jacek Żakowski: A przy tym jeszcze miał rzecz niezwykłą, mianowicie właściwie
    druga połowa lat 90. to był taki okres, kiedy Jacek Kuroń niezwykle dużo
    studiował, to znaczy rozległość jego lektur w tych latach na temat procesów
    światowych, gospodarki, polityki, była zupełnie niezwykła, bo postanowił ten
    świat w interesie tych najsłabszych zrozumieć. A wiedział, że wszystkim nam tej
    edukacji i tego zrozumienia w Polsce brakuje.

    Katarzyna Kolenda-Zaleska: Jak myślisz, jak zmieni się teraz ta polska scena
    polityczna bez Jacka? Jak ona będzie wyglądała? Bo - tak jak mówiliśmy - jego
    nie było obecnego tak na co dzień, ale gdzieś tam w tle cały czas mieliśmy go w
    pamięci i czekaliśmy na te jego słowa.

    Jacek Żakowski: Zmieni się tak, że nie będzie tych takich słów bezwzględnie
    wiarygodnych, na które będziemy czekali. To w istocie jest niezwykle duża
    strata i duży ból. Jacek napisał książkę w ostatnich miesiącach, już będąc w
    bardzo złym stanie, przy pomocy Andrzeja Rosnera. Wiem, że ta książka jest
    prawie gotowa. To jest właśnie taki jego testament polityczny, więc teraz
    będziemy na fragmenty tego testamentu czekali i myślę, że będziemy przez jakiś
    czas jeszcze mogli iść tym tropem jego myśli, jego rad, czy jego marzeń.
  • 18.06.04, 15:56
    Po dlouhé nemoci zemřel významný polský disident a politik Kuroń
    Za svého přítele považoval Kuroně i bývalý český prezident a disident Václav
    Havel. "Osobně jsme se poznali v roce 1978, ale jeho postoje a brilantní
    analýzy jsem sledoval již od let šedesátých," sdělil Havel ČTK.

    www.ceskenoviny.cz/index_view.php?id=73207
    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.
  • 18.06.04, 16:03
    "Jacek Kuroń mohl z tohoto světa odejít se ctí a s pocitem dobře vykonaného
    díla"
  • 18.06.04, 17:15
    "O upadku komunizmu i świecie u progu nowej epoki"

    "Znajdujemy się po raz pierwszy w dziejach razem, jako ludzkość, u progu nowej
    epoki. Spróbuję, korzystając z dorobku różnych myślicieli, sformułować trzy
    podstawowe warunki przejścia do tej epoki tak, abyśmy umieli w niej żyć.
    Pamiętajmy jednak, że dzieło jest determinowane przez proces tworzenia.
    Po pierwsze, trzeba, żeby najbogatsze kraje świata zrozumiały, że w ich
    interesie leży rozpoczęcie wielkiego programu wyrównywania szans. Mówiąc
    wielki, mam na myśli skalę porównywalną z rozmachem niedawnego wyścigu zbrojeń
    i podboju kosmosu. Jest to zadanie dla najbogatszych krajów świata, dla ich
    obywateli, rządów, organizacji pozarządowych etc., by wymusić taki program. Nie
    chodzi jednak o to, żeby dawać. Samo dawanie jest złe. Chodzi o to, żeby
    organizować aktywność ludzką, pomagać ludziom organizować się do działania,
    wspierać ich, kiedy są już gotowi do działania i wtedy, gdy są w stanie dawać
    sobie radę własnymi siłami.
    Po drugie i trzecie: jakie powinny to być działania i co ma być ich celem? Do
    czego mamy dążyć - my, do czego ma dążyć biedota świata? Model bogactwa
    oglądany w kolorowych telewizorach, lansowany głównie w Stanach Zjednoczonych,
    polega najogólniej mówiąc na tym, żeby jak najczęściej zmieniać stare
    przedmioty na nowe i posiadać jak najwięcej nowych rzeczy. Gdyby większość
    krajów świata przyjęła taki model rozwoju, katastrofa nastąpiłaby natychmiast.
    Już teraz bowiem, z niezwykłą ostrością, wyłania się problem kurczenia się
    zasobów naturalnych Ziemi, choćby takich jak woda i powietrze, oraz problem
    zaśmiecania Ziemi tymi wyrzucanymi przedmiotami. Jest także problem
    wzrastającego przyrostu naturalnego. I jest oczywiste, że planowanie urodzeń,
    podobnie jak rozwijanie technologii, nie uratuje nas. Nic nie pomoże
    domniemanie, że rozpowszechnianie się zachodniego, konsumpcyjnego, modelu życia
    powstrzyma przyrost naturalny. Już teraz, jak na ten model, jest nas o wiele za
    dużo. Dominacji konsumpcyjnego modelu życia nasza planeta nie wytrzyma. Tu
    spotykamy się z problemem bezrobocia wywoływanego przez nowoczesne technologie.
    Tym nieszczęściom możemy stawić czoło tylko w jeden sposób. Konieczne jest
    wylansowanie nowego modelu życia, nowego modelu wartości.
    Musimy przestać widzieć wartość w karierze rozumianej jako praca przynosząca
    wysokie dochody wydawane na coraz to nowe przedmioty. Wartością powinien stać
    się czas przeznaczony na kontakt z ludźmi, książką i przyrodą. Skracanie czasu
    pracy umożliwi dzielenie się tą pracą z innymi, zaś pieniądze, z części których
    w ten sposób zrezygnujemy, nie będą nam tak bardzo potrzebne, gdy miejsce
    nowych zakupów zajmą nowi przyjaciele.
    Podstawowe problemy naszej epoki musimy rozwiązać wszyscy razem, to wymaga
    kompleksowego działania. Potrzebne są inicjatywy obywatelskie, działania
    organizacji pozarządowych, poważne zaangażowanie mediów i silna presja na rządy
    i samorządy, by popierały i wchłaniały działania zmierzające do tego celu".

    Całość:
    www.niniwa2.cad.pl/kuron.htm
    --
    "w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
    wynik zmagań ich dotyczy"
    Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.