Dodaj do ulubionych

O pedofilu z Tylawy i nie tylko (szczegoly )

IP: 213.55.64.* 05.07.04, 21:50
Proszę wstać...
W niewielkim Krośnie jest Sąd Rejonowy, a w nim sędzia Piotr Wojtowicz. Gdy
Antyklerykalna Partia Postępu RACJA dojdzie do władzy, to zapytamy, czy
zechce on być ministrem sprawiedliwości. Bo niczego tak nie cenimy jak
sprawiedliwości i... odwagi. Sąd Rejonowy w Krośnie skazał proboszcza parafii
w Tylawie (diecezja przemyska) na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć i
na osiem lat zakazu wykonywania zawodu nauczyciela. Ksiądz Michał Moskwa, o
którym wielokrotnie pisaliśmy, pomimo wstawiennictwa samego arcybiskupa
Józefa Michalika został uznany winnym molestowania seksualnego sześciu
dziewczynek.
Niżej prezentujemy obszerne fragmenty ustnego uzasadnienia wyroku ogłoszonego
przez sędziego Piotra Wojtowicza.
„Oskarżony był od ponad 35 lat jedynym kapłanem w parafii Tylawa. (...) On i
wyłącznie on chrzcił, żenił, spowiadał, karcił, gdy trzeba było, wreszcie
doprowadzał do Pierwszej Komunii Świętej, a na końcu udzielał ostatnich
namaszczeń i jednał z Panem Bogiem. Był w tej posłudze niezastąpiony i w
małych miejscowościach, gdzie tradycyjne podejście do wiary katolickiej jest
wartością samą w sobie. Rzeczywiście można powiedzieć, że był pierwszy po
Bogu (...). Może dlatego część miejscowej opinii publicznej – w tym i osoby,
które przysłuchiwały się procesowi – nie uwierzyła i z pewnością nie uwierzy
nigdy, że ten gorliwy kapłan, ich proboszcz i nauczyciel, dopuszczał się
czynów karalnych, niewłaściwych zachowań o charakterze seksualnym na szkodę
swoich parafian, wychowanków, których uczył religii.
Sama wiara w niewinność nie może oprzeć się wymowie faktów wynikających z
bezpośrednich zeznań pokrzywdzonych i zeznań świadków, którzy przed laty
doświadczyli w swoim życiu praktyk seksualnych oskarżonego. (...) Te relacje
są spójne i zgodne ze sobą. Są również wsparte opiniami biegłych. (...)
Dowody te obrazują skłonność oskarżonego do dopuszczania się przez wiele lat
takich zachowań. (...) Wypowiedzi obciążające oskarżonego pochodzą od osób
niezwiązanych ze sobą w żaden sposób, niemających wspólnych interesów, celów,
spraw. Poza wolą dowiedzenia prawdy. (...) Potrzeba wielkiej odwagi i siły,
aby zdobyć się na powiedzenie o krzywdzie wyrządzonej przez osobę, która ma
taką władzę jak wieloletni kapłan, jak powszechnie poważany autorytet i
mentor, głoszący na co dzień treści etyczne. Komu bowiem w takiej sytuacji
skłonni są uwierzyć zwykli ludzie? Równie zwykłym, szarym ludziom i ich
dzieciom, czy też drugiej stronie? Jeszcze większej determinacji potrzeba,
żeby dowieść swoich racji i uzyskać ochronę swoich praw przed sądem. O tym
przekonują realia dochodzenia do prawdy w obecnej sprawie, gdzie dopiero
kołatanie do licznych drzwi, wśród których wrota wymiaru sprawiedliwości były
na końcu, przyniosło społecznie pożądany skutek w postaci stwierdzenia, że
doszło do naruszenia praw dzieci. Regułą jest bowiem właśnie to, że czyny o
podobnym charakterze skrywane są przez wiele lat lub nie oglądają światła
dziennego nigdy. Z powodu obawy przed izolacją ze strony otoczenia, z powodu
bezbronności, strachu i wstydu ofiar, z powodu utrudnień dowodowych, a także
braku należytej świadomości prawnej jej właściwej reprezentacji. Świat już
zna takie przypadki: jeśli w kolebce demokracji, w Stanach Zjednoczonych,
możliwe było ukrywanie przez arcybiskupa Bostonu Bernarda Lawa afery
pedofilskiej, która później została odkryta i objęła czyny 24 księży, to czy
niemożliwe było to w Tylawie?
Mogło tego procesu nie być, gdyby władze metropolii przemyskiej w sposób
dyskretny i pożądany przez samą chrześcijańską moralność przywróciły
prawidłowe relacje w miejscowej parafii, lecz nikt z archidiecezji nie
zechciał przyjechać do biednej Tylawy i porozmawiać w cztery oczy z ludźmi.
(...) Została odrzucona przez sąd koncepcja zmowy i sporu wyznaniowego
skutkująca rzekomym manipulowaniem zeznaniami niektórych świadków, zwłaszcza
małoletnich, a mówiąc wprost – wyuczania tych świadków wersji, jaką mieli
powtórzyć podczas przesłuchania. Jest to teza po prostu nie do obronienia.
(...) Oskarżony nie jest osobą, która z powodu jakichkolwiek ułomności nie
zdawałaby sobie sprawy z bezprawności swojego zachowania. Wręcz przeciwnie,
oskarżony miał pełną świadomość norm obyczajowych, których należy
przestrzegać w naszym kręgu kulturowym. Tym bardziej że żył w środowisku,
które trudno byłoby posądzić o jakąkolwiek swobodę seksualną. (...) Oskarżony
na pozór normalnymi zachowaniami maskował wobec otoczenia swoje rzeczywiste
cele. Ale w kanonach obyczajowości płciowej nie mieści się przyzwolenie na
to, aby obcy mężczyzna składał pocałunki na ustach dziecka lub masował piersi
dziewczynek albo wykorzystywał rzekomy zamiar wykonywania masażu leczniczego
brzucha po to, aby sięgnąć temu dziecku w okolice łona lub, co najbardziej
drastyczne, by penetrować palcem wewnętrzne narządy płciowe małoletniej
wówczas pokrzywdzonej. Nie były to działania wypływające z jakichkolwiek
przyczyn chorobowych, lecz zachowania dewiacyjne, pedofilskie, które
oskarżony mógł i powinien poddawać kontroli (...). Te czyny godziły w sposób
zauważalny w rozwój moralny młodego człowieka, a nawet całej grupy młodzieży.
To zapewne stąd dla tych dzieci stało się w końcu czymś normalnym, że ksiądz
całuje dzieci. Szczególnie bolesne jest dla całego porządku społecznego to,
że czynów tych dopuszczał się kapłan i katecheta”.
Wyrok komentowali:
Ksiądz Moskwa: – Nie czuję się winny. Nie miałem seksualnych zamiarów wobec
dzieci. Dotykałem je, gdy je coś bolało, bo bioenergoterapeuta powiedział mi,
że mogę leczyć dotykiem.
Parafianie z Tylawy: – Bóg jeszcze spuści karę na tych, co oskarżyli księdza.
Adwokat Mariusz Wojtyczek, obrońca skazanego: – Czy parafianie trwaliby przy
nim, nie mając pewności, iż nie dopuścił się tego, co mu się zarzuca?
Kuria w Przemyślu: – Nie mamy w tej sprawie nic do powiedzenia.
My pamiętajmy tylko, że skazano jednego z wielu, bardzo wielu dewiantów w
sutannach. Inni pracują...
Abp Józef Michalik (obecnie szef Episkopatu Polski) napisał przed trzema laty
do proboszcza z Tylawy:
„Czuję się zobowiązany wyrazić współczucie ks. Proboszczowi i nadzieję, że
konfratrzy i parafianie, którzy znają lepiej środowisko niż wrogie Kościołowi
i depczące prawdę gazety lub osoby inspirowane przez samego ojca kłamstwa,
nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą
modlitwę. Czuję się zobowiązany zaprotestować przeciwko szarpaniu dobrej
opinii naszych księży, co jest przecież atakiem niewybrednym znanych nam
pewnych grup i środowisk”.


Obserwuj wątek
      • Gość: Karl Re: O pedofilu z Tylawy i nie tylko (szczegoly ) IP: 203.214.63.* 06.07.04, 00:50
        To jest najlepszy dowod na to, ze KK jest sektta, ktorej guru oglupia
        maksymalnie czlonkow sekty i robi co chce wyciagajac przy tym od ludzi
        wszystkie pieniadze.Oglupiali czlonkowie sekt podsuwaja czesto zboczencom
        chetnie wlasne dzieci do niecnych igraszek i czuja sie wrecz zaszczyceni
        laskawym "zainteresowaniem" guru.Ci ludzie sa wrecz tak samo zboczeni jak on
        sam.
        • Gość: Ed Re: O pedofilu z Tylawy i nie tylko (szczegoly ) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 03.08.04, 16:33
          W środę uprawomocni się wyrok na proboszcza z Tylawy

          Koniec koszmaru dzieci krzywdzonych przez proboszcza z Tylawy! Duchowny
          postanowił nie składać apelacji od skazującego wyroku.

          Po tym, jak sąd skazał księdza Michała M. na dwa lata więzienia w zawieszeniu i
          ośmioletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela za molestowanie sześciu
          nieletnich dziewcząt, jego obrońcy zapowiadali apelację. Także sam proboszcz
          mówił, że z wyrokiem się nie zgadza i zapewniał, że będzie się nadal bronił.
          Wyrok był dla niego ciosem, bo od początku twierdził, że jest niewinny. Sędzia
          Sądu Rejonowego w Krośnie Piotr Wojtowicz jednak nie miał wątpliwości: po
          przesłuchaniach świadków i pokrzywdzonych dzieci, zbadaniu opinii biegłych
          wydał wyrok skazujący.

          Wyrok zapadł pod koniec czerwca. Do sądu wpłynęła potem prośba obrońców o jego
          pisemne uzasadnienie. W sądowej praktyce oznacza to początek procedury
          apelacyjnej. Pisemne uzasadnienie liczące pięćdziesiąt stron maszynopisu
          zostało wydane 20 lipca.

          - Do 4 sierpnia obrońcy skazanego mają czas na złożenie apelacji. Jeśli tego
          nie zrobią, wyrok uprawomocni się - mówi Krzysztof Szmidt, wiceprezes Sądu
          Rejonowego w Krośnie

          W piątek do sądu wpłynęło pisemne oświadczenie obrońców, że apelacji nie będą
          wnosić. Do tego dołączono list księdza M.: "W mojej sprawie karnej, w której
          zapadł wyrok skazujący dnia 25.06.2004, proszę nie wnosić apelacji. Nie jestem
          winny, czynów objętych wyrokiem nie dopuściłem się. Zostałem fałszywie
          pomówiony przez nieuczciwych i wrogich mi ludzi. Tym niemniej z uwagi na
          wykorzystywanie tej sprawy przeciw Kościołowi i mój bardzo zły stan zdrowia
          oraz głęboką depresję związaną z tą sprawą, a także w związku z koniecznością
          leczenia i zaleceniami lekarzy nie chcę już, by ta sprawa była kontynuowana".

          Duchowny podczas całego procesu wspominał o złym stanie zdrowia, a jego obrońcy
          na ostatniej rozprawie wręczyli sędziemu cały plik zaświadczeń lekarskich.
          Ksiądz nie opuścił jednak ani jednej rozprawy. Mieszka dalej na plebanii w
          swojej parafii i regularnie odprawia msze.

          - Jeśli rzeczywiście nie będzie apelacji, to dobra wiadomość dla
          pokrzywdzonych. Oni tym procesem, postawą księdza i jego obrońców, a także,
          niestety, postępowaniem zwierzchników duchownego, byli krzywdzeni powtórnie -
          ocenia mecenas Zbigniew Hołda, jeden z pełnomocników pokrzywdzonych dzieci.

          Zwierzchnikiem ks. Michała M. jest arcybiskup przemyski Józef Michalik. W
          przeszłości wiele razy wypowiadał się na temat tej sprawy broniąc proboszcza.
          Po wyroku nie wydał żadnego oficjalnego komunikatu, nie odsunął też księdza
          Michała M. od tylawskiej parafii. A właśnie tego domaga się część parafian, a
          także Lucyna Krawiecka, która mieszkała tu przez kilka lat i pierwsza zgłosiła
          fakt molestowania dzieci w prokuraturze. - Brak apelacji to dobra wiadomość,
          ale prawdziwym, choć pewnie pyrrusowym zwycięstwem byłoby odejście skazanego
          księdza z parafii - powiedziała nam wczoraj.
          (Małgorzata Bujara)
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2210112.html
    • yossarian18 Re: O pedofilu z Tylawy i nie tylko (szczegoly ) 05.08.04, 00:13
      No i bardzo dobrze, że sąd wydał taki wyrok. Jak był winny to niech idzie won-
      siedzieć w pierdlu. Tylko, że jestem ciekaw co byście pisali gdyby członek
      waszej parszywej partyjki Racja dostał taki sam wyrok-też byście rozstrzeliwali
      przy okazji wszystkich antyklerykałów w Polsce?
      A w tym artkuliku najlepsze jest drugie zdanie-gdy APP Racja dojdzie do władzy,
      hehe, dobry żart tynfa wart.

      --
      "Dios nunca muerte!"(Bóg nigdy nie umrze!) ostanie słowa Garcii Moreno(1821-
      1875), ekwadorskiego prawnika i męża stanu, zamordowanego przez
      wolnomularskiego fanatyka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka